linka86
06.02.05, 20:35
anormalnosc, patologia, przemoc, wyzwiska "dziwko, suko, kretynko, bachor"- to jedne z lagodniejszych. codzienne awantury, nieustanne poczucie zagrozenia, brak mozliwosci ulozenia sobie zycia- to wszystko towarzyszy mi juz od 5 lat. trauma. to moze zrozumiec tylko ktos, kto jest w takiej samej sytuacji. moja "matka" jest alkoholiczka. od 5 lat. slowo "matka" celowo napisalam w cudzyslowiu, bo nie mozna jej tak nazwac. slowo "potwor" byloby tu bardziej na miejscu. nie mam juz nadzieji, ona tego nie rzuci. pozbylam sie zludzen, mam tylko nadzieje ze ona jak najszybciej zniknie. czuje do niej wstret, obrzydzenie, nienawisc. nie jestem w stanie na nia nawet patrzec. wiem, ze to zle z mojej strony, wiem ze powinnam byc wyrozumiala, bo to przeciez choroba. ale kiedy codziennie slysze "ty jeb... ci.. kur.. wyp... " to mam ochote uciec, zabic to. nie radze sobie. po prostu sobie nie radze... to jest moje wolanie o pomoc. tylko ze to nic nie da. nic. nie mam szansy na normalne zycie. i to przez nia. przez ten wrak nieprzypominajacy czlowieka. jest we mnie tyle goryczy, tyle zalu, tyle... rzygac sie chce.