05.02.06, 02:09
...z faktu podpisania paktu chyba najbardziej cieszy się premier Kazimierz
Marcinkiewicz.
Dla szefa rządu to chyba najlepszy prezent na sto dni jego gabinetu.
Marcinkiewicz wśród spraw najważniejszych dla naprawy państwa wymienia
powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Komisji Prawdy i
Sprawiedliwości, zmiany w kodeksach i w procedurach sądowych, naprawę finansów
publicznych poprzez odpowiednią ustawę i daleko idące zmiany w prawie
gospodarczym.

- To wszystko są rzeczy niezmiernie istotne i one będą realizowane już w ciągu
najbliższych miesięcy - zapowiedział premier.
- W pakcie stabilizacyjnym znalazło się trzydzieści parę ustaw, bez których
nie ma możliwości wykonania naszego programu. Podpisanie paktu
stabilizacyjnego powoduje, że będziemy mogli doprowadzić do ustabilizowania
sceny politycznej, a jednocześnie pozwoli to rządowi na spokojną pracę,
spokojną na tyle, by zrealizować ten bardzo trudny, ale bardzo potrzebny dla
Polski program - powiedział Marcinkiewicz.
......................

Z przewodniczącym Klubu Parlamentarnego Ligi Polskich Rodzin Romanem
Giertychem rozmawia Mikołaj Wójcik

Panie Przewodniczący, ponad 140 ustaw - jak Państwo zamierzają je uchwalić w
ciągu roku? A może to nie jest plan na rok, tylko na dłużej?
- Podpisaliśmy go na 12 miesięcy, ale z opcją przedłużenia. Ja mam nadzieję,
że on będzie i na cztery lata. Bo nie jest możliwe, by te ustawy przyjąć w rok.

Czyli pakt stabilizacyjny przetrwa dłużej niż wieszczone przez niektóre media
dwa tygodnie?
- Oczywiście, to nie jest nic przejściowego. Według mnie, najważniejszym
postanowieniem paktu jest powołanie rady sygnatariuszy, w której skład wchodzą
liderzy wszystkich trzech partii. To nie jest pozorowane, chcemy zmienić
rzeczywistość.

Senator Stefan Niesiołowski mówi, że to umowa blankietowa i zagraża
demokracji, bo nie sposób podpisać się in blanco pod tytułami ponad stu ustaw,
nie znając ich treści.
- Trzeba to wszystko przyjmować z pewnym poczuciem realizmu. Przecież wiadomo,
że będziemy się spotykać, rozmawiać i uzgadniać.
........................

"Bojkot"... za operatywność?
Redaktor Wojciech Reszczyński, Radio WAWA:
PiS, Samoobrona i LPR zawarły umowę zwaną stabilizacyjną, która została
parafowana przez liderów trzech partii w obecności m.in. TV TRWAM, Radia
Maryja i "Naszego Dziennika" (przy okazji składam ojcu gratulacje za
operatywność), na co dziennikarze innych mediów odpowiedzieli bojkotem
konferencji prasowej, zwołanej nieco później, by w świetle kamer podpisać
umowę. Jak wyjaśnili politycy PiS, najpierw umowę parafowano, co uwieczniła
tylko TV TRWAM, potem pakt stabilizacyjny miał być podpisany w obecności
innych mediów. I otwarła się "puszka z Pandorą" (jak mawiał kiedyś były poseł
SLD). Zarówno władze telewizji prywatnych, jak i publicznej mają tę wspólną
cechę, że nie są w stanie wpłynąć na stopień rozhisteryzowania swoich
dziennikarek. Pakt stabilizacyjny przestał być tematem, a stał się nim sposób,
w jaki koalicjanci potraktowali dziennikarzy. "Skandal", "dzielenie mediów na
lepsze i gorsze", "totalitarna rzeczywistość". (...) Otóż ja się z tym nie
zgadzam. (...) Uważam, że gospodarze spotkania mają prawo organizować swoje
konferencje tak, jak tego chcą, dzielić je na części, mogą spotykać się z kim
chcą, o dowolnej godzinie i w dowolnym miejscu. To samo dziennikarze - mogą
chodzić na konferencje i relacjonować je, mogą nie chodzić, mogą zadawać
pytania, mogą tylko słuchać. Jest w końcu wolność. Mogą też bojkotować, jeśli
nie boją się swoich szefów, a swoich czytelników i widzów mają za idiotów.
Pamiętam kompletnie puste sale na konferencjach prasowych Władimira
Bukowskiego czy Dory Kacnelson. (...) Otóż dziennikarze też sobie wybierają
tematy, wygodne tematy, niekontrowersyjne nazwiska. (...) Niektórym
dziennikarzom, po tym co wczoraj zobaczyłem, przepraszam za kolokwializm, po
prostu odbiło. I woda sodowa też uderzyła im do głowy. A co do tematu, który
naprawdę jest ważny i który oczywiście został pominięty i zmarginalizowany,
chodzi o pakt stabilizacyjny, to jest to przecież projekt prawie 150 ustaw,
które partie podpisujące pakt chcą popierać. Wśród tych ustaw są budzące lęk
ludzi, dla których układ Okrągłego Stołu miał trwać wiecznie.
not. AG
Fragmenty piątkowej wypowiedzi dla Radia Maryja

Zaciekawiony wszedłem na stronę radja wawa i tam:
Data/Date:
5 lutego 2006

RADIO WAWA, jako pierwsza i jedyna stacja w Polsce, przez cały tydzień w
porannym programie „Kontrywiad” będzie prezentować rozmowę z Prezydentem
Elektem Lechem Kaczyńskim. Wywiad przeprowadzili gospodarze porannego programu
RADIA WAWA Monika Tarka i Robert Kilen.
Z RADIA WAWA będzie można się dowiedzieć jak nowo wybrany prezydent
spędza wolny czas ze swoim bratem bliźniakiem, w jakich sytuacjach się z nim
zamieniał, jakie kupuje prezenty dla żony i jakie ma hobby. Ujawnimy też kto
sławny był na studiach jego uczniem i dlaczego przed kampania wyborczą
przyszły prezydent przeszedł na dietę.
Dzisiaj w porannym „Kontrwywiadzie” mogliśmy usłyszeć jak Lech
Kaczyński zadeklarował, że nawet jako prezydent nadal będzie oddawał pensję
żonie. Robi tak od 27 i pół lat i nie zamierza tego zwyczaju zmieniać. Na
pytanie, czy dostaje od żony jakieś kieszonkowe i na co je wydaje powiedział,
że na "przysłowiowe piwo". Lecha Kaczyńskiego trochę przeraża to, że w
przyszłości jako prezydentowi będzie mu cały czas towarzyszyć ochrona, ale nie
ma zamiaru zrezygnować całkowicie z prywatności . "Żebym ja już tak był
trzymany na krótko to tak nie będzie" - powiedział w wywiadzie dla RADIA WAWA.
Nowego Prezydenta będziemy poznawać razem z RADIEM WAWA przez cały
tydzień w "Kontrwywiadzie", codziennie o 7.45 i 9.15.
Obserwuj wątek
    • pepe49 co robi rząd: prywatyzacja, adwokacji, KRRiTV(NDz) 05.02.06, 02:17
      Ministerstwo Skarbu Państwa zamierza w pierwszej kolejności sprywatyzować grupę
      spółek skupionych wokół Południowego Koncernu Energetycznego (PKE), następnie
      BOT i Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Informację taką podał w piątek
      wiceminister skarbu Piotr Rozwadowski.

      - Na pewno wcześniej nastąpi prywatyzacja podmiotu skupionego wokół Południowego
      Koncernu Energetycznego. Jeżeli zostanie wybrana ścieżka prywatyzacji
      zakładająca ofertę giełdową, to nie nastąpi ona wcześniej niż w 2008 roku -
      powiedział PAP wiceminister skarbu. - Na podmiot oparty na BOT-PSE [holding BOT
      powstał w 2004 r. z połączenia trzech elektrowni: Bełchatów, Opole, Turów oraz
      dwóch kopalni węgla brunatnego: Turów i Bełchatów - przyp. red.] patrzymy jak na
      strategiczny zasób państwa, na pewno pozostanie pod kontrolą MSP - dodał.
      Rozwadowski poinformował, że nie jest jeszcze przesądzone, w jaki sposób będą
      prywatyzowane spółki, które nie wejdą w skład tych dwóch koncernów. Poinformował
      także, że dystrybutor energii Enea prawdopodobnie nie trafi na giełdę. - Enea
      najpewniej nie wejdzie na giełdę, jestem zwolennikiem inwestora strategicznego
      lub sprzedaży wiązanej: giełda plus inwestor strategiczny. Opowiadam się za tym,
      by inwestorom strategicznym sprzedawać pakiety maksymalnie duże, 85 proc. -
      powiedział Rozwadowski. Jego zdaniem, prywatyzacja Enei to perspektywa tego bądź
      przyszłego roku.
      Ministerstwo Skarbu Państwa wraz z Ministerstwem Gospodarki przygotowuje obecnie
      nowy program dla sektora elektroenergetycznego, który zakłada utworzenie dwóch
      dużych grup w tym sektorze. Program przewiduje umożliwienie łączenia wytwórców
      energii elektrycznej z jej dystrybutorami.
      Południowy Koncern Energetyczny jest drugim pod względem wielkości producentem
      energii w kraju. Ma 14 proc. udziału w krajowej mocy zainstalowanej elektrycznej
      i 16 proc. rynku ciepła w woj. śląskim. W grupie PKE jest 38 firm.
      Moc zainstalowana elektrowni wchodzących w skład grupy BOT wynosi blisko 8 tys.
      MW, co stanowi 23 proc. całkowitej mocy krajowego systemu energetycznego.
      Polskie Sieci Elektroenergetyczne są narodowym operatorem systemu przesyłowego
      energii elektrycznej. Spółka odpowiedzialna jest za funkcjonowanie sieci
      przesyłowej i koordynowanie pracy całego krajowego systemu elektroenergetycznego.
      Enea funkcjonuje od stycznia 2003 roku. Firma działa na obszarze ponad 20 proc.
      powierzchni kraju. Obsługuje około 2,2 mln klientów.
      Paweł Tunia
      ****************

      Przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej skrytykowali na wczorajszej
      konferencji prasowej projekt resortu sprawiedliwości mający na celu
      zdyscyplinowanie adwokatów podczas trwających procesów. Ministerstwo zamierza
      znacząco podnieść wysokość kar porządkowych.

      Według Wojciecha Hermelińskiego, wiceprezesa Naczelnej Rady Adwokackiej,
      regulacje zaprezentowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości powodują
      ograniczenie prawa do obrony oraz godzą w samorząd zawodowy tej grupy. - Jest to
      kolejny restrykcyjny krok, który jest, niestety, wymierzony w adwokatów -
      podkreślił Hermeliński. Joanna Agacka-Indecka, wiceprezes Naczelnej Rady
      Adwokackiej, dodała, że są to unormowania, które duchem zdają się nawiązywać do
      okresu sprzed 1989 roku. Mecenas Hermeliński podkreślił, że w przekonaniu
      adwokatów obecne uregulowania w tym względzie są wystarczające. Ministerstwo
      Sprawiedliwości zaprezentowało kilka dni temu projekt zmian w postępowaniu
      sądowym, które miałyby na celu m.in. zdyscyplinowanie adwokatów. Chodzi o
      podniesienie wysokości kar porządkowych z 3 do 30 tysięcy złotych. Minister
      Zbigniew Ziobro podkreślał, że główną bolączką polskich sądów jest przewlekłość
      toczących się postępowań i dlatego należy zrobić wszystko, co jest możliwe, aby
      tę sytuację zmienić. Sądy będą mogły nakładać kary porządkowe również na osoby
      kierujące instytucjami samorządowymi i państwowymi oraz osoby fizyczne, które
      wezwane do udzielenia pomocy nie wywiążą się z tego zobowiązania.
      ZB

      *********************

      Misja z niedosytem


      Z Wojciechem Dziomdziorą, członkiem KRRiT z ramienia prezydenta, rozmawia Aneta
      Jezierska

      14 stycznia br. minister Kazimierz Ujazdowski mówił w telewizji TRWAM o
      konieczności przywrócenia misji telewizji publicznej. Powiedział, że "dobre
      programy zdarzają się w TVP bardzo rzadko i bardzo późno", że nie wypełnia ona
      swej misji w sferze edukacji i kultury.
      - Podpisuję się pod tym obiema rękami. Wiele lat pracowałem w ministerstwie
      kultury i z tej perspektywy - nie z perspektywy politycznej - patrzę na
      telewizję publiczną. Uważam, że jest bardzo duży niedosyt wypełniania misji
      przez TVP właśnie w sferze kultury. Myślę, że bardzo złą polityką jest polityka,
      w której tę misję spycha się do kanału tematycznego TVP Kultura, który ma bardzo
      mały zasięg, właściwie jest niedostępny dla szerszego grona. Sztandarowym
      przykładem jest to, że w telewizji publicznej nie było relacji z Festiwalu
      Chopinowskiego.

      Jakie inne zadania stoją przed telewizją publiczną?
      - Niewątpliwie misja kulturalna i edukacyjna jest najpoważniejsza, ale telewizja
      publiczna ma także stanowić forum publicznej debaty o najważniejszych problemach
      Polaków, o najważniejszych problemach Europejczyków, o tym wszystkim, co stanowi
      istotę naszego życia. Nie mówię tutaj tylko o kwestiach politycznych, bo akurat
      jeśli chodzi o czysto polityczne rzeczy, to media prywatne bardzo wiele na tym
      polu robią. Czasem wydaje się nawet, że dla przeciętnego widza tej polityki jest
      zbyt dużo. Ale przecież życie społeczne, publiczne to nie tylko polityka w
      Sejmie. To cała paleta tych problemów społecznych, które niewątpliwie istnieją.

      W jaki sposób zatem zobligować TVP, by zgodnie ze swą nazwą stała się istotnie
      telewizją publiczną?
      - Myślę, że jest zbyt wcześnie, by mówić o konkretnych propozycjach i
      rozwiązaniach. Ja oczywiście swoje przemyślenia mam. To, co powiem, to nie są
      konkretne rozwiązania, ale pewne kierunki, w jakich winna zmierzać debata. To
      przede wszystkim ograniczenie rynku w telewizji publicznej. Ograniczenie
      możliwości pozyskiwania pieniędzy z rynku, z reklam. TVP musi przestać patrzeć
      na wyniki oglądalności wyłącznie. Co nie znaczy oczywiście, że ma tego w ogóle
      nie brać pod uwagę, bo przecież musi być też oglądana. Ale celem telewizji
      publicznej nie jest zarabianie pieniędzy, tak jak to jest w przypadku telewizji
      komercyjnych. Nie mówię o tym, żeby reklamę całkowicie wyrugować z mediów
      publicznych, ale zastanowić się nad jej ograniczeniem. Ponadto zapewnić stałe
      finansowanie.

      A konkretnie, w jaki sposób zreformować system finansowania mediów publicznych?
      - Uważam, że należy ograniczyć udział reklam w finansowaniu mediów publicznych.
      Myślę też, że te pomysły, które się pojawiają, np. pomysł ministra Jarosława
      Sellina, by abonament był płacony razem z PIT, idą w dobrym kierunku. Pytanie
      jest takie: czy część pieniędzy z abonamentu nie mogłaby być przeznaczana na
      programy misyjne w innych telewizjach, szczególnie u nadawców społecznych, ale
      także u nadawców komercyjnych. Uważam również, że jest jeszcze bardzo duży
      margines do wprowadzenia daleko idących oszczędności w mediach publicznych. Jest
      doświadczenie nadawców prywatnych, którzy funkcjonują na o wiele mniejszych
      kosztach niż media publiczne.

      Wspomniał Pan o reklamie w telewizji publicznej, że należałoby ją ograniczyć.
      Dotyczy to też reklam piwa?
      - Kwestie reklamy alkoholu przez niektórych odbierane są jako sprawy
      kontrowersyjne. Ja chciałbym przypomnieć, że w polskim prawie istnieje zakaz
      reklamy alkoholu, poza piwem. Piwo jest jedynym alkoholem, które w ograniczonym
      zakresie, głównie zakresie godzinowym [między 23.00 a 6.00 - przyp. A.J.], może
      być reklamowane. Tam są dużo dalej idące ograniczenia dotyczące treści takiej
      reklamy piwa. W mojej ocenie - na pierwszy rzut oka - nie zawsze te reklamy
      spełniają wymogi prawne, które są im stawiane w zakresie treści. Uważam, że
      takiego wyjątku na reklamowanie piwa nie da się ut
      • pepe49 dokończenie 05.02.06, 02:28
        Uważam, że takiego wyjątku na reklamowanie piwa nie da się utrzymać na dłuższą
        metę. Albo musi zapaść decyzja - taką decyzję podejmuje parlament - o całkowitym
        zakazie reklamy alkoholu w mediach, albo dopuszczeniu reklamowania również
        innych rodzajów alkoholu, określając to ilością procentów alkoholu. Bo
        uprzywilejowanie piwa jest przede wszystkim nielogiczne, a poza tym niezgodne z
        ustawodawstwem unijnym.

        Wielokrotnie pod adresem TVP pojawiały się zarzuty o jej upolitycznieniu. Czy
        widzi Pan jakiś realny sposób na jej odpolitycznienie?
        - To jest bardzo dobre pytanie, jak to zrobić. Myślę, że każdy dziennikarz ma
        swoje poglądy. Nie chodzi o to, by on, prezentując komentarz czy swoją opinię do
        danej sprawy, tych poglądów nie ujawniał. Chodzi tylko o to, żeby prezentując
        informację, prezentował ją w sposób wiarygodny i niezależny. Jak to zrobić -
        trudno mi powiedzieć. Liczę na to, że pewnym sprawdzianem i początkiem będzie
        wybór nowych rad nadzorczych, a potem zarządów mediów publicznych. Wolność i
        niezależność jest w umyśle każdego człowieka, każdemu została dana wolna wola i
        on musi z niej korzystać, tak jak mu nakazuje sumienie.

        Pracował Pan dla stacji TVN24, czym konkretnie Pan się zajmował?
        - Rozpocząłem pracę w TVN24 w czerwcu ubiegłego roku. Prowadziłem obsługę prawną
        kanału TVN24, TVN Turbo i TVN Style. Opiniowałem umowy, prowadziłem sprawy
        sądowe, doradzałem prawnie, wydawałem opinie na temat audycji, programów etc.
        Była to tzw. obsługa korporacyjna, czyli obsługa zarządu, rady nadzorczej. Z
        dniem powołania do KRRiT rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron.

        Dziękuję za rozmowę.


        P.S.
        Dla p. vice-versa, który zwrócił mi uwagę, że chyba podobają mi się medja
        chwalące rząd PiS. Wycinki z ostatniego NDz. Chwalą? Raczej relacjonują. Tago
        samego dnia Rz dała na 1 stronę wielki materjał o pokrzywdzonych medjach.
        Przy okazji: ponad 1000 zabitych w zatoniętym promie w Egipcie poleciało na
        dalsze miejsca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka