Dodaj do ulubionych

Kiedy zdechnie nasz eksport?

05.02.05, 00:40
Przy obecnycm kursie PLN/EUR to tylko kwestia czasu a szeroko pojeta wladza
koniecznie chce sie o tym przekonac naocznie. Nie wiem w sumie po co, poniewaz
juz raz te lekcje 3 lata temu przerabalismy. Jestem ciekaw jak dlugo jeszcze
musimy czekac na efekty aprecjacji zlotego i co musialby zrobic rzad i NBP,
aby odwocic trend?


Wiadomości dnia
NBP: Kurs złotego do euro bliski granicy opłacalności eksportu
11:58, 04 lutego 2005

- Na skutek aprecjacji złotego w relacji do dolara i euro rzeczywisty kurs
walutowy w I kwartale 2005 roku przekroczył próg, przy którym eksport staje
się nieopłacalny w przypadku dolara, w przypadku euro wyraźnie zbliżył się do
tej granicy - napisano we "Wstępnej informacji o kondycji sektora
przedsiębiorstw ze szczególnym uwzględnieniem stanu koniunktury w I kw. 2005",
przygotowanej przez ekspertów NBP.

Z opublikowanego wykresu wynika, że granica opłacalności eksportu obniżyła się
do około 4 zł za euro z 4,12 zł odnotowanego w IV kwartale 2004 roku, a dla
dolara ten poziom to poniżej 3,3 zł wobec ponad 3,5 zł w IV kwartale 2004 roku.

Tymczasem w piątek na otwarciu za euro płacono 3,9750 zł wobec 3,9725 zł w
czwartek na zamknięciu, a za dolara 3,0650 zł wobec 3,0670 zł w czwartek.

NBP dodał, że wzrósł znacznie odsetek firm deklarujących, że kurs walutowy
spadł poniżej granicy, którą firmy uznają za wartość minimalną z punktu
widzenia opłacalności eksportu.

Dodatkowo znacznie więcej firm uznaje kurs za czynnik, który w ciągu
najbliższych 6 miesięcy może negatywnie wpłynąć na ich sytuację ekonomiczną.

"I kwartał 2005 roku jest drugim z rzędu okresem badania, kiedy kurs walutowy
stał się najważniejszym problemem sygnalizowanym przez respondentów" - napisał
NBP.

W IV kwartale 2004 roku zanotowano znaczny wzrost udziału nieopłacalnego
eksportu, gdy z uwagi na kurs i cenę nie są pokrywane koszty produkcji i
koszty związane z eksportem.

Przedsiębiorstwa, które sygnalizują, że kurs walutowy nie zapewnia
opłacalności ich sprzedaży eksportowej gorzej na tle innych oceniają swoją
sytuację gospodarczą, częściej zamierzają redukować zatrudnienie i prognozują
spadek nowych umów eksportowych.

Bank centralny dodał, że zmalała dynamika eksportu oraz optymizm prognoz w tej
kategorii, co wynika ze znacznego spadku opłacalności sprzedaży na eksport.

"W I kwartale 2005 roku należy oczekiwać kolejnego spadku dynamik eksportu w
badanych podmiotach. (...) Spadł odsetek respondentów planujących zwiększenie
liczby nowych umów eksportowych" - napisał NBP.

"Dwukrotnie więcej firm niż w poprzednim kwartale zgłosiło fakt braku pełnej
opłacalności na sprzedaży zagranicznej" - dodano w komentarzu.

Blisko 30 proc. badanych firm przewiduje, że kurs euro na koniec I kwartału
będzie niższy niż średni kurs z grudnia 2004 roku, czyli 4,14 zł.

32 proc. eksporterów uznało, że kurs złotego do euro spadł poniżej poziomu
opłacalności wobec 18 proc. w poprzednim kwartale, a w przypadku dolara było
to już 63 proc. eksporterów wobec 42 proc. w IV kwartale 2004 roku.

Ponadto 24 proc. firm (o 9 pkt proc. więcej) zadeklarowało trudności
wynikające z wahania kursu walutowego oraz jego niekorzystnego poziomu z
punktu widzenia interesów przedsiębiorstw.

Mimo tego, prognozy produkcji w grupie eksporterów są nadal bardziej
optymistyczne niż oczekiwania przedsiębiorstw nie zajmujących się eksportem.
Źródło:
» Polska Agencja Prasowa SA

www.pb.pl/content.aspx?sid=7355&guid=63E152F1-8B1A-4029-B758-36CFFA4ACE13
Obserwuj wątek
    • bush_w_wodzie Re: Kiedy zdechnie nasz eksport? 05.02.05, 01:37
      w dzisiejszej gw chyba widzialem ladny histogram z ktorego wynikalo ze tylko 30%
      najlepszych firm (niestety nie wiem czy wazone to bylo obrotami czy byla to
      tylka liczba) uwaza eksport za rentowny

      potem sie chyba wystraszyli bo zamiescili gwaltowna kontre nbp pod tytulem
      `nadchodzi boom inwestycyjny'.

      tak sie jednak zastanawiam. czy wzmocniona zlotowka nie sprzyja konsumpcji i
      inwestycjom? zwiekszony import oslabilby zlotowke poprawil poziom zycia i
      zwiekszyl oplacalnosc eksportu...

      • deluc Re: Kiedy zdechnie nasz eksport? 05.02.05, 18:24
        <ciach>
        > tak sie jednak zastanawiam. czy wzmocniona zlotowka nie sprzyja konsumpcji i
        > inwestycjom? zwiekszony import oslabilby zlotowke poprawil poziom zycia i
        > zwiekszyl oplacalnosc eksportu...

        Biorac nasze tfu pierd... realia biznesowe - co mialoby implikowac co?
        - chetnie przeanailzujesmile - mimo braku czasusad

        pozdr.
        dL.
      • robisc Re: Kiedy zdechnie nasz eksport? 05.02.05, 19:22
        Taa..w mniej wiecej podobnym tonie byl komentarz w Rzepie.
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050205/publicystyka/publicystyka_a_1.html


        Piszesz, ze drozszy zloty sprzyja wiekszej konsumpcji, ale czy to czasem nie
        krotkokresowy efekt? Nizsza rentownosc eksportu zmusza eksporterow do ciecia
        kosztow, w tym redukcji zatrudnienia. Ale nie tylko - konkurerencja tanszych
        produktow z importu podobnie zadziala na firmy produkujace na rynek wewnetrzny.
        W rezultacie wzrosnie bezrobocie - czyli szykuje nam sie powtorka z lat 2001-3.
        Wzrost bezrobocia i wzrost obaw o utrate pracy zahamuje popyt wenwtrzny, a
        mocna zlotowka zredukuje eksport. I to nie jest czarny scenariusz. Tak juz bylo
        i zanosi sie, ze znowu tak bedzie. I jakos niewielu dzis pamieta, ze to wlasnie
        eksport 1,5 roku temu zaczal wcyiagac nas z recesji.

        A propos inwestycji - faktycznie poczatkowo wzrosna, bo przedsiebiorcy
        wykorzystaja korzystne kursy do tanszych zakupow dobr inwestycyjnych zagranica.
        Jezeli jednak mocna zlotowka utrzyma sie dluzej, to i wzrost inwestycji zostanie
        zahamowany, bo po co zwiekszac moce produkcyjne, jezeli nie mozna sprzedac
        produkcji za cene, dzieki ktorej inwestycja sie zwroci. To juz lepiej trzymac
        kase na koncie lub zainwestowac w papiery skarbowe. Zysk calkiem niezly, a
        ryzyko zadne.

        Zreszta nie oszukujmy sie - rzad robi dobra mine do zlej gry, a Gronicki stoi w
        rozkroku. Z jednej strony sie cieszy, bo mu nominalnie w PLN zadluzenie spada, a
        z drugiej martwi, bo zaraz zaczna spadac wpylywy podatkowe i dyskusja o kryzysie
        finansow publicznych rozgorzeje od nowa.

        W tym czasie Rybinski bedzie w meczarniach przygotowywal coraz bardziej
        skomplikowane projekcje inflacyjne, ktore jak zwykle w miesiac po ogloszeniu
        okaza sie nic nie warte, ale dla RPP beda swietoscia.
        Potem okaze sie, ze w czerwcu inflacja spadnie do 2% p.a. i bedzie to wielkim
        zaskoczeniem dla tzw. analitykow. Wowczas znow uslyszymy o "efekcie bazy".
        A wogole to wszystkiemu winny jest "efekt bazy". Co za pech, k...wa, ze wyniki
        zeszlego roku byly takie dobre.
        • robisc nie trzeba byc profesorem ekonomii 05.02.05, 21:41
          zeby dojsc do takich wnioskow

          Sygnały Dnia - profesor Orłowski: mocna złotówka nie sprzyja likwidacji bezrobocia
          Data: [2005-02-04]
          Autor: Piotr Ogórek

          Doradca ekonomiczny prezydenta, profesor Witold Orłowski powiedział, że mocna
          złotówka nie sprzyja likwidacji bezrobocia. Według niego, kurs euro wzrośnie za
          kilka dni.

          Wczoraj za euro płacono mniej niż 4 złote. Zdaniem profesora, nie wiadomo
          jednak, czy wysoki kurs złotego wpłynie na osłabienie wzrostu gospodarczego.
          Orłowski wyjaśnił w "Sygnałach Dnia", że przedsiębiorstwa nie zmniejszą
          produkcji i eksportu, a niższe zyski będą się starały nadrobić zmniejszeniem
          kosztów. Może to oznaczać zwolnienia pracowników, a więc wzrost bezrobocia.

          Witold Orłowski powiedział, że stan finansów publicznych wydaje się lepszy od
          rzeczywistego, gdyż notujemy wzrost gospodarczy. Gdy tempo wzrostu spadnie, stan
          finansów się pogorszy i ponownie może się pojawić problem "dziury budżetowej".
          Orłowski podkreslił, że plan ograniczenia wydatków publicznych, firmowany przez
          wicepremiera Jerzego Hausnera, nie znalazł poparcia w parlamencie

          (IAR)
        • robisc Kuczynski popelnil plagiat, slowo daje :) 07.02.05, 13:27
          Sytuacja na rynku walutowym coraz bardziej zagraża polskiej gospodarce.
          Eksporterzy już w tej chwili wycofują się z kontraktów (takie sygnały docierają
          od producentów artykułów spożywczych). Gospodarka ucierpi, a bezrobocie się
          zwiększy. Zarówno bezpośrednio, bo eksporterzy, żeby zwiększyć konkurencyjność
          będą musieli obniżyć płace albo zmniejszyć zatrudnienie, jak i pośrednio, bo
          tańsze towary z importu będą wypierały polską produkcję. Wszyscy praktycy rynku
          to widzą, ale niewielu podnosi alarm, zapewne dlatego, że nie wierzą, iż mogą
          coś zmienić. Ja też nie bardzo w to wierzę, ale chociaż spróbuję!

          gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2538509.html
          • robisc a teraz powaznie - "trzy ruchy " 07.02.05, 13:30
            Trzy ruchy

            Czyli nie ma lekarstwa i trzeba się pogodzić ze spadkiem PKB, wzrostem
            bezrobocia i gwałtownym złamaniem rynków finansowych najpóźniej w środku roku?
            Owszem jest. Trzeba natychmiast zacząć działać i nie zamykać się w wieży z kości
            słoniowej. Uważam, że trzeba wykonać trzy ruchy. Po pierwsze apeluję do premiera
            Marka Belki: trzeba zmienić ministra finansów. Człowiek, który od początku
            swojego urzędowania szkodzi gospodarce wzmacniając złotego i pomagając w ten
            sposób spekulantom zagranicznym (wierzę, że nieświadomie) nie powinien być
            dłużej ministrem. Po drugie Rada Polityki Pieniężnej powinna szybko (między
            posiedzeniami tak jak to robi Fed) i do tego znacznie obniżyć stopy (na przykład
            o 100 pb.) oraz zmienić nastawienie na neutralne, a w komunikacie
            zasygnalizować, że przez długi czas stopy będą stabilne. Poza tym NBP powinien
            zagrozić, że będzie interweniował, a przecież środki na to posiada.

            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2538509.html
            • vice_versa Trzy pytania zamiast "trzech ruchów ". 07.02.05, 16:24
              robisc napisał:
              > Człowiek, który od początku
              > swojego urzędowania szkodzi gospodarce wzmacniając złotego i pomagając w ten
              > sposób spekulantom zagranicznym (wierzę, że nieświadomie) nie powinien być
              > dłużej ministrem.

              Robisc mam 3 postulaty:

              1. poprosze dane, które mówia ze wiekszosc przychodów jednostek sektora
              finansów publicznych wraz z budzetem panstwa ma: a. Dlugi nominowane w walucie
              krajowej b. Wierzytelnosci nominowane w walucie zagranicznej.
              Tylko w takim wypadku gospodarka panstwa traci w warunkach dewaluacji USD oraz
              Euro. W wypadku braku takich danych prosze o argumenty na rzecz tych tez.

              2. Alternatywnie daj znac czemu uwazasz ze w najblizszej przyszlosci trend USD
              i Euro mialby sie zmienic. Siegnij po tezy przycinka, naprawde ma je w jednym
              palcu.

              3. Wytlumacz robisc czemu podpisujesz kazdy post:
              "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
              I.F. Stone
              skoro potem wnosisz postulaty zeby rzad i RPP NIE kierowaly sie interesem
              jednostek sektora finansów publicznych + budzetu panstwa tylko jakims
              enigmatycznym "interesem gospodarki". Cos tu sie powaznie robisc nie zgadza w
              tym Twoim rozumowaniu. Czy uwazasz, ze rzad powinien kierowac sie interesem i
              dobrem innych jednostek? Czy uwazasz ze powinien postepowac nierentownie? Czy
              uwazasz ze jakakolwiek wladza ma chec samoograniczania sie? Czy uwazasz ze to
              rozsadne tego od jakiejkolwiek wladzy wymagac?


              Instytucje publiczne maja sie kierowac dobrem instytucji publicznych,robisc,
              to sa instytucje polskie, biorac natomiast przewage ekonomiczna i podzial
              polskiego rynku i dominacje kapitalu zagranicznego oraz prosta zasade ze
              wiekszy ma wiecej mozliwosci nie trudno zrozumiec ze w takim ukladzie lobbujesz
              za tym by wiecej zyskiwaly podmioty zagraniczne niz podmioty polskie. Kwestia
              taka co jest polskie a co zagraniczne nie jest zupelnie istotna, bo KAZDY z nas
              moze byc rentowny i im wiecej osób rentownosci swojej nauczy sie przestrzegac
              tym wiecej pieniadza bedzie do Polski naplywac. Dodam, ze moim zdaniem KAZDY
              moze sobie ustawic zarówno PRZYCHODY I ROZCHODY zarówno w walucie rosnacej i
              malejacej, a jedynym zadaniem rzadu jest to by banki zostaly ex lege
              zobowiazane do stworzenia takiej mozliwosci. Reszta bedzie zalezec od zdolnosci
              uczestników rynku.
              • robisc Re: Trzy pytania zamiast "trzech ruchów ". 07.02.05, 17:00
                vice_versa napisał:


                > 1. poprosze dane, które mówia ze wiekszosc przychodów jednostek sektora
                > finansów publicznych wraz z budzetem panstwa ma: a. Dlugi nominowane w walucie
                > krajowej b. Wierzytelnosci nominowane w walucie zagranicznej.
                > Tylko w takim wypadku gospodarka panstwa traci w warunkach dewaluacji USD oraz
                > Euro. W wypadku braku takich danych prosze o argumenty na rzecz tych tez.

                Probujesz zagmatwac cos, co jest proste. Przede wszystkim nikt tu nie mowi o
                dewaluacji, bo ten termin oznacza zupełnie co innego niz sugerujesz. Jezeli juz
                mamy mowic o obnizeniu wartosci plynnej waluty, to jest to zjawisko zwane
                deprecjaca. A poza tym nie bardzo rozmiem tezy - chcesz przez to co napisalec
                powiedziec, ze czym wyzsza wartosc PLN tym lepiej dla gospodarki, tylko dlatego,
                ze mamy dlug w znacznej czesci denominowany w walutach obcych? Przyznam , ze
                taka teza jest dosc karkołomna, ale moze Cie zle zrozumialem.

                >
                > 2. Alternatywnie daj znac czemu uwazasz ze w najblizszej przyszlosci trend USD
                > i Euro mialby sie zmienic. Siegnij po tezy przycinka, naprawde ma je w jednym
                > palcu.

                A gdzie ja cos takiego napisalem? Nie mam pojecia co bedzie z kursem EUR/USD.
                Oczywiscie dla naszej inflacji lepsze byloby utrzymanie obecnego trendu tj.
                slabego dolara wobec euro.

                > 3. Wytlumacz robisc czemu podpisujesz kazdy post:
                > "Every government is run by liars, and nothing they say should be believed." -
                > I.F. Stone

                bo jestem zlosliwy.

                > skoro potem wnosisz postulaty zeby rzad i RPP NIE kierowaly sie interesem
                > jednostek sektora finansów publicznych + budzetu panstwa tylko jakims
                > enigmatycznym "interesem gospodarki".

                Czy wzrost spy bezrobocia, czyli wyzsze wydatki socjalne i oraz spadek woplywow
                podatkowych nie wiaze sie wogole z finanami publicznymi? Dlaczego patrzysz na
                problem jedynie z perspektywy dlugu?


                > tym Twoim rozumowaniu. Czy uwazasz, ze rzad powinien kierowac sie interesem i
                > dobrem innych jednostek? Czy uwazasz ze powinien postepowac nierentownie?

                Powienien postepowac racjonalnie, tj. w interesie obywateli, ktorych reprezentuje.

                Czy > uwazasz ze jakakolwiek wladza ma chec samoograniczania sie? Czy uwazasz ze
                to > rozsadne tego od jakiejkolwiek wladzy wymagac?
                > Instytucje publiczne maja sie kierowac dobrem instytucji publicznych,robisc,
                > to sa instytucje polskie, biorac natomiast przewage ekonomiczna i podzial
                > polskiego rynku i dominacje kapitalu zagranicznego oraz prosta zasade ze
                > wiekszy ma wiecej mozliwosci nie trudno zrozumiec ze w takim ukladzie lobbujesz
                > za tym by wiecej zyskiwaly podmioty zagraniczne niz podmioty polskie. Kwestia
                > taka co jest polskie a co zagraniczne nie jest zupelnie istotna, bo KAZDY z nas
                > moze byc rentowny i im wiecej osób rentownosci swojej nauczy sie przestrzegac
                > tym wiecej pieniadza bedzie do Polski naplywac. Dodam, ze moim zdaniem KAZDY
                > moze sobie ustawic zarówno PRZYCHODY I ROZCHODY zarówno w walucie rosnacej i
                > malejacej, a jedynym zadaniem rzadu jest to by banki zostaly ex lege
                > zobowiazane do stworzenia takiej mozliwosci. Reszta bedzie zalezec od zdolnosci
                > uczestników rynku.

                Bledne rozumowanie, co zreszta zycie wkrotce zweryfikuje.
                • vice_versa Re: Trzy pytania zamiast "trzech ruchów ". 07.02.05, 22:07
                  Robisc piszesz:
                  > Probujesz zagmatwac cos, co jest proste.
                  A potem sam to robisz:
                  dewaluacja/ deprecjacja.

                  Nie wiem czy to kwestia puryzmu, czy jak, istota ekonomiczna obu zjawisk jest
                  taka sama, to ze jedno zachodzi skokowo a drugie jest dzialaniem dlugofalowym
                  naprawde nie zmienia istoty rzeczy, bo oba zjawiska nastepuja wskutek dzialan
                  rzadu.

                  > A poza tym nie bardzo rozmiem tezy - chcesz przez to co napisalec
                  > powiedziec, ze czym wyzsza wartosc PLN tym lepiej dla gospodarki, tylko
                  > dlatego,ze mamy dlug w znacznej czesci denominowany w walutach obcych?

                  TAK. To sie nazywa podnoszenie rentownosci budzetu panstwa i ja sobie tego
                  bardzo zycze. To nie jest teza karkolomna, to nakaz logiki. W warunkach braku
                  mozliwosci nominowania dlugów w walucie wlsnego kraju to jest najrozsadniejsze.
                  Sam widocznie nie wierzysz w teze która piszesz w swojej sygnaturce.

                  To ja nie rozumiem tezy, która glosisz ze gdy sytuacja wyglada odwrotnie niz w
                  punkcie 1. poprzedniego postu to panstwo zyskuje. Zyskiwalyby inne podmioty,
                  wcale niekoniecznie polskie i wcale nie koniecznie najbardziej rentowne, wiec
                  nie odnosiloby to ani skutku inwestycyjnego ani skutku popytowego. Przede
                  wszystkim jednak sam nie wiesz KTO TO JEST "GOSPODARKA" i jakie konkretne
                  podmioty kryja sie pod tym ogólnikiem kiedy piszesz "gospodarka zyskuje,
                  gospodarka traci, jest dobre dla gospodarki, jest szkodliwe dla gospodarki".
                  Teza ta oznacza równiez: panstwo tez nie wie co to jest gospodarka, dlatego dba
                  o wlasne przychody i rozchody, stara sie postepowac racjonalnie.

                  > > 2. Alternatywnie daj znac czemu uwazasz, ze w najblizszej przyszlosci tren
                  > > d USD i Euro mialby sie zmienic. Siegnij po tezy przycinka, naprawde ma je
                  > > w jednym palcu.

                  > A gdzie ja cos takiego napisalem? Nie mam pojecia co bedzie z kursem EUR/USD.

                  A to wielka szkoda, bo im wiecej zdewaluuja USD, tym wiekszej aprecjacji
                  podlegac bedzie Euro, jako najlepszy zamiennik USD i tym bardziej wzmacniac sie
                  bedzie PLN. Polska nie jest naczyniem zamknietym, nie zyjemy w ekonomicznej
                  prózni. To jest "butterfly effect".
                  Jesli dewaluacja USD bedzie -100 to aprecjacja Euro powiedzmy + 150, a PLN
                  bedzie + 200. To wynika z tego, ze dolara jest na rynku tak duzo, ze mala
                  dewaluacja powoduje znacznie silniejsze umocnienie tych papierów których jest
                  znacznie mniej, a jednoczesnie sa plynne i nie sa dewaluowane.(Jak chcesz mnie
                  sprawdzic to zapytaj Kagana o dane z Australii i Nowej Zelandii, pewnie tez
                  histeryzuje z powodu dlugu, a oni pewnie dlug maja nominowany we wlasnych
                  walutach co umozliwia dodatkowo jednoczesne zwiekszanie zadluzenia i plynna
                  deprecjacje) Pisze o tym ze dewaluacja USD przeklada sie na aprecjacje
                  zlotówki, i tym bardziej sie przeklada, ze kraje Euro maja problem z
                  dewaluowaniem bo nieprzeniesienie dlugu na poziom europejski powoduje ze wzrost
                  emisji odbywa sie nieproporcjonalnie do ludnosci za to proporcjonalnie do
                  obecnego stanu majatkowego czyli w kierunku dokladnie odwrotnym niz dzialaja
                  fundusze strukturalne.Tyle ze kryteria Maastricht nie pozwalaja UE zdyskontowac
                  tego zastepnika, wiec jedyna droga jest jego lamanie, co podwaza sens i istote
                  Unii.

                  > Oczywiscie dla naszej inflacji lepsze byloby utrzymanie obecnego trendu tj.
                  > slabego dolara wobec euro.

                  Oczywiscie, ale nie chodzi o inflacje, tylko o zwiekszenie rentownosci budzetu
                  i zapobiezenie sytuacji gdy zmiana trendu walutowego na swiecie czyli czynnik
                  niezalezny od woli politycznej a zalezny od sytuacji zewnetrznej spowoduje ze
                  dlug przekroczy 60% w ciagu 2 kolejnych lat. Moim zdaniem lewica ma na
                  szczescie przechlapane równiez w kolejnych wyborach, bo za cztery i pól roku od
                  dzis to oni beda zaczynac ze swiezo zmieniona konstytucja i z dlugiem powyzej
                  60%. Ale odium spadnie na Bogu ducha winna prawice, za to ze dlug ten tak
                  wzrósl ze konstytucje trzeba bylo zmienic.

                  Czy ja sie wypowiedzialem zbyt skomplikowanie?
                  1. Sa Przychody i sa Rozchody i
                  2. w zaleznosci od tego w jakiej walucie masz przychody a w jakiej rozchody i
                  RENTOWNOSC twojego zachowania zalezy od struktury walutowej Twoich dlugów i
                  wierzytelnosci oraz
                  3. od tego jaki trend przewidujesz.
                  To sa TRZY BARDZO PROSTE FAKTY.

                  > Czy wzrost spy bezrobocia, czyli wyzsze wydatki socjalne i oraz spadek
                  > woplywow podatkowych nie wiaze sie wogole z finanami publicznymi?
                  Bo rola rzadu nie jest zapewniac prace ludziom i kazdy liberal powinien o tym
                  wiedziec, jesli musze o tym przypominac to to jest tragiczne. W zaleznosci od
                  ilosci zatrudnionych wplywy budzetowe rosna nie maleja, wiec obniza sie
                  rentownosc przedsiebiorstw, chyba ze rekompensowane jest to nieproporcjonalnie
                  wiekszym wzrostem eksportu. Jesli jednak wzrost eksportu mozna osiagnac przy
                  tym samym stanie zatrudnienia to po co podwyzszac sobie koszty??? Celem rzadu
                  nie jest zapewnienie spadku bezrobocia, na milosc boska, jak by mialo tak byc
                  to wplywy rzadu juz dawno uzaleznionoby od skali zatrudnienia (co z reszta
                  spowodowalo by taki efekt, ze mielibysmy 38 milionowe zatrudnienie znajac
                  kreatywnosc sluzb skarbowych, wszyscy jak leci, noworodki, starcy, dzieci i
                  matki w ciazy bylyby zatrudnione, przypomina Ci cos taka sytuacja???)


                  > Dlaczego patrzysz na problem jedynie z perspektywy dlugu?

                  Dlatego ze liczy sie saldo wymiany zewnetrznej. Im wiecej zewnetrznego dlugu w
                  walucie obcej to, w sytuacji braku mozliwosci dewaluowania waluty krajowej i
                  braku politycznego przyzwolenia na obnizanie podatków, to tym gorzej. Tym
                  rentownosc kraju nizsza.
                  Rola rzadu jest uczynic rzad rentownym. P-R>lub=0 Im mocniejszy nacisk rzadu
                  na to by równanie powyzsze bylo spelnione tym nizszy deficyt budzetowy/wieksza
                  nadwyzka budzetowa. Czy Ty wiesz, ze deficyt w zeszlym roku byl nizszy niz
                  zapisany w ustawie budzetowej? Dokladnie odwrotnie niz to robia USA czy nawet
                  Niemcy i Francja obecnie. I jak Ty chcesz by w tych warunkach PLN spadal???
                  Przeciez jest go mniej na rynku... wzrost byl o iles tam mniejszy niz
                  zwiekszyla sie ilosc dóbr nominowanych w walutach konkurencyjnych.
                  Czy takie postepowanie rzadu jest madre? Jesli sie ma tak idiotyczne,
                  kontrfaktyczne priorytety jak z tym nieprzekraczaniem przez dlug 50%, 55% czy
                  60%PKB to jedynym postulatem musi byc ograniczenie wydatków, czyli kosztów
                  obslugi dlugu. Wiec w takich warunkach jest najlogiczniejsza rzecza pod sloncem.

                  Spadek wplywów podatkowych MF obserwuje codziennie rano dostajac na biurko mala
                  tabelke, o przeprowadzonych przetargach bonów, biezacych wplywach i realizacji
                  budzetu. Wiec idzie o to zeby rzad taniej obslugiwal dlug, bo wplywy oraz
                  wydatki ma stale. Czasem jeszcze moze latac VAT i cla rozporzadzeniami.
                  Najwiekszy margines rozsadnego, racjonalnego dzialania ma MF wraz z RPP przy
                  obsludze dlugu. Dlatego patrze na dlug, bo ostatnio wplywy rosna, nie maleja, a
                  Ty odnosisz sie do sytuacji obecnej a nie ksiezycowej i proponujesz rozwiazania
                  dla przedsiebiorstw a nie dla budzetu. W dodatku na serio i z przekonaniem
                  oczekujesz, ze rzad bedzie realizowal tak postawione cele.
                  Rentownosc mozna podniesc albo przez ciecie wydatków albo przez zwiekszanie
                  przychodów i wiekszosc ekonomistów na szczescie opowiada sie za tym pierwszym.
                  Jednak mozna zwiekszac wydatki i zwiekszyc przychody, wiesz w jaki sposób???
                  Wydatki musza byc przeznaczane na rentowne cele. A najrentowniejsze sa osoby
                  fizyczne w trzecim progu i przedsiebiorstwa wypracowujace najwiekszy zysk,
                  oczywiscie nie liczac podmiotów które podatków placa. By zycie bylo prostsze.

                  > Powienien postepowac racjonalnie, tj. w interesie obywateli, ktorych
                  > reprezentuje.

                  Tia, to sie róznimy w ocenie tego KIEDY rzad postepuje w interesie obywateli a
                  kiedy nie. Wróc do pytania pierwszego i na nie odpowiedz. Po prostu. Tak jak
                  jest ono napisane. I wytlumacz mi jeszcze raz
                  • vice_versa Odpowiedz dales tylko na trzecie pytanie. 07.02.05, 22:08
                    > Powienien postepowac racjonalnie, tj. w interesie obywateli, ktorych
                    > reprezentuje.

                    Tia, to sie róznimy w ocenie tego KIEDY rzad postepuje w interesie obywateli a
                    kiedy nie. Wróc do pytania pierwszego i na nie odpowiedz. Po prostu. Tak jak
                    jest ono napisane. I wytlumacz mi jeszcze raz czemu oczekujesz od rzadu
                    dzialania dokladnie sprzecznego z jego interesem. I jak myslisz kto za takie
                    postepowanie zaplaci? Czemu uwazasz ze beda to zagraniczne koncerny, a nie beda
                    to obywatele?

                    > Bledne rozumowanie, co zreszta zycie wkrotce zweryfikuje.

                    Co jest blednym rozumowaniem?
                    Kiedy i jak ta weryfikacja bedzie wygladac??? Bo póki co to wieloletni praktycy
                    ekonomii weryfikuja Twoje rozumowanie a Ty sie jakos tym nie przejmujesz i nie
                    szukasz odpowiedzi na pytanie czemu tak sie dzieje. W dodatku nie zauwazasz ze
                    kurs waluty w której splacasz zobowiazania jest CHOLERNIE wazny dla Twojej
                    RENTOWNOSCI.
                    Szkoda ze z sygnaturka jestes zlosliwy, bo mi sie wydaje ze nalezy ja
                    potraktowac bardzo serio.
                    • robisc Re: Odpowiedz dales tylko na trzecie pytanie. 07.02.05, 22:49
                      Jezuuu...ja nie moge z Toba dyskutowac. Piszesz cale elaboraty z szybkoscia
                      karabinu maszynowego, a ja nie ta liga.

                      Caly Twoj wywod sprowadza sie do wykazania konfliktu interesow pomiedzy budzetem
                      centralnym a sektorem prywatnym. Alez owszem, taki konflikt istnieje w
                      zadluzonym panstwie, gorzej kiedy przybiera on postac karykatury. W swoich
                      rozwazaniach odszedles zbyt daleko od sedna problemu. Obecna aprecjacja zlotego
                      to w duzym stopniu (moze sie klocic o to, jak duzym) efekt spekulacji na
                      stosunkowo plytkim rynku walutowym. Kazdy dealer walutowy Ci to powie, a
                      Kuczynski nie wzial swoich pogladow z sufitu, ale z autopsji. Podobnie zreszta
                      jak ja. Juz dawno zapomnialem teorie ekonomiczne, bo pare lat od studiow minelo,
                      ale za to na co dzien mam kontakt z przedsiebiorcami i widze, ze sytuacja robi
                      sie dramatyczna. W imie czego? Rentownosci budzetu centralnego? Od kiedy to
                      wysokie stopy oprocentowe sprzyjaja tej rentownosci? Chcesz usprawiedliwic rzad,
                      ktory zamiast dokonac ciec w wydatkach publicznych, sztucznie wzmacnia krajowa
                      walute, aby tylko poprawic statystyke?

                      To wszytko w pale sie nie miesci. Ja nie szukam glebszego dna, jestem prostym
                      obserwatorem rzeczywistosci. Wchodze na strone serwisu ekonomicznego i co widze:

                      Wskaźnik Polska Eurostrefa USA
                      PKB 5.4 proc. (2004 r.) 1.8 proc. (III kw.) 4.4 proc. (2004 r.)
                      Bilans Handlowy -512 mln EUR (XI) +2.9 mld EUR (XI) -60.3 mld USD (XI)
                      Prod. przem.(r/r) 6.4 proc. (XII) 0.5 proc. (XI) 4.4 proc. (XII)
                      Inflacja (r/r) 4.4 proc. (XII) 2.1 proc. (I) 3.3 proc. (XII)
                      Bezrobocie 19.1 proc. (XII) 8.9 proc. (XII) 5.2 proc. (I)
                      Stopa procentowa 6.50 proc. 2.0 proc. 2.50 proc.

                      Widze ponad 2 punktowa dodatnia stope procentowa. Dzis wszyscy wiedza, ze ze
                      wzgledu na "efekt bazy" stopa inflacji bedzie szybko spadac. Jednoczesnie widza
                      tez, ze RPP jest nader wszrzemiezliwa ze zmiana swojego nastawienia. Powiedz mi
                      gdzie na swiecie spekulanci moga zarobic tyle, bez wielkiego ryzyka?

                      Wybacz wiec, ze nie przekonuja mnie Twoje teorie. Wole wierzyc w to, co widze.

                      • robisc a propos deprecjacji i dewaluacji 07.02.05, 22:58
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=665&w=17044255&a=17051301
                        • vice_versa Re: a propos deprecjacji i dewaluacji 08.02.05, 04:08
                          Robisc skoro Andrzej Rzonca napisal:

                          Re: dewaluacja a deprecjacja
                          Autor: andrzej.rzonca_nbp
                          Data: 26.10.2004 13:06 + dodaj do ulubionych wątków

                          I jeden termin, i drugi oznacza osłabienie kursu waluty krajowej. Dewaluacji
                          dokonuje bank centralny lub rząd, tj. instytucja decydująca o poziomie
                          sztywnego kursu waluty krajowej. Natomiast deprecjacja dotyczy kursu płynnego.

                          Ja napisalem:

                          Pod pojeciem "dewaluacja" rozumiem DZIALANIA WLADZY PUBLICZNEJ majace na celu
                          oslabienie waluty krajowej. Przy uzyciu 1. waluty & papierów skarbowych. 2.
                          wykorzystanie mechanizmów rynkowych do wydania uzyskanej za pomoca emisji
                          papierów skarbowych gotówki. Takie dzialania nie zostaly podjete.

                          Ok, skoro przyjmuje sie za kryterium sztywnosc/plynnosc kursu to zle uzylem
                          pojecia. Czy to przekresla moje tezy? Tak. Calkowicie. Mówie rzeczy
                          niepotrzebne. Nieprzystepnie i w elaboratach. Tak juz mam.

                          Przestajemy sie skupiac na podziale: czynniki zewnetrzne oslabienia/umocnienia
                          waluty na które wplywu nie mamy (ZMIANY), czynniki wewnetrzne
                          oslabienia/umocnienia na które wplyw mamy (INSTRUMENTY). A skoro tak, to nie
                          wiemy w jaki sposób zmiana wartosci USD wplywa na zmiane kursu, i podlegamy
                          prawu Kopernika Grishama, bo to USA dewaluuja walute szybciej, a my nie mamy
                          remedium, odtrutki. Powinnismy dewaluowac walute równie szybko, ale albo nie
                          mamy instrumentów, albo nie wiemy jakie one sa bo wrzucamy do jednego worka
                          czynniki na które mamy wplyw i takie które na nas spadaja.
                          Ale to sa tylko slowa, budzet robi doskonala robote, bez nazywania i naglówków
                          prasowych i innych publikatorów.

                          Wniosek dla mnie: Lepiej robic swoje a nie fajnym ludziom w glowach na forum
                          mieszac nieprecyzyjnie sie wyrazajac.

                          Hej.
                          • robisc Re: a propos deprecjacji i dewaluacji 08.02.05, 07:13
                            vice_versa napisał:


                            > Ale to sa tylko slowa, budzet robi doskonala robote, bez nazywania i naglówków
                            > prasowych i innych publikatorów.

                            Szkoda, ze jest to gra na bardzo kroka mete np. do wyborow. Koejny rzad bedzie
                            musial zjessc te zabe tj. borykac sie zarowno z wysokim zadluzeniem jak i
                            recesja gospodarcza. Taki juz los rzadu, ktory nastaje po rzadach lewicy.
                            • vice_versa Re: a propos deprecjacji i dewaluacji 08.02.05, 08:42
                              Zgadzam sie ze reform dokonuje prawica, modernizuje prawica, a lewica nie ma
                              kadr z wizja, a jedynie zuzyte karty.

                              Znacznie lepiej jednak oceniam rzad Belki. Akurat ten, bo oni tez zdaja sobie
                              sprawe z przymusowej sytuacji SLD.

                              Wysokie zadluzenie zrobiono wczesniej. W zeszlym roku nie wykonano
                              przewidzianego przez ustawe budzetowa deficytu. Jesli natomiast oni robia to co
                              sadze ze robia czyli przewalutowanie, to postepuja logicznie i pragmatycznie.
                              Milego dnia
                      • lastboyscout Re: Odpowiedz dales tylko na trzecie pytanie. 08.02.05, 00:18
                        Przyznaję, że i ja gubię w niekórych wątkach ale wierzę, że ludzie wiedzą o
                        czym mówią a jedynie mamy inny styl wypowiadania się lub też każdy jest mocny w
                        innym temacie.
                        Już drugi raz mówisz o konieczności obniżenia stóp procentowych.
                        Rozumiem twoją argumentację. Nie rozumiem jednak umiejscowienia w
                        rzeczywistości twoich oczekiwań. Pewnie pamiętasz kiedy przekazałem ci "pytania
                        Leszka Balcerowicza" na temat rownoległych do osłabienia złotówki konsekwencji
                        obniżenia stóp procentowych. Jak więc to widzisz? Uważasz ,że ewentualne
                        pozytywne efekty obniżki stóp będą potrafiły zniwelować jej negatywne efekty?
                        Jak to się będzie miało wobec spodziewanej podwyżki stóp w USA?
                        Wyjaśnisz?
                        • robisc Re: Odpowiedz dales tylko na trzecie pytanie. 08.02.05, 07:09
                          lastboyscout napisał(a):


                          > Jak to się będzie miało wobec spodziewanej podwyżki stóp w USA?
                          > Wyjaśnisz?

                          Porownaj stopy procentowe FED ze stopa inflacji w Stanach oraz stopy procentowe
                          NBP ze stopa inflacji w Polsce.
                          Powtorze akapit ze swojego wczesniejszego postu:

                          "Widze ponad 2 punktowa dodatnia stope procentowa. Dzis wszyscy wiedza, ze ze
                          wzgledu na "efekt bazy" stopa inflacji bedzie szybko spadac. Jednoczesnie widza
                          tez, ze RPP jest nader wszrzemiezliwa ze zmiana swojego nastawienia. Powiedz mi
                          gdzie na swiecie spekulanci moga zarobic tyle, bez wielkiego ryzyka?"

                          A poza tym o jakich negatywnych efektach obnizki stop procentowyc w swietle
                          spodziewanego spadku inflacji w Polsce widzisz. Przeciez w Stanach trend
                          inflacji jest odwrotny.
                          • vice_versa Re: Odpowiedz dales tylko na trzecie pytanie. 08.02.05, 08:59
                            Robisc, wybierasz takie dane które sa nieporównywalne. Porównanie stóp nic nie
                            da, bo istotne jest CZYJE PIENIADZE stara sie przyciagnac rzad. Zakladajac ze
                            USA lokuja dlug NA ZEWNATRZ kraju, to zalezy im na jak najnizszych stopach.
                            Skupowac papiery beda gdy stopy beda wysokie a jakis rynek bedzie
                            spektakularnie kwitl (raczej NYMEX niz NYSE). Natomiast PL trzyma wysokie stopy
                            bo 1. WIE ze dolar spada i spada ale kiedys zacznie sie umacniac a
                            przewalutowanie dlugu panstwowego nie jest operacja na jeden dzien, wiec: 2. w
                            warunkach 5.4% wzrostu stopy musza stac wysoko, bo na takim wzroscie mozna
                            swietnie zarobic, trzeba byc naprawde zdeterminowanym by kupowac jedynie na
                            6,5%. Polsce cholernie zalezy na przewalutowaniu, bo lepiej miec dlug w swojej
                            walucie i ze swoja prasa drukarska niz byc uzaleznionym od rozkolysanej hustawki
                            wujka Sama, która zbliza sie do maksymalnego wychylenia w jedna ze stron.

                            Stopy nie sluza do tlumienia inflacji. Nie tylko. Przede wszystkim sluza
                            dewaluowaniu odsetek od dlugu.


                            > Przeciez w Stanach trend inflacji jest odwrotny.

                            Masz racje robisc!!! Tyle ze u nich nastepuje deprecjacja waluty, oraz wzrost
                            ilosci skumulowanego dlugu, w Polsce dokladnie odwrotnie, aprecjacja oraz
                            ograniczanie dlugu. !!! Wiec w czym sprzecznosc??? To sie dopelnia, robisc...
                            Dopelnia.
                            • vice_versa Re: Odpowiedz dales tylko na trzecie pytanie. 08.02.05, 09:10
                              I jeszcze jedno: pomysl, ze jesli najlepszy robi A to nie nalezy robic Z a
                              dobrze byloby zrobic A do kwadratu, bardzo mi sie podoba, TAK !!! Tyle ze z
                              takim rynkiem i takim potencjalem nie mozna tego zrobic. Tak deprecjowac sie
                              nie da, to mozna zrobic z Europa poszerzajac jednolitosc rynku i usprawniajac
                              istniejace mechanizmy. W innym wypadku nie mamy szans na przescigniecie Ameryki.
                              Wtedy USA mogloby miec klopot.
                            • robisc Vicek obudz sie! 08.02.05, 13:38
                              vice_versa napisał:

                              " w Polsce dokladnie odwrotnie, aprecjacja oraz ograniczanie dlugu."

                              No nie - dobiles mnie - jakie kurde ograniczanie dlugu widzisz? Fakt, ze w
                              ubieglym roku mielismy o kilka miliardow deficyt budzetowy nizszy od zakladanego
                              nie sawiadczy o jakimkolwiek dlugofalowym dazeniu do ograniczenia zadluzenia.
                              Budzet uratowal wysoki CIT, bo swietne wyniki zanotowaly przedsiebiorstwa, ale
                              wlasnie klimat dla tych wynikow sie konczy, oraz przychody z prywatyzacji. PKO
                              BP bylo jedno. Jest jeszcze PZU i pare innych spolek, ale wkrotce zrodelko wyschnie.

                              A propos "ograniczania dlugu" o znowu pospamuje swoimi przemysleniami.

                              szokujące?
                              Autor: Gość: robi IP: *.jjs.pl
                              Data: 04.12.2004 23:05 + dodaj do ulubionych wątków

                              Ktoś napisał wyżej, że zadłużaly nas rzady solidarnosciowe. To oczywista bzdura.
                              Na koniec 2002 r. dług publiczny wyniósł 328 mld zł i zanotował rekordowy
                              przyrost o 44 mld zł, czyli o ca 15,4%!. Nie chce mi sie szukać danych z roku
                              2003, alu już w w I połowie br. czyli na koniec czerwca, dług publiczny
                              wyniósł 439 mld zł, co daje wzrost o 7,4% od początku roku.

                              Podsumowując: w ciągu 2,5 roku rządów Millera i Belki dług publiczny wzrosł o
                              155 mld PLN, czyli o 55%. I co tu więcej komentowac.
                              • vice_versa Robisc, lubie swój nick, lubie tez pozytywy 08.02.05, 17:18
                                Pamietasz jak zwracales mi na to uwage? Wtedy zrobilem literówke i zjadlem
                                Twoje "c". Sadzac po innych wpisach zdaje sie, ze kto inny nie wie, ze jestes w
                                tym punkcie wrazliwy i nie lubisz formy "robi". Jednak jesli ktos jest wrazliwy
                                oczekuje ze sam tego nie bedzie robil umyslnie. Wiec bez spoufalen. Poniewaz
                                przyjalem strategie obrony swojego nicka przed hiperinflacja, podobny uklad
                                zaproponowalem bushowi_w_wodzie, mimo ze Waterbush uwazam za ladne. Natomiast
                                inflacje lubie i jak ktos wymysli cos fajnego to piszcie...

                                robisc napisał:
                                > Fakt, ze wubieglym roku mielismy o kilka miliardow deficyt budzetowy nizszy
                                > od zakladanegonie sawiadczy o jakimkolwiek dlugofalowym dazeniu do
                                > ograniczenia zadluzenia.

                                1. Pisalem o ostatnim rzadzie i Gronickim. Nigdzie nie pisalem o
                                dlugoterminowej strategii!!!
                                2. Co maja CITy, PZU, PKO i para innych spólek do zmiany waluty w której
                                nominowany jest dlug, nie wiem. Jesli ma sugerowac ze niewykorzystanie deficytu
                                byla skutkiem PODWYZSZANIA strony przychodowej, to juz lepiej podac VAT jako
                                przyklad. Ale przesuwanie ciezaru dochodowego w budzecie z CITu na VAT jest
                                równiez jak najbardziej sluszne, i o ile w warunkach zastoju robic tego nie
                                mozna, to w warunkach wzrostu nalezy. VAT jest efektywniejszy tj ten sam
                                pieniadz sciagniety mniejszym kosztem. To nie musi oznaczac wzrostu obciazen.
                                3. Na temat kwestii "budzet uratowal wysoki CIT" to fajnie powiedziane, tylko
                                w rzeczywistosci byla to OBNIZKA CITu. Wiec robienie z tego zarzutu, robisc
                                jest mocno polityczne.
                                4. Nie wiem jak Ty, ale jesli zródelko przyschnie, to ja sie bardzo z tego
                                ciesze i bede zalowac, ze nie przyschlo bardziej.

                                Nawet jesli róznimy sie co do przyczyn nieskorzystania z opcji deficytu to
                                oznacza to niepowiekszenie dlugu, wiec dzialanie jest SLUSZNE i LOGICZNE.
                                Deficyty powinno sie ograniczac i zmieniac walute w której nominowany jest dlug
                                w okresie aprecjacji waluty polskiej, w warunkach wysokich stóp procentowych, w
                                warunkach duzego naplywu kapitalów zewnetrznych. Odwrotnie powinno sie
                                postepowac, gdy dzieje sie tak ze naplyw kapitalów zewnetrznych spada, stopy
                                sie obniza, deprecjonuje sie USD, jak w USA od 3 lat. Wzrost dlugu nie jest sam
                                przez sie zly, zalezy tylko od fazy cyklu w którym sie to robi.
                                Niektórych ruchów wytlumaczyc na forum sie nie da, bo np. prosty rysunek na
                                flipcharcie zajalby mnóstwo miejsca,tymczasem tu mnóstwo niepotrzebnych slów,
                                których normalnie nikty by na flipie nie kwestionowal.

                                Robisc, nie bronie rzadów lewicy, bo ich sie obronic nie da, bronie rozsadku,
                                ideologizujesz i pomijasz, ale ferujesz wyroki, tego w Polsce mamy strasznie
                                duzo. Strategii Millera nie bronie, bo byla chora od A do Z. Chora na wladze i
                                slepa na ekonomie. I wlasnie dlatego mówie: jest róznica jakosciowa.
                                • robisc w kwestii nickow i nie tylko 08.02.05, 19:23
                                  vice_versa napisał:

                                  Sorry za "vicka". Jestem "robi" i wlasnie prosilem Cie abys uzywal nicka "robi".
                                  "sc" nie oznacz nic i dodalem te litery tak sobie, bo sam "robi" byl zajety. Mam
                                  nadzieje,ze to konczy nieporozumienia.


                                  > 3. Na temat kwestii "budzet uratowal wysoki CIT" to fajnie powiedziane, tylko
                                  > w rzeczywistosci byla to OBNIZKA CITu. Wiec robienie z tego zarzutu, robisc
                                  > jest mocno polityczne.

                                  Alez to nie byl zarzut, tlko wyjasnienie do tych Twoich "oszczednosci". Obnizka
                                  stawki CIT zaowocowala zwiekszonymi przychodami budzetu, ale to juz temat na
                                  calkiem inna debate, byc moze rownie ciekawa.


                                  > 4. Nie wiem jak Ty, ale jesli zródelko przyschnie, to ja sie bardzo z tego
                                  > ciesze i bede zalowac, ze nie przyschlo bardziej.
                                  >
                                  > Nawet jesli róznimy sie co do przyczyn nieskorzystania z opcji deficytu to
                                  > oznacza to niepowiekszenie dlugu, wiec dzialanie jest SLUSZNE i LOGICZNE.

                                  Dlug caly czas rosnie. Przestalby rosnac, gdyby zamiast deficytu pjawila sie
                                  nadwyzka budzetowa. W przypadku rzadu Belki mozemu mowic co najwyzej o
                                  wyhamowaniu szalenczego tempa wzrostu zadluzenia publicznego, ale i tak roczny
                                  przyrost dlugu jest gigantyczny. A wiec Gronicki zahamowal dynamike przyrostu
                                  dlugu, ale nie wzrost samego dlugu. W tym miejscu mozna by dywagowac, ile
                                  wydatkow zostalo zamiecione "pod dywan" (Zyta Gilowska nie pozostawia w tym
                                  wzgledzie na Twoim idolu suchej nitki).


                                  > Deficyty powinno sie ograniczac i zmieniac walute w której nominowany jest dlug
                                  > w okresie aprecjacji waluty polskiej, w warunkach wysokich stóp procentowych, w
                                  > warunkach duzego naplywu kapitalów zewnetrznych. Odwrotnie powinno sie
                                  > postepowac, gdy dzieje sie tak ze naplyw kapitalów zewnetrznych spada, stopy
                                  > sie obniza, deprecjonuje sie USD, jak w USA od 3 lat. Wzrost dlugu nie jest sam
                                  > przez sie zly, zalezy tylko od fazy cyklu w którym sie to robi.

                                  Owszem wzrost dlugu jest zly, jezeli jest permanentny. Pewnie mozna manewrowac
                                  struktura walutowa zadluzenia i jego zapadalnoscia (np. konwesrsja dlugu wobec
                                  Klubu Paryskiego - dobry ruch), ale jezeli nie wyelimuniuje sie przyczyn jego
                                  narastania, bedziemy caly czas dyskutowac o substytutach.

                                  w ubieglym roku zmarl bardzo madry czlowiek - nazywal sie Krzysztof Dzierzawski.
                                  Polecam ten artykul:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=8831389&a=8900248


                                  > Robisc, nie bronie rzadów lewicy, bo ich sie obronic nie da, bronie rozsadku,
                                  > ideologizujesz i pomijasz, ale ferujesz wyroki, tego w Polsce mamy strasznie
                                  > duzo. Strategii Millera nie bronie, bo byla chora od A do Z. Chora na wladze i
                                  > slepa na ekonomie. I wlasnie dlatego mówie: jest róznica jakosciowa.

                                  Byc moze. w tym ukladzie politycznym obecny rzad jest skazany na kontynuacje
                                  polityki poprzedniego, czyli dalsze zadluzanie kraju. Jest w tym lepszy od
                                  poprzednika, bo upycha bez problemu prawie kazda emisje papierow skarbowych
                                  (chcociaz z tymi powyzej 5 laa juz ma problem) i skutecznie prywatyzuje, dzieki
                                  czemu nie zwieksza dynamiki przyrostu dlugu. Korzysta tez z dobrej koniunktury
                                  gospodarczej wypracowanej jeszcze za poprzednika, dzieki czemu wplywy podatkowe
                                  sa wyzsze. Nie powieksza tez ilosci afer i chwala mu za to. Ot cala zmiana
                                  jakosciowa.
                                  • vice_versa Re: w kwestii nickow i nie tylko 08.02.05, 21:11
                                    1. Z tymi nickami to jakos pokrecilem wobec tego. W kwestii calego postu mam
                                    wrazenie duzego zblizenia stanowisk.

                                    2.
                                    > Dlug caly czas rosnie. Przestalby rosnac, gdyby zamiast deficytu pjawila sie
                                    > nadwyzka budzetowa. W przypadku rzadu Belki mozemu mowic co najwyzej o
                                    > wyhamowaniu szalenczego tempa wzrostu zadluzenia publicznego, ale i tak roczny
                                    > przyrost dlugu jest gigantyczny. A wiec Gronicki zahamowal dynamike przyrostu
                                    > dlugu, ale nie wzrost samego dlugu. W tym miejscu mozna by dywagowac, ile
                                    > wydatkow zostalo zamiecione "pod dywan" (Zyta Gilowska nie pozostawia w tym
                                    > wzgledzie na Twoim idolu suchej nitki).

                                    Oczywiscie, pelna zgoda, w kwestii dlugu i deficytu to jest jasne jak slonce,
                                    pomimo to warto docenic precedens.
                                    Zyty naczytalem sie bardzo dokladnie za czasów publikacji w IBnGR i gwarantuje
                                    ze ona jest ZYLETA, jak Hania G-W. Taki to obyczaj, ze po budzecie sie jezdzi
                                    oraz ze zylety potrafia robic znacznie lepiej i mocniej. Ma zreszta racje, tyle
                                    ze nie bedzie miala az tak podlego zaplecza politycznego. A mówilem o tym co
                                    rzad robi niezaleznie od zaplecza politycznego, a nie ile by mógl zrobic gdyby
                                    bylo rozsadniejsze.
                                    Wiec nie idolizuj, bo ja mówie co innego, moja idolka jest Zyta. I tak jak
                                    pisalem poznalem ja najpierw jako naukowca, i niejakiej Chojnej Duch napsulem
                                    mnóstwo krwi.(By the way, glównym zmartwieniem byly wydatki IPNu, wcale nie
                                    pozabudzetowe wycieki).

                                    3.
                                    > Owszem wzrost dlugu jest zly, jezeli jest permanentny. Pewnie mozna manewrowac
                                    > struktura walutowa zadluzenia i jego zapadalnoscia (np. konwesrsja dlugu wobec
                                    > Klubu Paryskiego - dobry ruch), ale jezeli nie wyelimuniuje sie przyczyn jego
                                    > narastania, bedziemy caly czas dyskutowac o substytutach.

                                    Pelna zgoda. Tylko to nie Gronicki i nie RPP go powiekszaly i nigdy do tego nie
                                    dazyly.
                                    Dlug w krajach rozwinietych POWIEKSZA SIE. A jego dostepnosc dla ludzi WZRASTA.
                                    Najwazniejsze jest by to sie nie dzialo LINIOWO, tylko zeby ROSLO i
                                    STABILIZOWALO SIE, roslo i stabilizowalo. Czemu? Bo raz dziala zasysajaca pompa
                                    spólek a raz panstwa, dlug realnie nie maleje. Podobnie jak rozmiar
                                    zgromadzonego przez spólki kapitalu nie topnieje, chyba ze plajtuja na rzecz
                                    zagranicy.
                                    WLASNOSC sie KOMASUJE, a POSIADANIE egalitaryzuje. Bo myslenie zawsze jest
                                    elitarne a potrzeby egalitarne.

                                    Jednoczesnie to:
                                    > Pewnie mozna manewrowac struktura walutowa zadluzenia i jego zapadalnoscia
                                    > (np. konwesrsja dlugu wobecKlubu Paryskiego - dobry ruch),
                                    mozna dodac: ale nie mamy wplywu na kurs waluty krajowej, brak nam potencjalu
                                    by oddzialywac na trend w odwrotym kierunku niz logika, to dlatego z reszta
                                    wiekszosc interwencji okazuje sie nieskuteczna. Jesli w naczyniach polaczonych
                                    w jednym obnizymy poziom wody (deprecjacja waluty) to w innych wzrosnie, jesli
                                    robi sie to w sposób CIAGLY i zrównowazony to trend aprecjacyjny równiez jest
                                    ciagly i nic nie zmieni chwilowe zwiekszenie cisnienia, a koszt tego jest
                                    OGROMNY. Takie mechanizmy po prostu sa nieoplacalne, nie podnoszac rentownosci
                                    budzetu, nie sa w stanie zmienic trendu mimo ze do tego aspiruja. To nie
                                    spekulanci sa "winni" Robi, to panstwa graja w Monopoly. Przyklad z naczyniami
                                    polaczonymi wymaga jednak korekty 1. im wczesniej dany system wszedl do gry
                                    2. im konsekwentniej stosowal reguly grania razem z duzym graczem,
                                    tym mniejsza amplituda wzrostu w tym systemie. Dlatego PLN umacnia sie wobec
                                    Euro bo ilosc nowych papierów dluznych nominowanych w PLN wzrasta wolniej niz w
                                    krajach Euro, oni deprecjonuja szybciej. Pewnie w Bulgarii umocnienie sie jest
                                    mocniejsze niz u nas. W Rosji juz nie koniecznie bo mamy interferencje wywolana
                                    transferami za rope.

                                    > Byc moze. w tym ukladzie politycznym obecny rzad jest skazany na kontynuacje
                                    > polityki poprzedniego, czyli dalsze zadluzanie kraju. Jest w tym lepszy od
                                    > poprzednika, bo upycha bez problemu prawie kazda emisje papierow skarbowych
                                    > (chcociaz z tymi powyzej 5 laa juz ma problem) i skutecznie prywatyzuje,
                                    > dziekiczemu nie zwieksza dynamiki przyrostu dlugu. Korzysta tez z dobrej
                                    > koniunkturygospodarczej wypracowanej jeszcze za poprzednika, dzieki czemu
                                    > wplywy podatkowe sa wyzsze. Nie powieksza tez ilosci afer i chwala mu za to.
                                    > Ot cala zmianajakosciowa.

                                    Dokladnie. To calkiem duzo jak na lewice. I to jest wazne: prywatyzowac na
                                    górce, nie prywatyzowac w dolku. Moze górka jeszcze potrwa, wiec wszystko
                                    zalezy od strategii, m.zd. górka na akcje konczy sie. Przyrost dlugu powinien
                                    nastapic wtedy jak ta górka sie skonczy, czyli USD zacznie rosnac i dopiero
                                    wtedy czas na obnizki stóp.

                                    Pozdrawiam
                                    • robisc Re: w kwestii nickow i nie tylko 08.02.05, 21:30
                                      Milo mi, ze doszlismy do jakiejs wspolnej konkluzji z tej ciekawej dyskusji.
                                      Zycie i tak potoczy sie swoim torem, niezaleznie od prognoz ekomomistow, ktorzy
                                      poruszaja sie jak dzieci we mgle. Kiedy sobie przypomne ich prognozy z poczatku
                                      zeszlego roku, to od razu nabieram dystansu do wszelkich forecastow.

                                      pozdr.
                                      robi
                                      • vice_versa Radiozet 08.02.05, 22:58
                                        Jeszce tylko o Orlowskim, radiozet, polecam, byl gosciem Olejnik, w piatek (?).
                                        Zobacz co mówi.
                                        Czesc
                                        • robisc taa...przecztalem 08.02.05, 23:13
                                          facet bez jaj - androny w stylu: wszyscy maja racje, ale nie do konca;
                                          generalnie jest swietnie, chociaz jest troche zle; RPP wiec co robi, ale on by
                                          zrobil inaczej. nie lubie go.

                                          wiadomosci.wp.pl/wid,6623197,wiadomosc.html
                                          • vice_versa Re: taa...przecztalem 08.02.05, 23:57
                                            Widzisz Robi, uwazam, ze on mówi: przy kursie manipulowac nie warto bo nie od
                                            nas on zalezy.Jest kilka rzeczy których nie mówi: co zrobic warto... a warto
                                            przewaluowac dlug. Czemu tego nie powie? Bo a) odstraszy inwestorów
                                            zagranicznych a tego robic nie wolno b) widmo przyszlej deprecjacji zlotówki po
                                            takiej wypowiedzi "prosto z mostu" zaczeloby zyc wlasnym zyciem, czyli
                                            spowodowaloby oslabniecie zlotówki dzialajac odwrotnym kierunku niz
                                            przewalutowanie dlugu.

                                            On mówi: jestesmy bezradni. Dlatego wiekszosc sie krzywi jak slyszy takie tezy.
                                            Ale innych uslyszec nie moze, bo by to faktycznie zaczlelo znaczyc ze bezradni
                                            sa. Dlatego wlasnie Twoja sygnaturka tak mi sie podoba.
                                            Dobranoc
                                            • robisc Re: taa...przecztalem 09.02.05, 08:23
                                              vice_versa napisał:

                                              > Widzisz Robi, uwazam, ze on mówi: przy kursie manipulowac nie warto bo nie od
                                              > nas on zalezy.

                                              No i pieprzy glupoty - po to bank centralny posiada instrumenty, ktorym moze
                                              wplywac na kurs waluty, aby z nich korzystac.Tymczasem z gory zaklada, ze jego
                                              dzialania beda nieefektywne. W Czechach i na Wegzrech nie obawiali sie dokonac
                                              skokowych ciec stop procentowyc, slowacki bank centralny co jakis czas
                                              interweniuje. U nas uznano, ze najlepiej nic nie robic.

                                              >Jest kilka rzeczy których nie mówi: co zrobic warto... a warto
                                              > przewaluowac dlug. Czemu tego nie powie? Bo a) odstraszy inwestorów
                                              > zagranicznych a tego robic nie wolno

                                              b) widmo przyszlej deprecjacji zlotówki po takiej wypowiedzi "prosto z mostu"
                                              zaczeloby zyc wlasnym zyciem, czyli spowodowaloby oslabniecie zlotówki
                                              dzialajac odwrotnym kierunku niz przewalutowanie dlugu.

                                              Przeceniasz range jego wypowiedzi. To nie jest osoba majaca wplyw na cokolwiek
                                              (doradca Kwasniewskiego).
                          • lastboyscout Uściślijmy ..... 08.02.05, 14:20
                            Różnica pomiedzy stopami i inflacją - ZGODA!

                            Tredny inflacyjne - przyjmuję, ze ZGODA (choc nie cierpię mówić o tym
                            CO BĘDZIE , bo co będzie zalezy od zbyt wielu pozostalych czynników)

                            Dług - ZGODA - oczywiście, ze rośnie Vice_Versa, tylko tyle , ze jest
                            nominowany w zlotówce, która sie wzmocniła wiec w statystykach i
                            budżecie jest niby cacy, faktycznie LAWINA!

                            Obniżamy stopy w Polsce, słabnie złotówka - ZGODA?

                            Rosnie deficyt, przynajmniej nominalnie (dokladnie wraca nominalnie to
                            poprzednich wartosci), być może przekracza próg konstytucyjny - ZGODA?

                            Słabsza złotówka daje MNIEJSZY zysk inwestującym w dolarach z racji osłabienia
                            złotówki- ZGODA?

                            Dolary wędrują z Polski do USA gdzie wzmacniający dolar daje WIĘKSZY zysk z
                            racji wzmacniania się dolara .....ZGODA?

                            BUM! ZGODA?

                            • robisc Re: Uściślijmy ..... 08.02.05, 15:05
                              lastboyscout napisał(a):


                              > BUM! ZGODA?

                              Nie. Nie mowimy o spadku stop do poziomu FED, ale o co najwyzej 100-150 punktow
                              bazowych, czyli mniej wiecej tyle o ile RPP podniosla stopy w ostatnim roku.
                              Nie widze zadnego powodu aby placic spekulantom wiecej niz to konieczne.
                              • lastboyscout Re: Uściślijmy ..... 08.02.05, 15:25
                                Hmmmm ... rozumiem więc, ze na wytłumaczenie istniejącego stanu rzeczy w Polsce
                                znajdujesz tylko dwa warianty:

                                1. RPP to banda sprzedawczyków, ktora za łapówki spekulantów CELOWO
                                trzyma stopy za wysoko.

                                2. Wolny rynek to bzdura a zachowania graczy rynkowych sa nieracjonalne.

                                Brrrrrrrr! Jak by się nie odwrócił to zawsze dupa z tyłu !......

                                Jednak choć mnie wzdryga na samą taką myśl to trudno mięc wątpliwości, że
                                chodzi o to pierwsze ..... od dzisięcioleci .... chyba już zresztą o tym
                                rozmawialiśmy ....
                                • robisc Re: Uściślijmy ..... 08.02.05, 15:46
                                  lastboyscout napisał(a):

                                  > Hmmmm ... rozumiem więc, ze na wytłumaczenie istniejącego stanu rzeczy w Polsce
                                  >
                                  > znajdujesz tylko dwa warianty:
                                  >
                                  > 1. RPP to banda sprzedawczyków, ktora za łapówki spekulantów CELOWO
                                  > trzyma stopy za wysoko.

                                  Nie. RPP to twor nakierowany tylko i wylacznie na jeden cel tj. walke z
                                  inflacja. I dazy do tego celu po trupach. W poprxednich latach RPP seryjnie
                                  przestrzeliwala swoj cel inflacyjny reagujac zbyt pozno na sytaucje rynkowa,
                                  przy czym zbicie inflacji ponizej wlasnego celu uznala za sukces. A ze
                                  gospodarka na 3 lata pograzyla sie w marazmie to przeciez nie ich problem.

                                  > 2. Wolny rynek to bzdura a zachowania graczy rynkowych sa nieracjonalne.

                                  Alez skad. to dlatego,ze mamy wolny przeplyw kapitalu zloty sie umacnia. gdybym
                                  mial duze nadwyzki kapitalu tez lokowalbym je w Polsce. zauwaz, ze spekulanci
                                  zarabiaja na dwa sposoby: dzieki wyzszemu niz na Zachodzie czy w Stanch
                                  oprocentowaniu i dzieki kursom, korzystajac z opcji walutowych.
                                  • lastboyscout Re: Uściślijmy ..... 08.02.05, 16:31
                                    >>>Nie. RPP to twor nakierowany tylko i wylacznie na jeden cel tj. walke z
                                    inflacja. I dazy do tego celu po trupach. W poprxednich latach RPP seryjnie
                                    przestrzeliwala swoj cel inflacyjny reagujac zbyt pozno na sytaucje rynkowa,
                                    przy czym zbicie inflacji ponizej wlasnego celu uznala za sukces. A ze
                                    gospodarka na 3 lata pograzyla sie w marazmie to przeciez nie ich problem.<<<


                                    OK, ciągle tylko stwierdzasz tylko FAKT, , ze celem RPP jest walka z inflacją.
                                    Nie tłumaczysz DLACZEGO celem RPP jest walka z inflacją.
                                    Czy aby NA PEWNO celem RPP jest walka z inflacją ?


                                    >>>> Alez skad. to dlatego,ze mamy wolny przeplyw kapitalu zloty sie umacnia.
                                    gdybym
                                    > mial duze nadwyzki kapitalu tez lokowalbym je w Polsce. zauwaz, ze spekulanci
                                    > zarabiaja na dwa sposoby: dzieki wyzszemu niz na Zachodzie czy w Stanch
                                    > oprocentowaniu i dzieki kursom, korzystajac z opcji walutowych. <<<

                                    Ja bym nie lokował w Polsce bo mam słabe nerwy i .....wtyki w Ministerstwie
                                    Finansów.
                                  • vice_versa Re: Uściślijmy ..... 08.02.05, 18:35
                                    > Nie. RPP to twor nakierowany tylko i wylacznie na jeden cel tj. walke z
                                    > inflacja.

                                    Tak, jak czytam, to sobie mysle NOWO-twór ta RPP. Tak to wyglada jak sie wierzy
                                    w zapisy ustawowe, walke z inflacja, cel inflacyjny. Wróc do swojej sygnaturki
                                    i zobacz czy to jest rozsadne.
                                    RPP walczy z ignorancja polityków i to pod nich poluzniajacych polityke i pod
                                    MF powsciagajacego polityków szykuje zapowiedzi celów inflacyjnych, by im
                                    ulatwic, nie utrudnic zadanie. Zauwazyles ze obecnie obie instytucje sie chwala
                                    nawzajem, tylko Hausner pial, wiec Panu juz podziekowano...? Hausner z tym jego
                                    planem i ochota gadania od siedmiu bolesci, kiedy mozna bylo tyle zrobic...!!!
                                    Spec od duzych chmur i braku deszczu.

                                    > W poprxednich latach RPP seryjnie przestrzeliwala swoj cel inflacyjny.

                                    Zgoda, wiesz juz po co? By usprawiedliwic swoje istnienie. Legitymizowac i
                                    pozorowac dzialania? Nie, to walka miedzy osrodkiem wiedzy merytorycznej a
                                    osrodkiem wladzy politycznej. Wiec im bardziej sie da do zrozumienia ze
                                    inflacja bedzie wyzsza tym mozna bardziej ciac wydatki i ograniczac deficyt.
                                    Mozna sie powolywac na RPP.

                                    KOMU zawdzieczamy inflacje? DRUKARZOM. Silniejszy drukarz wyeliminowal
                                    slabszego, to jest wlasnie powód dla którego w Polsce inflacji nie ma,
                                    przynjmniej nie na te skale na jaka mozna ja bylo robic wczesniej. Nie jest
                                    zalezna nie od widzimisie koterii dochodzacej do wladzy tylko od fazy rynku w
                                    USA. To sie nazywa gospodarka globalna, globalny kapitalizm.

                                    >reagujac zbyt pozno na sytaucje rynkowa,
                                    > przy czym zbicie inflacji ponizej wlasnego celu uznala za sukces.

                                    Twoja sygnaturka jest prawdziwa. A Ty wierzysz NBP! Oni klamia, tylko w
                                    rozsadnych granicach i w dobrym celu. RPP nie jest zagrozeniem. To jest teza
                                    Kolodki! Który cos zrozumial, tylko stosowal w odwrotnej fazie rynku.

                                    > A ze gospodarka na 3 lata pograzyla sie w marazmie to przeciez nie ich
                                    problem.

                                    Kto jest sojusznikiem a kto wrogiem? Lewicowy rzad, czy RPP? Marazm wynikal z
                                    dzialan rzadu a RPP. Nie uwazam ze jesli ktos czyje dzialania ode mnie nie
                                    zaleza (rzad) dziala glupio, to nalezy dzialac równie glupio. Bo wtedy jest
                                    glupio do kwadratu, to sie nie sumuje, robisc. Gdzie siedza ludzie rozsadni a
                                    gdzie politycy, i czemu walisz na oslep? W dodatku rzad Belki to inny rzad, SLD
                                    bylo i jest w rozsypce, Belka robi co moze. Belka to nie Miller. Niestety
                                    czarno biala wizja polityczna sie nie sprawdza.

                                    > > 2. Wolny rynek to bzdura a zachowania graczy rynkowych sa nieracjonalne.
                                    > Alez skad. to dlatego,ze mamy wolny przeplyw kapitalu zloty sie umacnia.

                                    ZGODA, nareszcie zgoda. Zloty umacnia sie z powodu swobody przeplywu kapitalu.
                                    Silni musimy byc strasznie by uwazac ze naszymi stópkami mozemy ten przeplyw
                                    zahamowac. Nie mozemy i stopy sa w stanie zrobic to na krótka mete. Inaczej to
                                    jest wiara w omnipotencje wagi koguciej. Dokad waga ciezka nie zmieni zdania,
                                    co do swojej waluty. Bo przeciez mamy swobode przeplywu. Zgoda?

                              • robisc i jeszcze jedno 08.02.05, 15:33
                                Nie ma gwarancji, ze nawet gwaltowne 100 punktowe obnizenie stop proc.
                                doprowadzi do oslabienia zlotego. Czesi zareagowali w ten sposob (jakos nie
                                mieli oporow) a korona umacnia sie dalej, co oznacza, ze spekulanci beda tu
                                inwestowac dopoki stopy beda dodatnie lub cos nie p...dolnie w polityce.

                                W tej sytuacji nalezaloby zastosowac kompilacje roznych dzialan tj. obnizac
                                oprocentowania i emisje dlugu, czyli naplyw walut z tytulu wzrostu zadluzenia.
                                Bez ciec wydadakow budzetowcyh drugi postulat jest niewykonalny. Moja diagnoza:
                                zloty dalej bedzie sie umacnial w perspektywie kilku miesiecy. wzrost ten moze
                                powstrzymac dopiero zamieszanie na scenie politycznej oraz/lub zle informacje
                                makroekonomiczne, co wyeliminuje co ostrozniejszych spekulantow. To jednak nie
                                predzej niz w kwietniu-maju br.
                                • robisc czynnik polityczny 08.02.05, 15:56
                                  z tym mamy wlasnie do czynienia dzisiaj. paradoksalnie czym gorzej w polityce,
                                  tym lepiej dla gospodarki. to prawda, ale na krotki dystans.

                                  08/02/05 15:31
                                  Kolejna fala osłabienia złotego?

                                  Początek pracy banków amerykańskich przynosi kolejną falę osłabienia złotego.
                                  Kurs USD/PLN atakuje strefę oporu 3,13-3,1450 zł, a EUR/PLN 3,99-4,00 zł. W
                                  dalszym ciągu sprawa Hausnera wywołuje nerwowość na rynku obligacji i walutowym.
                                  Opory 3,1450 zł i 4,00 zł są jednak bardzo istotne.

                                  (MR)
                                  • lastboyscout Re: czynnik polityczny 08.02.05, 16:26
                                    No nie ! Im gorzej w polityce TYM GORZEJ dla gospodarki ! Tak przynajmniej jest
                                    w całym cywilizowanym świecie.
                                    Im gorzej w polityce , tym się więcej pożycza tworząc iluzję tego "lepiej"
                                    w gospodarce.
                                    Pożyczającym to w końcu "rybka", bo ich pożyczanie, nie ich spłacanie.
                                    Spekulantom też "rybka" bo kasa wpływa a tylko trzeba czujniej węszyć nadejścia
                                    BUM. ....
                                    Mnie nie jest "rybka" bo lubię Wrocław .....
                                • lastboyscout Re: i jeszcze jedno 08.02.05, 16:19
                                  Polityka jako tak nie ma tutaj wiele do rzeczy bo jak przekonujemy od lat w
                                  Polsce najhałaśliwsi piewcy wolnego rynku go administrowali a socjaliści go
                                  uwalniali. Ważne jest tylko to co NAPRAWDĘ sie tam dzieje.
                                  Polityka jest tylko papierkiem lakmusowym wskazującym TENDENCJE.

                                  Oczywiście, że mozna obnizyć nawet znacznie stopy i jednocześnie nasilić
                                  pożyczanie i kurs złotówki będzie szedł do góry!

                                  DOKŁADNIE TEN PROCES WŁAŚNIE ODBYWA SIĘ W POLSCE!

                                  Również oczywiście cięcie wydatków budżetowych przedłuża tę agonię to TEZ
                                  wlaśnie odbywa sie w Polsce.

                                  Napisałem wcześniej, że złoty może się umacniać nawet do jesieni więc w tym
                                  temacie się zgadzamy. Nie znaczy to , że obecnie nie kładzie się tylko nowe
                                  warstwy farby na kompletnie skorodowany korpus .... więc nie wchodzi w rachubę
                                  próba położenia nastepnej CIEŃSZEJ warstwy farby (obniżanie oprocentowania i
                                  emisji długu o ktorym piszesz) bo wtedy korpus z samej farby się rozsypie ....
                                  Problemem jest, ze farba kosztuje , w dodatku kosztuje coraz więcej (rosnące
                                  stopy i kurs dolara w USA przy wciąż powstrzymywanej inflacji).
                                  Przycinek zapowiada na dłuższą metę deflacje i wzmocnienie dolara w USA......
                                  Pora więc aby nawet Komentator krzyknął: GOD BLESS AMERICA! wink

                            • vice_versa Re: Uściślijmy ...jeszcze bardziej 08.02.05, 17:52
                              > Różnica pomiedzy stopami i inflacją - ZGODA!
                              > Tredny inflacyjne - przyjmuję, ze ZGODA
                              > Dług - ZGODA - oczywiście, ze rośnie Vice_Versa, tylko tyle , ze jest
                              > nominowany w zlotówce

                              To ostatnie to jest BAARDZO DUZO, jesli czynniki niezalezne od nas czyli USD
                              spada a mozna przewidziec ze za 2-3 lata bedzie rósl.

                              > Obniżamy stopy w Polsce, słabnie złotówka - ZGODA?

                              Nie ma zgody, bo zmiana waluty dlugu jest wtedy nie do zrobienia i pozostaje
                              nam czekac na zmiane trendu USD by sie o tym przekonac, co to znaczy dla dlugu
                              w ujeciu procentowym, taka powiedzmy 30% aprecjacja USD. Nie ma tez zgody bo
                              oznacza to ze mozemy wplywac na poziom kursu metodami rynkowymi, tymczasem nie
                              mozemy, bo nasz potencjal jest wtedy marnowany na dzialanie odwrotne niz robia
                              to USA. To taka walka kogucia w starciu z walka ciezka. I tego NIE ROBIMY, i
                              chwala Bogu!!! Ten artykul z Rzepy który zacytowal robisc, jest najlepszym tego
                              przykladem takiego myslenia: na kurs zlotówki wplywu nie mamy!!! Plynny kurs
                              jest dlatego ze panstwa o mniejszej "mocy" splajtowaly kiedys w obliczy
                              ekonomicznej presji USA, musialy ten plynny kurs przyjac, wystawiajac sie na
                              ryzyko i wahania od strony dzialan najwiekszego z graczy.

                              Rosnie deficyt, przynajmniej nominalnie (dokladnie wraca nominalnie to
                              > poprzednich wartosci), być może przekracza próg konstytucyjny - ZGODA?

                              Tak wiec po co robic to samemu skoro i tak czeka nas nieuchronna aprecjacja
                              USD??? Chcemy te lajbe wywrócic???

                              > Słabsza złotówka daje MNIEJSZY zysk inwestującym w dolarach z racji
                              > osłabienia złotówki- ZGODA?

                              Wielkosc zysku robisc, zalezy od tego w którym momencie WYCOFUJESZ sie z rynku,
                              jesli inwestowales w mocna zlotówke, wycofujesz sie przy slabej na skutek
                              zwrotu w trendzie USD, to tracisz czy zyskujesz??? To trzeba widziec w czasie.

                              Sekwencja wydarzen zarysowana przez LBS jest logiczna i spójna. Wycofanie
                              inwestorów nastapiloby zaraz kiedy trend USD by sie odwrócil. Wiec powód bylby
                              ZEWNETRZNY i bylibysmy BEZRADNI. Wiec faktycznie moznabyloby sobie wyobrazic
                              takie obnizenie stóp przy którym odplyw by nie nastapil, tyle ze nie umocniloby
                              nas to na wypadek zmiany czynników od nas niezaleznych a OSLABILO. I dlatego
                              robic tego NIE WOLNO, nie dlatego, ze od razu nastapiloby BUM. Nie, nie od
                              razu, i nie my bysmy bum spowodowali, wiec mozna uznac, ze robisc ma racje
                              krótkoterminowo, tyle ze w dluzszej perspektywie byloby to ZABÓJCZE.

                              To jest jak gra Monopoly, tyle ze zeby ta gra byla prawdziwa powinno sie siadac
                              do stolika w którym najwiekszy gracz ma juz rynek opanowany, tymczasem siadamy
                              do pustej planszy i udajemy ze sie scigamy. Tak to w zyciu nie ma. Zastajemy
                              plansze juz rozdana i trza myslec jak zrobic by monopol odebrac. Mniej wiecej
                              na tym polega blad perspektywy jaki popelniaja teraz Niemcy i Francuzi w
                              Chinach. Oni sie tam z USA scigaja. Bez szans.
                              • lastboyscout Re: Uściślijmy ...jeszcze bardziej 08.02.05, 18:37
                                Oczywiście, że wszystko jest tylko konstrukcją scenariusza rozwoju wydarzeń co
                                wcale nie znaczy, że niektóre jego wątki przyjmą nioczekiwany bieg i nie wpłyną
                                na ostateczny kształt rozwoju wydarzeń.
                                Dlatego RobiSC ma rację, ze waluta nie musi słabnąc po obniżeniu stóp tak jak w
                                Czechach , Rice mogła już zmienić bieg wydarzeń przywożąc ostatnio do Polski
                                masę kasy albo atomu a Balcerowicz choćby dzisiaj może załamać rynek
                                stwierdzeniem, że według niego wysoka inflacja jest właściwie cool i jego
                                nowa "reforma gospodarcza" będzie polegała na jej gwałtownym wzroście dzięki
                                czemu jednym ruchem nasz geniusz "oddłuży" Polskę (ogałacając do reszty
                                Polaków ...), tak samo jak jednym ruchem w 1989 roku zrobił ze wszystkich
                                sklepów GS-u Pewexy, unicestwiając polskich producentów co skutecznie
                                kontynuuje.....
                                Niezależnie jednak jak zmienią się szczegóły to podstawowe mechanizmy
                                zadziałają. Faktycznie, głównie z zewnątrz, dlatego od dłuższego czasu burczę,
                                że zmiany polskich stóp procetowych są TYLKO ODPOWIEDZIĄ a nie PIERWSZYM RUCHEM
                                jak się niektórym wydaje w tej grze w "Monopoly".
                                Pytaniem tylko pozostaje kiedy, jak głęboko i kto na tym najwięcej straci/wygra.
                                • vice_versa Re: Wyluzujmy i Radiozet 08.02.05, 20:06
                                  Wszystko sprowadza sie do perspektywy. Z perspektywy rzadu mozna dostosowywac
                                  perspektywe budzetu do: 1.) perspektywy najwiekszych graczy na rynku panstw
                                  2.do n-tej) perspektywa setek tysiecy ludzi i przedsiebiorstw o calkiem
                                  odmiennym stosunku walutowym netto dlugów do wierzytelnosci.
                                  Z perspektywy ludzi mozna sie kierowac wlasnym interesem w rytmie 1. dzialan
                                  rzadu 2. wlasnych celów i interesu, (np exportem/importem).

                                  Teraz: rentownie jest jak rzad kieruje sie perspektywa budzetu i silniejszych
                                  graczy czyli np. rzadu USA lub EBC. Wie co oni robia i potrafia dostosowac
                                  budzet do tego co sie bedzie dzialo. Im bardziej rzad stosuje RENTOWNE metody
                                  tym bardziej rentowne staja sie przedsiebiorstwa.
                                  Zgadzam sie ze stopy zachowuja sie nastepczo, i sa ODPOWIEDZIA a nie PIERWSZYM
                                  RUCHEM. Tyle ze to tez nie oznacza ze ruchy podejmowane nie sa, albo ze sa
                                  nierozsadne. Nierozsadne sa natomiast postulaty zastosowania przez rzad
                                  strategii 2do n-tej, bo rzad wtedy dopiero stalby sie nieobliczalny i tracilby
                                  ciezko wyszarpane pieniadze.

                                  Jest rentownie kiedy ludzie i przedsiebiorstwa kieruja sie interesem wlasnym
                                  ale zdajac sobie sprawe z potencjalu rzadu, wiara w omnipotencje wagi koguciej,
                                  czesto mylona z wiara w wolny rynek, konczy sie zle dla kogutów nie dla wagi
                                  ciezkiej. Potencjal rzadu niektórzy myla z omnipotencja.

                                  Oba podmioty musza "patrzec w góre" i odpowiednio dostosowywac swoje strategi.
                                  Nic mnie wiec nie obchodzi ze ktos patrzy w swoje ksiegi i tylko w swoje
                                  ksiegi. Trudno.

                                  > Oczywiście, że wszystko jest tylko konstrukcją scenariusza rozwoju wydarzeń
                                  > co wcale nie znaczy, że niektóre jego wątki przyjmą nioczekiwany bieg i nie >
                                  > wpłyną na ostateczny kształt rozwoju wydarzeń.

                                  Dokladnie. Spróbuj to wytlumaczyc komus kto sadzi ze wszystkie poglady sa
                                  równoprawne i równie prawdziwe. Popatrz na sub-wa,tek "chmury". Uwielbiam
                                  przycinka, wystarczy oddac mu pole i jak pieknie pisze... do busha_w_wodzie.

                                  Wlasnie przeczytalem ze ekonomisci dziela sie na Balcerowiczów, Gronickich,
                                  (pewnie i Hanny Gronkiewiczowe)i mnie, oraz na Orlowskich,Kuczynskich,
                                  Hausnerów i robisców. To nie jest moja interpretacja, to jest przyporzadkowane
                                  przez robisca. Doborowe zestawienie, uwazam ze Ciebie tam tez brakuje, choc
                                  organicznie nie chcialbys wystepowac z perspektywy rzadowej. Uwazam tez, ze
                                  Orlowski jest zle sklasyfikowany, robiscowi polecam radiozet, byl tam w zeszlym
                                  tygodniu, jak ognia unika latwych recept, raczej dezynwoltura i poblazliwosc
                                  dla naiwnych jakze jednoznacznych pytan Olejnik (do sciagniecia i posluchania).
                                  Ciekawe, ale mozeby zrobic konkurs czyja inwestycja okaze sie najbardziej
                                  dochodowa, zamiast tlumaczenia mi ze sa poglady na których mozna stracic? Von
                                  Misses w Wielki Kryzys nie wszedl bo go przewidzial, Keynes wszedl i stracil
                                  miliony, ja sie pytam kto daje prawo keynesistom twierdzic, ze sa ekonomistami
                                  skoro sa nieekonomiczni?
                                  Natomiast glowe dam, ze bardziej przebojowy i lepsze PR mial Keynes.
                                  "reforma gospodarcza" będzie polegała na jej gwałtownym wzroście dzięki
                                  > czemu jednym ruchem nasz geniusz "oddłuży" Polskę (ogałacając do reszty
                                  > Polaków ...), tak samo jak jednym ruchem w 1989 roku zrobił ze wszystkich
                                  > sklepów GS-u Pewexy, unicestwiając polskich producentów co skutecznie
                                  > kontynuuje.....\

                                  Dokladnie, tyle ze uwazam ze NA SZCZESCIE. Taki sam z reszta geniusz jak
                                  Greenspan. I Twoje przejechanie sie na Balcerowiczu tego niestety nie zmieni.
                                  Ciekawe ze przykladów sukcesu w produkcji nie wymieniasz... Przeciez byli tez
                                  wierzyciele, którzy na tym zyskali. Tak sie wlasnie uwlaszczyli, ale nie tylko
                                  ONI. Ty wykazales instynkt i zaciecie i masz swietne rezultaty. Niektórzy
                                  zapalaja lampke: Balcerowicz musi odejsc! Gronicki musi odejsc! to sie sami
                                  skazuja na wieczny "dysonans poznawczy" jak mówia psychologowie. Ja tez miewam
                                  dysonans za keynesistów.

                                  Hej, hej. Jo!
                      • vice_versa Re: Odpowiedz dales tylko na trzecie pytanie. 08.02.05, 03:43
                        > W swoich rozwazaniach odszedles zbyt daleko od sedna problemu.

                        Byc moze, sedno jest takie ze dewaluacja w USA przeklada sie na aprecjacje w
                        EU. A na poszczególne panstwa rozklada sie w zaleznosci od wysokosci PKB i w
                        warunkach pelnej plynnosci kursu i otwartosci gospodarki mocniej odbije sie na
                        wzroscie mniejszego rynku.

                        > Caly Twoj wywod sprowadza sie do wykazania konfliktu interesow pomiedzy
                        > budzetem centralnym a sektorem prywatnym

                        No to jeszcze raz. Nie pisalem o konflikcie, nic takiego, pisalem o tym ze rzad
                        razem z RPP maja pilnowac interesu budzetu centralnego, ze kazdy robi to co do
                        niego nalezy w najlepszy sposób za pomoca metod jakie ma dostepne. Pisalem o
                        tym, ze piszesz ze robia zle, kiedy nie rozumiesz co robia. Pisalem tez o tym,
                        ze czesc faktów jest od nas niezalezna (poziom dewaluacji przez USA, poziom
                        stóp w EBC), ale ocena mozliwosci wystapienia ich w przyszlosci oraz
                        umiejetnosc uprzedzenia obrotu spraw i takiego skonfigurowania portfela
                        walutowego w którym nominowane sa Dlugi i Wierzytelnosci istnieje niezaleznie
                        od tego kim sie jest.
                        Pisalem ze chodzi o rentownosc i w jakiej sytuacji mozna pisac o tym ze
                        rentownosc calej gospodarki spada.
                        Tymczasem z calego Twojego postu wynika, ze jak zdycha eksport to "gospodarce
                        trzeba pomóc". Otóz nie, bo jak eksport rosnie to nawet Ci do glowy nie
                        przyjdzie, zeby pomóc importerom. A postulat interwencji NBPu jest absurdalny,
                        bo oznacza wyrzucanie pieniedzy publicznych, raz na wzrost waluty raz na
                        spadek, oddawanie pieniedzy spekulantom przy zerowych szansach powodzenia.
                        Pisze ze liberalizm polega na stworzeniu takich warunków uczestnikom rynku, w
                        których MOGA oni podejmowac albo dzialanie A albo dzialanie Z, tylko jeden z
                        tych ruchów bedzie prawidlowy, a krzykactwo podmiotów A lub Z nie jest zadnym
                        powodem do podejmowania dzialan przez NBP czy jakakolwiek inna publiczna
                        instytucje z uwagi na to ze pieniadz publiczny powinno sie wydawac rentownie
                        czyli zgodnie z interesem budzetu panstwa. Ty piszesz ze UNY tegu nie robiom!!!
                        Ja sie pytam na jakiej podstawie tak sundzisz? Dlatego ze pieniactwo takie jak
                        w Twoim pierwszym poscie oznacza tylko i wylacznie "blad perspektywy".

                        > Obecna aprecjacja zlotegoto w duzym stopniu (moze sie klocic o to, jak duzym)
                        > efekt spekulacji nastosunkowo plytkim rynku walutowym. Kazdy dealer walutowy
                        Ci to powie

                        Jak zawsze. Jesli dóbr w obrocie jest 1000, a na rynku 100 to wystarczy 20-30%
                        i wplywasz na ceny na calym rynku podnoszac wyceny calego 100 dóbr. Nie musze
                        pytac o to dealera bo juz z 10 razy pisalem o tym na tym forum. Tyle ze to nie
                        wyjasnia skad nagle naplywa te 20-30%. A naplywa wskutek deprecjacji USD i
                        jednocesnego braku deprecjacji PLN. To sie nazywa prawo Kopernika-Grishama. Ja
                        nic na to nie poradze, ze wy nie wierzycie w swobode przeplywu pieniadza i w to
                        ze liberalizm nie istnieje JUZ OBECNIE. Moim zdaniem istnieje, tylko trzeba
                        wyjsc z zupelnie innych zalozen i nie oczekiwac od rzadu ze "bedzie mi
                        sprzyjal" Wtedy dzieje sie tak ze krzycza obie strony, importerzy i
                        eksporterzy, tylko w diametralnie róznych warunkach.

                        widze, ze sytuacja robi
                        > sie dramatyczna. W imie czego? Rentownosci budzetu centralnego? Od kiedy to
                        > wysokie stopy oprocentowe sprzyjaja tej rentownosci? Chcesz usprawiedliwic
                        > rzad, ktory zamiast dokonac ciec w wydatkach publicznych, sztucznie wzmacnia
                        > krajowa walute, aby tylko poprawic statystyke?

                        To jest kompletne niezrozumienie mojego tekstu. Ja Ci pisze ze rzad wlasnie
                        ciec w wydatkach dokonuje. W najwiekszych wydatkach jakie ma. Umocnienie
                        zlotówki powoduje spadek dlugu i kosztów jego obslugi. Stopa procentowa wynika
                        z tego ze rynek który daje pieniadze rozwija sie bardzo dynamicznie, wiec jest
                        deficyt pieniadza na tym rynku.
                        Zywisz bardzo niepoprawna wiare w to ze gdyby rzad nie robil nic to zlotówka
                        stalaby w miejscu, co pozwala Ci na konstruowanie takich tez, ze to polski rzad
                        umacnia zlotówke, i ze swiadczy to o niekompetencji Gronickiego. Otóz NIE, robi
                        to rzad AMERYKANSKI, a to ze Gronicki z tym nie walczy, swiadczy o jego
                        kompetencji.

                        > Za to na co dzien mam kontakt z przedsiebiorcami i widze, ze sytuacja robi
                        > sie dramatyczna.

                        To do luftu, bo to znaczy netto wiecej ich Wierzytelnosci które zapewniaja im
                        Przychody maja w walucie slabnacej niz Dlugów podnoszacych Rozchody w walucie
                        umacniajacej sie. A powinni miec odwrotnie. Ofiarami sa np eksporterzy. Ale ja
                        to nazywam bledem perspektywy, gdzie sa np. importerzy, lub zagraniczni
                        kredytobiorcy? Ich rentownosc rosnie. Szkoda ze tego nie widzisz. Co wiecej,
                        firma eksportujaca tez moze zapobiec takiemu scenariuszowi, moze przewalutowac
                        kredyt w zlotówkach na kredyt Euro, co powoduje zmiane niekorzystnej struktury
                        portfela walutowego Dlugów i Wierzytelnosci.
                        Poza tym z punktu widzenia banku, klient którego mozna przejac, lub doprowadzic
                        do bankructwa to swietny zarobek. Kolejny chetny na ten sam kredyt i tak czeka
                        w kolejce.

                        > Od kiedy to wysokie stopy oprocentowe sprzyjaja tej rentownosci?

                        Kiedy czynniki takie jak polityczny- wejscie do UE, fundamentalny-5.4%wzrost
                        powoduja naplyw kapitalu zagranicznego, naturalna reakcja jest obnizenie sie
                        potrzeb pozyczkowych rzadu, bo wzrastaja wplywy z podatków, glównie posrednich.
                        Wysokosc stóp uzalezniona jest glównie od tego na jakim rynku rzad sie zadluza,
                        jesli zadluza sie na krajowym dajac 6.5% przy 5.4% wzroscie PKB to jest to
                        swietny wynik. Natomiast jesliby sie zadluzal zewnetrznie to faktycznie madre
                        to by to nie bylo, bo tam móglby dostac po 2%. Wiec teza jest taka: jestesmy w
                        fazie przewalutowywania zobowiazan krajowych. Ale tego to Ty nie wiesz, dlatego
                        prosilem Cie o dane. Ja wiem i bez danych, one sa mi nie potrzebne. One sa
                        potrzebne Tobie, zebys zobaczyl ze jest inaczej niz myslisz. To Ty wlasnie
                        oglosiles ze kilku profesorów i ekonomistów jest do bani, ze tak stonuje Twoje
                        mordercze zakusy.

                        Z uwagi na to ze Przychody nominowane sa w walucie umacniajacej sie a Rozchody
                        w walucie slabnacej, naturalnym zjawiskiem jest dazenie do zmniejszenia
                        rozmiaru naleznosci glównej oraz ograniczenie zaciagania nowych Dlugów.
                        Zmniejszasz ilosc zagranicznych zobowiazan pozyczkowych netto. W szczególnosci
                        gdy wzrost lub spadek waluty NIE JEST OD CIEBIE ZALEZNY oraz MASZ PEWNOSC, ze
                        odwrócenie sie trendu dewaluowania dolara nastapi. Splacasz zadluzenie jak
                        mieszkanie spóldzielcze przed reforma Balcerowicza, nawet na kredyt. A jak nie
                        splacasz kredytu to pózniej krzyczysz przez 15 lat "Balcerowicz musi odejsc!".
                        Ty tak krzyczysz o Gronickim. Myslisz tak o Petru, o Gronickim, o Balcerowiczu.
                        Po prostu uwzieli sie na eksporterów. To jestem w doborowym gronie, robisc,
                        dziekuje. I jeszcze jedno, jak bys sie tam znalazl, postepowalbys tak samo.

                        > Powiedz mi gdzie na swiecie spekulanci moga zarobic tyle, bez wielkiego
                        > ryzyka?Wybacz wiec, ze nie przekonuja mnie Twoje teorie. Wole wierzyc w to,
                        > co widze.

                        Rola rzadu nie jest zapobiegac spekulacjom i nie pozwolic by inni zarobili!!!
                        Rola rzadu nie jest milczec.
                        Nie widzisz co sie dzieje z dlugiem publicznym, nie widzisz ze deficyt spadl,
                        ze czesc dlugu zostala splacona, ze gros zadluzenia jest wewnetrzne, ze
                        nastepuje zmiana waluty w której nominowany jest dlug. Bedzie to jednak
                        pierwsza rzecz o jakiej bedziesz mówic kiedy dolar zacznie rosnac, bo wtedy PLN
                        znacznie sie oslabi i zwiekszajac raptownie poziom dlugu publicznego. To jest
                        wlasnie ciekawe, ze mozna patrzec na te same dane i widziec dwie rózne rzeczy,
                        zlotówka slaba zle, zlotówka mocna zle... To kiedy jest dobrze i czym ma sie
                        kierowac budzet?
                        A po co masz szukac drugiego dna...? Nie ma sensu, faktycznie. Przeciez Cie
                        nawet nie zaciekawilem.
                        Pozdrawiam.
                        • robisc krotko 08.02.05, 14:57
                          Nie jestem w stanie odpowiedziec podobnym wykladem, wiec ogranicze sie do
                          wskazania kilku absurdow w Twojej wypowiedzi:


                          "Co wiecej, firma eksportujaca tez moze zapobiec takiemu scenariuszowi, moze
                          przewalutowac kredyt w zlotówkach na kredyt Euro, co powoduje zmiane
                          niekorzystnej struktury portfela walutowego Dlugów i Wierzytelnosci."

                          Zakladasz po pierwsze, ze eksporter wogole korzysta z kredytu. Niech i tak
                          bedzie. Zdecydowana wiekszosc krajowych eksporterow biezace wydatki ma w PLN.
                          Oczywiscie taka firma moze zaciagnac kredyt indeksowany kursem np. EUR, aby
                          zmniejszyc koszt kredytu i tak tez sie dzieje w praktyce. Problem w tym, ze
                          indeksacja kredytu nie jest wystarczajacym remedium na spadajaca rentownosc,
                          poniewaz ogranicza jedynie koszty finansowe, ktore sa zwykle ulamkiem kosztow
                          oglem. Tymczasem jezeli masz przychody w walucie obcej, a wydatki w krajowej, to
                          przy umacniajacej sie walucie krajowej, jedynym sposobem na ograniczenie strat
                          jest stosowanie derywatyw. Pomijajc fakt, ze to dodatkowo kosztuje, to dziala
                          jedynie na poczatku cyklu aprecjacyjnego krajowej waluty. Rzadko, kto
                          zabezpiecza kontrakty na dluzej niz na kilka miesieecy. Przy kolejnych
                          transakcjach odnosimy sie do biezacych kursow, przy ktorych juz moze nie oplacac
                          sie ich zabezpieczanie. Na codzien sprzedaje instrumenty zabezpieczania ryzyka
                          kursowego i widze ich rosnaca popularnosc. To moze tez byc przyczyna odsuniecia
                          w czasie niekorzystnych zmian w rentownosci eksporterow.

                          > Poza tym z punktu widzenia banku, klient którego mozna przejac, lub doprowadzic
                          > do bankructwa to swietny zarobek.

                          Totalna bzudra. Nie znam przypadku, aby Bank zarobil na upadlosci swego klienta.
                          Wyniki bankow za lata 2001-4 mowia same za siebie. Rezerwy poszly w dziesiatki
                          miliardow zlotych.

                          "Kolejny chetny na ten sam kredyt i tak czeka w kolejce. "

                          Kolejny nonsens. Banki w Polsce dysponuja duza nadplynnoscia, a wolumen kredytow
                          dla korporacji spada. Po pierwsze dlatego, ze na skutek poprawy wynikow
                          finansowych przedsiebiorstw, przy niskich inwestycjach, globalnie spadlo
                          zapotrzebowanie na kredyt, a po drugie dlatego, ze gro firm nie posiada
                          nalezytej zdplnosci kredytowej lub brakuje im zabezpieczenia, aby kredyt uzyskac.


                          > Kiedy czynniki takie jak polityczny- wejscie do UE, fundamentalny-5.4%wzrost
                          > powoduja naplyw kapitalu zagranicznego, naturalna reakcja jest obnizenie sie
                          > potrzeb pozyczkowych rzadu, bo wzrastaja wplywy z podatków, glównie posrednich.

                          Potrzeby pozyczkowe rzadu wcale sie nie zmniejszaja ale rosna. Ale o tym
                          napisale w poscie wyzej.

                          "Splacasz zadluzenie jak
                          > mieszkanie spóldzielcze przed reforma Balcerowicza, nawet na kredyt. A jak nie
                          > splacasz kredytu to pózniej krzyczysz przez 15 lat "Balcerowicz musi odejsc!".
                          > Ty tak krzyczysz o Gronickim. Myslisz tak o Petru, o Gronickim, o Balcerowiczu.
                          > Po prostu uwzieli sie na eksporterów. To jestem w doborowym gronie, robisc,
                          > dziekuje. I jeszcze jedno, jak bys sie tam znalazl, postepowalbys tak samo.

                          Ekonomisci roznia sie w pogladach. Petru, Balcerowicz, Gronicki i vice-versa
                          (zakladajac,ze jestes ekonomista) sa po jednej stronie - Hausner, Orlowski,
                          Kuczynski i robi po drugiej. Ekonomia nie jest nauka scisla a ekonomisci maja
                          prawo glosic rozne poglady. Czytam na biezaco abnalizy ekonomistow banku, w
                          ktorym pracuje i powiem Ci, ze Kuczynski nie jest odosobniony w swoich obawach.

                          > Rola rzadu nie jest zapobiegac spekulacjom i nie pozwolic by inni zarobili!!!
                          > Rola rzadu nie jest milczec.
                          > Nie widzisz co sie dzieje z dlugiem publicznym, nie widzisz ze deficyt spadl,
                          > ze czesc dlugu zostala splacona,

                          Sorry, chyba jestem slepy.
              • bush_w_wodzie prosze bardzo 08.02.05, 15:11
                vice_versa napisał:

                > Robisc mam 3 postulaty:
                >
                > 1. poprosze dane, które mówia ze wiekszosc przychodów jednostek sektora
                > finansów publicznych wraz z budzetem panstwa ma: a. Dlugi nominowane w walucie
                > krajowej b. Wierzytelnosci nominowane w walucie zagranicznej.
                > Tylko w takim wypadku gospodarka panstwa traci w warunkach dewaluacji USD oraz
                > Euro. W wypadku braku takich danych prosze o argumenty na rzecz tych tez.

                dzieki uprzejmosci nieodzalowanego pana rzoncy:

                www.mofnet.gov.pl/_files_/dlug_publiczny/zadluzenie/publikacje/zsp_2004_09.pdf
                strona 8 tabela 9

                polski dlug publiczny ma wartosc ok 100 mld usd i jest (stan na 09.2004)
                nominowany w

                pln (69.7%)
                euro (18%)
                usd(6.6%)
                inne waluty (5.7%)

                polskie rezerwy walutowe wynosza ok 37 mld usd i mam powody zeby przypiszczac ze
                wiekszosc z tego to obligacje rzadu usa (nominowane w dolarach)

                dlaczego sadze ze polska trzyma swoje rezerwy w usd? niestety wyglada ze dane o
                strukturze rezerw walutowych polski sa tajne i nie wiadomo na pewno ale:
                przesledzilem dane nbp dotyczace zmiany wysokosci rezerw w usd i w euro w roku
                2004 w korelacji z kursem wymiany eu/usd. otoz o ile wysokosc rezerw w usd
                praktycznie nie zmieniala sie w czasie roku to rezerwy w euro rosly gdy kurs
                euro/dolar spadal i spadaly gdy kurs rosl. cyferki wskazuja na tak wysoka
                korelacje jakby zdecydowana wiekszosc rezerw byla w dolarach. to oczywiscie nie
                jest dowod (bo wysokosc rezerw moze sie zmieniac niezaleznie od zmian kursow
                walut). korelacja jest jednak silna i uwazam ze to powazna poszlaka

                pytalem pana rzonce wprost o strukture rezerw ale udal ze nie bylo pytania

                mysle ze powinienes sie powaznie zastanowic co to oznacza dla twoich argumentow
                zawartych w kolejnych postach tego watku

                pozdrawiam
        • bush_w_wodzie zgadzam sie 07.02.05, 15:57
          coz. przyznaje ze napisalem o ew pozytywach wynikajacych z aprecjacji bez
          wielkiego przekonania. glownie po to zeby jeszcze raz przemyslec czy jest taka
          mozliwosc ze polska gospodarka jakos skorzysta na aprecjacji

          wyglada na to ze szanse na korzysci sa mizerne
          • vice_versa Na co sie zgadzasz? 08.02.05, 22:56
            bush_w_wodzie napisał:

            > coz. przyznaje ze napisalem o ew pozytywach wynikajacych z aprecjacji bez
            > wielkiego przekonania. glownie po to zeby jeszcze raz przemyslec czy jest taka
            > mozliwosc ze polska gospodarka jakos skorzysta na aprecjacji
            >
            > wyglada na to ze szanse na korzysci sa mizerne

            Korzysta, korzysta, bush. Budzet staje sie rentowniejszy. Nie bezwzglednie,
            tylko wzglednie, bezwzglednie sie pogarsza, ale walutowo rosnie. Na tyle na ile
            moze byc jest cool, a ze mogloby byc piekniej to nie ulega kwestii, pelna
            zgoda, jest fatalnie. Tym bardziej nalezy sie cieszyc i doceniac zwiastuny
            wiosny...
            Hej
    • przycinek.usa o! ja jestem zaniepokojony! 05.02.05, 07:51
      Takie zwyzki kursu sa wtedy - kiedy kapitaly spekulacyjne wchodza w niecnych
      celach. Mnie sie to nie podoba. Ty obserwuj te opcje Robert, co pisales i
      trzymaj oczy otwarte, bo to jest dziwna sprawa, ten wzrost zlotego. Za szybko i
      nietypowo.

      • lastboyscout Re: o! ja jestem zaniepokojony! 05.02.05, 17:57
        A ja nie jestem zaniepokojony (przynajmniej do jesieni...) ani się nie dziwię
        do czasu kiedy ktoś naprawdę zweryfikuje mój pogląd , ze nie ma żadnego
        eksportu jest tylko eksport zobowiązań pożyczkowych, które są ksiegowane jako
        eksport.
        Sam nie mogę w to uwierzyć bo wychodząc nawet z podstaw czyli definicji PKB,
        pożyczka co najwyżej może być neutralna a traktowana w dłuższym okresie czasu
        powinna być importem !
        Jednak jest kreatywna metoda księgowania pożyczek jako eksport i chcę się mylić
        ponieważ chyba każdy wie co to oznacza ......
        • vice_versa Re: o! ja jestem zaniepokojony! 07.02.05, 13:21
          Zwyzka kursu jest spowodowana tym ze:
          1. USA dewaluuja USD
          2. Europa slabiej niz USA dewaluuje Euro (przekraczanie kryteriów konwergencji)
          3. Polska slabiej niz EU dewaluuje zlotego


          LBS masz 100% racji, kiedy piszesz:
          > Sam nie mogę w to uwierzyć bo wychodząc nawet z podstaw czyli definicji PKB,
          > pożyczka co najwyżej może być neutralna a traktowana w dłuższym okresie czasu
          > powinna być importem !

          A po co skoro mozesz caly czas zwiekszac kwote pozyczki, czyli rolowac
          zadluzenie kwoty glównej zobowiazania nie splacajac? Fakt, ze kazdy powinien
          sam sie zastanowic co to oznacza. Nie zgadzam sie jedynie z tym ze kazdy to
          wie. Nie. Przycinek tego nie wie, przynajmniej nie wtedy gdy mówimy o
          panstwach, moze wie kiedy mówimy o spólkach, tyle ze o spólkach mówimy rzadko,
          a o walutach i dlugu ciagle. A ja powtarzam ze panstwo i spólka, to jest ten
          sam koncept. Malo tego spólka jest powieleniem schematu.

          LBS pisze bardzo rozsadnie. Zycie kazdej spólki polega na jej WZROSCIE, wiec w
          czasie ROSNIE ilosc pozyczonego kapitalu, nie pozostaje wiec na tym samym
          poziomie, czyli rozumowanie zaciagamy zobowiazanie=eksportujemy,
          splacamy=importujemy jest zludne, jesli podmiot ma sie ROZWIJAC, bo równowaga
          pomiedzy zaciaganiem pozyczek a splata nigdy nie istnieje, suma zaciagnietych
          pozyczek rosnie!!!

          Oczywiscie, spólki tez nie musza uciekac sie do kreatywnej ksiegowosci chyba ze
          nie chca splacic jakichs zobowiazan, bo nie umieja zrobic tak by inne podmioty
          uwazaly ze warto nadal im pozyczac. Kiedy nie potrafia zrobic tego panstwa
          zaczynaja dewaluowac walute KOSZTEM SWOICH obywateli. Dwa identyczne systemy
          oszustw. W systemie UE panstwa zamozniejsze eksportuja wiecej dlugu po niskich
          odsetkach, i skupuja wiecej kiedy podniosa stopy w góre. Tyle ze UE znacznie
          mniej podnosi i obniza stopy, niz USA, a PL ma znacznie mniejsze mozliwosci
          pozyczkowe niz panstwa UE, dlatego mnie to tez jakos nie dziwi. Ale mozna to
          zrobic inaczej, rozsadniej, trzeba tylko zmienic zasady gry. Póki co robia to
          panstwa EU wg wlasnego widzimisie, i nieefektywnie jak widac po wzroscie we
          Francji czy Niemczech.

          Panstwa zaciagaja dlug w proporcji do PKB i robia to na naszych oczach i
          uwazaja to za NATURALNE. Duze moga wiec zaciagnac wiecej, czyli
          wiecej "wyeksportowac" zgodnie z rozumieniem LBS. Co gorsza ekonomisci tez tego
          nie kwestionuja. Politycy wymyslili system wyrównywania dysproporcji w postaci
          funduszy strukturalnych, ekonomisci i prawnicy go wdrozyli. A obywatel pózniej
          widzi naocznie ze jazda z funduszami strukturalnymi NATURALNA nie jest. I im
          szybciej uznamy, równiez jako beneficjent tego chorego systemu, ten system za
          chory tym lepiej. Na poziomie panstw wystarczyloby zakwestionowac jeden
          kretynski dogamat istniejacy na "jednolitym" rynku a powodujacy jego
          niejednolitosc czyli kwestie uzaleznienia mozliwosci pozyczkowych rzadu od
          aktualnego poziomu PKB. Kretynski pomysl z dogmatyka kryteriów konwergencji
          obalily te panstwa (a scislej politycy) którym im najbardziej na tych
          kryteriach zalezalo. Tyle ze dzialo sie to w zupelnie innych okolicznosciach
          makro. Oznacza to równoczesnie, ze rozsadni ekonomisci i prawnicy w Europie nie
          maja nic do powiedzenia, a gatunek rozsadnych polityków z zasady nigdy nie
          istnial. Pytanie jak sie ma zachowac w takich okolicznosciach rozsadny czlowiek?

          Wiec jak napisalem:

          Zwyzka kursu jest spowodowana tym ze:
          1. USA dewaluuja USD
          2. Europa slabiej niz USA dewaluuje Euro (przekraczanie kryteriów konwergencji)
          3. Polska slabiej niz EU dewaluuje zlotego

          Czemu? Znacznie silniejsze wypychanie Euro na zewnatrz nastepuje w panstwach
          UE, niz w Polsce. Jedynym rozsadnym dzialaniem bylaby dewaluacja zlotówki. Tyle
          ze jest to dzialanie absurdalne bo prowadzace do inflacji. No i mamy
          petelke.Mozna dodac pkt 4.

          4. Ukraina robi to jeszcze slabiej, czyli jesli dewaluuje hrywne, to w jeszcze
          wiekszym stopniu na koszt swoich obywateli. Z tegoz powodu Balcerowicz ma
          racje. Tu nie ma madrych, tu jest gra zero sumowa. Tyle ze to oznacza jedno,
          trzeba zrobic cos wiecej.

          Starsi bracia w kapitalizmie moga wiecej, poniewaz ilosc dlugu wypchnietego na
          zewnatrz nominalnie liczac jest nieproporcjonalnie wieksza w Niemczech niz u
          nas, to sila rzeczy PLN bedzie sie umacnialo w stosunku do Euro. Z tego powodu
          wstapienie do Euro jest tak istotne. Bedac poza ta struktura nie mamy szans
          konkurowac w wypychaniu swojego dlugu poza Unie Europejska. Limity deficytów
          budzetowych mialy wiec przede wszystkim ograniczac starszych braci w
          kapitalizmie jednak panstwa te doskonale wiedzialy, ze trzeba zaczac dewaluowac
          Euro zwiekszajac swoje deficyty budzetowe JEDNOCZESNIE z tym kiedy zaczely to
          robic USA (w istocie jednoczesne to to nie bylo, to bylo dopiero po tym jak
          zobaczono co sie dzieje, ale tam zauwazono to szybciej niz u nas). Decyzja ta
          byla jak najbardziej sluszna ekonomicznie, tyle ze na szkode jednolitego rynku,
          co jest znacznie powazniejszym grzechem. Tym samym jak sie nas robi w oko
          gospodarczo to Polska powinna robic Unie w oko politycznie i np. Konstytucji
          nie przyjac. Jednoczesnie jednak powinna forsowac racjonalniejsze ujednolicenie
          i gospodarcza unifikacje. Mozna to zrobic pozostawiajac rzady krajowe, a
          wprowadzajac zasady których rzady te nie beda mogly lamac.
          To jest proste i logiczne, bo obecny system utrudnia codzienna praktyke obrotu
          gospodarczego, w UE znacznie silniej niz w USA, w PL znacznie silniej niz w UE.
          A z perspektywy mikro czesto bywa zabójcze.


          Pozdrawiam
          • przycinek.usa Co?! 08.02.05, 20:47
            "Zwyzka kursu jest spowodowana tym ze:

            1. USA dewaluuja USD
            2. Europa slabiej niz USA dewaluuje Euro (przekraczanie kryteriów konwergencji)
            3. Polska slabiej niz EU dewaluuje zlotego"

            zdefiniuj dewaluacje! (to pierwsza bzdura)

            kolejna bzdura, to opieranie sie na wyimaginowanych dzialaniach USA, "Europy"
            czy "Polski". Jak mowisz o Polsce, to masz na mysli Rzad i Hausnera? Kogo masz
            na mysli? Ministerstwo Finansow? Czy Rozluckiego? A moze Balcerowicza? SLD?


            Przyrost M3 w USA wynosil w 2004 okolo 6% (minimalnie wiecej jak 6%)
            Przyrost M3 w Eurozone wynosil w 2004 okolo 6% (minimalnie mniej jak 6%)
            Przyrost M3 w Polsce wynosil zas ... 8%!!!!
            biznes.interia.pl/news?inf=581859
            Kurs zlotego wzrosl!!
            A powinien spasc!
            DLACZEGO?!


            M3 w 2001 przyroslo w Eurozone o 8%!!! A w USA o 13% !!!
            Kurs EUR/USD w 2001 SPADL!!!!!
            (Dla unikniecia nieporozumien - czytaj: dolar sie umocnil minimalnie wobec Euro.)

            I jak to sie ma do twoich "odkrywczych tez"?!

            Wobec powyzszego zadaje pytania:

            Jak to sie ma do twojej zaskakujacej tezy o "dewaluacji"?!
            Czy ty wiesz co to jest dewaluacja?
            Czy ty wiesz co to jest inflacja i dlaczego jest?
            Czy ty wiesz dlaczego zmieniaja sie kursy walut? Czy nie?





            • vice_versa Wowwww.... M3... ale numer.... 08.02.05, 22:48
              Ok Przycinku, nie dewaluacje tylko deprecjacje. Robi juz mi na to zwrócil
              uwage, dziekuje. Chodzi o spadek wartosci waluty, obojetne mi bylo czy w kursie
              plynnym czy stalym i stad wasze oburzenie. Spadek is spadek.

              > kolejna bzdura, to opieranie sie na wyimaginowanych dzialaniach USA, "Europy"
              > czy "Polski". Jak mowisz o Polsce, to masz na mysli Rzad i Hausnera? Kogo masz
              > na mysli? Ministerstwo Finansow? Czy Rozluckiego? A moze Balcerowicza? SLD?

              Jak mówie o Polsce to mówie o efekcie finalnym sieczki polityczno-
              merytorycznej. Hausner jest sieczka polityczna od samego poczatku, Gronicki
              nie, wplywy Hausnera za Millera byly duze, byl potrzebny do dzialu PR, wplywy
              Hausnera w rzadzie Belki byly zadne.

              Jak mówie "Polska deprecjuje" to mówie suma papierów dluznych nominowanych w
              PLN. Czyli papierów publicznych. Nie papierów prywatnych, a M3 liczy tez
              papiery prywatne, kotus. Po drugie, co moze nawet jeszcze wazniejsze: M3 liczy
              papiery o terminie wykupu do lat 2 co ma sie NIJAK do naturalnej tendencji
              WYDLUZANIA TERMINU wykupu wraz z rozwojem gospodarki kapitalistycznej. Czytac
              dane, to nie wszystko, trzeba jeszcze UWAZAC co sie czyta. Oznacza to tez ze M3
              znacznie wiecej dlugu publicznego zawiera w gospodarkach które przyjely
              kapitalizm pózniej a znacznie mniej niz w tych w które przyjely wczesniej.

              Teraz pytanie: czy powyzsze powoduje ograniczenie spadku wartosci walut w tych
              mniej rozwinietych panstwach czy wrecz odwrotnie??? Oraz: KTO moze DRUKOWAC
              mocniej???

              Teraz odpowiedz na pytanie czemu w Polsce 8% a w Eurozonie 6% i czemu to jest
              normalne. Odpowiedz brzmi tak: tam emitentem sa instytucje prywatne spólki i
              ich papiery do M3 nie sa zaliczane, u nas emitentem sa banki i do M3 wchodza.
              Nizsze stadium rozwoju kapitalizmu. Proste???

              > M3 w 2001 przyroslo w Eurozone o 8%!!! A w USA o 13% !!!

              Czyli kto przestal w 2001 emitowac w USA??? No kto? Spólki prywatne. A kto
              zaczal, no kto ??? Panstwo i banki. W dodatku w papierach krótkoterminowych.
              Czy zeby stwierdzic tak prosta teze, trzeba znac M3???

              Na Twoje pierwsze dwa pytania odpowiedzialem powyzej i w poscie do robisca w
              sprawie nomenklatury. Istota jest utrata wartosci pieniadza i czy to ma miejsce
              skokowo czyli jest zwiazane z kursem stalym czy plynnie i wiaze sie z kursem
              plynnym nie ma to zadnego znaczenia dla stwierdzenia prawdziwosci lub falszu
              tez które raczyles obsmiac. Ruch waluty w dól, koniec i kropka. Zeby zycie bylo
              prostsze, a nie slowa bardziej skomplikowane.

              PYTANIA:
              1.
              Czy ty wiesz co to jest M3?
              Tu masz link NBP str 41:
              www.nbp.pl/Publikacje/o_polityce_pienieznej/raport_o_inflacji/raport_1_2002.pdf
              Ciesze sie ze moglem Ci pomóc.

              2.
              > Czy ty wiesz co to jest inflacja i dlaczego jest?
              wróc do tamtego momentu:
              Teraz pytanie: czy powyzsze(chodzilo o nieuwzglednianie dlugoterminowych
              papierów skarbowych w M3 oraz proporcje panstw bardziej do mniej rozwinietych)
              powoduje ograniczenie spadku wartosci walut w tych mniej rozwinietych panstwach
              czy wrecz odwrotnie???
              Oraz: KTO moze DRUKOWAC mocniej???
              Co to jest prawa Kopernika-Grishama?
              KTO jest rzecznikiem swobody przeplywu kapitalu???

              3.
              > Czy ty wiesz dlaczego zmieniaja sie kursy walut? Czy nie?

              To sa swietne pytania! Kluczowe! Ja uwazam, ze Ty wiesz to lepiej niz ja. I mi
              to wystarczy. Tylko mi powinno wzrastac i wzrasta a jak powinno malec to
              maleje, a jak bywa odwrotnie, to znaczy ze robilem bledne zalozenie. Bywa, ale
              coraz rzadziej i coraz mniej dotkliwie.

              4.

              Wiec piszesz:

              > Kurs zlotego wzrosl!!
              > A powinien spasc!
              > DLACZEGO?!

              Zadaje pytanie: kto sie powinien zastanowic nad tym czemu dzieje sie inaczej
              niz sadzi, ze sie dziac powinno: JA czy TY?

              Odpowiedz brzmi: W ogóle nie warto sie zastanawiac!
              Czemu tak sadze?
              Pytanie pomocnicze: A kogo kochasz bardziej mamusie czy tatusia?
              Bo pytania albo/albo sa glupie i nie nalezy dac sie na nie nabierac.

              Wiec sie przycinku nie zastanawiaj.
              Wszystkim bedzie weselej.
              Twój tekst o chmurach bardzo mi sie podoba. Kiedy pisze o tym czego nie widac
              naprawde mnie nie dziwi Wasze zdziwienie. A ze jestem gorszym od Was ekonomista
              to nie dziwie sie ze prawo Kopernika ndal dziala i gorszy charakter wypiera
              lepszy. Prawde mówiac dziwilbym sie gdyby bylo inaczej. Sorry, chlopaki.
              Pozdrawiam
    • robisc znalezione na usenecie 05.02.05, 23:36
      Użytkownik "opix" <spekulant@buziaczek.pl> napisał w wiadomości
      news:cu124q$6ra$1@news.onet.pl...
      > Ponad miesiąc temu na grupie ekonomia wywołałem dyskusję dotyczącą
      > skoku na złotego
      > Widać że dyskusja była zasadna bo teraz realizuje się czarny scenariusz
      > .
      > Kurs złotego jest sztuczny i poddawany coraz większej spekulacji -za
      > funduszami ciągnie jak sępy na żer kapitał spekulacyjny . ta zabawa
      > trwa od środy .
      > Dzisiaj jęki wydawał Hausner . Dobijanie złotego rozpocznie się w
      > przyszłym tygodniu i skończy się mit o sukcesach gospodarczych SLD
      > produkujących tylko papiery dłużne .
      > a teraz spekulacja -KTO SPEKULUJE i w jakim celu -gospodarczym czy
      > politycznym pod przykrywką gospodarki ?
      >
      > w świat idzie wiadomość dla łupieżców - POLAND - mamy więc albo Węgry
      > albo jeszcze gorzej
    • vice_versa Re: Kiedy zdechnie nasz eksport? 07.02.05, 11:37
      Widzisz robisc, nasz eksport nie zdychalby gdybysmy robili to samo co USA czyli
      dewaluowali zlotówke. Tyle ze Polska tego NIE UMIE robic, bo nie wypycha swoich
      papierów za granice. Pytalem nawet o to Rzonce, czy uciekamy sie do wypychania
      bonów skarbowych i czy mamy w tym wzgledzie jakas polityke. Nie mamy. Tym samym
      kazda dewaluacja spowoduje u nas inflacje. USA dewaluuja a inflacji nie maja,
      albo maja nieznaczna. Wiec jak mozemy zrobic to samo u nas?
      Drogi sa dwie: 1. szybciej jednoczyc Unie, znoszac bariery, a poziom dobrobytu
      wyrówna sie sam. 2. samemu uprawiac skuteczne manipulacje
      Druga wersja jest nie do zrobienia, bo banki bez których tego sie nie da zrobic
      juz sa zagraniczne, wiec zadne porozumienie z nimi w opozycji do interesów
      panstw, których inwestycje stanowia, nie jest mozliwe. Jednoczesnie wplyw np na
      stworzenie systemu dzielenia wplywów z emisji europejskiego dlugu per capita, a
      nie w proporcji do PKB na skale Europejska nie mamy. Wiec znowu bedzie w
      Europie socjalizm, czyli najpierw stworzymy Europejski rzad, potem podatki,
      pózniej bedzie caly czas zacieta walka z rzadami krajowymi o wplywy i dochody.
      Tymczasem mozna byloby to zrobic szybciej i prosciej zrównujac KOSZT KREDYTU.
      Tylko zaczac podobnie jak od waluty nalezy od unifikacji rynku obligacji
      skarbowych, likwidacji pomocy charytatywnej w postaci funduszy strukturalnych,
      a przejsc na metody rynkowe. I to politycznie jest póki co nie do zrobienia. W
      koncu jednak nastapi. Tak jak USA zrobily z Euro. To tez byl wynik dzialan USA.
      Stworzyc konkurencje dla dolara. Teraz bedziemy tworzyc konkrencje dla ich
      bonów skarbowych. Tylko jestesmy o jeden ruch z tylu. A poniewaz zmaganie USA z
      Chinami, Indiami, Rosja i Europa bedzie trwalo przez caly obecny wiek, to kazdy
      rok poslizgu jest rokiem straconym, USA bedzie dewaluowac a Europa nie... I to
      nie jest madre, bo USA moglibysmy wyprzedzic, badz zmusic do szerszej
      unifikacji z rynkiem Kanady i Meksyku, czyli przyspieszyc u siebie rozwój i
      zmusic USA do ucieczki do przodu.
      • robisc Re: Kiedy zdechnie nasz eksport? 07.02.05, 13:17
        vice_versa napisał:

        "Tym samym kazda dewaluacja spowoduje u nas inflacje."

        Kazda? Nie zgadzam sie. Rok temu EUR kosztowalo bliko 5 PLN, a inflacja byla
        niska. Na inflacje nawiekszy wplyw ma czynnik popytowy, a ten jest hamowanuy
        przez wysokie bezrobocie. Ponadto istotny jest wzrost cen surowcow niezalezny od
        sily lokalnej waluty.

        Sila zlotowki wynika z wysokich dodatnich stop procentowych, co bije w
        gospodarke podwojnie: poprzez aprecjacje krajowej waluty i drogi kredyt. Jak
        czytam takiego Petru, to noz mi sie w kieszeni otwiera. Dlaczego sk...l nie
        napisze wprost, ze wysokie stopy procentowe sa w interesie jego pracodawcy.

        pozdr.
        robi
        • vice_versa Re: Kiedy zdechnie nasz eksport? 07.02.05, 15:28
          Robisc napisał:
          > Sila zlotowki wynika z wysokich dodatnich stop procentowych, co bije w
          > gospodarke podwojnie: poprzez aprecjacje krajowej waluty i drogi kredyt.

          Robisc. Jesli Przychody (czyli Twoje Wierzytelnosci, które generuja P) sa
          nominowane w walucie slabnacej a Rozchody (czyli Twoje Dlugi, których splata
          stanowi R) sa nominowane w walucie wzmacniajacej sie to Twoja RENTOWNOSC spada
          w czasie. I odwrotnie, jesli przychody masz we wzrastajacej, rozchody w
          malejacej to rentownosc Ci rosnie.
          Jesli mówisz wiec "gospodarka" to rozumiem, ze twierdzisz, ze po zsumowaniu
          wszystkich Przychodów(Wierzytelnosci) i wszystkich Rozchodów(Dlugu) z podmiotów
          na rynku obecnych, osób fizycznch, osób prawnych, jednostek nie posiadajacych
          os. pr., jednostek samorzadu terytorialnego, jednostek pozabudzetowych oraz
          samego budzetu panstwa wiekszosc z nich 1. ma wlasnie taki uklad portfela. 2.
          trend bedzie trwal.
          Chce powiedziec wyraznie: NIE WIEM czy tak jest, ale bardzo watpie.
          Najszerszy oglad, na podstawie jedynie czesci ww danych potrzebnych do
          porównania, ma RPP i MF. Teraz Cie Robisc, zapytam: Czemu sadzisz ze obie te
          instytucje dzialaja na szkode polskiej gospodarki? Chyba ze zakladasz ze
          nastapi zmiana trendu, ale to juz zupelnie inna bajka, jesli tak, to rozumiem
          tyle ze sie kompletnie z takim podejsciem nie zgadzam, co wyluszczam w
          dyskusjach z przycinkiem.

          Malo tego, jesli nawet na podstawie ww wymienionych kompletnych danych tak by
          bylo, a pamietaj ze pisalem o tym, ze jedynie czesc takich dnych jest w ogóle
          dostepna czyli mierzalna, nalezy sie zapytac czy polska gospodarka sa w równym
          stopniu przedsiebiorstwa w których kontrolny pakiet nalezy do polskich
          inwestorów czy stosujemy kryterium domicylu?
          Powiem tak: wydaje mi sie, ze niestety stosujemy kryterium domicylu, choc wcale
          to jednak nie jest takie pewne bo nie mam dostepu do pelnych danych GUS
          dotyczacych np pozyczek zagranicznych czy zagranicznych udzialowców. Tym
          bardziej jednak widac, ze budzet ma dlug nominowany w walutach slabnacych, co
          sprawia, ze koszty jego obslugi spadaja, a przychody rosna, rentownosc sie
          poprawia. Wiem robisc, ze do czasu, bo w przedsiebiorstwach które maja inny
          uklad walutowy netto Wierzytelnosci i Dlugu jest inaczej. Tylko pytanie czemu,
          skoro maja nieporównywalnie wieksze mozliwosci DOKONYWANIA ZMIAN tych proporcji
          niz budzet panstwa. Pojawia sie tez pytanie czemu MF i RPP maja kierowac sie
          kryterium nieostrym pt "dobro gospodarki" jesli kazdy podmiot ma prawnie
          zagwarantowana mozliwosc zmiany tego swojego ukladu walutowego? KAZDY podmiot,
          sam o tym najlepiej z reszta wiesz, robisc.

          Pod pojeciem "dewaluacja" rozumiem DZIALANIA WLADZY PUBLICZNEJ majace na celu
          oslabienie waluty krajowej. Przy uzyciu 1. waluty & papierów skarbowych. 2.
          wykorzystanie mechanizmów rynkowych do wydania uzyskanej za pomoca emisji
          papierów skarbowych gotówki. Takie dzialania nie zostaly podjete.

          Zgadzam sie jednak z tym, ze aprecjacje mozna bylo przewidziec z powodu: a)
          wejscia do UE b) mozliwosci przewidzenia poglebienia sie ucieczki od USD w
          strone Euro i innych walut mocnych a co za tym idzie w strone PLN równiez c)
          innych powodów np. prywatyzacji PKO
          Problem jest jednak taki, ze politycznie nie ma mozliwosci reakcji bo: a)
          zwiekszenie emisji papierów skarbowych, czyli normalny rynkowy mechanizm jakim
          dysponuje rzad jest niemozliwy i lepiej jest go nie stosowac gdy b) nie ma
          woli politycznej przeznaczenia tych srodków dla rentownych ludzi i
          przedsiebiorstw porzez obnizenie podatków. c) PLN i tak by sie umacnial wobec
          Euro, bo w proporcji do PKB emitujemy mniej dlugu, mniej wiec PLN krazy w
          obiegu, zarówno w postaci papierów prywatnych (których poziom wplywa na PKB,
          wiec ilosc drukowanych PLN) papierów publicznych (waluty i papierów skarbowych,
          których ilosc emisji równiez wynika z dwóch poprzednich zmiennych).


          Przy zalozeniu stalych cen towarów naplywajacych do kraju kazda dewaluacja
          powoduje inflacje. Kazda dewaluacja, która dokonuje sie kosztem inwestorów
          krajowych a nie zagranicznych. Chetnie uslysze jakie aktywne w ciagu roku
          dzialania podjelismy na rzecz dewaluacji, bo do aprecjacji doszlo bez naszego
          udzialu. Oprócz wejscia do UE, co ma charakter strukturalny, nie wynika z
          podjetych dzialan, oprócz tego ze nie zareagowalismy politycznie na to co robia
          USA bo niewielu z nas rozumie co sie dzieje i jak wielkie ma to przelozenie na
          codziennosc gospodarcza.

          Cale nieporozumienie z bonami skarbowymi polega na tym ze one sa uwazane za
          DLUG, podczas gdy one sa PRZYCHODEM. Sa dzisiejszym przychodem na rzecz
          pózniejszych rozchodów, osoby które postepuja rentownie UWIELBIAJA TAKI UKLAD:
          dostajesz dzis, splacasz w ratach jutro. Panstwo które chcialoby rentownosc
          taka osiagnac tez powinno wlasnie tak postepowac. Bo rentownosc panstwa niczym
          sie nie rózni od rentownosci osób fizycznych. Tylko panstwo moze byc rentowne
          dzieki swoim obywatelom wiec musi ich inspirowac do uzyskiwania rentownosci na
          zewnatrz.

          Tak na marginesie dodam ze konstytucyjne obostrzenia poziomu dlugu publicznego
          sa najnormalniej w swiecie idiotyczne. Rozumialbym je jesli mialyby sluzyc
          ograniczeniu marnotrawstwa pieniedzy publicznych. Tak jednak nie jest, bo nikt
          kto ma wladze sam sobie jej rozmiaru nie ograniczy, a przynajmniej glupota
          systemowa jest budowa systemu politycznego bazujaca na tak kretynskim
          zalozeniu, kompletnie ignorujaca nature czlowieka.
          Polska w przeciwienstwie do USA nie ma mozliwosci dewaluacji swojego dlugu.
          Skutkiem czego dlug w stosunku do PKB rosnac po prostu MUSI, bo im wiecej
          przyciagna zza granicy spólki tym wiekszy dlug bedzie SP mógl zaciagnac.
          Tymczasem wiadomo ze to kontrfaktyczne, bo to nie my doimy USA tylko USA doja
          nas. Dlatego proporcja rosnie i rosnac bedzie. Malo tego jedyna recepta jest to
          by dlug rósl znacznie szybciej, bo tylko wtedy jestesmy w stanie zrównowazyc
          drukowanie USA, wiec zadzialac przeciwko postepujacej realizacji prawa
          Kopernika-Grishama. Dlug powinien np rosnac szybciej niz rzeczywiste potrzeby
          pozyczkowe panstwa a róznica powinna byc przeznaczana na obnizenie podatków
          równiez w ciagu roku. Tak sie wiec nie dzieje przede wszystkim z róznych
          wzgledów doktrynalnych do których równiez zaliczam oddanie ignorantom
          politycznym prawa uchwalania budzetu i poddanie tego wszystkiego obróbce
          politycznej.

          Wiec w jaki sposób pieniadze z podatków dawac tym którzy JUZ SA RENTOWNI?
          • bush_w_wodzie nie 07.02.05, 15:51
            niestety musze znowu napisac ze sie nie zgadzam

            nbp utrzymuje wysokie stopy procentowe a inflacja bedzie szybko spadac. dlatego
            kapital wali drzwiami i oknami zeby na tych wysokich stopach zarobic.
            powinienies sie cieszyc vice_versa ze takie bogactwo na nas spada

            polska gospodarka mogla dostosowac sie do nowych warunkow (ue) albo przez
            inflacje cen albo przez aprecjacje zlotowki. wybrano aprecjacje

            polski rzad zadluza polske w znacznie wyzszym tempie niz robia to rzady
            europejskie i rzad usa. to zreszta podbija stope procentowa i kombinacji z
            dzialaniami tradycyjnie juz przegietego nbp powoduje aprecjacje waluty

            czy nbp dziala na szkode polski? niestety nie mozna tego wariantu wykluczyc.
            nbp/rpp ma w konstytucji zapisany partykularyzm: dziala na rzecz niskiej
            inflacji. kropka. to oznacza ze jesli dobro kraju (jakos rozumiane) jest w
            sprzecznosci z niska inflacja to tym gorzej dla (tak rozumianego) dobra kraju.
            nie bez znaczenia jest takze to kto placi polskim ekonomistom najlepiej i jak to
            rzutuje na ich procesy myslowe

            • vice_versa Przeczytaj trzy pytania do Robisca 07.02.05, 16:27
              > czy nbp dziala na szkode polski? niestety nie mozna tego wariantu wykluczyc.
              > nbp/rpp ma w konstytucji zapisany partykularyzm: dziala na rzecz niskiej
              > inflacji. kropka. to oznacza ze jesli dobro kraju (jakos rozumiane) jest w
              > sprzecznosci z niska inflacja to tym gorzej dla (tak rozumianego) dobra kraju.

              Nie, to tym gorzej dla Konstytucji..., bush, ha ha ha. Przecytaj zreszta
              podpis postów robisca, jak chcesz wiedziec czemu mnie to nie martwi.Pozdr
              • przycinek.usa Re: Przeczytaj trzy pytania do Robisca 07.02.05, 19:02
                "Nie, to tym gorzej dla Konstytucji..., bush, ha ha ha. Przecytaj zreszta
                podpis postów robisca, jak chcesz wiedziec czemu mnie to nie martwi.Pozdr"

                Nie, ty tego nie rozumiesz...
                Tak jak nie rozumieli tego autorzy Konstytucji.

                • vice_versa Re: Przeczytaj trzy pytania do Robisca 07.02.05, 22:39
                  Przycinku, jesli stwierdzasz, ze autorów Konstytucji nie rozumiem, to brzmi to
                  jak komplement. Jesli oni naprawde wierzyli w to ze politycy przestana wydawac
                  to naiwne. Jesli wierzyli natomiast w to ze sila rzeczy to nastapi i bedzie
                  mozna wszczac raban, to swietnie, tylko odwaznych Balcerowiczów nie widac.
                  Tak czy siak chodzi o ograniczenie zadluzania sie panstwa na koszt obywateli.
                  Pytanie czy oni uwazali spelnienie tych kryteriów za wykonalne czy taki wzrost
                  dlugu przewidywali uznaje za otwarte. Niemniej ze wzgledu na strukturalne
                  przyczyny ciaglego wzrostu dlugu, skonczy sie to zabiegami socjotechnicznymi,
                  manipulowaniem wskaznikami dlugu, PKB, lub jeszcze prosciej zmiana Konstytucji,
                  nie mozna bowiem wmawiac spoleczenstwu przez 3 lata z rzedu ze finanse sa w
                  stanie kryzysu, bo sie dowodzi wlasnej niekompetencji.

                  Ty zapominasz o prawie Kopernika-Grishama i o tym ze mamy rynek globalny. Co
                  implikuje ze spelnienie tych kryteriów uzaleznione jest od mozliwosci
                  dewaluowania waluty albo (gdy prostsze nie jest mozliwe) powoduje calkowite
                  uzaleznienie od kursu i dzialan rzadu w walucie którego dlug jest nominowany.
                  Wariant dewaluowania waluty jest obrona przed dewaluowaniem przez silniejszego.
                  Skoro ani Europa ani tym bardziej Polska dewaluowac dlugu nie moga to dlatego
                  ze gros zobowiazan jest wewnetrzna, w przypadku UE dzialaloby na szkode panstw
                  o nizszym PKB w przypadku Polski dzialaloby na szkode obywateli.

                  To Ty mi wytlumacz czemu kryteria konwergencji Maastricht sprzedawalo sie jako
                  teze o ograniczeniu wydatków rzadów Portugalii, Grecji, Wloch, a lamaly ja
                  Niemcy, Francja, Holandia. A jeszcze ciekawszy jestem czemu panstwo w którym
                  jest finansowe centrum Europy nie weszlo do strefy Euro.
                  Poprosze o cos wiecej niz prasowa papka o barazowaniu UK miedzy USD i Euro.
    • robisc Re: Kiedy zdechnie nasz eksport? 07.02.05, 13:02
      Przyznam, ze po wstepnym przejrzeniu nie wiem, o co temu facetowi chodzi, ale
      obiecuje przeczytac wnikliwie pozniej.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050207/ekonomia/ekonomia_a_14.html
    • robisc a tymczasem ble, ble, ble 07.02.05, 13:35
      07/02/05 12:33
      Spotkanie bez niespodzianek

      W południe zakończyło się spotkanie przedstawicieli rzadu z bankiem centralnym.
      Tak jak można było się tego spodziewać żadnego zaskoczenia nie było. W wydanym
      wspólnym komunikacie stwierdzono, że rząd i Rada Polityki Pieniężnej opowiadają
      sie za kontynuacją reform zmierzających do trwałego ograniczenia deficytu.
      Dodano, że decyzja o terminie wstąpienia do systemu ERM-II zostanie podjęta
      wtedy, kiedy będzie wiadomo, że zostaną spełnione wszystkie niezbędne kryteria
      (zapisane w traktacie z Maastricht). Stwierdzono, że spełnieniu programu
      konwergencji będzie sprzyjać odpowiednia koordynacja polityki monetarnej i
      fiskalnej. Poinformowano także, że prowadzone były rozmowy odnośnie poziomu
      kursu EUR/PLN przy którym Polska weszłaby do systemu ERM-II. Nie podano jednak
      więcej szczegołów na ten temat.

      Prezes Balcerowicz powiedział dziennikarzom, że na dzisiejszym spotkaniu nie
      były podejmowane rozmowy odnośnie bieżącego kursu złotego. Dodał, że Rada
      podejmując swoje decyzje będzie kierować sie dążeniem do celu inflacyjnego na
      poziomie 2,5 proc. r/r. Podkreślił znaczenie niskiej inflacji dla wzrostu
      gospodarczego. Powtórzył także, że poziom wahań w systemie ERM-II nie powinien
      być zbyt wąski (obecnie byłoby to +/- 15 proc. jednak są głosy, aby to znacznie
      zawęzić).

      Marek Rogalski
    • bush_w_wodzie z rzepy 07.02.05, 14:15

      Lehman Brothers pesymistycznie o Polsce


      Według analityków banku inwestycyjnego Lehman Brothers PKB Polski w I półroczu
      tego roku wzrośnie tylko o 2,5 proc., czyli o znacznie mniej, niż zakłada
      obecnie rynek (powszechnie spodziewany jest wzrost PKB o 3,8 - 4,4 proc.). -
      "Tempo wzrostu zmniejsza się i zapewne zwolni bardziej, niż rynek się tego
      spodziewa" - napisali analitycy Lehman Brothers w cotygodniowym komentarzu. Ich
      zdaniem na spowolnienie wzrostu oddziaływać będzie niekonsekwentna polityka
      fiskalna, w tym wątpliwości związane z realizacją planu naprawy finansów
      publicznych autorstwa wicepremiera Jerzego Hausnera.
      NA PODSTAWIE AGENCJI OPR. G.BR.
    • robisc warto przeczytac 07.02.05, 20:08
      zarowno debate z udzialem Kuczynskiego i Wyznikiewicza jak i dyskusje po spodem

      www.bankier.pl/wiadomosci/article.html?article_id=1251999
    • robisc kto mi powie co ten gosc mial na mysli? 07.02.05, 23:46
      Namienie tylko, ze gosc ten pisze zwykle do rzeczy. Tym bardziej jestem
      zaskoczony tym postem.

      Re: kogo nalażałoby się pozbyć
      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Autor: wasniewski
      Data: 07.02.2005 21:06

      Szanowny(a) aaaaaa, żeby dyskutować o sile złotówki, trzeba znać jaka jest jej
      siła nabywcza w stosunku do innych walut po oficjalnym kursie. Badanie takie
      wg. Międzynarodowych standardów prowadzi GUS, tylko że na ten temat milczy jak
      zaklęty. Moje informacje od kolegów wyjeżdżających za granicę, są zupełnie
      różne od prezentowanych poglądów. Złotówka w dalszym ciągu jest
      niedowartościowana, choć zaczyna odbiegać od wartości prezentowanej przez
      czołowa gospodarkę światową Rosję. Co do pozbycia się z kraju, to ja
      najchętniej wysłałbym za granicę posłów uchwalających, ustawy w których
      określają, że można płacić np. 80% płacy minimalnej, co jest takim idiotyzmem,
      że przekracza moje możliwości pojmowania. Bo co jest wtedy płacą minimalną?
      • lastboyscout Re: kto mi powie co ten gosc mial na mysli? 08.02.05, 00:01
        Mnie on nigdy nie zachwycał tym co pisał (ja pewnie jego też...) ale tym razem
        nie mam wątpliwości, że był po prostu po głębszym kielichu po przeczytaniu tego
        artykułu i chciał po prostu "zaistnieć"/napsuć troche krwi innym orginalnością
        swoich wywodów ....
        • vice_versa Re: kto mi powie co ten gosc mial na mysli? 08.02.05, 10:42
          Nie wiem o co chodzi z tymi walutami, zabawa statystyka mnie nie interesuje,
          wole rynki. Co to ma do placy minimalnej, Bóg raczy wiedziec.
          Powiedzial, ze PLN bedzie sie umacniac.( rzucil haslo zadnych przyczyn).
          Powiedzial chyba tez jedna rzecz intersujaca: aby ocenic sile waluty trza
          obserwowac zachowanie innych walut. Cala reszta o walutach jest niejasna.
          Tylko to nie daje zadnego klucza, a kucz jest taki:
          w panstwach o wyzszym poziomie rozwoju gospodarczego waluta umacnia sie mniej
          wobec USD, niz w panstwach o nizszym poziomie rozwoju. Wynika to z tego ze
          panstwa bogatsze moga wyemitowac wiecej dlugu przy zachowaniu stabilnej
          proporcji do PKB Teoretycznie oznacza to ze rubel powinien umocnic sei bardziej
          niz PLN. Natomist ww twierdzenie w przypadku Rosji ma watpliwa wartosc
          poznawcza bo transfery za rope calkiem ten obraz burza.
    • przycinek.usa przekupili Hausnera? 08.02.05, 04:57
      Rząd - NBP o złotym

      Patrycja Maciejewicz 07-02-2005 , ostatnia aktualizacja 07-02-2005 19:42

      Przedstawiciele rządu i NBP wreszcie spotkali się, by porozmawiać o bijącym
      rekordy złotym. Po spotkaniu ogłosili: nie rozmawialiśmy o bieżącym kursie i
      jego wpływie na gospodarkę, ale o strategii wejścia Polski do strefy euro.

      Od wejścia Polski do UE złoty umacnia się. W ostatnim czasie bije rekord za
      rekordem, cena euro spadła już poniżej psychologicznej granicy 4 zł, a dolar był
      tańszy niż 3 zł. Sytuacja ta bardzo niepokoiła wicepremiera Jerzego Hausnera -
      jego zdaniem może zagrozić wzrostowi gospodarczemu. Premier Marek Belka jeszcze
      w grudniu ogłosił, że chce spotkać się z Radą Polityki Pieniężnej, by
      porozmawiać, "co można zrobić w warunkach aprecjacji złotego".

      Spotkanie wielokrotnie przekładano, odbyło się dopiero w poniedziałek.

      Analitycy zastanawiali się, czy rządowi uda się przekonać bank centralny do
      interweniowania na rynku walutowym w celu osłabienia złotego.

      Jednak tuż przed spotkaniem wicepremier Hausner złagodził swoje stanowisko. W
      Radiu Tok FM powiedział: - Nie widzę powodów do alarmu, ale będziemy starali się
      pokazać, że szybka aprecjacja wytwarza szereg skutków ubocznych wyraźnie
      negatywnych, które mogą rzutować na tempo wzrostu gospodarczego.

      Skąd ta zmiana tonu? - Mówiąc o konieczności zmiany polityki monetarnej, Hausner
      wspierał oczekiwania na obniżkę stóp procentowych. Inwestorzy, chcąc skorzystać
      z obecnego wysokiego oprocentowania, kupowali więc polskie obligacje, potęgując
      tym samym popyt na złotego - mówi Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.
      Analitycy są zdania, że Hausner będzie się teraz powstrzymywał od zdecydowanych
      wypowiedzi.

      Po spotkaniu minister finansów Mirosław Gronicki zapewnił, że nie rozmawiano o
      bieżącej sytuacji na rynku walut, lecz o strategii wejścia Polski do strefy euro.

      W komunikacie opublikowanym po zakończeniu rozmów napisano m.in., że wzrost
      gospodarczy przyspieszy przyjęcie euro, ale żeby do tego doszło, trzeba spełnić
      tzw. kryteria z Maastricht, między innymi obniżyć deficyt budżetowy do 3 proc. PKB.

      I rząd, i NBP są zgodne, że kluczową sprawą dla naszej gospodarki jest
      naprawianie finansów publicznych. Problem w tym, że determinacji tej nie
      podzielają posłowie. - Rada jest świadoma, że główne bariery nie leżą po stronie
      rządu, który przecież przedstawia program naprawy finansów. Bariera leży po
      stronie obecnego układu parlamentarnego, w którym ważne dla trwałości naszego
      rozwoju i redukcji bezrobocia inicjatywy są blokowane. Tak zresztą było w
      przeszłości - stwierdził Balcerowicz.

      Jego zdaniem najważniejszy wkład, jaki polityka pieniężna może wnieść do
      trwałego, zdrowego rozwoju gospodarki, to niska inflacja. Zapewnił, że RPP
      będzie dążyć do osiągnięcia założonego celu i zbicia inflacji do 2,5 proc.

      Ekonomiści są przekonani, że Rada Polityki Pieniężnej już na lutowym spotkaniu
      zmieni jednak nastawienie na neutralne.

      - Ale same obniżki nadejdą później niż to było oczekiwane. Ze słów Leszka
      Balcerowicza wynika, że nie ma dylematu - niska inflacja czy wzrost gospodarczy.
      Rada za wszelką cenę będzie chciała obniżyć inflację. Obniżkom stóp nie służy
      niewiarygodna polityka fiskalna - mówi Ryszard Petru z BPH. - Po okresowym
      spowolnieniu kondycja gospodarki będzie się poprawiać. Jeśli Rada obniżyłaby
      stopy teraz, to niewykluczone, że w przyszłym roku musiałaby je znów podnosić -
      dodaje Marcin Mróz, główny ekonomista Société Générale.

      Przedstawiciele rządu i NBP dyskutowali też o warunkach naszego przystąpienia do
      systemu ERM II - przedsionka strefy euro, w którym złoty będzie przechodził
      sprawdzian stabilności. Najważniejsze sprawy to kurs, po którym złoty zostanie
      związany z euro, i dopuszczalny przedział, w którym wolno mu będzie się
      poruszać. Balcerowicz zapewniał, że na razie nie może być mowy o żadnym
      konkretnym poziomie złotego względem euro, w znacznej mierze będzie on zależny
      od kursu rynkowego, a pasmo dopuszczalnych wahań złotego wokół tego ustalonego
      kursu nie powinno być zbyt wąskie.


      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2539742.html
      • przycinek.usa i komentarz z forum: 08.02.05, 04:58
        150 mld dolarów!
        Autor: Gość: kasia IP: *.chello.pl
        Data: 07.02.2005 22:43

        skasujcie opinię


        + odpowiedz
        zajrzyj do rocznika statystycznego GUS (jak poprosisz, podam nawet stronę). za
        ostatnie parę lat (8-9) kupiliśmy za granicą towary warte okolo 150 MILIARDÓW
        dolarow więcej niż towary, ktore zagranica kupila u nas. jak sadzisz? ile to
        jest utraconych na rzeczy np. madrych niemcow miejsc pracy? milion rocznie?
        uważasz, że niska cena zagranicznych towarów w polsce i wysoka cena polskich
        towarów za granicą, spowodowane kursem złotego, była tu bez znaczenia? czy
        dalej sadzisz, że polski złoty jest niedowartościowany i dobrze byloby go
        umocnić? odpowiesz mi coś? smile)a może odezwie się jakiś dobrze
        oplacany "ekspert" z wyborczej, czy innej rzepy?
        • vice_versa Re: i komentarz z forum: 08.02.05, 10:10
          Pani kasia uwaza jak rozumiem ze za duzo kupujemy za granica, a za malo
          eksportujemy.
          Eksport nie istnieje jak powiedzial LBS, istnieje tylko eksport zobowiazan
          pozyczkowych.

          Pierwsze twierdzenie opiera sie na pogladzie zgodnie z którym gospodarka opiera
          sie na DEFICYCIE PODAZY i to podaz wlasnie jest towarem deficytowym.
          Z drugiego zdania wynik ze to POPYT jest towarem deficytowym, a wyglada to tak:
          eksportujesz zobowiazanie pozyczkowe, placa gotówka, sprowadzasz towary.

          USA, te bidactwa, to dopiero musza miec zmartwienie, taaaaki deficyt handlowy,
          prawda Pani Kasiu?

          Dodajmy do tego dwa proste fakty:
          1. Popyt na pieniadz istnieje wszedzie, wszedzie na swiecie ludzie gotowi sa
          pracowac za pieniadze, nie wszedzie jednak zaraz kiedy te pieniadze wydadza od
          razu kupuja rzeczy i mysla jak zarobic na nastepne.
          2. popyt na dlug istnieje tylko PO TO by podtrzymac popyt w panstwach bogatych
          na produkty z krajów biednych

          kasia napisala:

          kupiliśmy za granicą towary warte okolo 150 MILIARDÓW
          > dolarow więcej niż towary, ktore zagranica kupila u nas. jak sadzisz? ile to
          > jest utraconych na rzeczy np. madrych niemcow miejsc pracy? milion rocznie?

          Celem kapitalizmu nie jest zapewnienie wszystkim ludziom pracy. To jest cel
          socjalizmu. Celem kapitalizmu jest, jak powiedzial przycinek PRODUKTYWNOSC.
          Nigdzie nie jest powiedziane ze zatrudnienie pozostalych 20% produktywnosc by
          podnioslo. Tak mówi kazdy przedsiebiorca i wymyla nowe nieopodatkowane formy
          wynagradzania pracownika które bedzie sobie mógl wliczyc w koszty, a VAT
          potracic.
          Saldo wymiany towarowej NIC nam nie mówi o produktywnosci. NIC, bo np w ogóle
          nie uwzglednia USLUG (ktos moze slyszal, ze uslugi staja sie coraz wazniejsze,
          czy mi sie tylko wydawalo?). To po pierwsze. Po drugie nie uwzglednia stopnia
          przetworzenia towarów, co oznacza ze import towarów nieprzetworzonych MUSI
          ROSNAC, a poniewaz spozycie dóbr podstawowych jest znacznie wieksze niz popyt
          na towary wysokoprzetworzone (POPYT), a dostepnosc szersza (PODAZ), jesli i
          podaz i popyt sa wieksze to i naplyw bedzie nastepowal do kraju o wyzszym
          poziomie rozwoju. Czy to jest trudne???

          Pamietam jak co bardziej szaleni w polowie lat 90 chcieli "podbijac rynek
          rosyjski", nawet sie nie dziwie ze Ci sami chca podbijac rynek chinski i
          wietnamski.Hiszpanie podbijali Argentyne. Francuzi Rosje. Niemcy i Francuzi
          teraz "podbijaja" Chiny. Czy to jest nieuleczalne?
          To jest proste:
          Indianie dawali skóry, a dostawali paciorki, pytanie brzmi: co bylo towarem
          wysokoprzetworzonym? Wiecie co sie stalo z Indianami? Nie sadzicie chyba, ze te
          150mld USD bylo z Niemiec jak twierdzi Pani Kasia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka