Dodaj do ulubionych

Podręczniki do historii

16.03.07, 17:18
Znalazłem ostatnio taki interesujący wywiad. Może więc prawdą jest,
ze powinien pojawić sie wspólny europejski podręcznik do nauki historii? A
nasi decydenci, jak zwykle, robią wszystko, aby historyczne znaczenie Polski
było lekceważone.
Obserwuj wątek
    • kyos Re: Podręczniki do historii 21.03.07, 10:46
      już coś takiego jest --"Europa" Normana Daviesa, która choć cegła to i tak
      stanowi jedynie subiektywny wybór autora z całości dziejów

      nie wyobrażam sobie jak wyglądałby wspólny (szkolny) podręcznik do historii
      Europy --z czego by zrezygnowano, jak pobieżnie by wyjaśniano poszczególne
      tematy (np. większy nacisk na historię krajów postkarolińskich: Francji,
      Niemiec, Italii, Niderlandów -oraz Anglii), etc.
      • redykolek Re: Podręczniki do historii 24.03.07, 12:22
        Wspólny podręcznik powinien koncentrować się na najważniejszych procesach,
        wspólnych dla większości Europy: filozofia starogrecka, historia Cesarstwa
        Rzymskiego i Bizantyjskiego, historia feudalizmu, historia architektury
        (romanizm, gotyk itd.), dzieje prawa rzymskiego i kanonicznego, rozwój
        nowożytnej nauki, integracji europejskiej itd., itp.

        Jeśli zaś chodzi o historię lokalna (poszczególnych krajów i ludów), to można
        od czasu do czasu tok wykładu przerywać rozdziałami geograficznymi, które
        pokażą stan Europy oraz jej poszczególnych części w określonym momencie (np. co
        sto lat: 1300 rok, 1400 rok, 1500 rok itd.). Ponadto można wprowadzić kapsułki
        historyczno-geograficzne, podobnie jak to jest w "Europie" Normana Davisa.
        • kyos Re: Podręczniki do historii 24.03.07, 13:35
          redykolek napisał:

          > Wspólny podręcznik powinien koncentrować się na najważniejszych procesach,
          > wspólnych dla większości Europy:

          to zależy od:
          1.definicji Europy (czy należały do niej tureckie Bałkany, Rosja,
          Rzeczpospolita, europejskie państwa tatarskie, al-Andalus, Królestwo
          Jerozolimskie i inne państwa krzyżowców) --zobacz jak Europa została podzielona
          (i jak zostały potraktowane jej poszczególne części) w książce "Polowanie na
          czarownice w Europie" Levacka
          2.które procesy były najważniejsze i wspólne dla większości (przecież Rzplita
          była tylko jedną z dwóch prawnych demokracji w Europie, obok Anglii)

          > rozdziałami geograficznymi, które pokażą stan Europy oraz jej poszczególnych
          > części w określonym momencie

          tylko jak np. zakwalifikować Rzplitą, podlegającą reformacji, wpływom włoskim,
          francuskim, niemieckim, uczestniczącą w myśli politycznej odrodzenia,
          kontrreformacji i oświecenia --z drugiej strony będącą w połowie krajem
          prawosławnym i ruskim?


          i jeszcze jeden problem --prawda wymaga szczegółowego przedstawienia, by była
          jak najpełniejsza --w takiej formie będzie to niemożliwe, wiele istotnych
          wątków zostanie potraktowanych bardzo powierzchownie

          lepszym pomysłem byłaby seria książek na poszczególne tematy autorstwa
          wybitnych specjalistów w danych dziedzinach, wydana pod jednym patronatem
          • redykolek Re: Podręczniki do historii 31.03.07, 18:15
            kyos napisał:

            > to zależy od:
            > 1.definicji Europy...

            Europa traktowana jako wspólnota kulturowa nie ma ostrych granic, dlatego w
            naszym podręczniku można opisać wszystko to, co działo się w
            fizycznogeograficznych granicach naszego subkontynentu, a jednocześnie to, co
            działo się na terenach przez europejczyków skolonizowanych.

            > 2.które procesy były najważniejsze i wspólne dla większości (przecież Rzplita
            > była tylko jedną z dwóch prawnych demokracji w Europie, obok Anglii)
            >

            Wymieniłem przykładowe procesy, które mam na myśli. Na przykład gotyk
            upowszechnił się w wiekszej części Europy (oddziałał nawet na sztukę ruską).

            Jeśli zaś chodzi o te rozdziały geograficzne i kapsułki, to chodziło mi o to,
            żeby obok procesów ogólnych wskazać na pewne zdarzenia lokalne, które znać
            powinni mieszkańcy całej Europy (np. warto napisać coś o rozwoju polskiego
            lotnictwa w okresie międzywojennym albo o specyfice radzieckiego komunizmu w
            epoce Breżniewa).

            > i jeszcze jeden problem --prawda wymaga szczegółowego przedstawienia, by była
            > jak najpełniejsza --w takiej formie będzie to niemożliwe, wiele istotnych
            > wątków zostanie potraktowanych bardzo powierzchownie
            >
            > lepszym pomysłem byłaby seria książek na poszczególne tematy autorstwa
            > wybitnych specjalistów w danych dziedzinach, wydana pod jednym patronatem
            >

            No nie wiem. W ten sposób rozumując należałoby w ogóle zrezygnować z
            popularnych ujęć różnych dziedzin wiedzy i zaprzestać wydawania np.
            podręczników do fizyki.

            Jeśli chcemy zachęcić do poznawania historii kogoś, kto nie zna się na historii
            (i może jej nawet nie lubi), to lepiej rozpocząć od powierzchownego ujęcia,
            które będzie dla niego wprowadzeniem do bardziej specjalistycznych publikacji.
            • kyos tak to wyjdzie historia całego świata :) 19.04.07, 14:51
              > a jednocześnie to, co działo się na terenach przez europejczyków
              > skolonizowanych.

              redykolek napisał:

              > fizycznogeograficznych granicach naszego subkontynentu
              nie pokrywają z granicami historyczno-kulturowymi, obejmującymi Afrykę Północną
              i Bliski Wschód

              > Na przykład gotyk upowszechnił się w wiekszej części Europy

              gotyk miał różne oblicza w różnych częściahc Europy

              > Jeśli zaś chodzi o te rozdziały geograficzne i kapsułki, to chodziło mi o to,
              > żeby obok procesów ogólnych wskazać na pewne zdarzenia lokalne, które znać
              > powinni mieszkańcy całej Europy

              historii najlepiej uczyć się metodą porównawczą
              kapsułki tego nie zapewnią, bo pokażą jedynie wybrany wycinek
              bardziej podoba mi się pomysł Normana Daviesa by taki podręcznik miał postać
              elektroniczną, gdzie odpowiednia linkownia pozwalałaby "krążyć" w danej epoce
              po różnych krajach

              > No nie wiem. W ten sposób rozumując należałoby w ogóle zrezygnować z
              > popularnych ujęć różnych dziedzin wiedzy i zaprzestać wydawania np.
              > podręczników do fizyki.

              fizyka jest jedna, historia nie
              nie dzieli się tylko według krajów, ale też według epok, kontynentów, obejmuje
              swym zasięgiem gospodarkę, społeczeństwo, politykę, sztukę

              > Jeśli chcemy zachęcić do poznawania historii kogoś, kto nie zna się na
              > historii (i może jej nawet nie lubi), to lepiej rozpocząć od powierzchownego
              > ujęcia,

              nie wiem czy to najlepsza metoda --powierzchowna wiedza prowadzi do stereotypów
    • monika_04 Re: Podręczniki do historii 21.03.07, 10:57
      Czasami historycy jednego kraju mają różne poglądy na temat jakiegoś zdarzenia.
      Nie bardzo sobie wyobrażam podręcznik ze wspólną wizją historii Europy. To
      nauka, nie ma tu miejsca na polityczną poprawność. Obawiam się, że wyszłyby z
      tego same uogólnienia.
      • redykolek Re: Podręczniki do historii 24.03.07, 12:47
        Skoro historia jest nauką, to znaczy, że dąży do poznania prawdy, a prawda jest
        tylko jedna. Historycy mają oczywiście różne poglądy na rozmaite sprawy, są
        subiektywni, ale podobnie jest na przykład z fizykami. Natomiast dzięki
        współpracy wielu uczonych różnych narodowości można do tej prawdy się zbliżyć.

        Bardzo często przytaczany jest przykład niemieckich obozów koncentracyjnych.
        Jak o nich pisać we wspólnym podręczniku? No ale przecież, o ile mi wiadomo, bo
        podręczników niemieckich nie widziałem, Niemcy nie negują swojego sprawczego
        udziału w holokauście i ludobójstwie podczas drugiej wojny światowej. A jeżeli
        chodzi o sprawę wypędzeń, to przecież można opisać niewatpliwe cierpienia
        niemieckiej ludności cywilnej, jednocześnie ukazując, jakie były jej faktyczne
        przyczyny. Tutaj nie powinno być żadnych większych sporów między Polakami a
        Niemcami.
        • monika_04 Re: Podręczniki do historii 24.03.07, 17:24
          To bardzo naiwne stwierdzenie- jest jedna prawda. Chyba nie wierzysz w to
          naprawdę? ;) Kiedy w historii najciekawsze jest to, że można się spierać,
          dyskutować i poznawać rożne punkty widzenia.
          Jak wyobrażasz sobie wspólne przedstawienie prze Polskę i Rosję np. wojny
          polsko- bolszewickiej z jednym stanowiskiem? Albo jedna ocena powstania
          warszawskiego?
          Nawet w fizyce teorie się zmieniają i to co naukowcy uważali za pewne wczoraj
          dziś już jest przestarzałe.
          • redykolek Re: Podręczniki do historii 25.03.07, 12:17
            Prawda jest to zgodność między jakimś zdaniem opisowym a fragmentem
            rzeczywistości przez to zdanie opisywanym. Taka prawda jest tylko jedna. Faktem
            jest jednak, że uczeni często mają różne zdania na jakiś temat, ale przecież
            jeśli historia jest nauką, to chodzi w niej właśnie o odkrycie tej jednej
            prawdy, a wszelkie spory między historykami temu jedynie służą (albo służyć
            powinny, bo jak jest naprawdę, to wszyscy wiemy), bo do prawdy dochodzi się
            jedynie poprzez spory oraz krytykę cudzych i własnych poglądów. I te spory
            faktycznie są bardzo ciekawe i we wspólnym podręczniku można nawet coś z nich
            zamieścić, na przykład pokazać różnice poglądów na wspomnianą przez Ciebie
            wojnę polsko-bolszewicką.
            • monika_04 Re: Podręczniki do historii 25.03.07, 13:15
              Hmmm przez 5 lat historii nie słyszałam takiej definicji ;). Ale możesz się
              ostatnio coś zmieniło? ;)
              • redykolek Re: Podręczniki do historii 25.03.07, 14:23
                To jest logika, a nie historia. Czyżby w naukach historycznych nie obowiązywały
                zasady logiki? ;)

                Zresztą faktem jest, że filozofowie powymyślali sobie najrozmaitsze definicje
                prawdy, wydaje mi się jednak, że ta przytoczona przeze mnie jest
                najwygodniejsza dla rozwoju ludzkiego poznania. To są podstawowe twierdzenia
                metodologii naukowej:

                - ludzie nie są w stanie dotrzeć do prawdy w pojedynkę, ponieważ utrudniają im
                to różnego rodzaju przesądy, przyzwyczajenia i błędne spostrzeżenia;

                - natomiast jeżeli w jej poszukiwaniu bierze udział wiecej osób, wówczas mogą
                się nawzajem kontrolować, pokazując, w którym miejscu popełnili błędy inni, a
                jednocześnie korygując własne błędy na podstawie spostrzeżeń innych badaczy.

                Dzięki temu procesowi złożonemu z krytycznej dyskusji i krytycznego namysłu
                nauka (zamiast byc zlepkiem opisów subiektywnych spostrzeżeń) jest obiektywna.
                Sukces nauk fizycznych wziął się nie z tego, że genialni badacze zrobili
                eksperyment, popatrzyli przez lupę albo teleskop i od razu objawiła im się
                prawda o świecie, lecz stąd, że poddali swoje tezy krytyce innych uczonych, a
                ci inni uczeni poddali je sprawdzaniu na wiele różnych sposobów i albo
                potwierdzili ich prawdziwość, albo je odrzucili, albo wreszcie poddali
                modyfikacji. I nie widzę powodu, dlaczego ten sam proces dochodzenia do prawdy
                nie miałby obowiązywać w naukach historycznych. Sadzę, że sami uczeni polscy,
                bułgarscy lub angielscy rzadko kiedy będą mieli okazje sami dojść do prawdy o
                jakimś fakcie historycznym, natomiast we współpracy bedą mieli szansę się do
                niej zblizyć i dlatego badania historyczne warto prowadzić wspólnie.
                • monika_04 Re: Podręczniki do historii 25.03.07, 15:10
                  Nie znam się na fizyce i na metodologii badań w tym zakresie. Co do historii-
                  trzeba rozróżniać historię jako to co się zdarzyło w przeszłości, przeszłe
                  dzieje od historii jako nauki.
                  Przeszłość badamy na podstawie źródeł jakie zostały do naszych czasów. Często
                  bardzo skąpych. Dostaję np. kronikę Tietmara, któy pisze o zdarzeniach, których
                  nie był świadkiem, pisze to co mu jest wygodnie, pewne fakty przedstawia w
                  lepszym świetle, inne w gorszym. Podobnie jest z kroniką Galla Anonima- autor
                  pisał je w pewnych uwarunkowaniach. Często nie ma innego źródła tylko ta
                  kronika. Możemy próbować weryfikować te wieści przez np. badania archeologiczne.
                  Ale pozostaje np tylko kronika Galla. Jak napisać np. historię Św. Stanisława?
                  Znamy ją (chyba- mogę się mylić) z tego jednego źródła. To co się zdarzyło
                  naprawdę możemy się tylko domyślać. Stawia się hipotezy, bada pod różnym kątem.
                  Zresztą podręczniki szkolne nigdy nie były całkiem dobrym sposobem do nauki
                  historii- jako podręcznik ma pewne ograniczenia (choćby miejsca), z konieczności
                  podaje zdarzenia w jednej interpretacji. Do dziś uczniowie uczą się że gród w
                  Biskupinie był prasłowiański.
                  Aż strach pomyśleć co by było z jedną obowiązującą historią Europy. Abstrachując
                  od tego, że byłyby problemy z interpretacją co znaczy Europa, a kończywszy na
                  tym, że podręcznik pisany pod egidą UE chcąc czy nie byłby "polityczny".
    • redykolek Re: Podręczniki do historii 24.03.07, 13:08
      W zalinkowanym wyżej artykule szczególnie interesujący wydał mi się następujący
      fragment, pokazujący nieporadność naszych polityków w sprawach naprawdę
      istotnych, a różnych od ich faktycznych zainteresowań (stołki, podkładanie
      sobie nawzajem świń itp.):

      "Pięć lat lata temu, w Oslo, odbywał się światowy kongres historyków,
      poświęcony kontrowersjom w ocenie narodów i państw, a więc tematyce niezwykle
      ważnej, wręcz kluczowej dla historyków, sprowadzającej się do pytania: czy
      obraz danego kraju, jaki funkcjonuje w świadomości potocznej, jest prawdziwy.
      Na kongresie byli obecni historycy ze wszystkich liczących się krajów
      europejskich. Nawet biedna Albania wysłała nań aż siedmiu swoich uczonych, mała
      Mołdawia – dwóch, Czesi aż dwunastu. Polska nikogo! Bo koszty. A byliśmy
      świetnie przygotowani merytorycznie, o uczestnictwo w tym kongresie zabiegało
      przecież Polskie Towarzystwo Historyczne i Komitet Nauk Historycznych Polskiej
      Akademii Nauk, mieliśmy przygotowane referaty... Co z tego, skoro i w
      Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu, ani w Ministerstwie Spraw
      Zagranicznych, i w Ministerstwie Finansów, bo wszędzie tam ubiegaliśmy się o
      pieniądze na sfinansowanie udziału w tym kongresie, nasze argumenty trafiały w
      próżnię."
    • witekjs Podręczniki do historii - nie istnieją obiektywne 25.03.07, 14:34
      Chciałoby się stworzyć taki obiektywny, tłumaczący różne punkty widzenia
      podręcznik historii świata...
      Po pierwsze trzeba by ustanowić podstawowe priorytety określające najważniejsze/
      całościowe/ cele regionów.
      Już w tym miejscu pojawiają się trudności nie do przezwyciężenia.
      Język, religia, kultura...
      Dominacja jakiegoś języka zawsze prowadzi do upośledzenia rozwoju społeczności i
      kultur mniejszościowych - szkoły, urzędy, kariera...
      Wytwarza to, trwające przez pokolenia w wynaradawiających się elitach poczucie
      frustracji.
      Innym efektem jest narastająca izolacja wzrastających liczbowo mniejszości oraz
      narastanie rywalizacji i wrogości na poziomie wiosek i ulic /Belfast, Kosowo
      Baskowie, Tybet/.
      Jak opisać potworne czasy Mao, które w końcu nie doprowadziły do rozpadu Chin,
      czy Stalina, który do tej pory jest wielbiony wśród ludzi, dla których stale
      CCCP jest ojczyzną.
      Jak pisać o Polsce nie wywołując niechętnych reakcji Białorusinów, Litwinów,
      Ukrainców czy ogromnej rzeszy, nie tylko polskich Żydów /"polskie obozy śmierci".
      Oddzielnym zagadnieniem jest wyjątkowo wrogie nastawienie do Polski Rosjan,
      szczególnie z zachodniej części Rosji.
      Z punktu widzenia Niemiec pozytywną rolę odegrał Bismarck, a Rosji Piotr I i
      Katarzyna.
      Jak pisać o drugiej wojnie światowej, Własowcach i kolaborantach z krajów ZSRR
      oraz Ślązakach i Kaszubach w wojsku niemieckim.
      W forach rosyjskojęzycznych, ich obecność na froncie wschodnim jest "dowodem" na
      współpracę Polaków z hitlerowcami.
      Pomijają to, że nie występowali tam jako Polacy i że nie było polskich,
      ochotniczych oddziałów.
      Takie są te różne prawdy...

      Witek

      • proffet Re: Podręczniki do historii - nie istnieją obiekt 25.03.07, 22:34
        Podręcznik tak ale jako punkt wyjścia do dyskusji a nie obowiązujący dla
        ucznia. Nic nie zastąpi podręczników narodowych , rózne są programy , liczba
        godzin przedmiotu. Chyba, że jest to inicjatywa wychodząca naprzeciw idei
        ministra R. Giertych rozdzielenia historii nauczanej na polski i powszechną -
        wtedy jak znalazł- tylko czy ministrowi się spodoba
    • redykolek Re: Podręczniki do historii 19.04.07, 12:30
      Jeszcze raz prof. Adam Suchoński, tym razem w Wiedzy i Życiu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka