Dodaj do ulubionych

ratowanie topielca...

IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 00:05
Ja wiem, jak trudno dzielić życie z osobą uzależnioną. Tym bardziej trudno,
gdy chodzi o własne dziecko. W niwecz obraca się całe staranie o człowieka, o
dziecko mające być podpora, dumą, zabezpieczeniem starości i to wcale nie
materialnym zabezpieczeniem. Ale jeszcze bardziej martwi mnie pragnienie
ratowania przed czymś, o czym nie mamy zielonego pojęcia. Jak ratować
topielca, skoro nie umiemy pływać...
Kto mi powie, co to są „dobre ośrodki leczenia alkoholizmu”? „Z dobrymi
terapeutami,” i do tego jeszcze skuteczne. Alkoholizm to nie jest wycięcie
wyrostka robaczkowego, gdzie dobry chirurg zeszyje brzuch tak, że nie będzie
śladu blizny!!!! Alkoholizm to amputacja chorej psychiki, chorej osobowości
odpowiedzialnej za kontrolę picia. Tu nawet przeciętny lekarz, posunę się
dalej znachor, przy dużej chęci chorego do trzeźwego życia, potrafi doskonale
pomóc. I nawet piwnica może być doskonałą „salą operacyjną”.
Jak alkoholik chce się leczyć, to niech leczy się w zwykłym ZOZ-ie, a będzie
z tego znakomity skutek. Nie szukajmy „cudu na kiju”, bo jak nie chce się
leczyć...To możemy podłubać palcem w nosie i to tylko swoim nosie.

Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: ratowanie topielca... 21.08.04, 05:47
      Masz sporo racji.Tyle tylko,skąd ludzie to maja wiedzieć?To przecież jak
      najbardziej normalny odruch-jeśli trzeba leczyć to każdy szuka dojść do
      najlepszego szpitala,do najlepszego lekarza.I jeszcze każdy w ręku ściska
      kopertę z zawartością.I takie zachowanie przenosi się na leczenie odwykowe.
      A tu akurat to w ten sposób nie działa.Można miec terapie z terapeutami znanymi
      z telewizyjnego okienka , w luksusach i popłynąc, i mozna się leczyć w ośrodkach
      z zarwanymi kanapami,odlatującym tynkiem czy dziurawym dachem ale z równie
      dobrymi choć mniej znanymi terapeutami .I trzeźwieć.Co widać na załączonym obrazku:)
    • Gość: gb Re: ratowanie topielca... IP: *.toya.net.pl 21.08.04, 09:14
      Ja wiem, jak trudno dzielić życie z osobą uzależnioną. Tym bardziej trudno,
      > gdy chodzi o własne dziecko. W niwecz obraca się całe staranie o człowieka, o
      > dziecko mające być podpora, dumą, zabezpieczeniem starości i to wcale nie
      > materialnym zabezpieczeniem. Ale jeszcze bardziej martwi mnie pragnienie
      > ratowania przed czymś, o czym nie mamy zielonego pojęcia. Jak ratować
      > topielca, skoro nie umiemy pływać...

      Drogi Stachu, nie wszyscy "pływają" tym samym stylem....w tym problem. A tak w
      ogóle, co to ma być? Kreowanie się na bohatera? Nie potrafisz zrozumieć, że nie
      czynisz nic nadzwyczajnego, wracasz tylko do punktu wyjścia, tego punktu,
      którego inni, bardziej może odpowiedzialni od Ciebie, nigdy nie opuścili. Trochę
      odpowiedzialności zamiast roztkliwiania się nad sobą....wystarczy nie pić.
      Wierzysz w cudowną moc terapeutów czy znachorów....Twoja sprawa. Wszystkie
      działania sprowadzają się tylko do tego, byś uwierzył w siebie, czgo Ci życzę.
      • Gość: stachu34 Re: ratowanie topielca... IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 10:16
        Ja oczywiście wiem o tym wszystkim co napisałeś, Hepiku. Rozumiem tok myślenia
        ludzi, którym przyszło nieszczęście współistnienia z alkoholikiem. Także
        rozumiem że ta przysłowiowa koperta jest w stanie załatwić najlepszego
        terapeutę, super ośrodek. To pewnie pomaga, ale ...
        Alkoholizm jest chorobą nieszablonową, i wymaga nieszablonowego podejścia.
        Tylko o to mi chodzi...Szczytem szczęścia byłoby, aby chory sam sobie poszukał
        ośrodka. Zaś realna pomoc powinna dotyczyć umiejętnego wskazania takiej drogi.
        Gb jak zwykle potrafi wszystko zaciemnić...Kiedyś za czasów jedynego słusznego
        ustroju, wykonywano plany przed czasem i... wszyscy brali sowite nagrody. A
        tuby propagandowe rozdęły się do niewiarygodnych rozmiarów. Pamiętam przyczepki
        na dwóch kółkach z dwumetrowymi głośnikami...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka