Dodaj do ulubionych

Uzalezniony umysl .

19.01.08, 07:47
Daleh wiadomoscia o swoim dziadkowaniu zainspirowal mnie do odszukania
artykulu W.Eichelbergera . O tozsamosci , jej poszukiwaniu w obliczu epidemii U .
Serdecznie Wam ten krotki artykul polecam :
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,1673744.html

Fragment :

[...] Bądźmy nieustraszeni i pytajmy dalej: jak to, czym jesteśmy, ma się do
przemijania, do młodości i starości, zdrowia i choroby, rodzenia się i umierania.
Te fundamentalne pytania uchronią nas przed gorączkowym identyfikowaniem się z
pozorami, przed koniecznością rozpaczliwej ich obrony i wszystkich nieszczęść,
które mogą z tego wyniknąć. [...]


pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • daleh Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 08:44
      Ten artykul jescze raz utwierdza mnie w przekonaniu ,ze ide wlasciwa droga...Ze
      nie myle sie twierdzac ,ze odnalazlem sie w trzezwym zyciu.
      Podobnie jak to ze wyleczylem sie ze strachu przed alkoholem,a nauczylem sie z
      nim zyc nie pijac go...
      • kropka Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 09:20
        mysl o tym, że Twój wnuk będzie pewnie pierwszym w Twojej najbliższej rodzinie,
        który nie będzie znał pijanego dziadka Daleha. Może nawet nigdy sie o Twojej
        przeszłości nie dowie. A jak kiedys ktos przez przypadek mu powie, to będzie
        słuchal z niedowierzaniem, jak nasze dzieci o wojnie światowej albo o Napoleonie.
        Czego Ci serdecznie życze :)
        • daleh Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 09:36
          kropka napisała:

          > mysl o tym, że Twój wnuk będzie pewnie pierwszym w Twojej najbliższej rodzinie,
          > który nie będzie znał pijanego dziadka Daleha. Może nawet nigdy sie o Twojej
          > przeszłości nie dowie. A jak kiedys ktos przez przypadek mu powie, to będzie
          > słuchal z niedowierzaniem, jak nasze dzieci o wojnie światowej albo o Napoleoni
          > e.
          > Czego Ci serdecznie życze :)
          --------------------------------------
          Az tak daleko to ja w przyszlosc nie wybiegam...Istotne jest,ze wlasciwie
          wykorzystalem swoj czas i naprawilem wszystko co bylo do naprawienia.Owoce tego
          przyszlo mi dosc szybko zbierac,co moze bardzo cieszyc.Za kilka dni druga corka
          bedzie miala sesje,gdzie przejdzie test prawdy na co ja stac i jak wykorzystuje
          swoja szanse.Wierze ze zrobi wszystko na miare mozliwosci,aby zaliczyc kolejny
          sprawdzian w zyciu i czy dokonala wlasciwego wyboru...
        • corsica1 Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 10:54
          Tok myslowy kropki jest mi bardzo bliski .
          Moim zdaniem , nie ma nic cenniejszego w zyciu alkoholika od wyjscia z kregu
          alkoholizmu i wejscie w tzw. normalne zycie .
          Znam bardzo wielu uzaleznionych .
          Nieliczni z nich sa "zawodowymi" alkoholikami .
          Reszta zyje normalnie .
          Normalnie wychowuje dzieci , normalnie pracuje , cieszy sie wiekszymi i
          mniejszymi radosciami .
          Nie biegnie do kazdej napotkanej osoby ze sztandarem w dloni - jestem
          alkoholikiem - , bo kogo to tak naprawde obchodzi ?

          I jeszcze jedno , tak w temacie skomplikowanej istoty ludzkiej ;)
          Manuela Gretkowska kiedys stwierdzila , ze mezczyzni sa bardzo prosci w obsludze
          - jednodzwigniowi .

          Ja pozwole sobie nie do konca sie z nia zgodzic . :)

          milego dnia :)
          • ariel48 Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 11:43


            > I jeszcze jedno , tak w temacie skomplikowanej istoty ludzkiej ;)
            > Manuela Gretkowska kiedys stwierdzila , ze mezczyzni sa bardzo prosci w obsludz
            > e
            > - jednodzwigniowi .
            >
            > Ja pozwole sobie nie do konca sie z nia zgodzic . :)

            Ja również .
            Wystarczy jeden przykładzik - mężczyzna z katarem ...
            Facet ma tylko katar ... a zachowuje się , jakby miał co najmniej
            grużlicę . :-))
            Chory - jak nie wiem co . Normalnie - ofiara losu ...
            Łóżeczko , kropelki , herbatki ... i najlepiej , żeby mu bajki
            jeszcze poczytać i potrzymać za rękę ...
            I nie mówcie,że tak nie jest.

            ************************************************

            To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • daleh Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 11:56
              ariel...
              Chory - jak nie wiem co . Normalnie - ofiara losu ...
              Łóżeczko , kropelki , herbatki ... i najlepiej , żeby mu bajki
              jeszcze poczytać i potrzymać za rękę ...
              I nie mówcie,że tak nie jest.
              -------------------------------------
              Za male masz doswiadczenie w tym temacie,bo z tego co wiem masz jednego meza w
              zyciu...Sa wymoczki i faceci z jajami...Podobnie jest z kobietami,oczywiscie nie
              o jaja chodzi...
              • ariel48 Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 12:02

                > Za male masz doswiadczenie w tym temacie,bo z tego co wiem masz jednego meza w
                > zyciu...Sa wymoczki i faceci z jajami...Podobnie jest z kobietami,oczywiscie ni
                > e
                > o jaja chodzi...

                Owszem - jeden mąż - pierwszy i ostatni ... tego jstm pewna.
                Niemam nic przeciw - że ktoś ma inaczej.
                A chłop z jajami ?
                Facet bez jaj - nigdy bym na takiego nie spojrzała...
                tego tez akurat jestem pewna.
                Ale nawet ten z jajami - lubi , kiedy od czasu do czasu - jest w centrum
                zainteresowania domowników. Lubi głaski i miłe słowa.
                I to tyle w temacie ....

                ************************************************

                To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
            • aaugustw Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 17:20
              ariel48 napisała:
              > Wystarczy jeden przykładzik - mężczyzna z katarem ...
              > Facet ma tylko katar ... a zachowuje się , jakby miał co najmniej
              > grużlicę . :-))
              > Chory - jak nie wiem co . Normalnie - ofiara losu ...
              > Łóżeczko , kropelki , herbatki ... i najlepiej , żeby mu bajki
              > jeszcze poczytać i potrzymać za rękę ...
              > I nie mówcie,że tak nie jest.
              _________________________________________.
              Szczera prawda, (choc raz) ;-))
              Zapomnialas tylko o okladach z cieplych...
              A... ;-))
    • janulodz Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 08:46
      Człowiek to strasznie skomplikowane stworzenie.
      Najpierw zajrzałem do artykułu zalinkowanego przez Corsicę. Spodobała mi sie
      argumentacja autora szczególnie w zdaniach:
      - "Prędzej czy później pseudolekarstwo uzależnienia musi okazać się gorsze od
      choroby niepewności i lęku. Lecz wtedy, niestety, naszym programem i legitymacją
      na resztę życia staje się wychodzenie z uzależnienia i błędne koło zatrzaskuje
      się wokół nas - wydawać by się mogło - na zawsze."

      a potem:

      - "Jednak wbrew pozorom nie tracimy szansy odnalezienia takiej tożsamości,
      która przyniesie nam prawdziwy spokój i radość. Zabrzmi to patetycznie, ale
      trudno - tą nadzieją jest nasza przyrodzona potrzeba poszukiwania wolności i
      prawdy nazywana również potrzebą wyzwolenia albo zbawienia.

      By pozostać jej wiernym, nie wolno ulegać pokusie identyfikowania się z
      czymkolwiek, co wydaje się być w naszym posiadaniu lub być naszym udziałem. Przy
      każdej okazji pytać siebie o to, czy posiadanie lub nieposiadanie, pozycja i
      przynależność (lub ich brak) mają się w jakikolwiek sposób do tego, czym w
      istocie jesteśmy.

      No i podsumowanie, które wcześniej zacytowała Corsica:
      - "te fundamentalne pytania uchronią nas przed gorączkowym identyfikowaniem się
      z pozorami, przed koniecznością rozpaczliwej ich obrony i wszystkich nieszczęść,
      które mogą z tego wyniknąć."

      Autorem tych słów jest Wojciech Eichelberger.

      Zajrzałem do jego biografii.
      No kochany..... Może i fajnie to napisałeś, ale Twój życiorys mi się nie podoba.
      Szczególnie jego ostatni epizod.
      Krytyczniej przyjrzałem sie napisanemu artykułowi. Zacząłem doszukiwać się w nim
      wad. Przecież to znowu jakaś "duchowość", "zbawienie", "prawda". Niezgodna z
      moją ideologią. Już mi sie zaczęło coraz mniej podobać.
      Przeczytałem jeszcze raz.
      Cholera, przecież to jest całkiem niegłupie.
      A może ja się uprzedziłem do autora. I wszystko, cokolwiek by nie napisał uważam
      za bezsensowne? Ostatecznie Eichelberger też człowiek. Mógł sie pomylić.
      Wróciłem do początku swojego wpisu
      Człowiek to strasznie skomplikowane stworzenie.
    • tenjaras Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 20:58
      zwróciłem uwagę na ten fragment:

      "Gorączkowo kreujemy konflikty, bo w ogniu walki, w opozycji do
      inaczej uzależnionego wroga nasza chwiejna, iluzoryczna tożsamość
      stabilizuje się i wzmacnia. Wiemy, że zwycięzca dostaje dodatkową
      premię. Uzależnienie zwycięskie przybiera pozór obowiązującej
      prawdy - co odurza nas jeszcze mocniej i wydaje się nieść upragniony
      spokój. Dlatego wojna i konflikt są nieodwołalnie wpisane w świat
      uzależnionych umysłów."

      swego czasu, gdy przyglądałem się co ma do zaproponowania AA,
      zauważyłem, że ostatnią obietnicą tego programu zdrowienia z
      alkoholizmu jest: "przestaliśmy walczyć z czymkolwiek i kimkolwiek",
      jakże to miało wielkie znaczenie dla mojej ukojenia potrzebującej
      duszy...

      potem zobaczyłem, że ludzie naprawdę zdrowieją z alkoholizmu, nie
      muszą niczego udowadniać, nie zwalają na nikogo winy, żyją tym co
      mają i nie oglądają się na innych, uwierzyłem, że to działa...

      a teraz wiem ;-)
      • daleh Re: Uzalezniony umysl . 19.01.08, 21:08
        jaras...
        potem zobaczyłem, że ludzie naprawdę zdrowieją z alkoholizmu, nie
        muszą niczego udowadniać, nie zwalają na nikogo winy, żyją tym co
        mają i nie oglądają się na innych, uwierzyłem, że to działa...
        -----------------------------
        Kiedy to zacznie u Ciebie dzialac...Samo to ze zauwazyles to u innych nie
        oznacza wcale ze zadziala u Ciebie...Pewnie dlugo nad tym pracujesz,a efekt jaki
        jest kazdy widzi...
        • corsica1 Re: Uzalezniony umysl . 20.01.08, 07:49
          daleh napisał:
          Kiedy to zacznie u Ciebie dzialac...Samo to ze zauwazyles to u innych nie
          > oznacza wcale ze zadziala u Ciebie...Pewnie dlugo nad tym pracujesz,a efekt jak
          > i
          > jest kazdy widzi...

          ____________

          Nie do konca jest tak , jak piszesz , Daleh .
          W slyszalam wielokrotnie , ze w AA bierze sie , co pasuje , reszte odrzuca :)
          Czlowiek , ktoremu odpowiadasz , tak zrobil .
          Wzial na ten przyklad audycje , znana i z dobra marka , podczepil do niej swoja
          komercje i teraz pisze takie madrosci :
          _______
          to nie właściciele gorzelni trzęsą największą kasą eska, największą
          kasą trzęsą ludzie, którzy potrafią wykazać się refleksem,
          przytomnością umysłu i trzeźwymi decyzjami

          każdy jednak wybiera jak chce żyć i czym
          ________
          > czytaj o pieniądzach :-)
          >
          > są jak wszystko inne w naszym życiu - energią - a energia lubi się
          > poruszać, wstrzymywanie ruchu ma fatalne skutki ;-)
          _______

          Tu wracajac do naszych baranow , czyli uzaleznionego umyslu , posluze sie
          fragmentem tekstu autorstwa Wiktora O. , trzezweijacego od ponad 20 lat ( w AA ) :

          [...]Decyzja o tym, by żyć w kłamstwie, oznacza wyrzeczenie się godności, a jej
          odzyskanie musi poprzedzać uczciwość. Nie ma bowiem godności opartej na
          kłamstwie. I to nawet wówczas, gdy kłamstwo jest tak zwodnicze, iż budzi
          szacunek innych. Nawet wówczas, gdy sam wierzę w swoje kłamstwa, jakiś cichy,
          wewnętrzny głos mówi mi, iż ten szacunek jest niezasłużony, że pozory, które
          stwarzam, nie mogą być podstawą poczucia własnej wartości i godności. Gdy
          zagłuszam ten głos, ryzykuję kryzys, który bywa samobójczy.

          Samo odkłamanie przywraca godność. Ale w tym procesie odzyskiwania godności -
          tak samo jak w niesieniu nadziei - zasadniczą rolę odgrywają inni ludzie, gdy
          zaczynają doceniać człowieka, który mówi prawdę. Akceptując go, umacniają jego
          poczucie wartości i godności. Człowiek uzależniony, który przełamuje swoje
          zakłamanie, otwiera się, mówi prawdę o sobie, budzi szacunek innych. Ten
          szacunek jest zwierciadłem godności, a od przejrzenia się w nim zaczyna się
          budowa szacunku do samego siebie. Tak powstaje fundament, na którym można
          budować najpierw trzeźwe życie, a później po prostu życie.[...]
          z artykulu " Trzezwosc , uczciwosc , godnosc "
          • hepik1 Re: Uzalezniony umysl . 20.01.08, 09:50
            >Wzial na ten przyklad audycje , znana i z dobra marka , podczepil do niej swoja
            komercje i teraz pisze takie madrosci .
            _______

            A tak z ciekawości...bo nie słucham...autor markowej audycji nadal cytuje mejle
            Jarasa?
            • daleh Re: Uzalezniony umysl . 20.01.08, 11:19
              hepik...
              A tak z ciekawości...bo nie słucham...autor markowej audycji nadal cytuje mejle
              Jarasa?
              ------------------------------
              A tak z ciekawosci...Ty to poza szukaniem dziury w calym i szpiclowaniu,masz cos
              jeszcze do powiedzenia,cos co mialoby jakikolwiek sens...Nie prosciej napisac to
              ja Hepik jestem trzezwy ,zyje byle jak ,ale zyje,zamiast wstawiac bezsensowne
              teksty...
            • aaugustw Re: Uzalezniony umysl . 20.01.08, 11:19
              hepik1 napisał:

              > >Wzial na ten przyklad audycje , znana i z dobra marka , podczepil
              do niej swoja komercje i teraz pisze takie madrosci .
              _______
              > A tak z ciekawości...bo nie słucham...autor markowej audycji nadal
              cytuje mejle Jarasa?
              ______________________________________________________.
              Ha, ha, ha.... ;-)))
              Hepik, Ty trafiasz...!
              A... ;-))
          • daleh Re: Uzalezniony umysl . 20.01.08, 11:15
            corsica...
            Samo odkłamanie przywraca godność. Ale w tym procesie odzyskiwania godności -
            tak samo jak w niesieniu nadziei - zasadniczą rolę odgrywają inni ludzie, gdy
            zaczynają doceniać człowieka, który mówi prawdę. Akceptując go, umacniają jego
            poczucie wartości i godności. Człowiek uzależniony, który przełamuje swoje
            zakłamanie, otwiera się, mówi prawdę o sobie, budzi szacunek innych. Ten
            szacunek jest zwierciadłem godności, a od przejrzenia się w nim zaczyna się
            budowa szacunku do samego siebie. Tak powstaje fundament, na którym można
            budować najpierw trzeźwe życie, a później po prostu życie.[...]
            z artykulu " Trzezwosc , uczciwosc , godnosc "
            ------------------------------
            Ten fragment cos mi przypomnial.Kiedy przestalem pic to najtrudniej mi sie bylo
            przyzwyczaic aby zyc w prawdzie.Zakodowalem sobie z terapi i mitingow ,ze to
            jedyna droga aby zachowac stabilna trzezwosc.Ale wiedziec o tym ,a wprowadzic to
            w zycie okazalo sie duzym wyzwaniem.Ile razy lapalem sie na tym ze to nie ja ,bo
            zawsze w podobnej sytuacji robilem i mowilem inaczej.Niejednokrotnie wbrew sobie
            aby tylko udowodnic,ze to ja mam racje.Sadze ze dzieki temu ze udalo mi sie
            przlamac i wyzbyc sie zakorzenionych przez lata zachowan
            pozwala mi zachowac trzezwosc.Dzis juz nie robi na mnie zadnego wrazenia,ze
            robie cos niezgodnie z soba,ze jestem uczciwy wobec ludzi,ze potrafie powiedziec
            innym co mi sie w nich nie podoba.
            Kiedys w takiej sytuacji nie mowilem nic lub kiedy mowilem oczekiwalem
            konfrontacji slownej lub silowej.Zauwazylem ze nikt rozsadny za prawde sie nie
            obraza lub wyprowadza mnie z bledu uzywajac do tego argumentow.To dziala i w ten
            sposob zdobywam szacunek wsrod ludzi posrod ktorych przychodzi mi zyc...
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 15:36
              przyzwyczaic aby zyc w prawdzie.Zakodowalem sobie z terapi i
              mitingow ,ze to
              jedyna droga aby zachowac stabilna trzezwosc.Ale wiedziec o tym ,a
              wprowadzic to
              w zycie okazalo sie duzym wyzwaniem.Ile razy lapalem sie na tym ze
              to nie ja ,bo
              zawsze w podobnej sytuacji robilem i mowilem inaczej.Niejednokrotnie
              wbrew sobie
              aby tylko udowodnic,ze to ja mam racje....




              Ostatnio czytalem w pewnej gazecie o pojeciu autentycznosci.
              I coz, nasunela mi sie refleksja- co to znaczy "byc soba"?

              Tak naprawde- jak zreszta mowi ten artykul- nikt nie ma jednej
              twarzy.Czlowiek przybiera rozne maski, postaci, roznie sie zachowuje-
              i to jest normalne.

              Proba szukania autentycznosci na sile rodzi paradoksalnie sztucznosc-
              bo nasze zachowania sa wyrachowane, nie sa spontaniczna reakcja-
              czyli "nami"- a tylko zestawem " co sie powinno a co nie powinno".

              Na nasza tozsamosc i autentycznosc skladaja sie wszytskie
              doswiadczenia zyciowe, pozytywy i negatywy.

              Oczywiscie, wydarzenia przykre i ich przykre konsekwencje w postaci
              zwichrowania osobowosci czy kontaktow z ludzmi dobrze jet poprawiac-
              ale na zasadzie autentycznych doswiadczen i przeyslen, a nie wedlug
              podrecznika.

              W innym razie stajemy sie karykatura, takim nawiedzonym klonem
              tysiaca innych postaci, przewidywalnym i nudnym- i to jest
              autentycznosc?

              • daleh Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 18:04
                beka...
                Proba szukania autentycznosci na sile rodzi paradoksalnie sztucznosc-
                bo nasze zachowania sa wyrachowane, nie sa spontaniczna reakcja-
                czyli "nami"- a tylko zestawem " co sie powinno a co nie powinno".
                -------------------------------
                Moze zle zostalem zrozumiany,ale chodzilo mi o cos innego.Poprostu kiedy
                reagowalem inaczej niz zazwyczaj ,to po chwili docieralo do mnie,
                ze w podobnych sytuacjach reagowalem inaczej.Nie ma nic w tym zlego,
                poniewaz teraz to juz standartowe zachowanie u mnie i bardziej mi pomaga w zyciu
                jak przeszkadza...Poprostu nie dziwi mnie ze nie wybucham,potrafie czesciej
                przeprosic i stalem sie mniej konfliktowy.
                Nauczylem sie przedstawiac swoje racje ,bez zbytecznych emocji.
                Zauwazylem ze ta droga latwiej jest kogos przekonac, uzywajac przedewszystkim
                argumentow...
          • ela_102 Re: Uzalezniony umysl . 20.01.08, 19:58
            Żyłam w alkoholowym domu...
            potem z czlowiekiem uwikłanym syndrom agresji..
            przeszlam w zyciu ocen klopotow..
            doznalam tez ogrom szczescia..
            nie moge sobie jednak wyobrazic PIEKLA w ktorym zyje ta kobieta..
            • corsica1 Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 10:47
              Ehhh , a w temacie nic ? Artykuly nieciekawe ?
              Moze chociaz na pytanie hepika warto odpowiedziec ?

              A co do piekla . Zycze ci takiego , jak moje :)
              Ca. 300m2 , dobre auto , nieuzalezniony facet .
              Klub sportowy niedaleko domu , wlasnie wrocilam z porannej gimnastyki .
              Wiem tez , ze teraz jest Karnawal .

              Jedno mnie martwi bardzo , pogoda pod psem . Ale na to wplywu nie mam .
              Mam za to wplyw np. na to , iz na jaraselowym forum juz nie umieszcza sie
              "literatury" .
              A moze i na cos jeszcze bede miec wplyw , jak mi sie zechce .

              milego tygodnia :)

              • aaugustw Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 10:55
                corsica1 napisała:
                > A moze i na cos jeszcze bede miec wplyw , jak mi sie zechce .
                ________________________.
                Zapomnialas o sobie...!?
                A... ;-))
              • ela_102 Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 11:47
                Ano widzisz corsica..
                Pikło jest w nas...i o nim tutaj piszę.
                Bo św.Franciszek nie miał przecież klubu sportowego w okolicy ani
                uzaleznionej żony ani auta a juz za zycia znajdował się w niebie..
                nie rozumiesz ...o czym ja piszę.
                Pisanie literatury to tylko smerfetki sprawa...
                nawet nie wiem czy pisze czy nie pisze...
                natomiast twoje sledzenie tych poczynan...i przemyslenia w tym
                kierunku to jest wlasnie to pieklo ktore sobie zgotowals..
                a to bardzo dalekie jest od przezywania Karnawalu...
                choc sport pomaga wyrzucic złośc i agresję...tego akurat gratuluje:-)

                Klub sportowy wykup na wlasnosc ...bardzo ci sie przyda;-)
                • ela_102 Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 11:54
                  cosik mi wcięło..zanim pojdę w góry...
                  odpowiem ci jeszcze..
                  Krzychu czyta meile tych ktorzy do niego napiszą i zawieraja w sobie
                  treśc wartą jego zdaniem przeczytania.
                  czyta meile Jarsa i moje i Grazynki i leszka i jacka i guski...i
                  masy jeszcze osb...ktore to On wybiera.
                  czyta tez te pelne zlosliwosci...pisz..posluchamy:-)
                  • corsica1 Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 17:07
                    No i ty Elu jestes WYBRANA .
                    Pieknie :)

                    Smiejemy sie , ze odkad jaras zawiozl cie do studio , poczulas sie "namaszczona" .
                    Malo odporna na "slawe" jestes . :)
              • e4ska Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 12:12
                Hepik zapytał - ale czyja to wina, gdy konia kują, a żaba nogę podstawia?

                Na forum, gdzie ze stopką już nie wpuszczają, jaras zamieścił wpis:

                "audycja Wieczorne Rozmowy odbywa się w niedzielę wieczorem i jest skierowana do
                ludzi, którzy w ów niedzielny wieczór zastanawiają się jak pokazać się jutro
                życiu...

                tematem przewodnim jest refleksja z książeczki "XYZ", czytane są maile w temacie
                oraz prowadzone są rozmowy telefoniczne, często zapraszani są goście

                dla mnie jest to miejsce spotkań alkoholików z wielu stron świata, sam jestem
                aktywnym uczestnikiem, pisze tam maile i robię to ponieważ równocześnie prowadzę
                subskrypcję również związaną z "XYZ"

                wcześniejsze audycje można odsłuchać dzięki ludziom, którzy gromadzą jej
                archiwum na stronie o wymownej nazwie "XYZ" zamieszczanej w xxxxxxx"

                --------------------------------------------------------------
                Nie odsyłam linkowo - żeby w reklamie nie współuczestniczyć.

                Wydaje mi sie, że z góry żaden działacz czy zapaleniec nie jest w stanie
                rozpoznać góró. Akurat - śmieszne - na naszym forum temat przerobiony został ku
                powszechnej zgrozie - i być może przyda się na otarcie pleśni w środowiskach,
                do których nie po drodze eskom. Szkoda jednak energii na dźwiganie garbu - w
                każdej pracy, w każdym przedsięwzięciu. Przecież nikt sie przed garbem nie
                uchroni - bo taka garbu natura.

                Fajny jest np. link jarasa:

                "Założyłem listę mailingową xxxxxxxAA, w której mam zamiar rozsyłać materiały
                dotyczące 12Kroków-AA.

                Mam do Ciebie gorącą prośbę o wypełnienie sondy, która ma wskazywać cel
                powstania tej drugiej listy. Kliknij w xxxx AA.

                Dziękuję za współpracę. Właśnie tak możemy stać się pomocni dla tych, którzy
                jeszcze cierpią".
                --------------------------------------------------------------

                "dla tych, którzy jeszcze cierpią" - zamieniło się w wyświechtany frazes,
                śmieszny jak leninwieczniezywy.

                Nie ma niczego złego w tym, że zapaleńcy budują pomocowe formacje, inicjują
                wspólnoty - jednak nie każdy może być lokomotywą. Do tego konieczna jest własna
                para.

                Trzeba umieć pisać, mówić i mysleć. Mieć szerokie horyzonty, posiadać tę "iskrę
                Bożą". Wtedy dopiero pędzi lokomotywa.

                Wagoniki ze śmieciami zebranymi tu i tam obciążają lokomotywę - więc albo skład
                zardzewieje na bocznicy, albo trzeba odciąć ciężki i chybotliwy wagonik, by
                pociąg wreszcie ruszył.

                Każdy sie broni przed rdzą - a my jedziemy dalej;-)))
                • ela_102 Re: Uzalezniony umysl . 21.01.08, 16:31
                  Eska:-)
                  na LOKOMOTYWĘ!!!!!!!!!
                  nuda ..nuda..nuda...
                  Ty se tak pisz...a ja sobie połażę:-)
                  • corsica1 zaba noge podstawia 21.01.08, 16:55
                    No wlasnie .
                    Slusznie prawisz e4ska .
                    Lokomotywa jest . I wagoniki bez pomyslu na autokreacje .
                    I na zycie .
                    Nudne , przemadrzale . I pazerne na energie czerpana od innych .

                    Podobna sprawa z literatura wklepywana na forum .
                    User moze tylko tyle na ile pozwala mu admin .
                    Czyli Jaras . I o czym tu rozmawiac ?
                    O Gutku robionym w konia przez dwa dzielne wagoniki ?
                    O smerfetce wpuszczanej w maliny ?

                    W sumie , mnie wagoniki nudza . Maja rozklekotane kolka i robia strasznie duzo
                    halasu .
                    Wymalowane w Hasla i madrosci sciagniete z terapii ,mityngow .
                    Nic od siebie . Poza zajadla obrona tej nijakosci i wtornosci .

                    I tu wroce do artykulu W.Eichelbergera
                    [...]Jednak najbardziej niebezpieczne jest to, że uzależnienie staje się naszą
                    pozorną tożsamością uwalniającą nas od konieczności poszukiwania naszej
                    tożsamości prawdziwej. I tak np. alkoholik na pytanie: "kim jesteś?" -
                    odpowiada: "jestem alkoholikiem".[...]

                    Ano , jest . Smutne , gdy tylko alkoholikiem .
                    Na szczescie malo jest takich papierowych postaci .

                    Kilkanascie lat temu audycja , do ktorej przypial sie jaras a teraz Ela ,
                    uratowala mi zycie.
                    Wedy parze rozklekotanych wagonikow daleko bylo do jakiejkolwiek trzezwosci .
                    Tak jak teraz do samodzielnosci i kreatywnosci .

                    I po co ja to pisze ? Zeby mnie Ela uczyla , ze sport jest zdrowy ? :)



                    • daleh Re: zaba noge podstawia 21.01.08, 18:10
                      corsica...
                      Wymalowane w Hasla i madrosci sciagniete z terapii ,mityngow .
                      Nic od siebie . Poza zajadla obrona tej nijakosci i wtornosci .
                      ---------------------------------
                      Jaras byl bliski mnie przekonac ,ze myle sie twierdzac ze nic nie maja do
                      przekazania od siebie.Wczoraj wymienilismy wiele postow z Jarasem i dowiedzialem
                      sie tylko tyle,ze on wie ,ale nie powie co wie...
                      Bo jemu dane bylo to zobaczyc po przerobieniu 4 i 5 kroku,ale co zobaczyl milczy
                      jak grob...
                    • aaugustw Re: zaba noge podstawia 21.01.08, 18:46
                      corsica1 napisała:
                      > ... I o czym tu rozmawiac ?
                      > O Gutku robionym w konia...
                      _____________________________.
                      Corsica, dziekuje Ci za wyrazy
                      wspolczucia i troske przy tak
                      romantycznym tytule...! :-ß
                      Czuje, ze bedziemy udana para...!
                      A... ;-))
                    • ela_102 Re: zaba noge podstawia 22.01.08, 23:03
                      corsica:
                      Kilkanascie lat temu audycja , do ktorej przypial sie jaras a teraz
                      Ela ,
                      uratowala mi zycie.

                      Mi życie uratowali ludzie którym na mnie zależało...
                      jeżeli za jakieś kilka lat...zrobi mi sie tak samo jak Tobie to uznam
                      ze nie byłam tego warta.
                      • corsica1 Re: zaba noge podstawia 24.01.08, 09:56
                        ela_102 napisała:

                        >
                        > Mi życie uratowali ludzie którym na mnie zależało...
                        > jeżeli za jakieś kilka lat...zrobi mi sie tak samo jak Tobie to uznam
                        > ze nie byłam tego warta.
                        >

                        Elu , poniewaz ty i twoj partner czytujecie i cytujecie Leszka Zadlo , to ja ci
                        polecam fragment wiekszej calosci :

                        [...] Jeśli miałeś potrzebę udowadniania, że żyjesz, potrzebę konkurowania z
                        innymi, to z pewnością prowokowałeś ich do tego, żeby cię zauważali, żeby ci
                        okazywali uznanie, pogardę, cokolwiek, bylebyś był przez nich zauważony. A jeśli
                        ktoś nie dał się sprowokować i nie zauważał twej wściekłej walki o zauważenie?
                        O, wtedy w twoim mniemaniu był KRETYNEM lub TCHORZEM .

                        Musiałeś to sobie tak tłumaczyć, ponieważ bolało cię jego lekceważenie. Przebacz
                        więc wszystkim, którzy cię ranili. Pozwól innym być takimi, jakimi są. Przestań
                        ich prowokować, a wtedy oni przestaną prowokować ciebie i pozwolą ci być takim,
                        jakim jesteś. Ale to wymaga odkrycia, jakim jesteś naprawdę [...]

                        Mozesz rowniez postepowac zgodnie z tym co sama piszesz .
                        Np.

                        " Od zawsze wydawało mi się, że w życiu kieruję się dobrymi pobudkami.Uważałam
                        się za osobę szlachetną i wypełnioną "chrześcijańskimi" wartościami.Nie wiedzieć
                        tylko czemu ciągle wpadałam w klopoty dając się wielu ludziom wykorzystywać a
                        nawet gnębić, a to niezwykle sprzyjało budowniu uraz i przeżywaniu niekończących
                        się złości.
                        Napędzałam tę maszynę niczym samochód sportowy który po wrzuceniu 5 biegu
                        zawiózł mnie do otchłani zwanej "alkoholizm".Miałam to szczęscie nie ulec
                        śmiertelnemu wypadkowi ,a nawet miałam szczęście zmienić swoje życie na takie w
                        którym nie ma już miejsca na pilęgnowanie uraz i symbiozowanie z
                        nienawiścią.Wcześniejsze życie nauczyło mnie dokąd takie działanie prowadzi, a
                        ponieważ należę do mądrych dziewczynek nie chcę powtarzać własnych błędów.Zdarza
                        się niejedokrotnie ktoś , kto mnie usilnie do tego świata zaprasza...nie
                        ulegam.Z łatwoscią rozpoznam złość , przebaczam i idę dalej. Tego nauczył mnie
                        program AA bo przecież nie na tą osobę mam wplyw lecz na siebie. "

                        Zeby nie bylo , ze pisanie sobie a zycie po staremu .

                        Ja definitywnie koncze wszelkie z toba rozmowy , bo szkoda naprawde mojego czasu .


                        • ela_102 Re: zaba noge podstawia 24.01.08, 11:21
                          corsica:

                          Ja definitywnie koncze wszelkie z toba rozmowy , bo szkoda naprawde
                          mojego czas


                          Bóg jest Wielki!!!!!
                          ale rozmow miedzy nami nigdy nie bylo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka