Dodaj do ulubionych

Czy gracie w brydza?

01.07.06, 16:43
Jako wierny uczen podrecznikow brydzowych Janusza Mikkego pamietam
nastepujaca regule dotyczaca licytacji. Zwracac nalezy uwage nie tylko na to
co gracz powiedzial ale przede wszystkim na to czego nie zalicytowal chociaz
wydawaloby sie ze moze.

No wiec, jakiego tematu w mediach nie ma choc wydawaloby sie ze byc powinien?
I dlaczego? Podpowiedz: zawsze w takich sytuacjach byl.
Obserwuj wątek
    • sendivigius odpowiedz... 07.07.06, 19:30
      No cόż, jak nikt mi nie chce odpowiedzieć to odpowiem sobie sam.

      Po mianowaniu każdego nowego ministra finansόw następowała zawsze parada
      zwycięstwa. Wszędzie go (jej) było pełno; wywiady, autografy, konferencje
      prasowe, plany pięcioletnie obniżania podatkόw i puszczania złodziei w
      skarpetkach. Prasa udająca poważną analizowała projekty zmian ustaw a ta
      kolorowa kolory krawatόw lub garsonek nowego nominata.

      A teraz ? Cisza. Czy to cisza nad trumną Gilowskiej czy może co innego?

      Moim zdaniem sprawy wyglądają tak. Wszyscy dotychczasowi ministrowie finansόw
      wywodzili sie ze środowisk akademickich. Ludzie tam pracujący mają pozornie
      sprzeczne cechy charakteru, mianowicie sa chciwi, przekupni i moralnie
      zdegenerowani ale przy tym inteligentni z ego rozdętym do stratosfery. Świetnie
      umieją pływać w mętnej wodzie i nie trzeba im dwa razy powtarzać dyskretnego
      gestu, sugestie chwytają w mig, licząc już po cichu ile za to ich wynagrodzą
      pόźniej. A tu nagle przychodzi rząd ktόry nie tylko że ma ministra finansόw w
      niewielkim poważaniu to jeszcze ministrem zostaje jakaś wiejska baba, ktόra
      mόwi „nie mrugajcie ja i tak nic nie rozumiem”. Wprost: rząd jest
      niesterowalny, ale nie dlatego że jest niezależny ale dlatego że jest za głupi.

      Tak dalej być nie mogło. „Środowiska finansowe” uznały że nie ma co udawać i
      zamiast sterowania miękkiego po prostu mianowały swojego gubernatora na teren
      rządu polskiego. Został nim facet nawet nie z trzeciej ale z jedenastej linii,
      ale właśnie tak się robi, ani się nie urwie ani swojej kariery nie będzie
      kręcił. Nawet sam premier nieopatrznie przyznał co bezczelnie potwόrzyła wroga
      prasa że:

      „Wyjaśniając kulisy dymisji minister finansów Zyty Gilowskiej, szef rządu
      stwierdził, że rozważał jej odłożenie, jednak uniemożliwiła to nerwowa reakcja
      rynków finansowych. " Doszedłem do wniosku, że nie mogę narażać kraju. Miejmy
      świadomość, że takie spadki interesują różnego rodzaju spekulantów finansowych
      na całym świecie. Musiałem chronić Polskę przed takimi działaniami" -
      stwierdził premier”

      Mόwiąc językiem Mario Puzo, premier dostał od „rynkόw finansowych” „propozycję
      nie do odrzucenia”. Teraz jeszcze dostaje dawkę przypominającą szczepionki w
      temacie choroby – kto tu rządzi – czyli atak na rynek nieruchomości. Tu nie
      trzeba wiele, pareset milionόw i kilku usłużnych redaktorόw gazet. Ciekaw
      jestem ile czasu czeka premier na audiencję u „swojego” ministra.

      Cała sprawa ma jeszcze drugie dno i jeszcze ciekawsze. C.d.n.
      • abram777 Re: odpowiedz... 07.07.06, 21:07
        Twoja diagnoza sprawdza się. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o pieniądze.


        sendivigius napisał:

        > . Tu nie
        > trzeba wiele, pareset milionόw i kilku usłużnych redaktorόw gazet. Ci
        > ekaw
        > jestem ile czasu czeka premier na audiencję u „swojego” ministra.


        Właśnie premier podał się do dymisji, a PiS rekomenduje Jarosława na premiera. A więc cała afera wokół finansów naszego państwa, tak jak przeczuwałeś, jest szyta grubymi nićmi.

        > Cała sprawa ma jeszcze drugie dno i jeszcze ciekawsze. C.d.n.

        Ciekaw jestem tego c.d.n.
        • sendivigius Re: odpowiedz... 09.07.06, 20:01
          No, niestety ubiegli mnie i najlepszego nie bedzie, czyli druga twarz ministra
          finansow, bo ministra juz nie ma.

          Po raz kolejny Kaczynski pokazal za go niedoceniaja. Polapal sie w grze i
          powiedzial Marionetkiewiczowi „moj cyrk, moje malpy i ja decyduje ktora malpa
          dostanie pasze, jak chcesz Kaziu krecic lody to zbuduj sobie swoja lodziarnie”.

          Jest zasadnicza roznica pomiedzy Marcinciewiczem a Kaczynskim. Marcinkiewicz ma
          kompleks braku zawodu. Ukonczyl trudne studia ale to mu nic nie dalo, no bo jak
          nie bedzie politykiem to bedzie kim? Nauczycielem fizyki w szkole – to obciach
          i zadna kasa. Probuje sie wiec z tego wyslizgac i porobic sobie takie
          znajomosci aby i jego ryj dopuscili do koryta. Zgoda na mianowanie takiego
          ministra finansow byl jednym z takich ruchow. Bo znajomosci mocne sa potrzebne
          inaczej moze skonczyc jak Buzek ktory po zdjeciu ze stolka zostal po prostu
          bezrobotnym. Nie jest latwo przekonac rade nadzorcza banku ze dowodzic jej
          powinien fizyk a Kaziu jest mlody i ma wiele lat przed soba.

          Co innego Kaczynski, ten ma swoje nazwisko, swoja baze polityczna i ostatecznie
          brata na stanowisku i jeszcze jest prawnikiem wiec zyc ma z czego.

          A co na to „rynki finansowe”. Nic, po prostu nic, nic sie nie stanie, ani
          zlotowka nie poleci ani gielda nie poleci. Zaklad?
          • szczurwa Re: odpowiedz... 11.07.06, 16:47
            Mógłbyś opisac to drugie dno byłego ministra. A tak człowiek musi się obejść
            smakiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka