robisc
04.02.06, 17:56
wbrew powszechnej histerii, w ktora wpisal sie nawet Marcinkiewicz; Gauden w
swoim komentarzu wyraza dokladnie takze moje stanowisko; liberalna gazeta nie
mogla postapić inaczej
www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_060204/swiat_a_2-2.F.jpg
Od redakcji
Konflikt dotyczący karykatur Mahometa zaszedł tak daleko, że chyba każda
redakcja w świecie zachodnim stanęła przed dylematem: publikować czy nie.
Decyzja duńskiego dziennika, który to pierwszy uczynił, nie uwzględniała
wrażliwości wielu ludzi; zdecydowano się na żart z tego, co dla nich święte.
Media europejskie są pluralistyczne. Niektóre z nich prowokują, obrażają, nie
przejmują się przekonaniami, wiarą, inne stają zdecydowanie w obronie
wartości, religii i Boga. Dzieje się tak, bo dla Europy, dla cywilizacji
zachodniej wolność słowa jest wartością fundamentalną. Ci, którzy czują się
dotknięci, uważają, że jest nadużywana, mogą dochodzić swoich racji także w
sądzie. I jest to jedyna akceptowana w świecie demokracji droga.
W tym przypadku obrażeni poczuli się muzułmanie na całym świecie. Nie można
tego ignorować, trzeba o tym pamiętać w przyszłości. Wyznawcy islamu sięgnęli
jednak po metody, które są obce naszej cywilizacji. Po publikacji prywatnego
dziennika w małym kraju europejskim państwa islamskie odwołują swoich
ambasadorów i domagają się przeprosin od polityków. W wolność mediów w Europie
usiłują ingerować politycy państw islamskich. Publicznie palone są flagi
Danii, a terroryści grożą zamachami i porywaniem obywateli krajów, w których
wolne i niezależne od państwa dzienniki w imię solidarności opublikowały
karykatury. Wolna prasa i wolne państwa nie mogą ulec temu szantażowi.
Doszło do najpoważniejszego w ostatnim czasie zderzenia między dwiema wielkimi
kulturami. Spór dotyczy fundamentalnych dla nas wartości. Prawa dowolności, w
tym swobody wypowiedzi. Zdecydowaliśmy się przedrukować te karykatury, bo
całkowicie odrzucamy metody, do których odwołali się islamscy przeciwnicy
publikacji. Wolności wypowiedzi trzeba bronić. Także wtedy, kiedy nie zgadzamy
się z ich treścią.
Grzegorz Gauden