Dodaj do ulubionych

kłamstwa o FED

02.01.09, 11:16
Ponieważ pojawiło sie w wielu postach wiele nieprawdziwych
informacji o FED, a szczególnie wiele kłamstw jest w filmie
dokumentalny pana Russo więc kilka moich uwag na ten temat: z Fed
podobnie jak np: z PKN Orlen , państwo ma 17% a rządzi spółką
niepodzielnie jeśli chodzi o zarząd, radę nadzorczą czy też
dywidendę. Udziałowcy PKN Orlen nie mogą zmienić ani zarządu ani
rady nadzorczej, nie mają też nic do powiedzenia co do wysokości
dywidendy i tak też jest z Fed. Jedyny plus bycia udziałowcem Fedu
jest prestiż jak też to, że gdy Bearn & Strerns miał kłopoty to w
weekend za pożyczkę z Fed przejął go JP Morgan/ udziałowiec Fed/.
Amerykański Fed, podobnie jak polski NBP, czy inne banki centralne,
oddaje wypracowaną nadwyżkę dochodów do budżetu państwa. Czyli de
facto państwo w ogóle prawie nie płaci za obligacje, jeśli te
posiadane są przez bank centralny. Zatem teza, że państwo pożycza na
procent od prywatnego banku pt. FED i płaci za to odsetki, i że to
FED zamiast rządu kreuje pieniądz jest fałszywa
Obserwuj wątek
    • sevenseas Re: kłamstwa o FED 02.01.09, 11:26
      Prezydent wybiera przewodniczacego FED z listy z nazwiskami , ktora
      dostaje od ..... wlasnie , kogo?
      • majkelos0 Re: kłamstwa o FED 02.01.09, 11:46
        ok, ale nadwyżka wędruje do budżetu państwa, niezaleznie kto jest
        przewodniczącym i przez kogo wskazanym. Zatem info, że nadwyzka
        trafia w prywatne ręce to główne kłamstwo w wielu przekazach o FED.
        A kto u nas rekomendował skrzypka????? przecież nie sejm
        • prze.mek.f Re: kłamstwa o FED 02.01.09, 13:16
          Fed nie zarabia na państwie w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Ale kreuje
          system, która umożliwia bardziej wyrafinowane ścieżki przepływu własności w
          kierunku swoich udziałowców.
          • kiellon Re: kłamstwa o FED 03.01.09, 01:31
            majkelos0 napisał:
            Jedyny plus bycia udziałowcem Fedu jest prestiż jak też to, że gdy
            Bearn & Strerns miał kłopoty to w weekend za pożyczkę z Fed przejął
            go JP Morgan/ udziałowiec Fed/.

            prze.mek.f napisał:
            Fed nie zarabia na państwie w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Ale
            kreuje system, która umożliwia bardziej wyrafinowane ścieżki
            przepływu własności w kierunku swoich udziałowców.



            I taka wlasnie sciezka Bearn & Strerns trafil w objecia JP Morgan..
          • vice_versa Re: kłamstwa o FED 03.01.09, 06:24
            Bardzo rozsądny wpis. Podobnie jak te komentarze (przemek_f ?):
            www.adamduda.pl/2008/11/14/inflacja-versus-deflacja/
            Naprawdę super myślenie.
            Wpadaj częściej.

            -
            "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
            Aristotle
    • polarbeer Klamstwa? 02.01.09, 15:23
      Moze by tak przykaldy tych klamstw zamiast kilku ogolnikow ktore prawie nic nie
      wyjasniaja?

      >>>> Jedyny plus bycia udziałowcem Fedu jest prestiż jak też to, że gdy Bearn &
      Strerns miał kłopoty to w weekend za pożyczkę z Fed przejął go JP Morgan/
      udziałowiec Fed/. <<<<<

      Taki "jedyny plus" jest wiekszym plusem niz posiadanie najnowoczesniejszej armi
      na swiecie. To jest licencja na bezkarnosc. To jest bycie ponad prawem. To
      przywilej na skale przywilejow Luisa XIV.


      • majkelos0 Re: Klamstwa? 02.01.09, 15:47
        To jest licencja na bezkarnosc. To jest bycie ponad prawem. To
        > przywilej na skale przywilejow Luisa XIV

        widzę, że jest na tym forum duża grupa wcale niegłupich ludków
        wietrząca w każdym zakątku spisek i twierdząca non-stop: "oni" cos
        zrobili, "oni" się wzbogacili, "oni" stoja ponad prawem "oni" chcą
        nas wydymać, "oni" upozorowali 11/9, "oni" doprowadzili do kryzysu.
        Na takie frustracje jest jedno lekarstwo" albo być w grupie "onych"
        albo sie pogodzic z byciem poza ta grupą. Ja jestem poza grupą onych
        i nie cierpie z tego powodu żadnych dolegliwości
        • polarbeer Re: Klamstwa? 02.01.09, 15:55
          >>>> widzę, że jest na tym forum duża grupa wcale niegłupich ludków
          wietrząca w każdym zakątku spisek <<<

          Ja od dawna twierdze ze nie ma zadnego spisku
          • vice_versa Re: Klamstwa? 02.01.09, 17:44
            < Od dawna twierdze ze nie ma zadnego spisku
            • polarbeer Re: Klamstwa? 02.01.09, 17:57
              Ciezko sie nie zgodzic z tym co napisales o dobrodziejstwach "odnalezienia sie w
              systemie" dzieki "teoretycznej wolnsci"...

              ...ale klamstwa trzeba dobrze ukrywac. Tymczasem "oni" juz przestali sie w to
              bawic.
        • polarbeer Jeszce jedno 02.01.09, 15:58
          > Na takie frustracje jest jedno lekarstwo" albo być w grupie "onych"
          > albo sie pogodzic z byciem poza ta grupą. Ja jestem poza grupą onych
          > i nie cierpie z tego powodu żadnych dolegliwości

          Sorry, wiekszosc z nas nie jest zapraszana niezaleznie od tego jak sie
          podlizujesz. Dla reszty jest wazelina albo myslenie za siebie.
        • vice_versa Cura te ipsum... 02.01.09, 17:16
          "Nikt nie jest zniewolony w bardziej beznadziejny sposób niż Ci,
          którzy fałszywie wierzą, że są wolni."
          Goethe

          Sevenseas niedawno pisał:
          "Historia pokazala wiele razy (ale tylko tym ktorzy szukali) ze
          wiele wydarzen bylo zaplanowanych przez ludzi i ich dzialania choc
          inni (ktorzy nie szukali) nic do dzisiaj o tym nie wiedza. "

          > Na takie frustracje jest jedno lekarstwo albo być w
          > grupie "onych" albo sie pogodzic z byciem poza ta grupą.

          A ciekawe czemu użyłeś słowa "FRUSTRACJE".
          3os liczby mnogiej jako żywo nie przywodzi mi na myśl tego słowa.
          Jeśli "nasze" wpisy (tej "grupy niegłupich ludków", co jest
          określeniem cokolwiek pobłażliwo ironicznym, za co w imieniu tej
          grupy serdecznie dziękuję) o "NICH" uważasz za dowód frustracji to
          TWOJA sprawa.

          Mozart nazwałby to inaczej:
          "Serce zrodzone do wolności nigdy nie pozwoli traktować się jak
          niewolnika. Może utracić wolność, ale dumę zachowa nadal i śmiać się
          będzie z całego świata."

          > Ja jestem poza grupą onych i nie cierpie z tego powodu żadnych
          > dolegliwości

          A czemu WMAWIASZ nam "dolegliwości", można wiedzieć???
          To Ci dodaje pewności siebie? To, że nazwiesz ich poglądy
          frustracjami, a swoich rozmówców "wcale niegłupimi ludkami"? I to
          Cię czyni lepszym, prawdziwszym, słuszniejszym, bardziej prawym i
          wesołym od tej "dużej grupy wcale niegłupich ludków"?

          To, że istnieją ONI jest oczywiste, bo nie jesteśmy komunistami
          którzy uważają że wszyscy są równi, mają równe szanse, możliwości i
          wpływy. I nie ma sprzeczności w tym, że o NICH się pisze, i że to
          ONI dyktują warunki. I to wcale nie skazuje na dolegliwości,
          frustracje czy inne rzeczy jakie "nam" przypisujesz. To TWOJE słowa
          operują słownictwem chorobowo-medycznym, więc cura te ipsum, medice.
          • polarbeer Czym sa frustracje? 02.01.09, 17:37
            Jezeli nie aspektem dazenia do czegos? Nawet jezeli mona sie klucic z
            kierunkiem, to przeciez trzeba zauwazyc ze "frustracje" sa najczesciej cena jaka
            sie placi za dazenie do, albo posiadanie czegos co ma dla nas jakas wartosc.

            Ewolucja idzie w dwoch kierunkach na raz: "pod gorke" jest ciezko (z tad
            frustracje), "z gorki" gdzie bardzo latwo... Albo innymi slowami, masz do wyboru
            isc w kierunku wiekszej wolnosci co jest ciezej i jest frustrujace
            • polarbeer Poprzedni post 02.01.09, 17:47
              inspirowany przez polskiego filozofa Andrzjea Waligurskiego:

              W góry

              W góry, w góry miły bracie
              Tam swoboda czeka na cię
              W góry, w góry miły bracie
              Tam swoboda czeka na cię
              W góry, w góry miły bracie
              Tam swoboda czeka na cię

              Pisał kiedyś Pol Wincenty
              Miast spokojnie czekać renty
              Przez to hasło pana Pola
              Jakże ciężka nasza dola
              Kto żyw w mieście, w polu, w lesie
              Uporczywie w górę pnie się

              I tak sobie właśnie śpiewa

              W góry, w góry miły bracie...

              O jednego tam widzicie
              Właśnie wylazł, siadł na szczycie
              I wyciągnął wielki hebel
              I wygładził sobie szczebel
              Po czym dalejże ze szczytu
              Zrzucać stosy akt, monitów
              Tu uchwała, a tam bilans
              Bo co ni ma jak se wylazł

              W góry, w góry miły bracie...

              Lecz jak szczur na wieżę w Pizie
              Już następny za nim lizie
              Nagle wszystko poszło gazem
              Buchnął krzyk: "Hej! Chłopy, razem!"
              I już tam gdzie tkwił ten piewnik
              Całkiem nowy wlazł "taternik"
              Ale hola, nie na długo
              Już tam w dole słychać lu-go

              W góry, w góry miły bracie...

              I tak przez te głupie rymy
              W górę, w górę się uczymy
              Zamiast popracować w dole
              Zrobić krzesło, zorać pole
              Nie, nie dla nas stąd korzyści
              Każdy będzie w chmurach błądził
              Boźwa kurwa alpiniści
              Ale nas ten Pol urządził!

              W góry, w góry miły bracie...
    • polarbeer Franchise tax on the Federal Reserve note 02.01.09, 15:28
      (...)
      The Federal Reserve (FR) banks pay dividends at 6 percent per annum of
      subscribed capital to shareholders, the member banks. The Federal Reserve Act
      bars them to pay dividends at a higher rate, regardless how profitable the FR
      banks may be. And as you may have guessed, they are fabulously profitable. So
      what happens to the undivided surplus? The answer is this: the Federal Reserve
      banks remit most of the undivided surplus to the U.S. Treasury under false
      pretenses. In the income statement the remittance is called “franchise tax on
      the Federal Reserve notes outstanding”. Now every federal tax must be authorized
      by legislation duly passed by the Congress and signed into law by the President.
      I urge you to ask your favorite professor of the dismal monetary science to
      identify the Act, and provide the date of its passing, which authorizes the
      franchise tax. But be prepared for a long wait while the professor is doing the
      search, because such an Act does not exist, has never been proposed or enacted.
      Incredible, isn’t it?

      You are a taxpayer. Would you pay a tax that has never been authorized by law,
      but someone at the IRS invented a catchy name and started collecting it? No, you
      wouldn’t. You would fight the phantom tax in the courts, if need be, all the way
      to the Supreme Court. Now there are twelve FR banks in the United States. Every
      one of them has a legal department, well-staffed with well-paid legal counsels.
      Do you think that one of the twelve might have challenged the unauthorized tax
      and withheld payment to test the legality of its collection? Surprise, surprise.
      Not one of them ever has. Moreover, not one shareholder, not one member bank,
      has spoken out against the arrangement of paying an illegal tax. Why?

      The professors of the dismal monetary science are at a loss to give you the
      answer. But I will. In the check-kiting scheme of the U.S. Treasury and the FR
      banks the latter are the junior partners.

      The allocation of the loot is not on a 50-50 basis. The lion’s share goes to the
      senior partner. The junior partners must be satisfied with the crumbs. But
      crumbs are plentiful to throw a jolly good party still. Why complain when the FR
      banks themselves can set the rate at which the ‘tax’ is assessed? They are free
      to subtract any and all expenditures on frills before they come to the bottom
      line, undivided surplus.

      And spend on frills they do. One item listed as legitimate expenditure is money
      subsidizing economic research. It is a big item, covering not only in-house
      research, but also research grants paid to outsiders on contract at various
      universities and think-tanks. Now please estimate if you will the percentage of
      research funds that goes to economists analyzing the failure of the fiat dollar
      and studying the possibility of return to the gold standard as a remedy. You’ve
      got it: exactly zero percent.

      From the point of view of the FR banks the more money they spend on subsidizing
      economic research the less tax they pay. So funds are gushing forth abundantly,
      and are granted generously to subsidize research in dismal monetary science,
      taking good care to shut out any dissonant noise about the gold standard. (...)

      www.professorfekete.com/articles%5CAEFTheGoldbugVariationIII.pdf
    • vice_versa Prawda nieważna, skupmy się na kłamstwach 02.01.09, 16:05
      Teza, że Kongres pożycza pieniądze od konsorcjum prywatnych banków
      czyli FED, podatki ściągane przez IRS pokrywają odsetki, a FED
      zamiast instytucji publicznej kreuje pieniądz jest w 100% prawdziwa.
      Zupełnie innym zagadnieniem jest czy to jest dobre, jak się
      sprawdza, i w jakim stopniu system finansowy został sprywatyzowany.
      Udowadnianie, że ten system jest nadal publiczny, nie jest zgodne z
      PRAWDĄ.

      Porównanie do PKN Orlen jest sakramencko nonsensowne. Naprawdę nie
      widzisz różnicy między PKN Orlen a FEDem??? Uważasz ze struktura
      udziałowa ma tu cokolwiek do rzeczy, odprowadzanie zysków ma coś do
      rzeczy??? Gdyby Orlen odprowadzał zyski liczone w swoich paliwach i
      miał wpływ na podaż tych paliw, nieograniczony tak jak FED na
      pieniądz, a paliwa Orlenu byłyby globalnie uznaną jednostką
      rozliczeniową to może miałoby to jakiś sens. Jaki to ma sens, kiedy
      jedna organizacja zajmuje się produkcją i dystrybucją paliw, a inna
      pieniądza? W jednej udziały są dziedzicznie przekazywane z pokolenia
      na pokolenie, a inną się sprzedaje i jest w publicznym obrocie? Czy
      Orlen ma na cokolwiek monopol? A może zakręca kurki prowadząc
      do "kryzysów" i utraty płynności przez wszystkich używających paliw?
      W jednym przypadku mówisz o globalnym potentacie, bezkonkurencyjnym
      na swoim rynku, który potrafi prowadzić do rewolucji i kryzysów o
      skali globalnej a w drugim o jednej małej jak na warunki globalne
      lokalnej spółce.

      > Amerykański Fed, podobnie jak polski NBP, czy inne banki
      > centralne, oddaje wypracowaną nadwyżkę dochodów do budżetu
      > państwa. Czyli de facto państwo w ogóle prawie nie płaci za
      > obligacje, jeśli te posiadane są przez bank centralny.
      > Zatem teza, że państwo pożycza na procent od prywatnego banku pt.
      > FED i płaci za to odsetki, i że to FED zamiast rządu kreuje
      > pieniądz jest fałszywa

      Ze zd1. nie wynika zd.2. Argument, że państwo nie płaci za własne
      obligacje posiadane przez FED jest absurdalny, bo jeśli prywatny
      bank lub konsorcjum bankowe posiada obligacje państwa, to PRYWATNY
      BANK powinien zapłacić państwu, a nie państwo płacić za własne
      obligacje.

      Napisz jeszcze, że struktura FED jest przejrzysta, fakt zadłużania
      się Kongresu w prywatnym kartelu bankowym non-corporated jest
      normalny, a podatki idące na obsługę zadłużenia i pobierane przez
      agenta IRS będącego organizacją non-corporated, która z resztą
      powstała z przekształcenia prywatnej spółki. I skład narodowościowy
      też nie ma nic do rzeczy, bo urządza się otwarte konkursy. A na
      obsadę stanowisk też nie ma wpływu fakt że akcje prywatnych banków
      tworzących FED podlegają dziedziczeniu.

      Proszę Cię, obalaj sobie mity dalej, trop uchybiena Russo, a na
      zasadniczą strukturę nie zwracaj uwagi. W szczególności na kwestię
      dziedziczności części systemu publicznej emisji pieniądza, na
      kwestię niekonstytucyjności income tax czy na ewidentne kwestie
      kryterium narodowego.
      Uznaj to wszystko za teorie spiskowe i już, będzie Ci łatwiej
      poradzić sobie z teoriami libertariańskiego Żyda który nie pasował
      do systemu.

      I dodam tylko, że ja się z Panem Aaronem Russo nie zgadzam, bo
      uważam, że TO JEST DOBRE. Ta struktura gwarantuje oderwanie
      pieniądza od polityki, czyli gwarantuje stabilność i pewność, że
      system będzie działał niezależnie od głupoty głosującej większości.
      Russo jednak absolutną rację, że ustrój USA nie ma dziś nic
      wspólnego z ustrojem konstytucyjnej republiki, FED pożycza pieniądze
      Kongresowi, a podatki idą na obsługę tego zadłużenia.

      TEN SYSTEM DZIAŁA więc JEST DOBRY, niezależnie od intencji jakie za
      tym stały, tylko to nie jest powód do ukrywania PRAWDY.

      Ludzie, są jednakowo zawistni, chciwi i żądni władzy, ale nie
      wszyscy mają tak samo dobrze poukładane pod sufitem, ci bardziej
      chciwi i żadni władzy mają poukładane lepiej i są bogatsi. I jeszcze
      potrafią współdziałać i tworzyć struktury które umożliwiają również
      innym uczestnictwo i rozwój.
      • polarbeer Swietny tytul twojego postu 02.01.09, 16:26
        Jak rowniez 90% reszty... Niestety koncowka moim zdaniem to bajeczka dla malo
        rozwinietych dzieci
        • bagracz Re: Swietny tytul twojego postu 02.01.09, 23:49
          polarbeer napisał:


          > "Prawda nie wazana. Skupmy sie na klamstwach".

          Wbrew pozornej irracjonalnosci tytul jest bezczelnie logiczny. Wlasnie dlatego, ze prawdy nie znamy i nikt w spojnej, trzymajacej sie kupy, oficjalnej wersji jakos nie chce jej przedstawic.



          • polarbeer Re: Swietny tytul twojego postu 02.01.09, 23:55
            Z przydatnoscia analizowania klamstw nie bede sie klucil...

            Instynkt w nas jednak chce znac prawde! smile
            • bagracz Re: Swietny tytul twojego postu 03.01.09, 08:03
              Oczywiscie, ze chce znac prawde. Bo tylko prawda jest ciekawa.
              Dowcip polega na tym, ze ludziom zwykle nie wystarczy samo stwierdzenie, ze cos jest klamstwem. Trzeba jeszcze powiedziec jak wyglada prawda. I musi to byc prawda bardziej przekonywujaca niz to klamstwo. Gdyby bylo inaczej, niepotrzebne zupelnie bylyby te duze wysilki z zagluszaniem radiostacji, zamykaniem wydawnictw itp.
              Tutaj mamy sytuacje gdy oficjalna prawda jest wyjatkowo metna i szczatkowa. Sam ten fakt generuje i w zupelnosci sankcjonuje intelektualnie powstawanie tzw. spiskowych teorii na ten temat czyli rzeczonych "klamstw". To, ze maja sie one swietnie i nie ma powaznych prob ich rzeczowego obalenia dowodzi, ze wiekszosc ma bardzo wiele wspolnego z prawda. Dla naiwnych jeszcze wyjasnie, ze tego rodzaju sprawy sa zupelnie nieporownywalne z ladowaniami kosmitow. Na wypadek gdyby chcieli porownywac podobnie jak robia to niektore media.




      • baldazar Re: Prawda nieważna, skupmy się na kłamstwach 02.01.09, 18:35
        Panowie,
        czy możecie przybliżyć kim są:
        junior FED share holders?
        senior FED share holders = federal banks = ownership structure??
        no i ta dziedziczność- jakiś konkrecik odnośnie warunków
        dziedziczenia: parametry czaszki, świadecto prawomyślności od
        właściwie myślącej osoby,... itp,

        • polarbeer google it 02.01.09, 18:42
          smile
          • baldazar Re: google it 02.01.09, 19:20
            Polarny, nieocenione dzięki za ten link . Nie wiem dlaczego jednak
            nikt nie wskazuje tych nazwisk wybrańców fortuny ani struktury
            właścicielskiej banków federalnych. Oj chyba proszę o zbyt wiele...
            • polarbeer Paradoks informacyjny 02.01.09, 19:27
              >>> Nie wiem dlaczego jednak nikt nie wskazuje tych nazwisk wybrańców fortuny
              ani struktury właścicielskiej banków federalnych. Oj chyba proszę o zbyt
              wiele... <<<

              Brak informacji jest rowniez informacja...
              • vice_versa Re: Paradoks informacyjny 02.01.09, 21:00
                Polarny, o czym tu rozmawiać...
                Przecież, baldazar wyraźnie rżnie głupa.

                1.To, że do dziedziczenia nie są potrzebne żadne wymogi
                antropologiczne jest w miarę oczywiste.

                2.Baldazar albo nie wie czym jest corporate vail, albo nie rozumie
                jak skomplikowne, wielopoziomowe struktury można tworzyć, aby
                corporate vail nigdy nie został odkryty. Na końcu każdej nie wiem
                jak skomplikowanej struktury i tak ZAWSZE stoją LUDZIE.

                3. Sam fakt dziedziczeności prywatnych udziałów i akcji jest dość
                prosty, a jak ktoś potrzebuje do tego listę imion i nazwisk, to
                niech sobie szuka wiatru w polu. Ten system tak nie działa i nie
                temu służy żeby było jawnie. Jawność służy rządzącym a nie
                rządzonym, dlatego struktury rządzonych są transparentne dla
                rządzonych a zasada odwrotna nie działa...

                4.
                To, że w ogóle tego rodzaju argument uważa się za dowód na
                cokolwiek, w dzisiejszym świecie wystawia bardziej na śmieszność,
                niż jest dowodem przenikliwości. Nikt struktury banków, statutów i
                stojących za tym ludzi czyli struktury osobowej sprawdzać nie
                będzie, bo to kompletna głupota, to nie jest możliwe, wystarczy w
                strukturze jedna spółka z OFC z beare shares. Jedna spółka w Panamie
                i koniec, zapomnij. Jest za dużo sposobów na bycie niewidocznym w
                rejestrach publicznych.

                5.
                Tutaj np. wyrok sądu apelacyjnego stwierdzającego, że FED nie jest
                agencją rządową:
                "Reserve Banks are not federal instrumentalities [for purpose of the
                FTCA], but are independent, privately owned and locally controlled
                corporations"
                www.save-a-patriot.org/files/view/frcourt.html
                • polarbeer Fed i Sąd 02.01.09, 21:33
                  Punkty 1 do 4 sa swietne. (Podziwiam twoja cierpliwosc).

                  Do punktu 5 dodalbym tylko ze w tej chwili Fed zostal postawiony pod sad przez
                  Bloomberga (dalaczl sie do tego Fox jesli sie nie myle) o lamanie prawa. Chodzi
                  o to w jaki sposob zostaly wydane pieniadze z bailoutu. Fed odmawia podani
                  jakichkolwiek informacji w jaki sposob wydal pieniadze podatnikow, tlumaczac ze
                  to naraziloby ich "tajemnice handlowe".

                  Doprawdy mozna zglupiec probujac analizowac dokladnie jaki jest status prawny
                  tej organizacji... Ja sobie od dawna daruje lamanie glowy; wychodze z zalozenia
                  ze to organizacja stojaca ponad prawem i ponad rzadem.
                  • baldazar Re: Fed i Sąd 02.01.09, 23:00
                    Bezgranicznie wierzę w ludzką uczciwość i dobroć..... dlatego wciąga
                    mnie metodologia św. Tomasza..... Uwieraj i prowieraj..... Wasze
                    argumenty są bardzo sensowne w zestawieniu z tym co FED chce aby
                    o nim wiedziano.
                    • vice_versa Expert Kuczynski w temacie 03.01.09, 06:11
                      Przypadkiem wygooglałem "experta":

                      Kto pyta nie bladzi | 2008-11-16 16:29 | IP: 83.7.47.*

                      Panie Piotrze mam do Pan pytanie.
                      Slysalem ze FED jest organizacja prywatna a nie panstwowa? FED
                      pozycza na % pieniadze bankom. Kto zarabia na tych %, panstwo czy
                      prywatni ludzie ? I skad FED bierze te pieniadze?

                      piotrkuczynski | 2008-11-16 16:33 | IP: 212.76.37.*

                      Tak, Fed powstał jako organizacja prywatna. Jak jest teraz nie
                      wiem sad. Traktowany jest jako bank centralny USA. Niestety, nie mam
                      pojęcia, jak wyglądają rozliczenia między Fed, a budżetem USA. Sam
                      byłbym wdzięczny za info.


                      W tym świetle nasze argumenty są więcej niż koronkowe.
                      • uncle_sam I skad FED bierze te pieniadze? 03.01.09, 21:09
                        Z kątowni!

                        www.rayservers.com/images/ModernMoneyMechanics.pdf
                  • vice_versa Re: Fed i Sąd 05.01.09, 23:58
                    Podobno FED już odpowiedział Bloombergowi, ale link mam tylko z
                    drugiej ręki:
                    kryzys.mises.pl/2008/12/17/fed-odpowiada-bloombergowi/
                    A tutaj Machaj i moja odpowiedź:
                    www.mises.pl/849/mateusz-machaj-czy-fed-jest-prywatny/
                    smile
                    • kiellon Re: Fed i Sąd 06.01.09, 00:23
                      "pod przywództwem jednego człowieka"

                      v_v , mozesz podpowiedziek czy musze przekopac internet?

                      • vice_versa Re: Fed i Sąd 06.01.09, 01:55
                        From time to time, and always with a respectfull manner, I can thank
                        you for questioning my logic.

                        Niestety, kiellon, nie mam nawet powodów by mnie to zagadnienie
                        ciekawiło... Lider jest tylko jeden. ZAWSZE. To są zagadnienia
                        filozofii i pragmatyki władzy. Tu nazwiska są naprawdę drugo czy
                        trzeciorzędne. Tu się liczy interes i grupa wspólnego interesu.
                        Wiedza KTO jest mi całkowicie obojętna i nieweryfikowalna.

                        Każda grupa ma swojego przywódcę. Dokąd lider jest im w stanie
                        zapewnić spełnienie aspiracji, dostęp do władzy (tej
                        nominalnej),przywileje, pieniądze i pozycję, grupa bezgranicznie i
                        bezkrytycznie podąża za nim. Ludzie nawet przez głosowanie podejmują
                        decyzje kierując się własnym, najlepiej pojętym interesem. Dobrze
                        pojmowany interes oznacza, że dokąd nie możesz zastąpić lidera,
                        dotąd masz być najgorliwszym jego zwolennikiem.

                        By the way, kiedyś sądziłem że to koniunkturalizm, ale to jest
                        jednak mądrość, nawet jeśli w życiu całkiem świadomie robiłem wiele,
                        żeby taka mądrość nie była moim udziałem. Wolność była zawsze
                        bardziej pociągająca.

                        Odpowiadając na Twoje pytanie, moja ignorancja podpowiada mi, że
                        kiedyś był nim Vincenzo Santino Corleone, choć chyba stracił pozycję
                        na rzecz O-Ren Ishii:
                        www.youtube.com/watch?v=w2tD3uDqEUg&feature=PlayList&p=6989CC242D926552&index=4
                        smile

                        Zazwyczaj mądrość lidera wymaga cokolwiek subtelniejszych metod, to
                        jednak przykłady JFK czy 11/09 podpowiada, że władza absolutna ma
                        absolutną swobodę w wyborze metod stosowanych w obronie swojej
                        władzy i nie waha się ich używać from time to time, and always with
                        a respectfull manner. Mądrość Chomsky'ego podpowiada, że nie warto
                        zadawać pytań o to kto zabił JFK. Mądrych ludzi, którzy mają ważny
                        interes w chronieniu przestrzeni dotychczas wywalczonej wolności,
                        jest w koło wystarczająco wielu by zagrozić mojej wolności.
                        • kiellon Re: Fed i Sąd 06.01.09, 02:58
                          Ja to sobie tak wyobrazalem

                          www.youtube.com/watch?v=iYo_SkERMNI
                    • damkon Re: Fed i Sąd 06.01.09, 02:04

                      Artykul, ktory przytoczyles rzeczywiscie jest dosc ciekawy, jednak
                      Twoja z nim polemika trafia niestety przyslowiowa kula w plot, ale
                      do rzeczy:

                      > Skupia się Pan na wysokościach wynagrodzeń, zmianie statutu,
                      > przeznaczenie nadwyżek czy kwestie związane ze strukturą
                      > korporacyjną, a pomija szereg innych imlikacji faktu, że FED JEST
                      > bankiem prywatnym, jak i przyczynę operatywności systemu…

                      Prywatnosc FED-u jest tylko pozorna, co zreszta Machaj dosc trafnie
                      wykazal. Juz sam fakt, ze nie mozna dowolnie zbyc aktywow FED-u
                      wyklucza owy charakter tej instytucji. Ktos, kto twierdzi, ze bank
                      centralny w USA jest instytucja prywatna jest w podobnym polozeniu
                      jak Wegierska Partia Socjalistyczna, ktora w swej uchwale 1987 roku
                      uznala "gospodarke nieformalna i sektor prywatny za integralna czesc
                      socjalistycznej gospodarki".

                      > Wdzięcznie pomija Pan np. kwestie dziedziczności czy tzw.
                      > “corporate vail”. Bez tego nigdy nie zrozumie Pan, że FRB jest
                      > jedynie gronem urzędników, firmujących politykę, ale ZA tą
                      > kolegialną, demokratyczną fasadą stoją fizyczne postacie, pod
                      > przywództwem jednego człowieka, i nie jest nim bynajmniej
                      > Bernanke. Inny system proszę Pana byłby zwyczajnie nieoperatywny,
                      > to są zwykłe zagadnienia filozofii władzy i sprawowania kontroli.

                      Cieszy mnie fakt, ze zrobilo sie tutaj nieco filozoficznie, szkoda
                      tylko, ze o rzeczach banalnych piszesz w sposob tak zagmatwany.
                      Przyznam, ze do tego masz spory talent, ale wracajac do tematu to
                      mechanizm, ktory pokrotce opisales, dobitnie swiadczy o
                      niewydolnosci systemu pseudoprywatnej bankowosci centralnej w USA.
                      Nic dodac, nic ujac. Wystarczy tylko zamienic Twoje wnioski na
                      przeciwne, oczyscic tekst z niepotrzebnego paraheglizmu i otrzymamy
                      calkiem niezly artykul.

                      > Oznacza to, że struktura zarówna ta polityczna jak i korporacyjna
                      > FRB pozostają na usługach pod dominacją - finansową i osobistą-
                      > prawdziwych decydentów.

                      A kim sa ci prawdziwi decydenci?

                      > Nie wiem skąd Pan wziął argument o lewicowcach, bo argument ten
                      > pojawia się głównie w kręgach libertariańskich.

                      Obecnie szkola austriacka zmierza w kierunku libertarianizmu.
                      Zapewne Ty jako stary wychowanek tej szkoly wiesz o tym bardzo
                      dobrze.

                      > Mimo tego co napisałem, nie uważam żeby było lepiej gdyby FED był
                      > bankiem publicznym wystawionym na polityczne zawirowania.
                      > Tyle że prawda jest taka, że FED jest prywatny.

                      Najpierw tworzysz sobie bardzo elastyczne zakresy definicyjne pojec,
                      ktorymi sie dosc dowolnie poslugujesz, a nastepnie jestes w stanie
                      wlozyc wszystko do takiej prawie doskonale elastycznej definicji.
                      Dla przykladu przyjmujac tylko niektore cechy instytucji prywatnej
                      jako wystarczajace o jej klasyfikacji dochodzisz do absurdalnego
                      wniosku, ze FED jest prywatny. To tak jak na podstawie kryterium
                      sredniej gestosci zaludnienia uznac Koree Polnocna za
                      wysokorozwiniety kraj dobrobytu, poniewaz przypomina ona pod tym
                      wzgledem Szwajcarie, Niemcy czy Wielka Brytanie.
                      • vice_versa Czemu system FED jest prywatny? 06.01.09, 06:11
                        Dziękuję Ci Damkon za Twój czas, który poświęciłeś na lekturę wątku.
                        Cieszę się, że Cię ten wątek zainteresował i zainspirował do
                        odpowiedzi.

                        > Cieszy mnie fakt, ze zrobilo sie tutaj nieco filozoficznie, szkoda
                        > tylko, ze o rzeczach banalnych piszesz w sposob tak zagmatwany.
                        > Przyznam, ze do tego masz spory talent

                        Miodek z dziegciem, to jest niedościgniony wzór jasności wypowiedzi.
                        Nie bardzo wiem czemu doceniasz talent skoro w sumie banalne
                        kwestie, ale licząc na wyrozumiałość postaram się ustosunkować do
                        Twoich uwag.

                        1. Metodologia argumentacji.

                        > Najpierw tworzysz sobie bardzo elastyczne zakresy definicyjne
                        > pojec,ktorymi sie dosc dowolnie poslugujesz, a nastepnie jestes w
                        > staniewlozyc wszystko do takiej prawie doskonale elastycznej
                        > definicji.Dla przykladu przyjmujac tylko niektore cechy instytucji
                        > prywatnej jako wystarczajace o jej klasyfikacji dochodzisz do
                        > absurdalnego wniosku, ze FED jest prywatny.

                        Niestety nie mogę się zgodzić.
                        Właśnie to, co przypisałeś mi zrobił Machaj.
                        Kryteria którymi posługuje się Machaj, dla podważenia tezy, że FED
                        jest prywatny, nie są wystarczające, gdyż nieuwzględniają wszystkich
                        kryteriów przesądzających o prywatności lub publiczności FEDu.
                        Każde kryterium które podważa publiczność FEDu działa na korzyść
                        kryterium prywatności FEDu.

                        To władza tworzy bilans, a nie bilanse tworzą władzę. Dlatego
                        uważam, że w przypadku instytucji regulującej ilość pieniądza w
                        obrocie istotniejsze są inne kryteria niż bilansowe.

                        2. Argument zbywalności aktywów

                        > Prywatnosc FED-u jest tylko pozorna, co zreszta Machaj dosc
                        > trafnie wykazal. Juz sam fakt, ze nie mozna dowolnie zbyc aktywow
                        > FED-u wyklucza owy charakter tej instytucji.

                        Jeśli Cię dobrze zrozumiałem Damkon, niezbywalność aktywów jest
                        kryterium ważniejszym, niż to kto i dlaczego decyduje o takim czy
                        innym tempie tworzenia i dystrybucji tych aktywów. To odważna teza.

                        Zbywalność aktywów jest kwestią obrotu, jest pieniądz i jest towar.
                        Władza nad FEDem nie jest zbywalna i nie da się jej wycenić w
                        pieniądzu, który ten FED tworzy. Władza nad systemem nie daje się
                        przełożyć na pieniądze, bo jej wartość jest absolutna,
                        nieskończona... To jest oligopol o nieskończonej przewadze.
                        Są rzeczy których nie można kupić za pieniądze. To pieniądz został
                        wymyślony po to, żeby tę władzę sprawować. Władza nie podlega
                        wycenie w pieniądzu. To pieniądz jest narzędziem kontroli i władzy,
                        nie można więc w nim wyceniać tejże władzy.

                        3. Nick.

                        > mechanizm, ktory pokrotce opisales, dobitnie swiadczy o
                        > niewydolnosci systemu pseudoprywatnej bankowosci centralnej w USA.
                        > Nic dodac, nic ujac. Wystarczy tylko zamienic Twoje wnioski na
                        > przeciwne, oczyscic tekst z niepotrzebnego paraheglizmu i
                        > otrzymamy calkiem niezly artykul.

                        Damkon, nie traktuj mojego nicka zbyt dosłownie wink

                        Systemy nieoperatywne upadają.
                        Nie znam ani jednego kluczowego powodu z którego wynika że system
                        amerykański oparty na dominacji USD miałby się rozpaść.
                        Znam natomiast mnóstwo powodów które pokazują, że się jeszcze
                        mocniej rozwinie, w tym jeden zasadniczy opierający się na prawie
                        Kopernika Greshama. Czas zweryfikuje kto z nas miał rację, a kto
                        miał schadenfreude.

                        4. Argument WHO THE F*** IS ALICE smile

                        > > Oznacza to, że struktura zarówna ta polityczna jak i korporacyjna
                        > > FRB pozostają na usługach pod dominacją - finansową i osobistą-
                        > > prawdziwych decydentów.
                        >
                        > A kim sa ci prawdziwi decydenci?

                        O tym pisałem wyżej w poście do kiellona.
                        W którymś innym z wcześniejszych wpisów w tym wątku pisałem o braku
                        możliwości odkrycia struktury. Stąd kolejne argumenty o "lifting
                        corporate vail" zwyczajnie mnie dziwią.

                        Teraz nasuwa mi się pytanie: A czemu Cię to Damkon tak zajmuje?
                        I poproszę jeden argument na rzecz tego, dlaczego dla mnie miałoby
                        to być istotne. Pisałem o systemie i władzy, a nie o obsadzie
                        stanowisk.

                        5. Argument formalny struktury vs. nieformalnej przewagi

                        Sposób formalnej organizacji Z ZASADY nie może oddać skali
                        nieformalnych zależności między monopolem lidera, a resztą
                        oligopolu. Mogę to opisać w większej ilości słów i pewnie tak
                        zrobię, bo to fascynująca kwestia, ale już w innym poście.

                        5. Uzupełnienie.

                        Nie chciałbym by ktokolwiek odniósł wrażenie, że nie doceniam
                        argumentacji Pana Machaja.
                        Zgodzę się, że z uwagi na argumenty przytoczone przez Machaja,
                        możemy uznać FED za hybrydę. Tylko to niczego nie wyjaśni, bo
                        ZAWSZE, w każdej strukturze jakaś dominanta jest istotniejsza.
                        Przykład. Istnieje coś takiego jak hybrydowe spółki osobowe, gdzie
                        komplementariuszem, wspólnikiem odpowiadającym bez ograniczeń, jest
                        inna spóła z o.o. lub akcyjna, a więc odpowiedzialność całej
                        struktury jest ograniczona. Ale zobaczysz to dopiero gdy przejrzysz
                        CAŁĄ strukturę korporacyjną, a w bardziej rozbudowanych strukturach
                        masz na to w ogóle nikłe szanse. Ktoś po coś takie hybrydowe
                        struktury tworzy i to służy lepszej operatywności, a nie klarowności
                        podziału osobowe/kapitałowe, czy w przypadku FED prywatne/publiczne.

                        6. Konkluzja.

                        Tezę polemiki i tytuł artykułu wybrał p. Mateusz Machaj. Możliwe, że
                        dyskusja wynika z kwestii semantycznej. Nie sposób rozstrzygnąć
                        jednoznacznie czy FED jest bankiem prywatnym czy publicznym. Oba
                        sformułowania są na wyrost. Można jednak uznać, że system rezerwy
                        federalnej którego elementem jest FED jest systemem prywatnym.

                        Pozdr.
                        • damkon Re: Czemu system FED jest prywatny? 06.01.09, 22:55
                          Zawsze lubilem czytac Twoje wypowiedzi i tak tez jest tym razem, ale
                          sadze, ze probujesz udowodnic cos co jest jedna wielka fikcja.
                          Bowiem, jak mozna uwazac jedna z najwazniejszych panstwowych
                          instytucji za podmiot prywatny. Zreszta na jakiej podstawie?
                          Rzekomych prywatnych udzialow w majatku FED-u, czy tez moze
                          pseudouprawnien z nich wynikajacych? Nie masz wrazenia, ze to tylko
                          iluzja, czy tez istna gra pozorow. Jak mozna sobie dac wmowic, ze
                          pewne naciagane atrybuty wlasnosci prywatnej maja przesadzic o tym,
                          ze jedna z fundamentalnych instytucji panstwowych jest tak naprawde
                          instytucja prywatna. Jezeli przyjelibysmy taki tok rozumowania za
                          poprawny, to podzial na to co panstwowe i co prywatne stracilby
                          jakiekolwiek znaczenie. Dla przykladu niebawem moglbym przeczytac
                          Twoj kolejny komentarz o prywatnym rzadzie np ze wzgledu na prywate
                          i nepotyzm wchodzacych w jego sklad urzednikow panstwowych (a w
                          zasadzie juz prywatnych).
                          Zapominasz o jednej zasadniczej kwestii a mianowicie, ze instytucje
                          panstwowe moga funkcjonowac jedynie dzieki przymusowi. Taki jest
                          rowniez mechanizm funkcjonowania FED-u.

                          Poza tym co mialoby z tego wynikac, ze FED mialby byc rzekoma
                          instytucja prywatna? Czy oznaczaloby to, ze nie ma czegos takiego
                          jak panstwowa kontrola nad pieniadzem, a moze powinnismy uznac
                          pieniadz papierowy jako pieniadz rynkowy. Inaczej mowiac nie widze
                          zadnego istotnego powodu, dlaczego zaangazowales sie w obrone
                          fikcji, ze FED jest instytucja prywatna.

                          > Niestety nie mogę się zgodzić.
                          > Właśnie to, co przypisałeś mi zrobił Machaj. Kryteria którymi
                          > posługuje się Machaj, dla podważenia tezy, że FED jest prywatny,
                          > nie są wystarczające, gdyż nieuwzględniają wszystkich
                          > kryteriów przesądzających o prywatności lub publiczności FEDu.
                          > Każde kryterium które podważa publiczność FEDu działa na korzyść
                          > kryterium prywatności FEDu.

                          To nie jest prawda. Kryteria, ktore wymienil Machaj pozwalaja w
                          sposob scisly odzielic instytucje panstwowa od prywatnej. Nie
                          wyczerpuja one oczywiscie calosci zagadnienia, ale sa w zupelnosci
                          wystarczajace. Natomiast Twoje kryteria nie spelniaja warunku braku
                          zupelnej arbitralnosci, tzn. staja sie pojeciami doskonale
                          elastycznymi, tracac tym samym jakikolwiek sens.

                          > To władza tworzy bilans, a nie bilanse tworzą władzę. Dlatego
                          > uważam, że w przypadku instytucji regulującej ilość pieniądza w
                          > obrocie istotniejsze są inne kryteria niż bilansowe.

                          To racja, ale wladze nad pieniadzem ma obecnie panstwo a nie jakas
                          instytucja prywatna, co starasz sie z niezrozumialych przyczyn mi
                          udowodnic.

                          > Jeśli Cię dobrze zrozumiałem Damkon, niezbywalność aktywów jest
                          > kryterium ważniejszym, niż to kto i dlaczego decyduje o takim czy
                          > innym tempie tworzenia i dystrybucji tych aktywów. To odważna teza.

                          Alez nie. Nie zrozumiales mnie. Zreszta w tym konkretnym przypadku
                          kryterium zbywalnosci wynika wprost z prawa do decydowania. Ciagle
                          jednak pomijasz kwestie najwazniejsza w tego typu rozroznieniach,
                          tzn. przymus niezbedny do sprawowania wladzy (oczywiscie wladzy
                          panstwowej).

                          > Władza nad FEDem nie jest zbywalna i nie da się jej wycenić w
                          > pieniądzu, który ten FED tworzy. Władza nad systemem nie daje się
                          > przełożyć na pieniądze, bo jej wartość jest absolutna,
                          > nieskończona... To jest oligopol o nieskończonej przewadze.

                          Wladza nad systemem to inaczej wladza panstwowa. FED i pieniadz
                          papierowy to tylko instrumenty tej wladzy.

                          > Są rzeczy których nie można kupić za pieniądze.

                          To zabrzmialo nieco romantycznie, ale pewnie masz racje.

                          > To pieniądz został wymyślony po to, żeby tę władzę sprawować.
                          > Władza nie podlega wycenie w pieniądzu. To pieniądz jest
                          > narzędziem kontroli i władzy, nie można więc w nim wyceniać tejże
                          > władzy.

                          Pieniadz zostal wymyslony, zeby spelniac funkcje wymiany, dopiero
                          pozniej panstwo znalazlo dla pieniadza takie zastosowanie, o jakim
                          piszesz. I rzeczywiscie, obecnie pieniadz dla panstwa jest
                          narzedziem kontroli i sprawpwania wladzy.

                          > Teraz nasuwa mi się pytanie: A czemu Cię to Damkon tak zajmuje?
                          > I poproszę jeden argument na rzecz tego, dlaczego dla mnie miałoby
                          > to być istotne. Pisałem o systemie i władzy, a nie o obsadzie
                          > stanowisk.

                          To wcale nie jest dla mnie istotne. Wspomnialem o decydentach, o
                          ktorych pisales, poniewaz wedlug mnie moga to byc tylko decydenci
                          panstwowi.

                          > Sposób formalnej organizacji Z ZASADY nie może oddać skali
                          > nieformalnych zależności między monopolem lidera, a resztą
                          > oligopolu. Mogę to opisać w większej ilości słów i pewnie tak
                          > zrobię, bo to fascynująca kwestia, ale już w innym poście.

                          Monopol z definicji wyklucza oligopol i vice versa (oczywiscie nie
                          Ciebie).

                          > Zgodzę się, że z uwagi na argumenty przytoczone przez Machaja,
                          > możemy uznać FED za hybrydę. Tylko to niczego nie wyjaśni, bo
                          > ZAWSZE, w każdej strukturze jakaś dominanta jest istotniejsza.

                          Dominanta w tym konkretnym przypadku jest instytucja przemocy.
                          Traktowanie FED-u nawet jako swego rodzaju hybrydy jest takze
                          nieuprawnione i pozbawione sensu.
                      • kiellon Re: Fed i Sąd 06.01.09, 17:56
                        Polecam bardzo artykul zamieszczony przez polarbeer (dzieki).
                        Zgadzam sie z v_v ze nie istotne sa niuanse techniczne (FED prywatny
                        czy panstwowy) tylko liczy sie wladza, kto ja ma i jak uzywa.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=89201045&a=89367267
                        • polarbeer debaty na temat Fed 06.01.09, 18:07
                          To nie jest przypadek ze prawei po 100 latach istnienia, ludzie nadal sie kluca
                          o status prawny Fed. Tak to bylo zaplanowane! W oszustwach nie chodzi o jasnosc,
                          przejrzystosc, prawde i sprawiedliwosc
                        • damkon Re: Fed i Sąd 06.01.09, 22:58

                          > Polecam bardzo artykul zamieszczony przez polarbeer (dzieki).

                          Zawsze z duza uwaga czytam zarowno komentarze Polarbeera jak i
                          artykuly, ktore poleca.

                          > Zgadzam sie z v_v ze nie istotne sa niuanse techniczne (FED
                          > prywatny czy panstwowy) tylko liczy sie wladza, kto ja ma i jak
                          > uzywa.

                          Czy fakt okreslajacy to czy FED jest instytucja prywatna czy
                          panstwowa mozna okreslic jako niuans? Widze, ze masz tendencje do
                          trywializowania.
                          • kiellon Re: Fed i Sąd 07.01.09, 00:53
                            damkon napisał:

                            > Czy fakt okreslajacy to czy FED jest instytucja prywatna czy
                            > panstwowa mozna okreslic jako niuans? Widze, ze masz tendencje do
                            > trywializowania.

                            Moze to tak wygladac, ale jestem laikiem i na razie jestem na etapie
                            ukladania sobie w glowie mechanizmow dzialania FED-u. Bardziej od
                            stanu wlasnosci interesuje mnie rola i wplyw tej instytucji i
                            zaangazowanych w niej ludzi na swiat, USA i moje podworko.
                            Zadziwiajace jest dla mnie ze przez kilkadziesiat lat kazde slowo
                            Greenspan-a mialo wiekszy wplyw na swiatowe gieldy niz faktyczna
                            sytuacja gospodarki. Przychodzi rok 2008, Greenspan spowiada sie
                            przed kongresem i widze po jego twarzy ze wie niewiele wiecej ode
                            mnie????
                            • sevenseas Re: Fed i Sąd 07.01.09, 08:21
                              Idac tokiem mysli v_v , prawdopodobnie wiekszosc
                              ludzi "zamieszanych" w kreacje tego systemu nie wie , przypuszczam
                              ze nie widzialo , kim jest ON.
                              A moze poprostu lepiej udawac ze sie nie wie?
          • majkelos0 ale sie narobiło 02.01.09, 19:31
            mam kilka spostrzeżeń: po pierwsze trzeba przed niektórymi mocno
            wazyc słowa okreslenie niegłupi ludek jak widzę jest dla niektórych
            uwłaczające. No cóż, pan były minister rolnictwa Balasz kupiwszy 100
            hektarowy PGR na wyspie Wolin kazał wszystkim pracownikom mówic do
            siebie "jasnie panie" i całowac sie w ręke. Mozna i tak. Ale taka
            ogromna duma rozsadza od środka i powoduje wieczne niezadowolenie ze
            wszystkiego. Po drugie: teoria, że wszyscy gramy na oznakowanej
            szachownicy i robimy ruchy takie jak nam "oni" każą zrobić, albo
            takie jak "oni sugerują że musimy zrobić jest niedorzecznością na
            granicy - przepraszam, tu sie pewnie naraże - schizo. Ktos próbował
            wyjasniac od strony teorii cybernetycznych, że na rynku jest takie
            multum zmiennych i tylu uczestników mających tak różne interesy, że
            stworzenie sterowalnego modelu jest niezwykle mało prawdopodbne. Ale
            cóz tam, on przeciez też pierniczy i nie zna się.
            Mnie osobiście oraz wielu moim znajomym i kolegom nie przeszkadza to
            że FED jest złodziejem, że nasz fiskus tez jest złodziejem itp itd,
            przykładów głupoty i niedorzeczności w zyciu codziennym nie brakuje.
            Nie mam jako jednostka wpływu na globalne mechanizmy a siła ulicy i
            tłumu jest teraz żadna, więc demonstracje nie bardzo maja sens. Więc
            albo posostaje pomstować na tym forum i obrażać się za "bele co" i
            straszyć zbanowaniem, albo mozna spróbowac sobie poradzić w tym
            gąszczu idiotyzmów. Niektórym sie to udaje. Ostatecznie nie wszyscy
            uwierzyli przy cenie 147 że będzie niedługo 250.A znam takich,
            którzy na tej oznakowanej szachownicy "wycięli wątróbki" tym
            cwaniaczkom, którzy to według wielu z was steruja tą szachownicą i
            tymi pionkami i nie należą w żadnym razie do grupy "onych"
            • polarbeer Ja sie zgadzam z Szutnikiem 03.01.09, 00:18
              >>> Ktos próbował wyjasniac od strony teorii cybernetycznych, że na rynku jest
              takie multum zmiennych i tylu uczestników mających tak różne interesy, że
              stworzenie sterowalnego modelu jest niezwykle mało prawdopodbne. <<<

              Ze jako "plan", obecny kryzys jest nie do pomyslenia. Nie bylby mozliwy do
              zaplanowania i nie mialby najmniejszych szans realizacji.

              Czego szutnik nie docenia, albo nie bierze pod uwage w swoich kalkulacjach, jest
              rola piramidy rynku papierow pochodnych ($ quadrillion!), rola przemocy,
              jednostronna przewaga informacyjna Fed/Treasury/JPM&Gang
              • polarbeer link 03.01.09, 03:57
                Ten artykul pojawil sie juz po napisaniu mojego poprzeniego postu...

                www.gold-eagle.com/editorials_08/willie010209.html
                (...)
                The analysis of monetary matters, such as inflation versus deflation, must take
                into account the 'Double Booking Economics' very carefully. See the Shadow
                Banking System, and bring them into the analysis. CONCEPTS LIKE MONEY VELOCITY
                MUST ADAPT OR BECOME IRRELEVANT. Many monetary tectonic shifts have occurred,
                which must alter the analysis.

                · First
            • majkelos0 Re: ale sie narobiło 03.01.09, 08:45
              spójrzcie wokół siebie, w branżach których jesteście aktywni, czy
              aby nie ma tam sytuacji podobnych do tej panującej w FED? są silni i
              są słabi, są decydenci i jest mięso armatnie, tak jest wszędzie i
              zawsze. Jesli ktoś jest mocny, to chce byc mocniejszy i wykorzystuje
              słabszych. Proste, wręcz trywialne i oczywiste, za co przepraszam na
              tym zacnym forum. Ja znam sytuację z branzy handlu produktami
              żywnościowymi. Jest silna grupa kilku-kilkunastu exporterów-
              importerów (FED), są średniej lub małej wielkości producenci -
              handlowcy (banki, firmy inwestycyjne, fundusze) i sa wreszcie
              producenci żywności (inwestorzy indywidualni), którzy zawsze są
              łojeni po grzbiecie: albo maja produkt ale jest zbyt niska cena,
              albo jest wysoka cena, ale oni akurat nie maja towaru, bo nie było
              urodzaju
              • baldazar Re: ale sie narobiło 03.01.09, 12:58
                Porównanie jest chybione! Pozycja producenta pieniędzy jest
                wyjątkowa. Wróć do argumentu versy a' conto Orlenu.
                Ale dziękuję za szczególny ton twoich wypowiedzi, które prowokują
                dyskusję. Pozdrawiam.
              • polarbeer godzisz sie na to bez oporu? 03.01.09, 13:12
                Nawet gdybys przegrywal kazda bite ze skr...nami, to nie masz innego wyjscia jak
                ciagla opozycja. Poniewaz to oni ciebie uciskaja, a nie odwrotnie.

                W przypadku monetarnego ucisku masz "kamyczka" ktorego mozesz rzucic w ich
                kierunku: zloto. To jest jedyny straznik indywidualnej wolnosci
              • polarbeer godzisz sie na to bez oporu? 03.01.09, 13:12
                Nawet gdybys przegrywal kazda bitwe ze skr...nami, to nie masz innego wyjscia
                jak ciagla opozycja. Poniewaz to oni ciebie uciskaja, a nie odwrotnie.

                W przypadku monetarnego ucisku masz "kamyczka" ktorego mozesz rzucic w ich
                kierunku: zloto. To jest jedyny straznik indywidualnej wolnosci
                • majkelos0 Re: godzisz sie na to bez oporu? 03.01.09, 15:41
                  ja sie nie czuje ani uciskany ani dymany, ani nie odczuwam
                  monetarnego ucisku, ani nie odczuwam potrzeby walki z "nimi". Nie
                  mam żadnych aspiracji do bycia "nimi" albo do pokazania "im" czegos
                  tam. ja może jestem przpadek nietypowy: nie jestem pazerny: jak mam
                  1.000.000 to nie pała mną rządza natychmiastowego pomnożenia tegoż x
                  2, potem razy 3 itp. ciesze sie tym co mam (a mam niemało - przede
                  wszystkim Rodzinę) nie musze miec 4 samochodów, 2 quadów, dwóch
                  domów letniskowych i łodzi motorowej z silnikiem odrzutowym. Tacy co
                  to maja potrzebę zwiekszania stanu posiadania bez przerwy
                  rzeczywiscie maja problem
                  • bagracz Re: godzisz sie na to bez oporu? 03.01.09, 16:18
                    To bardzo powszechna filozofia "moja chata z kraja". Zawsze obecna. W kazdym zakatku Ziemi i kazdym czasie.
                    Tylko potem zwykle trzeba zadawac popularne pytania typu "jak ludzie/elity/fachowcy/rzady mogly do tego dopuscic?".
                    • majkelos0 Re: godzisz sie na to bez oporu? 03.01.09, 17:53
                      ok, twoja chata w środku. Masz pomysł jak nalezy SKUTECZNIE
                      przeciwstawić się powszechnym oszustwom i dymaniu zwykłych ludków
                      przez FED, NBP, MF, korporacje, gazownie, zakłady energetyczne?
                      tylko jak chcesz pisac bajeczki to daj sobie sianka, konkrety please
                  • boorack a co by było gdyby ... 03.01.09, 17:33
                    Wszyscy odczuwamy monetarny ucisk. Ino jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Podobno
                    technologia idzie do przodu, pracujemy coraz wydajniej itd. itp. ale standard
                    życia systematycznie się obniża (na Zachodzie - Polska to inna sprawa). W latach
                    70 w USA przeciętnie jedna osoba była w stanie utrzymać (finansowo) całą rodzinę
                    i jeszcze zostawał nadmiar który np. gromadził się w postaci oszczędności. W
                    roku 2000 przecięta amerykańska rodzina pracuje na 2 etaty i zadłuża się coraz
                    bardziej (ostatnio trochę się to zmienia). Wiem że elektronika, gadżety itd.
                    itp. ale to nie tłumaczy takiej dysproporcji.

                    Technologia idzie do przodu i wyręcza nas w coraz większym zakresie. Być może
                    moglibyśmy żyć na nieco wyższym poziomie niz 40 lat temu lub na takim samym
                    poziomie ale mniejszym wysiłkiem (więcej czasu z rodziną i znajomymi, mniej
                    czasu w pracy). Z jakiegoś powodu tak nie jest. Pytanie dlaczego.

                    Była kiedyś taka historyjka o misjonarzu w Afryce który uczył tubylców jak
                    uprawiać ziemię aby uzyskać 3 razy więsze plony. Pewnego dnia wrócił do wioski w
                    której był kilka lat wcześniej i ze zdziwieniem stwierdził że pola są 3 razy
                    mniejsze.
                    • pawel-l Re: a co by było gdyby ... 03.01.09, 21:21
                      > Technologia idzie do przodu i wyręcza nas w coraz większym
                      zakresie...moglibyśmy żyć na nieco wyższym poziomie
                      > Z jakiegoś powodu tak nie jest. Pytanie dlaczego.

                      Ja i tak się dziwię , że ludzie żyją na tak wysokim poziomie skoro
                      tak mało osób robi coś sensownego.
                      W polsce pracuje 55% osób w wieku produkcyjnym czyli ok. 12mln.
                      Połowa w rolnictwie gdzie wydajność jest mizerna.
                      Pare mln w administracji, ubezpieczeniach, bankowości itp
                      działalności która bezpośrednio dochodu nie przynosi.
                      Do tego mamy edukację, ochronę "chorych', wojsko.
                      Handel i transport jest niezbędny.
                      Działalności stricte materialnej: budownictwo i przemysł zostaje
                      pare procent i to ci ludzie utrzymują resztę społeczeństwa.
                      Z tego do kopalni czy stoczni ciągle dokładamy.
                      Więc zostałem sam...
                      • m385 Re: a co by było gdyby ... 03.01.09, 23:43
                        pawel-l napisał:
                        > Ja i tak się dziwię , że ludzie żyją na tak wysokim poziomie skoro
                        > tak mało osób robi coś sensownego.

                        Oto potęga kapitału. Miło będzie, jeśli będzie choć odtwarzany.
                        • llukiz Re: a co by było gdyby ... 06.01.09, 02:12
                          > Oto potęga kapitału. Miło będzie, jeśli będzie choć odtwarzany.

                          srału nie kapitału. Połowę robią chinczycy a drugą połowę wytwarza się przy
                          niewielkim zaangażowaniu ludzkim dzięki wypracowanej przez wieki i doprowadzonej
                          do perfekcji technologii
                          • m385 Re: a co by było gdyby ... 12.01.09, 21:48
                            Jeśli jest ci z tym lepiej, nazywaj to "srałem"...
                            • damkon Re: a co by było gdyby ... 13.01.09, 23:57

                              > Jeśli jest ci z tym lepiej, nazywaj to "srałem"...

                              Nie bierz tego tak do siebie. Mysle, ze Twoj rozmowca pisal raczej o
                              swoich potrzebach fizjologicznych a nie o bogactwie z nagromadzonego
                              kapitalu. Uzywasz pojecia kapitalu w rozumieniu szkoly austriackiej,
                              dlatego nie dziw sie na reakcje innych uczestnikow. Sens tego slowa
                              zostal raczej wypaczony przez inne szkoly mysli ekonomicznej a w
                              szczegolnosci przez socjalistow. Obecnie kapital czy kapitalizm maja
                              raczej pejoratywne konotacje.
                              • polarbeer Kapitalizm 14.01.09, 00:54
                                >>> Obecnie kapital czy kapitalizm maja raczej pejoratywne konotacje. <<<

                                To slowo nalezy juz do lamusa, skoro "kapital" zostal roztrwoniony po czym
                                natychmiast zastapiony "pieniedzmi z magicznej paleczki". Obecnie praktykowany
                                "kapitalizm" jest karykatura wersji sprzed 30 lat. Nawet ostatnie 20 lat, ktore
                                moznaby nazwac "kredytyzmem" w ciagu ostatnich 6 miesiecy przestaly istniec jako
                                spontaniczny system, a zastapione zostaly odgorna forma...

                                "Kredytyzm totalitarny"?
                      • deluc Re: Nieefektywna struktura zatrudnienia 04.01.09, 12:17
                        wynika z braku polityki gospodarczej od lat. W praktyce mamy do czynienia z
                        wieloletnia, postepujaca deindustrializacja gospodarki jako takiej i spadkiem
                        konkurencyjnosci plus uzaleznieniem od zagranicznego kapitalu.
                        Duzy udzial w tym ma Leszek B. (ale i tez jego nasladowcy z innych opcji politycznych)
                        ktory zafundowal nam w latach 90-tych terapie wg. zasady 'opieprzyc co
                        sie da a reszcie zafundowac terapie szokowa'. Teraz ten facet ubolewa nad tym, ze
                        tak niewiele osob w wieku produkcyjnym pracuje!!! Pytanie - gdzie ma pracowac ta reszta?
                        • boorack Teraz to wszystko się odkręca. I dobrze. 04.01.09, 13:19
                          > wynika z braku polityki gospodarczej od lat. W praktyce mamy do
                          > czynienia z wieloletnia, postepujaca deindustrializacja gospodarki
                          > jako takiej i spadkiem konkurencyjnosci plus uzaleznieniem od
                          > zagranicznego kapitalu.

                          True. Struktura zatrudnienia w Europie i US stoi na głowie. Mało kto produkuje,
                          większość ludzi "usługuje" lub "urzęduje".

                          Jest szansa że ten kryzys zmieni i to. Pójdziemy albo w stronę regularnego
                          zamordyzmu (mniej prawdopodobne) albo zrzucimy część (większość?) tego
                          "balastu". Sporo się zmieniło. Internet sprzyja decentralizacji i lokalnym
                          biznesom. Przerośnięte korporacje które rosły kupując inne firmy na kredyt są
                          zagrożone. I dobrze bo obok administracji państwowej to korporacje są dużym
                          źródłem śmieciarskiego zatrudnienia. Masa ludzi w korporacjach generuje
                          "procesy" i "procedury" które uzasadniają potrzebę ich istnienia i jednocześnie
                          utrudniają życie pozostałym.

                          > Teraz ten facet ubolewa nad tym, ze tak niewiele osob w wieku
                          > produkcyjnym pracuje!!! Pytanie - gdzie ma pracowac ta reszta?

                          I tutaj ja sobie zadaję pytanie: jeżeli wyeliminować śmieciarskie zatrudnienie i
                          związane z tym obciążenia/podatki oraz wykorzystać współczesną technikę to czy 4
                          dni pracy w tygodniu po 6 godzin nie wystarczyłoby do "opędzenia" całej
                          gospodarki ?
                          • szczurek.polny Re: Teraz to wszystko się odkręca. I dobrze. 06.01.09, 22:38
                            Ktoś tu na Forum podawał linka do wykresu pokazującego, że od baaardzo bardzo dawna, od początku tego wykresu czyli od lat dwudziestych ubiegłego wieku, zatrudnienie w sektorze FIRE (Finance, Insurance, Real Estate) w USA wynosiło około 10% populacji aktywnej zawodowo. Gdzieś w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku zaczynał się powolny wzrost, potem coraz szybszy i obecnie sektor FIRE w USA zatrudnia 30% populacji aktywnej zawodowo.

                            Tak sobie pomyślałem, że:
                            1. To powinno wrócić do 10%, bo niby dlaczego miałoby być więcej, jeśli już nikogo następnego nie da się nabrać na kolejną bańkę. Parę lat to zajmie, ale wróci.
                            2. Oznacza to wzrost bezrobocia w USA o 20% populacji aktywnej zawodowo.
                            3. Dwie trzecie doradców/konsultantów/akwizytorów/przedstawicieli regionalnych/sprzedawców polis i udziałów w funduszach inwestycyjnych straci pracę. Młodzi ludzie raczej nie powinni myśleć o karierze w tym sektorze.
                            4. Ci ludzie wywalenie z roboty w punkcie 3 NIC nie potrafią. Ani płytek na ścianie położyć, ani wtryskarki obsługiwać, ani trawnika założyć, ani komputera jednoukładowego zaprogramować. Nic użytecznego - całe życie zajmowali się wciskaniem kitu frajerom i wożeniem pieniędzy frajerów do pieca.

                            Oczywiście rząd postara się, aby ta konieczna transformacja trwała jak najdłużej i była jak najbardziej bolesna. Ale to i tak nadejdzie.

                            U nas, w Polsce też nie jest dużo lepiej. Na przykład mamy małą armię akwizytorów zajmujących się przepisywaniem ludzi z jednego obowiązkowego funduszu emerytalnego do innego:
                            gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29570,6124550,Emeryci_z_deszczu_pod_rynne.html
                            Jaki pożytek przynoszą oni społeczeństwu swoją pracą? Żaden.

                            Śmieciarskie zatrudnienie musi odejść. Jak najszybciej.
                            • boorack Z całym szacunkiem dla kierowców śmieciarek ... 06.01.09, 23:08
                              ... bo ich praca jest o niebo bardziej pożyteczna od akwizytorów o których piszesz.

                              Ale w sumie ma to swoje dobre strony. Mamy gigantyczny overhead w postaci
                              polityków, urzędników i śmieciarskiego zatrudnienia. Na kryzys jak znalazł -
                              zrzucenie tego balastu ułatwi nam teraz wyjście z dołka, choć zapewne potrwa
                              jeszcze wiele lat ...
                            • llukiz Re: Teraz to wszystko się odkręca. I dobrze. 07.01.09, 01:15
                              obecnie sektor FIRE
                              > w USA zatrudnia 30% populacji aktywnej zawodowo.
                              > Tak sobie pomyślałem, że:
                              > 1. To powinno wrócić do 10%, bo niby dlaczego miałoby być więcej,

                              A dlaczego aż 10%? Przecież kiedyś potrzebni byli ludzie do wypełniania kartek
                              papieru i wykonywania na nich obliczeń. Dziś WSZYSTKO to można zautomatyzować
                              dzięki komputerom. Liczba zatrudnionych nie powinna tam przekraczać 1% licząc
                              razem z zespołami informatyków i techników doglądających serwery.

                              > 4. Ci ludzie wywalenie z roboty w punkcie 3 NIC nie potrafią. Ani płytek na ści
                              > anie położyć, ani wtryskarki obsługiwać, ani trawnika założyć,

                              akurat nauczenie się którejś z wymienionych czynności normalnej osobie nie
                              zajmie dłużej jak tydzień. A po roku praktyki jest się ekspertem w takiej
                              dziedzinie. Oczywiście wyjątkiem są tu osoby które miały trudności ze
                              skończeniem zawodówki a dziś parają się kładzeniem płytek i mimo że kładą je już
                              kilkadziesiąt lat to wciąż krzywo...
    • polarbeer Edward Griffin -- nowy artykul o Fed 06.01.09, 04:30
      To autor ksiazki "Creature from the Jackyl Island"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka