vice_versa
23.03.06, 23:47
Porszę o wyjaśnienie: JAK brzmi i co oznacza zasada International Rate Parity
(IRP)?
Wydaje mi się, że jeśli ktoś taką zasadę sformułował to musi ona mieć jakiś
sens.
Znalazłem w internecie taki kawałek, który wprawił mnie w osłupienie:
"Prostą istotą zasady IRP, opisywanej w podręcznikach elementarnej ekonomii
na poziomie szkolnym, jest to, że jeśli stopy procentowe kredytów w dwóch
krajach się różnią, to wzajemny kurs wymiany walut między tymi krajami musi
się zmieniać. Mówiąc dokładniej, kurs waluty kraju o wyższej stopie
procentowej musi słabnąć wobec kursu waluty kraju przeciwnego. Stopień
wzajemnych zmian obu kursów walut powinien być mniej więcej równy wzajemnej
różnicy stóp procentowych. Istotę zasady IRP można wyjaśnić na prostym
przykładzie. Jeśli stopa procentowa kredytów w Eurolandzie wynosi 3,5%
rocznie, a w Polsce, powiedzmy 18,5%, to złotówka powinna – według zasady
IRP – słabnąć wobec euro o około 15% rocznie. Gdyby ta zasada została
spełniona, spekulacyjny przepływ gotówki z Eurolandu do Polski nie
przynosiłby łatwych zysków i nie powodowałby utraty polskich zasobów
walutowych na rzecz zagranicznych spekulantów. To jest właśnie sens i
uzasadnienie IRP."
Nie rozumiem czemu zmiana proporcji walut wobec siebie miałaby zależeć od
kosztu kredytu w dwóch systemach walutowych.
To dla mnie niepojęte, bo kurs walut to proporcja ILOŚCIOWA jednej waluty
względem drugiej, a na tę ilość (poziom deprecjacji) zasadniczy wpływ ma
ilość napływającego pieniądza, która napływa również z innych systemów
walutowych. Nie ma więc prostej zależności pomiędzy stopami % a tempem
deprecjacji/aprecjacji pieniądza. Nie zależy to tylko od tych dwóch wartości,
istnieje jeszcze trzecia niewiadoma. Jak więc można konstruować tego typu
liniową zależność?