Dodaj do ulubionych

negatywne skutki aprecjacji zlotego

24.02.05, 20:42
Nawet Gronicki wreszcie przynaje, ze osiagniecie 5% wzrostu PKB w tym roku
(zalozonego w budzecie) jest malo realne. Oznacza to niezrealizownanie planu
przychodow budzetu. W konsekwencji, przy sztywnych wydatakch, rzad bedzie
finansowal deficyt dlugiem. Rezultat: dalsza aprecjacja zlotowki.
To moj scenariusz na tem rok.

A teraz przejdzmy na chwile do mikroekonomii. Eksporterzy sprzedaja na granicy
rentownosci lub sa juz ponizej tej granicy (obserwacje z pierwszej reki, nie
zadne przypuszczenia). Aprecjacja zlotowki z dnia na dzien ich sytuacje
pogarsza. Koncza sie tez rezerwy w cieciach kosztow - w koncu najlepsze firmy
juz wdrozyly nowowczesne technologie, a wszystkich ludzi zwolnic nie moga. Aby
zachowac plynnosc sprzedaja nawet ze strata, liczac na odwrocenie trendu. Nie
doczekaja sie w tym roku - przetrwaja najsliniejsze kapitalowo. Agonia chwile
jeszcze potrwa (zyski z lata poprzednich, zabezpieczenie ryzyka kursowego),
ale fala bankructw w sektorze spozywczym, transportowym, meblarskim i paru
innych nadejdzie predzej czy pozniej. Banki znowu przestarsza sie recesji i
wykosza kolejne firmy, odcinajac je od kredytowania. Bezrobocie wzrosnie.
Zagrozenie utrata pracy tez wzrosnie. Sklonnosc do konsumcji spadnie. Bedziemy
miec jednoczesnie spadek popytu wenwtrzenego i zewnetrznego. Deja vu.

Panie Premierze Belka - na Panskim miejscu tez wolalbym wybory wiosna.
Obserwuj wątek
    • robisc celny komentarz 24.02.05, 20:56
      dotyczy korekty prognozy Ministra (15:52) » odpowiedz
      Jeżeli Szanowny Pan Minister w lutym obniża prognozę wzrostu PKB, która to
      prognoza jest zapisana w budżecie to pomyślcie Państwo co się będzie działo w
      kolejnych miesiącach. a zwłaszcza tych przedwyborczych [cyberD@rek]

      www.pb.pl/content.aspx?sid=7355&guid=4D019457-1791-474A-AF7B-DE3610104480
    • robisc trudno juz udawac slepego 24.02.05, 21:40
      Szef NBP L. Balcerowicz po raz pierwszy od dłuższego czasu wypowiedział się w
      sprawie umocnienia złotego i stwierdził, że nie ma pewności utrzymania tak
      mocnej złotówki w dłuższym terminie. Część analityków odebrała tą wypowiedź jako
      wyraz zaniepokojenia szefa NBP spadkiem kurs USD/PLN i EUR/PLN. Opublikowany
      ostatnio przez NBP raport wskazał na znaczący spadek dochodowości eksportu.
      Według danych NBP za ostatni kwartał 32 proc. eksporterów w euro przekroczyło
      próg opłacalności, podczas gdy w kwartale poprzednim odsetek takich eksporterów
      wyniósł 18 proc. Znacznie gorzej wyglądała sytuacja w przypadku eksporterów
      dolarowych - nieopłacalność sprzedaży detalicznej deklarowało 63 proc. wobec 42
      proc. w kwartale poprzednim. Wicepremier J. Hausner jest zdania, że umacniający
      się złoty może zagrozić wzrostowi gospodarczemu w 2005 roku.

      www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=369359&idt=&dz=01000
      • lastboyscout Re: trudno juz udawac slepego 24.02.05, 21:59
        To tylko pozory a co najwyzej nieudolna, medialna proba oslabienia zlotowki....
        Rynek przestal juz dawno na to reagowac .....
        • robisc Re: trudno juz udawac slepego 24.02.05, 22:11
          lastboyscout napisał(a):

          > To tylko pozory a co najwyzej nieudolna, medialna proba oslabienia zlotowki....
          > Rynek przestal juz dawno na to reagowac .....

          Wiem. Rozmawialem dzis z gosciom, ktory spekuluje drobnymi 10 mln EUR. Dzis
          spekuluje, kto moze tj. ma troche kasy i troche wiedzy fachowej, bo zysk jest
          niemal pewny (dziwic sie, ze nwestycji tak malo). Ci biedni ekporterzy,
          czyhajacy na chocy niewielka zmiane trendu, sa rzneci bez litosci. Dzieki spolce
          z o.o. Balcerowicz&Gronicki zyski naszych eksporterow sa wzorcowo transferowane
          do kieszeni spekulntow. Gosc mowil mi, ze jest cinias, ale poznal pare sztuczek
          i przynajmniej potrafi wyczuc swinskie zagrywki na odleglosc. Na tak plytkim
          rynku walutowym, jaki mamy w Polsce, swiatowi macherzy moga robic co chca, bez
          zbytniego ryzyka.
          • lastboyscout Re: trudno juz udawac slepego 24.02.05, 22:20
            Nie znam sie zupelnie na szczegolach takich numerow ale faktycznie strumyk
            zamienia sie w rwaca rzeke.
            Pytaniem jpozostaje czy faktycznie jest miejsce na obnizke stop procentowych,
            jezeli tak to o ile i czy rzeczywiscie to moze wystarczyc za zbudowanie tamy
            dla nadchodacego potopu?
            • robisc Re: trudno juz udawac slepego 24.02.05, 22:33
              Rynek FRA wycenia obnizki o 1,25, czyli to juz jest wkalkulowane w ryzyko i
              ciecia musialy by byc glebsze, ale nie liczylbym na nie (dlatego sadze, ze do
              konca roku zloty postanie mocny). rok temu na tym forum dyskutowalismy o ryzyku
              deflacji. Temat jeszcze wroci, bo juz sie mowi, ze wkrotce bedziemy miec ujemne
              CPI. Mimo wszytko jest szansa, ze przy szybko przeprowadzonych cieciach i
              kiepskich danych makroekonomicznych zloty troche sie oslabi np. do 4,1 za EUR.
              To jednak za malo by odbudowac eksport. Balcerowicz ma swoj cel, niezalezny od
              biezacej koniunktury gospodarczej. Patrz na ten post:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20635244&a=20644258
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=20635244&a=20644258
              • przycinek.usa Re: trudno juz udawac slepego 24.02.05, 22:42
                nie bedzie ujemnego CPI w 2005 ani w 2006 roku.

                1) za duza podaz pieniadza
                2) zla faza rozwoju rynku -> deflacja moze wystapic dopiero po uplywie 6~8
                kwartalow po obnizce stopy ponizej 3%. Taka jest moja opinia.
                To jest wedlug mnie warunek konieczny.


                Ceny beda po prostu staly w miejscu przy zerowej dynamice pkb.



                • robisc Re: trudno juz udawac slepego 24.02.05, 22:53
                  przycinek.usa napisał:

                  > nie bedzie ujemnego CPI w 2005 ani w 2006 roku.
                  >
                  > 1) za duza podaz pieniadza
                  o ile dobrze czytam ostatnie dane, to podaz pieniadza spada

                  > 2) zla faza rozwoju rynku -> deflacja moze wystapic dopiero po uplywie 6~8
                  > kwartalow po obnizce stopy ponizej 3%. Taka jest moja opinia.
                  > To jest wedlug mnie warunek konieczny.

                  OK, tez nie wierze w deflacje w skali roku.

                  > Ceny beda po prostu staly w miejscu przy zerowej dynamice pkb.

                  az tak zle z PKB nie bedzie - nie wtym roku; sila rozpedu ze 3% uzbieramy.
                  • przycinek.usa Re: trudno juz udawac slepego 25.02.05, 08:11
                    "az tak zle z PKB nie bedzie - nie wtym roku; sila rozpedu ze 3% uzbieramy."


                    Nie, ja mialem na mysli wtedy, kiedy ceny beda stac w miejscu.
                    A propos tej "deflacji" - Czyli w przyszlosci, kiedy stopa bedzie 3%.
                    • robisc jestem jasnowidzem 01.03.05, 20:07
                      2005.02.22 15:13
                      Szef NBP nie obawia się ryzyka deflacji

                      Prezes NBP Leszek Balcerowicz powiedział, że nie obawia się ryzyka deflacji w
                      Polsce. Wcześniej analitycy Merrill Lynch w swoim raporcie na temat Polski
                      ostrzegli, że w najbliższych 2-3 latach większym zagrożeniem dla Polski będzie
                      ryzyko deflacji, niż inflacji.

                      "Mamy 100-150 problemów ważniejszych niż ryzyko deflacji. Jak na razie mamy 4
                      procent inflacji, a celem jest, aby była 2,5 proc. i chcemy być jak najbliżej
                      tego celu" - powiedział.

                      Balcerowicz zwrócił uwagę na rolę kursu walutowego przy podejmowaniu decyzji
                      przez RPP.

                      "W polityce pieniężnej mamy jeden zasadniczy cel: osiągnięcie inflacji na
                      poziomie bardzo bliskim 2,5 proc. W dążeniu do realizacji tego celu uwzględniamy
                      wszystkie siły jakie wpływają na inflację, również kurs. Uwzględnienie tego
                      czynnika w prognozowaniu inflacji jest bardzo utrudnione. My nie wyznaczamy
                      określonego poziomu jako celu, staramy się trafić w cel inflacyjny, ale
                      uwzględniając kurs wpływający na przyszłą inflację" - powiedział.

                      Lutowe posiedzenie RPP zakończy się w piątek 25 lutego.

                      W powszechnym przekonaniu analityków od lutowego posiedzenia Rada rozpocznie
                      łagodzenie polityki pieniężnej i złagodzi swoje nastawienie.

                      Analitycy wymieniają siłę złotego jako jedną z przyczyn łagodniejszej polityki
                      monetarnej.

                      Dane dostarcza:
                      Polska Agencja Prasowa
    • bush_w_wodzie oczywiscie masz racje robi 24.02.05, 22:41
      w calej rozciaglosci: co do oceny celow sposobow dzialania i skutkow. z jednym
      moze wyjatkiem. kryzys nie bedzie tak gleboki jak w 2001... o ile budzet nie peknie
    • przycinek.usa ja sie pytam, kiedy optymisci w koncu dostrzega 24.02.05, 22:44
      sprzeczne interesy Europy i Polski.

      Przeciez wysoka stopa procentowa i duze zadluzenie lezy w interesie starej europy.
      Silny zloty - to szlaban na polski eksport. Komu na tym zalezy?

      Szrederowi. I czyrakowi.
      • robisc he, he...i kto to mowil? 24.02.05, 22:50
        Pierwsze opinie nowych członków RPP
        Autor: robisc
        Data: 09.01.2004 17:01 + dodaj do ulubionych wątków

        + odpowiedz na list

        --------------------------------------------------------------------------------
        Mirosław Pietrewicz
        Istnieje prawdopodobieństwo konieczności podjęcia w pierwszym kwartale tego
        roku decyzji o redukcji stóp procentowych o 50 punktów bazowych. Moim zdaniem,
        nie ma obecnie presji inflacyjnej. Wydaje mi się, ż e cel inflacyjny Rady na
        rok 2004 nie jest zagrożony.
        Moim zdaniem polityka pieniężna powinna wspierać działania gospodarcze rządu w
        realizacji nadrzędnego celu, którym jest zapewnienie trwałego i stabilnego
        wzrostu gospodarczego
        Jeżeli uda nam się pobudzić inwestycje i eksport, to nie widzę zagrożenia dla
        rządowej prognozy wzrostu PKB na poziomie pięciu procent w tym roku.
        Najważniejsze jest podjęcie decyzji, czy i w jakim stopniu należy obniżyć stopę
        procentową , a to będzie zależał o od wyników IV kwartału ubiegłego roku,
        jeśli chodzi o tempo wzrostu PKB oraz wzrostu inwestycji. Duże znaczenie ma,
        czy tempo wzrostu jest rosnące czy ustabilizowane. Jeśliby się ono
        ustabilizowało na poziomie 3,9 proc., czyli takim jak w III kwartale, to
        oznacza ł oby to, ż e jest jeszcze możliwość dalszego pobudzania gospodarki,
        zwłaszcza poprzez pobudzanie inwestycji, czyli obniżanie ceny pieniądza.
        Rezerwa powinna by ć tak duża, aby z punktu widzenia ekonomicznego
        zabezpieczała operacje walutowe Narodowego Banku Polskiego. Wydaje się, że w
        tej chwili jest ona za wysoka, i ż e cześć środków z rezerwy może by ć
        wykorzystana, jednak nie na bieżące wydatki czyli zwiększenie dochodów
        budżetowych. Powinna ona posłużyć obniżeniu naszego zadłużenia zagranicznego

        Stanisław Nieckarz
        Celem jest dojście za rok, półtora do poziomu realnych stóp procentowych w UE.
        A tam jest to około 1 punktu procentowego.
        Celem nie jest termin wejścia do euro. Musi by ć to poprzedzone poprawą
        fundamentów i osiągnięciem równowagi gospodarczej. Nie wyobrażam sobie wejścia
        do euro z 20-proc. bezrobociem.
        W obecnej sytuacji, gdy jest niska inflacja i niższe stopy procentowe kurs
        powinien być płynny. Najlepiej jest, gdy kurs ustalany jest przez rynek.
        Pole do obniżki jest szerokie. Dla mnie z punktu widzenia kształtowania stóp
        procentowych ważne jest, by przełamać sytuację w inwestycjach. Bez inwestycji
        nie będzie rozwoju gospodarczego, a samą obniżką podatków nie uruchomi się
        procesów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach.
        Oczywiście trzeba miarkować, by nie wywołać procesu inflacyjnego. Inflację
        można szybko doprowadzić do zera, tylko przy okazji zniszczyć gospodarkę .
        Złotowa rezerwa na ryzyko zmian kursowych jest bardzo wysoka. Może by ć ona
        przeznaczona jedynie na obsług ę długu publicznego, w tym na obsług ę d ługu
        zagranicznego. Na pewno trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie, by część jej
        wykorzystać .
        Nie widz ę problemu, by za trzy, cztery lata zejść z deficytem poniż ej 3
        proc. PKB.
        Jeżeli utrzymamy dynamik ę wzrostu w granicach 5 proc., nie będ ą nam
        wyciekały dochody budżetowe a wydatki na cele społeczne będą ileś punktów
        poniżej realnego wzrostu PKB, to nie będzie z tym problemu.

        Jan Czekaj

        Nie obawiam się aby zaistniały jakieś zawirowania w polityce pieniężnej. Nie
        sądzę,
        aby mogły nastąpi ć gwałtowne zmiany.
        Moim zdaniem do strefy euro polska wejdzie w latach 2009-2010.
        Nie nasila się presja inflacyjna. Nie ma powodu do rewizji założonego na ten
        rok celu inflacyjnego RPP. Wprawdzie inflacja nieco wzrosła, ale było to
        spowodowane wzrostem cen ropy naftowej. Podrożały nieco ceny żywności, ale
        ostatnio się ustabilizowały. Nie ma presji inflacyjnej ze strony płac przy
        takim bezrobociu. Nie wiadomo, co dzieje się z inwestycjami, ale nie wydaje
        się żeby z ich strony było zagrożenie.
        Ź ród ł o: Reuters, PAP
      • bush_w_wodzie Re: ja sie pytam, kiedy optymisci w koncu dostrze 24.02.05, 23:08
        przycinek.usa napisał:

        > sprzeczne interesy Europy i Polski.
        >
        > Przeciez wysoka stopa procentowa i duze zadluzenie lezy w interesie starej euro
        > py.
        > Silny zloty - to szlaban na polski eksport. Komu na tym zalezy?
        >
        > Szrederowi. I czyrakowi.

        zalezy im tez na pewno na hossie na polskiej gieldzie. niech i tak bedzie ze
        wlasnie ten polski eksport kurczakow zalamuje gospodarke niemiecka i oni
        postanowili tym kurczakom urznac leb. jak myslisz - na dluzsza mete zdolaja
        uchronic sie przed ekspansja polskiej pracy 5 razy tanszej a wydajnej o polowe
        mniej w przemysle i tak samo lub bardziej w uslugach?

        to jak przycinek - skorzystamy na tej akcesji czy nie? bo przed akcesja to
        kurczaki w ogole mialy szlaban
        • lastboyscout Re: ja sie pytam, kiedy optymisci w koncu dostrze 24.02.05, 23:14
          Pozwolisz sie wtrącic?
          Uszly twojej uwadze 75 procent nizsze doplaty i limity produkcyjne...
          Aha, w Unii sa kraje gdzie praca jest tansza od pracy niemieckiej i francuskiej
          i niewiele to zmienia.
          • bush_w_wodzie Re: ja sie pytam, kiedy optymisci w koncu dostrze 24.02.05, 23:25
            lastboyscout napisał(a):

            > Pozwolisz sie wtrącic?
            > Uszly twojej uwadze 75 procent nizsze doplaty


            a twojej to ze doplat porzednio wcale nie bylo rolnik dostaje ok 50% tego co
            rolnik w unii i te doplaty beda systematycznie rosnac. niemalo.

            > i limity produkcyjne...

            owszem. to jest problem ale jak widac te limity nie wystaczyly do zatrzymania
            eksportu. no ale wtedy krzyczano ze unia zla bo inflacje w polsce napedza


            > Aha, w Unii sa kraje gdzie praca jest tansza od pracy niemieckiej i francuskiej
            >
            > i niewiele to zmienia.

            taaak? a jak jest z wydajnoscia? i jak wyglada pkb na glowe i poziom zycia w
            biednych i wykorzystywanych grecji i portugalii w porownaniu z polska ktora
            dotychczas byla poza unia? o takie biedusie jak irlandia to ja nawet nie pytam
            • lastboyscout Re: ja sie pytam, kiedy optymisci w koncu dostrze 25.02.05, 15:55
              >a twojej to ze doplat porzednio wcale nie bylo rolnik dostaje ok 50% tego co
              > rolnik w unii i te doplaty beda systematycznie rosnac. niemalo. <

              Dzyń, dzyń, dzyń : CZERWONY alert!
              Ulegasz milerowskiej propagandzie!
              Rolnik dostaje 50% ale Unia daje nam tylko POLOWE z tego.
              Unia daje nam za to MAKSIMUM kosztow produkcji i limity.
              Wychodzi wiec MALO a nawet jeszcze mniej jezeli przyjdzie nadprodukcja.
              Tego dokladnie uczyl Nikodema Dyzme niejaki Kunicki a potem tego samego Dyzma
              uczyl premiera RP, kiedy przyszla KLESKA urodzaju i ceny spadly.
              Tylko , ze wtedy sytuacja byla lepsza bo t nie mielismy zadnych
              ADMINISTRACYJNYCH unijnych limitow byla tylko podaz i popyt ......

              > >>taaak? a jak jest z wydajnoscia? i jak wyglada pkb na glowe i poziom zycia w
              > biednych i wykorzystywanych grecji i portugalii w porownaniu z polska ktora
              > dotychczas byla poza unia? o takie biedusie jak irlandia to ja nawet nie
              pytam<<

              Powoli ... PKB tworza WSZYSCY = cale spoleczenstwo.
              Wejscie do chorej Unii , na chorych warunkach uwazam za blad ale dostrzegam
              jedyna korzysc z tego faktu: mozliwosc wejscia na ten rynek. Polacy nie maja
              zadnego genetycznego defektu a CZESC z nich to nawet zmyslny , pracowity i
              zdeterminowany ludek i takich ludzi widzi Robi, widzisz ty, widze rowniez ja.
              To ci ludzie odniosa szybki, wyrazny i co najwazniejsze RZECZYWISTY sukces
              (odwrotnie niz to ma dzisiaj czesto miejsce w Polsce...).
              Reszta spoleczenstwa wyjdzie poza granice ubostwa.

              Powiesz: normalne! Hiszpanie ktora stawiam za przyklad nie bez powodu
              nazywaja "bogatym krajem biednych ludzi". Taki muklad dziala motywujaco.

              Odpowiem: masz racje - w KAZDYM spoleczenstwie kapitalistycznym pewna jego
              czesc zyje poza granica dobrobytu a wrecz ponizej granicy nedzy i musi tak
              pozostac.

              Dodam jednak : To moze w Polsce potrwac duzo dluzej niz sadzisz poniewaz tak
              jak slusznie pisze Sirland fiskalizm, obciazenia i koszty oraz droga zlotowka
              wylecza z zapalu najzdolniejszego nawet kapitaliste .....
      • lastboyscout Re: ja sie pytam, kiedy optymisci w koncu dostrze 24.02.05, 23:10
        To sprawa przyjetych zalozen.

        Mozna interpretowac Unie jako calość ktora majac wspolny interes i doslownie
        wspolna walute.
        Takie myslenie jest wygodne dla romantycznych w swojej naturze Polakow, jak
        rowniez bezalternatywna opcja dla niektorych eurofanatykow.

        Mozna tez interpretowac Unie, jej umowy i zbieznosc interesow jej czlonkow
        mniej doslownie i wtedy silny zloty jest elementem gry.

        Nie wierze w pierwsza opcje: silny zloty to wygodny dla Europy szlaban na
        polski eksport.
        • bush_w_wodzie ole! 24.02.05, 23:51
          bez romantyzmu. serio uwazasz ze z nasza tania i wydajna praca oraz mlodym
          spoleczenstwem palajacym checia wyrwania sie z biedy polksa zdolam uniknac
          wzrostu gospodaczego zwiazenego z czesciowym otwarciem eurorynku?

          uwadze polecam dwie stronki:

          www.exploitz.com/Spain-The-Postfranco-Period-19751980s-cg.php
          i

          fx.sauder.ubc.ca/cgi/fxplot?b=DEM&c=ESP&rd=*&fd=1&fm=1&fy=1980&ld=31&lm=12&ly=2005&y=monthly&q=volume&f=png&a=lin&m=0&x=

          pozdrawiam
          • lastboyscout Re: ole! 25.02.05, 03:40
            Tak szczerze to nie probuje nawet zbyt serio cokolwiek uwazac na temat
            dzisiejszej Polski i Polakow bo zwyczajnie nie znam tej rzeczywistosci i
            dlatego ograniczam sie TUTAJ tylko do opinii w czesci uniwersalnej tego tematu.
            Moge probowac wyciagac niedoskonale wnioski na podstawie Polakow jacy tu
            przyjezdzaja ale bedzie tylko subiektywna ocena i wez to koniecznie pod uwage.

            Kiedys, bodajze konsul Surdykowski powiedzial o Polakch, ze to same kurwy i
            sprzataczki a Polacy to tylko pijaki i robotnicy budowlani.
            Pewnie mial w tym sporo racji, choc oczywiscie w swoim rozczarowaniu zapomnialo
            mu sie , ze taka laurke mozna by sporzadzić tez wielu innym nacjom ....
            Trudno jednak calkowicie zaprzeczyc takiej ocenie.
            Rasowy kapitalista NIE RODZI sie z dnia na dzien.
            Motywacja zwiazana z checiami wyrwania sie z biedy o ktorej piszesz nie jest
            zadnym argumentem poniewaz wieksza biede klepie duza czesc spoleczenstwa
            najbogatszych krajow jak rowniez cale kraje od zawsze kapitalistyczne a wciaz
            biedne.
            Ta gra to konkurs na najlepszego kapitaliste wiec nie wystraczy byc TYLKO
            kapitalista!
            My mamy w dodatku tak wiele niekapitalistycznych przyzwyczajen .... , wierz mi
            bardzo niekapitalistycznych, to widac dopiero z dala od kraju.
            Nie bardzo wiec tu przystaje przyklad Hiszpanii ktory przytoczyles.

            Opierajac sie na przykladach z nowojorskiego podworka
            (zaznaczam: reprezentujacego glownie czlowieka ze prowincj wschodniej czesci
            naszego kraju) trudno nie przyznac, ze jestesmy ambitnym, pracowitym narodkiem
            i zdarza nam sie nawet miec wybitne indywidualnosci , ktore oczywiscie
            skutecznie tepimy. Stac nas na sukces, sporadczynie nieprzecietny, czesto
            sredni, co wypada calkiem niezle w porownaniu do innych nacji.
            Bywamy inteligentni, rzadziej prawdziwie wyksztalceni , jeszcze rzadziej
            naprawde madrzy. Pewnie dlatego w Nowym Jorku wlasnie upada przedostatnia
            stacja radiowa, ledwie dyszy telewizja, dzienniki a szczegolnie prasa fachowa.
            Tak dlugo bedziemy uzywani jak dlugo sami nie nauczymy sie uzywac innych a
            przynajmniej ich kapitalu.
            Otwarcie rynku nie zalatwia wszystkiego.
            W Nowym Jorku nawet nielegalnie mozesz konkurowac i malo komu sie to udaje.
            W Unii nie mamy nawet pelnych praw.

            Mysle jednak , ze przyjdzie na nas czas. Wierze, ze kapitalizm, jezeli kiedys w
            koncu przyjdzie do Polski (?!!!) wyleczy nas z nadecia a ponawiane bledy naucza
            pokory i zacheca do nauki OD PODSTAW.
            Mysle, ze nie odbedzie sie to w Polsce a wlasnie w Europie (i w Stanach bo
            swiat naprawde robi coraz mniejszy) i to jedyna ale bezcenna zaleta
            zjednoczenia z UE i otwarcia na swiat (Polske nie wolno juz naprawic, ja
            trzeba odbudowac ..... )
            bo widzisz MOGA to zrobic tylko ludzie bez ZADNYCH OBCIAZEN...
      • goscgazety Re: ja sie pytam, kiedy optymisci w koncu dostrze 24.02.05, 23:15
        przycinek.usa napisał:


        > Silny zloty - to szlaban na polski eksport. Komu na tym zalezy?
        >
        > Szrederowi. I czyrakowi.

        A może to tylko "niewidzialna ręka rynku" i demokracja ?
        • przycinek.usa Re: 25.02.05, 01:13
          "Niewidzialna reka rynku i stopa procentowa"???!

          Kpisz?
    • sirland Re: negatywne skutki aprecjacji zlotego 25.02.05, 11:34
      Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że bardzo trafne (i jak oczywiste) uwagi dał
      LBS.
      Kapitalista nie rodzi się z dnia na dzień. Chociaż Polacy potrafią naprawdę
      szybko się uczyć.
      I druga kwestia to mentalność.
      Temat rzeka jak codziennie czuje widmo starych czasów, choć sam pamiętam tylko
      kolorowe oranżadki w proszku. W instytucjach opłacanych z budżetu nic się nie
      zmieniło, a skala zatrudnionych jest ogromna.
      Ostatnio był artykuł w businessweeku, jak to w Urzędzie Skarbowym zatrudnili
      na stanowisku kierowniczym człowieka z zewnątrz. Wprowadził wolny rynek i nową
      mentalność. Oddział jest jak placówka bankowa, wygrał konkurs na najbardziej
      przyjazny US w Polsce, i KAŻDY może przyjśc usiąść i miło obsłużony dostaje
      poradę dotyczącą interpretacji. Dobrze i regularnie szkolony personel pomaga
      sobie radzić z trudnymi przepisami. Wszyscy są zadowoleni, a ta placówka miała
      być wcześniej zamknięta, więc rzucili człowiekowi "z zewnątrz" posadkę.
      Z mentalnością będziemy sobie radzić długo..


      A Wy jak mantrę powtarzacie kto niszczy Polską gospodarkę zamiast pomagać tą
      gospodarkę rozumieć.


      W konsekwencji, przy sztywnych wydatakch, rzad bedzie
      > finansowal deficyt dlugiem. Rezultat: dalsza aprecjacja zlotowki.
      > To moj scenariusz na tem rok.
      Czy ja dobrze zrozumiałem? Twierdzisz, że zaciąganie długu na finansowanie
      deficytu spowoduje wzrost zaufania do naszej waluty? A może emisja obligacji (w
      jakiej walucie) podwyższy presję na aprecjację?


      >
      > A teraz przejdzmy na chwile do mikroekonomii. Eksporterzy sprzedaja na granicy
      > rentownosci lub sa juz ponizej tej granicy (obserwacje z pierwszej reki, nie
      > zadne przypuszczenia).
      Robisc! Powtarzasz to jak mantrę. Czy jesteś tak wysoko zatrudniony w banku, że
      nie masz styczności ze swoimi klientami!? Powiedz szczerze!!! Gdy chcą kredyt,
      a nie chcesz im dać, mrugają porozumiewawczo, że ten przychód to tylko "dla
      fiskusa", a kredyt spłacą, bo przychody mają. Jak chcesz spłaty kredytu
      przychodzą i biadolą, "ale popatrcie na wyniki finansowe"...
      Zawsze będą narzekać.

      A tymczasem depozyty Polskich przedsiębiorstw ostatnio wzrosły!!!!!


      Aprecjacja zlotowki z dnia na dzien ich sytuacje
      > pogarsza. Koncza sie tez rezerwy w cieciach kosztow - w koncu najlepsze firmy
      > juz wdrozyly nowowczesne technologie, a wszystkich ludzi zwolnic nie moga Aby
      > zachowac plynnosc sprzedaja nawet ze strata, liczac na odwrocenie trendu. Nie
      > doczekaja sie w tym roku - przetrwaja najsliniejsze kapitalowo. Agonia chwile
      > jeszcze potrwa (zyski z lata poprzednich, zabezpieczenie ryzyka kursowego),
      > ale fala bankructw w sektorze spozywczym, transportowym, meblarskim i paru
      > innych nadejdzie predzej czy pozniej.
      Silny Polski Złoty doprowadzi nasze eksportowe perły rodowe do upadku:]
      Przepraszam za ironię. Ale te firmy jak widzę powinny mieć chyba dodatkowe
      pakiety socjalne, za to, że postawiły na działalnośc eksportową i nikt ich nie
      prowadzi za rączkę.

      Banki znowu przestarsza sie recesji i
      > wykosza kolejne firmy, odcinajac je od kredytowania.
      Biedne POlskie banki które wykazują !rekordowe zyski!, mają wykazywać jeszcze
      większe, z !rosnącymi! bezpiecznymi kredytami i perspektywą napływu jeszcze !
      bezpieczniejszych dotowanych! przez Unię. Kasa płynie, biedni lichwiarze...


      > Bezrobocie wzrosnie.
      Czasem jak się modlę o katharsis dla naszego kraju zastanawiam się, czy obecne
      bezrobocie x3 nie będzie błogosławieństwem.


      > Zagrozenie utrata pracy tez wzrosnie. Sklonnosc do konsumcji spadnie. Bedziemy
      > miec jednoczesnie spadek popytu wenwtrzenego i zewnetrznego. Deja vu.
      >
      Polacy jeść nie przestaną, a tylko to robi teraz większość społeczeństwa.Tego
      oczywiście nie mówiłem na poważnie.


      > Panie Premierze Belka - na Panskim miejscu tez wolalbym wybory wiosna.
      A wszystkiemu winny jest Polski złoty, a tak naprawdę RPP i BALCEROWICZ.


      Wy naprawdę wierzycie, że obnizka stóp zdeprecjonuje złotówkę? Nie wierzycie,
      nie wmawiajcie tego tym, którzy nas czytają. Może uważacie, że powinno dojśc do
      obniżki w większej skali niż 1.25%!?? To może o 3 od razu? NO TO O ILE!?

      Taka obniżka o 2%. Raj na ziemi. tanie kredyty. A dooooopa jak lubicie pisać.
      Już widzę jak banki obniżają dostęp do kredytówbig_grin Struktura własnościowa
      polskich banków jest taka, że można być pewnym jedynie podwyżek po podwyżkach
      RPP, ale już obniżek nie, chyba żw w proporcji 2:1:]

      Polska silna złotówka, największa porażka naszej gospodarki. Po co nam tani
      sprzęt zachodni, po co nam krajowi importerzy, po co nam obce komputery, sami
      sobie zbudujemy fabrykę procesorów.
      Polska złotówka, stopy procentowe, kursy walutowe. Co za diabeł to wymyślił.
      Biedny polski rząd się ciągle musi z nimi użerać.Tylko obsługa długu jakoś
      inaczej wygląda niż się spodziewano.

      Polscy eksporterzy nie powinni narzekać na złotówkę. Tylko na FISKALIZM. Na
      KOSZTY. Na OBCIĄZENIA. I należy im o tym przypominać!! Stopy działają z
      opóźnieniem, a tu mamy w rządzie co chwila nowe pomysły, nowy rząd, zero
      stabilności.

      Stopy procentowe, nawet jak się nie zgadzam podobnie jak Wy w _pewnym_stopniu_
      z decyzjami podejmowanymi przes RPP, to mam już dość tej mantry i zamydlania
      oczu, jakie problemy są istotne.
      A jak RPP zobaczy w fiskaliźmie trwałe zmiany, to może przestanie zwracać tak
      bardzo uwagę na ZAPIS KONSTYTUCYJNY i zajmie się czymś dodatkowo(gospodarką).


      Przepraszam za ton.
      pzdr
    • robisc 2,5 za USD, 3,5 z EUR w tym roku? 25.02.05, 19:21
      Rysio Mbewe powiedzal wlasnie w radio, ze to mozliwe. No coz wszystko w Polsce
      potanieje, tyle ze ludzie bez pracy i tak nie beda mieli za co kupowac. Smutne.
      • robisc komentarz Jankowiaka 25.02.05, 22:50
        Wiadomości dnia
        Jankowiak: Po decyzji RPP wzrosła możliwość szybkich obniżek stóp
        14:37

        Rada Polityki Pieniężnej (RPP) związała sobie ręce, zmieniając nastawienie od
        razu na łagodne i w tej sytuacji, jeżeli będzie chciała ograniczyć umocnienie
        złotego i spadek rentowności obligacji, musi ciąć stopy natychmiast, uważa
        główny ekonomista BRE Banku, Janusz Jankowiak. „To najbardziej zaskakująca i
        dziwaczna decyzja z palety, jaką dysponowała rada. Nie rozwiązuje ona żadnego z
        problemów i dylematów, przyspieszy oczekiwania obniżki stóp procentowych, myślę,
        że rynek zacznie się znacznie przesuwać w stronę obniżek stóp” – powiedział
        Jankowiak agencji ISB.

        „Taka decyzja zamyka drogę radzie, bowiem z tego nastawienia kierunek może być
        tylko jeden” – dodał ekonomista.

        RPP zmieniła na lutowym posiedzeniu nastawienie w polityce pieniężnej na łagodne
        z restrykcyjnego z pominięciem nastawienia neutralnego. Pozostawiła też stopy
        procentowe bez zmian.

        Wszyscy ekonomiści bankowi, ankietowani przez agencję ISB, oczekiwali zmiany
        nastawienia w lutym na neutralne, różnili się jednak w opiniach co do tego,
        kiedy rada zacznie obniżać stopy i w jakim stopniu.

        Niektórzy oczekiwali, że po zmianie nastawienia na neutralne rada może
        zdecydować się na zmianę nastawienia na łagodne w okolicach maja, a dopiero
        potem zacznie obniżać stopy.

        „Rada łamie tym samym kod językowy z rynkami, a były obietnice, że zmiany będą
        step-by-step i w sytuacji nadzwyczajnej można było rozważać cięcia stóp z
        neutralnego nastawienia i to byłoby do wytłumaczenia, natomiast taki ruch
        sugeruje, że rada będzie się bardzo spieszyła z redukcjami stóp” – powiedział
        także Jankowiak.

        „W tej sytuacji rada wiąże sobie ręce i jeżeli nie będzie chciała doprowadzić do
        dalszej aprecjacji złotego, spadku rentowności, to trzeba będzie ciąć bardzo
        szybko, natychmiast” – dodał ekonomista.

        Konferencja RPP po lutowym posiedzeniu odbędzie się o godzinie 16:00. (ISB)
        • robisc i prognoza TMS 25.02.05, 22:57
          TMS: Są symptomy dalszego umacniania się złotego
          18:31

          Kolejna fala zakupów złotego przetoczyła się ostatnio przez rynek. Bardzo ważne
          poziomy wsparcia na USD/PLN, o których pisaliśmy w minionym tygodniu zostały
          szybko pokonane. W ten sposób notowania dolara przetestowały minima grudnia
          2004, czyli 2,96. Co istotne pokonaliśmy też kluczowy poziom na EUR/PLN czyli
          3,95. Z technicznego punktu widzenia są więc sygnały do dalszego umacniania się
          złotego.

          Wydarzeniem tygodnia było posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Rada pozostawiła
          stopy na niezmienionym poziome, zmieniając zdecydowanie nastawienie w polityce
          monetarnej – z restrykcyjnego na ekspansywne. Taka decyzja zapowiada gotowość do
          obniżek stóp procentowych. Uczestnicy rynku zareagowali na nią zdecydowanymi
          zakupami obligacji. Jeżeli Rada planuje cykl drobnych obniżek stóp to z
          pewnością będzie to kolejnym czynnikiem wspierającym złotego. Aby temu zapobiec
          Rada mogłaby ciąć stopy bardziej zdecydowania (co najmniej po 50 pkt. bazowych).
          Kwestią otwartą pozostaje to czy na takie posuniecie RPP się zdecyduje. Mamy w
          tej kwestii duże wątpliwości i dlatego uważamy, że umocnienie złotego może być
          kontynuowane.

          Czy złoty jest więc skazany na dalsze umocnienie? Na dłuższą metę wydaje się nam
          że tak. Korekty osłabiające są oczywiście możliwe natomiast nadal stoimy na
          stanowisku, że w perspektywie kolejnych miesięcy PLN będzie mocny. Eksporterom w
          EUR/PLN przyjdzie więc chyba znowu przyzwyczaić się do działania przy poziomach
          poniżej 4,00 i wszelkie powroty w okolice tego poziomu będą wykorzystywane do
          sprzedaży euro. Bezpieczne wydaje się też utrzymywanie kredytów walutowych.
          Importerzy jak na razie mogą więc chyba pozostać przy bieżących zakupach walut.
    • robisc deficyt handlowy - odwrocenie trendu 28.02.05, 22:30

      Deficyt obrotów bieżących wyniósł w XII 275 mln euro vs 67 mln euro nadwyżki w XI

      [pełna, tabela]

      Warszawa, 28.02.2005 (ISB) – Na rachunku obrotów bieżących w grudniu był deficyt
      w wysokości 275 mln euro wobec 67 mln euro nadwyżki (po rewizji) w listopadzie,
      podał Narodowy Bank Polski (NBP) w komunikacie w poniedziałek.

      Deficyt handlowy wyniósł w tym okresie 652 mln euro wobec 480 mln euro deficytu
      (po rewizji) w poprzednim miesiącu. Eksport w grudniu wzrósł o 17,8% r/r do 5,34
      mld euro, zaś import wzrósł o 15,4% do 5,99 mld euro.

      tiny.pl/hx22
      • robisc ciekawy komentarz NBP 02.03.05, 19:20
        www.nbp.pl/statystyka/wstepne/BilansPlatniczy.pdf
    • krzyd Re: negatywne skutki aprecjacji zlotego 28.02.05, 23:58
      Tylko jeden kwiatek do tego ogródka. Istnieje jeszcze coś takiego, jak
      mogiblość społeczeństwa (jako całości). W rozprawach ekonomicznych różnie się
      ten warunek wzrostu ocenia i interpretuje (a nawet różnie definiuje) niemniej
      jest to sprawa nie do zlekceważenia. To także ów etos pracy, uczciwość,
      potrzeba podnoszenia kwalifikacji, kariery - ale przede wszystkim to
      stabilizacja zawodowa i ekonomiczna. Bezrobocie - szczególnie wśród populacji
      do 30 roku - to w tym zakresie absolutna katastrofa. Nie tylko dlatego, że
      ściśle koreluje z patologią (przestępczość, narkomania itd). Obniżając koszty
      pracy (bo można oferować złodziejskie stawki i dyktować drakońskie warunki
      pracy - stad się wzięła lewica i związki zawodowe, ha,ha)nie tylko fatalnie
      wpływa się na segmentację rynku wewnętrznego, burząc proporcje między popytem
      na dobra pierwszej potrzeby i luksusowe, ale też nie buduje właściwej motywacji
      do pracy (nie mylić ze strachem przed zwolnieniem).
      Trudno się nie zgodzić, że utrzymywanie nadwartościowości złotego spowoduje
      dramatyczny spadek rentowności a nawet upadek znacznej części eksporterów. Ale
      dlaczego miałoby to martwić przyjaciół z Unii? Ale to wszystko - moim zdaniem -
      konsekwencja fetyszu inflacji wśród rządzących Polska ekonomistów. Prawicowym
      politykom i SLD - którzy o makroekonomii i polityce gospodarczej słyszeli tylko
      u Moniki Olejnik - akurat poglądy sprzed Keynesa bardzo się podobają, są trendy
      i cool, i tak to wygląda.
      A na koniec: przy takim mostrualnym zadłużeniu wewnętrznym i tej masie papierów
      skarbowych walka o doprowadzenie złotówki do normalności skazana jest na
      niepowodzenie. Chyba, że Lepper znacjonalizuje i zlikwiduje...(to żart
      oczywiście)
    • robisc warte zacytowania 01.03.05, 19:40
      Re: Niech żyje mocna waluta
      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Autor: Gość: inspektor belkot IP: *.dip.t-dialin.net
      Data: 01.03.2005 09:58

      + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz
      slusznie nie dramatyzujmy, zwolnijmy z roborty z leonsja jak nam sie sprzedaz
      z..bie, wtedy niech leonsjo dramatyzuje. Pytanie
      tylko czy jak pojdzie se roboty szukac to bedzie sie powolowywal na znajomosc
      pracy na komputerze odra, tak jak teraz powoluje sie
      na teorie Grabskiego. Panie leonsjo 80 lat jakie nas dzieli od wypowiadania
      zlotych mysli przez Grabskiego to w ekonomii
      intelektulalna przepasc. A co do mocnej waluty najlepiej spyta o to co sadza o
      jej skutkach dla gospodarki ministra sklarbu USA,
      czy szefow bankow centralnych USA, GB, Niemiec, Japonii, Eurostrefy czy wreszcie
      Chin. Euro tez jest chronione przed droga energia
      przez mocne euro, ale jakos tam nikt sie z tego nie cieszy, a raczej martwi sie
      tym ile to mocne euro zabiera europie ze wzrostu.
      Jesli chodzi o inne argumenty przeciw tej bezsensownej polityce monetarnej to
      juz za 3-4 miesiace inflacja spadnie ponizej
      granicy celu inflacyjnego. I tu wcale nie ma sie z czego cieszyc, bo to wcale
      nie jest tak, ze im nizsza inflacja tym lepiej,
      inflacja powinna byc na tyle niska, by informacja w postaci cen nie byla
      zaburzona i nie niosla falszywych impulsow, zas na tyle
      wysoka, by nie wplywac na zbyt silne (znacznie ponizej poziomu potencjalnego)
      obnizenie tempa wzrostu. Tyle w w bardzo uproszczony
      sposob mowi o tym nowoczesna ekonomia. W kazdym razie na pewno nie jest tak jak
      czasem usiluje nam to przedstawic Leszek i NBP,
      ze jest asymetria miedzy zbyt wysoka i zbyt niska inflacja. To jest tak samo zle
      jak odchyla sie ona od poziomu optymlanego. Czemu
      zbyt wysoka jest zla tego mowic nie trzeba, a czemu zbyt niska wystarczy
      spojrzec na Japonie, czy zajrzec do podrecznika makro
      dla I roku studiow i poczytac sobie o pulapce plynnosci oraz ksztach deflacji. I
      naprawde trudno jest zrozumiec czemu to nasi
      gwiazdorzy przez 15 lat sie tego elementarza nie nauczyli, o ile mozna
      zrozumiec, ze 15 lat temu powtarzali po Sachsie te
      antyinflacyjna mantre (wszak wtedy wszyscy bylismy glupi i sam Sachs nie
      wiedzial za bardzo co i jak doradzac w tych warunkach
      intelektualno-spolecznych - jak ktos nie wie o czym mowie to mowie o jakosci
      naszych profesorow ekonomii i elit polityki
      gospodarczej, ktore uczono ksiegowosci i jak skaladac widelce na eleganckim
      obiedzie u Pana Radcy Handlowego wink). Jednak dzis w
      16 roku zmian mozna by juz bylo przyswoic sobie jakas przyzwoita wiedza
      teoretyczna i praktyczna (tj. na temat badan empirycznych
      w ekonomii, umiejetnosci ich prowadzenia i czytania wynikow), zamiast stac na
      pomniku i wszystkich wokol pouczac jakie to sa
      nasze zaslugi dla przemian i, ze jak nie bedziecie grzeczni i mnie sluchac to
      hajda na Bialorus. A co do poproawy konkurencyjnosci
      to odrobilismy ta lekcje lepiej niz niejeden z naszych sasiadow, a dalsze
      prowadzenie nadrestryukcyjnej polityki gospodarczej
      wcale nie sprzyja poprawie produktywnosci tylko spadkowi konkurencyjnosci
      naszych firm (wszak trudno wymagac, zeby ktos dokladal
      przez tyle czasu do biznesu). Czym innym bowiem jest stopniowe wzmacnianie sie
      waluty wynikajace z poprawy miedzynarodowej
      konkurencyjnosci gospodarki, a czym innym szokowe jej umocnienie do poziomu
      nijak nie zwiazanego z jej pozycja konkurencyjna.
      Takie figle moga co najwyzej doprowadzic do fali bankructw, co z poprawa
      konkurencyjnosci niewiele ma wspolnego, czego tez sobie i
      glupio zadowolonemu z siebie leonsjowi nie zycze
    • robisc he, he...fachowcy zglupieli 01.03.05, 20:18
      juz nie moge doczekac sie danych za luty

      CI / GAZETA PARKIET

      07:06 01.03.2005 Nr 2714, kolumna 1
      Ceny | Rosną oczekiwania na obniżkę stóp procentowych
      Inflacja jeszcze niższa
      Łukasz Wilkowicz

      Duży spadek inflacji w styczniu, do jakiego doszło według

      wstępnych danych GUS, mógł być jeszcze większy. Zapowiada

      to wczorajsza informacja Eurostatu - urzędu statystycznego

      Unii Europejskiej. Czy to znaczy, że oczekiwania na spadek stóp procentowych
      będą jeszcze większe?

      Eurostat podał dane o inflacji w całej Unii Europejskiej, w tym w Polsce. Według
      unijnego urzędu statystycznego, poziom cen w naszym kraju był w styczniu o 3,8%
      wyższy niż przed rokiem. Przed dwoma tygodniami GUS podawał, że inflacja
      wyniosła 4,0%. Unijny indeks cen HICP i dane GUS-owskie nie są w pełni
      porównywalne. Jednak w obu przypadkach w grudniu inflacja wynosiła 4,4%.

      Tym, co różni obydwa indeksy, jest fakt, że w przypadku GUS mamy do czynienia z
      danymi wstępnymi. Urząd zrewiduje je za dwa tygodnie, gdy poda skład
      obowiązującego w tym roku koszyka konsumpcji, który jest podstawą do obliczania
      inflacji. Natomiast w obliczeniach Eurostatu wykorzystano już zrewidowany
      koszyk. - W ostatnich kilku tygodniach uaktualniliśmy wagi dla wszystkich krajów
      - powiedziała PARKIETOWI Lene Mejer z Eurostatu.

      Jeszcze większa

      niespodzianka

      Może to oznaczać, że styczniowa inflacja zostanie zrewidowana przez GUS w dół, a
      nie w górę, chociaż ekonomiści skłaniali się raczej ku tej drugiej opcji.
      Przemawiał za tym fakt, że niskie tempo wzrostu cen w styczniu było ogromnym
      zaskoczeniem. - Nowy koszyk będzie się opierać na ubiegłorocznej konsumpcji -
      wyjaśnia Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego. - Wzrost cen żywności
      spowodował zwiększenie jej udziału w koszyku konsumpcji. Jednocześnie według
      wstępnych danych to właśnie żywność zadecydowała o obniżce inflacji. W tej
      sytuacji zrewidowane dane mogą okazać się jeszcze lepsze niż wstępne.

      Byłaby to jeszcze jedna dobra wiadomość dla rynku długu, który spodziewa się w
      najbliższym czasie dużych obniżek stóp procentowych. Nadzieje na cięcia wzrosły,
      gdy w miniony piątek RPP zmieniła nastawienie w polityce pieniężnej bezpośrednio
      z restrykcyjnego na łagodne. Rentowność obligacji natychmiast obniżyła się o
      kilkanaście punktów bazowych, by wczoraj w dalszym ciągu spadać. Rentowność
      papierów dwu- i pięcioletnich spadła do niewiele ponad 5,3%.

      Powtórka

      ze Słowacji wykluczona

      Analitycy ING BSK spodziewają się, że pierwsza obniżka stóp procentowych nastąpi
      w maju i wyniesie 50 punktów bazowych. - Dopuszczamy jednak możliwość
      wcześniejszego cięcia stóp, jeśli złoty nadal będzie się umacniał i jeśli będą
      dobre dane o cenach żywności - mówi R. Benecki.

      Czy możliwy jest "wariant słowacki"? Słowacki bank centralny obniżył wczoraj
      główną stopę o 100 punktów bazowych, do zaledwie 3%, by przeciwdziałać napływowi
      kapitału i aprecjacji waluty. - Po jednej obniżce stopy u nas i tak byłyby
      wyższe niż na Słowacji. To byłby bardzo ryzykowny ruch, który mógłby skończyć
      się tym, że RPP musiałaby podnosić stopy, a gwałtowne ich zmiany nie służyłyby
      wiarygodności banku centralnego - podsumowuje Maciej Reluga, główny ekonomista
      Banku Zachodniego WBK.

      www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=370003
    • bush_w_wodzie kto dyktuje stopy? 02.03.05, 12:42
      ten post dedykuje lbs-owi

      zawiera bowiem polemike z twierdzeniem ze wysokosc stop nbp jest wymuszona przez
      warunki zewnetrzne i nie ma miejsc na obnizke.

      fragment z rzepy:

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050301/ekonomia/ekonomia_a_25.html
      "Ceny na rynku wtórnym [obligacji] utrzymują się na bardzo wysokim poziomie, a
      gracze próbują wycenić skalę obniżek stóp procentowych. Dość powiedzieć, że
      wczoraj rentowność papierów dwuletnich spadła do poziomu 5,34 proc., a więc
      grubo poniżej głównej stopy NBP (6,5 procent)."


      * oznacza to ze jest mnostwo chetnych chcacych pozyczac rzadowi gruuubo ponizej
      minimalnej stopy nbp. to oznacza ze stopy nbp nie sa wymuszone przez rynek tylko
      przez arbitralna decyzje.

      inny fragment z

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050301/ekonomia/ekonomia_a_2.html
      Dobra koniunktura powoduje, że zagraniczni inwestorzy coraz chętniej kupują
      nasze obligacje i akcje. W ubiegłym roku do Polski napłynęło blisko 9 mld
      kapitału portfelowego w porównaniu z 3,38 mld euro rok wcześniej.

      * to oznacza ze wysokie stopy przyciagaja o wiele wiecej kapitlu portfelowego
      niz potrzeba

      konkluzja: nbp prowadzi polityke w sposob niekorzystny dla gospodarki...

      jeszcze to:

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2577212.html
      (polecam wykres projekcji inflacyjnej nbp)

      i porownanie go z faktami:

      biznes.interia.pl/news?inf=597644
      Inflacja jeszcze niższa
      01.03.2005 09:09

      Duży spadek inflacji w styczniu, do jakiego doszło według wstępnych danych GUS,
      mógł być jeszcze większy. Zapowiada to wczorajsza informacja Eurostatu - urzędu
      statystycznego Unii Europejskiej. Czy to znaczy, że oczekiwania na spadek stóp
      procentowych będą jeszcze większe?

      Eurostat podał dane o inflacji w całej Unii Europejskiej, w tym w Polsce. Według
      unijnego urzędu statystycznego, poziom cen w naszym kraju był w styczniu o 3,8%
      wyższy niż przed rokiem
      ----------

      pol roku temu chlopaki z nbp prognozowali inflacje w pierwszym kwartale 2005 na
      6.2% - a jest w styczniu 3.8% i szybko gasnie.

      oni albo nas oszukuja albo kompletnie nic nie rozumieja. jak mozna rabnac sie o
      2.5%-3% prognozujac inflacje na pol roku do przodu???

      • lastboyscout Re: kto dyktuje stopy? 02.03.05, 15:37
        Dzieki! smile

        Czytalem czesc tego wczesniej i tez mi to dalo do myslenia.
        W ogole Rzeczpospolista, ktora wczesniej nawet lubilem czytac dziwnie sie
        zmienila i stosuje zalozeniowe (komentatorsko-kaganowskie) metody opisu zjawisk
        gdzie kiedys ograniczala sie (prawie) do opisow.

        Wiesz jak dlugo i jak skrajna mam ocene tego co sie dzieje w Polsce.
        Chcac jednak uniknac wygodnego fatalizowania na podstawie niepopartej
        niepodwazalnymi dowodami osobistej opinii, jak moge atakuje swoj wlasny poglad
        w tym temacie.
        Jednak nawet i to ma swoje granice, jezeli chce uniknac kompletnego oglupienia
        tymi sprzecznymi informacjami jakie media nam ciagle funduja.
        (jak mam chwile zwatpienia to patrze sobie na zdjecia zapijaczonych gęb
        Kiszczaka, Michnika , Walesy, itp. z Magdalenki przy jednym stole, to pomaga...)

        > "Ceny na rynku wtórnym [obligacji] utrzymują się na bardzo wysokim poziomie, a
        > gracze próbują wycenić skalę obniżek stóp procentowych. Dość powiedzieć, że
        > wczoraj rentowność papierów dwuletnich spadła do poziomu 5,34 proc., a więc
        > grubo poniżej głównej stopy NBP (6,5 procent)."

        > * oznacza to ze jest mnostwo chetnych chcacych pozyczac rzadowi gruuubo
        ponizej minimalnej stopy nbp. to oznacza ze stopy nbp nie sa wymuszone przez
        rynek tylk o przez arbitralna decyzje.

        Oznacza ale inaczej niz to sugerujesz w slad za polskimi mediami,
        ekonomistami i politykami.

        Nie ma zadnego sukcesu zaufania w polska gospodarke (patrz: inwestycje
        pozaspekulacyjne) , jest tylko spekulacja.
        A teraz wyobraz sobie Jestes starym, skapym, konserwatywna milionerem z Maine
        albo Bawarii zyjacym z procentow z obligacji, ktory potrafi tylko sie bogacic.
        Twoj posrednik inwestycyjny mowi ci, ze masz w USA 3-4 % z CD przy inflacji 3-
        4% (tendencja rosnaca) i cos podobnego ale nizej w UE.
        Masz tez 5-7% z polskich obligacji przy inflacji 2-4% (tendencja spadkowa).
        Twoj posrednik mowi ci tez, ze da ci taki guzik kupic/sprzedac i maly telewizor
        do sypialni pokazujacy wejscie do NBP abys mogl zobaczyc ewentualnie tworzaca
        sie tam kolejke ....
        Milioner z Maine czy Bawarii nie mysli kto to jest Balcerowicz, Rzeczpospolita,
        bigos i "polska duma narodowa i kompleksy od stuleci", on tylko mysli "zarob
        wiecej".

        Szukajac jednak zrodel wplywu na polskie stopy spogladaj wiec duzo WYZEJ ....




        Czy jest wiec miejsce na obnizke stop?

        Jest i nie ma.

        JEST poniewaz:

        Greenspan na razie nie podnosi,
        Chiny dopiero zapowiadaja uwolnienie
        UE wciaz siedzi w marazmie
        Azjaci sa OK

        NIE MA bo ludzie na swiecie bardzo CHCA PIENIEDZY:

        Amerykanie i Australijczcy bo od lat spada ich realna placa
        Europejczycy bo spada ich placa realna , rosna podatki i maleja swiadczenia
        Chinczycy i Hindusi bo uwierzyli, ze rzady pozwola w ogole im miec pieniadze
        Japonczycy bo wszystkie pieniadze wydali na amerykanskie obligacje
        Rosjanie bo im Putin wszystko zabiera
        Latynoamerykanie bo musza zwracac dlugi
        Afrykanie bo potrzebuja ciupciac i potem za cos leczyc swoj AIDS
        Polacy bo juz sa Europejczykami a to zobowiazuje ....

        Wierze wiec, ze sytuacja wkrotce sie bardzo zdynamizuje.
        Zreszta sami zapowiadacie , ze cyngiel pociagnie amerykanski dlug/deficyt i
        ludzie beda jak cholera potrzebowali pieniedzy a glupi kupili za nie polskie
        obligacje zamiast zakopac w sloiku!
        Zauwaz, ze nawet gdyby mialo byc odwrotnie i amerykanska gospodarka pojdzie w
        gore, efekt dla Polski bedzie dokladnie taki sam.
        Kwestia czasu ale nie wyboru opcji .....



        > pol roku temu chlopaki z nbp prognozowali inflacje w pierwszym kwartale 2005
        na 6.2% - a jest w styczniu 3.8% i szybko gasnie.
        > oni albo nas oszukuja albo kompletnie nic nie rozumieja. jak mozna rabnac
        sie o 2.5%-3% prognozujac inflacje na pol roku do przodu???

        NIE WIERZE, ze sa tak glupi, sa po prostu uwlaszczeni.
        Wierze, ze PO PROSTU spekuluja uwlaszczonym.
        A potem beda po prostu wakacjowac z Przycinkiem na cieplych wyspach.
        • bush_w_wodzie Re: kto dyktuje stopy? 02.03.05, 23:52
          hej

          a ja sie upieram ze nie chodzi o to zeby zarznac krowe lecz zeby doic ja.
          polskie firmy maja coraz lepiej zarabiac... ale nie za szybko i dzielac sie
          godziwie swoim zyskiem z zagranicznymi funduszami emerytalnymi....
      • bush_w_wodzie inflacja - znowu zaskoczenie 14.03.05, 17:03
        Świetne dane o inflacji - 3,6 proc.

        Warszawska Grupa Inwestycyjna 14-03-2005, ostatnia aktualizacja 14-03-2005 16:42

        Inflacja za luty wyniosła 3,6 proc., a skorygowana za styczeń 3,7 proc.
        (wcześniej 4 proc.). To bardzo dobre dane, które nie zostawiają już RPP innej
        opcji jak tylko obniżka stóp na marcowym posiedzeniu. Złoty nie zareagował
        jednak na te dane, stabilne pozostały rentowności obligacji.


        ----------

        przypomne: nbp prognozowal pol roku temu inflacje za pierwszy kwartal na
        poziomie okolo 6.5%. wyglada na to ze bedzie ponizej 3.5%. i co o nich sadzic?
        • lastboyscout Re: inflacja - znowu zaskoczenie 14.03.05, 17:48
          Bliżej do praktycznego wyjaśnienia kwestii autentyczności wzrostu gospodarczego
          w Polsce i wielu innych wątków z tym związanych.
          Balcerowicz musi ...działać!

          Pewnie Greenspan też bo ceny tutaj wciąż rosną (nawet coca-cola!) , rynek
          nieruchomościowy zamarł na górce więc najciekawsze pewnie dopiero przed nami.
    • bush_w_wodzie sa i pozytywy... 03.03.05, 00:10
      waluty.onet.pl/1,63,8,9800020,29324011,1491025,0,forum2.html
      Silny złoty to zguba dla kilku nierobow wyzyskiwaczy exporterow.
      Całe społeczeństwo chce silnej złotówki bo wtedy coś znaczymy w Świecie, my Polacy.

      ~znawca, 2005-03-02 21:19

    • robisc moja polemika z Wojcikowskim 03.03.05, 23:15
      2005.03.01 20:02 robi
      Re: Beztroska RPP stopy tnie?

      No coz, nie zawsze jest sie w formie. W zasadzie to nie wiem, o co panu biega w
      tym felietonie? Ktos tu wspomnial o schizofrenii i to bardzo dobre okreslenie
      panskich przemyslen. Szal kredtowy w ubieglym roku, jak dobrze Pan wie, nie byl
      zwiazany z tanim kredytem, ale z oczekiwanymi (zreszta slusznie) podwyzkami cen.
      Tak naprawde z kredytami niewiele sie zmienilo - wolumenowo najwieksza czesc
      kredytow dla ludnosci stanowia kredyty hipoteczne, a te rzadko kto zaciaga w
      PLN. Podobnie jest z kredytami samochodowymi. A co do oszczednosci - 1 czy 2
      punkty proc. p.a. dla drobnego ciulacza oznacza niewiele, natomiast natomiast
      gwaltowna aprecjacja zlotego na skutek zaostarzania polityki pienieznej ma
      tragiczne rezulaty dla eksporterow. Nawet NBP to przyznaje. Wypadaloby jednak
      wiedziec co wazniejsze.


      2005.03.02 13:58 Autor publikacji
      Re: Beztroska RPP stopy tnie?

      a o co mi biega ?

      biega mi o to, ze obecnie moim zdaniem:

      1) nie należy radykalnie obnizać stóp procentowych, kto wie czy nie należałoby
      ich pozostawić bez zmian..., do tego walczyc o zniesienie podatków od zysków
      kapitałowych - bo priorytetem dla RPP poza inflacją powinny być oszczędności
      gosp. domowych a nie kurs walutowy proeksportowy...

      2) należy zamiast walczyć stopami z kursem - próbować działań w kierunku
      stopniowego eliminowania wolnego kursu rynkowego ..., i wypracować mechanizmy
      obrony przed atakami spekulacyjnymi takimi jak ten obecny, np. jakaś forma
      podatku Tobina dla spekulacyjnego kapitału zxagranicznego zamiast podatku od
      zysków kapitałowych dla rodzimych gospodarstw domowych...


      2005.03.02 13:27 Autor publikacji
      Re: Beztroska RPP stopy tnie?

      1) a czy ja powiedziałem ze szał zakupów był związany (wyłącznie) z tanim
      kredytem???

      tak samo nie był związany wyłącznie z akcesją...

      2) kredyty hipoteczne tekze te w walutach obcych są akturat ściśle związne ze
      stopami (z ryzykiem walutowym zaleznym od stóp)

      wg mnie Pańska ocena priorytetu eksportu nad oszczędnościami jest fałszywa...

      pobudzanie eksportu poprzez politykę kursową jest na dłuższą metę
      nieskuteczne... zaś lekceważenie generowania oszczędności i nadmiernej kosztem
      nich konsumpcji w długim terminie katastrofalnie zdeterminuje stan inwestycji i
      wzrostu PKB...smile

      2005.03.03 23:08 robi
      Re: Beztroska RPP stopy tnie?

      Panie Rafale,

      Przede wszytkim wstyd mi za jakosc stylistyczna i bledy w moim poscie. Zawsze
      mowie sobie, zeby uwazac, ale ten ciagly pospiech...

      Podtrzymuje jednak swoja teze - gwaltowna aprecjacja zlotego jest wywolana
      niedostosowaniem stop procentowych do oczekiwan rynku. Prosze spojrzec chociazby
      na Wibor czy kontrakty FRA.
      Przy gwaltownie malejacej inflacji (co mozna bylo przewidziec ) utrzymywanie
      obecnego poziomu stop w praktyce oznacza zaciesnienie polityki pienieznej w
      sytuacji, kiedy gospodarka wyraznie hamuje.
      Jaki widzi Pan sens w dalszym utrzymywaniu takiego stanu? W celu kreowania
      inwestycji? A kto bedzie w tym kraju inwestowal, jezeli nie zacznie wzrastac
      popyt wewnetrzny, a eksport bedzie nieoplacalny? Jestesmy na dobrej sciezce do
      zrealizowania sie czarnego scenariusza.
      Zawodowo mam sposobnosc rozmawiac z roznymi przedsiebiorcami i obserwuje
      nastepujace reakcje na obecna sytuacje na rynku walutowym:
      - eksporterzy jeszcze walcza (zabezpieczania ryzyka kursowego, proby
      rekompensowania strat kosztem dostawcow, dalsze obnizanie kosztow, glownie przez
      redukcje zatrudnienia), ale czesc z nich juz jest pod kreska. Zadna firma,
      ponoszaca wiekszosc kosztow w PLN, na dluzsza mete nie wytrzyma
      kilkudziecioprocentowego spadku rentownosci sprzedazy w tak krotkim okresie.
      - firmy handlowe za to rzucily sie na zakupy zagranica, bo import oplaca sie
      bardziej niz zakupy krajowych produktow; w ten sposob posrednio, mocny zloty
      bije tez w krajowych producentow. Jeszcze pan uslyszy np. problemach Mittala w
      Polsce. Trzeba tylko poczekac na wyniki firm za I kwartal.

      Podsumowujac - nie czas szukac alternatywnych rozwiazan, kiedy okret tonie.
      Trzeba zatkac przeciek i naprawic bledy RPP. Potem moze przyjdzie czas na
      zastanawianie sie, co zrobic zeby ich nie powtorzyc.

      Pozdrawiam
      robi


      www.money.pl/tt/89766/1/f=1/n=19314/p=0/s=/m=19366#19366
      • przycinek.usa he he heh eh e. 04.03.05, 21:33
        To odnosnie tego:


        "biega mi o to, ze obecnie moim zdaniem:

        1) nie należy radykalnie obnizać stóp procentowych, kto wie czy nie należałoby
        ich pozostawić bez zmian..., do tego walczyc o zniesienie podatków od zysków
        kapitałowych - bo priorytetem dla RPP poza inflacją powinny być oszczędności
        gosp. domowych a nie kurs walutowy proeksportowy...

        2) należy zamiast walczyć stopami z kursem - próbować działań w kierunku
        stopniowego eliminowania wolnego kursu rynkowego ..., i wypracować mechanizmy
        obrony przed atakami spekulacyjnymi takimi jak ten obecny, np. jakaś forma
        podatku Tobina dla spekulacyjnego kapitału zxagranicznego zamiast podatku od
        zysków kapitałowych dla rodzimych gospodarstw domowych..."



        Robert, jestes wielkim czlowiekiem. Ze tez Ci sie chce uczyc pana dziennikarza,
        z doktoratem, czy bez, ale dziennikarza i to dodatkowo teoretyka.

        Pan doktor teoretyk zapomina, ze oszczednosci ludnosci biora sie ze wzrostu PKB
        a ten bierze sie ze wzrostu produkcji ktory NIE WYSTEPUJE skoro jest silny import!

        Ale jaja. Ja sie nie spodziewalem, ze ten doktor Wojcikowski jest taki... hmm...
        prostomyslacy.
        • robisc Re: he he heh eh e. 04.03.05, 21:42
          Wiesz, ze ogolnie go lubie, ale kilka felietonow to zenada. Tym razem napisal
          bzdury i dlatego mnie sprowokowal do komentarza, chociaz z reguly nie chce mi
          sie pisac na obcych forach. A propos - on jest ekonomista i to juz jest
          niezrozumiale. Ale Balcerowicz i Gronicki tez sa. Nic w tym kraju juz nie
          powinno dziwic.
    • bush_w_wodzie freudowskie skojarzenia gronickiego? 04.03.05, 18:31
      ciekawa asocjacja gronickiego: znajdujemy sie _na_skraju_boomu_

      czy ktos mi moze przypomniec wielkosc tego kroku naprzod ktory zrobily polskie
      inwestycje w roku 2001 kiedy to zl byl podobnie wzmocniony?
      ---------
      • robisc Re: freudowskie skojarzenia gronickiego? 04.03.05, 21:04
        bush_w_wodzie napisał:

        > ciekawa asocjacja gronickiego: znajdujemy sie _na_skraju_boomu_

        raczej wielkiego bum! za pare tygodni Lepper znowu wyprowadzi rolnikow na drogi;
        to nieuchronne przy obecnych cenach zboz i zywca; przypominam, ze doplaty do
        eksportu sie skonczyly;
        • lastboyscout Witamy Pana Dyzme w Warszawie (2) 04.03.05, 22:04
          Dokladnie to bum wydarzy sie nie z powodu spadku cen produktow rolnych bo ten
          parametr wejdzie tak naprawde do gry po klęsce urodzaju jaka sie zapowiada ale
          z powwodu wzrostu cen srodkow produkcji - nawozów już brakuje! .....
          Kazda spadek wartosci zlotowki ta sytuacje jeszcze pogorszy .....

          Leper oczywiscie sprobuje wyprowadzic rolnikow na ulice nie bedzie mial z kim
          rozmawiac bo cwany Belka go uprzedzil i abdykowal i wcale nie jest pewne czy
          szybko pojawi sie nastepca do rozmawiania ... nie tylko z rolnikami ...
          Pora sprzedawac zlotowki!
          • robisc Re: Witamy Pana Dyzme w Warszawie (2) 06.03.05, 10:14
            lastboyscout napisał(a):

            > Dokladnie to bum wydarzy sie nie z powodu spadku cen produktow rolnych bo ten
            > parametr wejdzie tak naprawde do gry po klęsce urodzaju jaka sie zapowiada ale
            >
            > z powwodu wzrostu cen srodkow produkcji - nawozów już brakuje! .....
            > Kazda spadek wartosci zlotowki ta sytuacje jeszcze pogorszy .....
            >
            > Leper oczywiscie sprobuje wyprowadzic rolnikow na ulice nie bedzie mial z kim
            > rozmawiac bo cwany Belka go uprzedzil i abdykowal i wcale nie jest pewne czy
            > szybko pojawi sie nastepca do rozmawiania ... nie tylko z rolnikami ...
            > Pora sprzedawac zlotowki!
            • lastboyscout Re: Witamy Pana Dyzme w Warszawie (2) 08.03.05, 17:26
              Po takim sniegu oziminy powinny obrodzić.
              Urodzajne wiosna i lato to bylaby już prawdziwa kleska przy obecnej kondycji
              gospodarczej Unii i wzmacniajacym sie euro bo z czegos jednak trzeba doplacac
              do coraz bardziej deficytowego rolictwa .....


              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2590897.html
      • robisc poczytajcie sobie komentarze 04.03.05, 21:37
        waluty.onet.pl/4,63,8,1494356,0,0,forum2.html
        przyznam, ze tak totalnej krytyki jeszcze nie czytalem; pomijajac redakcje GW i
        komentatora, ludzie nie sa tacy glupi, za jakich niektorzy chcieliby ich miec.
        • przycinek.usa Re: poczytajcie sobie komentarze 04.03.05, 22:18
          "pomijajac redakcje GW i komentatora, ludzie nie sa tacy glupi, za jakich
          niektorzy chcieliby ich miec."



          To prawda. Sam jestem zaskoczony. Ludzie widza, ze ich Balcerowicz robi w bambuko.
          No prosze. A ja myslalem, ze jestem odosobniony w swoim pogladzie.
          • robisc juz z prawie 500 komentarzy 06.03.05, 10:10
            jezeli prawdidlowo odzwierciedlaja poglady Polakow, to mozna wnioskowac iz
            ludzie zaczynaja samodzielnie myslec, a nie tylko chlonac propagande z TV;
            • robisc subiektywny wybor 06.03.05, 10:41
              Banały i pobożne życzenia.
              Czysta propaganda bez cienia realizmu. Papierowy polski pieniądz ma pokrycie
              tylko w słowach i w naiwności tzw. inwestorów. Zagraniczni spekulanci wyczują
              jednak moment i w porę się wycofają z miliardowym prezentem w ręku. Rodzimi
              inwestorkowie za to wszystko zapłacą i obudzą się z ręką w nocniku. Kolejne
              lewicowe rządy pracują dla miedzynarodowych spekulantów, a nie dla Polski.
              Kraczę? Nie, mam oczy i widzę, ponadto umiem liczyć i czekać. I nawet się
              cieszę, że to wszystko runie, bo mam sentyment do tego kraju i nie chcę żeby się
              za długo męczył.

              ~szwejk, 2005-03-06 09:04

              Jesteśmy na skraju boomu
              Panie Ministrze,mówi Pan jak szef propagandy Komitetu Powiatowego PZPR za czasów
              tow.Gomułki.Tylko on miał często tylko 4 klasy szkoły podstawowej a Pan ma chyba
              wiecej...I nie kompromituj sie Pan!!!

              ~Tezet Koszalin, 2005-03-06 08:26

              Mamy buumm, ale bezrobocia - co miesiąc przybywa ich około 100 tys....
              a rzad ponoć jest socjaldemokratyczny. Co jest grane...

              ~Skołowany, 2005-03-05 21:44


              p. Gronicki nie dodał, że to będzie boom w łeb
              To tak, jakby utonąć w sedesie, wystawić głowę i krzyczeć "Niech się święci 1-Maja"
              PS. P.(-) Gronickiemu polecamy pałkę na karpie.

              ~Kalafior, 2005-03-06 06:35

              No, to tak na wszelki wypadek podateczki w górę. Skonsumujmy buuuum.
              Jak czerwoni mówią że będzie bum to chyba będzie, ale co mają na myśli?

              ~cc, 2005-03-05 21:26

              Znajdujemy sie na skraju....
              z tym się zgadzam

              ~co dalej?, 2005-03-05 21:56

              Dowcip z czasow komuny: Bylismy na skraju przepasci,a potem zrobilismy wielki
              krok naprzod.

              ~bn, 2005-03-05 17:55

              Co laczy Polske i Argentyne
              Chyba to ze po umocnieniu zlotego budzac sie pewnego poranka 1/3 Polakow straci
              oszczednosci calego swojego zycia.

              ~LEKO, 2005-03-05 16:44

              skraj boomu
              Panie Gronicki w te bzdury nie uwierzą nawet Polacy w wieku przedszkolnym bo jak
              patrzą na swoje zabawki a potem w swoją miseczkę top je krew zalewa.

              horus@poczta.onet.pl, 2005-03-05 15:59

              Panie Gronicki:
              1. Nie pij Pan tyle
              2. To co Pan nazywa BOOM większość nazywa kacem.

              ~doradca, 2005-03-05 15:58

              W nosie mam wasz boom, wasze akcje, spekulacje. Dajcie mi pracę!!!
              Boom będzie wtedy, gdy spadnie bezrobocie, ludzie zaczną wydawać kasę, a wy
              zarabiać. Tyle, że wam jest na rękę żyć z naszych kredytów, a nie oszczędności.

              ~LadyRoot, 2005-03-05 11:01

              Wszyscy tu są niezadowoleni
              i co z tego my tu gadu gadu a oni ciągle robia swoje
              jak długo jeszcze. Jak zostanie nas z 5 mln to ten proces moze sie
              zakończy.Poumieramy z głodu jeszcze troche jeżeli nie bedziemy bardzej
              przyglądac sie i stanowczo sprzeciwiać ich decyzją

              ~panicz, 2005-03-05 12:55
              • robisc Re: subiektywny wybor cd 06.03.05, 10:53
                Nowomowa wciąż święci sukcesy.
                Kiedyś nijaki Żyrynowski udawadniał, że Ukraina z racji jej nazwy jest rosyjska
                bo leży u kraja Rosji ale to samo można powiedzieć o Polsce bo i Kresy też od
                słowa tego się wywodzą. Teraz propagandzista przekonuje nas, że jesteśmy na
                skraju ale nie mówi po której stronie. Osobiście mi się wydaje, że nie po tej po
                której chcielibyśmy.

                ~Rzędzian, 2005-03-05 11:57

                Tak oczywiście Polskę czeka wielkie BOOM
                Niesamowite możliwości tkwią w wypowiedziach profesorów takich jak Gronicki. Oni
                są mistrzami ekonomii wirtualnej. Dla nich każdy zagrażający Polsce elementem
                ekonomiczny może mieć pozytywne skutki. Jak to mówią w teorii wszystko jest
                możliwe. Gronicki mówi o stabilizacji inflacji a przecież oczywistym skutkiem
                takie stanu jest wysokie bezrobocie i po prostu brak mocy nabywczej Polaków. Bo
                nimi jak ceny mają nam rosnąć jak nie ma za co towaru kupować. Wogóle to szkoda
                się na to wszystko patrzyć. Brawa dla Gronickiego - takie brednie to nieraz
                słuchałem na wykładach z ekonomii. Mam nadzieje że jak dziadek Geenspan odejdzie
                na emeryturę w USA to go tutaj zatrudnią bo to w sumie jedyny koleś który w
                swojej 100 letniejsmile praktyce ekonomicznej może w jakikolwiek sposób się o
                ekonomii wypowiadać.

                ~Spikey, 2005-03-05 11:33

                Tak na prawde to znajdujemy sie na granicy...
                wytrzymalosci. Panie Gronicki nie jest to pora na niesmaczne zarty!

                ~TPE, 2005-03-05 11:15

                jak to możliwe?
                Większość komentarzy krytycznie ocenia to bzdurne oświadczenie i wieloletnie
                poczynania kolejnych ministrów czy RPP . Jest mi rążniej na duszy, że nie jestem
                sam w kraju ibmecylów. Komentarz o poprawności powiedzenia "porachuje" na kilka
                dni poprawił mi humor choć nie rozwiązał niczego.
                Czy kiedyś przeczytamy pochwały za jakieś sensowne działania? Jak stworzyć lobby
                mogące wpłynąć na wybór ludzi mogących reprezentować nasze poglądy? Istniejące
                partie to banda populistów różnej maści z poglądami na gospodarkę budzącymi
                przerażenie.

                ~duch eksportera, 2005-03-05 10:41

                Gronicki uprawia tania kompanie przedwyborcza na rzecz lewicy
                trzeba miec tupet zeby opowiadac takie bzdury o gospodarce

                ~ekonomista, 2005-03-05 00:22

                I teraz będą twierdzić, że lewica zostawiła Polskę w doskonałym stanie, a
                prawica zniszczyła dorobek Millera i towarzyszy. Przeciez już raz Miller
                wyciagał Polske z zapaści po Buzku, nie czytaliście w "wyborczej" i innych
                obiektywnych mediach? Po prostu lewica = rozwój gospodarczy i brak afer, a
                prawica = afery i zapaść gospodarcza. Żeby nie było nieporozumień - uważam że
                znowu z nas kpią w żywe oczy.

                ~głos z offu, 2005-03-05 09:16

                Boom? A moze chodzilo o bum-bum?
                Po co ci ludzie maja inwestowac skoro eksport sie nie oplaca a rynek dusi Unia?
                No chyba ze Panu ministrowi chodzilo o inwestycje w politykow...

                ~lewy, 2005-03-05 00:23

                Panie ministrze
                wystarczy zerknąć na strukturę zaciąganych kredytów a odpowiedź sama się narzuca

                ~koj, 2005-03-05 07:09

                o czym ten koles pieprzy???!!!
                jakie inwestycje maja byc niby korzystne ? dla kogo?
                ja w zeszlym roku, w pazdzierniku zostawilem w polsce 17.000 zl - przyjechalem
                zza granicy na miesiac urlopu po to aby polakierowac w polsce w calosci swoje
                auto,bo wychodzilo mi to w polsce taniej niz u mnie. wowczas euro kosztowalo
                jeszcze 4.38 zl, ale teraz juz nie zdecydowalbym sie na taki krok i jesli euro
                spadnie do lipca do poziomu 3 zl to podziekuje swojej ojczyznie za goscinnosc i
                polece na urlop do usa bo bedzie to dla mnie bardziej atrakcyjne! i o jakich
                "korzystnych" inwestycjach tu mowa? spadek kursu euro odstrasza zachodnich
                inwestorow !!! powiedzmy ze 10 000 innych pomysli tak samo...ile wtedy
                pieniazkow przejdzie RP kolo nosa???
                jeszcze troche a polska dorobi sie statusu kraju w ktorym mieszkaja wylacznie
                milionerzy, cos w stylu monaco ! wszyscy mniej zamozni wyjada z kraju a ci,
                ktorzy zostana beda uwazani za szeroko majetnych, bo w innym przypadku nie stac
                by ich bylo na dalszy byt w tym panstwie...
                ale z drugiej strony ok- jesli euro ma kosztowac 3 zl to w porzadku,tylko niech
                np. benzyna tez stanieje do 1 zl za litr E 98 !!!

                fenix6@op.pl, 2005-03-05 00:28
                • robisc Re: subiektywny wybor cd 06.03.05, 11:07
                  NA PROGU BOOMU GOSPODARCZEGO czySPEKULACYJNEGO
                  Jak minister finansów kraju o 20% bezrobociu może mówić o boomie.To hańba przed
                  całym światem.
                  Minister finansów razem z RADĄ POLITYKI PIENIĘŻNEJ powinni w takiej sytuacji
                  podać się do dymisji.
                  Booooom w Polsce przy waszym rządzeniu mają ciągle spekulanci z całego świata.
                  Realna gospodarka dająca miejsca pracy was nie interesuje.Monetarystom takie
                  rzeczy nie są potrzebne,poco się brudzić.

                  ~S.K, 2005-03-04 23:32

                  Idę z teściem schron budować. Jak ma być taki buuuuuuum to trzeba się dobrze
                  Idę z teściem schron budować. Jak ma być taki buuuuuuum to trzeba się dobrze
                  przygotować.

                  ~Bartosz, 2005-03-04 23:15

                  SĄ OSTATNIE CHWILE PRZED UCIECZKĄ KAPITAŁU ,BRZYDKO MÓWIĄC,
                  SPEKULACYJNEGO.PRÓBUJĄ WYPOMPOWAĆ JESZCZE ILE SIĘ DA.MYŚLĘ ŻE MINISTROWI CHODZI
                  O PRZYROST "BUMÓW" W POLSCE.

                  ~johny walker, 2005-03-04 23:04

                  No to jak teraz jest Booom! to jak bezrobocie siegnie ZERA to jakie jest
                  nastepne slowo w Slowniku Polskim powyzej Booom???.

                  ~Johan_USA, 2005-03-04 20:39

                  Zaiste boooom będzie do 2007 ponoć zadłużenie RP ma wzrosńąć
                  Z obecnych 130 mld $ do 210 mld $. To będzie boom!!

                  ~bum bum, 2005-03-04 18:52


                  "silny złoty przyniesie również pewne korzyści" ???????
                  Słowo równiez oznacza że silny złoty przyniesie większe straty niz korzyści.

                  ~WiR, 2005-03-04 19:51

                  "Nie ma przypadkowych przejęzyczeń"
                  Gronicki chciał powiedzieć to na co wskazuje początek związku frazeologicznego.
                  Znajdujemy się na skraju. Można się znajdować na skraju załamania nerwowego,
                  albo przepaści, ale nie na skraju boomu. Gronicki doskonale wie że g... zrobił
                  jako minister finansów i znajdujemy się na skraju przepaści jeśli chodzi o
                  wzrost zadłużenia. Niezorientowanym przypominam że w tym roku jako podatnicy
                  zadłużą się na prawie 50 miliardów złotych. Podobnie było rok wcześniej,
                  podobnie będzie za rok. A Gronicki chodzi i opowiada jak jest fajnie. Jest
                  fajnie! Jest fajnie! WIĘC O CO CI CHODZI?

                  ~Wuj Freud, 2005-03-04 19:46

                  On chyba zyje w alternatywnej rzeczywistosc
                  min Gronicki przyszedl do nas ze swiata rownoleglego i calkiem mu sie wszystko
                  pomieszalo...

                  ~JAGA, 2005-03-04 19:41

                  skraj boomu inwestycyjnego
                  no dzieki ci panie za takiego ministra wszystko sie w jego wypowiedzi zgadza
                  albowiem skraj jak mowi slownik jezyka polskiego PWN "krancowa czesc jkiejs
                  powierzchni,jakiegos terenu ,krawedz brzeg ,bok,kraniec ,koniec "czyli boom
                  inwestycyjny juz za nami jak jestesmy na jego skraju no i super moze teraz
                  jeszcze powinien oglosic skraj boomu wyprzedarzy obligacji to moze wroca silne
                  fundamenty naszej gospodarki czyli eksport bo z importu to sie raczej wszyscy
                  nie utrzmamy no bo kto bedzie kupowal
                  te importowane delikatesy zwlaszca ze po spadku usd o 32 procent i euro 20pare
                  procent jakos nie widac znizek cen na te importowane dobra przyklad samochody
                  podobno dilerzy juz ledwo wiaza koniec z koncem a ceny takie same jak w maju
                  roku ubieglego to . tak ze poza tymi ktorzy splacaaja kredyty w walucie nikt
                  wiecej na tym nie korzysta a Ci co sie wybieraja na tanie wczasy zagraniczne
                  niech porownaja ceny wycieczek z ubieglego roku tegorocznych tam tez jakos nie
                  widac obnizek wiec po kiego mamy taka silna wlute i takiego madrego ministra

                  ~matros, 2005-03-04 19:21

                  Silna złotówka = mniejsze zaldużenie zagraniczne...
                  tu chodzi tylko o efekt statystyczny żeby panowie z MinFin spali spokojnie i
                  odnosili sukcesy bo mamy automatycznie mniejsza dziurę budżetową!
                  Czy polska gospodarka jest na tyle silna żeby pozwolić sobie na tak silną
                  wlutę?? Nie!!!
                  Chodzi o "załatanie" dziurki albo... ktoś nam robi krecią robotę... biednym
                  sflustrowanym narodem łatwiej jest manipulowac...

                  ~Jot Em, 2005-03-04 18:46

                  Booooom !
                  Łubudubu !

                  ~alle jaja, 2005-03-04 17:54
    • robisc ciekawy news 07.03.05, 20:03
      07:17 05.03.2005 Nr 2718, kolumna 1
      Raiffeisen Research: sprzedawaj polskie aktywa
      Krzysztof Woch


      Analitycy Raiffeisen Research rekomendują sprzedaż złotego oraz polskich obligacji

      z powodu zawirowań

      na scenie politycznej.

      Ich zdaniem, rynek przeszacowuje szanse

      na obniżki stóp procentowych, przewidując,

      że do końca roku mogą one sięgnąć 150 punktów bazowych.

      PAP, Reuters

      www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=370791
    • robisc Jankowiak o bąblu 07.03.05, 21:37
      Rada i bąbel

      Podejmując decyzję o zmianie nastawienia z restrykcyjnego na ekspansywne (z
      pominięciem neutralnego), Rada Polityki Pieniężnej wybrała najbardziej ryzykowny
      w obecnych warunkach wariant postępowania. Bierze ona na siebie dużą część
      odpowiedzialności za ryzyko pojawienia się bąbla spekulacyjnego (znaczna
      aprecjacja złotego, wzrost cen na rynku długu i kapitałowym). Ten bąbel musi
      pęknąć przed jesiennymi wyborami. W tej sytuacji redukcje stóp do sierpnia
      wyniosą zapewne nie 1,00, lecz 1,25 pkt proc.

      ekonomia_a_4-1.F.jpg
      (c) RAFAŁ GUZ


      • Oczekiwania na redukcję stóp procentowych znacząco się teraz nasilą. Rynek
      zacznie brać pod uwagę nie 1,25 (jak dotychczas), ale 2 pkt proc. redukcji stóp
      w tym roku. Napływ kapitału portfelowego jeszcze się zwiększy, co spowoduje
      silniejszą niż teraz presję na umocnienie złotego i zwyżkę cen na rynkach długu
      i kapitałowym.
      • RPP w lutym uznała za bardziej prawdopodobny spadek stopy inflacji poniżej
      celu inflacyjnego niż jej wzrost powyżej tego poziomu. Nie znalazło to jednak
      odzwierciedlenia w projekcji inflacyjnej z tego samego miesiąca, obejmującej
      okres dwuletni. Poza tym Rada uzasadniała swoje przekonanie wpływem na inflację
      czynników o dużej zmienności, nie zaś - jak być powinno - brakiem presji popytowej.
      • Ta decyzja sugeruje, że w lutym RPP zaczęła oceniać sytuację w sferze realnej
      gospodarki lepiej niż miesiąc temu, chociaż w tak krótkim czasie skala
      niepewności nie mogła się znacząco zmniejszyć. Taka decyzja wiąże Radzie ręce,
      zwłaszcza gdyby się okazało, że dynamika wzrostu gospodarczego (szczególnie
      popytu krajowego) w drugiej połowie roku będzie duża (do trzeciego kwartału
      sytuacja będzie pod tym względem niepewna, głównie na skutek trudnego do
      zweryfikowania tempa wzrostu inwestycji).
      • Po raz kolejny zostały złamane przez Radę zasady poprawnej komunikacji z
      rynkami finansowymi. Tę zaskakującą decyzję poprzedziło bowiem wiele
      wcześniejszych sygnałów świadczących, że zmiany w polityce monetarnej będą
      stopniowe i przewidywalne.
      Rozbudzone oczekiwania

      Trudno dociec, co RPP chciała osiągnąć za pomocą zmiany nastawienia z
      restrykcyjnego na łagodne: być może chciała po raz kolejny uprzedzić wnioski
      płynące z aktualnej projekcji inflacyjnej. W tej chwili nie ma ona już w
      zasadzie innego wyjścia niż tylko szybkie cięcie stóp. Co ważniejsze, redukcje
      po 0,25 pkt proc. niewiele dadzą. Przy obecnej różnicy stóp procentowych między
      Polską a UE każdy miesiąc utrzymywania łagodnego nastawienia w polityce
      pieniężnej oznacza ryzyko znacznego umocnienia się złotego i zbyt daleko idącego
      obniżenia rentowności papierów skarbowych o wszystkich terminach wykupu. A to
      powoduje coraz większe ryzyko deprecjacji złotego i rozbieżności poziomu stóp
      procentowych w przyszłości. Opóźniając ich redukcję, RPP przykładałaby się do
      nadmuchiwania bąbla spekulacyjnego, czyli sztucznie wygórowanej ceny aktywów
      złotowych. Ten bąbel może pęknąć w każdej chwili. Choćby pod wpływem rosnącego
      przed wyborami ryzyka politycznego.

      Nie widzę obecnie żadnych istotnych sposobów (ze sfery interwencji werbalnej)
      ostudzenia przesadnych oczekiwań na redukcję stóp. Z pewnością tej roli nie
      spełni przypominanie przez członków RPP, że nastawienie ekspansywne oznacza
      wyłącznie większe prawdopodobieństwo spadku stóp niż ich wzrostu, a nie daje
      wskazówek co do skali czy terminu obniżek. Takie uwagi zostaną zignorowane przez
      uczestników rynku.

      Nastawienie ekspansywne, zgodnie z wykładnią zawartą w założeniach polityki
      pieniężnej, przyjmuje się bowiem wówczas, gdy prawdopodobieństwo spadku inflacji
      poniżej 2,5 proc. jest większe od prawdopodobieństwa jej wzrostu powyżej tego
      poziomu. Naturalnie uważni obserwatorzy odnotują, że wśród przyczyn takiego
      stanu Rada wymienia w zasadzie jedynie kurs walutowy i ceny żywności, czyli
      czynniki zewnętrzne i podażowe. Tylko co z tego? Niewielu inwestorów będzie
      skłonnych uwzględniać w swoich decyzjach zapewnienia poszczególnych członków
      RPP, że możliwe jest utrzymywanie przez wiele miesięcy nastawienia ekspansywnego
      bez obniżek stóp. Niekorzystne dane ze sfery realnej gospodarki, wzmocnienie
      złotego o kilka procent w skali miesiąca i spadek rocznej stopy inflacji
      znacznie poniżej 2 proc. szybko poddadzą Radę "testowi na odporność". A co do
      jego wyniku zdecydowana większość uczestników rynku nie ma żadnych złudzeń.
      Co było w komunikatach

      Kluczowy dla uzasadnienia "skrótu" przy zmianie nastawienia jest zapis z
      komunikatu po lutowym posiedzeniu: "W ocenie Rady od kilku miesięcy następowała
      zmiana tzw. bilansu ryzyk dla przyszłej inflacji, która doprowadziła do tego, że
      obecnie bilans ten może kształtować się korzystniej, niż przedstawiono w lutowej
      projekcji (inflacyjnej)".
      Jest to stwierdzenie intrygujące z dwóch powodów.

      • Po pierwsze - powoli staje się tradycją, że przy obronie zaskakującej rynek
      decyzji za koronny argument uważa się informację niedostępną jego uczestnikom.
      Tak było w sierpniu 2004 roku i tak jest teraz. Trudno taki obyczaj pochwalać.
      Tym bardziej że - podobnie jak latem i w listopadzie 2004 roku - Rada odwołuje
      się do projekcji, a jednocześnie dystansuje się do niej ("dotychczasowa skala
      umocnienia złotego była bowiem większa niż uwzględniono w projekcji, a dynamika
      cen żywności może obniżać się szybciej, niż założono"). Podkopuje to
      wiarygodność modeli inflacyjnych NBP.
      • Po drugie - w ostatnim czasie słownictwo komunikatów zmieniało się w
      następujący sposób:

      "W ocenie Rady najnowsze dane ekonomiczne wskazują, że bilans ryzyk dla
      przyszłej inflacji kształtuje się korzystniej, niż przedstawiono w listopadowej
      projekcji inflacyjnej. Na ocenę tę wpłynęła utrzymująca się silna aprecjacja
      złotego, choć Rada dostrzega niepewność przewidywań dotyczących trwałości tej
      tendencji. Drugą przesłanką tej oceny jest brak nadmiernego wzrostu płac, co
      oznacza ograniczenie efektów drugiej rundy. Jednak prawdopodobieństwo utrzymania
      się inflacji powyżej celu inflacyjnego (2,5 proc.) w horyzoncie oddziaływania
      polityki pieniężnej jest nadal wyższe niż prawdopodobieństwo tego, że inflacja
      znajdzie się poniżej celu inflacyjnego. Rada utrzymała restrykcyjne nastawienie
      w polityce pieniężnej". (Listopad 2004)

      "W ocenie Rady bilans ryzyk dla przyszłej inflacji nie uległ istotnej zmianie od
      poprzedniego posiedzenia. Prawdopodobieństwo utrzymania się inflacji powyżej
      celu inflacyjnego (2,5 proc.) w roku 2006 jest nadal wyższe od
      prawdopodobieństwa tego, że inflacja znajdzie się poniżej celu inflacyjnego. W
      związku z tym Rada utrzymała restrykcyjne nastawienie w polityce pieniężnej".
      (Grudzień 2004)

      "W ocenie Rady bilans ryzyk dla przyszłej inflacji nie uległ istotnej zmianie od
      poprzedniego posiedzenia. W związku z tym Rada utrzymała restrykcyjne
      nastawienie w polityce pieniężnej". (Styczeń 2005).
      Szybkie cięcie

      Jeśli Rada utrzymuje, że "od kilku miesięcy" widziała w tym bilansie zmiany, to
      trzeba zapytać, czy odzwierciedlenie tej wiedzy w komunikatach było na tyle
      czytelne, żeby przygotować uczestników rynku do zmiany nastawienia z
      restrykcyjnego na łagodne, z pominięciem neutralnego? Moim zdaniem -
      zdecydowanie nie. Zmiany w komunikatach świadczą jedynie o tym, że w ocenie
      zjawisk inflacyjnych Rada była od dłuższego czasu spóźniona.

      Uważam, że podejmując decyzję o skokowej zmianie nastawienia z restrykcyjnego na
      ekspansywne, Rada wpuściła się w kanał bez wyjścia: żeby zmniejszyć ryzyko
      narastania bąbla spekulacyjnego w przypadku aktywów złotowych, bank centralny
      musi teraz obniżyć stopy szybko i zdecydowanie. Nie ma też wątpliwości, że ich
      obniżka o 0,50 pkt proc. w marcu nie wygasi oczekiwań na kolejne redukcje. Co
      gorsza - oczekiwania, które dotychczas rozkładały się na rok, skumulują się w
      najbliższych sześciu miesiącach. Po sierpniu wyhamuje je wzrost ryzyka
      politycznego przed wyborami. Sądzę, że do tego czasu stopy spadną o nie mniej
      niż
      • robisc Re: Jankowiak o bąblu cd 07.03.05, 21:39
        Uważam, że podejmując decyzję o skokowej zmianie nastawienia z restrykcyjnego na
        ekspansywne, Rada wpuściła się w kanał bez wyjścia: żeby zmniejszyć ryzyko
        narastania bąbla spekulacyjnego w przypadku aktywów złotowych, bank centralny
        musi teraz obniżyć stopy szybko i zdecydowanie. Nie ma też wątpliwości, że ich
        obniżka o 0,50 pkt proc. w marcu nie wygasi oczekiwań na kolejne redukcje. Co
        gorsza - oczekiwania, które dotychczas rozkładały się na rok, skumulują się w
        najbliższych sześciu miesiącach. Po sierpniu wyhamuje je wzrost ryzyka
        politycznego przed wyborami. Sądzę, że do tego czasu stopy spadną o nie mniej
        niż 1,25 pkt proc.
        JANUSZ JANKOWIAK
        Autor jest głównym ekonomistą Grupy BRE Banku

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050307/ekonomia/ekonomia_a_4.html
    • robisc ciekawe czy Belka wytrzymya do maja 07.03.05, 21:43
      Hausner juz chce rejterowac.

      KONIUNKTURA Wskaźnik wyprzedzający zmalał o punkt
      Wzrost nieco wolniejszy

      Wskaźnik wyprzedzający koniunktury, informujący o przyszłych tendencjach w
      gospodarce, zmalał o jeden punkt. Od kilku miesięcy wykazywał umiarkowaną
      tendencję wzrostową. Zachowanie wskaźnika w ostatnich miesiącach sygnalizuje
      perspektywę znacznego zwolnienia tempa rozwoju gospodarki w nadchodzących
      miesiącach.

      ekonomia_a_12-1.F.jpg

      Spośród ośmiu składowych wskaźnika dwa poprawiły się, dwa pozostały na poziomie
      z miesiąca poprzedniego, a cztery się pogorszyły.

      Najbardziej niepokoi spadek tempa napływu zamówień w przedsiębiorstwach
      produkcyjnych. Dotyczy to zamówień na rynek wewnętrzny oraz - w znacznie
      większym stopniu - eksportowych. Umacniający się złoty zaczyna być wyraźną
      przeszkodą dla eksporterów. Dotychczasowa lokomotywa wzrostu gospodarczego, jaką
      był eksport, może w najbliższym czasie ostro zahamować.
      Nie kupujemy więcej

      Niewiele wskazuje natomiast na odbudowę popytu wewnętrznego, który mógłby
      ewentualnie podtrzymywać dotychczasowe tempo rozwoju gospodarki. Nadal nie widać
      wzrostu płac. Wprawdzie w końcówce 2004 roku wzrosły one nieznacznie, ale już w
      styczniu tego roku znowu zmalały. Obecnie płace w ujęciu realnym są o ponad 2
      procent mniejsze niż przed rokiem. Bezrobocie jest nadal bardzo duże, tak więc
      popyt globalny na razie się nie zwiększa.

      Potwierdzają to również badania konsumenckie. Skłonność konsumentów do
      dokonywania zakupów w ostatnim okresie znacznie zmalała mimo obniżającej się
      inflacji. Nieco niższe ceny oraz zwykłe o tej porze roku posezonowe wyprzedaże
      nie poprawiły nastrojów.

      Informacje dotyczące zaciągania kredytów przez konsumentów także nie wskazują na
      zmianę dotychczasowych tendencji. Zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu
      kredytów od kilku miesięcy rośnie w tempie bardzo umiarkowanym, jeśli nie liczyć
      gwałtownego i jednorazowego jego wzrostu związanego z pożyczaniem pieniędzy na
      kupno akcji prywatyzowanego w październiku ubiegłego roku PKO BP.
      Gorzej w przedsiębiorstwach

      Spadkowi zamówień w przedsiębiorstwach towarzyszy wzrost zapasów wyrobów
      gotowych. Zalegające magazyny producentów towary nieznajdujące nabywców zmuszą
      zapewne przedsiębiorstwa do ograniczania wielkości produkcji w nadchodzących
      miesiącach lub obniżania cen. To z kolei może negatywnie odbić się na sytuacji
      na rynku pracy. Na tak niekorzystny scenariusz wskazuje spadek wydajności pracy
      w sektorze przedsiębiorstw produkcyjnych. Pogorszenie pod tym względem widać już
      od jesieni ubiegłego roku. Przedsiębiorcy wobec kurczącego się popytu, mniejszej
      produkcji i w konsekwencji spadku wydajności pracy nie od razu reagują redukcją
      zatrudnienia. Pochopne zwalnianie pracowników w sytuacji ponownego wzrostu
      zamówień narażałoby firmy na ponoszenie zbyt wysokich kosztów związanych zarówno
      ze zwolnieniami, jak i z późniejszym zatrudnianiem. Jednak utrzymująca się przez
      dłuższy czas słabsza koniunktura prowadzi w końcu do redukcji kadrowych.

      Od maja ubiegłego roku firmy informują o pogarszających się rezultatach
      finansowych. W przypadku eksporterów jest to wynikiem mocniejszego złotego.
      Nawet nieco tańszy import surowców nie rekompensuje strat wynikających z
      niższych zysków ze sprzedaży, które są konsekwencją zmian kursu złotego do
      innych walut. W przypadku przedsiębiorstw wytwarzających wyłącznie na rynek
      krajowy gorsza sytuacja finansowa wynika ze słabego popytu oraz większej
      konkurencji towarów pochodzących z importu.
      W gospodarce przybyło pieniędzy

      Wyraźnie poprawiła się dynamika podaży pieniądza (M3) w ujęciu realnym. Po
      wyraźnym spadku tej podaży od maja do października ubiegłego roku ostatnie trzy
      miesiące przyniosły jej dynamiczny wzrost.

      Trzeba jednak pamiętać, że dane o podaży pieniądza ulegały w ostatnim czasie
      pewnym zaburzeniom, związanym zarówno z atrakcyjnymi emisjami akcji
      przedsiębiorstw pojawiających się na giełdzie (których zakup mógł być
      finansowany z kredytów), jak i zmianami w statystyce NBP: od stycznia 2005 roku
      uwzględnia ona działalność spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych.

      Realne wartości indeksów giełdowych w styczniu wzrosły niewiele. Dopiero w lutym
      odnotowano ich wyraźne ożywienie, choć trudno dzisiaj przesądzać o trwałości
      korzystnych nastrojów wśród inwestorów giełdowych.
      Maria Drozdowicz
      Bureau for Investments and Economic Cycles www.biec.org

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050307/ekonomia/ekonomia_a_12.html
    • robisc ceny mamy juz prawie "europejskie" 09.03.05, 22:55
      za to pensje azjatyckie sad
      zal mi tych kretynow, co ciesza sie, ze im pensja wyrazona w EUR rosnie; niech
      sie ciesza...dopoki jeszcze wogole jakas pensje dostaja; ekonomia jest
      bezlitosna - ceny nie moga rosnac, wiec musza spadac koszty; reszte dopowiedzcie
      sobie sami.

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2593066.html
      • robisc prosze bardzo 10.03.05, 19:44


        PLN: Złoty zabiera pracę
        10.03.2005 08:41 (aktualizacja 18:42)
        / AFP
        Lokalne firmy eksportujące swoje towary na Zachód szukają oszczędności: tną
        pensje i zwalniają ludzi. Wszystkiemu winien jest niski kurs euro - pisze "Głos
        Pomorza". Rok temu europejska waluta kosztowała ponad 4,80 zł, obecnie 3,88 zł.

        Zarząd koszalińskiego Kometalu wytwarzającego części samochodowe zwolnił w ciągu
        ostatnich miesięcy 25 osób. Zarobki każdego z członków liczącej w tej chwili 273
        osoby załogi spadły w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku o około 500
        złotych. Średnio o 200 złotych mniej od początku roku płaci swym pracownikom
        Firma Pom-Eko ze Szczecinka, eksportująca kontenery. W koszalińskim Tepro,
        zatrudniającym 205 osób, w styczniu i lutym prezes wypłacił niższe niż zawsze
        premie. O kłopotach z utrzymaniem etatów mówili nam również przedstawiciele
        innych firm, prosili jednak o anonimowość - dodaje gazeta.

        Złoty bez interwencji
        Rząd nie ma możliwości bezpośredniego oddziaływania na kurs złotego wobec walut
        obcych. Silny złoty jest korzystny dla polskiej gospodarki i świadczy o mocnych
        podstawach polskiej gospodarki - powiedział w czwartek w Sejmie wiceminister
        finansów Wiesław Szczuka.
        Skąd to zamieszanie? Przedsiębiorcy wskazują jednoznacznie: zbyt niski kurs
        euro. Rok temu europejska waluta kosztowała ponad 4,80 zł. Wczoraj rano jej
        średni kurs kształtował się na poziomie 3,88 zł, najniższym od roku! Eksperci
        wskazują, że tak mocna złotówka, to efekt zbyt wysokich stóp procentowych i
        napływającego w związku z tym do kraju kapitału spekulacyjnego.

        "Mamy słabą gospodarkę, ale za to bardzo mocną złotówkę. Jak tak dalej pójdzie,
        to trzeba będzie zwinąć manatki" - alarmują eksporterzy.

        Złoty bez barier!
        Presja na mocnego złotego może się utrzymać pod warunkiem stabilnej sytuacji
        politycznej i gospodarczej, a inflacja na koniec 2005 roku znajdzie się blisko
        celu RPP, czyli 2,5 proc. - poinformował w czwartek wiceprezes NBP.
        Tadeusz Grygo, prezes szczecineckiego Pom-Eko, podaje przykład: "Jeszcze w
        tamtym roku za jeden kontener wysłany na Zachód dostawałem 20 tysięcy złotych. W
        tej chwili byłoby to 15 tysięcy. To jest właśnie efekt zbyt silnej złotówki" -
        podkreśla. Obawia się, że jeśli sytuacja się utrzyma, on też będzie musiał
        pomyśleć o zwolnieniach - informuje "Głos Pomorza".

        Zobacz ostatnie wydanie naszego biuletynu.

        (PAP)
    • robisc zartownis 10.03.05, 20:56
      Silny złoty jest dowodem na mocne podstawy polskiej gospodarki – uważa
      wiceminister finansów Wiesław Szczuka, który odpowiadał dziś w Sejmie na pytania
      posłów. Jednocześnie dodał, że rząd nie ma bezpośrednich możliwości
      oddziaływania na kurs polskiej waluty – podaje PAP.

      www.bankier.pl/inwestowanie/article.html?article_id=1264841&type_id=1&order=priority&priority=2-20
    • robisc wreszcie to widza 10.03.05, 21:06
      Gospodarcze przyspieszenie trwało krótko

      Polska gospodarka będzie się w tym roku rozwijać wolniej, niż przewidywano
      jeszcze kilka miesięcy temu. Według najnowszych prognoz tempo wzrostu może
      wynieść od 3,5 do 4,8 procent.

      ekonomia_a_1-1.F.jpg

      Jeśli sprawdzą się najbardziej pesymistyczne przewidywania, przedsiębiorstwa,
      zwłaszcza sprzedające za granicę, znajdą się w gorszej sytuacji finansowej. To
      oznacza, że będą szukać oszczędności, także w zatrudnieniu. Wówczas bezrobocie
      zmniejszy się później niż oczekiwano.

      O tym, że rozwój będzie wolniejszy, przekonana jest Komisja Europejska. W
      raporcie, który ma być opublikowany 4 kwietnia obniży prognozę dla Polski z 4,9
      do około 4 proc. wzrostu w 2005 r. Również polscy ekonomiści są mniej
      optymistyczni niż trzy miesiące temu. Wówczas przewidywali, że wzrost
      gospodarczy w tym roku wyniesie 5 proc., czyli niewiele mniej niż w 2004 r., gdy
      sięgnął 5,4 proc. Teraz szacują, że może to być od 3,5 do 4,8 proc.

      Komisja Europejska przyczynę wolniejszego rozwoju widzi w zaniechaniu reform,
      krajowi analitycy zwracają uwagę głównie na umocnienia złotego i na to, że
      Polacy prawie nie zwiększają zakupów.

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050310/ekonomia/ekonomia_a_1.html
      • vico1 Re: wreszcie to widza 10.03.05, 21:52
        robisc napisał:

        > O tym, że rozwój będzie wolniejszy, przekonana jest Komisja Europejska. W
        > raporcie, który ma być opublikowany 4 kwietnia obniży prognozę dla Polski z
        > 4,9do około 4 proc. wzrostu w 2005 r.

        No tak, slaby rezultat w porownaniu z Francja, Niemcami i Wlochami wink
        A moze Komisja opracuje tez raport co powinny zrobic ww kraje by odbic sie od
        dna??



        • robisc Re: wreszcie to widza 10.03.05, 22:43
          vico1 napisał:


          > No tak, slaby rezultat w porownaniu z Francja, Niemcami i Wlochami wink

          Wiesz - "efekt bazy" smile
    • bush_w_wodzie beznyzna drozsza niz w austrii 13.03.05, 21:40
      a to sie komentator zdziwi (cytuje: `silna zlotowka to tansze paliwa')


      Paliwo: w Austrii taniej niż w Polsce!
      12.03.2005 11:25 (aktualizacja 13.03.2005 18:44)
      Kliknij
      Kliknij / INTERIA.PL
      Prorok, który przed, powiedzmy, 20 laty oznajmiłby, że doczekamy chwili, gdy
      benzyna w Polsce będzie droższa niż w Austrii, zostałby przez zmotoryzowanych
      wyśmiany.


      A jednak stało się. Litr bezołowiowej 95 na stacji BP w Wiedniu w południe 5
      marca kosztował 0,909 euro, czyli, przy kursie 3,95 zł za 1 euro, około 3,59 zł.
      Cena tego paliwa w sieci BP w Krakowie przekraczała poziom 3,80 zł/litr. Dlatego
      rodacy, wracający do domów z narciarskich wojaży w Alpach, tankowali w Austrii
      do pełna. Po co przepłacać...
      • przycinek.usa to szok. 14.03.05, 07:13
        Dziekuje za zamieszczenie tego posta. to bylo doprawdy bardzo interesujace.
        Te kilka zdan i nie moge dojsc do siebie. Po prostu mnie zatkalo.
        • goscgazety Mnie to nie dziwi 14.03.05, 21:07
          Mnie to nie dziwi. Jak wiele rzeczy w Polsce wszysko potrafi tylko szybko
          drożeć wraz ze spadkiem kursu złotego, reakcja wtedy jest prawdziwie rynkowa i
          szybka. Przy wzroście kursu złotego to juz ceny niemrawo spadają.
          Mozna by tą bezwładność tylko wytłumaczyć dużymi zapasami towarów zakupionych
          wcześniej.
          Jednak zadziwiająca jest różnica w dynamice zmian cen. Paliwa z dnia na dzień
          na stacjach drożały wraz ze wzrostem światowych cen ropy i spadku wartości
          złotego (np rok dwa lata temu nie trzeba bylo czytac newsow, wystarczylo
          spojrzec na cene beznzyny na stacji beznyzowej, aby połapac sie, że wojna w
          Iraku juz za pasem). A teraz gdy złoty się umacnia a ropa nawet czasem tanieje
          reakcja nie jest juz tak szybka.
          Sytuacja nie dotyczy tylko ropy a większości produktów.
          Ktoś jednak musi na tym więcej zarabiać (większa marża) i szybciej się bogacić.
          Być może to też jest spowodowane mało agrsywną konkurencją, bo przeciez ten kto
          szybciej obniży ceny ten przyciągnie i przejmie klientów. Będzie miał większy
          obrót co może przełożyć się na większy zysk.
          Jednak to nie dotyczy monopolii.
          Media, paliwa, usługi telekomunikacyjne itp. to typowe przykłady wyłamujących
          się od wolnorynkowej gospodarki branże naszej gospodarki. W telekomunikacji w
          końcu coś się na szczęście ruszyło.
          Ja tego do końca tego nie rozumiem i czasami wątpie w istnienie prawdziwego
          wolnego rynku w Polsce ( a moze w ogole), bo tego typu niemrawe reakcje, brak
          obniżek i przecen aby stac sie bardziej konkurencyjnym widać począwszy od
          osiedlowego warzywniaka na telekomunikacyjnych gigantach konczac.
          To juz chyba taka nasza cecha narodowa...

          W telekomunikacji obecnie powstała pewna wojna cenowa o klienta, ale w dużym
          stopniu było to spowodowane nasyceniem już rynku przy tym poziomie cen.
          Obnizyli ceny i zwiększyla sie liczba klientow oraz obroty i zyski.
          Tak sobie myśle czy ta sytuacja nie jest analogiczna do całej naszej gospodarki
          gdzie narzekamy na niska konsumpcję. A ta niska konsumpcja tak mi sie wydaje
          jest spowodowana wysokimi marzami na wszyskim, ktore przekladaja sie na niskie
          obroty i raczej na pewno niska konsumpcja nie jest spowodowana w pelni
          zaspokojonym popytem. Wysokie podatki tez wplywaja na niską konsumpcje, ale to
          juz inna strona medalu.
          Podobne zjawisko wlasnie powstalo tak mi sie wydaje w "bogatej Europie" tylko
          tam ludzie mieli wyzszy poziom konsumpcji z przyzwyczajenia i spadaja z innego
          poziomu niz w Polsce. My nie spadamy a stoimy w miejscu i ruszyc nie mozemy
          m.in dzieki dobrym radą sasiadow z UE, aby np podwyzszac podatki.
          W USA natomiast slaby dolar zacheca conajmniej do utrzymania konsumpcji na
          poprzednim poziomie, ale nie spadku.
          Dobrze mi sie wydaje ?
          • robisc ciekawe spostrzezenia, ale zbyt uogulnione 14.03.05, 21:47
            goscgazety napisał:

            > A ta niska konsumpcja tak mi sie wydaje jest spowodowana wysokimi marzami na
            wszyskim, ktore przekladaja sie na niskie obroty i raczej na pewno niska
            konsumpcja nie jest spowodowana w pelni zaspokojonym popytem.

            Mocno uogulniasz. Trafne obserwacje odnosnie monopoli czy oligopoli
            (telekomunikacja, energetyka, sektor naftowy czy nawet budownictwo mieszkaniowe
            sztucznie ograniczane barierami biurokratycznymi) - tu faktycznie jest brak
            konkurencji i marze sa gigantyczne. A poniewaz sektory te waza znaczaco na cala
            gospodarke mozna odniesc wrazenia jak wyzej. Jednak podejrzewanie o
            monopolistyczne praktyki wszytkich przedsiebiorcow to gruba przesada. Zazarta
            konkurencja na rynku istnieje w znacznej wiekszosci sektorow. I powiem wiecej -
            tak konkurencja sie zaostrza na skutek nieoplacalnosci eksportu i watlosci rynku
            wewnetrznego. Marze w ptzetworstwie spozywczym, transporcie, handlu detalicznym,
            a nawet w sektorze fianansowym (w co moze trudno uwierzyc, ale to prawda)
            gwaltownie spadaja. Nie chce byc zlym prorokiem, ale jeszce kilka miesiecy i jak
            Polska dluga i szeroka przetoczy sie przez kraj kolejna fala bankructw. I
            zdziwcie sie jak znane marki zaczna miec problemy.
            • goscgazety Re: ciekawe spostrzezenia, ale zbyt uogulnione 14.03.05, 22:28
              Racja, że uogolnienie aczkolwiek miałem tu na mysli bardziej importerów, którzy
              niezbyt gorliwie obniżaja ceny tak jak je podwyzszaja w odwrotnej sytuacji.
              W sumie to w pewnych sektorach na których polskie przedsiębiorstwa konkuruja z
              zagranicznymi na naszym rynku dzięki tej bezwładności w obniżce cen towarów z
              zagranicy nasze przedsiebiorstwa tak szybko nie odczuwaja spadku popytu. Jest
              pewne opoznienie i jesli złotówka nie bedzie zbyt długo silna albo przynajmniej
              bardziej nie umocni sie to jest szansa, ze nie nastapi fala bankructw i wszysko
              dobrze sie skonczy.
              To samo troche dotyczy inwestycji w Polsce, ktore przyciaga wlasnie nasza
              wysoka "marza" szeroko pojeta jako nizsze koszty produkcji, wysokie stopy
              procentowe itp.
    • przycinek.usa a moze to "nasi" zwala zlotego? 14.03.05, 07:22
      Jak myslicie? Przeciez w koncu kiedys zloty musi sie zawalic. To kwestia czasu.
      I kto to zrobi? Czy to nie beda "nasi"?

      Moze tym razem prezes wezmie i sie na zlotego zawezmie? He he he.
      Nakupia se euro i dolarow, wleza calym cialem na opcje a potem obniza stope?

      Oj, zakoncza sie wyjazdy na narty w Alpy.-))
    • robisc zawiedziona Zajdel-Kurowska 14.03.05, 19:57
      Zadziwjajace jest to ich szukanie dziury w calym.

      07:06 12.03.2005 Nr 2723, kolumna 1
      Statystyka | Mniejsze PKB i spowolnienie konsumpcji
      Wzrost gospodarczy siadł
      Katarzyna Siwek

      Jest gorzej, niż sądzili ekonomiści. W IV kwartale tempo wzrostu gospodarczego
      spadło do 3,9%. Główny powód to niski popyt konsumpcyjny. GUS zrewidował w dół
      dane o PKB za cały rok.

      Ekonomiści prognozowali, że wzrost gospodarczy w IV kwartale wyniesie 4,1%. -
      Czuję lekkie rozczarowanie - powiedziała po publikacji danych GUS Katarzyna
      Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. Przypomnijmy, że tempo
      wzrostu gospodarczego w ub.r. obniżało się z kwartału na kwartał. Dynamika była
      najwyższa w okresie styczeń-marzec - 6,9%.

      Główna przyczyna spowolnienia to bardzo słaby popyt konsumpcyjny. Dynamika w IV
      kwartale wyniosła zaledwie 1,8%. Analitycy spodziewali się, że będzie to mniej
      niż 2%, ale obstawiali raczej poziom 1,9%. Powodów może być kilka, m.in. spadek
      realnych wynagrodzeń i utrzymywanie się trudnej sytuacji na rynku pracy. - Nie
      jest do końca jasne, jaki wpływ na konsumpcję miał bardzo wysoki import
      używanych samochodów po wejściu Polski do UE - mówi. K. Zajdel-Kurowska.

      Jej zdaniem, trudno jednoznacznie powiedzieć, czy spowolnienie konsumpcji w IV
      kwartale to zjawisko trwałe. - Mam nadzieję, że jest to korekta po okresie
      wzmożonych zakupów dokonywanych przed 1 maja ub.r. - twierdzi. Podobnego zdania
      jest Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Liczę, że jest to efekt przejściowy i
      dynamika w następnych kwartałach będzie większa. Na to wskazują ostatnie badania
      optymizmu konsumentów - mówi.

      W danych o PKB za IV kwartał kryją się też dobre informacje. Chodzi przede
      wszystkim o wzrost inwestycji o 7,2%. - To dwa razy więcej, niż wynosi średnia
      dla pierwszych trzech kwartałów - wskazuje K. Zajdel-Kurowska. Na wzrost
      inwestycji liczy P. Bielski. Jego zdaniem, już w I kwartale tego roku osiągniemy
      dynamikę dwu-cyfrową. Według analityków z BH, nastąpi to dopiero w drugim półroczu.

      GUS zrewidował w dół dane o PKB za cały rok. Wzrost gospodarczy wyniósł 5,3%, a
      nie 5,4%, jak wcześniej podano.

      Z dotychczasowych prognoz wynika, że w I kwartale tego roku gospodarka jeszcze
      bardziej zwolni (do 3,6%). W następnych miesiącach ma być lepiej.


      www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=371717
    • robisc przemysl drzewny 31.03.05, 21:25
      PRZEMYSŁ DRZEWNY Niski kurs euro pogrąża branżę
      Chcą tańszego drewna

      Przemysł drzewny prosi Lasy Państwowe o obniżkę cen drewna. Z powodu niskiego
      kursu euro produkcja stała się nieopłacalna - alarmują tartaki.

      ekonomia_a_25-1.F.jpg

      Po ubiegłorocznym boomie branża drzewna przeżywa kryzys. Kurs euro spadł, a Lasy
      Państwowe podniosły ceny drewna.

      Według danych GUS wskaźnik rentowności przemysłu tartacznego netto za trzy
      kwartały 2004 r. wyniósł średnio 3,6 proc. i do końca roku ulegnie z pewnością
      tylko minimalnej zmianie. Dla eksporterów jest to niebezpieczne, jeśli wziąć pod
      uwagę, że od początku, do końca 2004 r. kurs euro spadł aż o 18 proc., a w
      następnym okresie - do dziś - o kolejne 6,6 proc. - napisał Longin Graczkowski,
      prezes Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego w liście do dyrektora
      Lasów Państwowych Janusza Dawidziuka.

      - Nasza rentowność w pierwszym kwartale tego roku wyniosła minus sześć procent.
      Liczymy na to, że odrobimy straty, kiedy ruszy budownictwo - wyjaśnia Stanisław
      Kowalski, wiceprezes Tartomu z Tomaszowa Mazowieckiego.

      Dlatego też Izba poprosiła na początku marca Lasy Państwowe o obniżkę cen
      surowca. I to sporą, bo o 15 - 20 proc. Co na to Lasy? - Powołaliśmy specjalny
      komitet, który analizuje sytuację. Zdajemy sobie sprawę ze spadku kursu euro -
      tłumaczy Waldemar Tomkiewicz, rzecznik Lasów Państwowych.

      Według Bogdana Czemko, dyrektora Izby, jeśli Lasy szybko nie obniżą cen, branżę
      czeka załamanie.

      - W najgorzej sytuacji są eksporterzy, czyli już prawie cały przemysł tartaczny
      i branże pokrewne, głównie producenci palet - wyjaśnia Bogdan Czemko. - O ile w
      2004 roku eksport przetworzonego drewna okrągłego w postaci tarcicy i innych
      wyrobów wyniósł ok. 80 procent ogólnej ilości surowca pozyskiwanego z Lasów
      Państwowych, to prognozy na ten rok, z uwagi na niekorzystne różnice kursowe
      euro do złotego, wskazują, że utrzymanie przez Lasy cen zbytu drewna na
      dotychczasowym poziomie załamie ten eksport oraz zmusi producentów do
      ograniczenia produkcji. Rynek wewnętrzny nie jest bowiem w stanie przyjąć ani
      cen produktów drzewnych obowiązujących dotychczas w eksporcie, ani wchłonąć
      znaczącej części dziś eksportowanych wyrobów - dodaje.

      Według wyliczeń Izby, spadek kursu euro, przy jednoczesnym wzroście cen drewna w
      złotych, sprawia, że kilkunastoprocentowa podwyżka w złotówkach sięga tak
      naprawdę kilkudziesięciu procent. Izba oszacowała, że metr sześcienny drewna
      okrągłego tartacznego, którego cena w złotówkach, pomiędzy kwietniem 2004 r. a
      marcem 2005 r. wzrosła o 21,8 proc., dla eksporterów podskoczyła o 53,5 proc.
      Pomimo że załamanie kursu euro nastąpiło już w IV kwartale 2004 r., Lasy
      podnosiły ceny od marca tego roku.

      - Niestety, nie towarzyszą temu prawie żadne korzystne zmiany cen naszych
      wyrobów na rynkach Unii Europejskiej, w tym na odbierającym 60 procent naszego
      eksportu rynku niemieckim. Pomiędzy styczniem 2004 a styczniem 2005 roku cena
      bali wzrosła jedynie o 3,9 proc., kantówki o 3,7 proc., a łat spadła o 3,7
      procent - wylicza Czemko.
      Marcin Czekański


      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050331/ekonomia/ekonomia_a_25.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka