Dodaj do ulubionych

Po leczeniu

24.01.12, 23:52
Już tutaj kiedyś pisałam, kilka miesięcy temu. Może przypomnę, że mój nastoletni syn leczył się w ośrodku leczenia uzależnień, teraz jest już w domu od kilku miesięcy, wrócił do normalnego systemu nauczania. Jest jednak nadal pod opieką terapeuty.
W szkole sie stara, ze szkołą mam stały kontakt, ogólnie powoli wracamy do normalnego życia, na ile to możliwe. Teraz jest w II klasie liceum. W przyszłym roku pisze maturę. Bardzo chciałaby zdawać na studia medyczne, konkretnie na kierunek lekarsko-dentystyczny. Dobrze uczy się z chemii i biologii, coraz bardziej przykłada się do fizyki, w przyszłym roku chciałby zdawać maturę na poziomie rozszerzonym z tych właśnie przedmiotów, które na takie studia są obowiązkowe.
Ale mam pewne obawy, wątpliwości, chociaż do samej matury jeszcze ponad rok, ale o czymś takim, w takiej sytuacji, trzeba myśleć wcześniej.
Dużo osób nam odradza, twierdzą, że syn nie ogarnie ilości nauki na takich studiach, że ze swoim charakterem zapewne sobie nie poradzi, że albo się cud zdarzy, albo zda na amfie.
I podobne ,,życzliwe'' teksty.
Twierdzą, że to niebezpiecznie, bo będzie miał dostęp do różnorodnych, niebezpiecznych leków itp. itd. Że przy takim kierunku pewnie wpędzi się z powrotem w to bagno, lekomanię. Że sie nie nadaje, bo przecież narkomanem się jest do końca życia, i zostanie lekarzem w jego syt. to jak położenie sie do piachu za życia.
Jak to jest? Może to dziwne rozważania na forum, ale czy osoba z taka przeszłością ma szanse na studia medyczne? To takie rzeczywiście niebezpieczne, nieodpowiednie?
Znacie kogoś, z jakimkolwiek uzależnieniem, którzy dostali się na takie studia, i radzą sobie normalnie?
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Po leczeniu 25.01.12, 07:59
      To jego życie i jego decyzja kim chce być w przyszłości.
      Studia medyczne mogą mu tylko pomóc utrwalić wiedzę zdobytą ma terapii
      i nie ma podstaw, żeby twierdzić, że - jak to napisałaś - wpędzą go w lekomanię.
      A teraz najgroźniejsza dla niego jest Twoja nadopiekuńczość - to też jest uzależnienie,
      więc pomyśl o terapii dla siebie, żeby nie zepsuć tego co syn już osiągnął.
      • jjod Re: Po leczeniu 26.01.12, 01:07
        Widzisz, jak to jest. Mam znajomego, w przeszłości kończył studia medyczne, ale na kierunku lekarskim.
        Uważa, że dla uzależnionego od czegokolwiek, a przede wszystkim od narkotyków, studia medyczne są nierealne do skończenia.
        • 7zahir Re: Po leczeniu 26.01.12, 13:27
          jjod napisał:

          > Widzisz, jak to jest. Mam znajomego, w przeszłości kończył studia medyczne, ale
          > na kierunku lekarskim.
          > Uważa, że dla uzależnionego od czegokolwiek, a przede wszystkim od narkotyków,
          > studia medyczne są nierealne do skończenia>

          Dla aktywnego narkomana - czyli takiego, który nadal " bierze" - tak.
          A powiedziałaś mu, że Twój syn jest po terapii
          i świetnie sobie radzi?
          Znam wielu wspaniałych lekarzy, którzy kiedyś byli uzależnieni
          od różnych "znieczulaczy emocji".

          Rozumiem i wiem co czujesz - też byłam nadopiekuńczą matką.
          • andalus Re: Po leczeniu 26.01.12, 15:25
            a ja mam zanjimego =, kótry jest uzalezniony juz od samych studiów, skońcyzł je z niezła lokatą. Leczy i terapeutyzuje się na zmianę. Studia tu nie mają nic do rzeczy.Pewnie,ze trochę ciężej niż np na kulturozawstwie ;)
            • andalus Re: Po leczeniu 27.01.12, 09:03
              skoro wie to w czym problem?
          • jjod Re: Po leczeniu 26.01.12, 22:36
            O tym akurat bardzo dobrze wie.
    • elfkabezhaltera Eeeeeeeeetam 25.01.12, 10:09
      jjod napisał:

      > Dużo osób nam odradza, twierdzą, że syn nie ogarnie ilości nauki na takich
      > studiach, że ze swoim charakterem zapewne sobie nie poradzi, że albo się cud
      > zdarzy, albo zda na amfie.
      > I podobne ,,życzliwe'' teksty.
      > Twierdzą, że to niebezpiecznie, bo będzie miał dostęp do różnorodnych,
      > niebezpiecznych leków itp. itd. Że przy takim kierunku pewnie wpędzi się z powrotem
      > w to bagno, lekomanię. Że sie nie nadaje, bo przecież narkomanem się jest do końca
      > życia, i zostanie lekarzem w jego syt. to jak położenie sie do piachu za życia
      OK - nie znam nikogo w tej sytuacji.

      I tak ma wszystko - alkohol, narkotyki i leki - na wyciągnięcie ręki. Nie pije/bierze bo nie chce.

      O ile niechciałbym być barmanem - bo ciągły kontakt z alkoholem, to praca w aptece mnie nie niepokoi. Nie ciągną mnie "fajne doznania" bo wiem, czym się to skończy.


      • yoytek Re: Eeeeeeeeetam 25.01.12, 10:31
        To jest współuzależnione martwienie się za kogoś, choćby to nie byłaby najbliższa osoba.
        Ja trzymam się z daleka od alkoholu, ale już słyszałem, że osoby po terapiach pracowały w sklepie monopolowym, albo prowadziły bar, więc nie ma reguły.
      • andalus Re: Eeeeeeeeetam 25.01.12, 12:31
        jaki qrde dostęp do neibezpieczncyh leków?
    • e4ska Re: Po leczeniu 25.01.12, 12:16
      mój nastoletni syn leczył się w ośrodku leczenia uzależnień,
      No to go wyobcowałaś z koleżeńskiego grona. Dla klasowych grup i grupek jest niczym trędowaty. Na żadną imprezę nie zaproszą kolegi, zwłaszcza że jest on pod opieką terapeuty. Zamiast na spotkania z rówieśnikami, na zapoznawanie się z dziewczętami (to jest ten wiek), koleś pędzi na rozmówki terapeutyczne.

      Znam kilku studentów medycznych, którzy zdawali egzaminy na amfie. Jeden nie żyje, ale z całkiem nieamfetycznego powodu. Na studiach każdych - czy to historia, czy prace społeczne - są kujony i są amfetamiści. Moja serdeczna przyjaciółka leczy ząbki u gościa, który cały cały czas jara, bo inaczej łapki mu latają. Ja mam innego dentystę - z innymi fobiami.

      ze szkołą mam stały kontakt, ogólnie powoli wracamy do norm
      > alnego życia, na ile to możliwe.

      W tej sytuacji powrót do normalności jest niemożliwy. Normalni rodzice normalnych dzieci nie utrzymują ze szkołą stałego kontaktu. Poczytaj wątek Szackiego - może coś zrozumiesz?
      • elfkabezhaltera Nie zgadzam się 25.01.12, 12:22
        e4ska napisała:

        > mój nastoletni syn leczył się w ośrodku leczenia uzależnień,
        > No to go wyobcowałaś z koleżeńskiego grona. Dla klasowych grup i grupek jest
        > niczym trędowaty. Na żadną imprezę nie zaproszą kolegi, zwłaszcza że jest on pod
        > opieką terapeuty. Zamiast na spotkania z rówieśnikami, na zapoznawanie się z
        > dziewczętami (to jest ten wiek), koleś pędzi na rozmówki terapeutyczne.

        No tak - matka zgotowała mu śmierć cywilną. No już lepiej powinna była mu kupowac wódkę, bo co on ma teraz za życie?
        Nie podoba mi się to, co napisałaś. Odczuwam sprzeciw.


        > Znam kilku studentów medycznych, którzy zdawali egzaminy na amfie. Jeden nie
        > żyje, ale z całkiem nieamfetycznego powodu. Na studiach każdych - czy to historia,
        > czy prace społeczne - są kujony i są amfetamiści. Moja serdeczna przyjaciółka
        > leczy ząbki u gościa, który cały cały czas jara, bo inaczej łapki mu latają.
        > Ja mam innego dentystę - z innymi fobiami.
        Masz ciekawe życie. Niezazdroszczę.

        • e4ska Re: Nie zgadzam się 26.01.12, 12:08
          matka zgotowała mu śmierć cywilną.
          Dobrze to ująłeś. Ja dodałabym - matka niszczy synowi młodość. Nadopiekuńczością. Już samo to, ze wepchnęłaby syna na studia medyczne mimo oczywistego uzależnienia - a może on wolałby malować?

          Dla takich ludzi, sterowanych od dzieciństwa, najlepiej byłoby zostać terapeutą. Najpierw jesteś sterowany - potem sam sterujesz.

          Nie podoba mi się to, co napisałaś. Odczuwam sprzeciw.
          A odczuwaj sobie cokolwiek chcesz. Tylko dlaczego nie piszesz normalnie, a zamiast tego używasz nowomowy terapeutycznej? Zamiast wyznań o odczuciach napisz, co sądzisz o tej sprawie. Czy młodziutki chłopiec, przekazywany z rąk do rąk, będzie nadawał się do życia? Jak on się czuje w szkole, gdzie nauczyciele trzymają go na widelcu, a mamusia jest w stałym kontakcie z ciałem pedagogicznym? Do tego jeszcze terapeuta...

          Może uda się chłopcu wydostać spod parasola, ale - zgodnie z prawami młodzieńczego buntu - pierwsze, co zrobi, to sięgnie po zakazany owoc. Źle zrozumie swoje prawo do wolności.

          Ale o tym to ani ja, ani ty, Efka, nie będziemy wiedzieć. Co nam zresztą po takiej wiedzy...
          • elfkabezhaltera Nowomowa 26.01.12, 17:01
            e4ska napisała:

            > Nie podoba mi się to, co napisałaś. Odczuwam sprzeciw.
            > A odczuwaj sobie cokolwiek chcesz. Tylko dlaczego nie piszesz normalnie, a zami
            > ast tego używasz nowomowy terapeutycznej?
            Bo dopiero na terapii nauczułem się wykrażać niezgodę z czyjąś opinią inaczej niż "wku...asz mnie h...u/cipo".

            Zamiast wyznań o odczuciach napisz, c
            > o sądzisz o tej sprawie. Czy młodziutki chłopiec, przekazywany z rąk do rąk, bę
            > dzie nadawał się do życia? Jak on się czuje w szkole, gdzie nauczyciele trzymaj
            > ą go na widelcu, a mamusia jest w stałym kontakcie z ciałem pedagogicznym? Do t
            > ego jeszcze terapeuta...

            Gdyby był takie pokorne ciele jakie tu malujesz, to by nie potrzebował terapii :)
      • jjod Re: Po leczeniu 25.01.12, 17:24
        Nie chce mi się Tobie niektórych rzeczy tłumaczyć. Co i jak, bo pewnie i tak byś swoje wiedziała najlepiej.
        • jjod I jest to do e4ska n/t 25.01.12, 17:25

          • andalus niebezpieczne studia 26.01.12, 08:26
            studiowałam na AM, nie uważam aby te studia wiązały się ze zwiększonym ryzykiem braia. Na każdych znajdzie się masa ludzi, którzy mają dostęp do prochów. U nas co druga osoba coś tam brała.co nie znaczy,że ci polibudy nie brali. od nich nasi "zaopatrzeniowcy" brali amfę.
            wydział chemii produkował na masową skalę. Mnóstwo osób piło. Jesli tówj syn chodzi na terapię pozwól mu wziąć dopowiedzialość za siebie. Nie jesteś w stanie trzymać go pod kloszem. Rodzaj studiów nie ma tu nic do rzeczy, bo jeśli będzie chciał coś zdobyć to jest to trywialnie proste.
            • e4ska Re: niebezpieczne studia 26.01.12, 12:12
              W wyborze kierunku studiów najważniejsze jest, czy osoba ma predyspozycje do zawodu. Lekarz to ciężki zawód. Cały czas z chorymi...
              :-)))
              • pierzchnia Re: niebezpieczne studia 26.01.12, 13:00
                To prawda...
                Lekarz przecież może się zarazić od pacjenta i po prostu umrzeć, ale i tak najkrócej żyją grabarze.
                Wystarczy nieszczęśliwa miłość, depresja... i koledzy zakopują na prośbę swojego kompana.
                Kiedyś widziałem na cmentarzu jak się ziemia ruszała bo się gość rozmyślił.
                • e4ska Okropna grabarka 27.01.12, 10:23
                  Już sobie powiedziałam, ze nie będę się śmiać z Pierzchniowych wpisów, jednak kapituluję. Też znałam jednego grabarza-kościelnego z mojej parafii, długowieczny był i zylasty - nawet on zmarł.

                  Podczas pochówku w mojej grupce żałobników panowała żartobliwa atmosfera.
                  Ziemia nie zadrżała - trumna była mocna jak fałszowane piwo.

                  Mamie licealisty należne są przeprosiny, ponieważ z lekarzy zeszło nam na grabarzy... ale to też zawód.
                  • yoytek Re: Okropna grabarka 27.01.12, 10:48
                    e4ska napisała:

                    (...)
                    >
                    > Mamie licealisty należne są przeprosiny, ponieważ z lekarzy zeszło nam na graba
                    > rzy... ale to też zawód.
                    Powiązany, ponieważ zaciera medyczne błędy
                    • e4ska Re: Okropna grabarka 27.01.12, 15:18
                      Heh, Youtku, widocznie uzależnieni mają skłonność do śmiechów całkiem nie na miejscu. Moje reakcje są, jakie są - poważna? Twoja uwaga wywołuje uśmiech.

                      A może tak mają wszelkie filozofy? Dajmy na ten przykład Woltera.

                      Leżę w legowisku z anginą. Też choroba, tyle że uleczalna:-)
                      Ale jak mi się nudzi... mimo że czytam, oglądam filmy. No i zaglądam na forum. Ażeby utrzymać się w temacie, dodam, że myślałam nad problemem. Ciężko musi być matce - nikt jej nie podeśle żadnej dobrej odpowiedzi. Na nic wszelkie doradzanie...

                      Jak dobrze - ja, matka, nie miałam z podobnymi sprawami problemu. Przeczytałam w jednym z polskich czasopism, że osoby bardzo dużo zarabiające (powyżej 20 tys. na miesiąc), zmuszone do ciężkiej pracy, biorą amfetaminę. W Europie. A w Polsce?
                      Nie myślałam kiedyś, że wysokie zarobki dziecka mogą niepokoić. Ale niepokoją.
                      • yoytek Re: Okropna grabarka 27.01.12, 16:49
                        Ten humor należy do gatunku "czarny"
                        A przy okazji zdrówka życzę :)
                  • pierzchnia Re: Okropna grabarka 27.01.12, 16:36
                    Grabarka żylasta pewnie się setką raczyła, co rano, i stąd ta odporność niezwykła.
                    Mądry facet musiał być z tego Żyły - nie dał się wrobić, w żadne fakultety, ćwierkania podstępne...
                    Kurs tylko skończył u znanego preparatora i zaraz pobiegł na cmentarz, a tam już czekały na niego trofea wspaniałe.
                    • detarkham Re: Okropna grabarka 27.01.12, 19:15
                      Jak sens ma porównywania grabarza z ew. zawodem lekarza dentysty, o jakim się rozchodzi w owym wątku?
                      Raczej lekarz mierzy wyżej, i być może jak się postara, to da radę.
                      • pierzchnia Filip z konopii 27.01.12, 19:26
                        www.youtube.com/watch?v=TG9TYEPWYXI
    • andalus Re: Po leczeniu 26.01.12, 15:34
      przeczytałam to jeszcze raz i wybacz nadal nie rozumiem twoich obaw. Jesli nie da sobei rdy to wyleci. Chcesz cały czas sprawować nad nim kontrolę. to ci się po prostu nigdy nie uda. Moze wybierzesz mu kierunek , który będzie studiował zdalnie bez kontaktu z rzeczywistością;)
      nie słuchaj innych tylko daj mu wolną rękę. No chyba,że uważasz że jak płacisz za jego utrzyamnie i tyle włożyłaś w niego do tej pory to masz do tego prawo
    • grazkavita Re: Po leczeniu 27.01.12, 12:26
      Witam!Tego nie wiemy, ale jeśli syn w przyszłości chce pomagać takim jak on sam? To było by coś, lekarz , który rozumie swoich pacjentów....Popieram, studia są trudne, ale jeśli chłopak ma duży zapał to trudności pokona! Nie martwmy się na zapas!
      • detarkham Re: Po leczeniu 27.01.12, 14:37
        Co ma leczenie schorzeń jamy ustnej wspólnego z leczeniem uzależnień?
        • detarkham Re: Po leczeniu 27.01.12, 19:13
          Chodzi mi o to, że po wydziale lek-dent będzie miał tytuł (jeżeli ukończy) lekarza dentysty.
          Dentysta raczej nie ma za dużo wspólnego z leczeniem uzależnień.
          Co innego, jakby został terapeutą w ośrodku leczenie ww schorzeń.
          • jjod Re: Po leczeniu 27.01.12, 22:02
            Chyba raczej więcej czynników przemawia przeciw.
            • andalus Re: Po leczeniu 28.01.12, 08:49
              nic nie zrozumiałaś z wymiany zdań. Nie wiem czy istnieja teraz wydziały lekarsko- dentystyczne. W moich czasch był tylko jeden ( takie tam dziwactwo ). Ludzie zdawali na stomę ale lekarski. Przy czym stoma była na wydziele lekarskim.
              • jjod Re: Po leczeniu 28.01.12, 11:10
                Skoro jesteś po AM, to powinnaś wiedzieć, że są dwa wydziały: lekarski i lekarsko dentystyczny. Na oba wydziały są te same wymagania, ale czasami na lek dent w niektórych miastach nie ma obowiązkowej fizyki na poziomie rozszerzonym. Reszta to samo. Po lekarskim można zrobic specjalizację z chirurgii szczękowo twarzowej.
                Stomatologia, ortodoncja to osobna bajka, a lek-dent to osobny wydział na Akademiach/Uniwersytetach.
                • andalus Re: Po leczeniu 28.01.12, 20:07
                  co nie zmienia faktu,że to stoma zwykła jest a nie medycyna. może 20 lat po skończeniu studiów mogę nie wiedzieć jak się wydział nazywa ale po tym kierunku np okulistą nie zostaniesz. Jak zwał tak zwał- napisałam ci,że to nie w tym problem ale w kompletnym niezrozumieniu. Chcesz mu wybierac kierunek studiów? PTrzymać pod kloszem, bo sobei dzidzia nie poradzi, bo czekają na nią okropne rzeczy i ponownie może sięgnąć po to to co tam brała. Mój małżonek uzależniony uczy tam nadal po 17 latach picia to chyba świadczy,że skończyć można i nawet tam zostać jako kadra naukowa i rozowjowa
                  • jjod Re: Po leczeniu 28.01.12, 20:53
                    No jasne, że okulistą nie zostaniesz. Chyba sama nazwa kierunku (lekarsko -DENTYSTYCZNY) wyraźnie mówi, że się innym lekarzem niż stomatologiem nie zostanie.
                    To nie ja mu wybrałam kierunek studiów. To on sam sobie wybrał. Do tego ma jeszcze czas. Mature pisze dopiero w przyszłym roku.
                    Po prostu jemu każdy stanowczo odradza medycynę, i każdy (już do mnie) pyta się mnie wprost: a Ty chciałabyś, aby Cię leczył były narkoman/alkoholik?
                    No cóż, nie zawsze takie komentarze są miłe.
                    • andalus Re: Po leczeniu 28.01.12, 22:10
                      no stomatologiem lekarzem zostanie i o tym pisłam ( tu się nic nie zmieniło przez 20 lat) .Please nie demonizuj ani studiów ani pracy później. Nawet nie wiesz ilu lekarzy jest uzaleznionych.
                      jeśli tak bardzo chce to uczyń z tego atut. Jeśli się ma cel w życiu i bardzo do niego dązy to można naprawdę wiele osiągnąć. na pierwszym roku nie będzie miał czasy poskrobać się po tyłku. Cięzka prac plus determinacja mogą przynieśc rezultaty. Co to znaczy każdy? to z synem powinnaś rozmawiać.
    • aaugustw Re: Po leczeniu 08.02.12, 20:40
      jjod napisał:
      > ... mój nastoletni syn leczył się w ośrodku leczenia uzależnień, teraz jest już w domu od kilku miesięcy, wrócił do normalnego systemu nauczania. Jest jednak nadal pod opieką
      > terapeuty...
      > ... Teraz jest w II klasie liceum. W przyszłym roku pisze maturę. Bardzo chciałaby zdawać na studia medyczne, konkretnie na kierunek lekarsko-dentystyczny...
      > Znacie kogoś, z jakimkolwiek uzależnieniem, którzy dostali się na takie studia,
      > i radzą sobie normalnie?
      ________________________________________________________________.
      Kazdy czlowiek jest inny... - Ja na Twoim miejscu poczekalbym z tym pytaniem,
      az zda on mature...
      A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka