robisc 16.07.05, 00:55 a warto przeczytac; jezyk ciety jak brzytwa - zawodowiec www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=84 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
klip-klap Re: Łysiak - jego jeszcze tu nie bylo 16.07.05, 12:19 Ladnie kopie, na razie ogolnie i po rowno. Teraz czekam na nastepny gdy sie nad kims konkretniej pozneca. Odpowiedz Link
salvatio Re: nastepny 26.07.05, 12:38 Ledwo dotarłem do puenty. Sam tekst nudny i schematyczny, jedyną zaletą jest ostatni punkt. Mógł skrócić trochę to wyliczanie.. Odpowiedz Link
klip-klap Re: nastepny 26.07.05, 16:07 Tak, to felieton dla wytrwalych, ale ten nowy nizej co go antediluvian podlinkowal juz lepszy. Odpowiedz Link
antediluvian Najnowszy 26.07.05, 13:13 www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=133 Odpowiedz Link
klip-klap Re: Najnowszy 26.07.05, 16:10 Dobrze napisane, a na PiG jakis czas temu pisal o tym bush_w_wodzie. Spory byly co do frakcji i tego czy to korzystne dla kraju. Bush twierdzil(z pamieci podaje),ze to lepiej jak prounijni mlodzi wytna stara esbecje, dla mnie to roznicy duzej nie sprawialo. Odpowiedz Link
exerik Re: Najnowszy 27.07.05, 14:55 Ten felieton to w zasadzie plagiat (z Korwina oczywiście) Odpowiedz Link
kot.behemot Przewrót w GP 27.07.05, 20:08 Przewrót, przedstawiony kiedyś przez panią Isakiewicz jako przejęcie przez zamordystyczne typy w zamordystycznym celu, wygląda jakoś inaczej, jak sie popatrzy na skutki: wrócił Ziemkiewicz, pojawił się Łysiak. Niech żyje przewrót! Odpowiedz Link
antediluvian Najnowszy 31.07.05, 17:17 www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=159 cholera nie tam mialo isc prosze admina o skasowanie postu na tamtej galezi :] Odpowiedz Link
klip-klap tym razem o przyszlym prezydencie 08.09.05, 21:11 czyli o kims komu nie ufam, o kims kto sie snul na drugim planie 'nocnej zmiany' "Ciągle słyszę z ust polityków Platformy Obywatelskiej, że wśród wszystkich partii właśnie PO jest tą, która w kampanię, w reklamy wyborcze, ładuje najmniej grosza, bo ma budżet rekordowo skromny. Tymczasem codziennie widzę (na mieście i na ekranie telewizora), że obrazki promujące Donalda Tuska stanowią chyba więcej niż połowę reklam wyborczych wszystkich kandydatów. Uszy słyszą co innego, oczy widzą co innego. Cud! Ale tak już jest z bajkami, od Czerwonego Kapturka zaczynając, a na disneyowskim Donaldzie kończąc –– bajki zawsze pełne były samonakrywających się stoliczków, plus innych cudownych pączkowań i rozmnożeń." www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=283 Watpliwosci szybko podchwycil PiS, ale PO gladko tlumaczy sie kredytem "PiS żąda od przyszłego koalicjanta ujawnienia źródeł finansowania kampanii, zarzucając mu przyjmowanie pieniędzy od biznesu. - Nie bierzemy pieniędzy od firm - ripostuje Platforma Obywatelska. - Nasze finanse są absolutnie przejrzyste." Tylko dlaczego Rokita gada o czarnym PR, hm ? "- Mam wrażenie, że fachowcy od tzw. czarnego PR w poszczególnych sztabach wyborczych najpierw uznali, że nie ma sensu tracić czasu na kogoś takiego jak Donald Tusk, a teraz połapali się, że popełnili zasadniczy błąd i zabrali się do nadrabiania z dużą gwałtownością - ironizuje Jan Rokita, komentując apel PiS." "PO zaciągnęła kredyt wyborczy w wysokości 12 mln zł w PKO BP, czyli tam gdzie PiS (a także LPR i Samoobrona). Według Drzewieckiego wszystkie partie wzięły kredyty na tych samych warunkach. PO pieniądze z kredytu już wydała." rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050908/kraj/kraj_a_6.html No i sprawa Gilowskiej, sam babe krytykowalem za ten jej 'nepotyzm',choc za jej blad uwazam nie sam fakt zatrudniania syna czy synowej ile danie tym samym haka. Podobnie jak Lysiak uwazalem i wuazam,ze Tusk co najmiej byl w tej sprawie bierny i bylo mu to na reke. Teraz domyslam sie dlaczego. Zyta nie byla z ukladu, a Tusk ciagle jest i dlatego mu nie ufam "Tymczasem nie ma się czego bać, bo „człowiek z zasadami” wygruził już z partii „niezidentyfikowane siły zewnętrzne”, które nepotycznie „penetrowały” platformę świętych Franciszków. Dla tych, co wolą Zytę Jones (żonę Michaela Douglasa) od Zyty Gilowskiej, był to Thanksgiving Day, ale dla ludzi którzy wiedzą, co oznacza nepotyzm, był to szok, bo nie mogli zrozumieć, iż w Gdańsku i po kaszubsku nepotyzm oznacza leninowską politykę NEP–u. Nie mogą też zrozumieć ci ludzie jeszcze czegoś: oto „człowiek z zasadami” releguje Bogu ducha winną ekonomistkę, a nie reaguje, gdy prasa kilkakrotnie opisała brzydkawe gierki finansowe biznesmena, który jest sekretarzem generalnym PO. No, chyba że prasa kłamie." www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=283 Odpowiedz Link
robisc o telewizji 27.12.05, 13:39 Waldemar Łysiak "To były piękne dni. Najpierw kilka dni głośnych medialnych karceń: pisowski rząd krzywdzi Polaków, bo chce zwiększyć akcyzę benzyny! Potem premier ogłasza, że akcyza zostanie taka, jaka jest. Przez kilka kolejnych dni te same media malkontentują: pisowski rząd krzywdzi Polskę, bo niepodwyższenie akcyzy oznacza katastrofę dla budżetu! Pycha. Ten akcyzowy casus winien zostać odnotowany w kronikach jako symbol etyki polskich „niezależnych mediów”. Wśród polskich „niezależnych mediów” palmę popularności dzierży bezsprzecznie szklany ekran. Miło jest obserwować jak trzy główne telewizje reagują na smutną dla nich rzeczywistość –– na cięgiem rosnące słupki sondażowe PiS–u i gwiazd PiS–u. Biura badania opinii publicznej mocno się przestraszyły kompromitacją z okresu kampanii wyborczej, więc teraz robią swoje bardziej po ludzku niż po cwaniacku, nie trzeba do publikowanych wyników PiS–u dodawać 16– 25 proc., starczy 6–8 proc. Reakcje trzech głównych nadawców telewizyjnych –– TVP, TVN i Polsatu –– są o tyle ciekawe, że są bardzo różne: Najbardziej antypisowsko bojowy stał się Polsat, gdzie strategią informacyjną dyryguje redaktor Lis. Klęska PO (Lis wspomagał tę partię jak mógł, kładąc na szalę całą swą mniemaną wiarygodność) została chyba odebrana przezeń jako osobiste Waterloo, bo teraz pan oberredaktor zatracił wszelkie hamulce, niczym człowiek ciężko chory, i dlatego codzienne polsatowskie „Wydarzenia”, zwłaszcza te prowadzone przez serdeczną koleżankę pana Lisa, panią redaktor Smoktunowicz, osiągnęły już taki poziom antypisowskiej drastyczności, który jest bliski komizmu. Pan Solorz (szef Polsatu) zezwala na to, bo mając –– jak pamiętamy –– sześć czy siedem różnych paszportów, nie musi się bać żadnej władzy, ani tym bardziej żadnych samych swoich „służb”. Plotki, iż wkrótce nazwę Polsat będzie się pisało: PO–lsat, wydają się jednak mimo wszystko przedwczesne. TVN, chociaż ma proweniencję identycznie samą swoją po linii „służbowej”, zmiękła nieco od czasu kampanii, i gryzie PiS oraz Kaczorów delikatniej, bez tryskającej śliną pasji (tak charakterystycznej dla neurotycznych „Wydarzeń” Polsatu), a jedynie dwaj uważający się za dowcipnych panowie z programu „Teraz MY” ścigają jeszcze pisożerczy styl pary Lis–Smoktunowicz, lecz wdzięku w tym za grosz –– ta kopia antykaczyzmu jest równie żałosna jak oryginał. Dzięki miernocie podobnych redaktorek i redaktorów, PiS oraz Kaczyńscy też zyskują w sondażach –– mierny złośliwiec zawsze odstręcza publiczność, która swą sympatię kieruje ku celowi jego ataków. Sumując: TVN uplasował się na skali telewizyjnego antypisizmu w środku między furią Polsatu a podkulonym ogonem TVP. Gdy bliźniaki wygrały obie batalie, kierownikom TVP zmiękła rura i telewizja zwana Publiczną przestała kontrpisowsko jątrzyć. Coraz głośniej mówi się, że pisowska miotła dokona dużej czystki w TVP. Równie głośno się mówi o rozpaczliwych wysiłkach drużyny Dworaka, żeby przestać być dworakami PD i PO (to jest durczokami), a zostać dworakami PiS–u. Tak głośno, że sam „Newsweek” zamieścił dwukolumnowy artykuł na ten temat, wytykając TVP gwałtowną zmianę frontu („Przestraszeni prezesi i telewizyjni dyrektorzy na gwałt odświeżają stare znajomości z politykami PiS. Telefonują do prawicowych publicystów, proponując im współpracę”; „W Jedynce zaczęto nieoczekiwanie odkurzać scenariusze na nowe programy, które wiele miesięcy temu bezskutecznie składali publicyści o prawicowej orientacji. Ale czy prezesom i dyrektorom starczy czasu, aby uwiarygodnić się w oczach braci Kaczyńskich?”; itp.). Jednym z uwiarygodniaczy miałem być ja. Odkąd bliźniaki zwyciężyły we wszystkich wyborach, rozdzwonił się mój telefon nękany przez ludzi telewizji. Różnych telewizji, nawet TV 4 zaproponowała mi rolę gwiazdy kulturalnego programu „Sztukateria”. Ale najciekawsze były propozycje TVP. Jedynka wyobraziła sobie hagiograficzny program o Waldemarze Łysiaku, czyli o –– cytuję reżysera i producenta –– „człowieku, który nigdy nie zmienił swych przekonań, obronił je i zwyciężył”, tudzież o „pisarzu, który jest systemowo zamilczany przez literackie kręgi opiniotwórcze, a mimo to ma rzesze czytelników, co stanowi jedyny taki przypadek w dziejach wysokiej literatury”. Znani mądrzy ludzie mieli w tym programie dobrze o Łysiaku mówić, a on miał się uśmiechać i też coś ględzić. Podziękowałem –– nie pragnę TV–pomnika, niech dobrze mówią o kimś innym. Podziękowałem również panu red. Pospieszalskiemu, który zaprosił mnie do swego talk–show „Warto rozmawiać” w TVP 2. Odbyliśmy ciekawy telefoniczny dialog. Ja: „Ile już tych pańskich programów wyemitowano?”. On: „Sto”. Ja: „I dopiero teraz, po paru latach, przypomniał pan sobie, że jest facet zwany Łysiak, akurat wtedy, kiedy dzięki urnom zwyciężyły ideały tego faceta, prawicowość, konserwatyzm, chrystianizm?” On: „Zapewniam pana, że to całkowity przypadek. W Polsce jest co najmniej 500 ciekawych rozmówców...” (ergo: musiał pan czekać na swoją kolej). Problem pana Pospieszalskiego (tudzież innych facetów robiących w telewizji) jest ten –– czego oni być może nie wiedzą, zatem informuję ich niniejszym –– że Łysiaka nie uda się im wyjąć z żadnej kolejki, bo on w żadnej kolejce do kamer nigdy nie stał, nie stoi i stał nie będzie. To pewnie jakaś choroba psychiczna lub weneryczna, ale Łysiak nie cierpi telewizji. Czasami ogląda (wiadomości, filmy przyrodnicze i dokumenty historyczne, bywa że klawy mecz lub klawe fabularne kino), jednak generalnie uważa, że szklany ekran to złodziej czasu, który wzbogaca człowieka mniej więcej tak, jak picie mleka z gipsem poprawia kontur libido. Zaś jeszcze bardziej niż oglądać telewizji, Łysiak nie lubi produkować się w telewizji. Między jego Wieżą z Kości Słoniowej a publicznością funkcjonuje tylko jedna komunikacja –– druk. I niech tak zostanie, bo to mi odpowiada. Angole zwą tę chorobę terminem: „splendid isolation”. Zamiast post scriptum –– memento dla PiS-u. Był już (w III RP) pewien rząd patriotyczny, który zlekceważył konieczność utemperowania Telewizji Publicznej przez władzę –– rząd Olszewskiego. Dzięki temu zaniedbaniu nie miał właściwej komunikacji ze społeczeństwem (miał rytualny bojkot na szklanym ekranie) i padł nim upłynęło pół roku." Waldemar Łysiak Odpowiedz Link
exerik Re: o telewizji 27.12.05, 17:43 Akurat Pospieszalski to równy gość, jeden z tych dzięki którym epokę SLD dało się w ogóle przeżyć. Samego Łysiaka widziałem już kilka lat temu w telewizorze, i sprawiał wrażenie lekkiego wariata. Odpowiedz Link
klip-klap Re: o telewizji 27.12.05, 17:48 > Akurat Pospieszalski to równy gość, jeden z tych dzięki którym epokę SLD dało > się w ogóle przeżyć. Teraz wszyscy beda sie robic "na Pospieszalskiego". Samego Łysiaka widziałem już kilka lat temu w telewizorze, > > i sprawiał wrażenie lekkiego wariata. Milosci wlasnej to mu nie brakuje. Nie czytalem ostatniej ksiazki, ale podobno niewielka strata, w kilku poprzednich powtarza stare antyfeministyczne motywy i postacio-fabularne schematy. Tylko w felietonistyce sie broni, o ile nie zacznie akurat rozwodzic sie nad wlasna wielkoscia. Odpowiedz Link
klip-klap Re: o telewizji 27.12.05, 17:46 Jest kwestia tygodni zeby zaczal PiS krytykowac. Telewizji i tak nie ogladam, co za roznica czy bedzie za SLD czy za PiS. W obu przypadkach dziennikarze okazuja sie miernotami (wiem, wiem, trudna sytuacja na rynku pracy). Odpowiedz Link