Dodaj do ulubionych

Rocznica,która należy uczcić...

03.03.15, 12:42
Złożeniem kwiatów pod tablicą na Dworcu Gdańskim uczczono w sobotę 46. rocznicę tzw. wydarzeń marcowych. Zapoczątkowały one falę antysemickiej propagandy, która skłoniła do emigracji z Polski ponad 15 tys. osób pochodzenia żydowskiego.

Na warszawskim Dworcu Gdańskim, jak co roku 8 marca, zebrało się kilkadziesiąt osób, aby złożyć kwiaty pod tablicą z cytatem z prozy Henryka Grynberga: "Tu więcej zostawili po sobie niż mieli". Ufundowana w 1998 r. przez fundację Szalom tablica przypomina, że w latach 1968-1969 z Polski wyemigrowało ponad 15 tys. Żydów, zmuszonych do tego w atmosferze antysemickiej nagonki, zapoczątkowanej tzw. wydarzeniami marcowymi.
- Dworzec Gdański w Warszawie jest symbolem wszystkich dworców, z których po Marcu '68 Żydzi wyruszyli z dokumentem podróży w jedną stronę, rozdzielali się przyjaciele i rodziny żydowskie rodziny i tak zazwyczaj małe po Holokauście. Wyjeżdżaliśmy stąd dlatego, że nie mogliśmy być tu Polakami i dlatego, że nie mogliśmy tu żyć jak Żydzi. (...) Ówczesna Polska nas tutaj nie chciała - mówił Michał Sobelman, który wyjechał w 1969 roku.

>>> Prezydent odznaczył uczestników wydarzeń Marca 68 >>>


...no ale,cham polski chyba nie wie o co chodzi,wszak w szkołach prawie zlikwidowano naukę historii.
A stało się to pod auspicjami PO.

Chamskie oświadczenie:

Sławomir Kowalski
Data xxxxx
ul Kolejowa 00-000 Warszawa
PESEL xxxxx

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Premier Ewa Kopacz
Al. Ujazdowskie 1/3 00-583 Warszawa

Oświadczenie o wypowiedzeniu posłuszeństwa. Oświadczam że jestem obywatelem Polski . Polskim patriotą dumnym ze swojej Ojczyzny i z Narodu Polskiego. Wypowiadam posłuszeństwo systemowi politycznemu ,prawnemu i gospodarczemu obecnemu w mojej Ojczyźnie. Będąc obywatelem Polski ,pracując , mieszkając i żyjąc z swojej ojczyźnie nie czuje się w tym systemie prawowitym obywatelem .Moje prawa obywatelskie są gwałcone przez władze tego systemu prawnego . Jestem poniżany,okradany i oszukiwany we własnej Ojczyźnie. Rządy Wasze nie służą rozwojowi i naszemu dobru. Oświadczam ze cofam tej władzy swoje przyzwolenie na reprezentowanie mnie na forum wewnętrznym i zagranicznym. Cofam swoje obywatelskie przyzwolenie na tworzenie jakiekolwiek prawa i realizowanie prawa już istniejącego a niezgodnego z wolą Narodu Polskiego . Cofam Wam mandat na dalsze rządzenie w mojej ojczyźnie Polsce. Ponieważ w moim imieniu podejmujecie decyzje dotyczące mojej ojczyzny i moich współobywateli , zapieram się Was gdyż władza Wasza pochodzi z kłamstwa , oszustwa i grzechu. Zabraniam Wam dalszego zadłużania Polski , osłabiania Wojska Polskiego ,działania na szkodę społeczeństwa. Likwidowania instytucji i gospodarki mojego Państwa . Z całą stanowczością oświadczam ze wypowiadam posłuszeństwo i zapieram się w wykonywaniu jakiegokolwiek prawa narzuconego przez ten system . Chcę żyć w Polsce wolnej , służącej i szanującej swoich obywateli. Z systemem prawnym , politycznym i gospodarczym stworzonym dla dobra Ojczyzny i jej mieszkańców. Chce być gospodarzem w mojej ojczyźnie. Przypominam ze to ja jestem suwerenem tego rządu , sejmu i Prezydenta .Ja mam obowiązek ostateczne i wyłączne prawo by wypowiedzieć temu systemowi posłuszeństwo .

Podpis:

Kto podobnie myśli niech takie wypowiedzenie do Sejmu polskiego wyśle.
Obserwuj wątek
    • religijnych.uczuc.obraza Re: Rocznica,która należy uczcić... 03.03.15, 12:47
      Na czym POlegało to prawie zlikwidowanie nauki historii w szkołach?
      • volupte Re: Rocznica,która należy uczcić... 03.03.15, 12:54
        No o Bierucie nic nie uczą.
      • erka_46 PO łebkach... 03.03.15, 12:54
        religijnych.uczuc.obraza napisał:

        > Na czym POlegało to prawie zlikwidowanie nauki historii w szkołach?


        ...PO łebkach na lekcji historii,bo czas nagli,a jeśli chcesz wiecej wiedzieć to sobie kup książkę odpowiednią i tam poczytaj,ale wiadomo,cham polski nie da córce,synowi kasy na jakąś książkę małopotrzebną,bo mu na chleb zabraknie.
        • religijnych.uczuc.obraza Re: PO łebkach... 03.03.15, 12:57
          Jak mu braknie na chleb i książkę to niech sprzeda samochód i laptopa.
          • volupte Re: PO łebkach... 03.03.15, 13:07
            I willę:-)
            • snajper55 Re: PO łebkach... 03.03.15, 20:11
              volupte napisał:

              > I willę:-)

              Na Żoliborzu. ;)

              S.
    • volupte Re: Rocznica,która należy uczcić... 03.03.15, 12:53
      Ten Sławek Kowalski to musi idiota .
      • religijnych.uczuc.obraza Re: Rocznica,która należy uczcić... 03.03.15, 12:57
        Może miał za mało historii w szkole?
      • erka_46 Re: Rocznica,która należy uczcić... 03.03.15, 13:01
        volupte napisał:

        > Ten Sławek Kowalski to musi idiota .


        - w miejsce Sławka wpisz swoje nazwisko.
        • volupte Re: Rocznica,która należy uczcić... 03.03.15, 13:05
          Osobiście cie dotknęło? Uzasadniłbym czemu ten Sławek jest idiota , ale dlaczego to ja mam uzasadniać? On sie nawet o to nie pokusił aby cień uzasadnienia podać w tym swoim głupim elaboracie.
          • erka_46 Re: Rocznica,która należy uczcić... 03.03.15, 13:12
            volupte napisał:

            > Osobiście cie dotknęło? Uzasadniłbym czemu ten Sławek jest idiota , ale dlaczeg
            > o to ja mam uzasadniać? On sie nawet o to nie pokusił aby cień uzasadnienia pod
            > ać w tym swoim głupim elaboracie.

            - po co,skoro nim nie jest.
            Ty winieneś to uzasadnić,bo taki wyciągnąłeś wniosek z tego "elaboratu" nazywając Sławka idiotą.
    • teodor_jeske_choinski_1 (Po)marcowe mistyfikacje 1 03.03.15, 20:14
      40. rocznica wydarzeń marcowych 1968 r. obchodzona była w Polsce (i na
      świecie) z wyjątkową pompą, ktora trwała kilka dni. Wydaje się, że środowiska
      szczegolnie zainteresowane w ich tak uroczystej pielęgnacji zamierzają zrownać je
      emocjonalnie z obchodami np. Powstania Warszawskiego, nadając im szczegolny,
      martyrologiczny charakter. Służyć mają temu kolejne mistyfikacje, do ktorych należy
      zaliczyć nadanie owczesnym konfliktom oblicza „rasowego” (jako konfliktu Polacy
      – Żydzi) i zwielokrotnianą w mediach liczbę emigrantow w latach 1968–1971.
      Usiłuje się też nadać tej emigracji szczegolnie tragiczny wymiar, przez sprowadzanie
      jej prawie włącznie do „inteligencji", walczącej o demokrację i prawa człowieka,
      usuniętej niemal siłą przez „dyktaturę ciemniakow", czyli – stosując owczesną, fałszywą
      nomenklaturę – „Chamow” (jako przeciwieństwo „Żydow”). Rzeczywistość
      była jednak bardziej skomplikowana i niejednoznaczna. Także dzisiejszy odbior
      tych wydarzeń w opinii publicznej jest zrożnicowany. Z jednej strony mamy przekaz
      „urzędowy” (jako konflikt „polsko-żydowski”), z drugiej zaś – przebijający się
      nieśmiało, ale coraz bardziej wyraźnie (także wśrod byłych uczestnikow demonstracji
      i wydarzeń) przekaz „społeczny" (konflikt na szczytach władzy komunistycznej
      i jego konsekwencje).
      Co roku, z okazji kolejnych rocznic, rozpętuje się wokoł Marca 1968 dyskusja,
      o co właściwie w tym wszystkim chodziło. Czy była to zbrodnia, popełniona
      na obywatelach polskich żydowskiego pochodzenia, zmuszanych przemocą fizyczną
      i psychiczną przez owczesne władze do emigracji? Zwolennicy tej tezy wymieniają
      jednym tchem Marzec 1968 z innymi rocznicami martyrologicznymi: 1956
      (Poznański Czerwiec?), Wybrzeże 1970, Radom i Ursus 1976, Grudzień 1981 (stan
      wojenny i jego konsekwencje).
      Przeciwnicy takiego podejścia wskazują na konieczność uwzględnienia
      w analizie sytuacji takich czynnikow, jak: faktyczny brak pacyfikacji i krwawych
      ofiar, wielki rozziew między jedynie reformatorskimi wobec aktualnego reżimu
      oczekiwaniami środowiska „komandosow” (w znacznym stopniu powiązanych
      z elitami władzy PRL) i zdecydowanie antykomunistycznym stanowiskiem szerokich
      rzesz uczestnikow, szczegolnie poza Warszawą. Po 1989 r. narzucona została oficjalna interpretacja, że był to jeden z kolejnych zrywow wolnościowych i demokratycznych w Polsce po 1944 r., na ktorego czele stały środowiska poźniejszej „opozycji demokratycznej związane z Jackiem Kuroniem, Karolem Modzelewskim czy Adamem Michnikiem.
      Przy takim podejściu mamy do czynienia z tworzeniem nowej symboliki
      zniewolenia Polski przez komunizm, w ktorym stalinizm i staliniści stają się nieokreśloną
      siłą (chętnie mowi się o Bolesławie Bierucie, Stanisławie Radkiewiczu,
      czy Mieczysławie Moczarze, ale już nie o rzeszach wyższych funkcjonariuszy partyjnych
      i ubeckich). Najzaciętszymi i mającymi największe zasługi antystalinistami jawią się zaś te środowiska, ktore czynnie uczestniczyły w wydarzeniach Marca 1968, niezależnie od ich proweniencji i ścisłych powiązań rodzinnych z okresem stalinowskim.
      Jakiekolwiek rozważania o istocie Marca 1968 bez uwzględnienia zaszłości
      historycznych i powiązaniach poźniejszych emigrantow z aparatem władzy
      PRL (niekoniecznie w okresie samych wydarzeń, choć i to nie było marginalne)
      tracą po prostu sens.1 Można zaryzykować tezę, że gdyby nie „parasol ochronny”
      w postaci licznego uczestnictwa młodzieży z tych środowisk, represje komunistycznej
      władzy wobec uczestnikow byłyby znacznie bardziej zdecydowane i brutalne.
      Mieliśmy przecież do czynienia z takim podejściem zarowno wcześniej (choćby
      w okresie Millennium 1966), jak i poźniej (Wybrzeże 1970). Z drugiej strony reżim
      komunistyczny stał się więźniem własnej propagandy, ktora sprowadziła wszystko
      do „syjonistycznej awantury", a zatem bardziej brutalne represje odbierane byłyby
      (szczegolnie na Zachodzie) jako atak na stosunkowo nieliczną już wowczas w Polsce
      społeczność żydowską.
      Na to wszystko nakładała się zaś rzecz najważniejsza – ofensywa „antysyjonistyczna”
      rozpoczęła się przecież na Kremlu znacznie wcześniej, bo już w czerwcu
      1967 r., podczas kolejnej wojny izraelsko-arabskiej i była sygnałem do podobnego,
      propagandowego ataku w innych krajach bloku sowieckiego. Komuniści, sprawujący
      wowczas władzę w PRL (ekipa Władysława Gomułki) mieli ułatwione zadanie
      – część marcowych przywodcow i organizatorow protestow identyfikowała się z ruchem
      trockistowskim, ujawnionym w tzw. „Liście otwartym Jacka Kuronia i Karola
      Modzelewskiego” z 18 marca 1965 r.2 Nawet przy najlepszej dobrej woli trudno
      byłoby doszukać się w nim jakichkolwiek podtekstow wolnościowych i prodemokratycznych.
      Był to raczej wyraz frustracji, że „siermiężny” socjalizm gomułkowski coraz bardziej odbiega od wyznawanej doktryny w jej „czystej", marksistowskiej postaci.
      Dziś jest on stale przywoływany jako przykład opozycyjnej walki z PZPR
      i niezbędny przyczynek do analizy genezy marca 1968. Problem w tym, że o „Liście”
      się wprawdzie dyskutuje, ale nie jest on czytany ani cytowany, albowiem jego treści
      są zaprzeczeniem odchodzenia od demagogicznego marksizmu ku demokracji. Sam
      w sobie jest demagogiczny, płytki i przeładowany liturgicznym, partyjnym stylem.
      Jego autorzy przecież zafascynowani byli bardziej chińskim modelem państwa, niż
      demokracją w stylu zachodnim.
      Analiza Marca 1968 nie powinna być też pozbawiona szerszego kontekstu
      międzynarodowego. Wiosną i latem 1968 r. przez Europę i świat przetoczyła się fala
      buntow studenckich, w ktorych olbrzymią rolę odegrały lewackie organizacje, stowarzyszenia
      i ruchy, występujące z pozycji trockistowskich, maiostowskich, rewizjonistycznych
      i paramarksistowskich.3 Wcale nierzadkie były manifestacje solidarnościw organizacjami terrorystycznymi: włoskimi „Czerwonymi Brygadami” czy niemiecką grupą Baader – Meinhoff.4
      Wolnościowe protesty młodzieży inteligenckiej w Polsce w marcu 1968 r.
      były na ogoł spontaniczne (szczegolnie poza Warszawą). Ich uczestnicy albo w ogole,
      albo w bardzo niewielkim stopniu zdawali sobie sprawę z komunistycznych korzeni
      warszawskich „komandosow”, czy „czerwonych harcerzy”. Cynicznie usiłowała
      to wykorzystywać reżimowa propaganda, z lubością przytaczając ich „obco”
      brzmiące nazwiska oraz partyjne funkcje rodzicow. Zresztą wtedy i tak nie było warunkow
      ani czasu na tego typu analizy postaw i życiorysow. Każdy, kto był brutalnie
      atakowany w oficjalnej propagandzie, zaczynał być identyfikowany w odbiorze
      społecznym jako przeciwnik ustroju, cała reszta już się nie liczyła.5
      Wydarzenia marcowe w 1968 r. w PRL nie miały wymiaru rasowego. Nie
      było przecież tak, że komunistyczne „polskie” władze tłumiły wolnościowy zryw
      młodzieży „żydowskiej”. Faktem jest, że od czerwca 1967 r. trwała nasilająca się
      rozgrywka na szczytach władzy. Przy okazji kampanii „antysyjonistycznej” I sekretarz
      KC PZPR oczyszczał aparat partyjny ze swych przeciwnikow i działaczy
      mu nieprzyjaznych. Było to konsekwencją wcześniejszej utraty przez niego władzy
      w 1948 r. oraz izolacji (w zasadzie internowania) w latach 1948–1956. Czystki partyjne
      rozszerzyły się także na aparat bezpieczeństwa (tu symbolem „zmian” był Mieczysław
      Moczar) oraz ludowe Wojsko Polskie (kierował nimi Wojciech Jaruzelski).
      • teodor_jeske_choinski_1 (Po)marcowe mistyfikacje 2 03.03.15, 20:15
        Pod pretekstem walki z „odchyleniem imperialistyczno-syjonistycznym”
        rożne frakcje partyjne załatwiały swe zadawnione i nowe porachunki. Ich ofiarami
        padali głownie towarzysze żydowskiego pochodzenia, ale nie tylko. Z pracy usuwano
        rownież Polakow (na przykład tych, ktorzy publicznie ujmowali się za represjonowaną
        młodzieżą). Aresztowano wiele osob, ktore nie miały żydowskiego pochodzenia
        – w ich obronie nie było jednak protestow międzynarodowych. Działania
        władz PRL w tym zakresie nie były ostro potępiane, albowiem nie można im było
        przypisać zachowań antysemickich. Skala represji wobec obywateli PRL pochodzenia
        nieżydowskiego była o wiele większa niż wobec tych, ktorym takie pochodzenie
        zarzucano. Represjonowani Polacy nie mieli wowczas jednak żadnych szans na uzyskanie paszportu, uprawniającego do wyjazdu na Zachod, podjęcia tam studiow, ciekawej i rozwojowej pracy, uzyskania wszelkiej opieki socjalnej jako osoby represjonowane
        w ustroju totalitarnym, prześladowane z powodow politycznych, społecznych
        czy religijnych.
        Uwypuklenie tylko jednego wątku – rasowego – z wydarzeń marcowych,
        jest fałszowaniem rzeczywistości i zawłaszczaniem studenckiej i młodzieżowej rewolty
        przez w miarę jednorodne i sprawne organizacyjnie środowisko, ale w istocie
        najmniej liczne. Takim samym fałszem jest propagowana od początku (i pielęgnowana
        po dziś dzień) teza, że był to konflikt: Polacy – Żydzi. Po jego drugiej (czyli
        „chamskiej”) stronie znaleźć można bowiem wystarczająco dużo funkcjonariuszy
        partyjnych i bezpieczniackich, zwolennikow Władysława Gomułki, Wojciecha Jaruzelskiego
        a nawet Mieczysława Moczara, aby uczciwie odejść od tak płaskiej i propagandowej
        interpretacji.
        Wiąże się to niewątpliwie z liczebnością pomarcowej emigracji. Mimo upływu
        40 lat od tych wydarzeń i wytworzonej na ten temat olbrzymiej literatury (także
        naukowej, zawierającej konkretne dane statystyczne), w poszczegolnych wystąpieniach
        i publikacjach spotyka się bardzo rożne dane, znacznie się od siebie rożniące
        (nawet wielokrotnościami!). Na przykład Gołda Tencer (dyrektor Fundacji Shalom)
        podczas konferencji prasowej w Teatrze Żydowskim w Warszawie 3 marca 2008 r.
        powiedziała, że „40 lat temu, w 1968 roku wydalono z Polski kilkadziesiąt tysięcy
        obywateli żydowskiego pochodzenia”.7 Marek J. Chodakiewicz przypuszcza,
        że „około 20 tysięcy osob pochodzenia żydowskiego zdecydowało się na wyjazd
        za granicę”.8 Tymczasem od kilkunastu lat znane są wewnętrzne obliczenia Ministerstwa
        Spraw Wewnętrznych z października 1969 r.9 Według tego dokumentu,
        w okresie od stycznia 1968 do sierpnia 1969 r. wyjechało z Polski 11.185 osob, w tym
        9.570 osob dorosłych. W następnych miesiącach fala emigracji bardzo osłabła i nie
        przekroczyła 2 tys. osob. Badacz tego okresu Dariusz Stola przyznaje: „W czasie
        emigracji pomarcowej, w latach 1968–1971, wyjechało 13 tysięcy osob. W literaturze
        podaje się rożne, czasem większe liczby, ale to skutek mitologizacji. Popaździernikowa
        fala natomiast, w latach 1956–1960, objęła 47 tysięcy Żydow. Ta z lat 1949–50
        – 30 tysięcy. W latach tuż powojennych, do roku 1947, opuściło Polskę – w znacznej
        części przez zieloną granicę, dlatego mamy tylko szacunkowe dane – grubo ponad
        100 tysięcy Żydow.
        Nie liczba więc stanowi o wadze pomarcowej emigracji, tylko to, że stanowiła
        połowę wszystkich Żydow mieszkających wowczas w Polsce. W przededniu
        kampanii antysyjonistycznej, w 1967 r., było ich ok. 25 tys. Upływ krwi był więc dla
        społeczności żydowskiej bardzo znaczny i w wielu prężnych wcześniej ośrodkach
        życie żydowskie zupełnie zamarło".10
        Jak wynika z dokumentu MSW z 1969 r., w okresie od stycznia 1968 do sierpnia 1969 r. wyjechało m.in.: 525 osob, piastujących kierownicze stanowiska w ministerstwach; 200 osob z prasy i instytucji wydawniczych; 217 pracownikow naukowych; 61 osob z Komitetu „Polskie Radio i Telewizja”; 176 osob z resortu spraw wewnętrznych (b. MBP) – z tego 12 osob to b. dyrektorzy Departamentow, szefowie WUBP; 28 osob z sądownictwa, prokuratury i więziennictwa; 55 osob z MON i lWP; 998 rencistow, w tym 204 osoby pobierające renty z tytułu „szczegolnych zasług dla PRL".11
        Można oczywiście nie przykładać większej wagi, ile osob wowczas naprawdę
        wyemigrowało, albowiem dla społeczności żydowskiej liczył się przede wszystkim
        fakt usuwania ludzi ze stanowisk, publicznego ostracyzmu, czasami strachu.
        Ale kilkadziesiąt lat po tych wydarzeniach można i trzeba prowadzić konkretne badania,
        w tym, nad liczebnością, aby na podstawowe pytanie odpowiedzieć bardziej
        precyzyjnie.
        W bardzo wielu publikacjach oraz relacjach poszkodowanych można znaleźć
        informacje o pozbawianiu tych osob podstawowych środkow do życia. W tej
        sprawie rownież nie mamy rzetelnej wiedzy, jak było naprawdę. Pojawiają się porownania
        do wstrząsających deportacji sowieckich z lat 1940–1941, gdy ich ofiary
        niekiedy z tobołkiem w ręku w bydlęcych wagonach wypędzani byli w nieznane.
        Symboliczne sceny z Dworca Gdańskiego, uwiecznione na filmach i fotografiach
        temu jednak przeczą. Według jednego z badaczy tego okresu, emigranci „wyjeżdżali
        ekspresami do Paryża i Wiednia”.12
        Nie wiadomo, dlaczego status materialny marcowej emigracji nie stał się
        przedmiotem naukowych dociekań. Kim właściwie byli emigranci, jakie pełnili
        funkcje w PRL, z czego żyli?
        Jak dotychczas, mamy tylko wewnętrzne opracowania owczesnego Ministerstwa
        Spraw Wewnętrznych, w tym podstawowe z nich: „Notki biograficzne niektorych
        emigrantow do Izraela”.13 Nie było to zwyczajne opracowanie propagandowe,
        przeznaczone do szerszego użytku, o czym świadczyć może owczesna klauzula „Poufne”.
        Tym niemniej, należy je traktować z pewną ostrożnością, ale przecież innych
        danych na temat pozycji społecznej, zawodu, pełnionych funkcji w aparacie państwowym,
        partyjnym i bezpieczeństwa w takiej skali nie mamy. Ponadto, są to dane z formularzy
        i życiorysow składanych do otrzymania paszportu, a więc podawane przez
        samych zainteresowanych. Wynika z nich między innymi, że niektorzy z emigrantow
        tuż przed wyjazdem już nigdzie nie pracowali zarobkowo, otrzymywali jednak
        szokująco wysokie „renty”.14 Zawarte informacje w tychże aktach o wcześniejszych
        stałych, wielokrotnych podrożach służbowych oraz, co jest bardziej istotne, prywatnych,
        do państw zachodnich (europejskich i USA) nakazują z większą ostrożnością
        podchodzić do twierdzeń, że w PRL paszport był w praktyce nieosiągalny. Była to
        prawda w odniesieniu do osob bezpartyjnych, powiązanych rodzinnie i politycznie
        z „wrogami klasowymi”, przede wszystkim tych, ktorzy byli w PRL represjonowani
        z przyczyn politycznych (a dotyczyło to milionow obywateli).
        Jednak ci obywatele, ktorzy byli umocowani zawodowo, rodzinnie i środowiskowo
        na rożnych poziomach w strukturach władzy, takich problemow nie mieli.
        Kolejnym problemem badawczym, dotychczas nawet powierzchownie niezbadanym,
        jest obiegowa opinia, że emigracja marcowa dotyczyła głownie inteligencji.
        Z tego powodu, jest traktowana w wielu wypowiedziach jako rzecz nie tylko
        haniebna (co jest akurat zrozumiałe), ale też „wśrod historycznych zbrodni komunizmu
        hańba marca 1968 roku jest wydarzeniem szczegolnie ciążącym na polskiej
        świadomości”.
        • teodor_jeske_choinski_1 (Po)marcowe mistyfikacje 3 03.03.15, 20:16
          Autorka tych słow na szczęście nie neguje historycznych zbrodni komunizmu,
          do ktorych zaliczyć w pierwszym rzędzie musimy przede wszystkim Katyń
          1940 (jako symbol rozstrzelania prawie 30 tys. polskich oficerow i osob cywilnych
          w 1940 r. w Związku Sowieckim), zbrodnie popełnione przez komunistyczne bojowki
          terrorystyczne we wrześniu 1939 r. (ich ofiara padło od kilku do kilkunastu
          tysięcy polskich obywateli), kolejne „deportacje” ludności polskiej na Sybir w latach
          1940–1941, czy zbrodnie popełnione podczas tłumienia Powstania Antykomunistycznego
          po 1944 r. i następujące po nich masowe pacyfikacje i represje ludności
          cywilnej oraz zbrodnie sądowe i pozasądowe w Polsce Ludowej. A jednak nie ulega
          wątpliwości, że emigrację marcową stawia moralnie wyżej, traktując ją jako rzecz,
          ktora powinna być traktowana „szczegolnie”. Jednakże biorąc pod uwagę zasięg
          represji pomarcowych, ich zupełnie inny wymiar martyrologiczny (nikogo nie skazywano
          na kary śmierci i potajemnie nie zabijano) oraz w znacznym stopniu możliwość
          wyboru (emigrować czy pozostać), były to zjawiska nieporownywalne.
          W niektorych przypadkach można założyć, że władze PRL przy wydawaniu
          paszportow kierowały się własnym, subiektywnym interesem i na przykład,
          wysokim funkcjonariuszom bezpieczeństwa czy administracji państwowej tego
          prawa odmawiały, argumentując to względami „bezpieczeństwa państwa”. Jednak
          ich dzieci to już nie dotyczyło.16 Były też przypadki odwrotne – wyjeżdżały, dzieci,
          a rodzice (lub jedno z nich) zostawali w kraju.17
          Brak publikacji pełnej listy emigrantow oraz pełnionych przez nich funkcji
          przed wyjazdem (oraz w okresie wcześniejszym), nie pozwala na weryfikację tezy,
          że Polska utraciła wowczas znaczną część inteligencji.18 A takie argumenty padają
          w dyskusji o skutkach Marca 1968. Z drugiej strony, coraz częstsze są głosy, że owczesna
          emigracja to nie tylko inteligencja, ale w znacznej mierze też ludzie obciążeni
          odpowiedzialnością za okres stalinowski. Jerzy Eisler uważa, że „Wśrod tych, ktorzy
          wyjechali w roku 1968, było bardzo wielu ludzi z wyższym wykształceniem, ale rownież
          co najmniej kilkaset osob, ktore w okresie stalinowskim pracowały w aparacie
          bezpieczeństwa, Głownym Zarządzie Informacji Wojska Polskiego, prokuraturze
          wojskowej, sądownictwie czy cenzurze. W rozmaitych zbrodniczych i nieciekawych
          instytucjach”.19 Jednak nie tylko o te instytucje chodzi. Doliczyć do nich należy
          rownież działaczy partyjnych (czyli pełniących konkretne funkcje w PPR/PZPR),
          b. członkow WKP(b) (KPZR), czy uczestnikow wrześniowej (1939 r.) rebelii komunistycznej
          na Kresach Wschodnich. Tak przecież wielu z emigrantow postrzeganych
          było wowczas przez znaczną część społeczeństwa. Wszak od okresu stalinowskiego
          (1944–1956) minęło niewiele czasu i wiedza o ich przeszłości była jeszcze powszechna.
          Być może w tych zjawiskach tkwiła jedna z głownych przyczyn, że masowe
          protesty młodzieży akademickiej (i w niektorych ośrodkach rownież szkolnej) nie
          pociągnęły za sobą szerszych wystąpień społecznych. Innym czynnikiem mogł być
          po prostu strach przed krwawymi represjami, ktorych pamięć była wowczas jeszcze
          bardzo żywa. Do tak brutalnych pacyfikacji jednak wowczas na szczęście nie doszło,
          ale w ten sposob utrwalił się w szerokiej opinii publicznej pogląd, że jest to konflikt
          przede wszystkim środowiskowy, dotyczący elit władzy komunistycznej. Ponadto,
          umiejętnie podsycana przez władze PRL propaganda, że tłem konfliktu jest walka
          o władzę osob pochodzenia żydowskiego, wśrod nich zaś znajduje się wielu stalinistow,
          zniechęcała skutecznie do szerszych wystąpień społecznych. A taki potencjał
          już wowczas był, co pokazały zarowno o wiele większe liczebnie protesty społeczne
          w okresie Millenium i związane z nimi represje. Komunistyczne sądy skazały wowczas
          na kary więzienia ponad tysiąc osob (!), w tym kilkadziesiąt na 3–5 lat. Skazani
          odcierpieli wyroki w całości. Kilkadziesiąt tysięcy ukarano aresztami i grzywnami.
          Ale nie byli to członkowie PZPR, „utrwalacze władzy ludowej”, oficerowie bezpieki
          i weterani „międzynarodowego ruchu robotniczego”. (Być może właśnie dlatego tak
          skutecznie są oni rugowani z naszej zbiorowej pamięci.) Ten sam potencjał ujawnił
          się wkrotce podczas krwawych wydarzeń Grudnia 1970 i poźniejszych konfliktow
          z lat 70. XX w.
          Jednakże w marcu 1968 r. władze komunistyczne nie zamierzały personalnie
          rozliczać stalinizmu. Taką przeszłość wytykano tylko poszczegolnym uczestnikom
          zajść (de facto – im rodzicom, lub jednemu z rodzicow), wyłącznie w celach propagandowych,
          obliczonych na zniechęcenie innych środowisk do przyłączenia się do
          rewolty. I okazało się to w zasadzie skuteczne. Publikacje o stalinowskiej przeszłości
          rodzinnej „prowodyrow zajść” (jak określano środowisko owczesnych „komandosow”)
          wystarczająco zniechęcały do nich rzesze ludzi, byłych więźniow politycznych,
          osoby represjonowane i szykanowane, czyli tych, ktorzy potencjalnie byli najbardziej zainteresowani w rozdmuchaniu rozruchow i podjęcie proby przerodzenia
          ich w zryw niepodległościowy. W tym kontekście emigracja marcowa traktowana
          była nie jako kolejny exodus żydowski z Polski Ludowej, ale jako częściowa, ułomna
          wprawdzie i niewielka liczebnie (w porownaniu do skali zagadnienia) dekomunizacja,
          prowadząca do częściowego zelżenia okowow ideologicznych, co samo w sobie
          mogło być uważane za zjawisko pożądane, z oczywistych powodow, bez wnikania
          w kontekst narodowościowy emigrantow.
          Stalinizm w Polsce był zbrodniczy i spowodował niepowetowane straty.
          Wowczas bowiem społeczeństwo polskie zostało poddane największym, nieskrywanym
          krwawym represjom – pozbawiono życia kilkadziesiąt tysięcy ludzi, w tym
          największych bohaterow II wojny światowej, takich jak rtm. Witold Pilecki, czy gen.
          August Emil Fieldorf. Setki tysięcy ludzi przewinęło się przez komunistyczne więzienia
          i areszty. Kilkadziesiąt tysięcy osob zostało skazanych na obozy pracy przez
          tzw. Komisje Specjalne. Ludzi pozbawiano bezprawnie dorobku całego życia, przez
          rabunek ich mienia (ktoś je jednak otrzymywał). Tysiące „nieprawomyślnych”, lub
          tylko podejrzanych o nie sprzyjanie „władzy ludowej” wysiedlano z dotychczasowych
          miejsc zamieszkania, zsyłając ich w nieznane, na poniewierkę...
          Polska po 1944 r. nie była państwem suwerennym i niepodległym. Ci, ktorzy nami wowczas rządzili, byli zdrajcami, bardzo często sowieckimi agentami (jeszcze z okresu przedwojennego) o nieustalonej przynależności państwowej. Wielu z nich legitymowało się jedynie obywatelstwem sowieckim. Jego posiadanie odczytywane było za coś znacznie lepszego, to był szczegolny zaszczyt, nie dla każdego kolaboranta dostępny.
          Gdyby na skutek jakichś zewnętrznych wydarzeń komunizm upadł w Polsce
          wcześniej, na przykład w 1956 r., ludzie ci musieliby stanąć przed polskimi sądami
          i byliby skazywani na kary długoletniego więzienia, za popełnione zbrodnie, zdradę
          i pomoc okupantom.
          Jest w Polsce wielu ludzi, ktorzy nie do końca wierzą w prawdziwość wszystkich
          przemian po 1989 r. – w tym sensie, że dokonują się one demokratycznie i z pożytkiem
          dla ogołu obywateli. Manipulacje widzą przede wszystkim w bezceremonialnym
          traktowaniu historii jako narzędzia bieżącej i długofalowej polityki, ktorej cele
          nie do końca są dla wszystkich jasne. Przede wszystkim, mamy do czynienia z bardzo
          wyraźnym i coraz bardziej jaskrawym rozdzielaniem urzędowej historii w Polsce na
          historię krzywdzonych Żydow oraz rownoległą historię krzywdzących Polakow.
          W ten sposob znika cały kontekst tego, co się po wojnie działo w Polsce
          • teodor_jeske_choinski_1 (Po)marcowe mistyfikacje 4 03.03.15, 20:18
            i z Polską. Epoka stalinowska za jakiś czas może być więc opisana na nowo (?) jako
            okres słusznego zmagania się z „polską reakcją”, albowiem głownym zadaniem sił
            postępu była walka z „polskim antysemityzmem".
            Przykładem takiego podejścia jest obecnie interpretacja Marca 1968, sprowadzana
            do walki „Polakow z Żydami". Choć nie ma to nic wspolnego z prawdą, coraz
            powszechniej spotykamy się z takim naświetlaniem tych wydarzeń. W związku
            z tym nie należy już zwracać uwagi na fakt, że Polacy nie mieli wowczas własnego,
            niepodległego państwa, władza pochodziła z obcego nadania i nie była demokratycznie
            wybierana a społeczeństwo było terroryzowane siłami bezpieczeństwa. Zaś w razie większych zagrożeń ustroju do walki z nim rzucano komunistyczne wojsko, jak na przykład w Poznaniu w czerwcu 1956, na Wybrzeżu w grudniu 1970, czy podczas stanu wojennego 1981–1982.
            To, co się wowczas działo (u schyłku epoki drugiego panowania Władysława
            Gomułki) było wielowątkowe. Przede wszystkim, mieliśmy do czynienia z walkami
            frakcyjnymi na szczytach władzy komunistycznej, w PZPR. Ich istotą wcale nie była
            walka towarzyszy – Polakow z towarzyszami – Żydami. Były to rozgrywki między
            rożnymi grupami interesow i tak się złożyło, że po jednej stronie było akurat więcej
            towarzyszy – Żydow niż z drugiej, ale tak naprawdę, poszczegolne koterie były
            mocno pomieszane narodowościowo a i tak identyfikowały się z sowiecką ojczyzną,
            a nie z Polską.20 Poźniej konflikt partyjny wyrwał się spod kontroli i wyrodził się
            w antysemickie ekscesy, ale i wowczas nie można tego rozpatrywać wyłącznie w kategoriach
            rasowych.
            Adam Michnik w jednej ze swych książek (w 1995 r.) napisał, że „rok 68
            to był horror horrorow”.21 Rok poźniej przyrownał te wydarzenia nawet do Katynia.
            22 Mamy więc do czynienia z probą wytworzenia nowej martyrologicznej
            historii Polski.23
            Czy można mowić, że Marzec 1968 to wyjątkowa, przełomowa era w historii
            Polski? Każda przymusowa emigracja jest złem i ludzkim dramatem. Ale wowczas
            miliony ludzi, w ogole nieuwikłanych w budowę i popieranie zbrodniczego
            systemu, marzyły o wyjeździe z sowieckiego raju, zwanego „Polską Ludową”. Dla
            nich taka okazja byłaby niezwykłym dobrodziejstwem. Dlatego na emigrację osob
            pochodzenia żydowskiego patrzyli po prostu z zazdrością, że „oni” mogą swobodnie
            wyjechać za żelazną kurtynę. Im to nie było dane. Czuli się jak obywatele
            drugiej czy trzeciej kategorii, dla ktorych paszport (choćby nawet w jedną stronę,
            z orzeczeniem „utraty” obywatelstwa PRL) był przywilejem nie do zdobycia. Co
            więcej, w wielu przypadkach wyjeżdżali ich wcześniejsi prześladowcy – przełożeni
            w miejscu pracy, aktywiści partyjni, funkcjonariusze UB, Milicji Obywatelskiej,
            ORMO, sędziowie i prokuratorzy. Dlatego ten fragment naszej historii budzi tyle
            emocji i jest tak kontrowersyjny. I dlatego powinien być rzetelnie zbadany, w przeciwnym
            razie nadal będziemy mieli do czynienia z coroczną urzędową fetą, ktora
            została sprowadzona do czysto propagandowych obrzędow.

            Przypisy:
            1 Należy zwrocić uwagę, że szczegolne nasilenie dyskusji oraz związane z nią publikacje mają miejsce głownie w okresach kolejnych obchodow rocznicy wydarzeń marcowych, co nadaje im ton uroczysty i hagiograficzny, pozbawiony chłodnego osądu i pełnej analizy.
            2 „List otwarty Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego do członkow Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. 18 III 1965” [w:] Z. Hemmerling, M. Nadolski, Opozycja wobec rządów komunistycznych w Polsce 1956–1976. Zbiór dokumentów, (Warszawa: Ośrodek
            Badań Społecznych, 1991).
            3 W 1988 Adam Michnik w rozmowie z Danielem Cohn-Benditem nie krył, że jego związki z komunizmem i trockizmem były wowczas bardzo silne: „[…] należałem do komunistow w sześćdziesiątych latach. Uważałem, że komunistyczna Polska to moja Polska. […] nie będę ukrywał, że mieliśmy coś wspolnego z trockizmem”. „Pewien polski etos… rozmowa Dany Cohn-Bendita z Adamem Michnikiem, cz.I, Kontakt, nr 6 (1988): s. 34–35, 47.
            4 A. Michnik w powyższej rozmowie w charakterystyczny dla siebie sposob „potępił” Franco Piperno – jednego z przywodcow i ideologow „Czerwonych Brygad”: „[…] oni w skutkach niczym się nie rożnią od hitlerowcow […] a jednak odczuwam dla Franco [Piperno] jakąś sympatię, bo jest to człowiek czysty, to znaczy zagubiony”. „Pewien polski etos…”, dz. cyt., cz. I, s. 33. 5 Z podobnym zjawiskiem mieliśmy do czynienia w latach 1980–1981, w okresie jawnej działalności NSZZ „Solidarność”. Na przykład Adam Michnik przedstawiany był jako „element antysocjalistyczny”, co tylko dodawało mu zwolennikow i sympatykow, ktorzy dzięki temu uważali go za... antykomunistę.
            6 Warto zwrocić uwagę, że po 1989 czołowy reprezentant środowisk „marcowych”, Adam Michnik, zaprzyjaźnił się z gen. Wojciechem Jaruzelskim (jest nim per „ty”) i stał się jego zagorzałym obrońcą.
            To samo dotyczy gen. Czesława Kiszczaka.
            7 Cyt. za: Konferencja naukowa „Żydowski Marzec 1968–2008”, nauka.pap.com.pl/demo/
            cgi-bin/full_info.pl?id=215980
            8 M.J. Chodakiewicz, Marzec 68 – koniec legendy, chodakiewicz.salon24.pl/66898,index.html
            9 K. Lesiakowski, „Emigracja osob pochodzenia żydowskiego z Polski w latach 1968–1969”, Dzieje Najnowsze, nr 2 (1993).
            10 Wywiad Andrzeja Kaczyńskiego z Dariuszem Stolą, „Najbardziej polska ze wszystkich żydowskich emigracji”, Rzeczpospolita, 8 III 2005. Zdaniem Jerzego Eislera „wbrew legendzie to była najmniej liczna fala emigracji żydowskiej z powojennej Polski”. (J. Eisler, „Rebelia generacji”, Rzeczpospolita, 6 III 2008).
            11 „Informacja o przebiegu emigracji do Izraela”, Warszawa, październik 1969 r. [w:] K. Lesiakowski, dz. cyt., s. 120–122.
            12 J. Eisler, dz. cyt.
            13 „Notki biograficzne niektorych emigrantow do Izraela”, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Biuro Paszportow i Dowodow Osobistych, Zeszyty 1– 6, Warszawa 1970–1971.
            14 Na przykład Krystyna Brones (ur. 1924), funkcjonariusz MBP i MSW, przed wyjazdem pobierała 3525 zł „renty” miesięcznie. Miała wowczas 44 lata. („Notki biograficzne...”, Z. 2, s. 44). Emigrantka Krystyna Miller w liście otwartym do marszałka Senatu z 1998 r. potwierdza fakt zarowno dobrowolności wyjazdu, jak też znacznej gratyfikacji finansowej: „Ja z rodziną wyjechałam w 1968 r. dostając zezwolenie na wyjazd do Izraela. […] Pragnę z całą odpowiedzialnością przekazać informacje, ktore towarzyszyły tym wydarzeniom:
            1. Nikt ani nas, ani Żydow z naszej grupy liczącej około 250 osob, z Polski nie wyrzucał. Była to
            nasza dobra i nieprzymuszona wola.
            2. Obywatelstwa polskiego zrzekaliśmy się dobrowolnie. Nie było żadnego przymusu. Postawiono jeden warunek, na ktory zgodziliśmy się: chcesz wyjechać z Polski – zabieramy ci obywatelstwo.
            3. Otrzymaliśmy od rządu odprawy finansowe. Cyt. za: Głos Polski (Toronto) 15–19 kwietnia 1998.
            15 Słowa Gołdy Tencer z Fundacji „Shalom”. Cyt. za: Konferencja naukowa „Żydowski Marzec
            1968–2008”, nauka.pap.com.pl/demo/cgi-bin/full_info.pl?id=215980
            16 Paszport na wyjazd uzyskała np. Antonina Alster, corka Antoniego (Nauma) Alstera, b. Pierwszego Zastępcy Przewodniczącego Komitetu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego (1954–1956). Nie wiemy jednak, czy on sam o paszport się w ogole się starał.
            17 Tak by
            • teodor_jeske_choinski_1 (Po)marcowe mistyfikacje 5 03.03.15, 20:19
              (badaczka „dziejow ruchu robotniczego”) pozostała w PRL, była zatrudniona na Uniwersytecie Warszawskim.
              Kpt. Stefan Michnik, b. sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie postanowił
              wyjechać, ale jego ojciec Ozjasz Szechter pozostał.
              18 W tym kontekście jakże ciekawe są wspomnienia Krzysztofa Zarzeckiego: „Jako młody redaktor w ≫Czytelniku≪ dostałem wowczas propozycję objęcia kierownictwa tzw. redakcji przekładowej zachodniej w młodzieżowym wydawnictwie ≫Iskry≪. Obejmowałem ją po kierowniku wyjeżdżającym do Izraela. Był to bardzo sympatyczny, kulturalny, starszy ode mnie pan, jawnie nieszczęśliwy, że wyjeżdża; redakcja, ktorą stworzył, stanowiła jego oczko w głowie, i spotykał się ze mną kilkakrotnie, żeby mnie podedukować, tak bym jego dzieła nie popsuł. Nie śmiałem go pytać o motywację wyjazdu, ale musiały tu wchodzić w grę osobiste względy niezwiązane z pracą, bo z dzisiejszej perspektywy jego wyjazd nie przylega zupełnie do faktu, że prawie całe kierownictwo ≫Iskier≪, kiedy w nich zacząłem pracować, spoczywało w żydowskich rękach. Żydami byli dyrektor, dyrektor administracyjny,
              redaktor naczelny, zastępczyni redaktora naczelnego, kierownik newralgicznej redakcji
              politycznospołecznej, a żadna z tych osob nie żegnała się ze stanowiskiem ani nie szykowała do wyjazdu”. K. Zarzecki, „Refleksje pomarcowe”, Goniec (Mississauga, Kanada), 11–17 IV 2008.
              19 J. Eisler, dz. cyt.
              20 Po stronie W. Gomułki opowiedzieli się wowczas na przykład gen. Edwin Rozłubirski (z lWP), czy ppłk Ryszard Nazarewicz (b. wyższy funkcjonariusz UB) i nikt ich (ani ich rodzin) do wyjazdu z Polski nie zmuszał.
              21 A. Michnik, Między Panem a Plebanem, (Krakow: „Znak”, 1995): s. 191.
              22 Carlos Marrodan-Casas, „Uciec z niewoli rasy, narodu, fanatyzmu”, Gazeta Wyborcza, 28 XII
              1996.
              23 Rzecz dotyczy nie tylko takiej interpretacji Marca 1968. Podobnie jest w odniesieniu do okresu stalinowskiego (1944–1956), ktorego ofiarami mieli być przede wszystkim funkcjonariusze partyjni, odsuwani od władzy, czasem nawet więzieni. Coraz częściej też opozycja w PRL sprowadzana jest(szczegolnie przed połową lat 70. XX w.) do walk frakcyjnych, a jako przykłady szczegolnych represji
              podaje się np. usunięcie... z PZPR.
              -------------------------------------------
              • erka_46 poczytam w niedziele... 04.03.15, 08:47
                ...dziś nie mam czasu:

                - ale to co mi wpadło w oko to zacytuję:

                Jest w Polsce wielu ludzi, ktorzy nie do końca wierzą w prawdziwość wszystkich
                przemian po 1989 r. – w tym sensie, że dokonują się one demokratycznie i z pożytkiem
                dla ogołu obywateli. Manipulacje widzą przede wszystkim w bezceremonialnym
                traktowaniu historii jako narzędzia bieżącej i długofalowej polityki, ktorej cele
                nie do końca są dla wszystkich jasne. Przede wszystkim, mamy do czynienia z bardzo
                wyraźnym i coraz bardziej jaskrawym rozdzielaniem urzędowej historii w Polsce na
                historię krzywdzonych Żydow oraz rownoległą historię krzywdzących Polaków.
                W ten sposob znika cały kontekst tego, co się po wojnie działo w Polsce


                Świetować to nie znaczy,że mam się koniecznie cieszyć.
                • trevistas Re: poczytam w niedziele... 04.03.15, 17:07
                  W kolo Macieju jakies swieto, kraj czcicieli.....
                  • erka_46 dlaczego nie... 05.03.15, 08:54
                    trevistas napisał:

                    > W kolo Macieju jakies swieto, kraj czcicieli.....


                    ...ja nawet święto mam kiedy mnie wnuki odwiedzą,zaraz na stole stawiam kielichy i wino,i cieszę się bardziej niż w święto polskiej flagi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka