Dodaj do ulubionych

Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!!

15.06.06, 11:11

To forum nie jest dla kawiarnianych babskich pogaduszek,
o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia,
albo nie potrafisz zrozumieć tego o czym słyszałaś i czytasz!!

Piszecie obie z Cortoną w takim stylu, że
odnoszę wrażenie, ze nie jesteście alkoholiczkami.

I zadaję sobie pytanie: po co w takim razie piszecie na forum,
na którym alkoholicy szukają pomocy?
Próbowałam Wam dać do zrozumienia, jak złą robotę robicie!

Masz efekt – Cortona zapiła!!!

Pamiętam swoje początkowe próby trzeźwienia.
Słyszałam i czytałam między wierszami tylko to co chciał słyszeć
mój pijany umysł.
Na mityngach dochodziły do mnie tylko słowa w stylu:
nie jestem alkoholikiem,
miałem ostatnio wpadkę ( zapicie) itd.
W efekcie czując się usprawiedliwiona ( im wolno to mnie też)po
mityngu natychmiast
kupowałam sobie piwo i upijałam się, mimo terapii na która
chodziłam 2 razy a tyg.
Oszukiwałam się tak jeszcze 6 miesięcy zanim pojechałam na leczenia
zamknięte.
Tak działa pijane myślenie!!
Tez na tych, którzy zaczynają szukać wygodnej pomocy w internecie.
Wiem, bo tez próbowałam.
Spróbuj sobie wyobrazić, jak działają Wasze posty na forum.
Zaprzeczacie wypowiedziom trzeźwiejących alkoholików,
Jakże niewygodne dla nowicjuszy, a oni tylko na to czekają i piją
dalej usprawiedliwieni przez Was.


Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 15.06.06, 13:15
      Zahir. Co do Cortony - nie wiem, czy jest alkoholiczką. Wiem, że się boi,
      dlatego ogranicza swoje picie. Jeśli nie jest, to może pić w sposób
      kontrolowany, czyli nie upijać się codziennie, nie klinować, nie kupczyć
      wdziękami za szklankę royalu. Bardzo szanuję Cortonę za to, że ma świadomość
      niebezpieczeństwa i nie lekceważy swoich nawyków. Tutaj, na tym forum, pisało
      wiele inteligentnych i sympatycznych kobiet, młodszych i starszych, które też
      próbowały rzucić albo ograniczyć picie, niektóre wybrały terapię, inne znalazły
      siłę w miłości - ach, i tu dam upust swej słabości: niech im się układa jak
      najlepiej, niech się cieszą swoimi kochanymi, swoimi dziećmi, zawsze... tak
      dobrze patrzeć na cudze szczęście, bo ono daje innym nadzieję i siłę.

      Zaś z alkoholizmem trzeba walczyć, takie jest moje zdanie, inaczej - zmieniając
      prawa i obyczaje. Myślę, że trzeba wyjść z poradni, niech tam sobie ględzą o
      iluzjach, ale trza się wziąć za politykę też: np. zlikwidować fundusz
      reprezentacyjny. Premier, prezydent, wielki inkwizytor, policmajster, poseł
      dobrodziej, pan ordynator: chcą się napić, niech piją za swoje. Mineralną też.
      Za swoje. Paluszki. Za swoje.

      O alkoholizmie mam pojęcie, bo jestem alkoholiczką. I wiedząc, co alkohol
      wyprawia z człowiekiem, jestem gotowa zrobić coś konkretnego. Np. spalić "Wstęp
      do psychoanalizy", żeby tasiemcowe terapie nie odwoływały się do podejrzanej
      podświadomości, nie wyjeżdżały z duchowością, nie robiły kalek z DDD czy DDA,
      ale zainteresowały się farmakologią. Leczyć powinni lekarze, a nie jakieś
      podejrzane typy, nad którymi nikt nie ma kontroli. Takie jest moje zdanie, a Ty,
      Zahir, masz prawo mieć inne.

      Do AA nic nie mam. Demokratyczna organizacja, nie obciąża budżetu. Na pewno
      wybiorę się na jakieś spotkanie, ale jeszcze nie teraz. I muszę mieć inny cel
      niż pospolita ciekawość. Z ciekawości, czyli nieuczciwie, pójść nie mam zamiaru.
      • onka75 Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 28.06.06, 10:07
        Skąd Ty masz takie informacje? Jacy podejrzani ludzie? Terapeuci to
        wykwalifikowani specjaliści, trzeba tylko ich poszukać. Jak już się czegoś
        czepiać to bardziej AA - w moim mieście to towarzystwo wzajemnej adoracji.
        Absurd w ciapki. Przychodzą na spotkania, ględzą o niczym, wymieniają się
        stanowiskami i zawracają ludziom głowy.
        Jeśli nie byłaś ani tu ani tam, to najpierw idź, a potem krytukuj.
      • aniolparys Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 03.07.06, 21:08
        e4ska napisała:

        >
        > Zaś z alkoholizmem trzeba walczyć, takie jest moje zdanie, inaczej - zmieniając
        > prawa i obyczaje. Myślę, że trzeba wyjść z poradni, niech tam sobie ględzą o
        > iluzjach, ale trza się wziąć za politykę też: np. zlikwidować fundusz
        > reprezentacyjny. Premier, prezydent, wielki inkwizytor, policmajster, poseł
        > dobrodziej, pan ordynator: chcą się napić, niech piją za swoje. Mineralną też.
        > Za swoje. Paluszki. Za swoje.
        >

        Eska. Jesteś już duża dziewczynka. Jeździsz na rowerze A co tu proponujesz?
        "Panowie posłowie. Bądźcie uczciwi. Ograniczcie się sami. Odbierzcie sobie i
        wszystkim rządzącym tym krajem prawo do darmowego ochlaju. Do fulwypasu za nie
        swoje pieniądze".
        Znam przypadek zamiany panienek na rachunku na kotlety schabowe. Dla
        przyzwoitości. I Ty chcesz żeby to sobie odebrali? W imię czego? Walki z
        alkoholizmem? Wyobrażam sobie ich reakcję, gdyby który nawet przeczytał.
        Przecież to ich nie dotyczy. Alkoholizm? Oni piją żeby załatwiać ważne sprawy.
        Gdyby chcieli to by pili za swoje. Oni jednak piją za nasze dla naszego
        wspólnego dobra.
        I kto to proponuje? Jakaś alkoholiczka z prowincji?
        Nie Eska. Nie masz szans. Nie każdy jest aniołem.
    • agrypina53 Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 15.06.06, 14:42
      Nie masz racji7zahir To wlasnie dzieki takim ludziom jak ESKA czesc nie wroci
      do nalogu.Na tym forum jest wiele znanych mi osob ktore czytaja nie ujawniajac
      sie i rady ESKIsa im najbardziej pomocne.Twoje sa zbyt restrykcyjne i tylko
      wedlug ciebie najlepsze Ja osobiscie calym sercem jestem za jej radami i jak
      dotad nie zapilam i nie mow mi ze jak nie pojde na terapie to pewnie to
      zrobie.Tak samo mowili mi niektorzy jak rzucalam palenie a minelo juz 10 lat
      jak nie pale Kwestia charakteru.Pozdrawiam ESKE.
      • rauchen Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 15.06.06, 15:33
        do zahir7:
        przechodzilam taki etap niezgodnosci z tymi co trzezwieja sami, bez pomocy
        terapeutow i AA, w szczegolnosci do eski i do janulodz, ale mi przeszlo, i
        mysle ze tez daj sobie z takimi wyrzutami spokoj. Ona nie pije, a to czy
        trzezwieje czy nie, to nie moja sprawa grzebac jej teraz w duszy.

        Do agrypiny: mysle ze troche za wczesnie dla ciebie zeby pisac kto ma racje, a
        kto jej nie ma, zwlaszcza jesli uwazasz ze rzucanie palenia to to samo co
        wychodzenie z alkoholizmu.
        • 7zahir Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 15.06.06, 18:33
          Wiesz Rauchen? Masz rację!
          To sprawa Eski co ze soba robi.

          Musiałam to napisać w obronie
          tych co chcą zacząć trzeźwieć
          a nie tylko nie pić.
        • addicted1 Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 15.06.06, 20:22
          Ja po terapii wiem jedno. To jest dla mnie bardzo wielkei odkrycie.
          Czy ktos pije czy nie- to jego sprawa.
          Jezeli pijac robi zlo innym- musi za to odpowiadac. bez zadnej taryfy ulgowej.
          Ani picie ani niepicie nie dotyczy nikogo, jezeli nie jest krzywdzony przez
          pijacego.
          Picie alkoholu nawet przez alkoholika to nie jest zadne zlo, zadna niemoralnosc-
          zle i niemoralne moga byc tylko zachowania po alkoholu.
          Jezeli ktos chce pic i ryzykowac- jego sprawa. Oby pil za swoje i na swoje konto.
          I nie ma tlumaczenia "no nie wiedzialem, bo jestem alkoholikiem".
          Masz 18 lat? Odpowiadasz za swoje czyny.
          Oczywiscie mozna radzic sie, mozna radzic komus, jest z tym zwiazana pewna
          odpowiedzialnosc, ale z drugiej strony Eska nie moze odpowiadac za tych, ktorzy
          czytaja miedzy wierszami. To ich odpowiedzialnosc.
          Troche sam sobie zaprzeczam, bo narzekam na indoktrynacje mityngowa, a wedle
          tego co teraz napisalem powinienem to po swojemu traktowac, ale zycie zyciem.
    • szprota Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 15.06.06, 20:52
      Wydaje mi się, że jesteś trochę niesprawiedliwa, Zahir.
      Podczytuję to forum regularnie i to, co zauważyłam we wspisach Eski, to duża
      chęć pomocy i wsparcia, a wszystko to ubrane w naprawdę mądre (i nie mogę tego
      nie dodać), chwilami fantastyczne literacko słowa.
      Nigdzie nie zauważyłam wpisu, który by stanowczo i kategorycznie zniechęcał do
      terapii czy AA. Nie widzę też problemu w tym, że Eska podkreśla, że sama
      trzeźwieje bez pomocy zorganizowanych grup wsparcia - uważam, że to znakomicie,
      iż znalazła "sposób na siebie" i wszystko wskazuje na to, że on się sprawdza.
      Podoba mi się jej dystans i zaufanie do rozmówcy - na zasadzie "ja za ciebie nie
      zdecyduję, sam musisz wiedzieć" - uważam, że to przejaw szacunku wobec osoby,
      której odpisuje, a nie wrogiej roboty zachmurzającej słoneczko na niebie AA.
      Ja odbieram posty Eski nie jako zaprzeczanie tym, którzy trzeźwieją klasyczną
      ścieżką terapii i mitingów, lecz pokazanie, że sama umie inaczej. I nie widzę
      powodu, by tego nie uszanować.
      Drobna uwaga, już bardziej od siebie: mnie terapia była potrzebna. Trudno mi się
      funkcjonuje poza grupą i musiałam mieć takie wsparcie. Ale "piesdojeżyzm" wobec
      mitingów również tkwi i we mnie; rozumiem bowiem pracę na emocjach,
      wspomnieniach, bezsilności, natomiast nie przemawia do mnie fakt, że bez pomocy
      siły wyższej i (początkowo) mało znanych mi ludzi nie jestem w stanie tej pracy
      wykonać. Udało mi się stworzyć wokół mnie grupę ludzi niepijących i
      wspierających mnie nie cotygodniowym modlitewnym rytuałem, a serdecznością i
      zaufaniem (nie twierdzę w żadnym wypadku, że tych dwóch ostatnich cech nie ma na
      mitingach - po prostu ja nie mam potrzeby ich tam szukać).
      • janulodz Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 15.06.06, 23:47
        Tak sobie czytam rauchen twoje posty i dochodzę do wniosku, że masz całkowicie rację. Przecież jak można trzeźwieć inaczej, niż pod dyktando. To takie przyjemne i nie wymagające wysiłku. Wszystko jest napisane, poukładane. Ma swoje numerki. Od jednego do dwunastu. Są przemili wszystkowiedzący terapeuci, których jedynym celem jest uświadomienie ci, że bez nich jesteś bezsilna i słaba. Są w tym bardzo dobrzy, bo już po kilku miesiącach recytujesz z pamięci te wszystkie teksty. Powtarzasz to w co kazali ci uwierzyć. Nie mówisz swoim głosem. Ale jest ci z tym dobrze. Ktoś przecież myśli za ciebie, a samodzielne myślenie jest przecież takie bolesne. Otaczają cię tacy sami szczęśliwcy jak ty, wyedukowani, znający wszystkie mądrości, przykazania i przypowieści . Dzięki temu jest wam razem bosko. Jak może nie być, skoro to jedyna słuszna metoda. A kto nie z wami, ten przeciwko wam. I jaki politowania godny.
        A my, biedne niezrzeszone żuczki musimy sami pchać tę swoją kulkę i jeszcze bardzo uważać, żeby nam ją jakieś mrówki nie zabrały.
        Ale za to ta kulka jest moja. I mogę ją pchać, gdzie mi się podoba. Albo oddać komu zechcę. Ale na pewno nie pozwolę sobie jej odebrać.
        Zaś co do trzeźwości rauchen, wybacz, ale na twoją bym się nie zamienił.
        • rauchen Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 16.06.06, 00:00
          a tobie co janu, baczek na dzialce pokasal??
          :))
        • szprota Janu 16.06.06, 01:35
          Ja bym jednak proponowała nie budować na siłę konfliktu niezrzeszeni - AA (czy
          jak tam to sobie podzielimy). Nic to nikomu nie da, a innym nie pomożemy.
          Po mojemu trzeźwienie to przecież nic innego, jak układanie sobie życia bez
          alkoholu i stała uważność na drzemiącą w nas chorobę. Jakimi drogami wypracujemy
          sobie sposoby na takie życie, to już nasza sprawa, dobrze tylko pamiętać, że nie
          jesteśmy jednakowi, więc uniwersalnego sposobu nie ma.
          Regularna terapia jest pewnie tegoż sposobu najbliżej; takim statystycznym
          uśrednieniem, wyliczeniem z badań, kiedy jest czas na pojęcia, kiedy na pracę
          indywidualną etc. Więc czasami wybór innej ścieżki może wydawać się osobom,
          które na własnym grzbiecie doświadczyły skuteczności tej właśnie terapii -
          wyważaniem otwartych drzwi. Przyznacie chyba, że nie jest to jednak przesadnie
          demoniczna czynność?
          • baasil Re: Janu 16.06.06, 07:51
            gdy spytano greckiego filozofa Talesa,co jest najtrudniejsze dla człowieka,ów
            odpowiedział:"Poznać samego siebie".nie od razu polubiłem terapeutów,za
            niektórymi nie przepadam nadal.dziś wiem dlaczego - bo odkrywali przedemną
            prawdę o mnie.a nie był to obraz,z którego byłem zadowolony.okazywało się ,że
            przede wszystkim oszukiwałem samego siebie,tworząc idealną maskę
            na "sprzedaż", a w środku gnój.ponadto pozwoliło mi to zrozumieć wiele rzeczy,z
            którymi też się nie zawsze zgadzałem.dziś jestem im wdzięczny.tak samo
            wspólnocie AA,gdzie też w innych ludziach mogę się przeglądać jak w
            lustrze.rozumiem więc opór niektórych forumowiczów.strach przed prawdą o sobie
            bardzo długo i skutecznie powstrzymywał mnie od tego by coś ze sobą zrobić.
            ale to co pomogło mi wcale nie musi być jedyną słuszną formą zdrowienia z
            choroby.
            a co do walki z alkoholizmem,to symbolem bezskuteczności tejże(w ogólnym
            ujęciu)jest dla mnie don Kichot - wiatraki stoją do dziś i to jakie nowoczesne.
            alkohol był ,jest i będzie-tylko nie dla mnie- i nie ma co z tym walczyć.
            (np.co dała prohibicja?) chyba łatwiej jest po prostu zaakceptować ten fakt i
            samemu żyć trzeźwo pokazując innym,że można.(nie wyważając przy okazji
            otwartych drzwi)
            • addicted1 Re: Janu 16.06.06, 16:21
              Faktycznie taka "wojna" co lepsze AA czy samodzielne trzezwienie nie ma sensu,
              bo to jak rozmowa o polityce- ale podyskutowac mozna.
              Korzystanie z terapii to sprawdzone metody i doswiadczenia innych, ale tez
              okreslone narzucone reguły i pewien uniform, przynajmniej na poczatku.
              Samodzielnie rzeczywiscie mozna wywazac otwarte drzwi, ale zarazem jest sie za
              siebie bardziej odpowiedzialnym i wolnym.

              Mi osobiscie nie podoba sie bardzio argumentacja, ze AA to jedyna (albo jedyna
              skuteczna) droga trzezwienia- bo to zostalo sprawdzone, natomiast terapia to
              absolutna prawda- bo tak robi wiekszosc lekarzy, bo tak zapisane w WHO itp.
              ciezko zaprzeczyc, ze AA pomoglo wielu osobom.

              Ale trzeba pamietac, ze do ruchu nalezy kilkanascie tysiecy osob, a osob
              naduzywajacych alkoholu/ alkoholikow jest ponad 3 miliony.

              Ci ktorzy nie chodza do AA i na terapie i sami przestaja pic nie sa widoczni,
              wiec w dyskusji sa niedoreprezentowani.

              Poza tym chce powiedziec, ze wiekszosc chodzacych na mityngi to sa bywalcy a
              nie uczestnicy. Nie robia programu. To jest sąd bardzo znanego psychiatry od
              uzaleznien.

              Jesli chodzi koncepcje alkoholizmu jako chorobyto faktem na przyklad jest, ze
              choroba "stal sie" on na skutek dzialan lobbingowych w USA w polowie wieku.

              Terapia...Terapeuta ma jeden cel- spowodowac, by jak najwiecej osob
              przychodzacych nie pilo alkoholu. Nie zajmuje sie jakoscia zycia, satysfakcja
              czy pogladami.
              I stosuje metody raz ze maksymalnie surowe, dwa ze ktore wg doswiadczen
              najskuteczniej zapobiegaja piciu.
              Stad gdy przychodzi "poczatkujacy" do poradni od razu jest traktowany z grubej
              rury- zawsze lepiej wszak zeby ktos na zapas nie pil niz na zapas pil.
              A z kolei zalecane metody maksymalnie nawet fizycznie oddzielaja delikwenta od
              alkoholu- nie chodzic na przyjecia, nie uczestniczyc w imprezach, nie dotykac
              alkoholu.
              I to jest oczywiscie skuteczne.
              Tylko sa pewne koszty i efekty uboczne.
              To tak jak kardiolog- leczy serce a nie zajmuje go stan innych narzadow.

              Swoja droga ciekawi mnie, że chyba zadna choroba nie jest tak otaczana aura
              strachu przez samych zainteresowanych jak alkoholizm. Smiertelne choroby to np.
              otylosc, cukrzyca, nikotynizm, a otyli nie maja tej obsesji smierci.
              Takie straszenie smiercia jest dla mnie poniekad dowodem na slabosc pozostalych
              metod terapii- bo wlasciwie ten strach by wystarczyl.

              Powiem na swoim przykladzie tak- przed terapia nie pilem ponad 4 miesiace. W
              tym czasie kilkakrotnie bylem w lokalu. Nie ciagnelo mnie do picia, wrecz po
              prostu nie chcialo mi sie dlugo siedziec. A juz na pewno nie kojarzylem
              towarzystwa w pubie z faktem "jestem smiertelnie nieuleczalnie chory".
              Po terapii mam lęk przed wyjsciem w miejsce jakiekolwiek gdzie jest alkohol.
              Nie bylem nigdzie.
              Nie wiem, czy to zle czy dobrze.


              a w ogole Najgorzej to mam ja- chodsze do terapeutow i caly czas krytykuje:)

              p.s. powyzsze uwagi sa tylko osobistymi pogladami autora.
              • e4ska Re: Mnie nie rusza... 17.06.06, 00:19
                Addi, po co strach? Ja właśnie wróciłam z piwkującego mityngu. Najpierw złapałam
                gumę, no, 15 od domku, zasuwam sobie pieszo, ciepły wieczór, las, ptaki... a tu
                komary. Oj, niedobrze... Przednie kółko, niech tam, najwyżej się zósemkuje,
                zresztą według praw fizyki nic się stać nie powinno... Zmachałam się okrutnie,
                ciężko, hałas jak od ścigacza, a te miny co poniektórych świadków mojego
                triumfalnego przejazdu:))) Na flaku jedziesz!!! dojechałam:) przed jedenastą.
                Gnam po mineralną, słyszę hałas rytmiczny, taaa, w ogródku pewnym pokaz tańców
                ognistych, wężowe dziewczyny, giętkie, że przy nich moje podwórkowce wysiadają,
                tłumek ludzi, część psuje sobie urok popisów piwem, część, wcale nie mniejsza,
                obywa się bez tego paskudztwa... zbiórka miedziaków "na naftę"... naprawdę?...
                nie, na parafinkę...

                I tak złamałam dwa zakazy dzieciństwa: nie wolno jeździć na flaku i nie wolno
                bawić się ogniem, a trzeci zakaz też znam: nie chodź tam, gdzie piją...

                Jak dobrze być trzeźwym... i głupim, i lekkomyślnym, i niczym się nie martwić,
                łazić wszędzie, gdzie pasuje... robić, co się chce... być zdrowym, nie na
                obrzydłym kacu... myśleć, jak się chce... p.ć doskonalenie duchowe... patrzeć na
                ogniste kółka... defilować Piotrkowską w potępieńczym zgrzycie i pisku...
                sprawdzać w domku, czy się da z klęczek przegiąć w tył do poziomu... nie da się,
                widocznie źle widziałam;(, stopy mi zawadzają czy co?... jest lato, tylu
                wesołych ludzi... a że się nie znam na alkoholizmie? w końcu nikt się na nim
                nie zna, po co wiedzieć, lepiej nie pić i tyle, dobrej nocy trzeźwym i jeszcze
                pijanym... dobrych snów:)
        • rauchen Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 16.06.06, 11:23
          olaboga, janu,
          przypomnialo mi sie ze moja pani terapeutka tylko do konca sierpnia tam bedzie,
          bo teraz jest tylko na zastepstwie, a potem przychodzi wlasciwy :((((

          moja raczka prowadzaca mnie opuszcza, co ja zrobie, co ja zrobie, janu ratuj bo
          poplyne :(


          :))))))))
        • paulsixtus Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 19.06.06, 04:13
          To co napisales o terapii - to kretynstwo, paszkwil krystalicznej postaci. Z
          jednej strony - domagasz sie szacunku i poszanowania Twojej sciezki, a tych co
          ida inna (w wiekszosci - moze to Cie tak mierzi?) nazywasz bez mała -
          ubezwłasnowolnionymi. Czy to w porządku?

          Co do terapii - nikt tam mozgow nie pierze, w kazdej chwili mozna
          zrezygnowac.Jesli ktos natomiast chce poznac mechanizmy tej choroby, odnalezc je
          u siebie, przejrzec sie w lustrze i tym samym zdemaskowac swoje demony - terapie
          sluza pomoca.
          Co do kulki - nikt ci abstynencji nie zabierze a i Twojej metody negowac nie
          bedzie, bo i nie ma czego.
          PaulSixtus

    • cortona Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 16.06.06, 09:40
      Zahir, proponuję żebyś zatrudniła się jako moderator. Wtedy będziesz
      wykasowywała tych, którzy Twoim zdaniem są nieprawomyślni, albo za mało wiedzą,
      albo zachowują się nieodpowiednio, albo prowadzą w dyskuję w stylu zbyt lekkim,
      który Ci nie odpowiada.
      Tylko kto w końcu by Ci dogodził?
    • addicted1 o co chodzi z tymi skutkami ubocznymi 16.06.06, 16:38
      Wyjasnie, bo jak zwykle komplikuje.
      Chodzi mi o to, ze terapeute interesuje wynik "pije/ nie pije" a
      nie "zadowolony/ niezadowolony" czy "awansowal/ nie awansowal".
      I cel uswieca srodki. Niewazne, czy ktos lubi zycie towarzyskie czy nie- ma je
      zakonczyc i tyle (tzn zamienic na mityngi). A nastepnie musi nauczy sie
      akceptacji tego nowego stanu rzeczy. Jezeli caly mechanizm sie powiedzie- jest
      super. Tylko nie zawze sie udaje ( wszak po terapiach wiekszosc i tak wraca do
      picia- juz ten fakt powinien sklaniac do pewnego krytycyzmu, i nie da sie tylko
      zwalic na to, ze to brak woli uczonego- taka rgumentacja np. w szkolnictwie
      zostalaby obsmiana).

      To jest metoda najlatwiejsza, najbardziej radykalna i skuteczna. Tak ja w
      wychowywaniu dzieci- lepiej postraszyc niz tlumaczyc.
      Choc to troche naciagane porownanie.

      Ja mam czesto wrazenie, ze pijacy alkoholi rezygnuje z ambicji, a trzezwiejac
      takze z nich rezygnuje- tylko ze ten stan uczy sie akceptowac.
      Czuje sie lepiej subiektywnie, choc obiektywnie zyje kiepsko. To mi sie kojarzy
      z buddyzmem, takim mnisim nawiedzeniem.


      Odczuwam jeszcze pewna niekonsekwencje w jednym.
      Bardzo podoba mi sie to, co terapeuci wbijaja do glowy takiemu kolesiowi jakim
      ja bylem- odpowiedzialnosc za swoje picie.
      Ze stary, to Ty odpowiadzasz za swoje zycie i Ty pijesz/ piles/ bedziesz pil, a
      nie ze Cie ktos zmusza, ze inaczej sie nie da, ze okolicznosci itp.
      To jest super- dostajesz taka wiedze i teraz majac ja juz w pelni odpowiadasz
      za siebie. Idz i rob co chcesz.

      Ale tu jednak tylnymi drzwiami pojawia sie pewna presja, miedzy wierszami
      glownie, ze jednak nie, ze masz sie nas sluchac, robic jak my mowimy. Jest to
      takie przewrotne- niby tak, sam odpowiadasz, robisz co chcesz, ale jak nas nie
      posluchasz to juz nie jest odpowiedzialnosc tylko samowola? łamanie reguł?
      No bo albo jedno albo drugie.

      Och jak ja lubie pisac i wymyslac, chyba zbiore te swoje wypowiedzi i wydam:)
      • janulodz Re: o co chodzi z tymi skutkami ubocznymi 16.06.06, 20:35
        rauchen, jeżeli twoja rączka cię opuszcza proponuję ci moje męskie ramię.
        Zaprowadzę cię w trzeźwośc bardziej radosną i nieskrępowaną systemem nakazowo-rozdzielczym. :)))
        Tylko biblię zostaw w domu. Pokażę ci jak można żyć bez tych katechizmów.
        • rauchen Re: o co chodzi z tymi skutkami ubocznymi 16.06.06, 20:47
          wywieziesz mnie na swoja dzialke i bedziemy wspolnie uprawiac owoce...zakazane
          w bibli??????

          :))))
          • janulodz Re: o co chodzi z tymi skutkami ubocznymi 16.06.06, 21:18
            Nie mam nic przeciwko takiej terapii. Pod warunkiem, że grupa nie przekracza pary.:)))
            • rauchen Re: o co chodzi z tymi skutkami ubocznymi 16.06.06, 21:35
              do nazwania grupa AA wystarczy dwoch chetnych alkoholikow, pod warunkiem ze
              oprocz uprawiania trzezwosci nie uprawiaja wspolnie nic innego,
              wiec to ty nie bedziesz mial zbytnio wyboru, skoro juz sie podejmujesz wsparcia
              ramieniem :)))))
              • janulodz Re: o co chodzi z tymi skutkami ubocznymi 16.06.06, 21:58
                Ramienia nie cofam. Myślę, że dla uprawiania ogródka można jednak zrobić wyjątek.
                A propos ogródka. Siedzę teraz pod jabłonką. Na gałęzi mam zaczepiony kabelek do laptopa, który mi służy za antenkę. Internet ciągnę od sąsiada przez liveboxa. Zaczynają świecić gwiazdy , a ja piszę posty, które może czytać rauchen -nareszcie uśmiechnięta. Życie jest piękne. Pozdrawiam i kończę, bo zaczynają mnie rąbać komary. Mimo wszystko proza życia.
      • onka75 Re: o co chodzi z tymi skutkami ubocznymi 28.06.06, 10:10
        Na dziwnych terapeutów trafiałeś widać. Szkoda tylko, że wydajesz sądy po
        spotkaniu z... no właśnie, z iloma?
    • addicted1 Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 17.06.06, 11:11
      A ja dzisiaj zdalem sobie sprawę, skąd częściowo bierze się moje
      przewrażliwienie na wmawianie mi rzeczy których nie robiłem ( w terapii) i na to
      straszenie alkoholizmem.
      Otóż ja na tle picia miałem pernamentny konflikt z moja matka.
      Muszę zaznaczyć, ze moje stosunki z nią sa pokompilkowane. Wiem, że jestem od
      niej emocjonaqlnie zależny.
      Moja matka straszyła mnie alkoholem od dzieciństwa, a potem gdy piłem miała w
      zwyczaju dopisywać mi alkoholowe problemy (jakbym nie mial swoich:)) i uzywac
      mocnych okreslen.
      Moje picie bylo okreslane maltretowaniem, znecaniem się, porownywala mnie
      ciagle ze jestem (nie ze bede) taki sam jak takich dwoch z dalszej rodziny.
      A to bylo niepochlebne porownanie.
      stad gdy terapeuta mi wmawia, ze na pewno musialem przepijac domowe pieniadze
      czy majątek, a ja tego nie robilem, albo gdy mowi mi ze na pewno uzywalem
      przemocy by dostac pieniadze na wódkę- czego nie robilem bo sie brzydze
      przemoca, a poza tym jestem strachliwy- to mi sie przypomina, jak moja matka
      oskarzala mnie o cale zlo wszechswiata w zwiazku z moim piciem.
      Nawet teraz gdy juz wiele miesiecy nie pije powtarza mi jak sie kłócimy, ze ja
      to bylem calkiem na dnie, ze robilem najgorsze rzeczy itp.
      Tak wlasnie bylo dzis rano.
      A najciekawsze, ze zadzwonila kiedys do jakiegos psychologa z telewizji i on
      podobno jej powiedzial, ze alkoholikowi nie wolno pomagac(pewnie nie doslyszala
      ze chodzi o pijacego). Wiec matka teraz ma jeszcze argument, ze gdy mi pomaga
      Kłotnia na szczescie szybko sie skonczyla, choc dzieki niej sobie to uzmyslowielm.

      Moja matka nie ma pojecia o alkoholizmie i walce z nim, ja probuje jej
      tlumaczyc, chcoiaz tez wiem ze nie powinienem. A do osrodka nie pojdzie.
      Moja matka uwaza sie za najwieksza pokrzywdzona mego i picia i mnie ta mysla
      czesto częstuje; wie ze ją kocham mimo wszelkich zali. To mi nie pomaga w zadnym
      stopniu, bo mimo ze wiem ze to nieracjonalne to mam wyrzuty sumienia. Bo jak
      mowilem, jestem emocjonalnie zalezny od niej (choc na szczescie coraz mniej).
      • yuraathor a ja bronię Eski 17.06.06, 20:38
        myślę że mimo externistycznego, bez terapii lub prawie bez terapii (wg eski)jej
        wiedza o chorobie przerasta to co wie autorka wątku. 7zahir spadła na to forum
        miesiąc temu i mysli chyba , że wie lepiej. Za eską przemawia ponad rok
        trzeźwości ,osobiście nie zawsze sie zgadzam z jej poglądami ale potrafię je
        uszanować, każdy ma swoja droge trzeźwienia. ijeszcze cytat :" Bardzo
        niefortunny dla AA okazałby sie dzień, w którym uznalibyśmy , ze mamy monopol
        na uzdrawianie pijaków. Myślę że powinnismy popierać każdą działalność badawczą
        w tej dziedzinie, czy dotyczy umyslu czy też ciała" Anonimowi alkoholicy
        wkraczają w dojrzałość, str 306.
        dlatego też cenię sobie każdą wypowiedź, która służy zachowaniu trzeźwości,
        czy to mówi wyterapeutowany czy extern, z nastoletnim stażem czy też nowicjusz.
        za niestosowne uważam natomiast ocenianie czyjejś wypowiedzi a tym bardziej
        czyjejś trzeźwości.
        • e4ska Re: a ja bronię Eski 18.06.06, 00:02
          A wiesz, Yura, że moje początkowo zddecydowanie negatywne podejście do AA
          złagodniało, i to dzięki Tobie, kiedy przekonałam się, co to takiego bać się o
          cudzą trzeźwość:))) Teraz wiem, że w takim strachu nie ma niczego złego, wiem
          też, że można liczyc dni cudzej trzeźwości jak swoje własne... A że pokpić sobie
          muszę od czasu do czasu, trudno, taki los;)
        • 7zahir Re: a ja bronię Eski 18.06.06, 00:03

          Nie doczytałes moich intencji- chęci pokazania na własnym przykładzie
          nowicjuszom, że to co w przemiłym słodkim stylu pisze Eska,
          stanowi dla nich zagrożenie.
          Co do jednego się z Tobą zgadzam - mogłam to zrobić w innym stylu.
          Mimo 3 lat trzeźwienia a nie tylko nie picia
          jeszcze czasem mnie ponosi stara skłonność
          do walki o dobro innych.
          A spadłam - jak napisałeś, bo długo trzymałam się z boku
          zanim po prostu nie wytrzymałam.
          O Eskę się nie martwię - ona jest niezniszczalna
          w perfekcyjnej manipulacji.
          • e4ska Re: a ja bronię Eski 18.06.06, 00:57
            Zahir, nie jestem jampolską niewolnicą, jestem słodką perfekcyjną manipulantką,
            dlatego nie napiszę, w czym upatruję źródła Twoich ataków. Ale ale... walczysz o
            dobro innych, czyli ze mną... A wiesz co, Zahir? Nie wiem, czy jesteś bardziej
            ode mnie trzeźwa. Ja, nie pobierając nauk terapeutycznych ani nie przynależąc do
            aowskiego ruchu, nie rozróżniam trzeźwości mniejszej, większej, okrągłej,
            romańskiej, gotyckiej czy karczemnej. Albo się jest trzeźwym, uczestniczy w
            życiu gromady, komunikuje z ludźmi, współpracuje, dzieli - tak jak to tutaj
            robimy - swoimi doświadczeniami — albo się pije, "chla", niszczy życie swoje i
            zamienia innym to życie w piekło.

            No więc nie wiem, czyja trzeźwość lepsza, ale powiem Ci, czyja trzeźwość tańsza:
            moja.

            Pan wygłaszający mi pogadanki o wybaczaniu, strachu i mercedesach, którymi
            jeżdzą alkoholicy, bardzo się zdziwił, kiedy poruszyłam sprawy finansowe - czy
            rozmowa ze mną, unikającą grupy, nie naraża instytucji na straty. Tymczasem ja
            pytałam poważnie. Uważam, że my, alkoholicy, nie powinniśmy tak doić budżetu, a
            jak już fundują nam budynki z prądem, ochroniarzami, elektrycznością, telefonem
            i śmierdzącą łazienką, to wypada skorzystać raz a dobrze. Natomiast jeśli się
            "chla" po terapii, należałoby zapłacić państwu to, co na nas wydało, prawda?
            Jeden detoks, tak, darmo, ale drugi, robiony np. na potrzeby bezradnej żonki,
            która sobie odpocznie przez tydzień od ukochanego pijaka, płatny. Sześć tygodni
            Cię tresują, a po pół roku wchodzisz na zamkniętą? Zapłać, uczciwa i doskonała,
            wynagródź krzywdy nie w mantrach, nie w aowskim pustosłowiu - mam tu na myśli
            konkretny przypadek pustosłowia - oddaj zmarnowane przez Ciebie pieniądze, niech
            pójdą na następnych, którzy może nie mogą doczekać się wizyty.

            Zahir, jeśli zmanipulowały Cię uszkodzone komórki twojego mózgu, one kupowały
            piwo po mityngach, niech może one zapłacą? Jak oddzieliłaś te szare fałszywe od
            szarych prawdziwych? Wydłubałaś je sobie? Otorbiły się niczym esperal? Gdzie
            one są? Zagłuszasz je mantrami? To Ty masz zamiast mózgu bombę, jakiś potworny
            niewypał, i chcesz, aby inni trzeźwieli na Twoją modłę? Tutaj każdy sobie wybrać
            może, spodoba się im droga Zahir, a nie moja - to i co z tego, będę woleli Twoją
            trzeźwośc od mojej - proszę bardzo, ale mnie sie wydaje, że niedługo skończą się
            terapie trwające latami, bo skąd na to brać? I trzeba będzie, kto wie, moim
            sposobem...

            Dobre trzeźwienie to skuteczne trzeźwienie. Raz a dobrze. I za swoje.
            • 7zahir Re: a ja bronię Eski 18.06.06, 09:44
              Ty nie masz pojęcia co to znaczy trzeźwieć Esko!!!

              Nie walczę z Tobą, bo i tak nie zrozumiesz.

              Gdybyś nie pisała takich bzdur jak m.in.
              silna wola u alkoholika i nie ziała nienawiścią w postach
              do każdego kto zwraca Ci uwagę na czym polega Twój błąd
              byłabys calkiem miłą osóbką.
    • rozalia_z_sasiedztwa Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 17.06.06, 22:32
      pewnie jestem dyletantem w sprawach alkoholizmu,ale musze przyznac,ze posty
      eski w ogole mnie nie przekonuja.nie biore ich sobie do serca.ostatnio nawt ich
      nie czytam.jakies zagmatwane sa,grafomanskie,przemadrzale,nieszczere,ogolnie
      belkot.nie chce sluchac jej rad.
      • e4ska Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 17.06.06, 23:17
        Droga Rozalio, nie czytaj moich grafomańskich postów, ale spróbuj mi wyjaśnić,
        co jest grafomańskiego w moim liście do Ciebie, przytaczam fragment:

        "Rozalio, jestem osobą, która dała sobie radę bez terapii, ale... powinnaś
        natychmiast udać sie do jakiegos ośrodka, linki do odpowiednich stron znadziesz
        bez trudu. Jesteś zaawansowaną alkoholiczką. Masz ciągi. "Miesiącami". To są już
        potężne ciągi, kochana, bardzo charakterystyczne. Pewnie doszłaś do momentu
        silnej głowy, stąd ta pozorna zdolność do pracy. A nie klinujesz czasem? Na
        pewno nie? Próbujesz kontrolowac picie. Sama kłamiesz przed sobą, że możesz
        wytrzymać, że "dasz sobie radę sama". Na razie rady sobie nie dajesz. Zaczynasz
        pić, kiedy pojawia się objaw głodu alkoholowego. Będziesz miala coraz wieksżą
        ochotę i coraz szybszą, normalka. Zaczynasz się motać. Pocieszasz, że inni mają
        gorzej. Bo ty pracujesz. Naprawde, tak bez zadnych klopotow pracujesz? A ile
        tracisz kasy? I to "jeszcze nie teraz". Alkohol daje złudne poczucie przyjemnego
        nastroju. Wiesz, jesteś klasycznym przykładem alkoholiczki:(((("

        Oczywiście, błędów klawiaturowych nie bierz pod uwagę czy powtórzeń, bo ja nie
        pracuję nad swoimi postami, co to by było za pisanie na forum z korektą, na to
        nie ma po prostu czasu.

        Będę wdzięczna, jeśli wskażesz, gdzie tutaj ten bełkot. Przeczytaj sobie swoje
        zwierzenia, na które Ci odpowiedziałam, jest tam, droga Rozalio, mowa o
        przyjemnosci picia i o ciągach. Ciąg to jest pociąg bez po-, za to do- alkoholu,
        trwa miesiącami, ale nie ma wagonów. Mimo to po-ciąg może rozjechać na śmierć, o
        czym też pisałam uprzejmie, pani Sąsiadeczko.

        Jest też Twój tekścik pisany pod wpływem, absolutnie nie grafomański, ale
        typowy. Typowe dla alkoholika jadącego w po-ciągu jest poczucie wyższości i
        udowadnianie: a widzicie, a mnie dobrze, a ja sobie piję, a co, a wy nie
        możecie, grafomany przemądrzałe wy!... Jednak Eska Ci nie napisze: pij sobie,
        Rozalio, to nie szkodzi, ale się fajnie pije!... tylko po grafomańsku,
        bełkotliwie, do rozumu, a nie do serca, z uporem:
        przestań, kobieto, ratuj się, nie okłamuj sama siebie, szkoda Twojego życia.

        I jeszcze z wielką upierdliwością podkreślę, że wiem, jesteś teraz znów
        nietrzeźwa, dlatego każdy, kto mówi Ci prawdę, wydaje się podłym wrogiem.

        Za lekcję dobrego stylu z góry dziękuję, czekam na dalsze pouczenia, przydadzą
        mi się na pewno.
        Eska.
        • baasil Re: wszystkim nam..... 18.06.06, 14:45
          coś mi się zdaje,że wszyscy my tu do kupy daliśmy się zapędzić w kozi róg.
          czy czasem nie zadziałała tu zasada : twoje jest niedobre, bo nie po mojemu?
          a to myślę nie jest najlepszy pomysł na trzeźwienie.a w końcu to forum ma nam
          służyć do tego by się wspierać,pokazywać co nam pomaga trzeźwieć lub choćby
          tylko nie pić (bo niewątpliwie czym innym jest trzeźwienie ,a czym innym
          abstynencja).więc nie musimy udowadniać czyj sposób jest lepszy ,a czyj
          gorszy.bo tego tak naprawdę nikt nie wie.piszmy co nam pomaga,a nie co
          przeszkadza u innych (nie bądźmy jak politycy).
          a przecież ci co nas czytają i tak wybiorą po swojemu,bo każdy ma swoją drogę
          do przebycia(niektórzy być może nie wytrzeźwieją nigdy). a my tak naprawdę nie
          mamy na to wpływu.(no chyba,że ktoś chce być Bogiem - ale to wtedy nie to forum)
          pozdrawiam wszystkich - pogody ducha ;)
          • alkoholiczka5 Re: wszystkim nam..... 18.06.06, 19:53
            a ja trzeźwa jak mała, grzeczna świnka. tylko ile to potrwa ? Ściskam
            wszystkich was. Jakie kto by nie miał poglądy, to każdy walczy na swój sposób.
            Jeśli chodzi o mnie, cenię rady Eski, choc nieraz złośliwe ale z serca płynące.
            Właśnie wróciłam ze spaceru z rodziną. Obżarta truskawkami i lodami i bitą
            śmietaną. "Jesteś tym, kim myślisz, że jesteś....". Więc myślcie o sobie
            dobrze. Ana5
            • e4ska Re: wszystkim nam..... 18.06.06, 21:33
              No chyba spadnę ze swego pięknego stanowiska pracy pod stanowisko... Ana, czy ja
              dobrze czytam, czy mi się wydaje... Ty, z rodziną na spacerze, całą rodziną??? i
              trzeźwa w długi weekend..., a jaka, kurczę, nadęta w forumowym pisaniu,
              wyważona, jak to z góry na moją złośliwość napada, sprawiedliwie prawi... cud,
              cud widomy:))) Śmieję się do monitora:)

              Potrwa, Ana, potrwa, jak już załapałaś, że Ci na trzeźwo lepiej, dobrze będzie:)

              Zaraz poczytam swoje osobiste... Ana5, miss forumowego pesymizmu... a nie
              mówiłam?:)))))
        • rozalia_z_sasiedztwa Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 18.06.06, 15:31
          Oczywiście,ze mój bełkot był wygenerowany pod wpływem alkoholu,ale napisałam
          wcześniej,że piję codziennie,więc inaczej być nie mogło,zwłaszcza w sobotę
          wieczorem.Strasznie mi się głupio zrobiło,jak to przed chwilą
          przeczytałam.Nazwałaś mnie esko klasycznym przykładem alkoholiczki,pewnie
          dlatego się na Ciebie "obraziłam".Nie gniewaj się,przepraszam.
          • finlandia07 Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 18.06.06, 16:26
            jesli wolno mi wtracic swoje 3 grosze:
            1- kazdy ma prawo trzezwiec jak chce,niewazna metoda,byleby nie chlal
            2-kazdy musi znalezc SWOJA droge na dalsze zycie
            3-jeszcze nigdy spory nic nie zalatwily.
            ja widze na swoim przykladzie ze po terapii dzieja sie w mojej glowie rozne
            rzeczy,np:bedac przeciwnikiem mittingow znalazlem w nich w koncu sens,osobisty
            i jesli to pomaga to przeciez o to chodzi.bardziej slucham i staram sie
            zrozumiec,wyciagajac swoja madrosc z cudzych nauk.
            nie chce bronic ani Eski,ani nikogo.kazdy,(ponoc)ma swoj rozum i zrobi
            dokladnie tak jak mu podpowiada.
            a poczytac o tym co inni mysla,niekoniecznie sie z tym zgadzajac moze tylko
            poszerzyc horyzonty,tak bardzo rozbujane zwlaszcza u nas,alkoholikow.
            pozdrawiam wszystkich w doli i niedoli
          • e4ska Re: Nie masz pojęcia o alkoholizmie Esko!!!!! 18.06.06, 21:14
            Rozalio, ależ ja się nie gniewam, i inni też przyzwyczajeni, przecież to jest
            forum dla ludzi, którzy czują, że coś nie tak z nimi w wiadomej kwestii...

            Lepiej się, Różyczko, w ogóle nie przejmować, pewnie odpisałam za ostro, ale
            jestem z natury krewka, choć wyglądam na niewiniątko;)

            Tzn. nie przejmowac się wpisem, a nie sobą. Rozalio, tak obcesowo zachęcam do
            terapii, nie w moim to stylu, ale widzisz, z kobietami bywa różnie. Facet
            najobrzydliwszy zazwyczaj ma opiekunkę albo i kilka, ratują go, na duchu
            podtrzymują, rosołkiem poją, obmywają, opierają, a kobieta musi udawać, że
            wszystko w porządku. Widzę po sobie, że, kto wie, nie zawędrowałabym tak daleko,
            gdyby nie konieczność ustawicznego bycia perfekt, i pracy zawodowej, i
            utrzymania porządku w domu... jak tu choćby pralkę włączyć, kiedy łapy latają, w
            kolanach wata, mdli, w oczach ogień, no to cóż, seteczka, i do roboty... I potem
            się dziwić, że pijak wyciągnie siedemdziesiątkę, umrze wyspany i oprany, a
            pijaczka kończy po trzydziestce, umiera na nieznaną chorobę, nieraz można się
            domyślić, co z nią było naprawdę.

            Przez to ukrywanie prawdy inaczej, jak sądzę, wyglądają etapy pijaństwa
            damskiego, więc jak już ciągi są, beztroska lichutka, udawana jakby, a nerwy
            wychodzą w tym smutnym, pełnym żalu liście o moim pisaniu - fakt, nie jest ono
            najlepsze - to widzisz, Rozalio, nie jestem pewna, czy Ty masz naprawdę dużo
            czasu, żeby sobie wszystko uświadomić. I możesz mi napisać: nie wtrącaj się, ale
            wolę, zebyś mi źle odpisała, niż gdybym miała żal o moje zaniedbanie. My się tu
            na forum nie znamy, a przecież jedno drugie wspiera w najważniejszym. Pomyśl
            więc o swoim zdrowiu, o smutku, który przynosi oszust-alkohol, działaj, a my Cię
            tu będziemy wspomagać, jedni lepszym, drudzy gorszym stylem..., przyjdzie czas,
            że i Ty komuś pomożesz - czego serdecznie Ci życzę. I napisz, jak sobie radzisz,
            co postanowiłaś, spokojnie, z gorzałą można wygrać:)
    • janulodz Apage Satanas 19.06.06, 08:24
      Jeżeli terapia ma służyć do odpędzania demonów, to ja się cieszę, że nie żyję w czasach świętej inkwizycji, bo pewnie wyrokiem Wielkiego Inkwizytora PaulSixtusta smażyłbym się na stosie.
      Człowieku, nie rób z terapii świętego przesłania. To po prostu jedna z alternatywnych metod wychodzenia z alkoholizmu. Nie pozbawiona wad i zalet. Ale nie jedyna słuszna. Nie potępiam jej i nie wyśmiewam. Wytykam tylko wady jej fanatycznych zwolenników. Wyluzuj.
      • rauchen Re: Apage Satanas 19.06.06, 11:14
        Prawde mowiac to alkohol sluzy do przywolywania demonow, zwlaszcza w
        zaawansowanej chorobie alkoholowej, i pewnie gdybysmy zyli w czsach swietej
        ikwizycji, jako pierwsi trafilo by wielu z nas na stos.
        to czy terapia jest jedna z alternatywnych metod wychodzenia z alkoholizmu, to
        jak na dzien dzisiejszy wiele ich nie ma, na palcach reki mozna policzyc:
        terapia, AA, przestac po prostu pic, esperal, no i pewnie na piaty paluszek,
        zeby tez mial jakas funkcje, to pozostaje lobotomia :))))))
        Nie potepiaj i nie wysmiewaj jej janu, bo te wszystkie tak pomocne wskazowki,
        do ktorych miales dostep dzieki netowi, i te informacje, to nie sa uzyskane na
        podstawie obserwacji osob, ktore przestaja pic i chowaja sie gdzies w w swoim
        bezpiecznym azylu, tak jak u ciebie ogrodek, tylko dzieki tym, ktorzy
        wspolpracuja aby wspolnie sobie pomoc. Jestesmy kroliczki doswiadczalne, ale i
        tak w pierwszej kolejnosci pomagamy sobie sami. I to jest nasz cel.
        A fanatyczni zwolennicy? Wystarczy samym sobie sie przyjrzec, i sprobowac
        otwarcie przyznac, jakimi to super fanatycznymi zwolennikami bylismy naszej
        ukochanej flaszeczki. Nie tylko trzeba bylo wypic do konca flaszczke, ale tez
        czesto isc w ostatecznosc zeby zdobyc nastepna.
        A to ze przechodzi sie czasem z jednego fanatyzmu w "niby" drugi,
        to napisze krotko: A ch;j, byleby jak najdalej od tego dziadostwa jakie
        przynioslo nam nasze picie!
        A AA mowi, ze nie ma polsrodkow, ze idziemy do ostatecznosci zeby wyrwac sie z
        alkoholizmu. Wiec wg mnie ta ostatecznosc, do jakiej doprowadzilo nas nasz
        picie, trzeba z nadwyzka przewyzszyc siegania ostatecznosci w trzezwieniu.

        Ponadto janu, to jest forum o uzaleznieniach, i raczej piszemy tu bardziej jak
        wyjsc, anizeli wejsc w uzaleznienie. I ty rowniez jestes gotow wetknac nawet
        najmniejszy paluszek w prace, aby pomoc innemu, wciaz cierpiacemu alkoholikowi.
        A to nie jest nic nowego, bo to jest jeden z glownych celow AA, zawarte w 12
        krokach. Mi sluzysz swoim ramieniem na swojej dzialce, ale twoja dzialka ma
        ograniczony metraz, wiec slijmy pozostalych na terapie i na meetingi AA, bo nam
        czasu nie starczy na uprawianie marchewki, jak zajmiemy sie wszystkimi :)

        pozdrawiam janu :)

        • addicted1 Jedna droga 19.06.06, 21:54
          Niestety, z AA i terapią nie da się po prostu "odejść" od picia i pijackiego
          stylu życia.
          Z trzeźwieniem za pomocą w.w. zwiazane jest radykalne przemodelowanie życia,
          swoich poglądów, światpoglądu i obyczajów wedle podanych reguł.
          Jeżeli ktoś ma w sobie gotowość do akceptacji takiego procesu, to na pewno jest
          mu o wiele lepiej, łatwiej- bo korzysta z wzorca, za pomocą którego wielu
          osobom się udało nie pić. Tylko i aż tyle.
          Gorzej jest z tymi, którzy takiej gotowosci (albo też desperacji) nie posiadają.
          AA dla liberała, agnostyka, indywidualisty to ciezki kawał chleba.

          A apropo skutecznosci- tak jak juz pisalem gdzies w AA jest kilka procent osob
          naduzywajacych, wiec mowienie ze to jedyna droga to przesada chyba.
          Acz bez watpienia zona narodzonego na nowo i trzezwego domowego tyrana sie ze
          mna nie zgodzi. I ja rozumiem.
          • addicted1 Re: Jedna droga 19.06.06, 22:02
            Jeszcze jedno- pisanie ze ktos ma czy nie ma pojecie o alkoholizmie to przesada.
            Opinie i teorie zmianiaja sie co kilka lat i co kilka kilometrów, podejscia do
            leczenia rowniez.
            To tak jakby metalowiec mówił do jazzmana "nie znasz sie na muzyce".

            Jezeli alkoholizm to choroba alekarze to fachowcy to skutecznosc powinna
            wynosic wiecej niz kilkanascie procent. (jak np. w cukrzycy)/ mozna podac
            argument, ze tu pacjent nie stosuje sie do zalecen, ale w takim razie moze
            slaby to lekarz co nie przekona pacjenta. Ja mysle, ze to cos o wiele bardziej
            zlozonego.

            A wiec- gdyby skutecznosc leczenia z alkoholizmu okreslonymi metodami czy przez
            AA byla blizsza 100 a nie 0 procent moznaby mowic o jedynie slusznej drodze.
            A tak to zostawmy trochę marginesu na alternatywy/
          • rauchen Re: Jedna droga 19.06.06, 22:19
            wciaz powtarzane w literaturze AA zdanie:
            "Wiara bez pracy jest martwa."
            Bez Twojej pracy.
            Dotyczy to nie tylko wiary w sensie w Boga czy Sile Wyzsza, ale tez w to ze uda
            nam sie pokonac alkoholizm czy to terapia, czy AA czy samodzielnie.
      • paulsixtus Re: Apage Satanas 20.06.06, 02:38

        > Jeżeli terapia ma służyć do odpędzania demonów, to ja się cieszę, że nie żyję w
        > czasach świętej inkwizycji, bo pewnie wyrokiem Wielkiego Inkwizytora PaulSixtu
        > sta smażyłbym się na stosie.

        Rozumiem,ze to taki zart, bo nie wierze, zebys byl niezdolny do zrozumienia
        prostej metafory, ktorej uzylem.Poza tym, bardzo lubie merytoryczne rozmowy,
        stad raza mnie wszelkie, niby to "jajcarskie" proby rozladowania napiecia, by
        wystepowac z pozycji trzezworozsądkowego luzaka.

        >To po prostu jedna z alternatywnych metod wychodzenia z alkoholizmu.

        Alternatywy sa tylko dwie - albo uznajesz ze alkoholizm jest choroba i probujesz
        ja leczyc, albo twierdzisz,ze to tylko slabosc i nie robisz nic. Leczenie
        (obojetnie jakiej choroby) jest zawsze procesem, ktory poprzedzony jest
        rozpoznaniem i postawieniem diagnozy. Bez tego - ani rusz ! Nie pokonasz raka
        pluc syropem na kaszel.

        >Nie pozbawiona wad i zalet.

        Bardzo chetnie poslucham, co masz do powiedzenia w sprawie wad i zalet terapii,
        ktorej nie znasz z wlasnego doswiadczenia :)

        >Nie potępiam jej i nie wyśmiewam.
        To moze raz jeszcze przeczytaj pare Twoich wpisow i wydaj sąd raz jeszcze...

        >Wytykam tylko wady jej fanatycz
        > nych zwolenników. Wyluzuj.

        Wydaje mi sie,ze swoja niechec do terapii probujesz karmic kazdym najmniejszym
        potknieciem, czy niefortunnym stwierdzeniem osob po takiej formie leczenia.
        Mozna i tak - i moglbym powiedziec, "nic mi do tego" - ale formy nasmiewania
        sie, zgrywanie luzaka, ktory to swiat zawojowal - moga zaszkodzic potencjalnym
        alkoholikom, ktorzy szukaja autentycznej pomocy. Warto o tym czasem pomyslec,
        zanim odsądzi sie od czci i wiary tych, ktorzy jako terapeuci, ludziom chca
        pomoc. Co do wyluzowania - zgrywac luzaka nie mam zamiaru w kontekscie tego
        forum, bo chyba nie o to tu chodzi.
        pozdrawiam serdecznie
        PaulSixtus



        • janulodz Re: Apage Satanas 21.06.06, 00:13
          Masz rację Paulsixtus.
          Żartem przepiłem swoje życie, żartem wyszedłem z alkoholizmu i pewnie też żartem umrę. A Ty sobie trwaj w swoim posępnym ponuractwie zgłębiając mroczne tajemnice ludzkiej duszy.
          Alkoholizmu nie leczy się jak raka. Rak jest chorobą ciała.
          Żeby wyjść z alkoholizmu trzeba pokochać siebie. I ja tak zrobiłem. I nie potrzebna mi była do tego żadna wiedza tajemna. Sam odkryłem, że najlepszym dla mnie lekarstwem jest radość życia. I jeszcze jedno. Uwielbiam wyważać otwarte drzwi. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę pogody ducha.
          Janu
          • baasil Re: Apage Satanas 22.06.06, 12:27
            a alkoholizm jest rakiem duszy.więc się go leczy.tylko pacjent,który się
            dowiaduje,że ma raka krzyczy doktorze ratuj,a pacjent ,któremu lekarz mówi jest
            pan chory na alkoholizm mówi,ten lekarz to idiota.dopóki wyważałem otwarte
            drzwi,piłem.dzięki temu ,że w pewnym momencie zacząłem podążać utartym szlakiem
            i przekraczać kolejne uchylone drzwi,dziś nie piję. pogody ducha.
            • janulodz Re: Apage Satanas 22.06.06, 14:59
              Na chorą duszę nie ma wypróbowanej, jedynej i stuprocentowej metody wyleczenia. Wolę przecierać szlaki, niż chodzić utartymi ścieżkami. A kiedy dojrzewałem to różnicę płci wolałem poznawać organoleptycznie, a nie wirtualnie.I tak mi już zostało.
              Pozdrawiam
              • cortona Re: Apage Satanas 22.06.06, 16:20
                Nie wiem, czy nie utraciłam legitymacji do zabierania głosu na tym forum, ale co
                tam, nikt mi jeszcze żadnej blokady na komputerze nie założył.

                Janu, mnie się coś tak wydaje, że alkohol pije się żeby się wyluzować. Wydawało
                mi się, że na terapii uczy się pacjentów, jak mają się wyluzowywać bez alkoholu.
                W świetle tego co napisał Paulsixtus, który zarzuca Ci nadmierne luzactwo,
                to alkoholik koniecznie musi się "napiąć" na niepicie, bo inaczej będzie pił.
                Ja tam mimo wszystko gratuluję ci luzu, bo w naszym napiętym społeczeństwie to
                zachowanie bardzo egzotyczne. Polak musi być napięty od pięty po czubek głowy
                i dlatego biedaczysko popija sobie w ukryciu ( to o mnie:( )
                Ale na razie jestem wyluzowana na tyle, na ile pozwalają mi okoliczności i trwam
                w ulubionej abstynencji.

                Pozdrawiam Eskę.
                Dzisiaj jadę z moją córką do Manufaktury, więc teoretycznie istnieje
                prawdopodobieństwo, że miniemy się w jakimś łódzkim tłumie albo na jakiejś drodze.

                • janulodz Re: Apage Satanas 22.06.06, 16:51
                  A gdybyś spróbowała. Nie tylko abstynencji. Także trzeźwości.Co Ci szkodzi. Może znajdź coś w zamian. Coś co kochasz robić. Mięta,rower,działka, majsterkowanie ,gotowanie,komputer,taniec, sport i takie tam. Mnie pomógł komputer, działka, majsterkowanie. Kolejność nieistotna. Na pierwszym miejscu żona. Taka moja indywidualna terapia.
                  Pozdrawiam Cię i macham ręką z okna mego domu. Wychodzi na Manufakturę.
                  • e4ska Re: Trójkąt niepokorny 22.06.06, 23:27
                    Cortono, niestety, wielka strata, nie mogłam dziś do Manufaktury:((( Można mnie
                    było podziwiać:))) na zwykłej rowerowej trasie, bo tutaj nie odpuszczam.
                    Manufaktura to pierwszy w moim życiu obiekt miejski, który mi się podoba.
                    Szczególnie plac wewnętrzny: kiedy po raz pierwszy tam weszłam, byłam zdumiona,
                    bo zobaczyłam ogromne niebo. Śródmieście ma tylko skrawki tego nieba, a tam
                    ogrom, i to mimo gmachów. Nie przeczuwałam, że za murem jest taka przestrzeń. Co
                    prawda mało tam drzew, centralnie jedna poprzycinana topola, ale w perspektywie
                    widać parkową zieleń. W środku też ładnie, a co w sklepach poszczególnych - nie
                    wiem, bo nie przepadam za zakupami. Kupuję to, co muszę, super, że nie muszę
                    kupować gorzały.

                    No i wiem, gdzie mniej więcej znajduje się rezydencja Janu. Niedaleko ode mnie:)
                    No żeby w tak niewielkiej odległości mieszkało sobie dwoje pijaków, suchych:)))
                    materialistów, to chyba siła jakaś musowo musi być... Janu, nie jesteś czasem
                    tym bucem, co to w czasie moich zimowych podróży tramwajowych na zgierskiej
                    trasie udawał, że nie widzi blond niewiasty, która ma ochotę poczytać książkę w
                    pozycji siedzącej? Z torby podróżnej buca wystawały heble, młotki i piły... a
                    może suchy materialista, to...:)))

                    No i teraz jeszcze Cortona, która zapiła... bez terapii zapiła i jedną butelką,
                    ale trudno, czego to się nie robi dla forumowego obywatelstwa... to już trójkąt
                    gorszy niż ten słynny bermudzki stworzony został, żeby się tylko nie dowiedział
                    poczciwiec... nie puściłby na zakupy i już:)

                    Cortono, piwa ani wina, mam nadzieję, nie kupowałaś... Nie mam nic przeciw
                    brylantom i innym złotym drobiazgom, ale wina nie wolno i już:)

                    • janulodz Re: Trójkąt niepokorny 23.06.06, 01:15
                      Jeżeli już, to z torby podróżnej mogła mi wystawać flaszka niedopita, ale to było jakieś cztery lata temu i wtedy niewiasty, nawet te blond, nie budziły we mnie materialnego zainteresowania. Co innego teraz, ale niestety rzadko jeżdżę tramwajem. A już na pewno nie z heblami :))). Ten buc to na pewno nie ja. Teraz wszystkim damom, a tym blond w szczególności gotów jestem ustępować miejsca,chronić i torować drogę. Nawet przez otwarte drzwi. Bo najczęściej za nimi czai się niebezpieczeństwo. Co do Manufaktury to trzydzieści parę lat temu rozpoczynałem tam swój inżynierski staż i w życiu by mi nie przyszła do głowy taka myśl szalona, że kiedyś zawita tu taki wypasiony kapitalizm.
                      Tylko, że 10 000 pracujących " w Marchlewskim" włókniarek poszło na zieloną trawkę. Ciekawe ile z nich wpadło w nałóg. Ale to już inna bajka. To było 15 lat temu. Wtedy mnie to nie obchodziło. Sam też piłem.
                      • cortona Re: Trójkąt niepokorny 23.06.06, 10:44
                        Esko, byłam w tej osławionej świątyni komercji, bo musiałam mojej córce kupić
                        w trybie pilnym spódnicę i bluzkę na dzisiejszą imprezę z okazji początku wakacji.
                        Manufaktura jeszcze dość surowa, rzeczywiście za mało zieleni, ale wygląda
                        na to, że Francuzi mieli dobry pomysł na zagospodarowanie terenu.
                        Rozglądałam się, gdzie może być to słynne, kultowe okno Janu, ale ważniejsze
                        było, że pogadałam sobie z moim mądrym dzieckiem.

                        Janu poradził mi wczoraj, żebym wytrzeźwiała. W pierwszym momencie się
                        zaperzyłam. Jak to, ja mam wytrzeźwieć? Przecież ja świetnie oceniam sytuację,
                        zdaję sobie sprawę z problemu, nie narobiłam żadnych większych głupstw.
                        Mam dziergać na drutach, albo majsterkować? To ma być trzeźwość? Nie dla mnie.
                        A jednak gdzieś pies jest pogrzebany. Tylko gdzie?

                        Pozdrowienia od brunetki:)


                        • e4ska Re: Trójkąt niepokorny 23.06.06, 11:10
                          W ostatniej chwili, Cortono... Biedne te dzieci, zespół DDA gwarantowany:) Sobie
                          chyba też coś kupiłaś na dobry początek wakacji. Mam nadzieję, że nie była to
                          żadna literatura terapeutyczna, produkowana przez czołową divę terapii polskiej,
                          panią E.W. Przejrzałam ostatnio co nieco i jedyne, co mi się nasuwa, to
                          soczystość językowa z "Dnia świra"...

                          Co do psa pogrzebanego. Pewien mój znajomy, na pewno dużo od Ciebie starszy, bo
                          on dużo starszy nawet ode mnie, artystyczna dusza, od wieków całych w juesjej,
                          zafundował sobie na kryzys i podsumowanie pobyt w jakimś klasztorze na
                          tybetańską modłę. Nie leczą tam pogrobowym Freudem, ale niegadaniem,
                          niepisaniem, medytacją wschodnią, rąbaniem drwa, chlapaniem w zimnej wodzie, co
                          ją musisz sobie sama przynieść, żarciem jakiegoś paskudztwa, które odtruwa
                          organizm lepiej niż spece od detoksu, no i w ten sposób przestajesz utrzymywać
                          kontakty z Eską i forumami. Bo się mi z nim wątła nić zerwała, nie wiem, zaliż
                          umarł czy nie umarł?

                          Cortono, czas do klasztoru:)))
                          • cortona Re: Trójkąt niepokorny 23.06.06, 12:13
                            Esko, z zakupami dla mnie to już była gorsza sprawa. Na lato podoba mi się to,
                            co podoba się mojej córce, tylko tak jakoś dziwnie się dzieje, że jej we
                            wszystkim ładnie, a ja przeglądam się w jakichś niewłaściwych lustrach, które
                            nie oddają mojej urody. Obrażam się więc na to odbicie i nie kupuję:(
                            A co do terapii w klasztorze, to bardzo chętnie. Na starość, jakby mnie było
                            stać, to czemu nie.
                            Na razie planuję długi urlop ( cały miesiąc ) w lipcu i istnieje
                            prawdopodobieństwo, że odzwyczaję się od Eski, Janu i innych.
                            Na razie pozwól jednak, że sobie z Tobą jeszcze pogadam:)

                            Mam nadzieję, że moje dziecko nie ma żadnego syndromu ani niczego podobnego.
                            • cortona Re: Trójkąt niepokorny 23.06.06, 13:00
                              Albo dobrze. Idę już do tego klasztoru:)
                            • e4ska Re: Trójkąt niepokorny 23.06.06, 13:06
                              Cortono, letnie eksperymenty z garderobą córki nie muszą kończyć się
                              powodzeniem. Co innego zimą. Kiedy biegnę sobie w szaliku, okularach i moherze,
                              to niejeden dres wykazuje żywe zainteresowanie, natomiast latem moje... hmmm...
                              dostojeństwo ma właściwości jakby onieśmielające:)

                              Co do klasztornej terapii, na co czekać? Ten klasztor, o którym pisałam, jest
                              męski - czyli w sam raz dla nas:)))

                              Co do syndromu DDA, DDD, DUP, DCH itp. dodałabym syndrom Doszukiwania się
                              Wszelkich Syndromów, czyli DęWueS. Przygotowywałam kiedyś komputerowo
                              prezentację sympozjalną i tam było o nieprzepartym wpływie etapu prenatalnego na
                              osobowość człowieka. Wynikało z tegoż, że jak zaniedbasz fazę prenatalną
                              potomstwa, to wyrośnie Ci okropna kaleka, wszystko za późno, to jest nie do
                              odrobienia:((( Pogoda i te sprawy, śpiew, ucieszne i czułe turlanka, różne takie
                              rzeczy, których nigdy nie wykonywałam ani po pijaku, ani po trzeźwemu... To se
                              ne vrati. Biedne moje dziecko:(

                              A skoro zdrowie psychiczne gatunku homo sapiens zależy od matczynej pogody i
                              radości w najwcześniejszej fazie embrionalnej, to wynika z tego, że owocne
                              badania nad orgazmem damskim uczynią ludzkość szczęśliwą - bez terapii i AA.

                              Alkoholizm skutkiem złego usytuowania punktu G... Nauka nie powiedziała jeszcze
                              ostatniego słowa:)))
                              Zdrufki, wypogodniej, lecę...
                              • szprota [ot] że się paniom wetnę 24.06.06, 15:07
                                tak względem tegoż klasztoru, a właściwie praktyk buddyjskich - to w Łodzi na
                                Rewolucji jest sangha karma kagyu. ja nie praktykuję, ale wiem z doświadczenia,
                                że można tam sobie po prostu przyjść i pomedytować - zawsze to jakieś wyciszenie.
                                • baasil Re: [ot] że się paniom wetnę 25.06.06, 14:09
                                  byłem zdumiony,gdy poznałem mechanizmy wpływu na nasze życie od pierwszych jego
                                  lat(od poczęcia- także w fazie prenatalnej).nie wydaję pochobnych sądów i opini
                                  w sprawach,których nie poznałem.i nie mam na szczęście patentu na nieomylność.
                                  (jednym z mechanizmów obronnych ludzkiej psychiki jest zaśmiewanie
                                  problemu,skad my to znamy?)
                                  • e4ska Re: [ot] że się paniom wetnę 26.06.06, 00:31
                                    Szprota... czy nick Twój też alkoholowy? Dobra zakąska pod ruską wódkę z
                                    przemytu;) Ktoś tu już kiedyś zauważył, ze forumowe zawołania czesto mają
                                    rodowody z tamtego życia, które zatrzasnęliśmy albo zatrzaskujemy. Ale coś jakby
                                    chcemy zostawić.

                                    Wyciszenie... Miałam niegdyś bliskie spotkania z pewną szalenie miłą buddystką,
                                    nawet się umawiałyśmy, ale wtedy wyciszałam się na całego... z tym, że mi, Rybko
                                    miła, nie za bardzo pasuje wyciszanie, jest mi bardzo dobrze, a medytacje
                                    odbywam podczas swoich codziennych wyjazdów rowerowych za miasto, mam taką
                                    górkę, żyto, trawę, patrzę z góry, jak się na zachodzie chmurki palą i skręcają
                                    nad lasem, wiem, że w dole leży miasto zwane Zgierzem, ale patrzę troszkę dalej,
                                    a właściwie bardzo głęboko w inną stronę... czego chcieć więcej:)))

                                    Cortono, powazniej: wydaje mi się... gubisz się w wypoczynku, tak sądzę po
                                    swoich doświadczeniach... Kiedy moje dziecko dopinało plecak, wiedziałam:
                                    wakacje. I zaraz po wyjściu musiałam wzbogacić radoscią zasłużone wolne, to był
                                    litr najczęściej, nabywany z myślą, że mi starczy na dwa tygodnie przyjemnych
                                    nastrojow wieczornych... Takie były moje początki, pierwsze odkrycia radości sam
                                    na sam... Dlatego za bardzo niebezpieczne uważam wszelkie wyczekane wakacje:
                                    niby dobrze, więc czemu nie miałoby być jeszcze lepiej? No i było. Przez długi
                                    czas.Pułapki rekreacji...

                                    A Ty, Rybo Szproto, coś o sobie nie zapodałabyś? Długi czas w trzeźwosci
                                    spędzasz? Jakaż to grupa Cię wspomaga i czy każdy nie pije?

                                    Bazylu, co do śmiechu... jaki znowuż mechanizm obronny? Zaśmiewanie jest
                                    madrością daną nam przez naturę, niestety, nie każdy równo tym wielkim darem
                                    obdzielon czy zdzielon... Jak to? spraw pewnych nie poznałeś z doswiadczenia?
                                    nie przeszedłes jeszcze fazy prenatalnej, żeby się nie wypowiadać w tej mierze?
                                    Skąd piszesz? no, lepiej nie wiedzieć;)

                                    A na koniec przytoczę jeszcze raz, co napisała autorka wątku, Zahir:
                                    "Pamiętam swoje początkowe próby trzeźwienia.
                                    Słyszałam i czytałam między wierszami tylko to co chciał słyszeć
                                    mój pijany umysł.
                                    Na mityngach dochodziły do mnie tylko słowa w stylu:
                                    nie jestem alkoholikiem,
                                    miałem ostatnio wpadkę ( zapicie) itd.
                                    W efekcie czując się usprawiedliwiona ( im wolno to mnie też)po
                                    mityngu natychmiast
                                    kupowałam sobie piwo i upijałam się, mimo terapii na która
                                    chodziłam 2 razy a tyg."

                                    Jest to, jak dotąd, najpoważniejsze oskarżenie terapii i AA na forum.
                                    Autentyczne. Szczere.
                                    I nikt tego nie zauważył? To chyba jakiś mechanizm. Na pewno mechanizm:)))
                                    • baasil Re: [ot] że się paniom wetnę 26.06.06, 08:05
                                      masz rację śmiech to zdrowie( terapia śmiechem? ok.)- największą sztuką jest
                                      umieć śmiać sie z siebie.ale śmiech głupawka?(to jest ten obronny)
                                      ja też szedłem na swój pierwszy mityng nie po to,by się utwierdzić ,że jestem
                                      alkoholikiem,tylko by udowodnić, że nim nie jestem!no bo co mogą robić
                                      alkoholicy?siedzą i łoją gorzałę.i się strasznie zdziwiłem,tak mocno,że
                                      uwierzyłem, że można nie pić(co do tamtej pory nie mogłem ogarnąć swoją
                                      mózgownicą).i to był maleńki dopiero kroczek.bo jeszcze potem piłem(tak bardzo
                                      bałem się tego ,że już nie będę mógł pić jak inni ,"normalnie".i próbowałem
                                      odzyskać kontrolę nad swym piciem)a na terapię wszedłem mówiąc:jak wy mi nie
                                      pomożecie ,to już nic mi nie pomoże.i tak do kupy ,jedno z drugim
                                      zadziałało."więc jestem świadkiem obrony,tego oskarżenia";)(71 lat istnienia AA
                                      też chyba świadczy, że nie jest to towarzystwo wzajemnej adoracji.tylko,że ja
                                      12 kroków wykorzystuję do pracy nad sobą i to pomaga mi być trzeźwym)
                                      co,do prenatal: niewiedza,niewiedza. "....wypowiadaj swą prawdę jasno i
                                      spokojnie i wysłuchaj innych,nawet tępych i nieświadomych,oni też mają swoją
                                      opowieść..."-desiderata,stary, mądry tekst.
                                      ps.a jak w sprawie kurdupla?
                                    • kolejanek Re: [ot] że się paniom wetnę 27.06.06, 19:11
                                      Za dużo tu ględzenia i zwalczania się nawzajem.Dla mnie to,że nie piję jest
                                      powodem do radosci,pomimo tego,że i terapie przeszedłem i na mitingi
                                      zaglądam.Niezbyt mnie interesuje nachalna propaganda tego,czy innego modelu
                                      niepicia,mam swój rozum i nikt mi nie musi mówić jak mam żyć.Jeśli mam tzw
                                      problem to rozwiazuję go wg własnej wiedzy,bo nikt mi nie da gotowej recepty na
                                      życie.Przestaly mnie interesować psychologiczne aspekty picia czy niepicia,to
                                      prowadzi w ślepą uliczkę,tak samo jak pytanie o sens życia.Prawdą jest,że
                                      zamkniecie się tylko w kręgu AA jest niebezpieczne,bo wokół nas tętni zupełnie
                                      inne życie i to własnie do tego trzeba się umiec przygotować przestając
                                      pić.Nieprawdą też jest że w AA trzeba tylko pracować na krokach i trzymac sie
                                      tego jak tonacy brzytwy.Jedynym warunkiem przynależności jest chęć zaprzestania
                                      picia,więc prosze nie wprowadzać w błąd tych,którzy chcieliby skorzystać z tej
                                      formy pomocy.
                                    • szprota e4sko 27.06.06, 22:36
                                      nie, mój nick niealkoholwy, byłam Szprotą, zanim komukolwiek przyszło do głowy,
                                      że mogę być chora.
                                      Ja z tych weekendowych, przesiadujących w dawnym forum fabricum i sączących
                                      darmowe browary, bo się wczesniej oplakatowało miasto imprezą.
                                      Dużo, dużo później zdarzył mi się koszmar, podczas którego zdychałam ze dwa dni
                                      na wyrku z jakimiś omal obcymi ludźmi; do tej pory wspominam to z dreszczem...
                                      było mi wtedy wszystko jedno, czy w ogóle wstanę, zwlokę się czy też struję się
                                      do końca. Potem moja najlepsza przyjaciółka zaproponowała wizytę w fundacji
                                      uwolnienie, gdzie sama pracowała - no i tam pomogli mi się nauczyć, jak tu sobie
                                      żyć bez alkoholu, bo z alkoholem już się nie dało. Było to trzy lata temu - za
                                      dwa dni będzie okrągła rocznica.
                                      Ludzie, którzy mnie otaczają, to po prostu grupa przyjaciół, którzy mają
                                      normalne podejście do alkoholu - nie robią dziwnych min, gdy im mówię, że do
                                      mnie się przychodzi bez butelki, co nie oznacza, że nigdy nie piją. Przy mnie
                                      raczej nie, a jeśli, to jakoś tego nie zauważamy; przy spotkaniu nie alkohol
                                      jest najważniejszy.

                                      Co do wyciszania - to była raczej luźna myśl. jak wspomniałam sama nie
                                      praktykuję, czułabym się śniętym wielorybem, gdybym zaczęła regularnie medytować
                                      i w żadnym wypadku nie namawiam. ale znam kilka osób, dla których ma to sens i
                                      pomaga im w codziennych nerwówkach. każdemu wedle potrzeb, jak stwierdziła jedna
                                      Goplana ;)

                                      A co do wpisu Zahir, który przytaczasz - moim zdaniem on tylko świadczy o tym,
                                      jak dalece istotna jest motywacja w trzeźwieniu i jak niewiele da się zrobić,
                                      gdy jej brakuje.
                                      • e4ska Re: e4sko 04.07.06, 12:38
                                        Złota Szprotko, przeoczyłam chyba te dwa dni do jubileuszu Twojego życia po
                                        nieżyciu, niemniej najserdeczniejsze uśmiechy dla Ciebie, no i oby zawsze już na
                                        swoim wyreczku, rozkoszy trzeźwiutkich, medytacyjnych oczywiście, bo o innych
                                        pisać nie wypada:)

                                        Plakatowanie, Złota, jest szalenie niebezpieczną sprawą. Jedni szybciutko swoje,
                                        drudzy jeszcze szybciej swoje na tym samym ściennym placyku... aż mi było kiedyś
                                        dziwne, skąd tyle niebezpiecznej plakatowej determinacji... myślałam, że to
                                        bakcyl polityki, ale to chyba bakcyl piwny czy nawet czegoś mocniejszego działał
                                        w łódzkich sródmieściach:)
                                        I podziwiałam przy okazji gościa, który nie zdzierżył ciężaru plakatów, i,
                                        porzucony przez swoją gromadkę, za wyrko najlepsze wybrał schody pewnej
                                        kwiaciarni centralnie usytuowanej, schody kafelkowane, twarde, a fantazja
                                        pijacka czy upodobanie do wschodnich praktyk fakirskich nakazały położyć mu się
                                        w pionie, a nie w poziomie, z porzuconym wiadereczkiem kleju. Ciekawe, czy
                                        został odnaleziony przez młodych polityków, czy zwinięty podstępnie przez
                                        ogrodników, zakompostowany i amen?

                                        Twojej odważnej i mądrej przyjaciółce należą się szczególnie słodkie i kruche
                                        ciasteczka. Jednak powinno się reagować, gdy ktoś z przyjaciół ma problemy z
                                        piciem, a nie czekać, aż ten spadnie na swoje dno, wprost powiedzieć, alkoholik
                                        tego potrzebuje... Mam nadzieję, że stanowczość przyjaciółka posiadała, ale
                                        oprócz tego taktowne serce:) Grupa Twoja pod skrzydłami ministerialnymi działa,
                                        czy inaczej?

                                        Gratulacje, Złota Szprotko, no i myślę, że na Twoim jubileuszu powinna - w
                                        centralnym punkcie dań wykwintnych - tkwić ozdobna puszeczka z pewną rybką:)))
                                        • szprota w rocznicowym dniu 04.07.06, 13:29
                                          tkwi pastella jajeczna jakoś, nie rybka, stał się w trzecią rocznicę dzień jak
                                          co dzień, w pracy, w kolejce klientów, w dużym zgiełku, że jak się wróciło w
                                          swoje ściany i rozmiauczane koty to tylko ciszy się chciało. widocznie tak miało
                                          być, nie planowałam go wszak specjalnie.

                                          Przyjaciółka niejedno ciasteczko, niejedną "pluszową" pocztówkę (jakie namiętnie
                                          kolekcjonuje - cała jest jak ze sklepu "Kokartka") ode mnie otrzymała, a i to za
                                          mało. a może w sam raz. ona wie, co dla mnie zrobiła...

                                          Grupa nieformalna, to przyjaciele, po trosze licealni, po trosze forumowi,
                                          szalone głowy, o których ostatnio ktoś powiedział, że skoro mają bloga, to
                                          ekshibicjonistyczne i fałszywe jednocześnie, aha, i obleśne - ogromnie nas to
                                          ucieszyło, że nie jesteśmy letni!
                                          [w sygnaturce link do nas]

                                          Esko, ogromnie ci dziękuję za serdeczności wszelakie, zawsze jakoś bardziej
                                          swojsko, jak się takie dla siebie czyta - i, rzecz jasna, odzwajemniam z
                                          upalnego, sennego Julianowa :)
                                          • e4ska Re: w rocznicowym dniu 04.07.06, 23:17
                                            Ho ho ho, czym to się zajmują Złote Szproty:)))
                                            Alkohol chyba prowadzi... po czasie... do przemodelowania mózgowych szarości na
                                            zieleń. Czasem myślę, że natura wynagradza nam te słynne dziury i daje w
                                            prezencie nowe szare zwoje, dzięki czemu czujesz się jak dziecko, wesołe,
                                            rozbrykane, ciekawe wszystkiego, skore do zabawy... nie uważasz, Szprotko, że
                                            coś w tym jest? Bo czemu ja nagle stałam się takim uradowanym człowiekiem,
                                            zajętym chrabąszczami, ścieżkami, głupstewkami codziennymi, cała przeszłość
                                            przede mną, niczego się nie boję, a jak mi smutno, to szybciutko przechodzi.
                                            Dobrze byłoby, żeby ten nowy mózg dobrze i długo trzymał fason... Bo pewnie
                                            dlatego i cały organizm silny. Zawsze źle znosiłam upały, a teraz nawet suchy
                                            gorący wiatr mi nie szkodzi, energii nie odbiera, w pracy nie przeszkadza. To
                                            jest, moim zdaniem, ciekawy problem medyczny. Z cała powagą to stwierdzam i
                                            powiem, że nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje, ale z tego, co się czyta, to
                                            wielu autentycznie niepijących, którzy zapomnieli o alkoholu, dla których
                                            alkohol stał się jakby niewidzialny, zdrowieje fizycznie!!!

                                            Szprotowata stronka świetna, w moim odczuciu, z moimi zielonymi skłonnościami...
                                            Przeleciałam przelotnie i będę przelatywać, dzięki za link:)))
                                            • e4ska Re: pomyłka znacząca:) 05.07.06, 00:00
                                              "cała przyszłość" ... miało być, ale wydaje mi się, że pomyłkowa wersja lepsza:
                                              tak, mam wielkie nadzieje i potrzebę niespodzianki jak kiedyś, w dalekiej
                                              przeszłości:)))
                                              • szprota :D 05.07.06, 20:06
                                                zaglądaj jak najczęściej :)
    • 7zahir Dla leaveout 12.02.07, 07:27
      Podnoszę ten watek żebyś zobaczła
      dlaczego Eska ma obsesje na moim punkcie.
      Żongluje moimi wypowiedziami wyrwanymi z kontekstu
      jak spec od indoktrynacji ideologicznej.
      • aaugustw Re: Dla leaveout 12.02.07, 20:08
        7zahir napisała (do leaveout):
        > Podnoszę ten watek żebyś zobaczyła
        > dlaczego Eska ma obsesje na moim punkcie.
        > Żongluje moimi wypowiedziami wyrwanymi z kontekstu
        > jak spec od indoktrynacji ideologicznej.
        - - - - - - - - - -
        A w tym samym watku Aniolek napisal do Eski, (cyt.):
        > "Nie Eska. Nie masz szans. Nie każdy jest aniołem." <
        _____________________________________________________.
        ;-))
        Teraz wiem od kogo Aniolek bral juz wczesniej nauki
        wyrywania wypowiedzi z kontekstu...!
        Toz to sam Holly-Lodz...! ;-))
        A...
        Ps. Zahir, nie mialas tu lekko z taka banda "drobnopijoczkow"...!
        • e4ska Re: Dla leaveout 12.02.07, 20:24
          Tak, ciężko było Zahir z tą BANDĄ drobnopijoczków:

          "Na mityngach dochodziły do mnie tylko słowa w stylu:
          nie jestem alkoholikiem,
          miałem ostatnio wpadkę ( zapicie) itd.
          W efekcie czując się usprawiedliwiona ( im wolno to mnie też)po
          mityngu natychmiast
          kupowałam sobie piwo i upijałam się, mimo terapii na która
          chodziłam 2 razy a tyg.
          Oszukiwałam się tak jeszcze 6 miesięcy zanim pojechałam na leczenia
          zamknięte".

          Też bym nie wytrzymała z tymi drobnopijoczkami, kochany Auguście... a co tam w
          twojej bandzie?
        • 7zahir Re: Dla leaveout 12.02.07, 21:48
          aaugustw napisał:

          > Ps. Zahir, nie mialas tu lekko z taka banda "drobnopijoczkow"...! >

          Jak zwał tak zwał Auguscie.
          Eska chce byc gwiazda, a ja jej tym watkiem
          z lekka "przycmilam karierę", lecz nie w celu detronizacji,
          tylko uswiadomienia dokad ta jej zabawa może prowadzić.
          Ta mściwa osóbka cytowała potem niektóre moje wypowiedzi z tego forum
          na innych forach.
          Teraz tez poluje na moje wypowiedzi przekabacając je
          na swoją cześć i chwałę.
          Szkoda mi nowicjuszy w jej szponach,
          do których łasi sie jak kot, a którym w razie nieposłuszeństwa
          grozi to samo co mnie.
          To jest chore auguście :-(
          • magtomal Re: Dla leaveout 12.02.07, 21:51
            7zahir napisała:
            > Teraz tez poluje na moje wypowiedzi przekabacając je
            > na swoją cześć i chwałę.

            A w jaki sposób ma to dodać Esce splendoru? Nie rozumiem.
            • 7zahir Re: Dla leaveout 12.02.07, 21:54
              magtomal napisała:

              > 7zahir napisała:
              > > Teraz tez poluje na moje wypowiedzi przekabacając je
              > > na swoją cześć i chwałę.
              >
              > A w jaki sposób ma to dodać Esce splendoru? Nie rozumiem.

              Jako wszechwiedzacej - najlepiej znającej alkoholików
              i bezsens terapii oraz mityngów AA.
              • magtomal Re: Dla leaveout 12.02.07, 22:00
                7zahir napisała:

                > > 7zahir napisała:
                Jako wszechwiedzacej - najlepiej znającej alkoholików
                > i bezsens terapii oraz mityngów AA.

                Nadal nie rozumiem. Co ma udawadnianie bezsensu terapii oraz mityngów do
                niejasności i niespójności Twoich wypowiedzi? A to wszystko do wszechwiedzy
                Eski?
                • magtomal Re: Dla leaveout 12.02.07, 22:17
                  Zahir, czemu uciekasz, gdy pojawiają się niewygodne dla Ciebie pytania? Czemu
                  nie chcesz rozmawiać, gdy rozmowa staje się dla Ciebie trudna? Na zarzuty Eski
                  nie odpowiedziałaś - a właściwie odpowiedziałaś atakiem. Ja naprawdę liczyłam ,
                  że jakoś te niejasności wyjaśnisz. Na sąsiednim wątku też zamilkłaś. Szkoda.
                  • 7zahir Re: Dla leaveout 13.02.07, 07:30
                    magtomal napisała:

                    > Zahir, czemu uciekasz, gdy pojawiają się niewygodne dla Ciebie pytania? Czemu
                    > nie chcesz rozmawiać, gdy rozmowa staje się dla Ciebie trudna? Na zarzuty
                    Eski
                    > nie odpowiedziałaś - a właściwie odpowiedziałaś atakiem. Ja naprawdę
                    liczyłam ,
                    >
                    > że jakoś te niejasności wyjaśnisz. Na sąsiednim wątku też zamilkłaś. Szkoda.

                    Nie odpowiadam na pytania które są nieprawdziwymi,
                    wynikajacymi z manipulacji zarzutami.
                    Poczytaj moje wpisy na tym forum, z poznasz prawdę.Nie chcę sie powtarzać.
                    Tu nie chodzi o mnie - tylko o ludzi, którzy wchodzą po raz pierwszy na forum
                    i czytają pokretne , nieprawdziwe wypowiedzi Eski na forum.
                    To forum jest dla nich, a nie dla podratowywania Ego Eski.


          • myszabrum Re: Dla leaveout 12.02.07, 22:41
            Hi hi
            Kobieta-demon :)

            • e4ska Re: Dla leaveout 12.02.07, 23:09
              Demon forumowy, heeeej:)))

              Ale co do wątków z psychologii - bodajże Magda zapytała, czy nie robie zahir
              obciachu na Psychologii, gdzie zostałam uczyniona trollem - przez zahir,
              oczywiście. No to podałam linki na tamtejszym forum, gdzie nasza bieduleńka
              reklamowała swój alkoholizm i tam, i tutaj. Nie obchodzi mnie absolutnie nasza
              bohaterska aowiczka od 18 piwek. ale - obchodzi mnie co innego.

              po pierwsze: profilaktyka forumowa. Cortona - osoba rozważna, pracowita,
              odpowiedzialna - no i mądra kobieta - weszła na forum dla papierosków, a
              uwiadomiła sobie, czytając nasze wpisy, czym jest alkoholizm. I dzięki temu -
              nie pije... bądź symbolicznie. Jej wolno - nie jest alkoholiczką. Kobieta, która
              nie ma większych problemów z piciem, a mimo to wybiera abstynencję, przeżywa
              swoje wpadki - to jest nadzieja dla innych - że warto wczas odstawić flaszeczkę.
              Gdyby to zapił ktoś uzależniony, byłoby źle. A przekonać się o winnej mocy -
              trzeba na własnej skórze. Niektórym wystarczy przedsmak nałogu - i dobrze. O te
              właśnie forumową profilaktykę chodzi - żeby inni nie popełnili naszych błędów.

              Kłamstwa szkodzą. Czemu wypisywać młodej dziewczynie, że jej matce będzie lepiej
              na odwyku, kiedy się jej nie odwiedzi, przepisywać cudze brednie... borzeszty,
              to matka córki nie kocha? Woli oglądać alkoholiczne pyski niż własne skrzywdzone
              dziecko? A temu, kto pójdzie pierwszy raz na mityng, wpierać, że z radości na
              przyjście nowicjusza to się pijaki o ściany porozbijają ze szczęścia... przecież
              ten ktoś może się rozczarować i... zniechęcić.

              Sama zahir nie obchodzi mnie wcale, mam taką głupią pewność, że jej staż to
              niecałe 10 miesięcy... i ze zapomina o wątkach, bo pisze je w stanie. Ale
              obchodzą mnie inni - czy to z terapii, czy z AA, czy samodzielni - dlatego:
              lepiej nie zmyślać. Po co?
              • cortona O kogo konkretnie martwi się Zahir? 13.02.07, 08:18
                Zahir zakłada, że wchodzi sobie jakiś człowieczek z problemami dużymi lub
                mniejszymi na forum i nie ma żadnych własnych przemyśleń. I taki człowieczek
                wybiera: "będę postępował jak Zahir" albo "będę słuchać się Eski".
                Jeśli wybierze Zahir, to jest zbawiony, jeśli Eskę, to stoczy się najpewniej
                w ciągu paru miesięcy, a już na pewno w ciągu paru lat.

                Zahir, o kogo Ty się martwisz?
                W pierwszym poscie wymieniłaś mnie, jako dowód na szkodliwe działanie Eski.
                Co trochę wyciągasz ten wątek, żeby coś komuś udowodnić, tylko nie wiem co
                i komu?
                Ja do końca nie wykluczam profesjonalnej pomocy, gdybym uznała, że sama nie
                pamuję nad sytuacją. A Ty robisz złą robotę. Kiedy czytam Twoje "uduchowione"
                teksty, to psychoterapia zaczyna mi pachnieć sekciarstwem.
                Może to Ciebie powinni zabanować.
                Na szczęście dla terapeutów są tu jeszcze Drak, Yurra, Jerzy, jest Mysza
                i Rauchen.
                Zahir, może Ci to poprawia samopoczucie gdy starasz się udowodnić, że leżą Ci
                na sercu sprawy innych uzależnionych. Ja myślę jednak, że najlepiej jest, kiedy
                każdy martwi się sam o siebie.
                Pozdrawiam Cię Zahir. Tak na moje oko, to jesteś bardzo smutną postacią.
                Życzę Ci, żebyś w końcu polubiła innych ludzi.
                • 7zahir Re: O kogo konkretnie martwi się Zahir? 13.02.07, 08:41
                  cortona napisała:

                  > Zahir, może Ci to poprawia samopoczucie gdy starasz się udowodnić, że leżą Ci
                  > na sercu sprawy innych uzależnionych. Ja myślę jednak, że najlepiej jest,
                  kiedy każdy martwi się sam o siebie.
                  > Pozdrawiam Cię Zahir. Tak na moje oko, to jesteś bardzo smutną postacią.
                  > Życzę Ci, żebyś w końcu polubiła innych ludzi.>

                  Dziękuję cortono za troskę:-)
                  Lubię Cie i innych tu piszących ludzi.Nie martw się.
                  Nie jestem smutną, lecz pełna radosci zycia osoba.
                  Przepraszam, jeżeli poczulaś się urażona.

                  Ten watek załozyłam dawno temu a podciagam go od czasu do czasu,
                  żeby udowodnić nowicjuszom jak niebezpiecznie fałszywa jest Eska!

                  Nie mam w zwyczaju tak jak ona manipulować , stąd nic w nim nie zmieniam.

                  To forum jest dla poszukujacych pomocy,
                  więc trudno, by piszacy na nim martwili się tylko o siebie.

                  Pozdrawiam ciepło
                • aaugustw Re: O kogo konkretnie martwi się Zahir? 13.02.07, 19:00
                  cortona napisała:
                  > Zahir zakłada, że wchodzi sobie jakiś człowieczek z problemami dużymi lub
                  > mniejszymi na forum i nie ma żadnych własnych przemyśleń.
                  - - - - - - - - - - -
                  Zahir ma racje, z tym ze taki człowieczek ma tam jakies wlasne, chore
                  przemyślenia inaczej nie bylby tutaj - to przeciez oczywiste...!
                  _______________________________________________________________________.
                  cortona napisała dalej:
                  > ....I taki człowieczek wybiera: "będę postępował jak Zahir" albo "będę
                  słuchać się Eski".
                  > Jeśli wybierze Zahir, to jest zbawiony, jeśli Eskę, to stoczy się najpewniej
                  > w ciągu paru miesięcy, a już na pewno w ciągu paru lat.
                  - - - - - - - - - - -
                  I znowu Zahir ma racje...! - No powiedz sama ile razy juz od tego czasu
                  zapilas...!?
                  ____________________________________________________________________________.
                  cortona napisała dalej:
                  > Ja do końca nie wykluczam profesjonalnej pomocy, gdybym uznała, że sama
                  nie pamuję nad sytuacją.
                  - - - - - - - -
                  A panujesz...!? :-&
                  _______________________________________________________.
                  cortona napisała dalej:
                  > Kiedy czytam Twoje "uduchowione" teksty, to psychoterapia
                  zaczyna mi pachnieć sekciarstwem.
                  - - - - - - - -
                  Zbyt wczesnie rano jak na klina, ale mi tak to pachnie...(!?)
                  A... ;-))
    • 7zahir Do Tenjarasa.!!!! 01.10.07, 14:05
      Ona nadal nie rozumie , że krzywdzi ludzi grając gwiazdę.
      A jesli rozumie...to robi to ratując siebie,
      na zasadzie " po trupach ".
      Szkoda czasu na traktowanie jej serio.
      • tenjaras Re: Do Tenjarasa.!!!! 01.10.07, 16:21
        jestem tu dlatego, że traktuję siebie i szukających pomocy, serio

        zdaję sobie sprawę, że tego typu osobniki muszą być w takich
        warunkach, tam gdzie mieliby zetknąć się twarzą w twarz z drugim
        alkoholikiem, wialiby ile sił

        nie pójdą na spotkanie AA, bo boją konfrontacji rzeczywistej, tu w
        warunkach anonimowości blebrają ile można, jak dzieciaki zza płotu,
        choć sami o sobie tak nigdy nie powiedzą, nawet mnie zganią i tym
        zadowalają swoją pustkę codzienności - ich wybór, nie mój

        terapię też omijają z dala, a strach ma wielkie oczy (pranie mózgu,
        nakazy, zakazy, oficjalna wersja itp. bzdury)

        ja nie muszę walczyć, wiem swoje, znam siebie i nie potrzebuję
        pochlebców by wytrwać, mam swoje doświadczenie i mądrość i zawsze
        się tym podzielę i pomogę zrozumieć

        wiem, że czyta to kilka osób więcej niż stali bywalcy i każdy
        czerpie to, co dla niego ważne i potrzebne, jedni robią sobie
        przeszkody, inni wsparcie w przełamywaniu siebie, co jest znacznie
        trudniejsze

        każdy potrafi zanalizować, jak chce mieć w życiu i czerpie właściwe
        wzory - wierzę w to :-)
        • ariel48 Re: Do Tenjarasa.!!!! 01.10.07, 16:43
          tenjaras napisał:

          > jestem tu dlatego, że traktuję siebie i szukających pomocy, serio

          Jarasie ... jak Boga kocham ... jestem tutaj z tego samego powodu .
          :)))
          Daję nadzieję innym , że można .
          Można cieszyć się życiem - nie pijąc .
          I nie mów mi , że się nie rozwijam. :))
          Bo to się robi śmieszne ....
          • tenjaras Re: Do Tenjarasa.!!!! 01.10.07, 19:48
            ariel48 napisała:

            > I nie mów mi , że się nie rozwijam. :))

            gdzieżbym śmiał - jeśli mówisz, że się rozwijasz, to się rozwijasz i
            ja nie muszę w to wierzyć, ani wątpić, ja to wiem
            • aaugustw Do Ariel48...!!!! 02.10.07, 13:04
              tenjaras napisał:

              > ariel48 napisała:
              > > I nie mów mi , że się nie rozwijam. :))

              > gdzieżbym śmiał - jeśli mówisz, że się rozwijasz, to się
              rozwijasz i ja nie muszę w to wierzyć, ani wątpić, ja to wiem
              _____________________________________________________________.
              Niektorzy rozwijaja mniejsza, lub wieksza predkosc, jak te
              kola od roweru Eski, ale czy one sie zmieniaja, czy scieraja -
              oto jest pytanie(!?) :-()
              A... ;-))
            • ariel48 Re: Do Tenjarasa.!!!! 02.10.07, 13:49
              Jarasie ... zauważyłam , że nigdy nie udzielasz odpowiedzi na zadane pytania.
              Dlaczego ?
              • aniolparys Re: Do Tenjarasa.!!!! 02.10.07, 14:02
                Czemu zadałaś akurat to pytanie?
                Mogłaś jakiekolwiek inne ;-)))
                • aaugustw Do aniolka na niebie wysokim...! 02.10.07, 15:52
                  aniolparys napisał:
                  > Czemu zadałaś akurat to pytanie?
                  > Mogłaś jakiekolwiek inne ;-)))
                  _________________________________.
                  Zajmij sie soba aniolku na niebie
                  wysokim...!
                  Zostaw sprawy ziemskie ludziom...!
                  A... ;-))
                • ariel48 Re: Do Anioła 02.10.07, 18:42
                  Anioł :


                  > Czemu zadałaś akurat to pytanie?
                  > Mogłaś jakiekolwiek inne ;-)))

                  Wpadł w zakłopotanie , czy za trudne ? :)))
                  Procenty nie zgodziłyby mu się , gdyby przyznał , że
                  zna w realu samodzelnych.
              • aaugustw Re: Do Tenjarasa.!!!! 02.10.07, 15:48
                ariel48 napisała:
                > Jarasie ... zauważyłam , że nigdy nie udzielasz odpowiedzi na
                zadane pytania.
                > Dlaczego ?
                ___________________________.
                A po co mialby to robic...!?
                A... ;-))
              • tenjaras Re: Do Tenjarasa.!!!! 02.10.07, 21:34
                a gdzie jest to pytanie?
          • ela_102 Re: Do Tenjarasa.!!!! 01.10.07, 19:57


            jakie mozliwosci...taki rozwoj :-)
            wyzej dupy nie podskoczysz:-)
            • ariel48 Do Eli - 102 02.10.07, 13:52
              ela_102 napisała:

              >
              >
              > jakie mozliwosci...taki rozwoj :-)
              > wyzej dupy nie podskoczysz:-)

              Strasznie to mądre...
              Zwłaszcza ten podskok.
              • aaugustw Re: Do Eli - 102 02.10.07, 15:49
                ariel48 napisała:
                > Strasznie to mądre...
                > Zwłaszcza ten podskok.
                ___________________________________________________________________.
                Moze i tak, ale tak naprawde to ucza nas te upadki po podskokach...!
                A... ;-))
        • tranzyt80 Re: Do Tenjarasa.!!!! 01.10.07, 16:52
          Zaczynam nabierac przekonanie,ze Ty,Tenjarasie,zupelnie inaczej niz
          np. Jan z Lodzi,AniolParys...i poza chyba nikt wiecej...z forum ?
          Swego czasu bralo udzial na tym forum kilka osob,ktore wzbudzaly
          swoimi wpisami zainteresowanie.Mialy ciekawe spojrzenie na siebie
          samego,na swoj osobisty indywidualny alkoholizm.Szkoda ze nie pisza
          dalej.Paulsixtus,jako pierwszy!,nastepnie...
          mxp4,letek,commandos51,kylly,wojtech451,parolka,mika9930,gosc126,prom
          etea50,lukrecja181,
          valpoliczella(Deos zakochany!:)),
          drak02,finlandia07,gooch,ata131,mariankraut,aga22,faky,pirytak,warkap
          l,szprota,12pozlotka...i wszyscy inni ?
          Czyzby sie wyzwolil i siegnal po piwo,jak ja...?
          To pozostanie tajemnica...a moze sie odezwa...?
          • tenjaras Re: Do Tenjarasa.!!!! 01.10.07, 19:46
            tranzyt80 napisał:

            > Zaczynam nabierac przekonanie,ze Ty,Tenjarasie,zupelnie inaczej
            > niz np. Jan z Lodzi,AniolParys...i poza chyba nikt wiecej...z
            > forum ?

            zazwyczaj proszę w takich chwilach - pisz ostrożniej :-)
            możesz jeszcze raz?
            • tranzyt80 Re: Do Tenjarasa.!!!! 02.10.07, 20:32
              tenjaras napisał:
              > możesz jeszcze raz?

              -;)))...:*(

              Zaczynam nabierac przekonanie,ze Ty,Tenjarasie,zupelnie inaczej
              traktujesz alkoholizm i alkoholikow,
              niz np. Janulodz,AniolParys,Addicted11,Tranzyt...i poza tymi chyba
              nikt wiecej z forum.

              Dla mnie,zdobyc sie do stalej i czynnej pomocy innym alkoholikom w
              realu i postrzegac kazdego potrzebujacego menela-alkoholika w
              pierwszym rzedzie jako czlowieka,chorego,wymagajacego wrecz
              filantropijnego poswiecenia,musialbym sie dopiero "nauczyc".

              Ty nie myslisz ciagle i wylacznie tylko o sobie,jak ja,
              nabralem przekonania,ze kierujesz sie naprawde szczerymi intencjami
              pomocy.To,co Ty chyba odczuwasz,pozostaje dla mnie obce.
              • tenjaras Re: Do Tenjarasa.!!!! 02.10.07, 21:31
                kiedy po raz pierwszy trafiłem na spotkanie AA zobaczyłem takich
                ludzi, jakim sam zawsze chciałem być, przekonali mnie, że jest
                możliwe bym się takim stał

                do tej pory sądziłem, że alkoholizm wszystko zniszczył bezpowrotnie,
                nie podejrzewałem wtedy jeszcze, że jest odwrotnie ;-)

                wśród tych ludzi uczyłem się być prawdziwym sobą i nauczyłem się od
                nich, że najlepiej działa pomaganie innym, więc, staram się być
                lepszym człowiekiem, każdego dnia fundując sobie jakiś sukces i
                pomagam innym w osiąganiu ich własnych sukcesów, rzecz jasna, w
                dziedzinach, na których się znam ;-)
    • 7zahir Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 08:45
      od czasu do czasu trzeba przypomnieć jak niebezpieczne są jej
      niekompetentne słodziutkie rady.
      Zobaczycie co befdzie jak nadepniecie jej na odcisk:
      Jest mściwa, jak żadko kto!
      • aaugustw Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 08:59
        7zahir napisała:
        > od czasu do czasu trzeba przypomnieć jak niebezpieczne są jej
        > niekompetentne słodziutkie rady.
        > Zobaczycie co befdzie jak nadepniecie jej na odcisk:
        > Jest mściwa, jak żadko kto!
        ____________________________.
        Znam jeszcze jedna taka jej podobna... - Ona sama wie, ze pisze o
        niej...! ;-)) - Obydwom jad zaciekle splywa po ich brodach...! :-((
        A... ;-))
        Ps. Jedna z nich to pijoczka...
      • magtomal Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 09:38
        7zahir napisała:

        > od czasu do czasu trzeba przypomnieć jak niebezpieczne są jej
        > niekompetentne słodziutkie rady.
        > Zobaczycie co befdzie jak nadepniecie jej na odcisk:
        > Jest mściwa, jak żadko kto!
        >
        >
        Zahir, podnosząc ten wątek pokazałaś, że wracając na to forum chcesz wrócić do
        starych kłótni i że to Ty pamiętasz stare urazy. Wystawiłaś świadectwo nie Esce
        a sobie. Jesteś aż tak pamiętliwa i mściwa?
        • aaugustw Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 10:05
          magtomal napisała:
          > Wystawiłaś świadectwo nie Esce a sobie.
          ________________________________________.
          Jezeli mnie to rozbawilo (i dalej bawi..!) ;-))
          To twoje slowa, magtomal a nie Zahir maja jad w sobie...! :-((
          A... ;-))
        • 7zahir Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 10:09
          magtomal napisała:

          Zahir, podnosząc ten wątek pokazałaś, że wracając na to forum chcesz
          wrócić do
          > starych kłótni i że to Ty pamiętasz stare urazy. Wystawiłaś
          świadectwo nie Esce
          > a sobie. Jesteś aż tak pamiętliwa i mściwa? >

          Rozumiem Twoją intepretację i przyznam się szczerze,
          że teraz po przemysleniu doszłam do wniosku,
          że mogłam to zrobić w innej formie.

          Nie chodzi mi o kłótnie, tylko o przestrzeżenie
          nowicjuszy przed miłym dla oka i przyznam - doskonałym
          stylistycznie - sposobem pisania Eski.

          Wg niej wszystko jest takie latwe proste,
          byle tylko unikać terapii i AA.

          Tego właśnie pragnie ktoś, kto chciałby
          w sposób wygodny, łatwy i przyjemny " załatwić swój problem ".
          celowo uzyłam określenia " załatwić" , bo dla mnie nie oznacza
          on dostrzeżenia istoty i niebezpieczeństwa alkoholizmu.
          • aaugustw Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 10:34
            Zahir; Nic ujac, nic dodac...! ;-))
            (do tego co akurat napisalas!)
            A...
          • magtomal Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 12:07
            7zahir napisała:


            > Nie chodzi mi o kłótnie, tylko o przestrzeżenie
            > nowicjuszy przed miłym dla oka i przyznam - doskonałym
            > stylistycznie - sposobem pisania Eski.
            >
            > Wg niej wszystko jest takie latwe proste,
            > byle tylko unikać terapii i AA.
            >
            > Tego właśnie pragnie ktoś, kto chciałby
            > w sposób wygodny, łatwy i przyjemny " załatwić swój problem ".
            > celowo uzyłam określenia " załatwić" , bo dla mnie nie oznacza
            > on dostrzeżenia istoty i niebezpieczeństwa alkoholizmu.
            >


            Zahir, a czemu nie zaufasz mądrości nowicjuszy? Czemu z góry zakładasz, że jakaś
            teoria jest szkodliwa? Każdy bierze dla siebie to, co mu odpowiada. Powinien tu
            znaleźć zdania różne - niech, kierując się swoim osądem, sam wybierze, co mu
            odpowiada. Chciałabyś wprowadzić tu cenzurę: pozwalamy pisać tylko zwolennikom
            terapii i AA? A może w takim razie odwrotnie: niech piszą tylko przeciwnicy?
            Tylko jaki miałoby to sens?
            Ocena Eski jest Twoja; moja jest zupełnie inna. I obie mamy do nich prawo.
            A AA nie trzeba tu specjalnie krytykować: najbardziej szkodzą mu jego zwolennicy
            na czele z Augustem.
            • janulodz Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 14:11
              A już myślałem, że Zahir wracając na to forum przemyślała pewne zadawnione
              sprawy i pragnie zatrzeć za sobą niemiłe wrażenie jakie po sobie pozostawiła
              odchodząc we wstydzie.Pamiętam, że pomówiła wtedy Eskę o wyciąganiu na forum
              spraw osobistych i poproszona o podanie źródeł skąd wzięła takie informacje
              zamilkła i odeszła.
              Teraz powróciła i pisząc natchnione teksty (nic do nich nie mam)ni z gruchy i
              pietruchy wyjeżdża z bzdetnym, kolejnym chorym oskarżeniem
              Wstydź się Zahir.
              August i tak Cię nie kocha, on kocha tylko siebie
              • tenjaras Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 14:35
                ale to u Augusta, a nie u Ciebie, można znaleźć podpowiedzi
                praktycznego, bo doświadczonego, rozwiązania problemu alkoholowego

                Ty pokazujesz tylko artykuły, a potem piszesz coś przeciwko temu, co
                one przedstawiają...

                August nie tylko cytuje, ale pisze od siebie, jak również wskazuje
                gdzie na pewno można znaleźć pomoc
                • janulodz Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 14:49
                  Za rączkę to się prowadzi w żłobku.
                  Na uczelni się daje narzędzia.
                  Ale skąd ty to możesz wiedzieć
                  • tenjaras Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 16:13
                    no to dorośnij wreszcie, bo ci, którzy Cię tolerują i ciągną za
                    sobą, nie są wieczni

                    gdybyś cokolwiek osiągnął w zdrowieniu ze swojego alkoholizmu,
                    byliby tacy, którzy by mogli przy Tobie skorzystać, a jak do tej
                    pory, piszesz tutaj wspólnie z ludźmi, którzy wciąż piją, razem z
                    nimi obśmiewając lepszych od siebie, bo nic innego nie masz do
                    zaproponowania, oni są wciąż chorzy, jaki Ty jesteś?
                    • arielka49 Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 16:19
                      Jaras:

                      >obśmiewając lepszych od siebie,

                      Nie pisz mi tutaj tylko , że Ty jesteś lepszy !!!
                      Od kogo ? I kto jest lepszy ??? I od kogo lepszy ???

                      ***********************************************
                      Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
                      • tenjaras Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 17:36
                        arielka, daj Ty sobie spokój
                    • magtomal Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 16:26
                      tenjaras napisał:

                      > no to dorośnij wreszcie, bo ci, którzy Cię tolerują i ciągną za
                      > sobą, nie są wieczni
                      >
                      > gdybyś cokolwiek osiągnął w zdrowieniu ze swojego alkoholizmu,
                      > byliby tacy, którzy by mogli przy Tobie skorzystać,

                      Już kiedyś taki zarzut był postawiony i wtedy napisałam: ja skorzystałam, mnie
                      Janu pomógł.

                      a jak do tej
                      > pory, piszesz tutaj wspólnie z ludźmi, którzy wciąż piją,

                      To już pomówienie, Ariel pije? Ja piję? Eska pije? Wolf pije Długo jeszcze
                      mogłabym wymieniać tych "pijących". Zastanów się zanim coś napiszesz, bo
                      chlapiesz ostatnio nieprzytomnie!

                      razem z
                      > nimi obśmiewając lepszych od siebie,

                      Tzn Ciebie biedaku?! trochę skromności! Nie chciałabym wartościować, ale gdyby
                      przyszło mi zestawić Ciebie i Janu to przepaść by Was dzieliła. A kto byłby
                      "lepszy"? No, zgadnij...

                      bo nic innego nie masz do
                      > zaproponowania, oni są wciąż chorzy, jaki Ty jesteś?

                      Pan doktór się znalazł! Jak długo jeszcze takie nieuki jak Ty i Jaras będą
                      stawiać diagnozy?!
                      I na jakiej podstawie?
                      • 1962wolf Re: do magto 20.03.08, 16:35
                        napisałas coś Magto , co mnie strasznie ubawiło"
                        "wilf nie pije Długo" -/to oczywiście moja zabawa wyrazami /
                        zmieniłbym to na :wolf pił długo--..za długo

                        nie ma gorszych i lepszych w niepiciu
                        sa tylko tacy , którym to przyniosło korzyść. lub tacy co
                        usiłują jako swoją korzyść przedstawić cudze kłopoty.
                        ja mam dośc swoich kłopotów-nie będę sie nimi dzielił z
                        innymi.
                        pomóc mogę jesli zechce , komu zechce i kto mnie o to
                        poprosi
                        odmówić pomocy też potrafię
                        sam prosić o pomoc potrafie...........ale sam też wybieram
                        kogo o nią poproszę
                        dobrze zyczę wszystkim
                        ale niektórym bardziej.
                        • magtomal Re: do magto 20.03.08, 16:42
                          Faktycznie zapomniałam o kropce i tak wyszło.

                          A o to, co napisałeś dalej ciągle mi chodzi. Zwłaszcza to:

                          > nie ma gorszych i lepszych w niepiciu
                        • aaugustw Re: do magto 20.03.08, 18:21
                          1962wolf napisał:
                          > pomóc mogę jesli zechce , komu zechce i kto mnie o to poprosi
                          ____________________________________.
                          W czym mozesz alkoholikowi pomoc...!?
                          A...

                      • tenjaras Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 17:40
                        > Pan doktór się znalazł! Jak długo jeszcze takie nieuki jak Ty i
                        Jaras będą
                        > stawiać diagnozy?!
                        > I na jakiej podstawie?

                        dopóki nie rozumiesz co się tutaj dzieje, nie będziesz wiedzieć o
                        czym pisałem i z jakiego powodu

                        ale im bardziej stajesz się sobą, po moich wpisach, tym lepiej,
                        prawda?
                        • aaugustw Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 18:27
                          tenjaras napisał:
                          > dopóki nie rozumiesz co się tutaj dzieje, nie będziesz wiedzieć o
                          > czym pisałem i z jakiego powodu
                          _______________________________.
                          Obawiam sie, ze ona nie rozumie
                          takze tego, co sama pisze...!
                          A... ;-))

                      • aaugustw jak w chlewie... 20.03.08, 18:19
                        magtomal napisała:
                        > ...jaki Ty jesteś? Jak długo jeszcze takie nieuki ..będą
                        > stawiać diagnozy?! I na jakiej podstawie?
                        __________________________________________.
                        Magtomal, to jest poziom sredniego chlewa !
                        A...
                  • aaugustw Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 18:15
                    janulodz napisał:
                    > Za rączkę to się prowadzi w żłobku.
                    > Na uczelni się daje narzędzia.
                    > Ale skąd ty to możesz wiedzieć
                    ________________________________.
                    Komunistyczne nadete EGO z ciebie - janu...!
                    A jak sie robilo szkoly w tym czasie to ja wiem...
                    I widze to po niektorych zadaniach rozwiazywanych przez ciebie...!
                    A... ;-))
            • tenjaras Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 14:31
              > Zahir, a czemu nie zaufasz mądrości nowicjuszy?

              ponieważ nowicjusz dlatego szuka pomocy, bo jest pogubiony, nie wie
              co dobre, a co złe, dla niego, czym zawinił, że znalazł się w
              sytuacji bez wyjścia

              mechanizmy choroby popchną go w ułatwienia, będzie szukał drogi na
              skróty, a takiej nie ma, to zawsze jest powrót do punktu wyjścia, a
              alkoholizm to choroba, która się rozwija i upadla coraz bardziej,
              brak umiaru w piciu nie łagodnieje wedle zachowywanej abstynencji

              no i jeszcze jedno - stawką jest życie, a nie fobia Twoja czy innych
              życiowo niedojrzałych do bycia wśród nowicjuszy uczestników tego
              forum (to nie jest próba ataku, tylko określenia faktu)
            • 7zahir Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 14:40
              Nie mam zamiaru dzielić na lepszych i gorszych
              tak jak to robiłam 2 lata temu na poczatku wątku.
              Trochę się od tego czasu zmieniłam

              Masz rację, różnimy się oceną pisania Eski,
              ale tylko w kwestii merytorycznej.
              Wyobrażam ja sobie - jako taką ciepłą dobrą mamę,
              która dba o swoje dzieci chcąc im oszczędzić cierpienia,
              bez wzgledu na efekty jej nadopiekuńczości.
              Walczy przy tym o swoje racje jak Lwica.
              Rozumiem ją o tyle, że sama byłam nadopiekuńczą mamą.

              Co do drogi trzeźwienia - każdy ma swoją
              i tu na forum stara się nią dzielić:
              jedni robia to spokojniej inni mniej.
              To efekt choroby deformującej naszą emocjonalność.
              • corret Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 16:56
                Zahir, ponieważ w pierwszym na początku tego wątku pojawia się Cortona, jako ta,
                co to pod wpływem Eski zapiła, to może przypomnę, że "zapicie" Cortony, polegało
                na wypiciu czerwonego wina w piątek wieczorem.
                To fakt, że rozmawiały sobie z Eską o różnych sprawach; o zakupach,
                o meteopatii, o wyciskaniu soczków na odchudzanie, i na przytycie, ale takie
                było wtedy to forum. Odpowiednie dla ludzi starających się
                o prowadzenie zdrowego i beznałogowego trybu życia.

                I bardzo Cię proszę Zahir, nie wywlekaj więcej tego wątku, tym bardziej, że
                nikomu nie będzie się już chciało czytać co tam kto pisał dalej i poprzestaną
                najwyżej na przeczytaniu pierwszego postu.
                • aaugustw Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 18:25
                  corret napisała:
                  > ... nie wywlekaj więcej tego wątku, tym bardziej, że
                  > nikomu nie będzie się już chciało czytać co tam kto pisał dalej i
                  poprzestaną najwyżej na przeczytaniu pierwszego postu.
                  ___________________________________________.
                  O, jak ja lubie przepowiednie i prorokow...! :-))
                  A...
            • aaugustw Re: Pdnoszę ten wątek dla wielbicieli Eski, bo... 20.03.08, 18:12
              magtomal napisała:
              > Zahir, a czemu nie zaufasz mądrości nowicjuszy?
              ________________________________________________.
              Magtomal, co ty znowu pleciesz za glupoty... -
              Przeciez ten "krzywy" rozum nie tylko ich, ale i ciebie
              tu przyprowadzil...!
              A...
    • e4ska Ponieważ przychylam się 20.03.08, 23:03
      do postulatu Addiego (wątek natychmiast wycięty) w sprawie bojkotu forum
      (przyczyna: współpraca moderatora z geszefciarstwem aowskim)- nie będę
      uczestniczyć w dyskusjach aż do stosownego czasu.
      • aaugustw Re: Ponieważ przychylam się 21.03.08, 10:07
        e4ska napisała:
        > do postulatu Addiego (wątek natychmiast wycięty) w sprawie bojkotu
        forum (przyczyna: współpraca moderatora z geszefciarstwem aowskim)-
        nie będę uczestniczyć w dyskusjach aż do stosownego czasu.
        _________________________________________.
        Eska, takie okreslenie, ktore ty nazywasz tu; "aż do stosownego
        czasu", AA (Anonimowi Alkoholicy) nazywaja; "aż do osiagniecia
        trzezwosci"...! ;-))
        A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka