Dodaj do ulubionych

czy jest miejsce na optymizm?

18.04.09, 21:49
w oficjalnych mediach kroluja naglowki o koncu kryzysu, co nie uszlo uwagi
niektorym naszym forumowiczom:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=90397057
jednak u innych propaganda goloslownego optymizmu powoduje odruch wymiotny:

kadi pisal:

"Gadka o "koncu kryzysu" to ulubiony konik od paru tygodni. Nawet
gosciu od pogody zaczyna o koncu kryzysu , zanim przejdzie do
wzbierajacych wod Red River i sniegu w Ohio."

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=93320466
w tym kontekscie warto tez przeczytac post SiP

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=94209955
a co nt. dslszych losow kryzysu sadza guru tego forum? jedna pesymistyczna
prognoza gorsza od nastepnej; opinie dotycza roznych rynkow, ale generealnie
przeslanie jest identyczne: najgorsze jeszcze przed nami;

zacznijmy od naszego Gospodarza:

Przycinek o sytuacji w Stanach:
Jezeli ktos mysli, ze mamy kryzys to co bedzie za rok, kiedy ten kryzys
zacznie sie na calego? Bo ja na razie nie widze tego kryzysu.
Mamy owszem recesje, ale spirala deflacyjno placowa jeszcze nawet nie zaczela
sie nakrecac. Poczekajmy kilka miesiecy na efekty obecnych zwolnien. Ludzie
zaczna wpadac w desperacje i pracowac za 1/5 tego co zarabiali dotychczas.
Upadnie kilka wiekszych firm i byc moze w slowniku pojawia nam sie kolejne
slowa na okreslenie depresji. Moze "hiperstagflacja"?

To jest fajne nowe slowo. Polaczy ono kilka zjawisk rownoczesnie - wzrost
bezrobocia i cen i spadek realnego GDP. Bedzie dodruk pieniedzy, wzrost
zadluzenia publicznego - bedzie wszystko naraz!
Ekonomiczna katastrofa na skale globalna.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=93926356&a=93966789
Szutnik o prognozach dla PLN:

"Ciągle jeszcze możliwy jest wzglednie optymistyczny scenariusz,
który podawałem w październiku '08- EUR do okolic 5,40. Scenariusz
ten wynikałby z założenia równości fal 1 (VII-X'08) i tej
domniemanej 5. Aby miał on wogóle rację bytu, musielibyśmy dno na
walutach zrobić już teraz (a więc wxy jako zamknięta już korekta).
Im dłuższe bedzie wahanie w strefie 4,25-4,95, tym większe
prawdopodobieństwo silniejszego późniejszego wybicia w górę.

Każdy inny scenariusz jest już niestety bardziej pesymistyczny, na
razie jednak nie bedę się nad nimi rozwodził.

Mając już jaki taki obraz ruchu cen, spróbuję pokusić się o ramy
czasowe. Generalnie uważam, że problemy na PLN powinniśmy zobaczyć
latem lub nawet późną wiosną (końcówka maja - czerwiec). "

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=91532497&a=94020273
7dni o gieldzie:

Wlasnie, dane znakomite, zakaz gry na krotko, ksiegujemy jak chcemy. I to jest
fakt, cala prawda. Jestesmy w nowym wirtualnym swiecie ksiegowych.

A tak po prawdzie to po tak gigantycznych cieciach stop i wpuszczeniu w banki
i rynek tak wielkiej kasy gieldy po prostu musialy odbic. Nalezalo sie mu to
jak psu buda. Tu nie ma, ze sie nie dalo. Na taka ilosc srodkow "leczniczych"
zaaplikowanych w tak krotkim czasie rekacja byc musiala. Kwestia byla tylko
wyznaczenia momentu odbicia. Czesc ludzi (bylem w tej grupie) liczyla na
styczen/luty inni na inne miesiace. Trafilo na marzec/kwiecien.... Ot i
wszystko. Nie ma sie czym chyba specjalnie ekscyowac. Typowe zachowania gieldy.
Druga czesc gieldowej rozwalki pewnie jeszcze w tym roku.

Mnie tylko zastanawia, czy instytucjonalni, ktorzy teraz pompuja zostana z
akcjami sami, czy wciagna znowu do gry naiwnych maluchow.
Jak zostana sami, to moze byc duzy chwilowy problem do rozladowania smile
zanim matka natura upomni sie o odklamanie rzeczywistosci. odklamana.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=90397057&a=94148013
Polarbeer o rynku nieruchomosci:

Obserwowanie cen i ilosci transakcji nieruchomosci ma podobny sens jak
obserwowanie ruchu pojedynczego kamienia, ktory pierwszy sie poruszyl i
zapoczatkowal lawine... To jest zupelnie nieistotna sprawa! Co wiecej, jest
zupelnie prawdopodobne ze ceny nieruchomosci i gieldy moga zaczac bic
wszystkie poprzednie rekordy. Wystarczy, zeby pieniadze ktore tworza wszystkie
rzady i banki centralne na "walke z deflacja" z opoznieniem dotrly w rece
ludzi z poza bankowosci i rzadow. Taka sytuacja bedzie jedynie wskazywala
na nastepny przeskok w rozwoju kryzysu a nie jego koniec.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=90397057&a=90400263
Nie czytam wszystkich postow, wiec pewnie kilka moznaby jeszcze dodac, jak
chociazby jeden z wielu cytatow SiP:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=93319305&a=94199364
ale nie o to chodzi, zeby mnozyc pesymistyczne przepowiednie, ale pokazac
ogromny rozdzwiek jaki pojawil sie ostatnio pomiedzy informnacja serwowana w
masmediach a opiniami naszych forumowych kolegow; nie pamietam, takiej
sytuacji od poczatku istnienia tego forum;

i na koniec: przylaczam sie do pesymistow, czemu zreszta rowniez dalem wyraz w
kilku postach, chociaz z calego serca wolalbym uwierzyc prasie.




Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Re: czy jest miejsce na optymizm? 18.04.09, 22:25
      U nas prawdziwa rzeznia na rynku pracy rozpoczela sie w W 4Q 2008, 3 kwartaly po
      rozpoczeciu recesji. Obecnie dynamika przyrostu bezrobocia jest niezwykle
      wysoka. W calych rejonach przyrosty bezrobocia sa rzedu 0.7% miesiecznie.
      Obecnie sytuacja wyglada alarmujaco w tym sensie, ze Amerykanie nie maja zadnych
      oszczednosci, o czym interesujaco pisze raport Metlife w tym fragmencie:

      "50% of Americans say they are only one month — or only two paychecks — or less
      away from not being able to meet their financial obligations if they were to
      lose their job, and more than half of these, a startling 28% of the total
      respondents, couldn’t survive financially for more than two weeks."

      www.metlife.com/about/press-room/us-press-releases/index.html?compID=12452
      To oznacza, ze prawdopodobienstwo wystapienia spirali deflacyjnej i
      katastrofalnego spadku wplywow podatkowych jest bardzo wysokie i nie nalezy
      wierzyc w zadne zatrzymanie tego kryzysu.

      Jezeli wskaznikowo ma racje autor tej wypowiedzi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=94146385

      to na zasadzie analogii czasowej w Polsce rozpoczyna sie wlasnie ostatni kwartal
      spokoju przed wielka fala zwolnien. Mozliwe jednak, ze bezwladnosc gospodarki
      bedzie mniejsza i te zmiany beda zachodzic szybciej, czyli juz teraz. Tak czy
      owak nie wyglada to przyjemnie.
      Przy tak gwaltownych zmianach na rynku pracy nie bedzie zadnego odbudowania
      popytu i zadnej stabilizacji rynku. Dla uzmyslowienia skali katastrofy niech
      swiadczy fakt calkowitego zalamania sprzedazy w firmie, ktora wlasnie czesciowo
      przejalem. Firma miala 150% dynamiki sprzedazy w 2007 roku a w 2008 spadek o 80%
      a obecnie nie sprzedaja nic. Takich funkcjonalnych bankrutow jest na rynku wiele.
      Takie firmy trzymaja sie na powierzchni tylko dzieki kredytom i jest tylko
      kwestia czasu, kiedy to sie wszystko rozleci. Rynek jest nasycony towarami i
      przetrwaja tylko nieliczni wskutek czego produkcja przemyslowa zdrozeje a
      niekorzystne zjawiska nasila sie.
      • majkelos0 Re: czy jest miejsce na optymizm? 19.04.09, 08:08
        skoro przejąłęś firme (i bardzo dobrze) to przeciez nie po to, by do
        niej dopłacać - byc może przez jakis krótki okres- i mimo
        przewidywanego przez Ciebie pogorszenia i nasycenia rynku towarami,
        zwyżki kosztów produkcji przemysłowej itp, itd. Tak rozumuja tez
        inni. I dlatego nie ma znaczenia ile jeszcze sie pogorszy. Takie
        ruchy jak Twoje i pewnie wielu innych sa zwiastunem jesli nie nowej
        długotrwałej koniunktury, to z pewnością bardzo powaznego
        długotrwałego odbicia w gospodarce, co zdążyła zauważyć giełda. A
        jeszcze to narzekanie, że jest źle i bedzie gorzej versus przejeta
        firma utwierdza mnie w tym przekonaniu.......
      • robisc a Welch mowi, ze juz gorzej nie bedzie 20.04.09, 19:26
        www.pb.pl/2/a/2009/04/20/Gospodarka_USA_siega_dna
        czytam teraz jego "Winning" jako lekture obowiazkowa; to taki korporacyjny guru,
        nawet w Polsce;

        Welch vs Przecinek; coz za pojedynek smile
    • kurt76 nie 18.04.09, 23:01
      dopoki nie znajdzie i to szybko wybitny minister finansow, ktory np. nie rozpocznie niezaleznej polityki finansowej zorientowanej na stworzenie popytu na ukrainie czy bialorusi. dlaczego nie budujemy autostrad z ukrainskiego cementu?

      upupia nas.... ukreca leb, osadza w 3 lidze. biernosc do drugiej potegi to nasza dewiza. szkoda.
    • deluc Z 0,5 mln wzrost liczby bezrobotnych 19.04.09, 01:22
      do konca roku? Drastyczny wzrost zatorow platniczych? Utrata plynnosci dla
      firm w niektorych branzach? Gigantyczna dziura budzetowa? - brak srodkow
      na zaplanowane w budzecie wydatki? Wszystko to wywola ograniczenie popytu
      a co za tym idzie uruchomi spirale, az osiagniemy dno. To bedzie gdzies
      polowa 2010 - ale poprawa bedzie bardzo powolna. W miedzyczasie moze byc tyle
      reperkusji ze az sie boje o nich myslec.
      Paradoksalnie uwazam, ze zloty moze sie umocnic jak recesja sie rozpedzi.
      • deluc Recesja dopadnie i Polskę 23.04.09, 12:09
        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6529992,Recesja_dopadnie_i_Polske.html
        "(..)W grę wchodzi tylko podniesienie składki rentowej, która teraz wynosi 7
        proc. Każdy procent w górę to dodatkowe 4 mld zł - mówi jeden z naszych
        rozmówców.(..)"

        Hym, jest to klasyczny sposob na zarzniecie tych, ktorzy ledwo przeda
        bowiem skladki stanowia staly koszt prowadzenia dzialanosci i maja sie ni jak do
        faktycznych dochodow. Brawooo, brawooo!!!
        • deluc KE przewiduje spadek PKB w Polsce o 1,7 proc 02.05.09, 13:36
          gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,94782,6562839,Prognoza_nie_do_wiary_.html
      • deluc Bankom kończą się pieniądze 15.05.09, 10:37
        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6609495,Bankom_koncza_sie_pieniadze.html
        "(..)
        Ten trzeci aspekt szczególnie niepokoi Ryszarda Petru, ekonomistę z SGH, który jeszcze w styczniu alarmował, że banki zaczynają odcinać firmy od kredytów inwestycyjnych. Teraz problem jest poważniejszy. - Większość firm nie chce pożyczać na inwestycje, bo zrezygnowały z projektów rozwojowych. Prawdziwym dramatem jest to, że teraz banki odcinają firmy od kredytów obrotowych, dzięki którym finansują swoją bieżącą działalność - ostrzega ekonomista. Tłumaczy, że to pierwszy krok do zatorów płatniczych, które paraliżują przepływ pieniądza w gospodarce. - Co z tego, że firma działa w branży, której - teoretycznie - kryzys nie dotyka. Jeżeli jej kontrahenci przestaną płacić w terminie, to ona też szybko zacznie mieć kłopoty z płynnością - mówi Petru.(..)"

        Czyli tak jak przewidywałem.
    • tuczynski Re: czy jest miejsce na optymizm? 19.04.09, 03:04
      te 5,40 dlaczego uważasz że nie jest optymistyczne? A niech będzie i po 8. Jak
      ja w dolarach się umawiał. Fakt, na wakacje tym razem pojadę w bieszczady -
      trzeba znać ziemię ojców. Nie kupię misek ustępowych importowanych co z żoną
      planowałem, tylko nasze rodzime, prawdziwe. Dam znać czy dyskomfort z
      korzystania faktycznie jakiś, ale nie sądzę że znaczący. Sadzeniaki
      przygotowane, winogrona, maliny, jabłonki przycięte. Niech no jakiś kryzys mi tu
      do płota podejdzie
      • robisc Re: czy jest miejsce na optymizm? 19.04.09, 11:14
        punkt widzenia zalezy od punku siedzenia; w skali mikro bardzo slaby zloty moze
        byc swietna wiadomoscia, w skali makro jednak niesie za soba zbyt wiele
        zagrozen; kurs pomiedzy 4 a 4,50 wyaje sie optymalny dla gospodarki;
    • robisc ciekawy post na Gospodarce 19.04.09, 11:26
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=94228607&a=94228607
      • kolo1974 Re: ciekawy post na Gospodarce 19.04.09, 14:41
        ciekawy a wrecz zarabiscie ciekawy i trafny ,najgorsze jest to ze Polacy zostali
        brzydko mowiac wyruch...na ladnych pare lat swiadczy to o tym jak podly jest ten
        swiat...ale na chciwosc i glupote lekarstwo jest potrzebne a deweloperzy to
        szuje nie z tej ziemi.
      • lastboyscout Ha! Stalin wiecznie żywy! :) 19.04.09, 15:29

        Jak sie przyjemnie powraca do dawnych dyskusji i
        WERYFIKUJE poglady, tych, ktorzy je tak latwo zmieniaja ... wink

        Robisc:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=25824562&a=26632705
        LastBoScout:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=25824562&a=26632705

        Przy okazji:
        TAK sie kiedys DYSKUTOWALO na tym forum panowie !

        • lastboyscout Re: Ha! Stalin wiecznie żywy! :) 19.04.09, 16:20
          (maly blad wiec jeszcze raz)

          Jak sie przyjemnie powraca do dawnych dyskusji i
          WERYFIKUJE poglady, tych, ktorzy je tak latwo zmieniaja ...

          Robisc:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=25824562&a=26623862
          LastBoScout:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=25824562&a=26632705

          Przy okazji:
          TAK sie kiedys DYSKUTOWALO na tym forum panowie !
          • robisc Re: Ha! Stalin wiecznie żywy! :) 19.04.09, 17:57
            4 lata temu, tak wlasnie bylo; 4 lata to kawal czasu smile
    • stoje_i_patrze nie ma 19.04.09, 16:42
      Nie ma gdyż obecnie giełdy oderwały się od prawdziwej gospodarki. Już dawno nie
      było takiego dysonansu. Obecne zwyżki na giełdach wynikają z kwestii
      technicznych a nie gospodarki.

      Nadciąga nowe tsunami - komercyjne nieruchomości (jak centra handlowe). polecam:

      zerohedge.blogspot.com/2009/04/imminent-disinformation-schism.html
      • robisc Re: nie ma 19.04.09, 18:46
        taa...artykul dobrze koresponduje z niniejszym watkiem;
        u nas nieruchomosci komercyjne wciaz maja sie dobrze, natomiast gdyby wystapily
        zjawiska opisane w artykule (dramatyczny wzrost zaleglych rat kredytow
        finansjacych CMBS-y r/r)to mamy kilka bankow bankrutow;
        panie Morawiecki - faktycznie masz Pan czego sie bac...
    • robisc przyklad pozytywnego myslenia :) 19.04.09, 19:08
      ...Economists looking for the so-called "green shoots" of an economic turnaround
      also spotted some hopeful signs.
      First-time claims for unemployment benefits fell to their lowest level since
      January, the Philadelphia Fed's manufacturing index improved much more than
      expected in April, and also this month, consumer sentiment bounced higher.
      Housing starts plunged in March. But some analysts took that as a positive sign
      that homebuilders weren't adding to inventory.
      Alan Blinder, the former Fed vice chairman and Princeton University economist,
      told MarketWatch Thursday he anticipated gross domestic product would turn
      positive in the fourth quarter.

      www.marketwatch.com/news/story/Stocks-focus-many-markets-seek/story.aspx?guid={D96756A4-E721-47C9-A517-9D90A00035AA}&dist=SecMostRead
    • kw.pol Re: czy jest miejsce na optymizm? 19.04.09, 21:12
      A z drugiej strony Bloomberg podaje, że inwestorzy indywidualni w
      USA średnio posiadają 45% wartości portfela w gotówce, a w akcjach
      mają aż 41% zaangażowania. Bodaj ostatni raz taka sytuacja miała
      miejsce miesiąc po krachu w 1987r.

      Jak do tego dodamy rżnięcie na krótko w względnie długim terminie
      przez instytucjonalnych w USA w ostatnim czasie, to ciekawie wygląda
      ten pesymizm. Od kiedy to dane spływające na rynek decydują o
      zwrotach na giełdach, głównie w średnim i długim terminie? Zawsze
      myślałem, że to cash lub jego brak decyduje o trendach na giełdach.
      Ale może tym razem będzie inaczej?

      Ot, taki kamyczek wrzucony do portfeli wszystkich wiecznych
      pesymistów!
      • robisc Re: czy jest miejsce na optymizm? 19.04.09, 21:49
        hmm..gdyby Przecinek byl wiecznym pesymista to nie kupowalby upadajacej firmy, a
        ja nie udzielalbym wciaz kredytow korporacjom; nie chodzi wiec o pesymizm, a
        pozwolenie sobie na optymizm;

        mysle, ze nie ma madrych na ten kryzys i dopuszczam, ze mozemy sie mylic, a
        media mainstreamowe trafic z prognozami; podobnie jednak jak cytowani wyzej
        koedzy sadze, ze na optymizm jest o wiele za wczesnie;

        a propos jeszcze inwestorow indywidualnych w USA, to bardzo ciekawie ujal ich
        sytuacje autor artykulu przytoczonego przez SiP; pierwszy akapit

        zerohedge.blogspot.com/2009/04/imminent-disinformation-schism.html
    • pawel-l Re: czy jest miejsce na optymizm? 23.04.09, 12:53
      Trudno o optymizm gdy człowiek ma zaufanie do niektórych analityków:

      Bob Prechter forecasts "the most intense collapse...in nearly 300
      years."
    • stoje_i_patrze dla optymistów 25.04.09, 00:34
      wyszukujących pierwszych przebiśniegów rynku byka:

      Dla optymistów szukających pozytywnych znaków, mam coś dla Was, hahahaha :
      April 24th, 2009
      Notice of Financial Default: California Develops a Mortgage Tsunami Patter
      Reminiscent of the 2007 Subprime Collapse. Alt-A and Option ARMs Unite.

      To put it bluntly, there is major economic distress in the form of further
      collapsing housing heading down the California highway. You wouldn’t know this
      by looking at short term evidence. Future indicators are flashing red while many
      people simply choose to ignore bad news and pretend the bottom is in. They will
      get a rude awakening in a few months. The California economy is still in tatters
      with unemployment reaching 11.2% which is the highest in the post-War era. Yet
      some people think this is reason enough to call a bottom. What many fail to
      realize is the notice of default surge is starting to look very similar to what
      occurred in early 2007 when we were still reaching peak home prices. The only
      difference this time is median prices are down by 50% and there is no buffer
      anymore. First, let us discuss notice of defaults and foreclosures:
      doctorhousingbubble.com/


      hahahaha
      • avan_gard dodatek 25.04.09, 00:41
        i jeszcze lepszy komentarz, jeszcze lepszy od poprzedniego:

        I propose that the Obama administration give a one-time gift to all Californina
        foreclosed upon and unemployed a Harley and mini trailer so they can ride from
        one end of the state to the other searching out employment. They must stay
        within the borders and once they find a job they will be housed in abandoned
        real estate. They must promise to give up their freedom of speech and right to
        bear arms.

        The HOG trough
        www.stocksharepublishing.com/ChartLib/HOG_04_24_18_05_1240610710.png
    • stoje_i_patrze dane makro z usa z tego tygodnia - podsumowanie 25.04.09, 10:04
      zerohedge.blogspot.com/2009/04/weekly-macro-observations.html
      polecam, szczególnie wply GM bedzie niezly

      • robisc G7 oglasza, ze bedzie dobrze 25.04.09, 10:12
        to cos dla podtrzymania wiary optymistow

        www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/g7;odrodzenie;gospodarcze;rozpocznie;sie;w;tym;roku,129,0,446593.html
    • stoje_i_patrze the economist 25.04.09, 10:15
      Supernacka okładka The economist. Czy jest miejsce na optymizm:

      www.ritholtz.com/blog/wp-content/uploads/2009/04/perils-of-optimism.jpg" border="0" alt="Supernacka okładka The economist. Czy jest miejsce na optymizm: www.ritholtz.com/blog/wp-content/uploads/2009/04/perils-of-optimism.jpg">
      www.ritholtz.com/blog/wp-content/uploads/2009/04/perils-of-optimism.jpg
      • stoje_i_patrze obrazek 25.04.09, 10:16
        Supernacka okładka The economist. Czy jest miejsce na optymizm:

        https://www.ritholtz.com/blog/wp-content/uploads/2009/04/perils-of-optimism.jpg
    • dorota_3 Nie ma już żadnej nadziei....a rynki rosną 25.04.09, 10:26
      Szczerze mówiąc - już rzygam (forgive me my French) od tych
      katastroficznych wieści...
      Przepowiadacie Armageddon, jednocześnie świetnie zarabiając na
      akcjach smile Nie mam nic przeciw temu drugiemu, też zarabiam, tylko
      przestańcie już pie..., moja prośba.
      Może by tak raczej spróbować wyjaśnić, co sie faktycznie dzieje na
      rynku, hm? Trochę własnej pracy umysłowej zamiast wklejania linków,
      co? Nie macie poczucia absurdalnego rozdźwięku między tym, co
      wklejacie a rzeczywistością?

      Miłego weekendu życzę.
      • przycinek.usa Re: Nie ma już żadnej nadziei....a rynki rosną 12.05.09, 03:54
        Dorota, z calym szacunkiem, to nie jest kwestia wiary, czy pesymizmu.
        Sa dane, ktore wskazuja, ze rynek powoli stacza sie w otchlan. Dzieje sie to
        bardzo powoli. Tak powoli, ze zdazymy sie nagadac i temat sie znudzi. Prawda
        jednak jest to, ze jezeli gospodarka USA zatrzyma sie, to dojdzie do wielu
        niezwykle negatywnych zdarzen na calym swiecie. Obecnie na rynku doszlo do
        dlugiego i silnego odbicia, ktore prawdopodobnie wlasnie sie zakonczylo i
        powracamy do trendu spadkowego. Mielismy nawet dobra wiadomosc wienczaca ten
        wzrost. Powiedzieli, ze liczba bezrobotnych wzrosla wolniej jak zwykle. News is
        good. Sell the news. Sell in May and go away. -)


        www.calculatedriskblog.com/2009/05/return-to-trend-growth-in-2010.html

        albo:

        WASHINGTON (AP)
        • dorota_3 Re: Nie ma już żadnej nadziei....a rynki rosną 13.05.09, 09:35
          Zauważ, Przycinku, że pisałam trzy tygodnie temu, rynki zdążyły
          jeszcze kilka procent do góry pójść... Wiem, wiem, to nie nastąpi z
          dnia na dzień smile

          > Sa dane, ktore wskazuja, ze rynek powoli stacza sie w otchlan.
          Nawet więcej, że już w niej jest. I to jest sedno moich wątpliwości -
          czy można całkowicie wykluczyć, że jakieś inne czynniki działają,
          np. takie (jedna z hipotez tylko) :

          "W marcu inwestorzy utrzymywali średnio w portfelu aż 45 proc.
          środków w gotówce, w tym również w formie inwestycji rynku
          pieniężnego. Zaledwie 41 proc. środków ulokowanych było w akcjach.
          Jest to najniższa alokacja środków na rynkach akcji od 1987 r.,
          kiedy zaczęto zbierać porównywalne dane. Historycznie inwestorzy
          amerykańscy utrzymywali w swoich portfelach średnio 60 proc. w
          akcjach i 25 proc. w formie pieniężnej."
          blog.parkiet.com/wojtkowiak/2009/05/11/hello-world/

          Przy okazji - w innym poście na tym wątku piszesz o możliwym
          scenariuszu : "deflacja + wzrost rynkowych stóp procentowych". Nie
          bardzo rozumiem, jak takie dwa zjawiska mogłyby zajść równocześnie.

    • stoje_i_patrze the economist art 25.04.09, 14:03
      Not like the neighbours
      Most east European economies look sickly, but not Poland—so far

      A LOT like South Korea, a bit like Mexico and not at all like its neighbours.
      That is how Poland wants to be seen after it set up a $20.5 billion credit line
      from the IMF. This was not a bail-out like those for Ukraine, Hungary and
      Latvia. It was a precautionary and unconditional overdraft offered only to
      top-quality borrowers, say officials. The only other country to get similar
      treatment is Mexico.
      A more flattering comparator is South Korea which, like Poland, has let its
      currency slide, while shunning the deficit-swelling policies of Britain and
      America. The zloty has fallen by 30% from its peak. The central bank has cut
      interest rates from 6% in October to 3.75%. Poland faces the crisis in a
      stronger position than many. Krzysztof Rybinski, a partner at Ernst & Young in
      Warsaw, points to consumption of 61% of GDP in 2008, close to Western levels.
      Rapid wage growth and low debt make consumers more robust.

      This is partly luck. An overly tight monetary squeeze early in this decade
      headed off an asset-price bubble. Bureaucratic government checked the property
      boom; so did tough bank regulation that restrained the borrowing, chiefly in
      foreign currency, that plagues Hungary. “The things that you criticised Poland
      for in the past are now proving a blessing,” says a senior official.

      The government’s gloomiest forecast is of a rise in GDP this year of 1.7%. Neil
      Shearing of Capital Economics thinks GDP is more likely to fall by 3%.
      Unemployment, swollen by returning migrants from western Europe, is already
      11.2%. Exports have stalled. Industrial production in the first quarter was down
      by a tenth on a year ago. Ill-considered currency hedges have hit some firms.
      Tax revenues are sagging. The government’s efforts to prepare for euro entry by
      2012 look “fairly futile”, says Mr Shearing. He thinks 2015 is more realistic.

      Yet firms that survived the bureaucratic and other problems of the past 20 years
      are a resilient lot. Krzysztof Sklorz, whose Katowice-based company exports
      bricks and tiles, says zloty instability is a problem. But, he adds, “I took out
      a loan in euros and that’s what my clients pay me in as well, so that’s all
      right.” Unconsciously echoing Schumpeterian notions of creative destruction,
      Jozef Przyblya, a hotelier in another Silesian town, Pszczyna, says the crisis
      has weeded out the “weak and reckless”. The strong euro brings new guests from
      Germany and even Slovakia (now in the euro). One survey found that over 60% of
      big firms plan new investment this year. German subsidies to car buyers have
      stoked demand at Polish factories.

      Unlike others in eastern Europe, Poland’s government is strong and stable. But
      its main contribution, says Marcin Piatkowski, a former IMF economist now at
      Warsaw’s Kozminski Academy, has been “brilliant PR”. Downplaying the crisis has
      been good for confidence, but doesn’t help promote much-needed reforms, he
      notes. One such is of bureaucracy: Poland comes 76th in the World Bank’s ranking
      for ease of doing business, below Kazakhstan. Mr Rybinski calls this “shameful”.

      At least limited reforms to health care, pensions and the labour market are
      under way. One excuse is that President Lech Kaczynski vetoes laws put forward
      by a government he detests. Yet by the standards of the region, both Poland’s
      politics and its economy look pretty good.

      https://media.economist.com/images/20090425/CEU328.gif
      • poszi Re: the economist art 25.04.09, 15:08
        Artykuł całkiem wyważony, ale to jest kompletna bzdura:

        > This is partly luck. An overly tight monetary squeeze early in this decade
        > headed off an asset-price bubble. Bureaucratic government checked the property
        > boom; so did tough bank regulation that restrained the borrowing, chiefly in
        > foreign currency, that plagues Hungary.

        Bańka nieruchomościowa w Polsce była większa niż na Węgrzech, a zaangażowanie
        kredytów hipotecznych w CHF niewiele mniejsze (gdyby stopy w PLN były
        dwucyfrowe, jak w forincie, to ciekawe, kto by brał kredyty w PLN). Ceny
        mieszkań w Budapeszcie to ciut powyżej połowy cen warszawskich. Akcja kredytowa
        też była większa w Polsce. Jedyne co działa na plus Polski to mniejsze
        zadłużenie firm w walutach (i w ogóle firmy po złych doświadczeniach z bankami
        na początku dekady bardzo niechętnie się zadłużały) i to wychodzi w
        statystykach. Regulatorzy spali i dalej śpią i nie wiem, za co można ich chwalić.
        • stoje_i_patrze Re: the economist art 25.04.09, 21:27
          zgadzam się w sprawie artykułu. Zlikowałem go dlatego aby pokazać co piszą za
          granicą. To tylko pokazuje że chłopaki w uk nie mają za bardzo pojęcia cosię
          tutaj dzieje
    • stoje_i_patrze Ktoś spłodził Przebiśnieg 25.04.09, 21:28
      mozna go znaleźć pod tym adresem:

      www.prudentbear.com/index.php/commentary/creditbubblebulletin?art_id=10218
    • stoje_i_patrze conf call 03.05.09, 23:03
      Dla wszystkich optymistów:

      zapraszam na conf calla Mika Morgana organizowanego 9pm czasu NY (wschodni) 16
      maja. Rejestracja tutaj

      realestateandhousing2.blogspot.com/2009/04/may-16th-conference-call-and-webinar.html
      Tematy:
      1 - The Next Leg of the Housing Crisis . . . A Tsunami of Foreclosures

      2 - Chrysler, General Motors, Ford, Toyota and Honda . . . Fiat too.

      3 - Commercial Real Estate Collapse

      4 - Pensions . . . and why you can’t depend on them.

      5 - Municipal Bankruptcies

      6 - Depression Level Unemployment

      7 - How To Invest in Gold

      8 - Stocks to Beat the Dow Jones

      9 - Call in the Bottom in Housing

      10 - Does Goldman Sachs and Wall Street Run the Government

      11 - And I will take questions for as long as you can ask them. These conference
      calls generally last 4-6 hours, so you’re definitely going to get your money’s
      worth . . . and this one’s FREE.
      ====
      ciekawe jak Was zgasi:]
      • przycinek.usa Re: conf call 03.05.09, 23:59
        nie trzeba nawet tego calla, wystarczy porozgladac sie dookola co sie dzieje w
        biznesie. gleba na calego. cholera, przeciez normalnie nie idzie nic sprzedac.
        Jak tak dalej pojdzie, to PKB bedzie spadac do konca roku.
        • mizarro Re: conf call 11.05.09, 22:46
          Powiem coś od siebie - głos z samego rynku od dołu, sprzedaje
          technikę grzewczą i wyposażenie łazienek, mam kontakt zarówno z
          klientem ostateczmy jak i z importerami. Kwiecień zarowno w
          hurtowniach, detalu i sklepach interetowych był najbardziej
          dramatycznym miesiącem od 5 lat, spadek na poziomie 35- 40 % rok do
          roku na granicy krycia kosztów, taka sytuacja jeszcze nie miała
          miejsca.Można troche sprawę tłumaczyć majówką, bożym ciałem i pitem
          ale coś jest nie tak. Odwiedzieny jedengo z serwisów internetowych
          ze sprzetem który prowadze spadły o 50 % w kwietniu - bardzo
          raptownie. Pozycjonowanie,reklama, linki i inne zabiegi które
          wpływaja na licznik odwiedzin są na niezmienionym poziomie, klient
          nie przerzucił sie do konkurencji bo z nią też konsultowałem
          sytuacje - tylko odszedł od komputera, nagle nie kupuje i już.To
          jest wiadomość z samego dołu której nie ma jeszcze na żadnych dużych
          licznikach. Jeśli ktoś bedzie zaiteresowny mogę podrzucić statystyki
          odwiedzin e-sklepu z branży agd, wyposażenie łazienek, technika
          grzewcza. Z moich obserwacji wynika ze jest to niesamowity
          barometr , szybko reaguje - taka prognoza pogody. Pozdrawiam
          • przycinek.usa Re: conf call 12.05.09, 03:57
            typowa spirala deflacyjna. pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwalosci.
          • deluc Re: 12.05.09, 22:25
            Dzieki, takie informacje kogos kto ma kontakt z klientem cenie najbardziej -
            choc znam sie cokolwiek na analizie danych to tym produkowanym przez polskie
            instytucje jakos nie do konca wierze - wole popytac ludzi.
            Popyt determinuja wg. mnie przede wszystkim biezace dochody (lub szerzej srodki do dyspozycji) + oczekiwania co do
            przyszlosci + stopien zaspokojenia. Mysle ze pesymizm konsumentow wzrosl znaczaco bo
            sygnaly z otoczenia sa coraz bardziej niepokojace.
            W zasadzie sie tego spodziewalem ale dla Vincenta to jest nowum.
    • stoje_i_patrze Kryzys dopiero przed nami 10.05.09, 20:40
      www.dziennik.pl/dziennik/europa/article376310/Kryzys_dopiero_przed_nami.html
      • ago-ya Re: Kryzys dopiero przed nami 11.05.09, 00:17

        www.gazetafinansowa.pl/index.php/wydarzenia/kraj/2306-nadciga-budetowy-huragan-vincent.html
        www.gazetafinansowa.pl/index.php/rynki-finansowe/waluty/2330-sprawa-deficytu-bdzie-szkodzi-zotemu.html
        www.gazetafinansowa.pl/index.php/wydarzenia/kraj/2144-polski-kryzys-eksploduje-w-czerwcu.html
      • frusto Re: Kryzys dopiero przed nami 11.05.09, 08:17
        No dobrze, panowie: ale czym ten kryzys sie objawi?
        1) Brak wyplat dla budzetowki?
        2) Hiperinflacja?
        3) Brak towarow na rynku?
        4) Bankructwa bankow i zablokowanie dostepu do pieniedzy na pare lat, a kiedy
        dostep sie pojawi pieniadze beda bez wartosci?
        • przycinek.usa Re: Kryzys dopiero przed nami 12.05.09, 06:40
          to zalezy w ktorym kraju. osobiscie sadze, ze w USA najpierw bedzie fala
          spektakularnych bankructw a rynek pracy nie zrownowazy sie, po czym nastapi
          okres deflacji + wzrost rynkowych stop procentowych i spadek kursu USD. To zas
          zamknie Europie rynek zbytu w USA i sprowadzi na was fale bankructw.
          Hiperinflacja rozpocznie sie natomiast pozniej, kiedy wplywy podatkowe panstwa
          beda zbyt niskie, a drukowanie zintensyfikuje sie. Nie ma obawy, hiperinflacja
          na pewno nie grozi nam w te wakacje.
    • stoje_i_patrze Re: czy jest miejsce na optymizm? 11.05.09, 18:46
      ???
      www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/5301123/bEnjoy-the-rally-while-it-lasts---but-expect-to-take-a-sucker-punchb.html
    • a.va Re: czy jest miejsce na optymizm? 11.05.09, 22:21
      Dzięki za ten wątek. Bardzo ciekawe to, co piszecie.
    • przycinek.usa polecam dwa teksty 12.05.09, 07:13
      warto sie pofatygowac
      najpierw artykul w Timesie:

      economix.blogs.nytimes.com/2009/05/08/comparing-this-recession-to-previous-ones-job-losses/

      market-ticker.denninger.net/archives/1030-The-Economic-Tsunami-Is-Curling-Over.html

      • pawel-l Re: polecam dwa teksty 12.05.09, 14:47
        To ja dorzuce jeszcze jeden "must read"
        www.investorsinsight.com/blogs/john_mauldins_outside_the_box/archive/2009/05/11/the-33-000-000-000-000-question.aspx

        However, if you (like me) believe that IMF underestimates the true
        cost of this crisis, Reinhart and Rogoff offer a more realistic
        approach ... the cost jumps to a whopping $33 trillion. I didn't
        even bother to produce a worst case scenario - it all got too
        depressing!

        I need to put the $33 trillion into perspective, because it is so
        big that it is almost incomprehensible. According to Wikipedia (see
        chart 9), total private wealth across the world today is about $37
        trillion less the losses incurred in 2007-09, so the real number is
        probably closer to $30 trillion now. Total global savings (loosely
        adjusted for the big losses in 2008) are probably somewhere in the
        region of $100 trillion. In other words, financing this crisis could
        absorb one-third of total global savings.
    • szczurek.polny Re: czy jest miejsce na optymizm? 13.05.09, 23:54
      Nie, nie ma.

      Po pierwsze (i najważniejsze) nie stało się na świecie nic takiego, co by mogło
      spowodować koniec kryzysu. Nie zmienił się model gospodarowania. W dalszym ciągu
      panuje przekonanie, że zadłużać kogoś trzeba, żeby ten ktoś wydawał u nas
      pieniądze, bo to pobudza popyt i będzie dobrze. Nie tędy droga. Trzeba zacząć
      oszczędzać i stare długi spłacać. W przeciwnym razie kryzys sobie nie pójdzie.
      Kryzys ma czas, kryzys poczeka aż ludzie zrozumieją.

      Po drugie nasze otoczenie. Europa bardzo intensywnie pracuje przy zmiataniu
      oznak kryzysu pod dywan. Wciąż bardzo mało wiemy o rozmiarach kryzysu. W
      Zachodniej Europie nie ma żadnych reform - nic się nie zmienia w bankowości, w
      systemach emerytalnych, w finansach publicznych. Jedynie doraźne zalepianie
      dziur, ratowanie pojedynczych firm mających największe problemy. A jeśli się już
      zmienia to na gorsze - na przykład dodrukowanie 60 mld EUR bez pokrycia.

      Po trzecie Niemcy. Znam na świecie dwie duże gospodarki, oparte na nowoczesnych
      technologiach, z dużym udziałem przemysłu motoryzacyjnego i nastawione na
      eksport. To Niemcy i Japonia. Co się dzieje w Japonii mniej więcej wiemy. Nie
      widzę powodów, dla których w Niemczech miałoby być znacząco inaczej. Sądzę, że
      -10% PKB w 2009 roku w Niemczech będzie można uznać za dość optymistyczny wynik.
      Nie pamiętam kiedy ostatnio Niemcy korygowali swoje prognozy gospodarcze w górę
      - od paru lat zawsze wychodzi im gorzej, niż planują. A już teraz oficjalnie
      mówią o -6 do -7%.

      Po czwarte prognozy dla Polski. W Q1 mieliśmy wzrost PKB na poziomie 1,5% r/r
      jak dobrze pamiętam. Załóżmy, że Q2 zakończy się w okolicach zera. To ile musi
      być w Q4, żeby sprawdziła się prognoza Komisji Europejskiej mówiąca o
      średniorocznym -1,4% PKB? Mi wychodzi, że będzie gorzej niż -4% PKB. Ze
      wszystkimi tego konsekwencjami: bezrobociem i "napięciami społecznymi". (Nie
      sądzę, żeby panie i panowie z KE aż tak nie potrafili dodawać i mnożyć, że te
      -1,4% PKB średnioroczne nie zgadza się im z symulacjami dla poszczególnych
      kwartałów.)

      Właśnie światowa gospodarka stanęła na krawędzi przepaści i widowiskowo się
      kołysze. Być może już jutro się dowiemy, czy trzeba założyć wątek "czy jest
      miejsce na nadzieję?".
    • stoje_i_patrze polecam 02.06.09, 19:50
      www.marketwatch.com/story/story/print?guid=D239B4F7-3F26-4B56-B26C-5D8FB54361A7
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka