Dodaj do ulubionych

Bańka na obligacjach

01.02.09, 15:12
amerykańskich...jak ona pęknie to (pytanie laika) rynki akcji znów
się zwala czy może tani dolar pchnie je w górę?
Obserwuj wątek
    • wsadows Re: Bańka na obligacjach 01.02.09, 17:24

      Wtedy nastąpi biblijny Armagedon.
      Nikt nie wie dokładnie co się stanie, ale chyba tego już nie da się
      uniknąć...
      • cojestdoktorku Re: Bańka na obligacjach 01.02.09, 19:41
        > Wtedy nastąpi biblijny Armagedon.
        > Nikt nie wie dokładnie co się stanie, ale chyba tego już nie da
        się
        > uniknąć...

        no ja jestem laikiem i tego nie widzę
        mi się wydaje że po prostu dolar będzie bardzo tani
        a jak dolar tani to tanie będa amerykańskie aktywa
        a jak będa tanie to zamiast obligacji świat kupi sobie amerykańskie
        akcje??
        • bagracz Re: Bańka na obligacjach 01.02.09, 21:56
          Nie tylko świat. Zacznie się szaleństwo zakupów za pożyczone pieniądze, bo długi będą topnieć w oczach. Dolar stanie się gorący a
          amerykanie zostaną zgoleni do skarpetek. A jak już sie wszystko pięknie wyczyści i ci co mają się obłowić się obłowią to amerykanie dostaną nową walute. I zaczną od początku.
          • vice_versa Bańka na ignorancji i schadenfreude 02.02.09, 15:56
            Bańka na scenarzystów katastroficznych scenariuszy o upadku US i
            Armaggedonie. Bańka na ignorancji i schadenfreude.
            To są jedyne bańki które jak widzę ogarnęło to forum.

            Nie ma żadnej bańki na obligacjach! To jest 'run to safety' i do
            umacniającego się dolara. Ma to miejsce dlatego, że NIE ZAWSZE o
            rentowności banków decyduje działalność operacyjna i ilość
            udzielonych kredytów. To nie procenty od kapitału podobnie jak nie
            wysokość raty od długu decydują o rentowności: decyduje WALUTA w
            której się kapitał/dług posiada.

            Run on TBills jest związany z ucieczką kapitału od innych walut
            (powodującą obniżkę wartości i spadek kursu większości walut). Mamy
            dziś EWIDENTNE oznaki tego że wszyscy duzi gracze na rynku coraz
            bardziej PRAGNĄ KUPOWAĆ DOLARA. Zamiast pisać bajki o bańkach w
            deflacji i snuć futurystyczne Armagedony, należałoby się najpierw
            zastanowić Z JAKIEGO POWODU duzi, globalni gracze zatęsknili za
            dolarem. Co wiedzą, czego WY nie dostrzegacie. Czy oni nie mają tak
            wybitnych specjalistów którzy nie widzą słupków M1 i nie wiedzą co
            wynika z uchwalania przez Kongres kolejnych planów ratunkowych na
            kolejne tryliony UST, czy też może WIEDZĄ WIĘCEJ niż przeciętni
            laicy? Należy doceniać swojego przeciwnika i SZANOWAĆ jego wybory.
            Poznać go i zrozumieć, zamiast dyskredytować.

            Chyba, że ważniejsze jest to, żeby ktoś Was zrozumiał i przytaknął
            niż to czy Wy potraficie rozumieć cele i sposoby osiągania celów
            przez tych z większą władzą, tych mądrzejszych zarządzających
            systemami wyższego rzędu.

            Po prostu należy sobie zadać pytanie KTO SIĘ tutaj MYLI, a KTO MA
            RACJĘ. Trzeba dać choć jeden rozsądny powód pozwalający
            przypuszczać, że dotychczasowi króle systemu są nadzy, a laicy
            buszujący po forach z oświeceniowymi hasłami Armaggedonu są ubrani.
            A nie dawać się ponosić fantazjom.

            Laik tym się różni od specjalisty, że ten drugi ma INTERES w
            poglądach które głosi, choćby były nierentowne. W byciu laikiem nie
            ma nic niestosownego, można powiedzieć nawet, że laika stać na
            luksus mówienia prawdy, a specjalisty na to nie stać. Różnica jest
            taka, że specjalista wie kiedy jest specjalistą a kiedy ma luksus
            bycia laikiem.
            Natomiast ignorant to człowiek którego stać na nie liczenie się z
            tym co robią z pieniądzem ludzie mądrzejsi od niego lub ludzie
            zarządzający wyższym systemem, czyli ludzie z realną przewagą władzy.
            Ignorant nie liczy się z przewagą władzy, a władza wie jak i umie
            zarządzać informacją która określa świadomość laików.

            Trzeba Wam wiedzieć więc, że specjaliści powiedzieli Wam i odkryli
            karty, że są nadzy. Jeśli im uwierzycie, że mylili się, że
            przypadek, że błąd, że kryzys to wypadek przy pracy, niczego nie
            zrozumiecie i całkiem świadomie decydujecie się na ignorancję.
            Gdybyście zwrócili uwagę na SKUTKI takiego postawienia sprawy,
            zrozumielibyście, że bańka na UST bierze się m.in. z WASZYSCH
            pieniędzy, które de facto zamieniliście na świadectwa udziałowe,
            fundusze emerytalne etc wierząc że Ci goście LEPIEJ potrafią
            zarządzać waszym kapitałem, a teraz Ci goście w WASZYM imieniu, ale
            na swoją rzecz, o czym nawet nie wiecie, CHRONIĄ kapitał. POTRAFIĄ.
            Wam przypada w udziale realny spadek wartości, nawet jeśli odpalą
            Wam wasze 8%.

            Pierwsza zasada bankiera brzmi: chroń swój kapitał. To Wasze
            przekonania określają Waszą przyszłość i waszą pozycję finansową.
            Nie przekonania Waszych bankierów i doradców finansowych. Wolicie
            wierzyć, że ONI sprzeciwili się swojej misji, swojej powinności,
            dołączyć do grona zdegustowanych ujadaczy i wieszczy collapsu.
            Tymczasem prawda jest taka, że SAMI powierzyliście im swój kapitał i
            nie ochroniliście własnego. Sprzedali Wam bajkę o własnej
            indolencji, bankructwie a Wyście ją łyknęli, bo nie szanujecie
            swojego przeciwnika.
            • polarbeer Re: Bańka na ignorancji i schadenfreude 02.02.09, 16:54
              Duzo racji w tym co napisales. Z tym jednak ze nie wieze w nieomylnosc
              rzadzacych. Nie wierze w ich glupote, ale wierze ze ich chciwosc spowodowala ze
              zaczeli brac ryzyko ktorego nie powinni byli brac.

              Co do "kapitalu" ktorego bankowcy chronia jako pierwszego przykazania... Co masz
              na mysli? Check kiting miedzy Fed-em a US treasury?
            • bagracz Re: Bańka na ignorancji i schadenfreude 02.02.09, 20:21
              Widzę Vice_versa, że działam na Ciebie jak płachta na byka smile
              Relax. Podziwiam Twoją wiarę w spryt, mądrość, szerokie spojrzenie, cwaniactwo, dalekowzroczność itp. jakie przypisujesz elitom.
              Naprawdę podziwiam. Dzisiaj znaleźć kogoś takiego to prawdziwa sztuka. Przynajmniej w tym środowisku w jakim się obracam.
              Ja z tego wszystkiego wierzę co najwyżej w spryt i cwaniactwo.
              Kiedyś też usiłowałem wierzyć, że rządzą nami mądrzy ludzie, którzy mają swoje cele, które ja nie zawsze muszę rozumieć. I wiesz co Vice-versa? Jakoś tego nie widać. Widać za to jaskrawo cechy, których tu nie chcę wymieniać bo i po cholerę. Oczywiście, można te cechy ubrać w cokolwiek się zamarzy. Ale niekoniecznie każdy musi być tak naiwny.
              Oczywiście możesz sobie wierzyć w jakąś tam kolejną Wunder Waffe. W pewnych okolicznościach ludzie skłonni są wierzyć w najdziwniejsze rzeczy. Ci na górze doskonale o tym wiedzą. Ale to są podstawy, które pewnie znasz. Ja nie mam zamiaru wierzyć w takie rzeczy. Chyba bym nie mógł się zmusić gdybm nawet chciał. A ponieważ, jak piszesz, nie dla psa kiełbasa i dostęp do informacji mam ogranicznony, to nie pozostaje mi nic innego jak wybierać te najbardziej prawdopodobne kąski. Na zimno. Nie oglądając się na te czy inne sympatie i antypatie czy inne uprzedzenia. Bo Vice-versa, tylko prawda jest ciekawa.
              Więc spokojnie daj se luz Vice-Versa. Mnie nie nawrócisz na czyjąś wiarę. Co najwyżej możesz mnie przekonać. Argumentami. To leci tam, bo cos tam, w wyniku tego zachodzi ten proces, który powoduje tamto. No sam wiesz. Pisanie zaś, że na Wall Street są mądrzy ludzie a w Moskwie, Pekinie i gdzie indziej kompletne głupki, które nie umieją dodać do trzech nie jest żadnym argumentem. Ma dokładnie zerową wartość z mojego punktu widzenia.


              • bagracz Re: Bańka na ignorancji i schadenfreude 02.02.09, 20:28
                Aha i jeszcze jedno bo przeoczyłem. Już zresztą kiedyś Ci zadawałem to pytanie. Jeśli oni są tacy doskonali to dlaczego tak wtopili poprzednio? A może to też zmyłka?
                Ja wiem Vice-versa, że ocena prawdopodobieństwa jest nudna i nieludzka. Ale przynosi efekty. Nie tylko w pokerze.
            • wsadows Re: Bańka na ignorancji i schadenfreude 02.02.09, 20:43
              >
              > Nie ma żadnej bańki na obligacjach! To jest 'run to safety' i do
              > umacniającego się dolara.
              >

              Zbiorowy run, zupełnie jak poprzednio po obligacje subprimów albo u
              nas po opcje i swapy walutowe...
              Fakt, że zastanawia ogólna zgodność ocen elit, że teraz rządy i
              podatnicy muszą pomóc, że nawet sam Soros posypał w Davos głowę
              popiołem, mówiąc o zaskoczeniu skalą kryzysu, ale czy to zaraz ma
              być spisek?

              Nie wiem, wydaje mi się, że od wrzesnia 2008 nikt nie panuje nad
              niczym, a prawy wymknęły się całkowice spod kontroli. To jest
              zbiorowa panika, owczy pęd, jak dla mnie, a nie żadne chytre plany.

              Ale ja jestem ignorantem...







              • bagracz Re: Bańka na ignorancji i schadenfreude 02.02.09, 22:04
                wsadows napisał:

                a mnie, a nie żadne chytre plany.

                > Ale ja jestem ignorantem...

                Ja też
        • coondelboory Re: Bańka na obligacjach 03.02.09, 19:23
          A dlaczego dolar miałby być bardzo tani? Przecież w sytacji "pęknięcia bańki na obigacjach" będziemy mieli sytację gdy na rynku dużo będzie obligacji a mało dolarów. Towar którego jest mało raczej podrożeje niż potanieje.
          Osobna sprawa, co to znaczy, że ta "bańka pęka"? Rząd USA odmawia wykupienia jakiejś serii obligacji i obligatariusze rzucają swoje zasoby w panice na rynek? Przecież to by oznaczało, że żaden rząd na świecie nie jest wiarygodny i NIKT nie kupiłby ŻADNYCH obligacji. Jedyne co miałoby jakąkolwiek cenę to gotówka (i to nie każda, na pewno byłby to dolar, może jen i frank) i przede wszystkim złoto.
          Odwrotnie niż to się wam panowie zdaje dolar byłby bardzo drogi, akcje bardzo tanie a cena złota odleciałaby w stratosferę...
          • boorack Re: Bańka na obligacjach 03.02.09, 20:05
            > Towar którego jest mało raczej podrożeje niż potanieje.
            To zależy jak na pęknięcie bańki zareaguje FED. Mogą zarządzić default lub
            zadrukować dziurę w budżecie i sukcesywnie zadrukowywać kończące się obligacje.
          • bagracz Re: Bańka na obligacjach 03.02.09, 20:18
            Gdyby odmówił wykupu obligacji to jest po herbacie. Wszyscy zostają ze śmieciami. Dłużnicy odmawiają spłat kredytów. Dolar na świecie jest skończony. W kraju trzeba płacić a w kasie pusto i nie da się zdobyć kasy przez dalsze zadłużanie, więc zaczyna się wielkie drukowanie a dolary jeszcze spływają z zagranicy. Hiperinflacja jak w banku. Słowem najgłupszy ruch pod słońcem.
            Jeśli pęknie bańka na obligacjach efekt będzie podobny ale dużo łagodniejszy i jest szansa na jego opanowanie. Nie obejdzie się jednak bez monetyzacji długu. To w ogóle jest sytuacja między młotem a kowadłem. Z jednej strony ogromne wydatki rządu, bo kryzys, trzeba pompować a z drugiej nie da się dłużej robić tego na kredyt. Chcąc nie chcąć ilość realnego pieniądza pompowanego do gospodarki będzie rosnąć. Z drugiej strony mamy deflacyjne warunki. Pieniądz nie traci w sposób równomierny na wartości wraz z infalcją. Jest jeszcze gorzej. Jego wartość wzrasta. To jest klasyczny przypadek kumulowania się sił infalcyjnych, które w końcu gdy ruszą, będą bardzo trudne do opanowania bo mogą uruchomić samonapędzające się siły hiperinfalcji. To jest chyba główne w tej chwili, przyszłe, zagrożenie dla gospodarki i społeczeństwa w USA. Myślę, że im dłużej będzie deflacja tym gorsze będą rokowania.
            Chyba, że ktoś wymyślił jakąś Wunerwaffe do znikania pieniędzy z rynku. Jeśli tak to może ktoś mnie oświeci bo ja takiej nie znam oprócz skokowej dewaluacji czy bandyckiej wymiany pieniądza.
            • coondelboory Re: Bańka na obligacjach 03.02.09, 22:36
              Nabiłeś sobie głowę tą hiperinflacją i upadkiem dolara i nie widzisz nic innego. Obligacje, kredyty, kontrakty i inne instrumenta nominowane w dolarach to nie dolary. Plajta tych instrumentów to nie jest plajta dolara. Dolarów - pieniędzy jest stosunkowo mało, bardzo duuuuuużo jest instrumentów - "pieniędzy". Upadek kolejnych instrumentów to taka "Wunerwaffe do znikania pieniędzy z rynku", tyle tylko, że nie znikają te prawdziwe pieniądze, a jedynie ich podróbki.
              Myślę, że Fed może jeszcze długo drukować bez żadnych skutków inflacyjnych.
              • bagracz Re: Bańka na obligacjach 03.02.09, 23:46
                coondelboory napisał:

                > . Obligacje, kredyty, kontrakty i inne instrumenta nominowane w dolarach to nie
                > dolary.

                Zielone w formie papierków to są pieniądze za które można coś kupić. Zgoda. Ale to nie są jedyne pieniądze za które można coś kupić w USA.
                Właściwie to gdyby wszyscy nagle zaczęli przyjmować tylko zielone papierki to by się okazało, że ich prawie w ogóle nie ma.
                Nie sugeruj się więc stricte pojęciem "drukowanie". To jest obecnie o wiele bardziej pojemne pojęcie. To tak jak w naszym wszechświecie. Znikąd pojawia się para cząsta-antycząstka. I sobie istnieją aż się nie spotkają i wtedy znikną czyli anihilują. Podobnie jest z wszechświatem finansów. "Znikąd" czyli z ludzkiej działalności, pojawia się dług i wymagalność jego spłaty. Czyli taka cząstka i antycząsta. To działa zawsze tak samo. Fryzjer obetnie ci włosy i nie wyjdziesz spokojnie z zakładu bez uiszczenia zapłaty. To są siły działające w świecie finansów. Bardzo silne nieraz oddziaływania. Większość takich par cząstek i antycząstek anihiluje zaraz po powstaniu. Zupełnie tak jak w naszym wszechświecie. Ale mała część się rozbiega. W czasie i przestrzeni świata finansów. I tworzy ten cały skomplikowany świat. W całości stworzony z takich elementarnych cząstek i działających sił. Pieniądze to tylko niezbędne ukwantowienie tego świata, bez którego nie mógłby powstać. To czy mają taką czy inną postać w naszym realnym świecie, nie ma prawie żadnego znaczenia. W końcu różne formy reprezentują zawsze to samo. Czyli dług i aktywa. Bilans zawsze musi wyjść na zero. Nawet wtedy gdy komuś darujesz dług zachodzi taki proces. To tak jakbyś spalił 10 dolców. Inflacja też tylko zabiera jednym a daje innym, podobnie jak dewaluacja albo rewaluacja. I wyzwala wsciekłość u nabitych w butelkę. Ale grabieże zawsze były częścią naszej historii. Forma pieniądza ma naprawdę niewielkie znaczenie dla całości.
                • coondelboory Re: Bańka na obligacjach 04.02.09, 00:23
                  > Zielone w formie papierków to są pieniądze za które można coś
                  > kupić. Zgoda. Ale to nie są jedyne pieniądze za które można coś
                  > kupić w USA.
                  > Właściwie to gdyby wszyscy nagle zaczęli przyjmować tylko zielone
                  > papierki to by się okazało, że ich prawie w ogóle nie ma.

                  O właśnie to chciałem ci pokazać, cieszę się, że tak ładnie to zrozumiałeś smile
                  Ten cały krach wynika właśnie z tej anihilacji "pieniądza" kredytowego, o której wspomniałeś. Ta forma może występować tylko w warunkach zaufania, wogóle "credito" znaczy zaufanie. Jeśli zaufanie znika, znika też pieniądz kredytowy, a płacić trzeba. Więc trzeba jakoś zdobyć gotówkę - sprzedać auto, dom, akcje, obligacje, obce waluty, surowce, towary, cokolwiek. Wszystko, co nie jest pożądaną gotówką traci na wartości. A najbardziej pożądane będą jednak dolary.
                  • bagracz Re: Bańka na obligacjach 04.02.09, 06:51
                    wishful thinking
    • krzywania Re: Bańka na obligacjach 01.02.09, 22:42
      finanse.wp.pl/kat,7831,oid,3642675,sort,1,title,Zaplecze-budownictwa-sobie-poradzi,wid,10801611,opinie.html
      Ktos tak napisal...

      "Już niedługo...

      Już niedługo pęknie największa bańka spekulacyjna ostatnich 300 lat. Zmuszona trudną sytuacją wewnętrzną Turcja zacznie sprzedawać amerykańskie obligacje. To będzie impuls, który wywoła lawinę. Inne państwa w panice zaczną na wyścigi wyprzedawać amerykańskie śmieciowe obligacje za bezcen, co doprowadzi do katastrofy. Dolar w miesiąc straci 50 % swojej wartości. Upadnie eksport do USA, co pociągnie za sobą katastrofalne skutki w Chinach, Japonii, UE. W wielu państwach dojdzie do strajków generalnych i walk ulicznych. Ludzie przestaną otrzymywać wypłaty i zaczną rabować sklepy. Wojsko użyje broni i dojdzie do walk rządzących z rządzonymi. Zbankrutowane reżimy winą za kryzys obarczą państwa sąsiednie, co doprowadzi do wybuchu konfliktów lokalnych. Ameryka broniąc swoich sojuszników, zaatakuje ..."
      • majkelos0 Re: Bańka na obligacjach 02.02.09, 07:48
        zapomniał ten ktoś dodać, że na końcu, z gwiazdozbioru andromedy
        wyląduje cywilizacja, która przywiezie ze sobą w kontenerach nowe
        know how i naszą prastara ziemię zasiedli a my ziemianie będziemy im
        polerować złote paski do noszenia androboxów
    • prze.mek.f analiza 02.02.09, 07:26
      bartoszstawiarski.blox.pl/2009/01/Banka-na-amerykanskich-obligacjach.html
    • pawel-l Re: Bańka na obligacjach 02.02.09, 16:16
      Kiedyś ten balon pęknie, ale myśle, że upłynie jeszcze wiele lat
      zanim pojawi się inflacja.
      Podobnie jak w przypadku innych boomów kredytowych, najpierw trzeba
      spuścić powietrze z balona kredytów, akcji, nieruchomości itp.
      Jak Dow Jones spadnie poniżej 1000 zacznę myśleć o inflacji...

      www.elliottwave.com/freeupdates/archives/2009/01/30/Treasury-Yields-The-Look-Of-Deflation-.aspx
      • wolo Re: Bańka na obligacjach 02.02.09, 19:56
        Te wykresy i komentarze sugerowałyby raczej, że to nie balon, tylko
        wliczenie deflacji w cenę obligacji lub też innymi słowy, że
        obligacje są bliskie jakiejś tam fair value.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka