Dodaj do ulubionych

jak leci byłym palaczom?

    • cynozura Jeśli nie możesz rzucić palenia,to pal w piecu!!! 21.08.06, 15:21
      I to by było na tyle.
    • nolwen58 nie _ myte_mohery 21.08.06, 17:14
      dziekuje - sprobuje, niby jestem spokojna , ale cos jeszcze daje glupawki , hm
      to cos to nikotyna i podswiadomy zal za " rajem utraconym", chociaz staram sie
      nie miec wizji przyszlosci z papierosem. Pozdrawiam i dziekuje za cwiczenia
    • niemyte_mohery a co sie u Cebie juz poprawilo ;-) 21.08.06, 17:57
      Tlumacze dobry tekst ktory znalazlam na Internecie:

      **********************************************
      Jesli myslisz o rzuceniu palenia, ale obawiasz sie ze szkoda (na zdrowiu) juz
      sie dokonala, spojrz na postep ktory twoj organizm robi, kiedy w koncu
      przestaniesz palic.

      Wg. strony Quit Smoking na Discovery Web site:

      * Dwadziescia minut po rzuceniu, cisnienie krwi u ciebie spada, rata pulsu
      maleje, a temperatura rak i stop podnosi sie.

      * Osiem godzin po rzuceniu, poziom tlenu we krwi podnosi sie a dwutlenku wegla
      spada do normalnego poziomu.

      * dwadziescia-cztery godziny po rzuceniu, rysk zawalu seca zmniejsza sie

      * od miesiaca do dziewieciu miesiecy, kaszel, klopoty z zatokami, zmeczenie i
      zadyszka zmniejszaja sie.

      *Po kilku tygodniach, cyrkulacja krwi i funkcjonowanie pluc poprawia sie.

      * Po roku, twoje ryzyko zachorowania na chorbe krazenia zmniejsza sie o polowe.

      * piec do pietnastu lat po rzuceniu palenia, twoje ryzyko wylewu krwi do mozgu,
      zmniejsza sie do poziomu takiego jak u ludzi ktorzy nigdy nie palili

      * Po dziesieciu latach, ryzyko wrzodow zoladka, raka pluc zmniejsza sie o
      polowe. Ryzyko zachorowania na innego rodzaju raka rowniez sie zmniejsza.

      * Po pietnastu latach, ryzyko zachorowania na chorobe ukladu krazenia jest
      takie samo jak u ludzi ktorzy nigdy nie palili.

      Zycze wszystkim sukcesu!


      • w.kryszczak Re: a co sie u Cebie juz poprawilo ;-) 21.08.06, 19:12
        Paliłem ponad 30 lat, nie palę ponad 4 m-ce. Organizm się samooczyszcza tak jak
        pisała niemyte_mohery. Szkoda tylko, że rzuciłem pod przymusem - złapałem raka.
        Mała to pociecha ,że nie płuc a przełyku. Papierosy na pewno pomogły. Moje
        zycie od czasu operacji (mam nadzieję, że nie będzie powtórek) zmieniło sie
        bardzo. Byłem dynamicznym facetem, a teraz liczę kalorie zjadane w ciagu dnia
        coby nie schudnąć. Takich porównań mógłbym przytoczyć więcej tylko po co.
        Praktycznie została ze mnie połowa faceta z połową poprzednich możliwości. A
        palenia rzucić "nie mogłem" bo to "takie przyjemne". Zapewniam że teraz też
        jest przyjemnie. Szkoda tylko, że to rzucanie zostało okupione takimi
        doświadczeniami. Pozdrawiam wszystkich i zyczę sukcesów.
        • niemyte_mohery Re: a co sie u Cebie juz poprawilo ;-) 21.08.06, 20:01
          Zycze Ci calkowitego wyleczenia i szybkiej rekonwalescencji. To dobrze, ze
          napisales o swojej chorobie tu na forum ku przestrodze innym. Daj Boze, ze
          Twoj post zmotywuje innych i ukaze "niedogodnosci" zwiazane z rzuceniem dymka
          we wlasciwej perspektywie. Sama stracilam kilka najblizszych mi osob zbyt
          wczesnie, gdyz nie mogly sie odzwyczaic od palenia.

          Jeszcze raz zycze zdrowia i wytrwalosci.
    • marecki-34 Re: jak leci byłym palaczom? 21.08.06, 19:20
      Nie palę 5 tygodni :-) Pomijając chwilowe minusy - przytyłem ładnych kilka
      kilogramów - cieszę się.
      Pozdrawiam wszystkich, którzy spróbowali.
    • imagiro Re: jak leci byłym palaczom? 21.08.06, 20:35
      a ja po 16 latach niepalenia wracam do dymu ... a co tam, pluca czyste jak u
      noworodka, mozna zaczynac od nowa ...
    • kropka141 Re: jak leci byłym palaczom? 21.08.06, 22:58
      Meleduję że dziś spędziłam 1,5 h z dwiema palaczkami. Kopciły jak szalone, a ja patrząc na nie nie mogłam powstrzymać uśmiechu, bo niesamowite jest że ja już nie musiałam. Mogłam ale nie wziełam. Ciągnęło przez chwilę ale przeszło. Zajęłam się rozmową i zapomniałam o papierochu:)Ludzie nie chcą wierzyć że nie palę. Jak ty to robisz? Przecież tyle paliłaś? - pytają:) - Nie wiem, po prostu nie palę - odpowiadam:D Trzymam kciuki za "starych kompanów" - (Julija! Cieszę się że się zdecydowałaś porzucić fajuchy!!!:) A.niech.to, nolwen i inni też się świetnie trzymają:) i za tych nowych, którzy wciąż do nas dołączają i tych, którzy zaczynają po raz kolejny! walczymy dalej!:D Parę osób poruszyło temat komputerowego zabiegu po którym łatwiej rzucić palenie - słyszałam że jest skuteczny. Znam 2 osoby które rzuciły i nie palą już bardzo długo po tym zabiegu. Myślę jednak że najważniejsza jest własna motywacja - bez niej nawet najlepsze wspomagacze nie zadziałaja. Trzeba chcieć, a chcieć to móc przecież:D
      • a.niech.to Re: jak leci byłym palaczom? 22.08.06, 10:32
        Lepiej, ludkowie, lepiej! Ciekawe, co będzie wieczorkiem... Na razie od 7 rana
        łyknęłam jednego tabexa. Mogę pić kawkę, cudzy dymek mi nie przeszkadza. Oby
        tylko tak dalej, uwolnię się za 2 tygodnie.
        • julija25 Re: jak leci byłym palaczom? 22.08.06, 11:02
          Nie wiem, ale ciągle o nich myślę. Wczoraj myślałam, że nie wytrzymam, jakos
          wiedziałam, że coś będzie nie tak, ale mąż mnie jednak wspiera, mówię mu o tym
          że ciągnie mnie niesamowicie, i stara sie odwracać uwagę od tego, mówi, że dam
          radę, ale czuję że muszę o tym mówić, że mi się chce, bo wtedy jakoś odechciewa
          mi się jak wypowiem czego mi brakuje. Nie wiem, jakoś tak inaczej ten dzień
          przebiegał, w sumie robiłam to co zwykle, ćwiczyłam, ale nie "nagradzałam" się
          fajką, co zwykle robiłam bo jakimś ciężkim wysiłku, tylko strarałam się coś
          ciągle robić, rzuć gumę to podstawa i ciągle coś pić dobrego, jakieś soczki,
          herbatki.
          Ale nie wiem jak tak długo wytrzymam, chciałam kupić Tabex by w razie sytuacji
          kryzysowych sięgnąć po niego, ale kiedy mąż był akurat u lekarza rodzinnego, i
          poprosił o receptę, to p.dr niestety powiedziała, że to lek antydepresyjny i
          nie przepisze. Nie rozumiem dlaczego, do kogo mam się zwrócić by mi przepisał
          ten lek wspomagający???? Czytam że Wam pomaga.
          Pozdrófki dla Kropeczki i Wszystkich Walczących!!!
          ;-)))))))
          • alinka49 a mnie zbliza się już drugi rok 22.08.06, 19:38
            jak nie palę -dzięki tabexowi to cudowne tabletki.Mąż też sie przekonał nie pali
            juz drugi miesiąc.Tabex działa cuda,ja nie werzyłam,że przestanę palić,a paliłam
            bardzo dużo -nie będę pisać ile bo i tak mi nie uwierzycie.ja kupuję w mojej
            aptece bez recepty.
            • elle1977 ... a ja nie palę od... wczoraj :) 22.08.06, 20:17
              W niedzielę postanowiłam rozstać się z fajkami raz na zawsze - już wieczorem
              nie paliłam. I tak minął poniedziałek no i dzisiaj... Jakoś się trzymam -
              często tu zaglądam - bardzo podnosicie na duchu!:) Trzymam za Was wszystkich
              kciuki, no i za siebie też...:)

              Powodzenia i wytrwałości życzę - sobie i Wam!:)
              • kropka141 Re: ... a ja nie palę od... wczoraj :) 22.08.06, 21:50
                Mądra dezyzja Elle:) Najgorszy jest pierwszy tydzień, a po pierwszych 3 dniach czujesz się jakbyś się conajmniej wspieła na Mount Everest:D powodzenia!!
              • julija25 Re: ... a ja nie palę od... wczoraj :) 22.08.06, 23:22
                Dzięki, ja też za Ciebie trzymam kciuki, bądź silna, zaczęłaś prawie w tym
                samym czasie co ja. Jak się czujesz gdy się zdenerwujesz, myślisz o tym coby
                ulżyć w tym głupim nałogu? Kurcze miałam już kilka takich chwil, dawno już by
                po fajkę sięgnęła, ale coś jednak nie pozwala mi, przeczekuję i obserwuję
                siebie, tak jakby z góry, nie wiem, może tym razem traktuję to jako wyzwanie,
                tak jak Kropka mówi jak zdobycie szczytu, już nawet takie myśli miałam, że coś
                zdobywam... Pozdrófki i powodzonka, trzymam kciuki za Cię Elle i za wszystkich
                co się trzymają!!!
                • a.niech.to Re: ... a ja nie palę od... wczoraj :) 23.08.06, 06:47
                  julija25 napisała:

                  > może tym razem traktuję to jako wyzwanie,
                  > tak jak Kropka mówi jak zdobycie szczytu, już nawet takie myśli miałam, że
                  coś
                  > zdobywam...
                  Bez zadęcia, rzucenie fajek i niepalenie to normalne rzeczy. Potrafi być
                  znaczniej gorzej.
                • elle1977 Re: ... a ja nie palę od... wczoraj :) 23.08.06, 13:30
                  Julija - dzięki za kciuki i pozdrowionka dla wszystkich, którzy wierzą, że i
                  mnie się uda:) Julija - odpowiadając na Twoje pytanie - pewnie, że jak się
                  zdenerwuję, to szukam "tego czegoś", czym wcześniej zajmowałam ręce;) Wiecie,
                  podziwiam wszystkich, którzy mówią, że po rzuceniu palenia nie przytyli -
                  szczęśliwcy!:)Ja nie przytyłam (jeszcze), bo to w końcu dopiero dwa dni:), ale
                  jestem na najlepszej drodze ku temu. Dziewczyny! Przecież ja nic innego nie
                  robię, tylko wciąż coś jem, przegryzam, smakuję;) Jak tak dalej pójdzie, to za
                  miesiąc sama siebie nie poznam! I pomyśleć, że jeszcze dwa dni temu mogłam się
                  obejść bez jedzenia prawie cały dzień... Tylko kawka, papierosek, kawka,
                  papierosek... Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że to się już skończyło!
                  Trzymajcie za mnie kciuki, tym bardziej, że mąż pali - ale staram się tym jakby
                  zbytnio "nie przejmować" i jak na razie udaje mi się znakomicie:) Nawet piliśmy
                  piwko, on palił, a ja nie! Naprawdę się cieszę - obym wytrwała w swoim
                  postanowieniu do końca, czego i Wam, Kochani, życzę
                  Pozdrowionka!
                  • julija25 Re: ... a ja nie palę od... wczoraj :) 23.08.06, 15:29
                    Hello
                    Ja dziś zaczynam 3 dzionek, coraz mniej myślę o fajce. I patrzę na moje ząbki i
                    wydaje mi się, że coraz bardziej oczyszczają się z osadu jaki już widziałam.
                    Fakt że prawie non stop żuję gumę Winterfresh, która namiętnie noszę przy
                    sobie, i kupuje na cały mc. Tylko czasami jeszcze mam tak, że wracam do
                    przeszłości, nawet sprzed kilku dni i widze się z fajką, i nie wiem przychodzą
                    mi różne myśli do glowy, że tak "fajnie niby" było, ale zaraz sobie mówie, że
                    szkoda tych rozpoczętych dni zdrowienia, że tyle juz wytrzymałam.
                    Dziś trochę miała stresa w pracy i był kolega co pali, ale jakoś nie mówił bym
                    szła z nim na fajkę, to dobrze (na razie jakoś nie mam odwagi tego powiedzieć,
                    że walczę). Miałam już się dołączyć...kurcze przyszło mi to do głowy, ale nie
                    wiem coś jednak mnie powtrzymało, zrobiłam sobie coś do picia i wzięlam gumę.
                    Przeszło.
                    Nie wiem jak zareagują ludzie w pracy, jak powiem że walczę, czy niektórzy
                    nadal będa mnie namawiać, bo nie uwierzą, czy będą się śmiać i dziwić czemu
                    teraz, i że i tak wróce do tego jak się zdenerwuję? Nie wiem jaka będzie
                    reakcja.
                    Nie chcę się dlatego przed nimi deklarować teraz kiedy jest najciężej, i omijać
                    ten temat, ale nie wiem czy lepiej oficjalnie im powiedzić przy okazji.Mam też
                    spotkanie z koleżanką w tym tyg. co pali, deko się boję, że ulegnę... oby się
                    udało nie....
                    No nic, na razie i tak każda godzina jest dla mnie cenna....że tyle już
                    wytrzymuję;-);-);-)
                    Trzymam za wszystkich kciuki mocniarno!!!!
                    Pozdrófki dla Elle i Kropeczki i Wszystkich Walczących!!!

                    • elle1977 Re: ... a ja nie palę od... wczoraj :) 23.08.06, 16:45
                      Julija, ja za jakieś pół godziny mam spotkanko przy piwku (!) z palącą
                      koleżanką - mam nadzieję, że wytrzymam i się nie dam:) Też mam takie momenty, w
                      których myślę "jak fajnie byłoby zapalić", ale patrzę wstecz na te
                      kilkadziesiąt godzin bez papierocha i myślę "nieeee, nie ma mowy - nie dam ci
                      się!":) Trzymajmy się jakoś! POcieszam się tylko, że może im dalej w las tym
                      będzie lepiej, co?;)
                      • a.niech.to Re: ... a ja nie palę od... wczoraj :) 23.08.06, 21:07
                        elle1977 napisała:

                        > POcieszam się tylko, że może im dalej w las tym
                        > będzie lepiej, co?;)
                        Na pewno. Zaczęłam wędrówkę na forum, nie pamiętam już kiedy. Przestałam już
                        liczyć drzewa, bo było ich za dużo. Zwyczajnie nie palę i basta.
            • a.niech.to Re: a mnie zbliza się już drugi rok 23.08.06, 06:40
              Nie popadaj w przesadę. Tabex skutecznie pomaga, łagodzi objawy głodu, ale ich
              całkiem nie znosi. N
              • a.niech.to Re: a mnie zbliza się już drugi rok 23.08.06, 06:44
                [dalej]
                Nawet pod osłoną tabexu trzeba się zdrowo namęczyć. Warto o tym wiedzieć i
                przygotować się, żeby przetrwać i przyjąć z pokorą wybryki rozchwianego
                organizmu.
                • julija25 Re: a mnie zbliza się już drugi rok 23.08.06, 15:20
                  Czytałam, że pomaga, teraz się tak bardzo nie męczę, chce to brac w sytuacjach
                  stresowych, dziś takie miałam, myślałam, że nie wytrzymam, ale na szczęście
                  zajęłam się czymś innym... uff, kolega tak działa jak przyjdzie, który niestety
                  pali. Dobrze że nie namawiał, abym poszła z nim na fajkę, na razie oficjalnie
                  nie mówię, że walczę, chcę dłużej nad tym popracować.
                  A tabex może mi pomoże, ludziom pomaga, skoro tak piszą.
            • julija25 Re: a mnie zbliza się już drugi rok 23.08.06, 15:32
              Zapytałam w przypadkowej Aptece i pan był uprzejmy i powiedział, że można kupić
              bez recepty u niego, tylko nie miał towru, ale zamówi, zatem spoczko, mam
              zamiar kupić, bez łaski jakieś pani Dr- niedouczonej.
              • elle1977 ...po spotkaniu... 23.08.06, 21:02
                Wróciłam ze spotkania - nie zapaliłam! Hurra, hurra, hurra!:) A wiecie co jest
                najfajniejsze? Że koleżanka z którą od dawien dawna fajczyłyśmy przy piwku i
                nie tylko niesamowite ilości oświadczyła mi dzisiaj, że... nie pali:) No
                ludzie - świat zwariował! (w pozytywnym znaczeniu tego słowa):) Oby tak dalej,
                ludziska, to nie będziemy mieli komu "zazdrościć" bezkarnego palenia papierocha
                podczas gdy my "na odwyku" ;););)
                • don.pedrowa Re: ...po spotkaniu... 24.08.06, 10:42
                  pffff... Ja nie pale troche ponad dwa tygodnie i powiem ze najciezej mi bylo na
                  dwoch wyjazdach weekendowych gdzie wszysy palili, ale jakos dalam rade:)
                  Spotykam sie natomiast z glosami palaczy ze mi zazdroszcza odwagi i sami tak by
                  chcieli co mnie podbudowuje:)
                  W moim przypadku na razie jest ok:) tylko nerwowość jakby wieksza i dziwne sny;)
                  Pozdrooffki
                  donpedrowa
                  • a.niech.to Re: ...po spotkaniu... 24.08.06, 11:04
                    don.pedrowa napisała:

                    > W moim przypadku na razie jest ok:) tylko nerwowość jakby wieksza
                    Nie biorę prawie tabexu, bo jedna pigułka dziennie, to tyle co nic, ale z
                    nerwikami- powiem szczerze- przestaję sobie radzić. Nie wiem, jak wytrzymają ze
                    mną czlonkowie rodziny...Nie chciałabym, a nie mogę.
                    • julija25 hmmm 24.08.06, 14:17
                      Mam też jakąs taką nerwowość, wczoraj szczególnie, wkurzałam sie i miałam już
                      sięgnąć... już bylo blisko, ale sie powstrzymałam.
                      Dziś kupiłam Tabex i wzięłam 1 tabletkę, ale taka ogłupiała się poczułam. Nie
                      wiem czy mam brać wg ulotki? To chyba za dużo.... ???
                      Czy żeby nerwików nie uruchamiać, to trzeba tak brać?
                      Dziwne sny... to fakt, taki płytki sen mam z powtarzaniem sobie że nie palę,
                      dziwne uczucie.
                      Trzymam kciuki za wszystkich zaczynających i walczących !!!
                      Oby do przodu!!! ;)))Pozdrófki dla Wszystkich!
    • a.niech.to Re: jak leci byłym palaczom? 25.08.06, 14:39
      Właśnie uzmysłowiłam sobie, że trochę dla zabawy, a trochę z przypadku rzuciłam
      palenie. Nie liczę dni. To już prosta. Normalność bez fajek.
      Czuję się jakoś dziwnie...
      • endorphin Re: jak leci byłym palaczom? 25.08.06, 15:46
        Wytrwałości!!!
        • a.niech.to Re: jak leci byłym palaczom? 27.08.06, 16:01
          Celne!!! Dzięki!! Nie palę dalej!
          Sama nie wiem, jak mi się udaje. Nieraz już sięgałam po paczkę z papierochami.
          Stopowałam w ostatnim momencie.
          • wojtech451 Re: jak leci byłym palaczom? 27.08.06, 17:05
            Pamiętam słowa mojego instruktora w szkole zawodowej:
            "Ja dwadzieścia dwa lata temu przestałem być głupi" - czytaj: przestałem palić!
            My, wówczas gó..arze palilismy po kątach - bo to przecież oznaka dorosłości.
            Dzisiaj mogę powiedzieć to samo:
            "Już dwadzieścia dwa lata jak przestałem palić"!
            A moja żona aż 5 miesięcy - długo bo długo ale w koncu przekonałem ją do
            rzucenia palenia.
    • a.niech.to Re: jak leci byłym palaczom? 01.09.06, 22:29
      W sytuacji wybitnie stresogennej sięgnęłam po fajki, wypaliłam paczkę jednego
      po drugim. Przegrałam bitwę, ale nie wojnę. Nie kiwnęłam ręką, wiedziałam, że
      tak może się zdarzyć. Wrzucilam stop. Znów 2 kolejne dni na odwyku. Dawno
      przestałam liczyć, bo to normalne, że się nie kopci, więc co mam niby liczyć?
      Pozdrawiam
      • niemyte_mohery wyliz rany i do boju 02.09.06, 19:28
        i pamietaj, ze gdyby to bylo latwe to niebyloby warte zachodu ;-)))

        Powodzenia!
        • a.niech.to Re: wyliz rany i do boju 02.09.06, 20:32
          Dzięki! Kilka słów wsparcia, a jak bardzo pomaga.
          Nie palę.
          Pozdrawiam
          • niemyte_mohery Re: wyliz rany i do boju 03.09.06, 05:12
            Prosze daj znac od czasu do czasu jak leci, ja tu czesto zagladam. Mam na
            pienku z Reynoldsem i PM. Nie daj sie!


            • a.niech.to Re: wyliz rany i do boju 03.09.06, 15:12
              niemyte_mohery napisała:

              > Prosze daj znac od czasu do czasu jak leci,
              Dzisiaj odpieram atak. Mam nadzieję, że już przeszło. Sporo już czasu bez
              fajek, a mnie się ciągle chce. Powinnam całkiem odwyknąć, a tu nic. Potrwa to
              jeszcze, a potem zapomnę, zarzucę, będę żyła tak jakbym nigdy nie paliła. Już
              raz rzucałam palenie, więc wiem.
              > ja tu czesto zagladam.
              Miło w ciężkich opresjach jest do kogoś się odezwać, pogadać. Dzięki!
              Zewrzyjmy szeregi, to damy wsparcie jeszcze Bóg wie komu.
              Pozdrawiam

              • michal.rey Re: wyliz rany i do boju 05.09.06, 10:22
                Strasznie mnie to zmotywowało, te wszystkie Wasze posty. Palę od kilkunastu lat.
                Wczoraj był dzień zero. Dziś jakoś leci. Skoro tu jestem, to znaczy, że o tym
                myślę. Najtrudniej pozbawić się tych papierosów, które sią łączą ze schematem -
                poranna kawa, wieczorne piwko, dymek po obiadku.
                To moje kolejne podejście. Naprawde chce, żeby sie udało
                • niemyte_mohery Trzymajcie sie 05.09.06, 14:12
                  Trzymam za Was kciuki. Sama palilam tylko 6 lat ale i tak nie przyszlo latwo
                  rzucic. Wiem, ze wzmozenie aktywnosci fizycznej bardzo pomaga oderwac sie od
                  uporczywych mysli o paleniu. Jak nie macie dobrej kondycji to zacznijcie od
                  szybkiego spaceru. Odetchnijcie pelna piersia, Wasze pluca Was za to ucaluja ;-)))
                  • a.niech.to Re: Trzymajcie sie 06.09.06, 15:22
                    niemyte_mohery napisała:

                    > Odetchnijcie pelna piersia, Wasze pluca Was za to ucaluja ;
                    > -)))
                    Palę pewnie dłużej niż Ty żyjesz. Pocałunek w wykonaniu moich ust, to pocalunek
                    śmierci.
                    • niemyte_mohery Re: Trzymajcie sie 06.09.06, 21:30
                      a.niech.to napisała:

                      > Palę pewnie dłużej niż Ty żyjesz. Pocałunek w wykonaniu moich ust, to
                      pocalunek
                      >
                      > śmierci.

                      Watpie, nie jestem juz pierwszej mlodosci (mowie o grzesznym ciele, nie o
                      duchu ;-). A byc mlodym duchem to osiagac rzeczy trudne
                      i wymagajace samowyrzeczen. Takze ruszaj do dzela dziewczyno!
                • a.niech.to Re: wyliz rany i do boju 06.09.06, 15:20
                  michal.rey napisał:

                  > Najtrudniej pozbawić się tych papierosów, które sią łączą ze schematem -
                  > poranna kawa, wieczorne piwko, dymek po obiadku.
                  U mnie funkcjonuje łuk: nerwy - fajka. Znów się na nim wyłożyłam. Dalej nie
                  rezygnuję z myśli o ostatecznym zerwaniu z paleniem, ale gdzieś podskórnie
                  toczy mnie rozdwojenie: skoczyć do kiosku czy nie skoczyć?
                  > To moje kolejne podejście. Naprawde chce, żeby sie udało
                  Wierzę, że tak się stanie. W końcu to zależy od nas, co trzymamy w ręku i
                  niesiemy do ust.
    • kropka141 Re: jak leci byłym palaczom? 08.09.06, 12:21
      Hej witam wszystkich placzyków i melduję że moja walka z nałogiem trwa! Trzymam się dzielnie i zachęcam wszystkich do rzucenia palenia, bo naprawde warto!!!! Miałam chwilę słabości, przyznam. Zaczął się dla mnie bardzo ciężki okres w zyciu i chciałam sięgnąć po papierosa nie raz, ale powstrzymałam się.Walka trwa! Już ponad miesiąc mija jak nie miałam w ustach trujaka:)) Bardzo dużo ludzi się pyta jak się czuję - a czuję się super, mam lepszą kondycję, nie mam kaszlu i duszności, nie śmierdzę i nie muszę ustawiać całego życia pod fajkę. Z wypłaty zostaje też więcej kasy na kosmetyki;) Wiele osób ma też spory problem z tyciem ale ja nie przytyłam wcale. Być może przez stres który przeżywam.Żyję bardzo szybko ostatnio. Staram się też ćwiczyć - chodzę na aerobic jak tylko czas mi pozwala, a mam go tak naprawde bardzo mało. Nie jest łatwo - to pewne, ale można się wyzwolić z nałogu bez "efektów ubocznych" . Niech ten wątek, który (z czego się cieszę bardzo) rozwinął się do tych rozmiarów(!!!), służy wszystkim tym, którzy są w trakcie rzucania palenia oraz tym, którzy się do tego przygotowują! Ja mogłam, to i wy możecie!!!!!!!! Pozdrawiam wszystkich serdecznie
      • michal.rey Re: jak leci byłym palaczom? 08.09.06, 12:42
        Źle leci. Tym razem się nie dało dłużej. Tylko kilka dni. Ale ze mnie dupek!!!!
        • julija25 Re: jak leci byłym palaczom? 08.09.06, 14:10
          Ja też poległam, ale się nie poddaję..zacznę od nowa...muszę i chcę...
          • niemyte_mohery dzisiaj tez jest dzien 08.09.06, 18:01
            taki sam dobry jak kazdy inny.

            NIE PODDAWJCIE SIE
          • a.niech.to Re: jak leci byłym palaczom? 08.09.06, 22:22
            Czytałam,że nie należy się zrażać. Niektórzy zanim rzucili palenie, rzucali
            nawet kilkadziesiąt razy.
        • a.niech.to Re: jak leci byłym palaczom? 08.09.06, 22:19
          Jestem z Tobą. Padłam pod wpływem stresu. Drugi raz popełniłam ten sam błąd.
          Nie będę płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba będzie mękę odwyku rozpocząć od
          nowa.
          • julija25 Re: jak leci byłym palaczom? 12.09.06, 09:56
            Dzięki a.niech.to więc od nowa wszystko zaczęłam, wczoraj wytrwałam i idę
            dalej...
            Szukam przyjemności w czymś innym, muzyka mnie uspakaja, i strasznie chcę
            spełnić swoje marzenie i pójść na kurs tańca, aż mnie nosi.
            A chociaż ciężko z kaską, to myślę,że za te niekupione fajeczki dużo uzbieram i
            spełnię swoje marzenie;-)))
            Taki sobie postawiłam cel ;-)))))
            Trzymam za wszystkich kciuki!!!!!!!!!!!!!!!
            • kropka141 Re: jak leci byłym palaczom? 18.09.06, 22:23
              Hello palaczyki! Jak leci? Ja trzymam się świetnie. Minęło już prawie dwa miesiące jak nie palę!!! Jestem szczęśliwa bo nie ciągnie mnie do papierocha wcale.Moje życie zmnieniło się zupełnie. Mam więcej czasu, pieniążków i uprawiam więcej sportu!! Polepszyła mi się cera, a koleżanki z pracy zielenieją z zazdrości. Nie śmierdzę i oddycha mi się lepiej. Zniknął kaszel z rana. Można żyć bez fajki, choć rozstanie z nią nie jest łatwe. Ważne tylko żeby nie rozstawać się z nią jak z przyjacielem, tylko jak z najgorszym wrogiem - to klucz do sukcesu! trzymam kiuki za Was i za siebie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka