Dodaj do ulubionych

Przypadki ?

09.06.05, 10:18
Ten rząd chciał wcześniej drastycznie podwyższyć składkę ZUS, teraz
wprowadzić
drastyczną podwyżkę akcyzy na olej, zgadza się bez szemrania na obcięcie
budżetu Unii wbrew stanowisku Komisji Europejskej i parlamentu europejskiego,
za to pod dyktando Czyraka,
co ma kosztowac Polskę utratę miliardów euro.
Obecnie ten numer....

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050609/ekonomia/ekonomia_a_2.html
Polska ma problemy z wypłatami


Beneficjenci funduszy strukturalnych otrzymali do tej pory zaledwie 0,5 proc.
środków, jakie Unia przeznaczyła dla Polski do końca przyszłego roku. Za
kilka
dni w Brukseli przywódcy Wspólnoty mogą wykorzystać ten argument, aby
ograniczyć pomoc dla naszego kraju.



W pierwszym roku po przystąpieniu do Unii instytucje, które realizują
projekty
rozwojowe współfinansowane przez UE, dostały jedynie 176 mln zł zwrotu
poniesionych kosztów. Ministerstwo Gospodarki alarmuje, że do końca 2006 r.
wypłaty muszą wynieść 631 mln zł co miesiąc, jeśli Polska ma uniknąć utraty
poważnej części przyznanych pieniędzy.

Argument do cięcia
Zgodnie z unijnymi zasadami środki przekazane przez Brukselę muszą być
wykorzystane do końca następnego roku od terminu ich udostępnienia. A więc
fundusze z 2004 r. mają znaleźć się w kieszeni beneficjentów do końca 2006 r.
W
minionym roku Polska otrzymała od Unii 3,7 mld zł funduszy strukturalnych.W
przyszły czwartek i piątek podczas szczytu w Brukseli powinien zostać
ustalony
budżet Unii na kolejne 7 lat. Polska chce, aby znalazły się w nim środki na
wypłatę nawet 25 mld zł rocznie na pomoc strukturalną. Jednak te
państwa "25",
które dopłacają do wspólnej kasy, jak Niemcy, Holandia czy Wielka Brytania,
dążą do zmniejszenia własnej składki, a więc i łącznych wydatków UE. - Teraz
mogą one posłużyć się argumentem słabego wykorzystania funduszy
strukturalnych,
aby obciąć o wiele miliardów przyszłe fundusze na ten cel dla Polski i innych
nowych krajów członkowskich - obawia się Alistair Murray, ekspert
londyńskiego
Centrum na rzecz Reformy Europy.

Winna biurokracja
Piotr Żuber, dyrektor Departamentu Funduszy Strukturalnych Ministerstwa
Gospodarki, wskazuje naniezwykle rygorystyczne procedury narzucone przez
Ministerstwo Finansów, które w imieniu Unii wypłaca pieniądze. Jego zdaniem

one nie tylko bardziej wyśrubowane, niż wymaga tego Bruksela, ale także
bardziej restrykcyjne od stosowanych przy finansowaniu inwestycji ze środków
krajowych. Każda faktura musi być zatwierdzona według osobnych zasad,
zależnie
od tego, czy chodzi o część projektu realizowaną ze środków Unii, czy z
pieniędzy własnych beneficjenta. Problemem jest też roczny cykl ustalania
finansów państwa, podczas gdy planowanie w Unii ma charakter wieloletni. Z
tego
powodu rezerwa w budżecie państwa na wsparcie danego projektu nieraz znika,
zanim uda się uruchomić inwestycję.

Resort finansów argumentuje, że tylko rygorystyczna kontrola wydatków pozwoli
uniknąć w przyszłości zwrotu otrzymanych z Brukseli funduszy. Jednak
PiotrŻuber
uważa, że "bez ponoszenia pewnego ryzyka" w ogóle nie można wydawać
pieniędzy. -
Tylko zmiana całego systemu zarządzania finansami państwa usprawni
wykorzystanie pomocy UE - twierdzi.

Pomysłów nie zabrakło
Problemem nie jest brak pomysłów wykorzystania środków. Nadesłane do tej pory
projekty przekraczają już wartość pomocy, jaką Unia odłożyła dla Polski do
końca 2006 r. (8,6 mld euro). Szczególnie aktywni okazali się przedsiębiorcy
i
samorządy, którzy złożyli projekty na wykorzystanie odpowiednio 147 proc. i
143
proc. pieniędzy z funduszy na poprawę konkurencyjności firm (2,8 mld euro) i
rozwój regionalny (4,08 mld euro). Gorzej poszło rolnikom, którzy na razie
mają
pomysł na wykorzystanie niespełna jednej trzeciej środków, przeznaczonych na
rozwój obszarów wiejskich. To jednak głównie wynik przesunięcia terminu
naboru,
spowodowany przedłużaniem wykorzystania przedczłonkowskiego programu pomocy
dla
wsi SAPARD.

Większym wyzwaniem okazało się zatwierdzanie projektów. Te, które do tej pory
uznano za prawidłowe, wykorzystują jedynie 22,2 proc. puli udostępnionej dla
Polski w latach 2004 - 2006, w tym tylko 10,7 proc., jeśli chodzi o fundusz
na
poprawę konkurencyjności przedsiębiorstw, i 29,5 proc. na rozwój regionalny.
Wiele samorządów nie ma ekspertów do opracowania biznesplanów i analiz wpływu
inwestycji na środowisko. Przedsiębiorcy nadesłali bardzo dużą ilość wniosków
na realizację niewielkich projektów, przez które teraz trudno przedrzeć się
administracji.

Mimo wszystko Piotr Żuber przewiduje, że do końca tego roku zatwierdzone
projekty będą warte 40 proc. funduszy przyznanych Polsce w latach 2004 -
2006.
To tempo, którego nie osiągnie żaden nowy kraj członkowski, a nawet
Hiszpania.
Obserwuj wątek
    • krzyd Re: Przypadki ? 09.06.05, 11:09
      Podoba mi się Twoja wypowiedź i mam tylko jedną uwagę. Jak wielu, wielu innych,
      kiedy piszesz - jak w tym wypadku - o sprawach gospodarczych, rozumujesz
      normalnie, logicznie i trudno sie z Tobą nie zgodzić. Ale kiedy dyskutujesz ze
      mną o polityce, bez wahania pozwalasz hulać emocjom. Jak większość naszych
      obecnych elit dążących do władzy. Kogo w urędzie premiera, w ministerstwach i
      urzędach centralnych, w Sejmie i gdzie tam jeszcze obchodzą takie strasznie
      skomplikowane zagadnienia, o których piszesz? Kto ma czas, siły i kompetencje,
      aby je roztrzasać? I najważniejsze: czy za utratę miliarda euro straci się
      posadę, czy za niewłaściwa postawę wobec, na przykład, lustracji?
      Kiedy piszę, żebyśmy wreszcie zajęli się głównie sobą, naszą gospodarkę i
      naszymi ineteresami, a nie Łukaszenka, Czeczenią, wojną z Ruskimi i z Castro -
      to sugerujesz, ze ejestem jakiś ruski szpieg albo wykopaliskowy komuch, w
      każdym razie nie patryjota. Ale skutki takiego postepowania, takiej polityki -
      którą uznaję za szkodliwą - opisujesz bardzo trafnie.
      Trzeba widzieć związek. Jak ten, że kiedy Łukaszenkę nazywamy zbójem i
      zbrodniczym dyktatorem, to Łukaszenka przywali P{oalakom na Białorusi. Oni bedą
      najbardziej cierpieć za mocarstwowe amicje i mesjanizm Giertycha, Kaczorów i
      tego Rotfelda (takie porozumienie ponad podziałąmi).
      Pozdrowienia.
      P.S.
      Oczywiście, że stracimy sporo unijnych obiecanych milionów.
      • wislok1 ??? 09.06.05, 13:06
        Jak chodzi o twój związek z ruskimi szpiegami, to raczej jest to powszechna
        opinia.
        Zastanów się dlaczego.
        Ja akurat nie traktuję twoich poglądów politycznych poważnie i moje uwagi są
        ironiczne.
        Cieszę się, że w gospodarce mamy wspólne poglądy
        • krzyd Re: !!! 09.06.05, 15:48
          wislok1 napisał: "Jak chodzi o twój związek z ruskimi szpiegami, to raczej jest
          to powszechna opinia. Zastanów się dlaczego.Ja akurat nie traktuję twoich
          poglądów politycznych poważnie i moje uwagi są ironiczne. Cieszę się, że w
          gospodarce mamy wspólne poglądy"
          Zastanawiałem się, dlaczego w Twoim - i powszechnym ponoć - mniemaniu
          jestem "ruskim szpiegiem" i wielokrotnie o tym pisałem: taka teraz obyczajność,
          aby z każdego, kto nie ma poglądó jak Lis, Miecugow, Kaczory, Giertych i Rokita
          robić ruskiego szpiega, komucha, esbeka i szubrawca. Na takim poziomie odbywa
          sie publiczny dyskurs, któremu ton nadaja elity polityczne i medialne sławy.
          Moje poglądy polityczne sa jak najbardziej serio: uważam, ze nasza chata z
          kraja i powinniśmy dbać o swoją chatę, Polskę, a nie zbawiać świat. Tym
          bardziej, że wzorem takim znowu nie jesteśmy. Zamiast szukać Bolków i walczyć z
          pedałami - powinniśmy właśnie zająć się wykorzystywaniem funduszy unijnych,
          tworzeniem planów przestrzennego zagospodarowania miast i gmin (nie ma ich!),
          tworzeniem sprzyjajacego przedsiębiorczości prawodawstwa. A na to nie ma czasu,
          bo musi być czas na IPN. I to są poglądy poważne.
          • wislok1 Taa 09.06.05, 19:10
            powinniśmy właśnie zająć się wykorzystywaniem funduszy unijnych,
            > tworzeniem planów przestrzennego zagospodarowania miast i gmin (nie ma ich!),
            > tworzeniem sprzyjajacego przedsiębiorczości prawodawstwa. A na to nie ma czasu,
            >
            > bo musi być czas na IPN. I to są poglądy poważne.

            Między IPN i gospodarką nie widzę związku żadnego.
            Zajmowanie się pierwszymi sprawami powinno należeć do fachowców i tylko do nich.
            Nie ma tu miejsca na gadki-szmatki i amatorów.
            Teczkami zaś grają wszyscy i jest to skutek tylko i wyłącznie tego, że teczki
            nie udostępniono jak w Niemczech wszystkim. Byłoby po sprawie.
            Przeciwko byli ci, co mieli stracha, że wyjdą na jaw ich świństwa
            oraz obca agentura, bo jak tu potem szantażować
            • krzyd Re: Taa 10.06.05, 10:24
              wislok1 napisał: Między IPN i gospodarką nie widzę związku żadnego. Zajmowanie
              się pierwszymi sprawami powinno należeć do fachowców i tylko do nich
              Nie ma tu miejsca na gadki-szmatki i amatorów.
              Teoretycznie tak, ale praktycznie klimat nagonki i własciwie nieogranicznonych
              możliwości zniewazania bardzo wielu kompetentnych ludzi zniecheca do póścia w
              posły. Żzeby dzisiaj być wybitnym politykiem, błyszczeć w mediach i górować w
              sondażach, nie trzeba mieć żadnych pomysłów na tworzenie warunków
              gospodarowania, na pozyskiwania kapitałów, na rozwój, ale trzeba być szczerym
              antykomunistą, znać się na lustracji, wołąć o dekomunizację i pokazywać wrogó.
              I dlatego związek, niestety, jest
              I piszesz jeszcze, że przeciwko ujawnianiu teczek " byli ci, co mieli stracha,
              że wyjdą na jaw ich świństwa oraz obca agentura, bo jak tu potem szantażować".
              Głęboko się, niestety, mylisz. Za ujawnianiem i całym ruszaniem tego bagna byli
              ci, którzy innych pomysłów nie mieli.To właśnie ci, którzy scigaja Bolka,
              wynoszą dziennikarzom teczki Jaruzelskiego, zastanawiają sie nad spiskiem
              agentów przy Okragłym Stole, twierdzą, że bez dekomunizacji i poznania teczek
              nie można budować przyszłośc itd, itd. Pech, że ta "intelektualna" opcja
              narzuca ton publicznej dyskusji i myślących inaczej mentalnie terroryzuje - że
              to byli agenci, kryptokomuniści, especu, zdrajcy.
              Przecież i Twoja pierwsza refleksja po przeczytaniu powyższego jest: krzyd to
              agent albo komuch...
              • bush_w_wodzie Re: Taa 10.06.05, 10:59
                krzyd napisał:

                > Za ujawnianiem i całym ruszaniem tego bagna byli
                > ci, którzy innych pomysłów nie mieli.To właśnie ci, którzy scigaja Bolka,
                > wynoszą dziennikarzom teczki Jaruzelskiego, zastanawiają sie nad spiskiem
                > agentów przy Okragłym Stole, twierdzą, że bez dekomunizacji i poznania teczek
                > nie można budować przyszłośc itd, itd.
                > Pech, że ta "intelektualna" opcja
                > narzuca ton publicznej dyskusji i myślących inaczej mentalnie terroryzuje - że
                > to byli agenci, kryptokomuniści, especu, zdrajcy.


                nie wiem czy zauwazyles krzyd ze przez ostatnie 16 lat polska polityke
                dominowala opcja antylustracyjna czyli opcja grubej kreski i ignorowania
                przeszlosci i prawdy o ludziach sluzacych totalitarnemu systemowi jakim byla prl


                spoleczenstwo dalo tej opcji ogromny kredyt zaufania. w zamian otrzymalismy
                najbardziej skorumpowany kraj unii europejskiej w ktorym najlepiej prosperuja
                ludzie dawnego systemu (w polityce i biznesie) ze szczegolnym uwzglednieniem
                pracownikow i wspolpracownikow prl-owskich specsluzb) instytucje panstwowe sie
                rozpadaja sluzac glownie oslonie interesow koterii klik a moze wrecz mafii.

                co gorsza otwarta jest kwestia zaleznosci polskich decydentow od rosyjskich
                specslusb - zwlaszcza ze polskie rzady konsekwentnie poglebiaja uzaleznienie
                polski od rosyjskch surowcow energetycznych zamiast zmierzac do dywersyfikacji
                dostaw

                polskim przemianom gospodarczym towarzyszy przy tym faktyczne ubozenie szerokich
                warstw spoleczenstwa (z wylaczeniem emerytowanych funkcjonariuszy sb
                pobierajacych specjalne emerytury za ich zaslugi)


                niestety. bylo 16 lat na wybieranie przyszlosci budowanie mieszkan dla mlodych
                tworzenie miejsc pracy i demokratycznego panstwa prawa pod oslona grubej kreski.
                widac dzis jednak wyraznie ze nic z tego programu nie zostalo zrealizowane widac
                ze o przeszlosci nie da sie zapomniec bo wciaz oddzialywuje ona na
                terazniejszosc. tak zwane elity ktore do tej pory trzesly rzeczpospolita
                zbieraja po postu zniwo swoich dzialan
                • tyta.nic1 Obyś miał rację - busu'u! 10.06.05, 13:20
                  Z całą powagą i jak najbardziej szczerze, życzę Ci (i sobie zresztą też) obyś to
                  Ty - a nie krzyd - miał rację w ogólnym rozrachunku!
                  Znam jednak życie na tyle, że wiem iż jest (i będzie) wręcz odwrotnie.
                  Nie wierzę w jakieś rewolucyjne zmiany w gospodarce pod rządami nowej ekipy.
                  Jaka jest sytuacja gospodarcza kraju - każdy widzi, i większość wie, że niewiele
                  da się w krótkim czasie zrobić w celu jej poprawy! Wszystko ma swój czas i czasu
                  wymaga! A recepty? No cóż - jedyne jakie słyszałem, to: zdobądżmy władzę, a
                  potem się zobaczy. A póki co, to dekomunizacja, lustracja, wojna z Rosją,
                  wyzwalanie Białorusi i Kuby - a wszystko to igrzyska pod publiczkę - wiadomo -
                  kampania!
                  Zastanów się, dlaczego kandydaci do nowej władzy, nie lansują tak szeroko i
                  ochoczo swoich programów gospodarczych, nie jakichś tam zdawkowych zdań, o
                  konieczności obniżenia podatków, czy obniżenia kosztów pracy, ale rzetelnych,
                  całościowych programów naprawczych - jak czynią to w sprawach lustracji,
                  dekomunizacji itp?. Moim zdaniem, takich programów nie mają!
                  Dlatego nie zgodzę się z Tobą, że rozliczenie przeszłości, jest receptą na
                  przyszłość!

                  Obym się mylił!!!

                  Pozdrawiam.

                  • tyta.nic1 Re: Obyś miał rację - bush'u! 10.06.05, 13:22
                    Tak miało być!!!
                • krzyd Re:Prawde piszesz 11.06.05, 11:45
                  bush_w_wodzie napisał: "polskim przemianom gospodarczym towarzyszy przy tym
                  faktyczne ubozenie szerokich warstw spoleczenstwa (z wylaczeniem emerytowanych
                  funkcjonariuszy sb pobierajacych specjalne emerytury za ich zaslugi)niestety.
                  bylo 16 lat na wybieranie przyszlosci budowanie mieszkan dla mlodych
                  > tworzenie miejsc pracy i demokratycznego panstwa prawa pod oslona grubej
                  kreski widac dzis jednak wyraznie ze nic z tego programu nie zostalo
                  zrealizowane widac ze o przeszlosci nie da sie zapomniec bo wciaz oddzialywuje
                  ona na terazniejszosc. tak zwane elity ktore do tej pory trzesly rzeczpospolita
                  zbieraja po postu zniwo swoich dzialan"

                  Ależ sam bym lepeiej tego nie ujął! Precyzyjnie opisałeś to, co moim zdanmiem
                  jest włąśnie skutkiem grzebania się polskiej polityki wyłącznie w przeszłości.
                  W tym sensie, oczywiście, masz racje - przeszłość oddziaływuje. Ale - i tu mamy
                  zdania odmienne - odziaływuje nie obiektywnie, ale dlatego, że politykom jest
                  tak najwygodniej, to znaczy dyskutować, dzielić się na bazie przeszłości. Op
                  [tymiści przewidywali, że po 15 latach od transformacji bedzie scena polityczna
                  w Polsce się normalizować: partia mieszczańska bedzie reprezentować interesy
                  drobnego przemysłu, handlu, nauki; parta socjaldemokratyczna - bedzie wojować o
                  jakąś tam sprawiedliwość dla upośledzonych, będzie zabiegała o przestrzeganie
                  praw pracowniczych; stworzy się jakaś partia konserwatywna z programem
                  akcentującym wartości chrześcijańskie, w której repreznatcję znajdą grupy
                  zamożne i umiarkowane narodowo-katolickie. Rzecz w tym, aby polskiego życia
                  politycznego nie kształtowały doświadczenia przeszłości ale realne interesy.
                  Optymiści się pomylili - nie docenili Macierewiczów, Pęków, Kaczyńskich,
                  Giertychów i tej całej rzeszy facetów, którzy - i to jest nieszczęśćie! -
                  żadnego programu dla Polski nie mają. Z wyjątkiem tępienia wrogów i rozliczania
                  życiorysów.
                  Ta pieprzona lewica, której realizowany gospodarczy program w krajach
                  normalnych uchodziłby za liberalny fundamentalizm, nie zadbała nawet o
                  stworzenie pozorów realizacji swoich przedwyborczych zapowiedzi. Dlatego, że
                  głupia i arogancka, ale też dlatego, ze dała się wciągnąć w gre teczkami,
                  życiorysami, rocznicami i tym wszystkim, co wygodne dla prawicy.
                  Jak mantrę powtarzam: jaki związek między wyjaśnieniem sprawy Bolka a programen
                  finansowania dostepnego dla ludzi budownictwa mieszkaniowego, co dla programu
                  edukacji zrobi wyjaśnienie sprawy Oleksego, na ile zmniejszy się nasze
                  energetyczne uzależnienia na skutek wspierania Czeczenów itd, itd.
                  Nie ma żadnej tajemnicy w fakcie, ze nie zmniejszamy 20 procentowego bezrobocia
                  i powiększających się kontrastów między milionami zyjącymi w nędzy a finansową
                  elitą: prawdziwego programu gospodarczo-społecznego nie ma żadne ugrupowanie
                  walczące o władzę, przynajmniej nic o programie takowym nie mówi, i tak jest od
                  lat nie 16, ale 10. Bo Balcerowicz program miał i go zrealizował.
              • wislok1 Drzistu-chlastu 10.06.05, 23:03
                Fanzolyni i fulani - to było po cieszyńsku


                A na serio - w demagogii przebijasz Lepppera

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka