Gość: mm.
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.08.04, 13:11
W końcu podjąłem tą decyzję. Nie jest łatwo, bo mam sporo lęków. Przeraża
mnie myśl o tym, że nie będę mógł się napić w takiej, czy innej kryzysowej
sytuacji. Ale jestem nie ugięty.
"Chrzest" miałem niezły - w sobotę byłem na weselu. Wbrew pozorom, więcej
kłopotu miałem z tłumaczeniem każdemu po kolei , że nie piję i dlaczego, niż
z tym żeby się nie napić.
Dziewczyna spytała, czy to oznacza, że już nigdy nie wypiję z nią nawet
kielszka wina przy romantycznej kolacji... Nie wiedziałem, co mam jej
odpowiedzieć... I tu pytanie do doświadczonych abstynentów: można, czy nie
można???
Pozdrowienia dla wszystkich.