Dodaj do ulubionych

Rzuciłem picie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 13:11
W końcu podjąłem tą decyzję. Nie jest łatwo, bo mam sporo lęków. Przeraża
mnie myśl o tym, że nie będę mógł się napić w takiej, czy innej kryzysowej
sytuacji. Ale jestem nie ugięty.

"Chrzest" miałem niezły - w sobotę byłem na weselu. Wbrew pozorom, więcej
kłopotu miałem z tłumaczeniem każdemu po kolei , że nie piję i dlaczego, niż
z tym żeby się nie napić.

Dziewczyna spytała, czy to oznacza, że już nigdy nie wypiję z nią nawet
kielszka wina przy romantycznej kolacji... Nie wiedziałem, co mam jej
odpowiedzieć... I tu pytanie do doświadczonych abstynentów: można, czy nie
można???

Pozdrowienia dla wszystkich.
Obserwuj wątek
    • Gość: kubek Re: Rzuciłem picie IP: *.ld.euro-net.pl 09.08.04, 14:41
      hmmm niczego nie rzuciłeś :))) - jeśli jesteś alkoholikiem (zakładamy że tak to
      alkoholizm można i trzeba ale LECZYĆ....to choroba a choroby się nie "rzuca"
      tak na dziś to raczej usiłujesz sobie udowodnić że umiesz pić kontrolowanie
      stąd Twoja "nieugięta" postawa i tłumaczenia każdemu po kolei....
      POZDR...
      ps. doświadczonych abstynentów pytasz można czy nie można ?? cóż sam jestem
      doświadczonym ale alkoholikiem i z tej perspektywy mogę odpowiedzieć - jeśli
      jesteś chory to pytanie Cię nie dotyczy (nie masz powrotu do picia
      (jakiegokolwiek i czegokolwiek) w sposób kontrolowany...a czas, miejsce czy
      okazja nie mają nic do rzeczy...
      • Gość: mm Re: Rzuciłem picie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 15:02
        Witaj,

        Określenie "rzuciłem" to żart naturalnie. Użyłem go tak sobie dla przekory ;-)

        Tłumaczyć musiałem i będę musiał pewnie jeszcze wielokrotnie, bo wielu z tych
        ludzi też jest alkoholikami, w związku z czym nie przyjmują tej informacji za
        łatwo, tak jak ja nie chciałem przez ostatnie 2 lata.

        Odnośnie leczenia, to masz rację, na szczęście mam najlepszego na świecie
        terapeutę, który zresztą sam był, czy jak wolisz - jest alkoholikiem i
        narkomanem. Bez niego, nie podjąłbym tej decyzji.

        Osobiście, nie chcę już pić nawet przy tak zwanych symbolicznych toastach, bo
        jeśli ten przysłowiowy kieliszek wina, miałby spowodować powrót do picia
        (rozumiem, że o to ci chodzi) to nie jestem zainetersowany.

        W sumie, odpowiedziałeś mi na pytanie.

        Pozdr.

      • Gość: Pianksi Nie udało mnie się rzucić picia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:08
        To choroba niezwykle podstepna. W jej zawansowanej fazie rozwoju
        nawet "inteligentna".Kiedyś mnie się wydawało , że jak już nie piłem np : kilka
        miesięcy, że z tym alkoholizmem to medialne pierdoły. Niestety , to prawda.
        Jeżeli jestes uzalezniony to nawet mała lampka wina spowoduje nawrót picia.
        Mnie nie spotkasz pod murem, czy na ławce z piwem. Pracuje funkcjonuję.
        Niestety już od 16.00 zmieniam się w inną osobę. Wracając autem tamkuje benzynę
        na stacji benzynowej (codziennie) dotankowując np 15 litrów i kupuje 250 g lub
        500 g plus jakiiś drink, których wybór na stacjach jest dziś szokująco duży.
        Stacje zmieniam bo wstydzę się, że pracownicy stacji zauważą, że piję.
        W ukryciu przed żoną i dziećmi powoli do wieczora wchłaniam 300 gram. Nie
        wiedzą, myślą że nie piję. Robię to wyjątkowo ostrożnie aby nie zauważyli.
        Nastepnie , przed snem walę 2- setki aby zasnąc. Najgorzej jest między 5.00 a
        7.00 kiedy wszyscy śpią a ja nie moge mieć nawet kropli alkoholu w ustach gdyż
        jade do pracy.
        Czasami nie wytrzymuję i biorę zwolnienie wyjeżdzam w fikcyjną delegację i w
        hotelu piję do nieprzytomności ze 2-3 dni. Wracam i dalej funkcjonuję.
        Próbowałem brać tzw "zastrzyki", rozmowy z psychoterapeutami , nie pomaga.
        Nie ma odwrotu a wydawało mnie się w młodym wieku, że to nie jest problem, że
        popiłem (dla rozrywki 2-3 dni).
        Mam 51 lat, mam świadomość tej strasznej choroby. Mój plan zmienić pracę na
        spokojną a pozwalającą się utrzymać gdyż obecna jest stresująca.
        W moim środowisku , środowisku majętnych w miarę prywaciarzy około 20-30
        procent to alkoholicy. Nie zawsze o tym wiedzą inni. Niektórzy jak ja , tę
        chorobe ukrywają i .... . No własnie .
        Pozdrawiam i moim zdaniem możesz miec duży problem. Mi nie grozi przynajmniej
        przepicie majątku osobistego, lub kłopoty z utrzymaniem rodziny wydatek 100-200
        zł dziennie na alkohol to niezauważalny problem. Ale wystarczy jakiś pijacki
        błąd w biznesie podjęty na kacu, na ciągu, w depresji poalkoholowej i też się
        może stać problem z bytem.
        Męczy mnie bardzo ta choroba. Chociaż jak mam okres 2-3 miesięcy kiedy nie pije
        to mam strach kiedy żądza alkoholu powróci. Powraca zawsze.
        • hepik1 Re: Nie udało mnie się rzucić picia. 14.08.04, 22:50
          Gość portalu: Pianksi napisał:

          >
          > W ukryciu przed żoną i dziećmi powoli do wieczora wchłaniam 300 gram. Nie
          > wiedzą, myślą że nie piję. Robię to wyjątkowo ostrożnie aby nie zauważyli.

          Żartujesz czy naprawdę tak myślisz?Jeśli tak myślisz to znaczy,że mimo wszystko
          nie doceniasz "inteligencji" tej choroby.
          Ja bym się skłonił do tezy ,że po prostu tak im wygodniej po prostu-udawać ,że
          nie zauważają.Ale mogę sie mylić.Może po prostu zapytać i poprosic o szczerość?

          > Nastepnie , przed snem walę 2- setki aby zasnąc.

          I dalej nic ?Żadnych bezdechów naprzykład,chrapania czysto pijackiego? Może i tak...
          > Mam 51 lat, mam świadomość tej strasznej choroby. Mój plan zmienić pracę na
          > spokojną a pozwalającą się utrzymać gdyż obecna jest stresująca.

          Świadomość to już coś.A plan jak plan-nic tylko wprowadzić w życie i przekonac
          sie czy zadziała.Mam obawy -ale kto wie ?
          Mi nie grozi przynajmniej
          > przepicie majątku osobistego, lub kłopoty z utrzymaniem rodziny wydatek 100-200
          >
          > zł dziennie na alkohol to niezauważalny problem. Ale wystarczy jakiś pijacki
          > błąd w biznesie podjęty na kacu, na ciągu, w depresji poalkoholowej i też się
          > może stać problem z bytem.

          Tam zaraz tak czarno widzisz.
          A na przeszczep wątroby też starczy? Pół litra wódki dziennie-to sporo nawet jak
          na wątrobę.Może jakieś konkretne badanko na marskość?Ja bym sie bał bardziej
          tego niż błędu w pracy-kasa to nie wszystko.No i jeszcze jest trzustka.I parę
          innych mniej ważnych narządów.ale to juz takie niuanse.

          > Powraca zawsze.

          Tu sie wreszcie w pełni zgadzam.Wprawdzie na samym końcu ale lepiej późno niż
          wcale;)
          • hepik1 Do poduchy... 14.08.04, 23:22
            ...albo na rano:
            www.terapia.rubikon.pl/html/1999/mechan_d.htm
            www.terapia.rubikon.pl/html/1999/sen8_d.htm
    • Gość: Ja Re: Rzuciłem picie IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.com.pl 09.08.04, 15:08
      podpisuje się pod pytaniem.
      Wpisywałam się tu kiedyś. Wtedy mój mąż się zaszył. Wszywkę powtórzyliśmy w
      roku ubiegłym. Teraz termin się skończył.
      Czy istnieje obawa, że pijąc delikatnie na imprezach (jedno piwo) znowu poleci?
      • Gość: mm Re: Rzuciłem picie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 15:11
        Ja na imprezie "poleciałbym" na pewno. Na milion procent.

        Dlatego pytałem o te naprawdę wyjątkowe sytuacje. Myślę, że impreza to
        taki "wyjątek" raz w tygodniu, jeśli nie częściej, więc sama rozumiesz.
        • Gość: kubek Re: Rzuciłem picie IP: *.ld.euro-net.pl 09.08.04, 16:53
          hmmm obawa ??? - powiem tak istnieje pewność że poleci....przykro mi ale to
          fakt...
          pozdr...
      • Gość: stachu34 ...do Ja! IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 21:30
        Dlaczego Wy - żony,matki i inne rodziny,popełniacie kardynalne błędy!!!!Czy
        chcecie,aby wasi synowie,mężowie pili nadal? Dlaczego piszesz "Wszywkę
        powtórzyliśmy w roku ubiegłym."? Co Ty masz do wszywki Twojego męża?!To powinna
        być jego samodzielna,suwerenna decyzja,albo nie chce pić,albo pije nadal.NIE
        OSZUKUJ SWOJEGO SZCZĘŚCIA I NIE NAKŁANIAJ DO TAKICH SPRAW!!!Bo nic nie
        uzyskasz...
        • Gość: Ja Re: ...do Ja! IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.com.pl 10.08.04, 10:12
          STACHU 34
          a no to mam do wszywki mojego męża, że wspólnie podejmujemy wiele życiowych
          decyzji. Mój mąż sam chciał sie zaszyc ale pytał mnie o zdanie. Gdyby nie
          chciał to moje prośby i groźby nie zmusiły by go do tego.
          Pomomo swojej słabości do alkoholu, w tej chwili nie pije od dwóch i pół roku
          jest facetem bardzo odpowiedzialnym.
          W takim razie nie ma możliwości nawet umoczena ust BASTA
          Pozdrawiam
          Ja
          • Gość: stachu34 Re: ...do Ja! IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 20:28
            Nie odpowiadaj za niego.Alkoholizm to paskudztwo...
            Niemniej jednak,Twoje wsparcie jest ważne.
    • Gość: mm Re: Rzuciłem picie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 17:57
      No właśnie, a co z tak zwanym piwem bezalkoholowym ;-) ??
      • hepik1 Re: Rzuciłem picie 09.08.04, 19:48
        Gość portalu: mm napisał(a):

        > No właśnie, a co z tak zwanym piwem bezalkoholowym ;-) ??

        Sam sobie odpowiadasz pisząc "tak zwanym":)
      • Gość: stachu34 Re: Rzuciłem picie IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 21:22
        Zanim weźmiesz do ręki pierwszy kieliszek,zaczynając działać pewne
        mechanizmy.Pijąc piwo bezalkoholowe sam je uruchamiasz.Tak samo dzieje się
        podczas np. wznoszenia toastów napojem bezalkoholowym.Albo się jest
        alkoholikiem,albo nie,nie ma pól na pół.
        • Gość: mm Re: Rzuciłem picie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:04
          Gość portalu: stachu34 napisał(a):

          > Zanim weźmiesz do ręki pierwszy kieliszek,zaczynając działać pewne
          > mechanizmy.Pijąc piwo bezalkoholowe sam je uruchamiasz.Tak samo dzieje się
          > podczas np. wznoszenia toastów napojem bezalkoholowym.Albo się jest
          > alkoholikiem,albo nie,nie ma pól na pół.


          Kumam. Dzięki.
    • Gość: mm Środek zastępczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:45
      Się pojawił taki "problem". Byłem wczoraj w markecie spożywczym po pracy, jak
      codzień. Zawsze wydawałem ze 20 zł, i były w tym oprócz jedzenia przynajmniej
      ze 4 piwa. (nie musze chyba dodawać, że potem i tak byłem w nocnym po następne
      dwa). Ale chodzi o te 20 zł.

      Zaś wczoraj, choć stoisko z browarem ominąłem z daleka, to w kasie wybiło
      prawie 50 zł... Tyle nakupiłem żarcia, owoców i słodyczy. I do czego zmierzam:
      przez jeden wczorajszy wieczór praktycznie wciągnąłem to wszystko. Łącznie z
      litrem lodów orzechowych, które kończyłem po przebudzeniu o 2 w nocy. Myślałem,
      że się zrzygam...

      Oznacza to, że teraz to "puste miejsce" zapycham jedzeniem. Wiem, że to jest
      symptom częsty, ale do cholery, u osób rzucających palenie. Ale u alkoholika ?
      Mieliście coś takiego??

      Pozdr.
      • Gość: stachu34 Re: Środek zastępczy? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 20:33
        To często się zdarza.Nieświadomie stosujemy zamienniki...Słodycze,kawa itd.
        To też należy świadomie eliminować.
        • hepik1 Re: Środek zastępczy? 10.08.04, 20:47
          Tak a propos- z moich obserwacji wynika,że zdecydowana większość alkoholików to
          osoby szczupłe choć grubasy też się zdarzają;)
          • Gość: mm Re: Środek zastępczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:18
            hepik1 napisał:

            > Tak a propos- z moich obserwacji wynika,że zdecydowana większość alkoholików
            to
            > osoby szczupłe choć grubasy też się zdarzają;)

            No, trzeba przyznać, ze na otyłego to ja nie wyglądam ;-)
      • Gość: stachu34 Re: Środek zastępczy? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 20:53
        U trzeźwiejącego pojawiają się nieświadomie pewne zachowania.O zamiennikach
        wiesz.Są jeszcze wyzwalacze...To jest piwo bezalkoholowe, czy toasty soczkami.
        Szukanie towarzystwa z którym się piło,chęć przebywaania w miejscach związanych
        z piciem.Czy wręcz przebywanie z ludźmi,którzy piją-czyli picie na sucho.
        Jest jeszcze wiele,wiele rzeczy o których powinien wiedzeć człowiek,który nie
        chce pić.Dlatego jest niezbędna terapia,tam wszystkiego można się dowiedzeć i
        spróbować w miarę bezpiecznie przejśc przez pierwsze trzeźwe dni.
        O tym powinna też wiedzieć "Ja".Esperal nie jest rozwiązaniem
        problemu,to "wieczna kroplówka" .Jeżeli mąż jest odpowiedzialnym człowiekiem (w
        co nie wątpię)powinien o tym pomyśleć.A rozsądna małżonka umiejętnie
        podpowiedzieć.
        • Gość: Ja Re: Środek zastępczy? IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.com.pl 11.08.04, 11:10
          A podpowiedz mi gdzie jest naprawdę dobre miejsce w Warszawie do którego może
          pójść mój mąż. Czy ja też mogę uczestniczyć w takich spotkaniach ??

          Dziękuje za odpowiedź
          pozdrawiam
          Ja
          • Gość: stachu34 Re: Środek zastępczy? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 17:23
            Jeżeli Twój mąż wszywa esperal, to znaczy iż ma porządny problem z alkoholem. I
            jak znam życie to Ty parłaś do tego, aby coś zrobił ze swoim piciem...i dobrze.
            Wybraliście drogę zaszywania, a to działa na zasadzie straszaka. Boi się wypić,
            bo mu się coś stanie...ale gdyby wyczuł, że może wypić (a taka ewentualność
            jest możliwa), bez skutków ubocznych mając wszywkę – to Twoje staranie legnie w
            gruzach. To będzie klęska i gorycz porażki nie do zniesienia. Może to odmienić
            diametralnie wasze życie.
            Dzisiejsza medycyna zajmująca się uzależnieniami (od alkoholu) odchodzi od
            stosowania wszywek. Nie ma gwarancji, że chory wytrzyma roczny okres
            abstynencji. Po zapiciu może nastąpić zejście śmiertelne, i kto ponosi za to
            odpowiedzialność???
            Lekarze nie chcą jej brać na swoje barki i zdarza się robienie wszywki ze
            zwykłą witaminą w pośladku. Psychologiczne działanie takiej wszywki jest takie
            same, a nie ma odpowiedzialności. Po wypiciu po prostu nic się nie dzieje.
            Chory to zauważa i cała historia z „esperalem” idzie na marne. Rodzą się
            natomiast inne poważne komplikacje, ale to już nie jest sprawa lekarza.
            Tyle gwoli wyjaśnienia...Ja nie jestem z Warszawy i nie znam tamtych warunków
            leczenia. Zazwyczaj taki ośrodek znajduje przy każdym szpitalu psychiatrycznym,
            czy w Przychodni Zdrowia Psychicznego. Nie ma sensu szukania niezwykle drogich
            klinik prywatnych ( które leczą na tym samym poziomie) i bezsensownie wyrzucać
            kasę. Powód jest jeden, po prostu powodzenie terapii zależy w 90% od samego
            pacjenta. Od jego uczciwości wobec siebie, od pracy nad sobą i nade wszystko od
            chęci nie picia.
            Dla żon osób uzależnionych są prowadzone osobne zajęcia – równoległe. I to jest
            bardzo dobry pomysł, ponieważ ślady picia są przenoszone również na osobę
            bliską. Jednak nie można uczestniczyć w terapii męża. Powodzenia....
            • Gość: Ja Re: Środek zastępczy? IP: *.itpp.pl 11.08.04, 17:59
              Dziękuje Ci jesteś porządnym facetem :-))
              Pozdrawiam
              Ja
              • hepik1 Re: Środek zastępczy? 11.08.04, 20:25
                Trochę tego jest w W-wie:
                Warszawa i powiat warszawski
                38. SP ZZLO Warszawa-Żoliborz
                Poradnia Odwykowa
                Kochanowskiego 19
                01-864 Warszawa
                tel. 0-22/ 663-54-39
                39. Ośrodek Terapii Uzależnień Alkoholowych - Poradnia
                ul. Jagiellońska 34
                03-719 Warszawa
                tel. (0-22) 619 60 65
                40. Przychodnia Specjalistyczna - Poradnia Uzależnień od Alkoholu
                Belgijska 4
                02-511 Warszawa
                tel. 0-22/ 845-46-49
                41. Ośrodek Profilaktyczno - Terapeutyczny "Petra" SP ZOZ
                Al. Jerozolimskie 47
                00-697 Warszawa
                tel. 0-22/ 629-25-85; fax 0-22/ 622 91 29
                42. Przychodnia Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia od Alkoholu
                ul. Elektoralna 26
                00-892 Warszawa
                tel. (0-22) 620 35 24
                fax (0-22) 620 20 37
                43. SPZLO - Poradnia Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia od Alkoholu
                Meander 18
                02-791 Warszawa
                tel. 0-22/ 648-66-57
                44. Ośrodek Terapeutyczny "Goplańska"- Instytut Psychiatrii i Neurologii
                ul. Goplańska 44
                02-954 Warszawa
                tel. (0-22) 651 68 40, 842 26 35
                fax 651 16 840

                45. Przychodnia Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia SPZ ZOZ
                Solec 30 A
                00-403 Warszawa
                tel. 0-22/ 628-37-46
                46. Ośrodek Terapii Uzależnień Alkoholowych - Oddział Dzienny
                ul.Władysława Łokietka 11
                03-590 Warszawa
                tel. (0-22) 679 21 45
                fax (0-22) 679 21 45
                47. Ośrodek Terapii Uzależnień
                Instytut Psychiatrii I Neurologii
                Al. Sobieskiego 9
                02-957 Warszawa
                tel./fax: 0-22/ 651-93-18; e-mail: otu-ipin@wp.pl
                otu-ipin.wizytowka.pl
                48. Poradnia Leczenia Osób Uzależnionych od Alkoholu
                Kolska 2/4
                01-045 Warszawa
                tel. 0-22/ 838-91-36; fax 0-22/ 838-93-60
                49. Oddział Leczenia Osób Uzależnioonych od Alkoholu. Oddział Detoksykacyjny
                ul. Kolska 2/4
                01-045 Warszawa
                tel. (0-22) 838 93 60, 838 91 33, 838 91 36
                fax (0-22) 838 93 60
                50. Ośrodek Terapii Uzależnień Alkoholowych SP ZOZ
                Łokietka 11
                03-590 Warszawa
                tel. 0-22/ 619-60-65; 679-21-45
                51. Poradnie Leczenia Uzależnień i Współuzależnień
                ul. Zgierska 18 A
                03-934 Warszawa
                tel.(0-22) 870 31 36
                www.centrumodwykowe.waw.pl
                52. Poradnia Odwykowa
                Zakopiańska 33
                03-934 Warszawa
                tel. 0-22/ 617-03-10
                53. Ośrodek Profilaktyki, Edukacji i Terapii Uzależnień "Olcha"
                Oleandrów 5 lok. 8
                00-629 Warszawa
                tel. 0-22/ 825-00-45; 0-602-624-447; e-mail: olcha@polbox.com
                www.free.polbox.pl/o/olcha/
                54. "Akmed" - Centrum Konsultacyjne. Niepubliczny Zaklad Opieki Zdrowotnej.
                Mokotowska 6 A
                00-641 Warszawa
                tel. 0-22/ 813-90-40; 825-33-33; 855-50-55; e-mail akmed@akmed.zdrowie.net
                www.akmed.zdrowie.net
                55. Poradnia Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia MSWiA
                Żelazna 99
                01-017 Warszawa
                tel. +22/ 636-56-09
                www.pluw.dt.pl
                56. Wojewódzki Szpital dla Nerwowo i Psychicznie Chorych "Drewnica" - Oddział
                Detoksykacyjny
                ul. Rychlińskiego 1
                05-091 Ząbki
                tel. (0-22) 781 62 12, wew. 233, 799 78 94
                fax (0-22) 781 65 02
                e-mail:drewnica@mp.pl
                57. Dzienny Oddział Odwykowy
                ul. Zgierska 18a
                04-092 Warszawa
                tel. (0-22) 870 31 36, 870 03 77
                fax (0-22) 813 30 43
                58. Rodzinny Ośrodek Terapeutyczny "Rota"
                ul. Pawińskiego 2
                02-106 Warszawa
                tel. (0-22) 823 48 05

                59. Poradnia Uzależnień
                ul. Czumy 1
                01-355 Warszawa
                tel. (0-22) 664 58 95
                • Gość: stachu34 Re: Środek zastępczy? IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.04, 21:14
                  Liczyłem,że Hepik się odezwie...i nie zawiodłem się :)
                  Teraz masz wszystko,co potrzeba.
                  • jklepacz obyś wytrwał.. 12.08.04, 00:53
                    piszę kilka słow tak dla zachęty
                    bo naprawde pierwsze dni sa cięzkie
                    a im dalej tez nie jest lekko
                    ...zawsze jakaś gadzina moze cie na zła drogę namówic
                    pozdr.
                    • Gość: mm Re: obyś wytrwał.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 10:55
                      > piszę kilka słow tak dla zachęty
                      > bo naprawde pierwsze dni sa cięzkie
                      > a im dalej tez nie jest lekko
                      > ...zawsze jakaś gadzina moze cie na zła drogę namówic


                      Witam,
                      Dzięki. Póki co, najgorsze są te "gadziny" w mojej głowie. Ze strony bliskich
                      mam dość wsparcia, choć nie od wszystkich. Cóż, trudno oczekiwać wsparcia od
                      kogoś, kto sam jest alkoholikiem, tyle że pijącym: "Choć wypijemy ostatnie
                      piwko..."

                      Jest ciężko, bo mimo świadomości podjęcia słusznej decyzji, mam doła : wydaje
                      mi się jakbym stracił raz na zawsze coś niezwykłego, wręcz mistycznego. To jest
                      taki "ból rozstania". Terapueta napisał mi:

                      "Przypomina Pan faceta, który z przykrością stwierdza, że teraz to już będzie
                      musiał być bogaty, piękny i mądry, ale ma Pan nadzieję, że Bóg pomoże Panu
                      przetrwać trudne chwile rozstania z biedą, brzydotą i głupotą. Alkohol to
                      zakała pod każdym względem. Na szczęście wie Pan już, że to syf i może Pan ze
                      spokojem powiedzieć - fakt, połykanie żyletek nie jest dla mnie korzystne."

                      I ja wiem, że ma rację, ale póki co ta wiedza nie przynosi ulgi.

                      Nie mam jakiś specjalnych "głodów" ( na szczęście nie zdążyłem doprowadzić do
                      takiego stanu swojego organizmu). Nigdy nie piłem rano, ani w dzień, w pracy
                      (choć miałbym komfrot idealny), ale wieczorem - troche mnie ściska. Dobrze, że
                      nie mieszkam sam.

                      Pozdrawiam wszystkich.
                      • Gość: tequilka Re: obyś wytrwał.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 11:27
                        Gość portalu: mm napisał(a):

                        > "Przypomina Pan faceta, który z przykrością stwierdza, że teraz to już będzie
                        > musiał być bogaty, piękny i mądry, ale ma Pan nadzieję, że Bóg pomoże Panu
                        > przetrwać trudne chwile rozstania z biedą, brzydotą i głupotą. Alkohol to
                        > zakała pod każdym względem. Na szczęście wie Pan już, że to syf i może Pan ze
                        > spokojem powiedzieć - fakt, połykanie żyletek nie jest dla mnie korzystne."

                        Pięknie powiedziane. Muszę to sobie zanotować w moim kapowniczku;-)))

                        > Nie mam jakiś specjalnych "głodów" ( na szczęście nie zdążyłem doprowadzić do
                        > takiego stanu swojego organizmu). Nigdy nie piłem rano, ani w dzień, w pracy
                        > (choć miałbym komfrot idealny), ale wieczorem - troche mnie ściska. Dobrze,
                        że
                        > nie mieszkam sam.

                        Oj, jak dobrze Cię rozumiem. Ja także, MM-ie, nie piłam od samiutkiego rana,
                        żadnych klinów, alkohol na kacu mógłby dla mnie nie istnieć. Nie miałam
                        delirek, choć przyznam się szczerze, że już nieraz łapy po 'ciężkim' piciu
                        trzęsły mi się tak, że nie mogłam osłodzić herbaty. Wstydziłam się klientom
                        (prowadzę pub) podawać szklankę z piwem, bo łapa mi się trzęsła i miałam
                        wrażenie, że wszyscy to widzą. Ale wracając do tematu- nie miałam nigdy
                        typowego 'fizycznego' głodu alkoholowego. Też jeszcze do tego nie doszło. Ale
                        głód psychiczny jest koszmarny. Właśnie wieczorkami, kiedy to fajnie byłoby
                        napić się browara w tak duszny dzionek. Rano wstaję i dzień jest dla mnie
                        piękny bez kaca, mam ochotę pracować, coś robić, jestem pełna życia, ale im
                        bliżej wieczora, tym gorzej. No i krótko mówiąc- gdyby nie anticol, pewnie juz
                        bym nie wytrzymała... Ale jak narazie jest ok. Wydaje mi się, ze właśnie te
                        pierwsze dni są najgorsze. Jak minie pierwszy miesiąc, zrobię bilans i wiem, że
                        na pewno wyjdzie więcej plusów niż minusów. Ja także mam cały czas nieodparte
                        wrażenie, że tracę coś wyjątkowego. Ale również wyjątkowo się czuję, odmawiając
                        napicia się. Widząc wokół siebie ludzi mocno 'pod wpływem', wiedząc, że jutro
                        będą bardzo cierpieć, a ja wstanę rześka jak skowronek, wcześnie rano;-))) Nie
                        chcę sobie tłumaczyć, że do końca życia się nie napiję, bo wiem, że byłoby to
                        dla mnie za wiele, że okłamywałabym samą siebie. Ja sobie tłumaczę z dnia na
                        dzień: nie napiję się dzisiaj. Cóż takiego będę miała z tego, że wypiję? Kaca?
                        A może znowu coś odwalę? Mam dużo spraw do załatwienia, nie mogę się napić.
                        Dużo łatwiej jest mi wybierać krótkie dystanse, niż zarzekać się nie wiadomo na
                        jak daleką przyszłość. Oczywiście nie mogę być w tej kwestii żadnym
                        autorytetem, bo nie jestem na żadnej terapii, ani nie uczęszczam na mitingi AA,
                        a mam za sobą jedynie 7-dniowy (o ile dziś nie łyknę;-D ) okres niepicia, ale
                        po prostu piszę, jak ja to odczuwam, jakie ja mam dylematy. Jeśli chodzi o
                        wsparcie bliskich i dalszych, to nie liczę na nie, ponieważ sama staram się z
                        tym wszystkim poradzić, nie informowałam za mocno nikogo o moich planach:-)
                        Jedyne, co zauważyłam, to, że moje kochanie przytula się do mnie częściej niż
                        kiedyś i jest dla mnie jakiś taki bardziej serdeczny. Nie mówię- sprzeczamy
                        się, jak to w życiu bywa, ale jest jakoś inaczej.
                        Nie wiem tylko, czy nie za wiele tego wszystkiego dla mnie- prawie 6 tygodni
                        temu rzuciłam palenie... Wczoraj brat mi powiedział, że jemu terapeutka
                        odradziła rzucanie palenia... A ja próbuję złapać tyle srok za ogon...może to
                        niewskazane. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze trochę i już nic na 'p' mi nie
                        zostanie;-)))

                        Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę dużo siły i pogody ducha!
                        t
                        • Gość: mm Re: obyś wytrwał.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 11:40
                          Tequilka,

                          Dzięki za ciepłe słowa. Masz niemal identyczny "staż" jak ja. Zatem także Tobie
                          życzę wytrwałości.

                          Myślę, że najlepiej koncetrować się na tym, co tu i teraz. Przeszłość i
                          przyszłość same zadbają o siebie.

                          Serdeczne pozdrowienia.
      • Gość: Pianksi Re: Środek zastępczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 22:11
        Ja mam tak olbrzymie łaknienie jak Ty zawsze w drugim dniu po ostrym ciągu
        alkoholowym. Potrafię zjeśc podówjne męskie porcje, a szczególnie , tak jak to
        opisałeś w nocy. To wręcz nałóg jedzenia. Tak potwierdzam , że również
        doświadczam tego zjawiska
        • Gość: mm Re: Środek zastępczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 13:20
          No muszę przyznać, że z tym jedzeniem juz mi przeszło. W sumie miałem tak parę
          dni, teraz odżywiam się normalnie, z tym , że bardziej dbam o to co jem, bo
          dawniej ważne było jedynie piwko w lodówce.

          Serdecznie pozdrawiam.
          • Gość: mm. Re: Środek zastępczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 11:00
            Minęło juz parę tygodni, może to nie dużo, ale zmiany które następują w moim
            życiu są niezywkłe. Życie bez alkoholu jest naprawdę lepsze. Szczerze polecam ;-
            )

            • Gość: jerzy Re: Środek zastępczy? IP: 195.187.99.* 16.09.04, 16:00
              ja już tak 14 lat. Z początku świata sobie nie wyobraałem, że nie będę pił aż
              do końca mojego długiego życia. To było straszne!!!!!!!!!!!!!!.
              Z biegiem czasu przyszło coś takiego, że ten alkohol przestawał być sensem
              życia, znalazły się inne zainteresowania, przestał być obsesją, myślą i
              obłędem. Pojawiły się inne zainteresowania. To przychodzi samo, nie wiem jak.
              Na dziś alkohol nie jest mi w niczym potrzebny do życia - to nie tlen ani nie
              żywność. Oczywiście nie jest on mi obcy i trzeba o tym pamiętać [jak saper by
              nie walić młotkiem w niewypał]. Trzeba na niego uważać. Ale tak jak 14 lat temu
              życie bez alkoholu wydawało mi się pozbawione sensu, niemożliwe i straszne - to
              teraz jest inaczej. Im dalej w trzeźwość tym łatwiej, tym więcej sukcesów, tym
              więcej innych fajnych rzeczy.
              Ja dzięki treźwości byłem i w Szkocji na ich 53 rocznicy i w USA na ich 58
              [bodajże]. Było tam na stadionie coś około 60 tys takich jak my. Coś
              wspaniałego. Za rok wybieram się do Kanady - to dzięki trzeźwości.
              Jest to możliwe i Ty też to osiągniesz. Uszy do góry.
              Życie bez alkoholu jest wspaniałe.
              • subiekt4 Re: 18.09.04, 14:24
                nie ma jak wspólny temat do rozmowy :) zgadzam sie z przedmówcami ,że alkohol
                to bardzo cwana bestia i z moich obserwacji wynika ,że im osoba
                inteligentniejsza to i on bardziej przebiegły się robi ,staż mój to przeszło
                rok nie picia ,fakt ,że od podjęcia decyzji do realizacji trochę minęło tak ze
                2 lata ,doszedłem do tego sam ,nie miałem jakichkolwiek nacisków ze strony
                rodziny ,abym nie pił ,czytam z zainteresowaniem wasze wypowiedzi ,obecnie mam
                dużo czasu bo jestem chory i leżę w łóżku,padło takie stwierdzenie ,że
                konieczne w leczeniu jest odbywanie mitingów AA,dla mnie nie było to
                konieczne ,nie mam ciągot ,aby łyknąć moje życie teraz i czas stracony przeze
                mnie jak piłem pokazały mi ,że warto nie pić ,fakt ,jest coś w tym ,że
                przebywanie z ludżmi którzy piją mi nie przeszkadza ,dogaduje sie z nimi ,ale
                też mnie do takiego towarzystwa nie ciągnie,staram się niektórym nawet
                uzmysłowić to ,że mają problem z alkoholem ,nawet jeden znajomy po rozmowach ze
                mną trwało to też z 10 miesięcy nie pije ,zaszył się podobnie zresztą jak
                ja ,obecnie mógłbym już pic bo bat się skończył ,ale nawet mi to do głowy nie
                przyszło ,szkoda mi było tego wszystkiego ,wydaje mi się.(modne słowo wśród
                alkoholików) że po prostu odzwyczaiłem się od alkoholu ,chodzi mi głównie o
                całą otoczkę ,bo wiem ze od alkoholu działania na mój organizm nie odzwyczaję
                sie nigdy,wiem ,że wiele rzeczy i zachowań w czasie picia było
                podporządkowanych i zmierzało do jednego celu do napicia się ,obserwuje to po
                prostu teraz u moich znajomych i bardzo rzuca mi się w oczy ,
                napisałem te parę słów o sobie ,bo mimo wszystko jestem szczęśliwy ,że nie
                piję ,że myślę jak myślę ,że mam 30 lat i jeszcze mi trochę tego życia zostało
                w kraju ,który na pewno jest też specyficznym i swoją "troską" o obywateli
                pomaga im znacznie być alkoholikami ,bo jakby nie było alkohol jest takim
                fałszywym lekarstwem na wszystkie stresy,biedę,szarość życia codziennego,ludzie
                pijąc alkohol zapominają o stresie ,biedzie ,komornikach ,kredytach,niewiernych
                żonach,chorobach spychają problemy do rozwiąznia na dalszy plan,przkładają coś
                z dnia na dzień ,zapominając w efekcie o czyms ważnym i tak dalej
                pozdrawiam i zachęcam do nie picia :)
                • subiekt4 Re: 13.01.05, 23:54
                  widocznie nie wspólny :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka