Dodaj do ulubionych

Żegnam Was...

24.11.06, 17:59
Wszystkim, którzy walczą z chorobą; swoją, lub bliskiego - życzę wiele
szczęścia, siły i wytwałości w walce z chorobą.
Tym, którzy starcili kogoś bliskiego - życzę spokoju, ukojenia bólu...

Pozdrawiam Was, trzymajcie się dzielnie!

Anka
Obserwuj wątek
            • liina Re: Żegnam Was... 24.11.06, 20:08
              Zapytalam z dobrej woli. Mimo, ze sie z Toba czasem scieram i jestes dla mnie
              wyjatkowo niemila, twierdzac np., ze sie na forum bawie, to jednak nie czuje do
              ciebie urazy.Nie umiesz zachowac dystansu jako moderator tego forum do
              roznorodnosci charakterow ludzi, ich odczuc , odmiennego zdania itd.,a kazdy ma
              prawo miec swoje zdanie, nawet jesli jest odmienne od wiekszosci zdan.
              Wiem, ze mnie nie lubisz,ale to nie jest powód aby odchodzic z forum,
              przesadzasz mocno, chcesz mi sprawic przykrosc celowo taka odpowiedzia, jestes
              msciwa, ale nie przejmuje sie tym.
              • gontcha Re: Żegnam Was... 24.11.06, 20:20
                Uwierz mi, jakbym była mściwa i nie potrafiła zachować dystansu to 3/4 Twoich
                postów lądowałaby w kuble. Nawet osoby się Tobie mylą, ja nie pisałam nigdy, że
                się bawisz na forum... Jestem zmęczona, zwłaszcza Twoją osobą.

                I jedno mnie cieszy - to ostatni mój post skierowany do Ciebie.
                • liina Re: Żegnam Was... 24.11.06, 20:46
                  Goncha napisala:
                  "JESLI I TAK NA NIE POTEM NIE
                  OPDOWIESZ BO SIE NA TYM NIE ZNASZ?? Bawi Cię to, czy jak? ..."

                  Dobrze wiesz, ze sie nie bawie tutaj. Chcialas mi przykrosc sprawic.
                  Najlepiej to mnie zablokuj, bo mam inne zdanie niz ty na temat osieroconych dzieci.
                  NA tym koncze, bo tez mi sie juz dyskutowac nie chce. Nie przepadam za Toba, a
                  Ty za mna, ale to nie powód aby odchodzic.
        • barbara1910 Re: Żegnam Was... 24.11.06, 18:57
          gontcha napisała:

          > nie wyjeżdżam...odchodzę z forum...
          >
          Czemu odchodzisz,bez ciebie będzie smutno i żle ...Czytając twoje posty wielu
          ludziom pomogłaś i dałaś otuchy...Nie odchodż bo masz dużą wiedzę w nowotworach
          i jesteś tu potrzebna...A tak wogóle co się stało ,że taką decyzje podjęłaś?
          • gontcha Re: Żegnam Was... 24.11.06, 19:08
            Wiesz Basiu...robię to z ciężkim sercem, jest mi przykro...za swoje rady, czy
            pocieszenia otrzymałam ostatnio 'porcję opieprzu' - to przechyliło szalę...

        • gontcha Dodam jeszcze... 24.11.06, 18:57
          Bardzo się z Wami wszystkimi zżyłam, kibicowałam każdemu z osobna i wszystkim
          razem, przeżywałam smutki i cieszyłam się z radości.
          Podjęłam taka decyzję, ze łzami w oczach, ale myślę że tak będzie lepiej.
          Bedę z Wami myślami i bedę Wam kibicować z całego serca.
          Ale pisać już tutaj nie będę.

          Anka
          • barbara1910 Re: Żegnam Was... 24.11.06, 19:02
            annak.72 napisała:

            > Jesteś tu potrzebna. Musisz tu bywać. :)
            >
            > I musisz tu pisać i pomagać!!!!!!!!!!!!!

            pomyliłam w poście masz dużą wiedzę o nowotworach.

            Aniu pozdrawiam i zostań.
            • annak.72 Re: Żegnam Was... 24.11.06, 19:24
              Ja niedawno trafiłam na to forum. Dobrze,że istnieje.
              Nie zważaj na krytykę czy inne niemiłe posty, pomagasz wielu osobom,dajesz
              nadzieję-kiedy tylko to pozostało. Masz siłę walczyć-przecież wygrałaś z
              chorobą, są osoby które napradę na Ciebie liczą.
              Ja również, chociaż nie choruję. Poza tym lubię czytać Twoje posty, dają siłę
              do dalszej walki. No i jesteśmy rówieśniczkami. Tylko szkoda ,że dzieli nas
              ok.300 km.
              • gontcha Re: Żegnam Was... 24.11.06, 19:36
                Wiesz Aniu...
                Wygrywam z nowotworem, wkrótce minie 6 lat.
                Ale jestem chora...i to dośc poważnie...statystycznie powinnam już być gdzie
                indziej. Ale jestem optymistką i zawsze taka byłam. Jestem zmęczona jednak,
                ważą się moje losy (leczenie) i być może trudne decyzje perzedemną. Pomimo tego
                wszystkiego (a trwa to ponad 4 lata) starałam się pokazać innym, że z chorobą
                można wygrać, żyć i to ja 'rządzę' a nie choroba. Podzielić się wiedzą,
                doświadczeniem, czy tylko pocieszyć, dodać otuchy, wesprzeć ciepłym słowem -
                wiem jakie to ważne dla innych. Ale ...
                Wiesz... w momencie kiedy dostałam tu 'cięgi' nikt...absolutnie nikt nie
                zareagował... zabolało... muszę odpocząć od tego wszystkiego...będę z Wami, ale
                potrzebuję czasu.
                Zawsze macie do dyspozycji mój adres e-mailowy :)- wycofuje sie , ale służę
                dalej swoją pomocą jeśli kotokolwiek będzie jej potrzebował...
              • barbara1910 Re: Żegnam Was... 24.11.06, 19:40
                annak.72 napisała:

                > Ja niedawno trafiłam na to forum. Dobrze,że istnieje.
                > Nie zważaj na krytykę czy inne niemiłe posty, pomagasz wielu osobom,dajesz
                > nadzieję-kiedy tylko to pozostało. Masz siłę walczyć-przecież wygrałaś z
                > chorobą, są osoby które napradę na Ciebie liczą.
                > Ja również, chociaż nie choruję. Poza tym lubię czytać Twoje posty, dają siłę
                > do dalszej walki. No i jesteśmy rówieśniczkami. Tylko szkoda ,że dzieli nas
                > ok.300 km.

                podobnie i ja tu trafiłam,choć trochę za póżno.Aniu naprawdę to wszystko nie ma
                sensu ,zostań .Jest tyle w tobie ciepła i dobra i bez ciebie naprawdę będzie tu
                żle i smutno.Myślę ,że wielu osobom będzie brakowało twoich dobrch rad i
                ciepłych słów.Nie wiem tylko ile nas dzieli.
            • mania60 Re: Żegnam Was... 24.11.06, 19:35
              Aniu !!! Nie możesz tego zrobić !!!.Nik z nas nie ma takiej wiedzy i nie jest tak dobrze zorientowany we wszystkich zagrożeniach , jakie serwują nam pseudo uzdrowiciele. Nie możesz odchodzić , dlatego , ze ktoś pełen goryczy wypisuje różne dziwne teorie. Kto nas ostrzeże przed ich zgubnymi skutkami!!!? Kto nam podpowie, jaka dieta jest najlepsza i co nowego dla nas w świecie nauki??? Kto pomoże wszystkim CZERNIAKOM ,jeżeli nie TY ??? Zostań. Proszę w imieniu swoim i wszystkich tych , którzy tu kiedyś trafią i będą potrzebować Twojej wiedzy i doświadczenia. mania
                • madziulziel Re: Żegnam Was... 24.11.06, 20:25
                  Nie wiem, bo nie zdążyłam przeczytać, co Ci sprawiło przykrość, a chciałam jak
                  najszybciej napisac, że jakkolwiek postapisz i jakiekolwiek są powody Twojej
                  decycji, wiedz, ze bardzo Cie wspieram. Nigdy bezpośrednio nie pisałyśmy, ale z
                  pewnoscią orientujesz się kim jestem bo byłam na watku czerniakowym. Jesteś mi
                  bardzo "bliska", czytając Twoje posty dodawałam sobie wiary. Bardzo, bardzo
                  mocno pozdrawiam i myślami jestem z Tobą. M
    • barbara1910 Re: Żegnam Was... 24.11.06, 20:34
      liina daj spokój już ,każdy ma prawo napisać co mu się podoba ,ale nie wolno
      nikomu ubliżać bo żle świadczy o takiej osobie....Trzeba wiedzieć co napisać by
      nie ranić nikogo.Krytyki co do osób zostawmy sobie a nie wypisujmy na forum,do
      tego na takim forum.Mnie śmierć nauczyła pokory i uważam ,że chyba każdego kto
      spotkał się ze śmiercią.Emocje też nie należy wypisywać na forum.To forum służy
      pomagania ludziom ,których dotknęło to choróbsko.

      Do Ani wracaj na forum i pomagaj ludziom,bo jesteś tu
      potrzebna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Trzymaj się cieplutko i życzę ci dużoooooooooooooo jeszcze zdrówka!!!!!!!
      Wiem co możesz teraz czuć i jak się czuć .Jest mi przykro z tego powodu.Nie
      sądziłam ,że tak niesmacznie dziś tu będzie.Aniu wracaj.
      • aniawx Re: Żegnam Was... 24.11.06, 22:27
        Ania prosze zostań tu. Za wiele rzeczy mogę Ci podziękować! POmogłaś nie tylko
        Patrykowi, ale 1000 innym osób! Jezeli jednak zdrcydujesz się odejsć z forum ze
        względów zdrowotnych - to rozumiem i trzymam kciuki za Ciebie!! Ania ale wiesz
        że dasz rade!! Jeśli już nie będzie Cie tu na codzień, to przynajmniej zaglądaj
        co drugi dzień:) Czekamy!!!
        Trzymaj się dzielnie! Jesteś WIELKA!!

        ANia
        • attenna11 Re: Żegnam Was... 24.11.06, 22:31
          Aniu....podobno ludzi wielkimi czynia ich czyny...Ty udzielając tutaj rad,
          wspierając uczyniłas sie wielką. Dziekuję.
          Jakis polityk powiedzial, że bohater wie kiedy musi odejśc....
          TWÓJ CZAS JESZCZE NIE NADSZEDŁ!!!!!NIE MOŻESZ TERAZ ODEJŚĆ!!!!!
          Jestes tutaj potrzebna!
          Pozdrawiam cieplutko . Aneta
    • amikeo Re: Żegnam Was... 24.11.06, 22:49
      Ja tu bywam rzadko, jestem kobietą, ale też Ci zaraz głowę zmyję i op...! Nie
      wiem o jaki wątek chodzi, co żeście sobie tam powiedziały, ale odchodząc
      zawijasz kitę. Z ciężką chorobą sobie dajesz radę a z przeciwnikami nie??
      Dziewczyno, głowa do góry, świat nie jest usłany różami a już stosunki
      międzyludzkie... same kaktusy:) Olać to, codziennie mi się ktos dokuczy (na
      czele z moim Kierownikiem), ale to takie małe przy rzeczach wielkich. Każdy
      niech sobie tu pisze co chce, jego wola, ale poddawać się? Nogdy w życiu!
      • goniatara Re: Żegnam Was... 25.11.06, 00:34
        I ja dorzuce cos od siebie... Jestem przede wszystkim rozczarowana Anka Twoja
        decyzja. Rozumiem "zmeczenie tematem", tez mialam taka potrzebe (i nadal mam),
        jeszcze na onkolinku, onkonecie. Codzienne czytanie wszystkich postow,
        odpowiadanie, przezywanie problemow innych ludzi, kiedy sie jest samemu chorym
        nie stwarza najlepszych warunkow do utrzymania wlasnej silnej, optymistycznej
        psychiki. Wiem to i jak najbardziej rozumiem. Zrob wiec sobie przerwe,
        odpocznij, zdystansuj sie do tego wszystkiego, ale ... Nie odchodz dramatycznie
        z forum, nie zostawiaj tych wszystkich tu ludzi, ktorzy licza na Twoja wiedze,
        na Twoje trafione porady, na bezinteresowne wspieranie psychiczne, na Twoja
        (nieslychana!) pamiec do ludzi, ich imion i problemow zdrowotnych. W kazdym
        razie nie odchodz w TEN sposob i nie przy okazji jakiejs tam wymiany postow z
        liina! To nie w Twoim stylu, ani Twojej klasy! Myslalam,ze Cie poznalam dosc
        dobrze, a tu taka niespodzianka....:( Byc moze masz zal, ze zbyt malo ludzi
        wsparlo Cie w tej "potyczce" z liina i poczulas jakis (niewytlumaczalny) zal do
        forum, do ludzi, ktorych wspieralas, ktorym radzilas, dla ktorych tu bylas (i
        jestes). Bez sensu. Odpocznij, odsapnij, zajmij sie na jakis czas wylacznie
        soba, ale nie dramatyzuj, nie rezygnuj, bo i ja i Ty i wszyscy tu wiedza, ze Ty
        jestes tu jedna z glownych sil napedowych tego forum, ze to forum istnieje
        miedzy innymi dzieki Tobie. Nie zamierzam Cie tu poglaskac,o nie, znasz mnie na
        tyle dobrze;) Masz tu pewne zobowiazania, zadania itd. Liine zupelnie bym olala
        (tak zreszta kiedys ja sama zrobilam), bo juz dawno przedstawila i okreslila sie
        sama, jako osoba, ktora (byc moze) checi ma moze i dobre, ale jej jakos "nie
        wychodzi". Juz dawno, dawno pisalam na tym forum, ze powinna raczej zajac sie
        swoja obolala psychika i dusza po stracie najblizszej osoby, a to forum jest
        akurat zupelnie na to nietrafionym miejscem. Majac (byc moze) szczere intencje
        placze raczej tu i maci, dokuczajac przy okazji ile wlezie kazdemu kto
        jakkolwiek sie z nia nie zgadza. Jej pesymizm, przeogromna ilosc niecheci do
        otoczenia, a jednoczesnie silne i wysokie mniemanie o posiadanej "wiedzy"
        wytwarza jedynie niepotrzebne zawirowania na tym forum. Gleboko wierze, ze
        jestes po prostu zmeczona i wyeksploatowana emocjonalnie, ale ze jest to
        przejsciowe, a juz na pewno nie w zadnej mierze z powodu cietych, niemilych,
        niemadrych i nieprzemyslanych slow liiny, jak przyznalas w jednym z tych
        ostatnich "goraczkowych" postow.
        Jeszcze raz. Odpocznij, zostaw sobie forum na kilka dni i wracaj, bo forum i
        pomoc innym jest jednym z Twoich sposobow na Twoja wlasna walke z choroba.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za powrot do formy:)
        Malgorzata
    • emgoro Re: Żegnam Was... 25.11.06, 00:29
      Mogłem się tego spodziewać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      To Forum staje sie pomału takim samym jarmarkiem jak kiedyś Onkolink, co
      doprowadziło z czasem do jego upadku i wycofania się lekarzy. Liina nie szanuje
      tutaj ludzi, którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Porady "ludowe" i nie
      trafione w większości podpowiedzi powtarzane w kółko z uporem maniaka są po
      prostu "bezkarne" i uwłaczające, a nawet często szkodzące. Ona ma zawsze rację
      i wie najlepiej i może sobie opluwać tych, którzy mają inne zdanie, często
      słuszne.
      To jest forum prywatne i w sumie do jego właściciela należy, co będzie się na
      nim pojawiało. Myślę jednak, że główny Moderator stracił kontrolę nad tym
      wszystkim. Powtórzę, gdyby ode mnie to zależało, ale teraz zabrzmi to bardziej
      dosadnie Liina by tutaj nie pisała swoich wywodów, które zbyt często nie mają
      zbyt dużej wartości. Ona ma problemy emocjonalne ze sobą, co jest zrozumiałe, z
      uwagi na śmierć jej mamy, ale aby się uzdrowiła, powinna się od wszystkiego
      zdystansować. Jak tu ktoś napisał śmierć kogoś bliskiego powinna uczyć pokory,
      ale choroba nowotworowa czy bezpośrednio czy kogos bliskiego również.
      Przyrównywanie wszystkiego do tego, co doświadczyła w związku z chorobą mamy
      nie jest adekwatne do każdego przypadku. Onkologia to nie jest matematyka, że
      2+2 to jest zawsze 4. Przyznam się, że też rozważam opuszczenie tego forum, ale
      nie aby zrobić komus na złość, tylko uświadomić, że coś dzieje się nie tak. O
      swojej decyzji wkrótce Was poinformuję :-(
      Ania (Gontcha) jest osobą, która pomimo trwającej mało znanej choroby
      poświęciła siebie i często swoje życie rodzinne aby pomagać innym. Jej entuzjam
      się wypalił i ja to rozumiem i szanuję. Prawie nikt wczoraj nie wstawił się za
      nią kiedy Liina próbowała triumfować i Wy się jej dziwicie?. Od dłuższego czasu
      czułem, że taki dzień nadejdzie, ale myślałem, że to właśnie Liina zrozumie, a
      ona nawet w tym wątku nie mogła się pohamować. To o czymś jednak świadczy.
      Nie chcę nikogo moralizować, ale rak zmienia życie każdego człowieka w mniejszy
      lub większy sposób. Lekarze zbyt często nie mają dla nas czasu, a pomaganie
      sobie w sposób naprawdę rozważny i rzeczowy powinno nam wszystkim służyć, ale
      do tego musze być mimo wszystko odpowiednie warunki i myślący ludzie.
      pozdrawiam Robert
      • goniatara Re: Żegnam Was... 25.11.06, 00:54
        Robert!
        Uspokojmy sie nieco wszyscy. Ja osobiscie "nie wstawilam sie" za Gontcha, bo
        raz, ze wiesz, ze pomiedzy nami jest roznica czasowa, a przy okazji mielismy
        swieto, wiec "swietowalam" i nie mialam czasu na komputer. Mialam to zrobic dzis
        po pracy, ale po przeczytaniu "nowosci" na forum mialam juz zupelnie co innego
        do napisania(sila rzeczy). Co napisalam, wyslalam doslownie przed chwila. Ale
        teraz, kiedy zobaczylam Twoj post zaczynam sie juz niezle wkurzac. Dajcie juz
        spokoj z ta liina, bo nie jest warta ani tych "dramatow", ani tych emocji! Mam
        mieszane uczucia czy blokowac jej posty, czy tez nie, gdyz ... oprocz niej
        jestes Ty, Robert, jest Anka-Gontcha, Balbina, lekarze. Kazdy, kto ma choc
        odrobine oleju w glowie juz dawno wie, ze liina ma powazne problemy i juz! Tu
        nie nalezy sie ani obrazac, ani rezygnowac (z tak waznej!!!) roboty, ktora
        wlasnie WY odwalacie. Co jest w tej calej liinie, ze ma na Was AZ TAKI WPLYW?!
        Takie reakcje moga ja jedynie upewnic w jej "waznosci", jak NIEOBOJETNA jest na
        tym forum. Pamietasz moje "pyskowki" :) z nia kilka m-cy temu. Walilam jej
        prawde w oczy, wyrazalam swoje oburzenie na jej niektore posty i tez NIKT sie za
        mna "nie ujal" i co z tego? Mowi sie prawde i wyraza swoje emocje chyba glownie
        z powodu wlasnych przekonan i uczciwosci wobec siebie, a nie dla poklasku. Nie
        okazujcie wiec wyzszosci niejakiej liiny nad tym forum i Wami tylko robcie
        swoje. Nadziwic sie nie moge, ze przez jedna osobe jest takie "trzesienie ziemi"
        na tak waznym forum, gdzie niesie sie tyle pomocy i wsparcia duzej ilosci osob.
        Wasza powinnoscia jest wlasnie odpowiadac, a nie rezygnowac! I to z jakiego
        powodu?! liiny?!
        Uspokojcie sie i tyle. Kilka glebokich wdechow i wydechow i ... po wszystkim:)))))
        Trzymaj sie Robert:)))
        Serdecznie pozdrawiam:)
        Malgorzata
        • tomslu1 Re: Żegnam Was... 25.11.06, 01:02
          mial byc powazny , bardzo wazny temat do onkochorych , wymiana doswiadczen i
          informacji a jak zwykle w tym kraju stal sie zrodlem pyskowek , wlasnych
          ambicji i tak dalej , chyba sie wypisze i bede mniej zalowal odejscia gdyby
          cos .....
          • kaczka78 Re: Żegnam Was... 25.11.06, 08:57
            A jak powiem Aniu, zedziekitobie mam 29 listopada usg piersi bo znalazlam tam
            jakies guzki i nie zbagatelizuje sprawy. I porobilam wyniki które cóż
            zaniedbalam i robilam dawno temu? Iże już nie boje się wyciąc tych cholernych
            pieprzyków?

            Trafiłam tu przypadkiem. Zaczęłam od postów Patryka. Ktoś go przekonywał że
            powinien stale sobie powtarzać że wygra z chorobą. byłam przed operacją
            tarczycy i strasznie się bałam że uszkodzą mi przytarczyce no i będą te ataki
            tężyczkowe. Z powodu choroby a raczej jej obiawów miałam problemy w pracy i
            wszystko układalo sie nie najlepiej. Troche sie zawstydzilam, że nie walcze. No
            i chyba to wszystko wplynelo potem na moje podejscie do sprawy.

            Po operacji leżałam i powtarzałam sobie po kolejnej kroplówce z wapniem że mój
            poziom wapnia jest dobry... W grudniu mam wrocic na lepsze stanowisko pracy a z
            moim chlopem tez jakos lepiej mi sie uklada. Tylko ze praca juz nie jest taka
            wazna. Czasem czuje sie tylko jakby miala sto lat. Ale ogolnie zrzucilam wielki
            balon z glowy. Niezaleznie od tego jakie bedzie teraz to usg.. Pisze na zywiol
            wiec moze troche nieskladnie. Zal mi Patryka. Jak po przerwie wrócilam tutaj
            dowiedzialam sie że odszedl. Mam nadzieje że czówa nad nami tak jak cala reszta
            kochanych nam ludzi którzy odeszli.

    • gontcha ...please.... 25.11.06, 11:09
      Dajcie mi trochę czasu...
      Być może postąpiłam zbyt impulsywnie. .
      Może oderwanie się na jakiś czas dobrze mi zrobi.
      Mam ostatnio dość trudny okres 'trwania w niepewności', a moje zdrowie też nie
      jest w przedniej formie. A jeśli emocje biorą górę nad rozsądkiem; to znak, że
      trzeba odpuścić, przynajmniej na jakiś czas...Być może potrzebuję czasu dla
      wyłącznie dla siebie. Odpoczynku, wyluzowania, zdystansowania się i poukładania
      spraw... czuję się tym wszyskim po prostu zmęczona.

      Mam nadzieję, że zrozumiecie...

      Anka
    • kaskaaa3 Re: Żegnam Was... 25.11.06, 13:57
      Aniu!
      To mój 3 post na forum.
      Wiedz, że piszę żadko.

      Będę się potarzała - proszę, nie zostawiaj nas! Odpocznij, pzemyśl sobie,
      nabierz dystansu.
      Damy Ci na to czas...
      Tylko wróć!

      W kupie siła!

      pozdrawiam
        • koofel Re: Żegnam Was... 25.11.06, 15:04
          Aniu,"Gońciu" jedna{ tak Cię pieszczotliwie pozwalam sobie nazywaC}masz po
          prostu "doła"Bez takich osób jak Ty,Robert- emogro,Balbinka,Goniatra ,to forum
          zginie.Masz prawo być rozzaloną,ale kto nas będzie podtrzymywał na duchu?
          Pozwolę sobie zgodzić się z tomslu 1.Ja myślę tak samo.Krotko mówiąc w
          chwilach ,kiedy miałam doła ,mój mąż mówił; damy radę ty tylko bądz.i tak sobie
          jestem.Więc Ty też odpocznij ,a potem po prostu "tylko bądz".A na koniec aniu
          jak mogłaś napisać"Zegnam was".zanim doczytałam do końca to zrobiło mi się
          ciemno przed oczami i myślałam ze krew mi tryśnie uszmi z rozpaczy,że niesiesz
          nam jakieś straszne wiadomości odnośnie swojego stanu zdrowi.Odetchnęłam po
          przeczytaniu.Odpocznij a potem wracaj.pozdrawiam Baarrdzo Cię lubię.
    • mremiszewska Re: Żegnam Was... 25.11.06, 21:08
      Decyzja należy do Ciebie Aniu i będziemy musieli ją uszanować, ale...wiedz jedno, że przez swoje mądre i troskliwe rady pomogłaś niejednemu z nas. Ile radości dałaś, ile otuchy, wskazłaś gdzie szukać ratunku, a przede wszystkim wykazałaś sie rzeczową wiedzą. Myślę, że dopiero teraz to doceniamy, gdy istnieje realna wizja Twojego odejścia z forum. Pomyśl, ile dobrego jeszcze możesz zrobić dla ludzi... Jeśli możesz udźwignąć to brzemię, to bardzo proszę zostań z nami! Choć jestem tu od niedawna, ale już odczuwam potencjalną stratę Twojej osoby. Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do...optymizmu :)
    • czap Re: Żegnam Was... 26.11.06, 00:56
      Wszystko już zostało napisane o Twoich zasługach, więc zmilczę. Szanuję Twoją
      decyzję, aczkolwiek pogodzić się z nią trudno. Twój post uświadomił mi cóś, do
      czego sam nie potrafiłem dojść:- Podczas mojej choroby, otrzymywałem bardzo
      dużo wsparcia. Miałem poczucie, że każdy z mojego otoczenia chce mi coś dać,
      pomóc. Nie wiedziałem, co mam z tym nadmiarem zrobić i postanowiłem oddać tym,
      którzy takiego szczęścia jak ja nie mają. Ale to już okazało się nie takie
      proste. Wymyślałem różne rzeczy (najprostrze są finansowe), myślałem,żeby za
      pośrednictwem forum, wspomagać bezpośrednio najbardziej zagubionych, którzy są
      na starcie i nie wiedzą, co dalej. Myślałem nawet o formowaniu jakiś grup z
      podziałem na regiony kraju, aby pomoc docierała tam, gdzie jej potrzebują
      najbardziej, realne wprowadzenie psychologów w proces leczenia itd. Dzisiaj
      uświadomiłaś mi, że nie trzeba poruszać nieba i ziemi, żeby dawać i nieść pomoc
      tak pięknie, jak robisz to Ty. Dopiero dzisiaj sobie to uświadomiłem, gdyż dla
      mnie to Ty z wielkim sercem, byłaś od zawsze na tym forum i to było normalne.
      Szalenie miłe, ale normalne. Jednak, jak zmienia się punkt odniesienia i
      zaistniało realne zagrożenie, że nie poczytamy Cię więcej, zaczęło się
      wyostrzać, to wszystko dobre, co zrobiłaś na tym forum. Uznałem,że to co Ty
      robisz to jest dopiero ODDAWANIE. Wyrazy uznania Aniu.
      Z mich spraw:choroba wraca. Za dwa tygodnie będę wiedział więcej.
      Po troszę liczę, że to chwilowe i będziesz, a może Tobie oprócz spokoju czegoś
      brakuje?
      Bardzo pozdrawiam
      Szymon
    • margola22 hallo gontcha! 27.11.06, 09:07
      Oj Aniu... żałuję, że taką decyzję podjęłaś, ale szanuję ją i w pewnym stopniu
      rozumiem. Jestem zła na siebie, że od ponad tygodnia tu nie zaglądałam. Dzisiaj
      wchodziłam tu z nastawieniem, że dowiem się co u Ciebie, jak Twoje leczenie,
      czy coś już wiadomo. Mama nadzieję, że mimo to nie stracimy kontaktu. Myślę, że
      psychicznie czujesz się "wyczerpana".
      Każdy z nas coś zawdzięcza Ani, w mniejszym lub większym stopniu. Więc Kochani
      teraz to my powinniśmy ją wesprzeć, myślę że bardzo tego potrzebuje.
      Aniu nie zamykaj się na nas. Odpocznij, nabierz nowego spojrzenia... Zaglądaj
      tu. Pozdrawiam cieplutko i proszę napisz (jeśli wolisz na maila) co dokładnie
      zalecają lekarze, co z terapią, jak się czujesz?
    • monique_1 Re: Żegnam Was... 27.11.06, 11:25
      Przykro mi.
      Myśle, że bardzo będzie wszystkim brakować Twojego rozsądku i madrości w
      podejściu do wielu spraw, z którymi często nie mogąc sobie poradzić wpadamy w
      panikę.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki za Twoja walkę.
      Może za jakiś czas wrócisz na forum, czego sobie i innym życzę.
      Pzdr Monika
    • winner2006 Re: Żegnam Was... 27.11.06, 12:12
      Ostatnio mało bywam na tym forum i nie wszystkie wątki czytam.
      To, że liina ma tu wrogów wiem od dawna, choć nie wiem jaki "atak" liiny tak
      Cię zdenerwował (nie czytam wszystkiego).

      Może zdziwi Was to, co napiszę, ale uważam, że OBIE DZIEWCZYNY SĄ TU
      POTRZEBNE !!!!!!!!!
      Obie bardzo sie angażują i chcą pomóc, mimo, że ich zdania w wielu dziedzinach
      są różne.
      Gontacha, bardzo sobie cenie to, co piszesz, ale wierzę, że liina nic osobiście
      do Ciebie nie ma. Jeśli ktoś z forumowiczów nei zareagował tak, jakbyś chciałą
      na "atak" liiny, to pewnei dlatego, że nikt nie brał tego na serio, olał
      sprawę - liczy się co piszesz o nowotworach, co radzisz, a nie, ze sie z kimś
      tam spierasz. Jesli więc "kłótnia" z kimś pchnęła Cie do odejscia z forum,
      to ...... powiem szczerze ..... nie jest to rozsądne rozwiązanie.
      Sama widzisz ilu osobom jesteś tu potrzebna.
      Pozdrawiam serdecznie i wierzę, że nie po raz ostani :-)
    • polityka_jakosci Re: Żegnam Was... 27.11.06, 12:59
      Aniu, Aniu,
      nie będzie mi brakować Twoich rozsierdzonych postów wprowadzających na forum
      atmosferę ujadania. Tego, że bywasz uprzejma dość wybiórczo. Będzie mi brakować
      Twojej wiedzy, dla wielu osób pomocnej a wręcz nieocenionej. Z uwagą czytałam
      wszystko, co pisałaś na forum.

      Z całego serca życzę Ci wyzdrowienia. Pozdrawiam.
      • polityka_jakosci Re: Żegnam Was... 27.11.06, 13:17
        aha, i jeszcze jedno...
        nie szczędzisz krytyki liinie, być może zakładasz, że liina przyjmie tę krytykę
        w pokorze, przytaknie Ci i podkuli ogon. Sama jednak krytyki nie chcesz przyjąć,
        tylko zabierasz swoje zabawki... Mam nadzieję, że jednak Twoja niezaprzeczalna
        mądrość weźmie górę nad niekontrolowanymi emocjami.
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Żegnam Was... 28.11.06, 12:05
      Aniu i wy wszyscy forumowicze, jestem teraz za granica i naprawde udalo mi sie
      dostac do netu na 5 minut.
      Aniu, wierze ze ta decyzja byla podjeta pod wplywem chwili i ze bedziesz pisac
      dalej.
      Forum jest otwarte i nie moge blokowac kogos tylko dlatego ze nie ma wyczucia.
      blokuje za reklamy, cudowne specyfiki etc. ale za brak taktu nie.
      To tyle przepraszam, odezwe sie 4 grudnia;
      • siamlady Ejże Aniu.... 28.11.06, 22:19
        Aniu, jestem pewna że to tylko impuls. Wiesz, że jesteś tu potrzebna .
        Masz wielkie wyczucie, olbrzymie wiadomości, pomogłaś wielu z nas, w ogóle nie
        ma mowy żebyś rezygnowała z forum.
        Nie przejmuj się jedną osobą,kiedy 99 innych Ciebie potrzebuje.
        Wielkie całusy,
        Kaja
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka