Dodaj do ulubionych

Swięta -trudny czas

25.04.11, 19:14
Kusiło? Mnie o dziwo nie. Spędziłem bardzo aktywnie - nie przy stole.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 19:27
      Wczoraj byłem, w sklepie - znajomi mnie prosili żebym im kupił cztery piwa...
      Żadnego kuszenia nie odczuwałem.

      Kiedyś miałem takie kuszenie, ale wtedy natychmiast pojawił się przede mną August / w formie duchowej, ma się rozumieć/ i natychmiast odstąpiłem od popełnienia błędu - w powietrzu unosił się zapach siarki...
      • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 20:26
        No ja też kuszenia nie odczuwałam, nawet wysłana tuż przed Świętami do przyjaciół Czechów po tańsze trunki, jak ktoś nie pije- to jeździ- to chyba standard. No ale mnie nigdy kupowanie alkoholu dla kogoś czy obecność alkoholu nie przytłaczały. Mnie przytłaczał ten pierwszy kieliszek w żołądku i mózgu (choć też nie zawsze- stąd lata mojej daremnej "walki" z nałogiem). Myślałam sobie-"A nóż tym razem znowu nie poszkodzi? Już tyle czasu nie piłam, organizm się oczyścił, nic mi nie będzie itd". I często na moją zgubę- nic nie było. Za to po paru dniach zachwytu - "oooo przeszło mi! wypiłam kulturalnie 2 piwa- i nic!" ..... zaczynało się "tango milonga" bynajmniej nie tango marzeń i snów.
        Ja nie potrzebuję wyrzucania kieliszków czy robienia innym wykładów o szkodliwości alko.
        Potrzebuję tylko sama nie wlewać w siebie śmiertelnie zgubnej w moim przypadku substancji.
        I TYLKO :) tyle. Szczerze przyznam, że drażnią mnie neofici patrzący z litościwą pogardą na każdego, kto tyka alkohol. Dla mnie obecnie alkohol jest na liście produktów, których nie używam, bo mi szkodzą tak jak pryskane truskawki czy biseptol. Jako alergikowi jest mi z tym łatwo się pogodzić- ale TERAZ-od czasu- kiedy mózg mi się "odczarował" z alkoholowych iluzji. Długo by o tym pisać a pewno już to wszyscy robiliście- ale uświadomienie sobie, że jedna z niewskazanych dla mnie substancji jest znacznie bardziej niebezpieczna i podstępna niż wszystkie pozostałe razem wzięte- bo wpływa też na CAŁE moje życie a nie tylko na skórę czy żołądek i to w sposób taki- że tego wpływu nie widzę lub nie chcę widzieć- zajęło szmat czasu. Co nie znaczy- że odmawiać bym śmiała prawa do truskawek, biseptolu czy alkoholu innym. Jak komuś coś nie szkodzi- to nic mi do tego. Bardziej niż siarka ;) /o której pisze pierzchnia/ otworzyła mi niegdyś oczy czyniona przeze mnie siara..... ale to już zupełnie inna historia :)))....
        • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 20:53
          "Myślałam sobie-"A nóż ty
          > m razem znowu nie poszkodzi? Już tyle czasu nie piłam, organizm się oczyścił, n
          > ic mi nie będzie itd". I często na moją zgubę- nic nie było. Za to po paru dnia
          > ch zachwytu - "oooo przeszło mi! wypiłam kulturalnie 2 piwa- i nic!" ..... zacz
          > ynało się "tango milonga" bynajmniej nie tango marzeń i snów."

          Nie wiem, o jakim konkretnie okresie niepicia wspominasz - dwumiesięcznym czy np. półrocznym ?
          Dla mnie takie kwestie są bardzo istotne ponieważ moim zdaniem oczyszczanie kończy się wraz z zanikiem nawrotów, a to może wymagać kilkuletniej abstynencji.
          Jeżeli dołączysz do tego przemianę wewnętrzną polegającą na osiągnięcie stanu niechęci do upijania się, to wtedy stajesz się wolnym człowiekiem.
          Taki człowiek nie upija się z zupełnie innego powodu niż strach przed zejściem do rynsztoka.
          • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 21:27
            Marzę o osiągnięciu stanu wolnego człowieka! Tylko że sobie ni diabła nie ufam- bo 1. jak już pisałam kiedyś dłuuugo długo w młodości byłam całkowitą abstynentką i co mi to dało...jak się pierwszy raz w życiu upiłam to od razu do nieprzytomności...
            2. miałam i dwumiesięczne okresy niepicia i półroczny............ i nic
            3. wszystko przeplatane "kulturalnym piciem towarzyskim"
            4. okres najgorszego chlania miałam taki- z 7 lat temu- że w podobnej skali już się przez wiele lat nigdy nie powtórzył, więc totalne dno zaliczyłam jakby w środku choroby i NICZEGO mnie ono wtedy nie nauczyło...
            Nie był więc u mnie alkoholizm chorobą "książkowo" postępującą, co tylko potęgowało moje ułudy. Nie pasowałam do testów i schematów.
            Teraz nie liczę dni, to dla mnie nie ma znaczenia jaka to cyfra, ważne- aby dążyła do nieskończoności a nie żeby liczyć te dni znowu od nowa....
            Teraz mam zdecydowaną niechęć do upiajnia się.... ale nie mogę siebie nazwać jeszcze wolną, bo jak wyżej pisałam- nie ufam sobie że mi za rok czy dwa coś nie odwali. Myślę że to jeszcze dłuuga droga do pełnej wolności (pewno że bym chciała wiedzieć JAK długa:).
            Pociesza mnie to- że w poprzednich próbach- CZUŁAM SIĘ WOLNA, i to dość szybko- choć nie byłam, jak czas pokazał. Więc teraz skoro się nie czuję- to chyba jest jakiś progres samoświadomościowy ;))). Nie mówię, że te obawy spędzają mi sen z powiek- sypiam wybornie :), ale myślę że "niekozaczenie" w stylu "parasol noś nawet przy pogodzie" jest wskazane, w końcu nikt nie umie mnie tak świetnie oszukać jak ja siebie sama i dlatego muszę się traktować z pewnym dystansem :)))... Chociaż nie jest to łatwe dla kogoś, kto tak na prawdę NIGDY nie nosi parasola :))))...
            No i cieszyć się każdym dniem, kiedy po prostu żyję.
            • aaugustw Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 21:43
              upsididit1 napisała:
              > 2. miałam i dwumiesięczne okresy niepicia i półroczny............ i nic
              > 3. wszystko przeplatane "kulturalnym piciem towarzyskim"
              > 4. okres najgorszego chlania miałam taki- z 7 lat temu- że w podobnej skali już
              > się przez wiele lat nigdy nie powtórzył, więc totalne dno zaliczyłam jakby w ś
              > rodku choroby...
              > Nie był więc u mnie alkoholizm chorobą "książkowo" postępującą...
              ________________________________________________________.
              O czym Ty mowisz - upsididit...!? - Jakiej choroby...!?
              Przeciez Ty nie jestes chora alkoholiczka, tylko nadmiernie pijacym pijakiem,
              ktory wcale pic nie musi, jezeli nie chce...
              A...
              Ps. Ty nadajesz sie do tych wszystkich szkolek propagujacych kontrolowane
              picie... - Zdalabys egzamin na piatke...! ;-)
              • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 22:05
                Oh August, ja bym sobie mocno życzyła :) być nadmiernie pijącym pijakiem TYLKO.... ale nic z tego... Stany, kiedy musiałam pić (choć płakałam ze złości, tak bardzo nie chciałam) znam doskonale.
                Jechanie na kacu taksówką za ostatnie pieniądze do sklepu oddalonego 150 m. od domu po "lekarstwo", bo byłam zbyt słaba aby dowlec się na nogach- galaretach też znam.... i wiele innych na tyle "non apetito", że nawet nie godzi się ich w Świątecznym okresie opisywać...
                • aaugustw Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 22:10
                  upsididit1 napisała:
                  > Oh August, ja bym sobie mocno życzyła :) być nadmiernie pijącym pijakiem TYLKO.
                  > ... ale nic z tego... Stany, kiedy musiałam pić (choć płakałam ze złości, tak b
                  > ardzo nie chciałam) znam doskonale...
                  _____________________________________________.
                  Sama pisalas, ze (cyt):
                  > okres najgorszego chlania miałam taki że w podobnej skali już
                  > się przez wiele lat nigdy nie powtórzył, więc totalne dno zaliczyłam jakby w ś
                  > rodku choroby...
                  > Nie był więc u mnie alkoholizm chorobą "książkowo" postępującą...
                  ------
                  A...
                  • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 22:15
                    Owszem, napisałam. I nijak "adno drugomu nie mieszajet" :).
                    I to prawda i tamto prawda, a skoro tak -to prosty wniosek- że to, iż ze mnie "tylko" pijak to g... prawda :)....
            • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 22:01
              Pomimo tego, że mogę wypić np. jeden kieliszek wina /gdzieś na wernisażu/ i nie wpadnę, w żaden odmęt - to jednak nie piję - dla mnie jest to oczywiste.
              Wcale nie cierpię z tego powodu - ponieważ ja nie chcę się już upijać.
              Tak naprawdę taka transcendencja /alkoholowa/ jest niskich lotów...
              Oświeciło mnie i mam spokój, nie odczuwam też żadnego lęku przed ewentualnym zapiciem.
              Ostatnio poznałem pewną nauczycielkę, która w ogóle nie pije alkoholu, i nie dlatego, że kiedyś była uzależniona.
            • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 18:05
              Jeżeli sobie nie ufasz to będziesz odczuwać lęk...
              Ja nie wierzę, w to, że pierwszy kieliszek /po kilkuletniej abstynencji/ rozpoczynający ciąg jest jakąś reakcją fizjologiczną.
              Żebyś mnie zrozumiała, o co mu chodzi, podam przykład:
              Wypijasz jeden kieliszek wina i jak sama napisałaś - nic się nie dzieje...
              Natomiast po kilku dniach zalewasz się, w trupa.
              Mnie interesuje ten moment przed ciągiem alkoholowym - bo coś się musi przecież dziać, w Twoim wnętrzu.
              Wyobraźmy sobie, że pomimo dyskomfortu nie pijesz - cierpisz, ale w zadanym sobie pytaniu /Co jest dalej ?/ rozumiesz, że taki stan nie może trwać wiecznie.
              W ten sposób /poprzez wypalanie/ dokonujesz wewnętrznej przemiany - to musi boleć...


              • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 20:53
                No masz rację z tym wszystkim. Acz mnie ciekawi jedno- bo większe cierpienie jest zdecydowanie- kiedy się wybierze picie a nie niepicie. Ciekawi mnie co "magicznego" było w tym, że człowiek wybierał alkohol już mając świadomość, że g. mu to pomoże. Wiesz może?
                • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 21:26
                  Ja nie jestem masochistą - cierpienie nie jest moim celem.
                  To irracjonalne myślenie, o którym wspominasz, jest wynikiem uzależnienia - alkohol na pierwszym miejscu.
                  Ja nie stosuję analizy - podczas odtruwania zacząłem dostrzegać zmiany, w moim widzeniu świata, a odpowiedzi jak gdyby spływały na mnie.
                  Napisałem ostatnio, że nie potrzebuję się już upijać - nawet, w tej kronice narrator stwierdza:
                  "Bo też, w Polsce piwo służy nie do picia lecz do upijania..."
                  www.youtube.com/watch?v=5TBUnTH6Gx4&feature=related
                  • aaugustw Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 21:53
                    pierzchnia napisał:
                    > Ja nie jestem masochistą - cierpienie nie jest moim celem.
                    > To irracjonalne myślenie, o którym wspominasz, jest wynikiem uzależnienia - alk
                    > ohol na pierwszym miejscu...
                    ___________________________________________________.
                    Potem nastepuje uzaleznienie fizyczne od alkoholu i pic trzeba,
                    inaczej nie mozna juz funckjonowac...! :-(
                    A...
                  • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 22:08
                    Z tymi "spływającymi" odpowiedziami- to miałam podobnie. Ale- w sumie mało oczekiwanym momencie. Po prostu "obudziłam się", owszem, były okoliczności, które można by nazwać tym słynnym "dnem", które przebudzenie inicjuje, ale.... wcześniej bywały i gorsze dna, a mnie nie obudziły. Chyba na prawdę Pan Bóg spojrzał na mnie litościwie i rzekł "no dobra, jej już chyba starczy!". Ale dalej jest sporo zjawisk- o których wiem, znam mechanizmy a dalej nie rozumiem. Coś jak z nieskończonością wszechświata, nijak nie umiem jej sobie uzmysłowić :)...
                    A za kronikę dzięki :)! Łezka wzruszenia mi się zakręciła, jako że pod zaprezentowaną budkę pod Pałacem K. chadzałam w dzieciństwie z mym rodzicielem ( "idę na spacer z dzieckiem!";) oczywiście ja wtedy dostawałam cytronetę (nie, żeby przekupstwo, ale milczenie jest złotem ;)...
                    • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 22:25
                      " Ale dalej jest sp
                      > oro zjawisk- o których wiem, znam mechanizmy a dalej nie rozumiem. Coś jak z ni
                      > eskończonością wszechświata, nijak nie umiem jej sobie uzmysłowić :)..."

                      Śniła mi się kiedyś osoba, której nigdy wcześniej nie widziałem na oczy - rok później poznałem ją osobiście...
                      To takie przecieki z astralu.
                      • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 22:31
                        A mi wycieczka klasowa w miejsce w którym z pewnością nigdy wcześniej nie byłam. W noc przed wyjazdem przyśniło mi się to miejsce a nazajutrz tam byłam... to było NIESAMOWITE!
                        Ja to mówię poważnie ale nie wiem czy Ty też?
                        • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 26.04.11, 22:41
                          Całkiem poważnie...
                          Te zjawiska opierają się o przekazanie do mózgu fizycznego obrazów, które widziało się podczas snu.
                          "Czasem budzimy się rano i mamy wrażenie, ze w czymś uczestniczyliśmy, ale nie wiemy w czym..."
                          Niektórzy ludzie mają tzw. Ciągłą Świadomość - są świadomi podczas snu.
                          Alkohol, przy dużych dawkach, potrafi /tak jak niektóre narkotyki/ otwierać drzwi transcendencji - wtedy to już nie jest zwykłe uzależnienie.
                          • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 27.04.11, 08:58
                            A jakie uzależnienie jest wtedy? Ciekawi mnie ten temat, bo sprawy o których wiedziałam choć absolutnie (racjonalnie na to patrząc - nie miałam skąd i jak) zdarzały mi się już od dzieciństwa.
                            Że też nie przewidziałam jednego ;)- że wpadnę w alkoholizm, ehhh....
                            Ale coś w tym jest o czym piszesz, bo srogi kac + bezsenność wkręcały mój mózg na jakieś niespotykane obroty (przy zachowaniu świadomości, że to nie jest stan normalny, co ciekawe).
                            Naprawdę po 3 dobach megakaca i bezsenności, na granicy zdechnięcia potrafiłam wyczuwać o czym ktoś myśli, jakie sekrety dusi, czy rozwiązywać zagadki nad którymi biedziło się bezskutecznie wiele trzeźwych i w pełni sił osób. Ale nie był to stan przyjemny, o nie! Mózg był jak helikopter, który kręci śmigłem coraz szybciej i szybciej i w końcu odrywa się od ziemi ale nie istnieje opcja "ląduj!" na żądanie ani spadochron aby wyskoczyć...
                            • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 27.04.11, 15:28
                              Takie uzależnienie nosi znamiona opętania i potrzeba cudu żeby z niego wyjść.
                              Wielu ludzi eksperymentowało z narkotykami by na skróty osiągnąć niezwykłe zdolności i w ten sposób mieć przewagę nad innymi.
                              Inni podążali tajemnymi ścieżkami, ale cel był często ten sam.
                              Człowiek daje się nabrać, a na koniec ląduje w psychiatryku - przez swą szatańską pychę zostaje okaleczony na całe życie.
                              Najlepiej porozmawiać z tymi, którzy się nawrócili, choć przedtem zajmowało ich zupełnie co innego.
                              Niektórzy ludzie są tzw. Psychikami czyli mają pewną nadzwyczajną wrażliwość dzięki której dostrzegają więcej niż inni.
                              Przykład.
                              Jadąc kiedyś rowerem przez las nagle poczułem zagubienie, bezradność...
                              Po przejechaniu około 200 metrów na ścieżkę wyskoczył rowerzysta i spytał mnie o pompkę do roweru - chciał naprawić przebite koło.
                              • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 27.04.11, 19:57
                                Nie no, myślę że do opętania to jeszcze daleko było :). Raczej swoista nadwrażliwość i pozarozumowe wychwytywanie bodźców...
                                • aaugustw Re: Swięta -trudny czas 27.04.11, 20:45
                                  upsididit1 napisała:
                                  > Nie no, myślę że do opętania to jeszcze daleko było :). Raczej swoista nadwrażl
                                  > iwość i pozarozumowe wychwytywanie bodźców...
                                  ___________________________________________________.
                                  Wierze, ze do opętania daleko było... - Dzisiaj jest juz blisko...! :-(
                                  A...
                            • aaugustw Re: Swięta -trudny czas 27.04.11, 15:40
                              upsididit1 napisała:
                              > A jakie uzależnienie jest wtedy? Ciekawi mnie ten temat, bo sprawy o których wi
                              > edziałam... zdarzały mi się już od dzieciństwa.
                              > ... potrafiłam wyczuwać o czym ktoś myśli, jakie sekrety dusi, czy rozwiązywać zagadki nad którymi biedziło się bezskutecznie wiele trzeźwych i w pełni sił osób...
                              _________________________________________________________.
                              To nie jest uzaleznienie... - To jest pijane myslenie...
                              Dopiero zdefiniowanie od nowa wszystkich wartości przynosi zdrowa i madra trzezwosc...
                              A...
                              • upsididit1 Re: Swięta -trudny czas 27.04.11, 19:59
                                August, litości, zmień płytę plis.....
                                • aaugustw Re: Swięta -trudny czas 27.04.11, 20:47
                                  upsididit1 napisała:
                                  > August, litości, zmień płytę plis.....
                                  _______________________________________________.
                                  Nad pijanymi, ktorzy nie chca trzezwiec, nie mam litosci...!
                                  A...
                                  Ps. upsididit, wycisz sie bo znowu nie bedziesz spala...
                                  (pozatym; ponoc zlosc pieknosci szkodzi... - Lepiej trzezwiec...!) ;-)
    • elfkabezhaltera Nie mam problemu ze Świętami 25.04.11, 20:06
      Sterroryzowałem rodzinę/bliskich i wszyscy są świadomi tego, że albo będzie alkohol na stole, albo będzie zaszczyt goszczenia mnie za stołem.
      • upsididit1 Re: Nie mam problemu ze Świętami 25.04.11, 20:54
        elfkabezhaltera napisała:

        > Sterroryzowałem rodzinę/bliskich i wszyscy są świadomi tego, że albo będzie alk
        > ohol na stole, albo będzie zaszczyt goszczenia mnie za stołem.


        No nie wiem czy to jest zdrowy egoizm czy zupełny egoizm....
        Na pewno spotkam się z krytyką takiego poglądu- ale terroryzowanie swoją chorobą innych wydaje mi się niesmaczne. Sorki za bezpośredniość.
        To trochę tak, jakby ktoś kto się połamał żądał od pozostałych, aby również siadali do stołu w gipsie...
        Nie obrażaj się Elfka, ja po prostu nie znoszę wszelkich przejawów terroru.
        Z tych samych powodów alkohol mnie wkurzał (już po uświadomieniu sobie- że mam problem) - bo mnie terroryzował, odbierał wolną wolę, odbierał wolność w każdym aspekcie- zdrowotnym, materialnym, uczuciowym, nawet czasem nie mogłam iść tam gdzie chciałam.... no w każdym.
        Wobec jego pozycji Bin Ladena, twój terroryzm można by uznać za łagodniutki i zupełnie niegroźny... ale czy przypadkiem nie jesteś dalej w mocnym kręgu jego oddziaływań zniewalając innych aby samemu nie dać się "upolować"????

        • elfkabezhaltera Re: Nie mam problemu ze Świętami 25.04.11, 21:36
          upsididit1 napisała:

          > elfkabezhaltera napisała:
          >
          > > Sterroryzowałem rodzinę/bliskich i wszyscy są świadomi tego, że albo
          > będzie alkohol na stole, albo będzie zaszczyt goszczenia mnie za stołem.
          >
          >
          > No nie wiem czy to jest zdrowy egoizm czy zupełny egoizm....
          Też nie wiem ...

          > Na pewno spotkam się z krytyką takiego poglądu- ale terroryzowanie swoją
          > chorobą innych wydaje mi się niesmaczne. Sorki za bezpośredniość.
          Bezpośredniość mi nie przeszkadza - jestem niedomyślny i wolę jasne postawienie sprawy.

          > Wobec jego pozycji Bin Ladena, twój terroryzm można by uznać za łagodniutki i
          > zupełnie niegroźny... ale czy przypadkiem nie jesteś dalej w mocnym kręgu
          > jego oddziaływań zniewalając innych aby samemu nie dać się "upolować"????
          Nie mogę tego wykluczyć. Mogą istnieć luki/braki w moim trzeźwieniu.
          • aaugustw Re: Nie mam problemu ze Świętami 25.04.11, 21:46
            elfkabezhaltera napisała:
            > > > Sterroryzowałem rodzinę/bliskich i wszyscy są świadomi tego, że albo
            > > będzie alkohol na stole, albo będzie zaszczyt goszczenia mnie za stołem.
            ______________________________________________________________.
            Takze bym w ten sposob postapil w poczatkowym okresie mojej abstynencji,
            (nie mylic z trzezwieniem).
            A...
          • upsididit1 Re: Nie mam problemu ze Świętami 25.04.11, 22:21
            Sorki, po nicku myślałam że jesteś kobietą. Ale widzę, że się nie obrażasz i- chwała Ci za to! Ja też poproszę o konstruktywną krytykę, jakby co. Lubię konstruktywne uwagi i szczerość bo dają do myślenia. Niemniej jednak jak przesadzę ze szczerością i kogoś urażę- to z góry przepraszam.
            • aaugustw Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 16:07
              upsididit1 napisała:
              > ... Lubię konstruktywne uwagi i szczerość bo dają do myślenia.
              _____________________________________________________.
              Popatrz, kiedy ja tobie sugerowalem juz rozpoczecie myslenia...(!?)
              Coz, lepiej pozno niz wcale..! ;-)
              A...
              • upsididit1 Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 17:21
                aaugustw napisał:

                > upsididit1 napisała:
                > > ... Lubię konstruktywne uwagi i szczerość bo dają do myślenia.
                > _____________________________________________________.
                > Popatrz, kiedy ja tobie sugerowalem juz rozpoczecie myslenia...(!?)
                > Coz, lepiej pozno niz wcale..! ;-)
                > A...

                Akurat TWOJE sugestie co do mojego myślenia były jak dotąd mało konstruktywne :))). No i- w bezmiarze swej ograniczoności -nie bardzo pojmuję co masz na myśli pisząc "lepiej późno niż wcale"..... jako że NIC, ale to absolutnie nic się nie zmieniło odkąd zaczęliśmy rozmawiać :)))))....
                • aaugustw Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 17:50
                  upsididit1 napisała:
                  > Akurat TWOJE sugestie co do mojego myślenia były jak dotąd mało konstruktywne :))).
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Widzisz, Ty wogole nie bierzesz pod uwage faktu, ze moglas moich sugestii nie kumac,
                  stad ta moja pewnosc, ze myslenie masz wylaczone ;-)
                  __________________________________________.
                  upsididit1 napisała dalej:
                  > No i- w bezmiarze swej ograniczoności -nie bardzo pojmuję co masz na myśli pisząc "lepiej późno niż wcale"..... jako że NIC, ale to absolutnie nic się nie zmieniło odkąd zaczęliśmy rozmawiać :)))))....
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  To tylko kolejny dowod na to, ze nie wlaczylas jeszcze myslenia, skoro nic sie nie zmienilo...
                  (bo nic innego nie mialem na mysli, jak Twoje myslenie...!)
                  A...
                  • upsididit1 Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 18:43
                    Z ubolewaniem ;))) informuję, iż mojego myślenia nie można "włączyć". Podobnie jak nie można wyłączyć metabolizmu :). Ale- pierwszy raz obcuję (traktując to słowo z naciskiem na człon "Obcy" ;)) z prawdziwym Terminatorem, któremu takie umiejętności są dane.
                    Jedyne co mi pozostaje (ze wzgl. na bliskość czeskiej granicy) to zawołać błagalnie: "Ne ubijajte mne Pane Terminatore!"...
                    • aaugustw Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 19:40
                      upsididit1 napisała:
                      > ... Jedyne co mi pozostaje (ze wzgl. na bliskość czeskiej granicy) to zawołać błaga
                      > lnie: "Ne ubijajte mne Pane Terminatore!"...
                      _____________________________________.
                      Czy to jaki czeski film, czy urwany film, (po tych
                      butelkach, ktore przywiozlas z Czech !? ;-)
                      A...
                      • upsididit1 Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 21:03
                        Zdecydowanie czeski film :). A mój film- calutki, od powietrza mi się nie rwie :). Ale te urwane kiedyś to nie była fajna sprawa. Najgorszy był wstyd, jak się orientowałam rano, że w nocy do kogoś dzwoniłam i ni diabła nie pamiętałam o czy była rozmowa... paskudne uczucie!
                        • aaugustw Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 21:50
                          upsididit1 napisała:
                          > Zdecydowanie czeski film :). A mój film- calutki, od powietrza mi się nie rwie
                          > :). Ale te urwane kiedyś to nie była fajna sprawa. Najgorszy był wstyd, jak si
                          > ę orientowałam rano, że w nocy do kogoś dzwoniłam i ni diabła nie pamiętałam o
                          > czy była rozmowa... paskudne uczucie!
                          ________________________________________________________.
                          Przerwa w meczu... - (C.d.n.) Tak, przypomnialas mi pewne sprawy,
                          ktore mnie dzisiaj jeszcze przerazaja, kiedy po przebudzeniu sie w nocy
                          nie mozna bylo od razu wyjasnic... - Gdzie spie, z kim, ktora godzina,
                          czy to niedziela wieczor, czy juz poniedzialek rano i czy trzeba wstawac
                          do pracy. Strach wstawac, w ktora strone lozka... - itd... :-(
                          A...
                          • upsididit1 Re: Nie mam problemu ze Świętami 26.04.11, 22:25
                            _____________________________________________________.
                            > Przerwa w meczu... - (C.d.n.) Tak, przypomnialas mi pewne sprawy,
                            > ktore mnie dzisiaj jeszcze przerazaja, kiedy po przebudzeniu sie w nocy
                            > nie mozna bylo od razu wyjasnic... - Gdzie spie, z kim, ktora godzina,
                            > czy to niedziela wieczor, czy juz poniedzialek rano i czy trzeba wstawac
                            > do pracy. Strach wstawac, w ktora strone lozka... - itd... :-(
                            > A...

                            gdzie i z kim to wiedziałam (znając już swoje tendencje do zalewania się w trupa 'profilaktycznie' po paru wpadkach zaczęłam robić to wyłącznie w domu, jak było "wyjście"- to na miejscu spożywałam "kulturalnie" trochę i pod byle pretekstem leciałam do domu się dobić)- natomiast akcje "Boże, jaki dziś dzień, czy to ranek, czy wieczór, do pracy czy wolne???" też przerabiałam, i jechać do roboty w popłochu też się zdarzyło, że to już po 7-mej a było owszem po 7-mej ale w dzień świąteczny wieczorem...... ko-szmar! brrrr! :(
    • kuk_krakauer Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 20:43
      Nie, ale na wszelki wypadek poszedłem wczoraj na miting.
      • pierzchnia Re: Swięta -trudny czas 25.04.11, 22:05
        Ja pójdę 1 maja, z moim kolegą i jego mamą, na mityng otwarty bo mamuśka jest podejrzliwa i nie pozwoliła mu pójść samemu /mamidyduś/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka