janulodz
01.11.05, 15:25
W połowie października minęło mi 1000 dni bycia w stanie trzeźwości. Po 15
latach nieprzerwanego picia skończyłem z tym dokładnie 29 01 2003 roku.(mój
pierwszy post na tym forum: - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=176&w=20041639&v=2&s=0)
Nie byłem na żadnej terapii. Dwa razy poszedłem na spotkana AA i dałem sobie
spokój. Dwa razy spotkałem sie z terapeutą - był po prostu beznadziejny. Raz
byłem u lekarza - kierownika przychodni do spraw uzależnień- rewelacyjny
facet. W czasie półgodzinnej rozmowy dał mi takiego speeda do skończenia z
nałogiem, że zapamiętam go jako rewelacyjnego fachowca. Sugerował mi
wprawdzie terapię, ale w przeciwieństwie do poprzednich rozmów z innymi, nie
stawiał mnie pod nakazem jej rozpoczęcia. Od tego czasu jako mnie nie
ciagnęło, ani do alkoholu, ani do terapeutów. Miałem chwile załamania, ale
każdy następny dzień przeżyty w trzeźwosci utwierdzał mnie w przekonaniu, że
już nie chcę bardziej niz to dotychczas zrobiłem spieprzyc życia swojego i
najdroższej mi osoby. Pozdrawiam wszystkich treźwiejących i życzę
wytrwałosci, wsparcia i zrozumienia najbliższych, oraz porad fachowców, a nie
oszołomów.