Dodaj do ulubionych

"Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka ;)

14.02.08, 03:35
Moja najnowsza hipoteza jest taka, że "samodzielnie" udaje się wytrzeźwieć tym, którzy mają stabilne zaplecze emocjonalne - kochające (przynajmniej po części) rodziny, dzieci, nawet nowe oddane kobiety.

Nie jest to oczywiście warunek wystarczający (patrz przypadek Wolfa), ale w zasadzie chyba konieczny w życiu reformującego się pijaka. Natomiast ci, którzy takiego zaplecza przy zaprzestawaniu picia nie mają, z większym prawdopodobieństwem odnajdą się w AA.

Co są sądzicie o tej tezie?

PS. Wolfie, "urzekła mnie Twoja historia". Jeśli wolno mi spytać - czy piłeś, gdy poznałeś żonę? Jeśli tak, czy usiłowała to zmienić? I kiedy po raz pierwszy próbowałeś przestać pić?

<:3)~~ brrrum :)
Obserwuj wątek
    • 1962wolf Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 09:00
      myszabrum napisała:

      itd itd etc............
      co to znaczy "samodzielnie" wytrzeźwieć?
      kiedyś o tym już gdzieś była rozmowa. pomijam wątki , gdy
      ktoś pojechał w bieszczady , zapuścił brodę niczym mojżesz i
      sobie tam siedzi niczym gnom.
      chyba kązdy alkoholik , który stawia czoło swojemu nałogowi-
      trafia na terapię na dłużej , krócej, prawie każdy ociera
      się o AA. szuka wsparcia w zapomnianej dawno religii, liczy
      na pomoc rodziny, szefa w firmie.....możliwości jest wiele.
      napisałaś o tak zwanym stabilnym zapleczu----a tak się
      składa,że akurat wczoraj podpuściłem AAugusta na pewne
      wypowiedzi-i usłyszałem dokładnie to , czego się spodziewałem.
      że aaugust /sory aaugust/ wytrwał z zoną okres początkowy
      trzeźwienia, że był cierpliwy, męski i coś tam jeszcze pisał.
      czyli pewna wyjątkowość
      no i to się dość klarownie wpisuje w pewien obraz ludzi
      pracujących intensywnie na tak zwanym "programie 12 "-otóż w
      pewnym momencie dostrzegają oni ,że rodziny a zwłaszcza żony
      zaczynają im przeszkadzac w ich trzeźwieniu. ,że niby nie
      nadążają za ich wewnetrznym rozwojem. a swoją drogą jest
      zadziwiające, jak co który ortodox wyskakuje z textami, to
      usta pełne ma ducha, rozwoju i innych takich miazmatów. a
      gdy się czyta normalnego aa-owca-on owszem coś wspomina i
      ozmianach itp,ale nie akcentuje nieustannie swoich przemian.
      wracając do walę tynków:
      wielu tak zwanych ortodoxów -było centrum swoich rodzin
      poprzez ich kłopoty gdy chlali,ale potem gdy wytrzeźwieli
      nic się właściwie nie zmieniło-nadal są pępkeim swego świata
      i wszystko musi się kręcić wokół nich-a jesli się kręcić
      nie chce, to niech spada,chocby to była zona i dzieci.

      odpowiem Ci mysza na Twoje pytanie , bo mam na to ochotę:
      gdy poznałem zonje-moje picie trudno było nazwac piciem-to
      była raczej towarzyska odmiana spędzania czasu.
      potem ,wiele lat udawało mi się oddzielać pewne moje
      poczynania od zycia rodzinnego. jak jeckyl i hayd-no tak w
      przeniśni.
      żona w pewnym momencie zorientowała się ,że coś jest nie
      tak. i oczywiście usiłowałą jakoś na mnie wpłynąć-efekt był
      taki ,że jeszcze bardziej zacząłem oddzielać chlanie i
      okolice od rodziny,ale sama wiesz, że w końcu przestaje się
      to udawać.
      kiedy próbowałem1 raz przestac pić? świadomie z poczuciem ,że
      chlam inaczej niż moim bliscy i znajomi na których mi
      zalezy?
      chyba pod koniec lat '80--------potem znalazłem
      sposób ,który w terapii nazywają "piciem kontrolowanym"-
      oczywiście nie piłęm z złudnej nadziei ,że coś kontroluje
      w istocie- natoamist kontrolowałem w ten sposób ewentualne
      skutki chlania, swoje zycie zawodowe, itd.
      chlałem w sposób przemyslany choć do upadłego-----czyli :
      planowałem sobie dni w które się uwalę, poza domem i poza
      miejscem zamaieszkani,a potem wracałem do życia i tak
      naokrągło kilkanaście chyba lat. ale w końcu i psychika i
      zdrowie i inne hamulce puściły.
      tak to już jest.
      ja doskonale wiem ,że mam w jakiś sposób emocje popaprane.
      ale nie potrafię udawać,że dzieki tej wiedzy , czy innej
      diagnozie nagle sobie uświadomiłem ,że nie lubiłem właściwie
      pić wódki, nie lubiłem robić rzeczy złych, bo to bujda na
      resorach.
      od 2 lat na poważnie się szarpię sam ze sobą-rodzina ma
      już tego z całą pewnością dość-bo o ile udało mi się
      odbudować sporą częśc naszego wzajemnego zaufania, uczuć.
      pewnej sfery materialnej /co jest bardzo istotne w
      zyciu ,nie sa to żadne drugorzędne sprawy /to każde moje
      kolejne wywalenie się jeszcze bardziej ich boli.
      bo zwyczajnie czują się oszukani poraz kolejny, wykorzystani.
      wiesz mysza....idę na terapię nie w nadziei na cud jakiś.
      nie po to by uspokoić bliskich i dac im 6 tygodni spokoju.
      idę bo jestem metodyczny i bardzo zorganizowany.
      od dziecka byłem bardzo samozdyscyplinowany-co nie znaczy ,że
      byłem grzeczny.

      • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 09:31
        Zgadzam się w zupełności z "walętynkową" tezą Myszy, tym bardziej, że przystaje ona do opracowania naukowego Justyny Żulewskiej, przedstawionego jakiś czas temu na tym forum. Wsparcie rodziny, bliskich, szczgólnie kobiety, bez względu na to czy "nowa", czy "używana", dzieci, nie do końca stłamszone i jeszcze inne czynniki interpersonalne oraz środowiskowe. Pozwala to na pokonanie uzależnienia bez uczestnictwa w AA i zajęciach terapeutycznych. Tylko, jakby to zwał, jest to też specyficzna "grupa wsparcia"
        Ja miałem szczęście taką mieć.

        W związku z tym wszystkim wspierającym i wspieranym Walentynkom wszystkiego najlepszego.
        • 1962wolf Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 09:51
          janulodz napisał:

          > Zgadzam się w zupełności z "walętynkową" tezą
          Myszy, ...............
          >. Tylko, jakby to zwał, jest
          > to też specyficzna "grupa wsparcia"
          > Ja miałem szczęście taką mieć.
          ...........................
          i to jest własnie to tak zwane trzeźwienie , podobno
          samodzielne.
          samodzielnie to sobie wiążemy sznurowadła
          samodzielnie możemy kupić flaszke w sklepie i ją wychlać
          ale żyć , a nawet trzeźwieć/cokolwiek to znaczy/ samodzielnie
          się nie da.
          to takie nieporozumienie pewnie w pojmowaniu istoty znaczenia
          pojęcia "samodzielnie".
          dal pewnej grupy/nie wszystkich/ osób z kręgu terapeutyczno-
          aaowskiego.
          wszystko, co nie ma oparcia w grupie sekciarskiej- jest dla
          nich samodzielne. a zatem skazane na klęskę. i pomijam już
          fakt czy ktoś pije, bo to akurat jest jakiś tam miernik.
          ale dla ortodoksa klęską jest sytuacja gdy alkoholik nie
          pije 10 lat, ma rodzinę, jeźzi z nią na wakacje, pracuje i
          ma na koncie jakieś środki,lecz ani razu nie był na zlocie
          trzeźwych w licheniu i nie obchodzi hucznie rocznic swego
          niepicia gdzie dostaje w prezencie rocznicowe dromadery.
          zawsze mnie nachodzi taka mysl gdy widze niektóre zachwyty
          rocznicowe:
          najszczęsliwszy to chyba jest alkoholik trzeźwy beduin-bo co
          rano wyjdzie z namiotu to widzi dromadera-a jak zobaczy
          kiedys baktriana z 2 garbami-to bęzie znaczyło ,że ma nawrót
          i jest pijany na sucho.


    • 1962wolf Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 09:23
      tak mi się coś skojarzyło mysza:
      przez jaieś 11 lat pracowałem z pewnym facetem-na swój
      sposób się kumplowalismy. on miał taka wyporność organizmu
      na alkohol ,że ja bym umarł gdybym, pił te ilości na raz
      co on.wszyscy padalismy pod stół a On był w stanie
      funkcjonowac zawodowo. kiedyś wyleciał z 15 metrów wysokości
      i poza potłuczeniami nic mu się nie stało....fakt trzeźwy
      nie był.
      miał takie jakieś "coś" w sobie-był jak maszyna do
      zarabiania kasy-jak robił to robił i nic go nie potrafiło
      powstrzymać. , grał w pingla jak Grubba, na imprezach walił
      się jak szatan za 3 .za co się wziął wszystko mu
      wychodziło.takie zwierze, albo dziecko szczęścia jak kto woli.
      jak chlał to miesiąc-przepuszczał straszne ilości pieniędzy
      pół jego miejscowości piło za jego pieniądze.a jak
      wytrzeźwiał to odrabiał to wszystko w dwójnasób, był grzeczny
      w domu idealny mąż i ojciec/ dodam ze po pijaku sie w
      domu nie awanturował, w ogóle mało bywał w domu pijany/. i
      teraz mozna sobie zadać pytanie.gdyby nie chlał wcale w taki
      sposób jak to robił, to ile by w zyciu osiagnął? a
      osiągnął wcale nie tak mało, a jak na polskie warunki
      całkiem sporo. zona mu poprostu wybaczała jego excesy ,a w
      poewnym momencie chyba uznała swoją bezsilność. poprostu
      takiego go kiedyś pokochała.takiego zwierzaka , którego
      zazdrościły jej wszystkie laski z okolicy.
      i to na pewno nie byłem ja.żeby kto mnie nie posądził o
      jakieś licencjonowane opowieści o samym sobie pod pozorem 3
      osoby.
      nie wiem co się z nim teraz dzieje-gdy z nim ostatni raz
      piełm wódkę był w strasznym stanie fizycznym-rzygał po każdej
      lufie,wyrywało mu flaki. ja bym tak nie potrafił. gdyby
      picie mi sprawiało już taki ból . to bym przestał.
      pijałem strasznie, zwłaszcza ostatni czas przed 2 laty-ale
      chlanie do ostatka sprawiało mi ulgę-mimo poczucia winy.
      nie kumam tego-ale wcale nie staram się skumać.
      • dzik0 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 10:04
        Wytrzeźwiałem(trzeźwieję)jedynie dla tego,że mam żonę i rodzinę.
        • 1962wolf Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 10:29
          dzik0 napisał:

          > Wytrzeźwiałem(trzeźwieję)jedynie dla tego,że mam żonę i rodzinę.
          .według mnie jest to wystarczający powód
          zycze powodzenia i szczęścia
          a jesli ktoś uważa ,że powinno sie trzeźwieć głównie dla
          samego siebie.............to też jest to dobry powód, ale
          nie jedyny wart zawracania sobie nim głowy.
          zresztą.................jesli ktoś nie znajdzie opdowiedzniej
          motywacji , chocby i strachu przez smiercią w rynsztoku-to
          jego wybór
          nawet mocno pijany -dokonuje wyboru
          kupić litr w sklepie, czy 2 litry ruskiego "technika z
          wodą" na mecie
    • trzydziestoletnia Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 11:22
      Ciekawa hipoteza brummyszo :) Tylko problem z tym "emocjonalnym zapleczem" w postaci rodziny i bliskich u latami pijacego (wiec tym samym krzywdzacego, zaniedbujacego wiezi) alkoholika.
      • 1962wolf Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 11:45
        trzydziestoletnia napisała:

        > Ciekawa hipoteza brummyszo :) Tylko problem z tym "emocjonalnym
        zapleczem" w po
        > staci rodziny i bliskich u latami pijacego (wiec tym samym
        krzywdzacego, zanied
        > bujacego wiezi) alkoholika.
        ............................
        dlatego jak sądze Mysza uzyła cudzysłowu przy <samodzielnym>,
        bo jedni jeszcze te zaplecze mają
        drudzy już je stracili,
        a jest też bardzo duzo takich ,co go nie mieli nigdy
        i choć mało kiedy się z myszą zgadzam, tym razem się
        zgazdam
        ale wydaje mi się ,że jej "hipoteza" nie była uzyta w formie
        <oczekiwania spełnienia warunku>
        poprostu to takie spostrzeżenie
        jesli jakaś rodzina jest już tak upodlona przez pijaka i
        ma tego dość. to byłoby niczym nieuzasadnionym oczekiwniaem
        od niej , by byli "zapleczem" jesli juz nie mają na to ani
        ochoty , ani siły.
        nawet w tym przejawia się pewna prawda-równość nie istnieje
        i całe szczęście
        jeedni z nas mieli sporo szczęścia
        jeszcze inni go nie mieli
        sa też pewnie tacy co nie skrzywdzili bliskich tak bardzo,
        że już nie mają nikogo
        i jest jeszcze coś takiego -jak uczucia silniejsze niż
        rozum, instynkt samozachowawczy
        mozna zresztą mnożyć te przykłady i podziały w nieskończoność
        każdy pijak niby podobny do drugiego
        każda zona pijaka ma z cała pewnością podobne do innych
        współuzależnionych doświadczenia
        ale na tym wszelkie podobieństwa się kończą
        to troszkę tak jak z jazda na rowerze
        chyba każdy na nim potrafi jeździć
        ale tylko niektórzy sa w tym utalentowani i dostali żółta
        koszulkę lidera.

    • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 11:57
      To troche tak jak by napisać...ze dobry samodzielny katolik moze zyć
      bez cerebry...bez mszy...bez komuni...bez Swiąt...byle byl dobrym
      czlowiekiem...i rzeczywiscie moze tak zyć...
      Alkoholik pewnie tez moze życ bez Mityngów...ale sa i tacy którzy
      tego nie chcą...
      Ich wyborem jest taka scieżka..
      to nie jest objaw slabosci...lecz duchowości...

      czym msza dla katolika...
      tym mityng dla alkoholika...

      dla mnie i jedno i drugie jest ważne..
      nie jestm i nie byłam kimś kto sobie nie radzi..
      nie jestem i nie bylam kims kogo nikt nie kochał..
      nie jestem i nie bylam emocjonalnie wynaturzona...
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 12:20
        Mysza, to jest stara ludowa prawda- jak chlop nie ma baby to sie
        predzej czy pozniej rozpije:)

        I cos w tym musi byc- uwolnij bande facetow, zabierz im kobiety- i
        co beda robic?
        Chlac. Patrz wojsko, hotele robotnicze, nawet zgrupowania kadry
        pilkarskiej.

        A teraz w ramach postepu to nawet i kobiety podpadaja pod ten
        schemat.


        Z drugiej strony- jak nie masz drugiej polowy, to nie masz wlasciwie
        hamulcow, nie masz jakichs wiekszych obowiazkow, nie masz kotwicy,
        zaplecza- i duzo latwiej jest pic.

        Sam wiem po sobie- jako ze jestem samotny ( chlip chlp:)
        Ale sam wiem, ze nawet niekoniecznie bedac w zwiazku "parowym" ale w
        bliskiej przyjazni z kobieta inaczej p[atrzy sie na pewne rzeczy.
        No chyba ze ta pani tez lubi sobie chlapnac- o to najwieksza
        tragedia, jak sie dobierze dwie oliwy, gleba murowana.
        • 1962wolf Re: "do beki 14.02.08, 12:34
          kiedyś .bodaj Falandysz. też pijak , i alkohlik trzeźwy -
          upublicznił pewną zasade nizbyt jednak popularną:
          gdy facetów trzymac zbyt długo w spokoju toi sie
          degenerują. dlatego keidyś co jakiś czas wybuchały wojny z
          całym solwim barbarzyństwem-ale przywpracały one potem
          peswnego rodzaju spokój, eliminowały osobniki psychopatyczno-
          nadpobudliwe itd itd
          a Ci co wracali do domów-zajmowali się odbudowyaniem,
          rozmanżaniem ,kochaniem dzieci, i wiedzieli co jest wartością
          nadrzędną w zyciu.ich wiedza starczała na tylko kolejne dwa
          pokolenia-bo mniej więcej na dziadkach kończy się jaka
          kolwiek więź międzypokoleniowa----reszta pamięci społecznej
          dalej nie sięga.
          i ja się chyba z tym zgadzam-choć to dośc smutna teoria
      • 1962wolf Re:ela_102 napisała: 14.02.08, 12:28
        " czym msza dla katolika...
        > tym mityng dla alkoholika..."
        pierwsze zdanie jest prawdziwe Elu-katolik bez swojego
        kościła nie jest katolikiem-to nawet wynika z samej istoty
        znaczenia słowa <katolikos>
        natomiasst drugie zdanie jest prawdziwe tylko dla Anonimowych
        Alkoholików-a nie dla alkoholików
        , bo alkoholikiem jest zarówno ten pod płotem w
        obszczanych spodniach , jak i Ty , i ja, i nawet ten z 20
        letnim stażem w niepiciu chodzący zamiast do kościołą do
        teatru.
        "duchowość" to nie jest pojęcie właściwe tylko dla jednego
        rodzaju "uduchowionych"-to pewna cecha czysto ludzka, tak
        zwane uczucia wyższe świadome i zalety naszej umysłowości
        odrózniające nas do zwierząt.
        dla Ciebie zapewne duchowośc to pewna forma transtendentnej
        istuty w postaci duszy
        a dla mnie to 1o miliardów neuronów połączonych w naszym
        mózgu z innymi neronami przy pomocy tysięcy synaps /tak w
        skrócie/
        i mój zachwyt budzi , tak samo jak pewnie i twój "kaplica
        świętokrzyska", "ołtarz miariacki wita stwosza", "sąd ostateczny"
        hansa holbeina, czy choćby to :

        www.youtube.com/watch?v=7_IKcMl_a9A
        zakłądam ,że Ci się sposoba-ja to lubię ,choć jest
        wyświechtane do niemozliwości.
    • yuraathor Nie pasuję do hipotezy, Myszko 14.02.08, 17:40
      Obecnie zblażamy się z żon do 25 lat pozycia, lata 1992-2002
      przepiłem z czego 1997-2002 piłem destrukcyjnie. Rodzina moja wciąż
      była ze mna, nawet wtedy gdy było tragicznie.
      "samodzielnie" udawało mi się max na trzy miesiące po tym okresie
      wracałem do chlanie i za kazdym razem było gorzej, mimo to żona,
      córka, syn wciąż mieli nadzieję, byli ze mną. Miałem gdzie wracac,
      nawalony, ale jednak ojciec, mąż.W czasie największego opętania mnie
      przez alkohol, jeszcze urodziła mi syna (teraz 9 lat)

      Miałem zaplecze do samodzielnego zaprzestania picia a nie
      potreafiłem tego zrobić.
      Trafilem do AA i okazalo się ze to jest to czego mi trzeba.
      Moja pani byla na jednej rozmowie w Al-anon i na tym poprzestala.
      Obecnie dzielę swój czas na rodzinę i wspólnotę. Wolfowi napiszę że
      owszem bywam w Licheniu na dniach trzeźwośći na koniec lipca, cztery
      razy już byłem.Dla mnie to magiczne miejsce i ten miting pod
      gwiaazdami dla 2000 uzaleznionych. no w 2007 padal deszcz. Jeżdżę
      tam sam, w znaczeniu bez żony. Co ciekawe nie byłem jeszcze w
      licheńskiej bazylice wewnątrz, jakoś poświęcona ziemia w stopy mnie
      parzy.
      Rocznicę wyprawilem ostatnio piątą, wcześniej trzecią innych nie
      robilem. Dobrze mi tak jak jest.
      Z mitingów , zlotów, zjazdów AA wracam do domu , zawsze trzeźwy i
      zawsze czeka na mnie małżonka.Zawsze pyta :i jak tam ,był ktoś
      znajomy ? a ja zawsze mówię :nie mogę Ci powiedzieć( zgodnie z
      tradycjami AA) i ona to akceptuje.
      a nie chce mi sie już klepać w klawisze
      • 1962wolf Re: Nie pasuję do hipotezy, Myszko 14.02.08, 21:54
        yuraathor:
        czy ja Ci bronie jeździć do lichenia?
        lub doznwać poczucia wspólnoty pod gołym niebem?
        nie.nigdy nie miałem takiego zamiaru---nawet tego nie
        wysmiewam, chyba ,że mi to ktoś usiłuje przedstawić jako
        jedyny słuszny model- w dodatku jedyny wartościowy.
        ja kilkanaście razy wlazłem w zyciu na giewont, raz w
        pobliże szczytu materhorn, byłem na kilku koncertach gdzie było
        parędziesiąt tysięcy ludzi-którzy zapalniczki wnosili do
        góry, ulegali magii miejsca i czasu, wzruszało ich piekno
        słów i muzyki--i zaręczma Ci ,wszyscy którzy byli w tych
        miesjcach o których napisałem byli tam poto by odczuć magię
        i coś co ludzi łączy-----------i pijanych tam też nie było.
        i chyba dośc dobrze rozumiem to co opisałeś na temat swojej
        rodziny. bo pewnie miałem dośc podobnie.
        ale tak sobie myslę i chyba w tym twki jakieś nieporozumienie
        :nikt nie trzeźwieje samodzielnie.
        czyli w prózni
        Ty poprostu nie skorzystałeś, lub nie było Ci dobrze
        trzeźwieć we własnym domu-to czasami normalna rzecz.
        znalazłeś to w AA-i chwała bogu
        lepiej tam niż wcale.
        ja jednak swojego czasu nie podzielę pomiędzy rodzine i
        jakąkolwiek wspólnote.poprostu nie chce
        jesli mam już czas dzielić-to wszystko chcę dzielić z
        moimi bliskimi po równo
        zbyt wiele lat spędziłem na oddzielaniu --------ja to ja,
        oni to oni/
        trzymaj się yuraathor
        • magtomal Re: Nie pasuję do hipotezy, Myszko 14.02.08, 22:27
          Myślę, że mój Mąż też - jakkolwiek nieskromnie to zabrzmi - nie pije w jakiejś
          części dla/ze względu na mnie i nasze dzieci. Teraz jest cudowny, dba o nas,
          kapitalnie sprawdza się w roli kochającego, odpowiedzialnego ojca. I znów jest
          nam dobrze. Jest taki z natury. W jakim stopniu chce zrekompensować nam czas,
          gdy pił i związane z tym perturbacje (oddalenie, obcość etc) - nie wiem.
          • janulodz Re: Nie pasuję do hipotezy, Myszko 14.02.08, 23:06
            Mag, przesyłam ci serduszko, na szczęście.
            Nie wiedzieć czemu, was kobiety najpierw okrutnie krzywdzimy, żeby potem móc
            odkupić swe winy. Może, żebyśie wiedziały, co mogłyście stracić? :))
            • magtomal Re: Nie pasuję do hipotezy, Myszko 15.02.08, 06:35
              janulodz napisał:

              > Mag, przesyłam ci serduszko, na szczęście.
              > Nie wiedzieć czemu, was kobiety najpierw okrutnie krzywdzimy, żeby potem móc
              > odkupić swe winy. Może, żebyśie wiedziały, co mogłyście stracić? :))

              Też kiedyś o tym myślałam; czy - gdyby zawsze w mojej rodzinie było dobrze -
              umiałabym się tak cieszyć każdą zwykłą, codzienną chwilą? Może tak, może nie -
              nie wiem.
              • magtomal Re: Nie pasuję do hipotezy, Myszko 15.02.08, 06:37
                A za serduszko bardzo dziękuję - szczególnie miłe - bo od Ciebie.
              • arielka49 Re: Nie pasuję do hipotezy, Myszko 15.02.08, 13:33
                Mag :

                > Też kiedyś o tym myślałam; czy - gdyby zawsze w mojej rodzinie było dobrze -
                > umiałabym się tak cieszyć każdą zwykłą, codzienną chwilą? Może tak, może nie -
                > nie wiem.

                Myślałam również nad tym , jaka byłabym , gdyby nie mój alkoholizm.
                Kiedyś robiłam z igły widły. Teraz ani mi to w głowie.
                Co mogę stracić - doceniłam już dawno,dawno temu ...


                ***********************************************
                Przestańcie nazywać błędem to, co jest przeciwieństwem waszej prawdy.
        • 1962wolf Re: Nie pasuję do hipotezy, Myszko 14.02.08, 22:28
          nie wiem czemu , ale odnosze takie wrażenie po przeczytaniu
          kolejnego posta, że bardzo trudno uzyskac właściwe wzajemne
          zrozumienie intencji piszącego. coś takiego jak:postulowana
          jednomyslność i skuteczność jedyna i słuszna ortodoxów.
          ]osobiście odebrałem post Myszy-jako jedną z ewentualności, a
          nie jako obowiązującą zasade w dodatku taką , która się
          sprawdza w każdym przypadku.oczywiście napisała ,że to jej
          prywatna hipoteza, ale nigdzie nie napisała przecież ,że
          uważa ją /nawet hipotetycznie/ za jedyny wykładnik tak
          zwanego "samodzielnego" wychodzenia z czynnego pijactwa
    • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 14.02.08, 18:38
      myszabrum napisała:
      > Moja najnowsza hipoteza jest taka, że "samodzielnie" udaje się
      wytrzeźwieć tym, którzy mają stabilne zaplecze emocjonalne -
      kochające (przynajmniej po części) rodziny, dzieci, nawet nowe
      oddane kobiety. Nie jest to oczywiście warunek wystarczający (patrz
      przypadek Wolfa)...
      ____________________________.
      Dobry kawal na Walentynki...! ;-))
      (janu to napewno potwierdzi - bankowo...!
      Musze takze przyznac racje myszy, ze tam gdie chory alkoholik pije,
      tam i zgoda w domu... i harmonia... i dzieci z usmiechem na twarzy
      czekajace na powrot pijanego rodzica... - i partner(ka) nie mogaca
      juz doczekac sie seksu w oparach alkoholu... itd... itp...
      A jezeli u myszy we dwojke sie chlalo, to i radosc w takim domu
      podwojna...!!
      A... ;-))
      Ps. Ile ty jeszcze wymyslisz takich chorych hipotez...?
      Czemu nic nie robisz z soba, aby zmienic sobie to pieklo...?
    • arielka49 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 15.02.08, 13:29

      myszabrum napisała:

      > Moja najnowsza hipoteza jest taka, że "samodzielnie" udaje się wytrzeźwieć tym,
      > którzy mają stabilne zaplecze emocjonalne - kochające (przynajmniej po części)
      > rodziny, dzieci, nawet nowe oddane kobiety.


      Pisałam juz o tym wielokrotnie.
      Gdyby nie rodzina - nie wiem , czy żyłabym dzisiaj.
      Może tak - może nie.
      Jedno wiem - nie potrafiłabym żyć bez mojej rodziny.
      Tej ... nie innej .

      ***********************************************
      Przestańcie nazywać błędem to, co jest przeciwieństwem waszej prawdy.
    • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 14:47
      myszabrum napisała:
      > Co są sądzicie o tej tezie?

      trudno mi się pogodzić z tezą o stabilnym zapleczu emocjonalnym u
      pijaka... przecież to właśnie brak takiego zaplecza jest głównym
      powodem sięgania po alkohol, a odmienny stan świadomości pozwala na
      regulowanie rzeczywistości, powrót do normalności, rodziny, pracy,
      regularnego jedzenia, powoduje natychmiastowe odczuwanie emocji i
      potrzebę wyrażania uczuć... czyli ujawnianie siebie, swoich reakcji,
      swojego zdania, swojej roli... więc jak tu nie pić?

      poza tym, mam wrażenie, że piszesz o facetach, a nie o sobie, nie
      piszesz jak Ty radzisz sobie ze swoją trzeźwością, tylko jak inni to
      robią, a ja jestem ciekaw - po co to robisz, jaki masz w tym cel?
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 17:10
        aLe Jaras teraz to zamotales, trzeba chyba zrobic doktorat z
        psychologii zeby to zrozumiec.
        • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 17:21
          wystarczy głęboki wdech i wydech

          ja nie jestem psychologiem, jestem tylko facetem, który coś tam
          sobie przeżył, a potem postanowił zrozumieć co i po co, bo straciłem
          kompletnie kontrolę nad swoim postępowaniem i życiem

          teraz jak już ją odzyskałem - czyli zrozumiałem siebie i swoje
          zależności od otaczającej mnie rzeczywistości - opowiadam o sobie,
          by inni, podobnie pogubieni, jeśli zechcą, trochę szybciej niż ja,
          wrócili do normalności (cokolwiek przez to rozumieć)
          • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 00:06
            Ty jesteś przepisywacz cudzych treści - chytrasku - a na tym pustym forum, które
            zresztą opustoszało przy chytraskowym udziale - możesz być nawet brązowym
            posążkiem buddy z fałdkami...

            i zapamiętaj sobie: nikt nie ma kontroli nad swoim życiem - bo nie znasz dnia
            ani godziny. I niczego więcej - reszta jest złudzeniem.
            • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 14:42
              eska
              ...bo nie znasz dnia ani godziny...

              pamiętaj, że piszesz do gościa, do którego mówią łojezu
              fotoforum.gazeta.pl/3,0,1059550,2,1.html
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:29
                Jaras, powoli zamieniasz sie w Roberta Nowaka niejakiego, ktory
                kiedys to zamieszczal w gazecie specjalny dodatek ze zdjeciem swych
                otwartych dloni ktore lecza.
                Pod pozorem zartu ktorys juz raz zamieszczasz swoje "hipnotyzujace"
                zdjecie, moja teza jest taka, ze albo myslisz ze ktos spojrzy w oczy
                Jarasowi i go zatka- albo po prostu wydaje Ci sie ze jestes piekny i
                probujesz zwabic jakas nastoletnia alkoholiczke:)
                • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:51
                  ale w Tobie być strachu...

                  karmiąc swój strach jarasem możesz szybciej wytrzeźwieć, koniecznie
                  wydrukuj sobie zdjęcie i włóż między banknoty...

                  wizja jak możesz skończyć może Ci się przydać przy stoisku
                  monopolowym lub przy rozmowie z barmanem ;-)
      • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 17:15
        Może cię to jaras zdziwi, ale ja nie siegałem po alkohol z powodu braku zaplecza emocjonalnego.Rodzinę miałem zawsze i mój powrót do normalności, rodziny i pracy był jak najbardziej naturalny. Nie spowodował reakcji euforycznej i nie był dla mnie żadnym powodem do nawrotów.
        Musisz zrozumieć, że nie kazdy miał, jak ty.
        Nie stawiaj tez jedynie na swoim przykładzie.
        To prowadzi do absurdu. Pisz tylko o sobie.
        • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 17:27
          janu, zawsze piszę o sobie i używam swojej wiedzy o alkoholiźmie,
          jaką posiadłem od mądrzejszych niż my dwaj i nasze klony razem wzięci

          zrobiłem to, jakbyś miał jakieś wątpliwości, dla własnego dobra, co
          przyczynia się dobru moich bliskich i otaczających mnie ludzi

          Ty jeśli niczego nie straciłeś, niczego nie odzyskiwałeś, a mogło
          się tak stać tylko z dwóch powodów - nie rozumiesz tego, bądź nie
          chcesz zrozumiesz, a to, rzecz jasna, nie moja sprawa
          • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 17:36
            Ręce i majtki opadają jaras.
            Napisałeś: "używam swojej wiedzy o alkoholizmie jaka posiadłem od madrzejszych niż my dwaj.....".
            Miałeś pisać jaras o sobie.

            • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 17:42
              a Ty miałeś posiąść wiedzę lepszą jakościowo od mojej, bo pisaną w
              XXIw.
              • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 18:10
                U mnie jakość przeszła w ilość.
                Jestem trzeźwy ponad pięć lat.
                I to jest moja wiedza. Z XXI wieku
                • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 18:30
                  jak się tak zaczynasz użalać nad sobą, to przestaję Ci współczuć...

                  pl.youtube.com/watch?v=5q62dw_3ygA
                  czasem się zapominam ;-)
                  • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 00:16
                    Walnęło cię tynkowo, chytrasku...

                    Adyć Janu nie użala się nad sobą - wręcz przeciwnie!!!

                    sprawdź w enklopach netowych znaczenie słowa "przeciwnie", "wręcz" oraz
                    wyrażenia "wręcz przeciwnie".

                    I niby ty, bidny samotny gościu, współczułeś Janu... czego? a do tego sam
                    wkrótce zostajesz niby-dziadkiem - na dniach, chytrasku...

                    Człowiek jest tylko zabawką w szponach galaktyk spiralnych - więc jedyne, co nam
                    zostaje, to nie dodawać głupoty do absurdu - bo na co, po co i czemu?
                    :)))))))))))))))

                    • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 08:18
                      Eska, dla mnie jaras to nieszczęśliwy facet prześladowany przez koszmary
                      dzieciństwa i uwikłany w stworzony przez chorych ludzi układ. Wieczny tułacz,
                      ślepy wyznawca paranoidalnych tez, całkowicie podporządkowany sekciarskim ideom.
                      Wypaczony od alkoholu mózg był podatnym gruntem na te "ziarna prawdy" i
                      wykiełkowały zmieniając być może normalnego niegdyś faceta w propagandową tubę.
                      Metody żywcem przeniesione z nauk propagandowych stosowanych w każdym reżimie. U
                      nas taka szkółka nazywała sie kiedyś WUML. Litość mnie ogarnia i z nim nawet nie
                      dyskutuję. Bo po co
                      • aaugustw Pokuta , bez zadawania pokuty...!! 18.02.08, 10:51
                        janulodz napisał:
                        > Eska, dla mnie jaras to...
                        _______________________________________.
                        I potem zaczyna sie ciag dalszy pseudo-terapeutycznej wyliczanki
                        wtorujacej, nb. wyliczance, ktora wczesniej, w nocy, w godzinie
                        duchow zaprezentowala nam tu eska...! ;-))
                        Pomyslalem sobie; gdyby mnie jakis facet (tu Jaras) mial tak mocny
                        wplyw i tak mocno dreczyl, (mimo, ze on sam nie dreczy), tak mocno
                        przesladowal, (mimo, ze on sam nie przesladuje), tak mocno
                        zakorzenil sie we mnie... - odpuscilbym temu miejscu i poszedl w
                        czorty matier...! - Po co sie tak nakrecac, slinic, pienic i tracic
                        zdrowie na takich, ktorzy mi tu mowia o czyms, czego ja pojac nie
                        potrafie, mimo ze do szkoly tez chodzilem...!?
                        A... ;-))
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Pokuta , bez zadawania pokuty...!! 18.02.08, 13:18
                          aaugustw napisał:

                          > janulodz napisał:
                          > > Eska, dla mnie jaras to...
                          > _______________________________________.
                          > I potem zaczyna sie ciag dalszy pseudo-terapeutycznej wyliczanki
                          > wtorujacej, nb. wyliczance, ktora wczesniej, w nocy, w godzinie
                          > duchow zaprezentowala nam tu eska...! ;-))
                          > Pomyslalem sobie; gdyby mnie jakis facet (tu Jaras) mial tak mocny
                          > wplyw i tak mocno dreczyl, (mimo, ze on sam nie dreczy), tak mocno
                          > przesladowal, (mimo, ze on sam nie przesladuje), tak mocno
                          > zakorzenil sie we mnie... - odpuscilbym temu miejscu i poszedl w
                          > czorty matier...! - Po co sie tak nakrecac, slinic, pienic i
                          tracic
                          > zdrowie na takich, ktorzy mi tu mowia o czyms, czego ja pojac nie
                          > potrafie, mimo ze do szkoly tez chodzilem...!?
                          > A... ;-))


                          fragmety listu Adama Michnika do Czeslawa Kiszczaka z roku 1983:

                          (...) Piszę ten list wyłącznie we własnym imieniu, ale mam podstawy,
                          by sądzić, że podobnie rozumują tysiące ludzi w Polsce.

                          Doszedłem do przekonania, że składając mi propozycję opuszczenia
                          Polski:

                          1) przyznaje Pan, że nie uczyniłem nic takiego, co by upoważniało
                          praworządny urząd prokuratorski do formułowania zarzutów
                          o "przygotowaniu do obalenia ustroju siłą" lub "osłabiania mocy
                          obronnej państwa", zaś praworządny sąd do orzekania wyroku
                          skazującego. Podzielam ten pogląd;

                          2) przyznaje Pan, że wyrok jest już ustalony na długo przed
                          rozpoczęciem procesu. Podzielam ten pogląd;

                          3) przyznaje Pan, że akt oskarżenia sformułowany przez
                          dyspozycyjnego prokuratora i wyrok skazujący, orzeczony przez
                          dyspozycyjnych sędziów, będą na tyle nonsensowne, że nikogo w błąd
                          nie wprowadzą, skazanym przyniosą chwałę, a skazującym i ich
                          dysponentom - hańbę. Podzielam ten pogląd;

                          4) przyznaje Pan, że celem toczącego się postępowania karnego nie
                          jest zadośćuczynienie prawu, lecz pozbycie się przez elitę władzy
                          kłopotliwych oponentów. Podzielam ten pogląd.

                          Na tym wszakże kończy się zgodność naszych opinii. Uważam bowiem, że:

                          1) aby tak jawnie przyznać się do deptania prawa, trzeba być durniem;

                          2) aby będąc więziennym nadzorcą, proponować człowiekowi więzionemu
                          od dwóch lat Lazurowe Wybrzeże w zamian za moralne samobójstwo,
                          trzeba być świnią;

                          3) aby wierzyć, że ja mógłbym taką propozycję przyjąć, trzeba
                          wyobrażać sobie każdego człowieka na podobieństwo policyjnego
                          szpicla.
                          (...)

                          (...)Wiem dobrze, Panie Generale, do czego wam nasz wyjazd jest
                          potrzebny. Do tego, by nas ze zdwojoną siłą opluskwiać w swoich
                          gazetach jako ludzi, którzy ujawnili wreszcie swe prawdziwe oblicze;
                          którzy przedtem wykonywali cudze dyrektywy, a teraz połasili się na
                          kapitalistyczne luksusy. Do tego, by zademonstrować światu, że wy
                          jesteście szlachetnymi liberałami, a my szmatami bez charakteru. Do
                          tego, by móc Polakom powiedzieć: "Patrzcie, nawet oni skapitulowali,
                          nawet oni stracili wiarę w demokratyczną i wolną Polskę". Do tego -
                          przede wszystkim - by poprawić swój wizerunek we własnych oczach; by
                          móc z ulgą odetchnąć: "Oni wcale nie są lepsi ode mnie".

                          Bo was niepokoi sam fakt istnienia ludzi, którym myśl o Polsce nie
                          kojarzy się z ministerialnym stołkiem, a z więzienną celą; ludzi,
                          którzy przedkładają święta w areszcie śledczym nad ferie na
                          Lazurowym Wybrzeżu. Wy nie wierzycie w istnienie takich ludzi.
                          Dlatego w swym ostatnim sejmowym przemówieniu osiągnął Pan w
                          obelżywości oskarżeń poziom polskiego klasyka tego gatunku -
                          Stanisława Radkiewicza. Dlatego mówicie nawet między sobą, że my
                          albo jesteśmy wielkimi spryciarzami (bo otrzymujemy instrukcje i
                          pieniądze od wywiadu amerykańskiego), albo też wielkimi głupcami -
                          "fanatykami" (bo wolimy siedzieć w więzieniu, niż spacerować po
                          paryskich bulwarach). Przecież nikt z was nie wahałby się ani przez
                          chwilę, mając taki wybór!

                          Wy nie umiecie o nas myśleć inaczej, bowiem myśląc inaczej,
                          musielibyście - choćby w jednym błysku chwili - odgadnąć prawdę o
                          sobie samych. Tę prawdę, że jesteście mściwymi i pozbawionymi honoru
                          świntuchami. Tę prawdę, że jeśli nawet kiedyś było w waszych sercach
                          troszkę przyzwoitości, to dawno pogrzebaliście te uczucia w
                          brutalnej i brudnej grze o władzę, jaką toczycie między sobą.
                          Dlatego, sami złajdaczeni, chcecie nas ściągnąć do swego poziomu.

                          Otóż nie! Tej przyjemności wam nie dostarczę. Nie znam przyszłości i
                          wcale nie wiem, czy dane mi będzie dożyć zwycięstwa prawdy nad
                          kłamstwem, a "Solidarności" nad obecną antyrobotniczą dyktaturą.
                          Rzecz w tym wszakże, Panie Generale, że dla mnie wartość naszej
                          walki tkwi nie w szansach jej zwycięstwa, ale w wartości sprawy, w
                          imię której tę walkę podjęliśmy. Niech ten mój gest odmowy będzie
                          maleńką cegiełką budującą honor i godność w tym co dzień
                          unieszczęśliwianym przez was kraju. Niech będzie policzkiem dla was,
                          handlarzy cudzą wolnością!

                          (...)

                      • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 14:53
                        janu, to Ty wyleciałeś i pozostałeś za burtą własnego życia, ja
                        płynę tratwą i nie musze się męczyć nurtem rzeki życia

                        tego Ci współczuję, choćby eska próbowała zamazać to jak tylko
                        potrafi, a jak potrafi to widać, dzięki niej moderatorzy gazeta.pl
                        odnajdują sens istnienia ;-)

                        i nie pisz, że ze mną nie dyskutujesz, bo gdy tylko Cię zawołam,
                        skamlesz u nóg to co Ci wyskamleć pozwolę, możesz imponować pijanym,
                        nie potrafiącym podjąć jednej poważnej w życiu decyzji, więc pisz
                        językiem, który zrozumieją, a nie kumpli z ław szkolnych

                        kiedy odejdziesz od tego okna? kiedy wreszcie napiszesz, że
                        pokonałeś swoje słabości, a nie tylko to, co tak ujawniało, jaki to
                        odpowiedzialny facet jesteś, nie pić, chłopie to najprostszy i
                        zaledwie pierwszy krok w rozgrywce z życiem alkoholika

                        nawet nie wiesz co tutaj wypisujesz... żal mi Cię
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:32
                          tenjaras napisał:

                          > janu, to Ty wyleciałeś i pozostałeś za burtą własnego życia, ja
                          > płynę tratwą i nie musze się męczyć nurtem rzeki życia
                          >> i nie pisz, że ze mną nie dyskutujesz, bo gdy tylko Cię zawołam,
                          > skamlesz u nóg to co Ci wyskamleć pozwolę, możesz imponować
                          pijanym,
                          > nie potrafiącym podjąć jednej poważnej w życiu decyzji, więc pisz
                          > językiem, który zrozumieją, a nie kumpli z ław szkolnych
                          >
                          > kiedy odejdziesz od tego okna? kiedy wreszcie napiszesz, że
                          > pokonałeś swoje słabości, a nie tylko to, co tak ujawniało, jaki
                          to
                          > odpowiedzialny facet jesteś, nie pić, chłopie to najprostszy i
                          > zaledwie pierwszy krok w rozgrywce z życiem alkoholika
                          >
                          > nawet nie wiesz co tutaj wypisujesz... żal mi Cię
                          >



                          Jaras, wszyscy juz wiemy, ze jestes wielki, wspanialy, najlepszy,
                          najdoskonalszy, a nawet Lojezu, wszyscy to juz dawno wiemy, kazdy na
                          forum to wie, wiesc sie niesie przez swiat, nawet Dalajlama juz
                          podobno ma Lokezu nad lozkiem, nie mowiac o posledniejszych
                          mniszynach i misjonarzach w Afryce w srodkowym Trapfeziku- takze
                          Jaras, mozesz juz sobie w tej chwili pozwolic na te odrobine
                          szelmowskiej kokieterii i falszywej skromnosci- i juz wiecej nie
                          pisac jaki jestes najdoskonalszy, bo ludzie zaczna w to watpic, a
                          tego chyba nie chcesz?
                          • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:42
                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                            > Jaras, wszyscy juz wiemy

                            następny dzieciak bez własnego zdania...

                            a może tylko udajesz? póki co, bo obaj przecież wiemy gdzie będziesz
                            szukał pomocy gdy przyjdzie Twój czas

                            co wybierzesz? poduszeczkę u eski, kawałek szyby, jako amulet, od
                            janu, czy terapię u tego wstrętnego worona i 12 Kroków AA?

                            wiesz co działa i to wybierzesz, narazie sobie podskakuj z łopatką w
                            rączce, życzę Ci tylko byś zdąrzył zauważyć, że to już ta pora
                            Addi ;-)
                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 16:37
                              ale w Tobie być strachu...

                              karmiąc swój strach jarasem możesz szybciej wytrzeźwieć, koniecznie
                              wydrukuj sobie zdjęcie i włóż między banknoty...

                              wizja jak możesz skończyć może Ci się przydać przy stoisku
                              monopolowym lub przy rozmowie z barmanem ;-)




                              Panie Jarku/ Lojezu!

                              Na potrzeby samopocieszania sie i samodowartosciowania sie wymyslil
                              Pan teorie o tym, ze strach przed Jarasem ( no juz pogodzmy sie ze
                              istnieje) jest dowodem wielkosci Jarasa.

                              Wyprowadze Cie nieco z bledu. Nie bede prostowal, ze mnie w pewien
                              spobo przerazasz- tu zgodze sie, tak jest.

                              Przerazasz mnie na tej samej zasadzie, co zdjecia ludzi z ogromnymi
                              poparzeniami, ucietymi konczynami czy zroslak- czlowiek z dwiema
                              glowami.

                              No oczywisacie, ze ten czysty strach ma jakies podszycie- jak patrze
                              na poparzonego to moze gdzies pod spodem boje sie, ze mnie to te
                              spotka.
                              A jak patrze i czytam Jarasa to tez moze boje sie tego, ze mnie moze
                              takie oto co spotkac?

                              9chociaz Jaraswoi juz sie wsyztko pierdzieli i chyba mial na mysli,
                              ze ja w tym strachu przed nim mu zazdroszcze i go podziwiam, nie
                              wiem).




                              tenjaras napisał:

                              > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                              > > Jaras, wszyscy juz wiemy
                              >
                              > następny dzieciak bez własnego zdania...
                              >
                              > a może tylko udajesz? póki co, bo obaj przecież wiemy gdzie
                              będziesz
                              > szukał pomocy gdy przyjdzie Twój czas
                              >
                              > co wybierzesz? poduszeczkę u eski, kawałek szyby, jako amulet, od
                              > janu, czy terapię u tego wstrętnego worona i 12 Kroków AA?
                              >
                              > wiesz co działa i to wybierzesz, narazie sobie podskakuj z łopatką



                              HEHe, Jarasie wszystko pieknie,
                              tylko przypomne maly drobny szczegol z mojej biografii- straszny
                              Woron obracal mna 6 tygodni w 2005 roku, AA zreszta tez, sznase
                              dostal- ie wykorzystal, wrecz zmarnowal, bo zniechecil mnie
                              calkowicie nawet do abstynencji, skuteczny jest nie powiem- czlowiek
                              ktory chcial rzucic picie na zawsze jest wrogiem abstynencji.

                              życzę Ci tylko byś zdąrzył zauważyć, że to już ta pora
                              > Addi ;-)


                              Juz pora, jutro bedzie pora, wczoraj by;la pora, a kiedy bedzie
                              zycie?
                              • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 16:50
                                szanse nie miał woron, tylko Ty, woron dalej robi swoje i napewno go
                                z tego powodu głowa nie boli, nie rzyga i nie boi się ludzi ;-)

                                > Juz pora, jutro bedzie pora, wczoraj by;la pora, a kiedy bedzie
                                > zycie?

                                na to pytanie sam sobie musisz odpowiedzieć

                                > Nie bede prostowal, ze mnie w pewien
                                > spobo przerazasz- tu zgodze sie, tak jest.

                                ja wiem i Ty wiesz, że się boisz, i obaj wiemy, że jaras tu nie ma
                                nic do rzeczy, że to kwestia umiejętności dokonywania wyborów...
                                • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 17:06
                                  skąd wiesz, że nie rzyga? - za sedes u niego robisz?

                                  Mnie sie wydaje, że on boi sie ludzi - bo co miałby normalnym do powiedzenia.
                                  Zero z kropką po przecinku - normalny woronich głupot nie słucha.

                                  Wpadł w bagienko i nie wylazł - z pijaństwa ma chleb ze szmalczykiem... całe
                                  życie z marginesem na marginesie -

                                  wyrazy współczucia.
                                  • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 17:16
                                    eska, fajnie, że to napisałaś, przynajmniej ludzie zobaczą jak
                                    jesteś zorientowana...
                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 00:30
                                  tenjaras napisał:

                                  > szanse nie miał woron, tylko Ty, woron dalej robi swoje i napewno
                                  go
                                  > z tego powodu głowa nie boli, nie rzyga i nie boi się ludzi ;-)


                                  Co to za pustoslowie w ogole "Woron robi nadal swoje"
                                  a czyje mialby robic, nieswoje?
                                  sasiada?

                                  a skad wiesz cos "na pewno" o woronie?
                                  z tego co zauwazylem, to wlasnie worona dosyc mocno glowa boli, bo
                                  mocno krytykuje systam prawny w Polsce dotyczacy alkoholikow-
                                  chcialby go zmienic a nie moze
                                  ( i powiem uczciwie, tu sie z nim w pelni zgadzam, bo jak pamietam
                                  Woron byl goracym zwolennikiem scigania bezwzglednego przestepcow a
                                  nie tak jak proponuje August rozgrzeszania ich bo biedni alkoholicy)



                                  >
                                  >>
                                  > > Nie bede prostowal, ze mnie w pewien
                                  > > spobo przerazasz- tu zgodze sie, tak jest.
                                  >
                                  > ja wiem i Ty wiesz, że się boisz, i obaj wiemy, że jaras tu nie ma
                                  > nic do rzeczy, że to kwestia umiejętności dokonywania wyborów


                                  no ja to cos moge wiedziec, ale znowu- Ty wiesz, ze ja sie boje?
                                  a skad przepraszam, kto zdradziel cie tem slodkiem tajemnicem?

                                  jaras ma do rzeczy!
                                  Jarasa sie boje!

                                  Boje sie, ze mi cos kiedy odbije i stane se taki, juz bylem przeciez
                                  blisko- zdjecie Lojezu przypomina mi czychajaca jarasowa mentalnosc
                                  i mowi "bedziesz kiedys taki jak ja uhuhu" a ja nie chce, mamusiu
                                  pomoz!
                                  • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 08:22
                                    U jarasa nasila się mania prześladowcza. On się cały czas boi i widzi w każdym swoje lęki. Ponadto jego chorobliwe przekonanie o złotym środku na życie, jakim są podręczniki pisane przez "mądrzejszych " powoduje, że wytworzyła się w nim potrzeba ciagłej akwizycji. Jego głównym celem jest wciskanie każdemu kitu w postaci e- booków i wysyłaniu ich do wszystkich, którzy złapią sie na ten lep. Nie może sie również oprzeć wklejaniem sygnaturek złozonych z cytatów oferowanego towaru
                                    Jakakolwiek odmowa spotyka się z agresją i wręcz wrogością.
                                    Kto tego nie kupuje ten jest bee.
                                    Niezrozumiałym jest dla tego chorego człowieka fakt niezależności i samodzielności. Za jarasa wszystko robi "madrzejszy". Nigdy nie miał innych wzorców i ten sposób na życie wydaje mu sie jedyny i słuszny.

                                    Dla jarasa nie ma alternatywy. On to WIE.

                                    Biedny jaras.
                                    I jego otoczenie.

                                    • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 11:00
                                      > Dla jarasa nie ma alternatywy. On to WIE.

                                      janu, wciskam czerwony koszyczek, dla Twojego dobra

                                      i zanim zaczniesz mnie opisywać i moje działania, zastanów się,
                                      podejdź do okna, tam Ci to dobrze wychodzi ;-)
                                    • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 13:13
                                      janulodz napisał:
                                      > Dla jarasa nie ma alternatywy. On to WIE.
                                      __________________________________________.
                                      Inaczej: On doznal przebudzenia duchowego !
                                      A...

                                  • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 10:56
                                    > Boje sie, ze mi cos kiedy odbije i stane se taki, juz bylem
                                    przeciez
                                    > blisko- zdjecie Lojezu przypomina mi czychajaca jarasowa
                                    mentalnosc
                                    > i mowi "bedziesz kiedys taki jak ja uhuhu" a ja nie chce, mamusiu
                                    > pomoz!


                                    nie mamusi wołaj, a zrób coś ze swoim uzależnieniem i zrób to
                                    lepiej, nie tak jak ja i nie tak jak do tej pory
                                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 11:59
                                      tenjaras napisał:


                                      >
                                      > nie mamusi wołaj, a zrób coś ze swoim uzależnieniem i zrób to
                                      > lepiej, nie tak jak ja i nie tak jak do tej pory


                                      Jaras, w swojej nadgorliwosci tracisz kontakt z ziemia i zaczynasz
                                      mowisz jako o faktach o swych wlasnych hipotezach.

                                      Probujesz ostatnio jakies dziwnej taktyki- dobry i zly policjant w
                                      jednym- raz wysmianie a raz "braterskie" poklepanie po plecach- ale
                                      ja Ci po prostu nie wierze.

                                      Nie wierze akwizytorom, nie nie nie!
                                      • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 19:25
                                        > Nie wierze akwizytorom, nie nie nie!

                                        spokojnie, bo Ci dechu zabraknie

                                        od życia i od innych, bierz to, co Ci się przydaje do własnego
                                        szczęścia, wszystko obserwuj i z niczym nie kombinuj emocjonalnie
                                        (oprócz tego, gdzie Twoja namiętność ma rację bytu - rzecz jasna)

                                        jeśli nie potrafisz mieć własnej opinii, to biędziesz miał taką jaką
                                        Ci narzucą inni i tak będziesz miał, jak Ci inni narzucą, mądrzy
                                        ludzie twierdzą, że serce jest tak samo aktywne jak mózg, więc
                                        kieruj się głosem serca, bo umysły potrafią zwodzić, obaj o tym
                                        wiemy świetnie

                                        nie namawiam Cię byś mi uwierzył, kim ja w końcu jestem, nawet na
                                        tym forum zaledwie jakimś nickiem, w Twoim życiu w ogóle nikim, nie
                                        namwiam Cię byś szukał złotego środka, bo to nazywam próbą
                                        dogodzenia innym, bezsensownym działaniem, które nigdy nie przynosi
                                        oczekiwanego efektu, dbaj o siebie, dbaj o swój świat i rób to tak,
                                        byś nie musiał się obawiać, że robiąc to i tamto, coś wyjdzie na
                                        jaw...
                                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 20.02.08, 01:18
                                          tenjaras napisał:

                                          > >


                                          > > jeśli nie potrafisz mieć własnej opinii, to biędziesz miał taką
                                          jaką
                                          > Ci narzucą inni i tak będziesz miał, jak Ci inni narzucą,

                                          No i tak mam jak mi narzucili i co z tego.

                                          mądrzy
                                          > ludzie twierdzą, że serce jest tak samo aktywne jak mózg, więc
                                          > kieruj się głosem serca, bo umysły potrafią zwodzić, obaj o tym
                                          > wiemy świetnie


                                          No wlasnie- tu dochodzimy do sedna!
                                          Na glowe to myslalem "nie powinienem pic" ale serce podpowiadalo-
                                          napij sie!
                                          Walczylem, walczylem- glos rozsadku (czy na pewno) z glosem serca.

                                          I wygralo serce.

                                          Pewnie teraz powiesz, ze powinienem jednak sluchac rozumu:)
                                          >
                                          • aati Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 20.02.08, 09:46
                                            beka.smiechu-w.sali.obok napisała:

                                            > Na glowe to myslalem "nie powinienem pic" ale serce podpowiadalo-
                                            > napij sie!
                                            > Walczylem, walczylem- glos rozsadku (czy na pewno) z glosem serca.
                                            >
                                            > I wygralo serce.
                                            >
                                            > Pewnie teraz powiesz, ze powinienem jednak sluchac rozumu:)


                                            -A co bys powiedzial,gdy glos rozsadku kloci sie z glosem serca,
                                            gdzie "rozsadek" chce piwa,a "serce" wina...?!
                                            • aaugustw A gdzie ta glowa i to serce...!? 20.02.08, 10:41
                                              aati napisał (do beki.):

                                              > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                              > > Na glowe to myslalem "nie powinienem pic" ale serce podpowiadalo-
                                              > > napij sie! Walczylem, walczylem- glos rozsadku (czy na pewno) z
                                              glosem serca. I wygralo serce. Pewnie teraz powiesz, ze powinienem
                                              jednak sluchac rozumu:)
                                              - - - - - - - - - - -
                                              > -A co bys powiedzial,gdy glos rozsadku kloci sie z glosem serca,
                                              > gdzie "rozsadek" chce piwa,a "serce" wina...?!
                                              _______________________________________________.
                                              Wiecie co, wasze slowa maja, tzw. "rece i nogi",
                                              szkoda tylko, ze nie ma w nich rozumu i uczuc...! :-((
                                              A... ;-))
                                          • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 20.02.08, 18:12
                                            > I wygralo serce.
                                            >
                                            > Pewnie teraz powiesz, ze powinienem jednak sluchac rozumu:)

                                            nie! nadal twierdzę, że serce wie co robi i dąży do najlepszych
                                            celów, najlepszą drogą
                                  • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 12:43
                                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                    > a skad wiesz cos "na pewno" o woronie?
                                    > z tego co zauwazylem, to wlasnie worona dosyc mocno glowa boli, bo
                                    > mocno krytykuje systam prawny w Polsce dotyczacy alkoholikow-
                                    > chcialby go zmienic a nie moze
                                    > ( i powiem uczciwie, tu sie z nim w pelni zgadzam, bo jak pamietam
                                    > Woron byl goracym zwolennikiem scigania bezwzglednego przestepcow
                                    a nie tak jak proponuje August rozgrzeszania ich bo biedni
                                    alkoholicy)
                                    _____________________________________________________.
                                    Ja mialem okazje poznac doktora "Worona" osobiscie...!
                                    Wg. mnie potwierdzilo sie tylko to co juz wczesniej o nim slyszalem:
                                    Jeden z najskuteczniejszych terapeutow w Polsce...!
                                    Wezmy taka "beke" (vel Addi) - on po dzien dzisiejszy nosi go w
                                    swojej glowie, a przed kazdym piwkiem (nie po nim) chce mu sie juz
                                    wymiotowac...!
                                    A co do Augusta i scigania przestepcow, to ty moj drogi mylisz
                                    pojecia: Wg. mnie rozgrzeszenie chorego alkoholika wyglada w ten
                                    sposob, ze kazdy alkoholik powinien poniesc konsekwencje
                                    swoich czynow, ale przy tym powinno sie go traktowac jak czlowieka,
                                    a nie zwierze drugiej kategorii...!
                                    A...
                                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 14:32
                                      Ja mialem okazje poznac doktora "Worona" osobiscie...!
                                      > Wg. mnie potwierdzilo sie tylko to co juz wczesniej o nim
                                      slyszalem:
                                      > Jeden z najskuteczniejszych terapeutow w Polsce...!



                                      hehe, August spotyka |Woronowicza i przed oczyma wyswietlaja mu sie
                                      statystyki skutecznosci- mowilem ze August to nie czlowiek tylko
                                      Terminator ( kto ogladal wie o co chodzi).


                                      > Wezmy taka "beke" (vel Addi) - on po dzien dzisiejszy nosi go w
                                      > swojej glowie, a przed kazdym piwkiem (nie po nim) chce mu sie juz
                                      > wymiotowac...!

                                      W swojej glowie nosze tez od parunastu lat paru takich z osiedla,
                                      dzieki ktorym jestem goracym przeciwnikiem przemocy!
                                      Ale czy to dobrze o nich swiadczy czy o mnie- to nie bardzo wiem.
                                      Moze Ty wiesz auguscie?

                                      Od kiedy zaczalem pic- teraz bedzie statystyka- nawet raz nie
                                      wymiotowalem. Raz mi sie mocniej odbilo.

                                      > A co do Augusta i scigania przestepcow, to ty moj drogi mylisz
                                      > pojecia: Wg. mnie rozgrzeszenie chorego alkoholika wyglada w ten
                                      > sposob, ze kazdy alkoholik powinien poniesc konsekwencje
                                      > swoich czynow, ale przy tym powinno sie go traktowac jak
                                      czlowieka,
                                      > a nie zwierze drugiej kategorii...!
                                      > A...

                                      Czy mam rozumiec, ze jesli alkoholik zabije to powinno sie traktowac
                                      jako czlowieka, ale jak zabije niealkoholik to powinno sie go
                                      traktowac jak zwierze drugiej kategorii?

                                      Mysle ze tak nie myslisz. I jesli tak nie myslisz- to zgodzisz sie
                                      zapewne, ze w ogole wspominanie o alkoholizmie w kontekscie
                                      przestepstw jest nonsensem?

                                      No bo wiesz, alkoholik zabil bo pil, a alkoholik zabil bo niepil na
                                      przyklad- czy to go nie tlumaczy?

                                      • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 15:44
                                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                        > hehe, August spotyka |Woronowicza i przed oczyma wyswietlaja mu
                                        sie statystyki skutecznosci- mowilem ze August to nie czlowiek tylko
                                        > Terminator ( kto ogladal wie o co chodzi).
                                        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                        Jako alkoholik jestem dzis z tego dumny, ze mam (nie jako pacjent)
                                        kontakty z takimi ludzmi, jak (np.) Dr. Woronowicz.
                                        Znam jego opinie o alkoholikach i wiem takze, ze (np.) wywalil
                                        on, z pracy kobiete terapeutke tylko dlatego, ze wyrazila sie
                                        negatywnie o alkoholiku, ktorego "terapeutyzowala"...!
                                        ____________________________________________________________.
                                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                        > W swojej glowie nosze tez od parunastu lat paru takich z osiedla,
                                        > dzieki ktorym jestem goracym przeciwnikiem przemocy!
                                        > Ale czy to dobrze o nich swiadczy czy o mnie- to nie bardzo wiem.
                                        > Moze Ty wiesz auguscie?
                                        - - - - - - - - - - - - - - - -
                                        To swiadczy o tym, ze ty masz dalej problem...!
                                        Dopoki z przeszloscia sie nie rozliczysz i nie "odpuscisz jej win",
                                        dopoty nie zaznasz spokoju...! (w NT nauka Jezusa mowi; "Jezeli
                                        uderzy cie ktos w policzek, nastaw drugi.." - czy jakos tak!) ;-))
                                        ________________________________________________________.
                                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                        > Od kiedy zaczalem pic- teraz bedzie statystyka- nawet raz nie
                                        > wymiotowalem. Raz mi sie mocniej odbilo.
                                        - - - - - - - - - - - - -
                                        O tym nie musisz pisac. To widac po tobie, jak mocno ci odbilo...!
                                        ___________________________________________________________.
                                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                        > ... jesli alkoholik zabije to powinno sie traktowac jako
                                        czlowieka, ale jak zabije niealkoholik to powinno sie go traktowac
                                        jak zwierze drugiej kategorii? Mysle ze tak nie myslisz. I jesli tak
                                        nie myslisz- to zgodzisz sie zapewne, ze w ogole wspominanie o
                                        alkoholizmie w kontekscie przestepstw jest nonsensem?
                                        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                        Prawie wszyscy, (>90%) ktorzy siedza w wiezieniach dokonali swoich
                                        przestepstw pod wplywem alkoholu, lub innych srodkow odurzajacych.
                                        ________________________________________________________________.
                                        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                        > No bo wiesz, alkoholik zabil bo pil, a alkoholik zabil bo niepil
                                        na przyklad- czy to go nie tlumaczy?
                                        - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                        Kazdy musi poniesc (i ponosi) kary (swoj krzyz) za popelnione
                                        wykroczenia przeciw tym zelaznym Regulom Duchowym, ktorym jestesmy
                                        wydani...!
                                        A...
                          • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:55
                            He he...:)))

                            Nie sprawdzam linków jarasowych - nie dam mu zarobić nawet tyle, co grzyba za
                            paznokciem...
                            a to, co widziałam wcześniej, pokazuje podstarzałego nalanego kabotyna -
                            kabotynizm zgodny z tekstami, notorycznie tymi samymi.

                            Jakby mogli zarobić, to wstawiliby podkołderne foty... he he he;-)

                            Ale skrytykować publicznego wizerunku jaraselów na FU nie można, bo zaraz wytną...

                            toteż dodam grzecznie, że to para jakże trzeźwych, kochających siebie i świat,
                            pogłębionych terapiami - kandydatów na wzorową babcię i wzorowego dziadka.

                            Addi... chcesz wytrzeźwieć, znajdź sobie trzeźwą pogłębioną - a dziadostwo samo
                            ci się zrobi - palcem nie ruszysz - gotowiec i hop...
                            • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:59
                              Eska:
                              Ale skrytykować publicznego wizerunku jaraselów na FU nie można, bo
                              zaraz wytną

                              bo to nie krytyka...lecz zwykly pospolity "zespół Korsakeski"
                              i najzwyklejsza Omamica...dość często nawracająca...biedaczko:-)
                            • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:59
                              masz rację eska, nie ma sprawiedliwości na świecie, dobre owoce je
                              tylko ten, kto dobrze czyni

                              reszta musi spijać pianę
                              • 1962wolf Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 16:07
                                ja to zawsze myslałem ,że dobre owoce je ten ,kto za nie
                                zapłacił ,a niekoniecznie ten kto je zbierał
                                ale to tak na boku zupełnie dygresja

                                i jak już sobie ustalimy co jest :czynić dobrze-to w
                                nastepnej kolejności opracujemy definicję co jest: czynić źle

                                bo jak narazie-to się nudzę
                                źle-dobrze-źle-dobrze
                                to jakiś konkurs ? czy co?

                                ostatnio reklamują pewien program w tv-"jak oni spiewaja"
                                tak się chyba nazywa------i widząc w zajwkach co i jak i
                                kto "spiewa" dochodze do wniosku,że tam też chyba nie ma
                                definicji jednoznacznej -co to znaczy śpiewać-
                                natoamis jest tam sporo takich co duzo na ten temat mają
                                do powiedzenia-ale chyba nie do zaśpiewania

                                • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 16:26
                                  nie tyle ten co zapłacił, czy nawet zebrał - ten co wyhodował ;-)
                                  • 1962wolf Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 22:17
                                    hodowcy owoców nie hodują ich by je jeśc tylko zarabiać
                                    chyba ,że działkowcy emeryci
                                    • aaugustw Paralele... 19.02.08, 12:07
                                      1962wolf napisał:
                                      > hodowcy owoców nie hodują ich by je jeśc tylko zarabiać
                                      > chyba ,że działkowcy emeryci
                                      ___________________________________________________.
                                      Alkoholicy pija nie dlatego, ze chca, lecz dlatego ze musza...!
                                      Czynni alko nie dozywaja wieku emerytalnego... - drobnopijoczki tak!
                                      A...
                                • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 16:55
                                  Wolfie -
                                  dobrze czynić - pisanie jaraselów
                                  źle czynić - pisanie eski

                                  W tej chwili nie ma możliwości dobropisania tutaj - i długo pozostanie.
                                  Natomiast wolno sobie popatrzeć na rozpaczliwe akwizytorstwo...
                                  skoro nikt nowy tu nie wchodzi - a uwagę na siebie zwrócić trzeba - to sie
                                  wypisuje do starych adwersarzy o jakiś cierpieniach związanych z jarasami...
                                  że niby oni coś sobą reprezentują, wzorcami są... hmmmm...

                                  I że Janu sie boi jarasa, Addi sie boi, Eska sie boi... to jest mielenie ozorem
                                  bez konkretnych odniesień. Ot, mam zamiar zareklamować swoje wdzięki - i piszę
                                  obojętnie do kogo: weź moją fotografię i powzdychaj, a swoją wyrzuć - bo
                                  paskudna... nauczę cię piękna, dam ci szczęście pod warunkiem, że będziesz
                                  systematycznym odbiorcą moich materiałów netowych.

                                  Nic więcej w bezsensownych postach jaraselskich nie znajdziesz - a zawsze jaki
                                  ruch... jeśli odejdą, kto zostanie?

                                  Niech piszą, a kto chce takie cototo cototo brać poważnie - jego sęk.

                                  Do ciebie, Wolfie: gdyby terapię twą prowadziła nasza znajoma z forum,
                                  mademoiselle T-e, przy pomocy praktykanta z tamtejszych rewirów, boya A., ---
                                  popłakałabym się ze śmiechu.

                                  Bo tam raczej kubek w kubek, łezka w łezkę - podobne fahbochatery...

                                  Może być zatem całkiem przyjemnie;-)))

                                  Zeszycik, długopis, kapcie... i marsz ku chwale - generale, hej:)
                                  • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 17:05
                                    eska, piszesz na tym forum dłużej ode mnie, a zostałaś w ogonie

                                    zapewniam Cię - nie ma żadnego spisku między mną, a gazetą, by Cię
                                    odstawić, po prostu, stoisz w miejscu
                                    • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 17:11
                                      E, mam inne sympatie netowe.
                                      stare sentymenty powoli parują - ale z kim znajomym stąd zechcę pogadać - jest
                                      poczta, jest gadu - tylko czasu brak.

                                      Tyle na ten razicek - ostańcie ze siłą.
                                      Hej
                                      • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 17:16
                                        ponowne odejscie:-(((((
                                        ech i nikt nigdy ani wierzy w to odejście...
                                        ani nie tęskni...
                                        Wyjdż chodż raz naprawdę i z klasą..
                                        raz juz prawie Ci sie udało...
                                        • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 18:36
                                          Przed następną pauzą: podaj link, gdzie napisałam: schodzę stąd absolutnie?
                                          Zawsze miał być to jakiś czas.

                                          Bo jakoś nie widzę potrzeby, aby oznajmiać, co zamierzam.

                                          A co do swoich netowych zamiarów w poważniejszej skali - nie zamierzam cię
                                          powiadamiać, wyciskaczko postów.

                                          nie jestem zainteresowana twoją bytnością tutaj - nie interesuj sie więc moją.

                                          Pewnie po otrzymaniu wnuka będziesz miała mniej czasu, mniej trajkotu wyczynisz,
                                          chyba ze całkiem się zbiesiłaś i rodzina pożytku mieć z ciebie nie będzie. Mnie
                                          natomiast do babci jeszcze daleko - to ja sobie pisać mogę - tu czy tam, dużo
                                          czy mało... Zrozumiałaś, babciu?

                                          Z tobą to nie rozmowa - to prześmiewanie - raz na miesiąc głupot starczy.

                                          Jak mi co spasuje - napiszę, a jak nie - to nie. I tyle.
                                          • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 18:40
                                            Eska biedulko..
                                            ale ty ciągle piszesz o mnie...
                                            jak to sie więc ma do braku Twojego mną zainteresowania..
                                            tak samo jak do nie picia alkoholu? przez ciebie?

                                            takie tam iluzyjki...
                                            • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 19:20
                                              Ela na 102 napisała:
                                              > Eska biedulko..
                                              > ale ty ciągle piszesz o mnie...
                                              ________________________________.
                                              A o kim ma ona pisac, kiedy w jej
                                              wlasnej glowie;
                                              nie eska mieska,
                                              lecz Elka zwycieska
                                              A... ;-))
                                            • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 19:50
                                              Podsumowując ten wątek, szczególnie ostatnie wypowiedzi jaraselów, rzygających nienawiścią potwierdza się rzucona lekko i swobodnie z okazji święta miłości teza Myszy:
                                              - "samodzielnie" udaje się wytrzeźwieć tym, którzy mają stabilne zaplecze emocjonalne - kochające (przynajmniej po części) rodziny, dzieci, nawet nowe oddane kobiety.

                                              Jaras i Ela tego nie mieli. Muszą odreagować. Trzeba im to wybaczyć.

                                              • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 20:02
                                                no tak ..
                                                jak trzeba to trzeba...
                                                pocieszaj się...dopóki nie zrozumiesz ze jedyna osobą której
                                                powinieneś wybaczyć..jesteś Ty sam.
                                                • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 20:25
                                                  Ela na 102 napisała (do janu...):
                                                  > no tak .. jak trzeba to trzeba... pocieszaj się...dopóki nie
                                                  zrozumiesz ze jedyna osobą której powinieneś wybaczyć..jesteś Ty sam.
                                                  _____________________________________________________________.
                                                  Zaden pijak sam do tego nie dojdzie, a zeby posluchac drugiego
                                                  alkoholika na to kazdy nietrzezwy jest zbyt dumny...! :-((
                                                  A... ;-))
                                              • aaugustw Czemu ty kpisz z myszy - janu...!? 18.02.08, 20:14
                                                janulodz napisał:
                                                > Podsumowując ten wątek, szczególnie ostatnie wypowiedzi jaraselów,
                                                rzygających nienawiścią potwierdza się ...teza Myszy:
                                                > - "samodzielnie" udaje się wytrzeźwieć tym, którzy mają stabilne
                                                zaplecze emocjonalne
                                                ____________________________________________________.
                                                Juz ponad 72 lata temu Bill zauwazyl ze swoimi przyjaciolmi,
                                                ze SAMEMU zachować abstynencji właściwie się nie da a
                                                indywidualne trzeźwienie ma nie tylko bezpośredni związek, ale
                                                przede wszystkim wręcz wypływa z aktywności w niesieniu posłania
                                                drugiemu człowiekowi. Tak, właśnie tak – niesienie posłania rodzi
                                                trzeźwość. Odwrotnie niestety się nie da. Stąd zresztą stare
                                                powiedzenie aowskie, które mówi, że "jeśli trzeźwość nie rodzi
                                                trzeźwości to, albo jej w ogóle nie było, albo nie była prawdziwą
                                                trzeźwością".
                                                A...
                                              • e4ska Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 22:57
                                                Janu... wypędzanie Eski z forum to niezła zabawa:)

                                                Okresowe pisywanie jest całkiem fajne - owszem, pogadać sobie od serca już sie
                                                nie da, ale mieszanie kijem w mrowisku też ma swoje uroki.

                                                Nienawiść... cóż, gdyby nie Eska, byłaby stopka, byłoby bezczelne kaperowanie
                                                klientów - wszakże i ty, dokładnie nie pamiętam, dostałeś propozycję brania
                                                jaraselskich materiałów.

                                                Kto się nie nabiera na prymitywne chwyty, ten jest "pijany". Ustawicznie dziwi
                                                mnie, że nieczynni traktują z wielką nienawiścią czynnych. Jak to sie biedacy
                                                wysilają choćby w moim przypadku, widzą te nalewki nocne pokrzywowe w objętości
                                                waserwanny... chcieliby z całej mocy, abyśmy opili się, najlepiej - wylądowali
                                                na odwyku zamkniętym, żeby sie nad nami znęcali forfonopodobni, żebyśmy pożarli
                                                sie z rodziną, znajomymi, przyjaciółmi, żebyśmy spadli na boczny tor życia i
                                                byli nikim - anonimem mityngowym bez nazwiska i przyszłości, żebyśmy przepili
                                                domek do ostatniego kabelka... żebysmy pełzali tak samo jak oni przez kilka lat,
                                                straszeni korsakowem i maligną... a tu nic z tego:)

                                                Podsuwają nam imitacje nędzne rodzinnego bytowania, obrazek chamskiego
                                                filisterstwa - a do tego latanie po terapiach za państwowy grosz, załatwianie
                                                "się należy" z państwowej kiesy... czy zdrowy facet i kobita gruba zdrowa
                                                powinni wieszać sie u klamki społecznej pomocy? Ciekawe, ale czasem wydaje mi
                                                się - żebrzący żuler jest uczciwszy od ten żebrzącego chytrasa z brzuchem,
                                                chociaż pierwszy może i czynny, a ten chytras - podobno? - nieczynny.

                                                Straszny i smutny jest świat pijaków zawodowych - wiem, że wielu wychodzi
                                                stamtąd zwycięsko - jak nasza Ariel (od początku czytania jej postów miałam
                                                przeświadczenie, że ktoś, kto ją skierował natychmiast i bez namysłu, wyrządził
                                                kobiecie krzywdę - ale to tylko moje odczucie, przepraszam, ja tak myślę
                                                naprawdę), wielu jakoś wraca do równowagi po pewnym czasie, ale niektórzy na
                                                zawsze pozostają w owym świecie - wbrew sobie, a inni - bo pragną.

                                                Nam nikt nam nie miesza w głowach, nikt nie wie, że jesteśmy uzależnieni -
                                                pracujemy, staramy się, dorabiamy, remontujemy ;-)
                                                Nigdy nie przypuszczałam, że tytuł Myśleć, mieszkać, budować - nabierze kiedyś -
                                                dla pilnej w teoriach studentki - trójwymiarowych kształtów.

                                                I stał mi się kształt realem - i cieszy mnie to, i bawi - a moje pokrzywy
                                                zeszłorocznej grypy niech idą na foronowskie błonia - z daleka od moich czterech
                                                kątów:)
                                                :)
                                                • aaugustw Nie zakrecaj eska...! 19.02.08, 12:32
                                                  e4ska napisała:
                                                  > Janu... wypędzanie Eski z forum to niezła zabawa:)
                                                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                  Nikt cie nie wypedza... - Ty sama zegnalas sie tu
                                                  juz dwa razy na czas "nie okrelony...!".
                                                  Takiego zwrotu nie mierzy sie na dni lub godziny, lecz
                                                  na miesiace lub tygodnie... - Nie miej wiec pretensji
                                                  do tych, ktorzy zwrocili tobie na to uwage, bo i ja
                                                  nie jestem pijanym i zauwazylem to, w przeciwienstwie do
                                                  magtomal i arielki, czy myszy (!?).
                                                  Ja wiem takze, ze ty chcialas tylko "bisow na tej scenie".
                                                  Chcialas poznac reakcje czterech forumowiczow wolajacych; "nie
                                                  odjezdzaj eska...!" (magtomal, janu, aati i myszy).
                                                  _____________________________________________.
                                                  e4ska napisała dalej:
                                                  > ... pogadać sobie od serca już sie nie da...
                                                  - - - - - - - - - - - - -
                                                  Od kiedy ty uzywasz jezyka trzezwosci, jezyka serca - jezyka
                                                  duchowego...!? - Czy ty wiesz co znaczy jezyk serca...!?
                                                  _______________________________________________________.
                                                  e4ska napisała dalej:
                                                  > Jak to sie biedacy wysilają choćby w moim przypadku, widzą te
                                                  nalewki nocne pokrzywowe w objętości waserwanny... chcieliby z całej
                                                  mocy, abyśmy opili się, najlepiej - wylądowali na odwyku zamkniętym,
                                                  żeby sie nad nami znęcali forfonopodobni, żebyśmy pożarli sie z
                                                  rodziną, znajomymi...
                                                  - - - - - - - - - - - -
                                                  Po co znowu tracic pieniadze spoleczne... - To wszystko juz masz
                                                  w czasie terazniejszym...! (ps. waserwanna = Badewanne)
                                                  __________________________________________.
                                                  e4ska napisała dalej:
                                                  > Podsuwają nam imitacje nędzne rodzinnego bytowania, obrazek
                                                  chamskiego filisterstwa - a do tego latanie po terapiach za
                                                  państwowy grosz, załatwianie "się należy" z państwowej kiesy...
                                                  - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                  Nie obrazaj chorego wolfa, ktory dopiero co rozpoczal
                                                  uzdrawiajaca terapie...!
                                                  ______________________________________________.
                                                  e4ska napisała dalej:
                                                  > Straszny i smutny jest świat pijaków zawodowych - wiem, że wielu
                                                  wychodzi stamtąd zwycięsko - jak nasza Ariel (od początku czytania
                                                  jej postów miałam przeświadczenie, że ktoś, kto ją skierował
                                                  natychmiast i bez namysłu, wyrządził kobiecie krzywdę...
                                                  - - - - - - - - - - - - -
                                                  Teraz, z kolei obrazasz mi tu moja Arielke...!
                                                  _____________________________________________.
                                                  e4ska napisała dalej:
                                                  > ... wielu jakoś wraca do równowagi po pewnym czasie, ale niektórzy
                                                  na zawsze pozostają w owym świecie...
                                                  - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                  Ja ci nie wrog, i zycze abys i ty doznala tego wyzwolenia sie...!
                                                  A...
                                                • arielka49 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 14:17
                                                  Eska:

                                                  > Straszny i smutny jest świat pijaków zawodowych - wiem, że wielu wychodzi
                                                  > stamtąd zwycięsko - jak nasza Ariel (od początku czytania jej postów miałam
                                                  > przeświadczenie, że ktoś, kto ją skierował natychmiast i bez namysłu, wyrządził
                                                  > kobiecie krzywdę - ale to tylko moje odczucie, przepraszam, ja tak myślę
                                                  > naprawdę), wielu jakoś wraca do równowagi po pewnym czasie, ale niektórzy na
                                                  > zawsze pozostają w owym świecie - wbrew sobie, a inni - bo pragną.


                                                  Esko - Sama się skierowałam - natychmiast i bez namysłu.
                                                  Na tamten moment poszłabym chyba do samego diabła.
                                                  A potem ... potem koszyk na śmieci i segregacja.
                                                  Nie pozwoliłam wywalić się na margines życia i izolację od świata
                                                  ,,żywych ,, .
                                                  Ale o tym już pisałam. Żyję normalnie ... a może nawet lepiej , bo wiem , co
                                                  mogłam stracić.

                                                  ***********************************************
                                                  Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                                                  • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 15:13
                                                    arielka49 napisała (do eski):
                                                    > Esko - Sama się skierowałam... (mowa o terapii - moj przyp.).
                                                    > ...Żyję normalnie ... a może nawet lepiej , bo wiem , co
                                                    > mogłam stracić.
                                                    ___________________________________________________.
                                                    Ja dodam tylko esko, ze tego nie moze zrozumiec ten,
                                                    kto tego nie doswiadczyl, wiec na drugi raz nie oceniaj
                                                    esko czegos, na czym sie nie znasz...!
                                                    A...
                                          • ela_102 Eska The End:-) 18.02.08, 19:16
                                            taka reafleksja na zakończenie..
                                            Kiedyś August po jakimś Twoim długim...nudnym...i nic nie mówiącym
                                            elaboracie napisał tylko jedno zdanie..
                                            cyt."spadaj pijana Babo"
                                            rozbawił mnie tym okrutnie bo nigdy dotąd nie przyszlo mi przeczytać
                                            tutaj tekstu tak trafionego...własciwego...i skierowanego do
                                            właściwej osoby.
                                            Cały czas jak czytam te Twoje "wywody" na temat mojej postawy
                                            życiowej i nie tylko mojej...mam w głowie to zdanie Augusta...
                                            bo własciwie co innego można by napisać...?
                                            Umówmy się więc ...że ja po każdym Twoim wpisie na mój temat..
                                            Piszę to podsumowujące zdanie Augusta..."spadaj...itd...itp..."
                                            ale tak naprwdę go nie piszę...bo szkoda moich już rączek:-)
                                            wiedz ze tylko tyle mam Ci do napisania:-)

                                            baj baj...
                                            • aaugustw Arielka The End:-) 18.02.08, 19:29
                                              Wypozycze sobie to tytulowe zaklecie, moze i mnie sie uda...(!?):-(
                                              A... ;-))
                                              • tenjaras Re: Arielka The End:-) 18.02.08, 19:56
                                                ja mogę im zasponsorować spędzanie czasu poza forum, tylko eska
                                                pewnie nie kliknie...
                                                www.boohbah.com/zone.html
                                        • magtomal Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 21:12
                                          ela_102 napisała:

                                          > ponowne odejscie:-(((((
                                          > ech i nikt nigdy ani wierzy w to odejście...
                                          > ani nie tęskni...

                                          Elka, upominasz innych, by nie pisali "wszyscy", "nikt", a sama, co robisz? I w
                                          efekcie mylisz się - ja tęsknię - bardzo mi tu Eski brakuje.
                                          • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 10:16
                                            Madziu...własnie wygrałam zaklad:-)))))
                                            byłam pewna Twojego wpisu...i właśnie o takiej a nie innej tresci.
                                            ale widzsz ...wczesniej tego zalu po stracie nie wyrazilaś..
                                            dzieki mojej prowokacji dostałaś taka szansę..
                                            i z niej skorzystalaś...GRATULUJE ...ha ha ha ha
                                            a ja mam superowe lody:-)
                                            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 12:01
                                              ela_102 napisała:

                                              > Madziu...własnie wygrałam zaklad:-)))))
                                              > byłam pewna Twojego wpisu...i właśnie o takiej a nie innej tresci.
                                              > ale widzsz ...wczesniej tego zalu po stracie nie wyrazilaś..
                                              > dzieki mojej prowokacji dostałaś taka szansę..
                                              > i z niej skorzystalaś...GRATULUJE ...ha ha ha ha
                                              > a ja mam superowe lody:-)



                                              Elu, nie uwierzysz, ale wlasnie wygralem zaklad:))))))
                                              Bylem pewien twojego wpisu ... i wlasnie o takiej tresci a nie innej
                                              hahaha
                                              a ja mam superowy kebab!
                                              • arielka49 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 14:20
                                                Addi :

                                                > Bylem pewien twojego wpisu ... i wlasnie o takiej tresci a nie innej

                                                Powtórzę za eską i tranzytem - przybij piątkę , Addi !!! :-)
                                                Też byłam pewna tego wpisu i o takiej treści.
                                                Bo to jest jak mantra . Z zamkniętymi oczyma ....:-)
                                                Tak zwana KALKA.

                                                ***********************************************
                                                Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                                                • aaugustw Do wszystkich papug tego FU...!!! ;-)) 19.02.08, 15:20
                                                  arielka49 napisała:
                                                  > Addi :
                                                  > > Bylem pewien twojego wpisu ... i wlasnie o takiej tresci a nie
                                                  innej Powtórzę za eską i tranzytem - przybij piątkę , Addi !!! :-)
                                                  ___________________________________________________________.
                                                  Beka, vel Addi, nie majac zadnych juz argumentow, po prostu
                                                  przepisuje teraz teksty trzezwych i o dziwo znajduja one
                                                  wsrod tych nietrzezwych wielka popularnosc...! ;-)))
                                                  A... ;-))
                                                  Ps. Zwroccie uwage na to, ze to nie beka je pisal(a)! ;-))
                                                  • ela_102 Re: Do wszystkich papug tego FU...!!! ;-)) 19.02.08, 19:14
                                                    Grunt ze nauka nie idzie w Las...
                                                    ha ha ha ha
                                                  • aaugustw Re: Do wszystkich papug tego FU...!!! ;-)) 19.02.08, 19:29
                                                    Ela na 102 napisała:
                                                    > Grunt ze nauka nie idzie w Las...
                                                    > ha ha ha ha
                                                    ____________________________________________.
                                                    ;-))) Kiedy wyjezdzalem z Polski, kwitla propaganda komunistyczna.
                                                    Ja bylem wtedy juz tak nakrecony, ze zawsze kiedy nadchodzila godz.
                                                    19:30 (i bylem trzezwy), wlaczalem telewizor, zeby "pogadac" sobie z
                                                    Urbanem... - Bylem swiecie przekonany, ze jestem tak odporny na ten
                                                    szajs, ze nic z tego do mnie nie moze dotrzec... - O, jak ja sie
                                                    mylilem, zauwazylem to dopiero kiedy bylem juz za granica...! :-((
                                                    Dlaczego niby nie mogloby to dzisiaj dzialac odwrotnie... - w te
                                                    pozytywna strone...!
                                                    (Ty wiesz Elu na 102, co ja mam na mysli, ze ci, ktorzy tu
                                                    przychodza nie maja innego wyjscia...!).
                                                    A... ;-))

                                              • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 19:24
                                                Adi wierzę:-)
                                                W końcu wszyscy alkoholicy znają się na manipulacji...
                                                Tylko jeszcze niektórzy przestają pić..
                                                a garstka zaledwie staje się uczciwa wobec siebie...
                                                No jak wiemy z tego co tutaj wypisujesz te dwie ostatnie kwestie
                                                Ciebie nie dotyczą...
                                                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 20.02.08, 01:20
                                                  ela_102 napisała:

                                                  > Adi wierzę:-)
                                                  > W końcu wszyscy alkoholicy znają się na manipulacji...
                                                  > Tylko jeszcze niektórzy przestają pić..
                                                  > a garstka zaledwie staje się uczciwa wobec siebie...
                                                  > No jak wiemy z tego co tutaj wypisujesz te dwie ostatnie kwestie
                                                  > Ciebie nie dotyczą...


                                                  No ale dotycza Ciebie, ja poswiecam sie i zeby statystyki sie
                                                  zgadzaly robie za tego nieuczciwego- jako ze dobro nie moze istniec
                                                  bez zla tak i wspaniala Ela nie moze istniec bez okropnego Addica- a
                                                  wiec- masz ten dar ode mnie i ciesz sie.

                                                  (poki jest, bo ja wystarczy ze przestane pic i juz czar Eli pryska-
                                                  a jeszcze jakbym sie postaral to moge sie "nawrocic" i w farmazonach
                                                  Ciebie przebic- co ty wtedy kobito biedna zrobisz?)
                                                  >
                                                  >
                                                  • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 20.02.08, 10:38
                                                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                                                    > ... jako ze dobro nie moze istniec bez zla tak i wspaniala Ela nie
                                                    moze istniec bez okropnego Addica...
                                                    > poki jest, bo ja wystarczy ze przestane pic i juz czar Eli pryska
                                                    __________________________________________________.
                                                    Przyjdzie wtedy nowa dostawa beczek pelnych piwa..!
                                                    A...
                                                  • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 20.02.08, 18:16
                                                    to już drugi wpis, który czytam, pierwszy był pod radością rauchen,
                                                    jak przyznajesz się beka.smiechu-w.sali.obok, że jesteś frajer i
                                                    cieszysz się z tego, że życie kopie Cię w dupę

                                                    gratuluję postawy i gratuluję wyboru
                                        • arielka49 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 22:03
                                          Ela :

                                          > ech i nikt nigdy ani wierzy w to odejście...
                                          > ani nie tęskni.

                                          Proszę , aby nick Ela 102 nie mieszała mnie do SWOICH WSZYSTKICH.
                                          Nie życzę sobie wypowiadania się w moim imieniu.

                                          ***********************************************
                                          Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                                          • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 10:19
                                            a ja nie zycze sobie abyś zwracała na mnie uwagę w ogole..
                                            a w szczegole poza tym forum...
                                            i co z tego ze sobie zyczę?
                                          • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 10:52
                                            Ariel:
                                            Proszę , aby nick Ela 102 nie mieszała mnie do SWOICH WSZYSTKICH.
                                            > Nie życzę sobie wypowiadania się w moim imieniu.

                                            ale tak calkiem powaznie...NIGDY nie ma Cie na mysli..
                                            nie jestes kimś kim się tutaj interesuję...
                                            nie biorę Cię w ogóle pod powazną uwagę..

                                            choc bawisz mnie...często..np..teraz..
                                            ale o kabaracie "hrabi" tez myslę tylko wówczas gdy mam ich na oku...
                                            tak więc to WSZYSCY Ciebie nie dotyczy..
                                            ponieważ dotyczy ludzi tutaj trzeżwych...
                        • arielka49 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 21:59
                          Jaras :

                          > i nie pisz, że ze mną nie dyskutujesz, bo gdy tylko Cię zawołam,
                          > skamlesz u nóg to co Ci wyskamleć pozwolę,

                          Fiu ... fiu ...
                          Nasz Jarasek robi się bezczelny.
                          Czyżby słynne - z kim przestajesz , takim się stajesz ?
                          Któż to ma na Ciebie taki wpływ , Jarasku ...
                          Najpierw broda, potem brzucho .... a teraz bezczelność niespotykana wcześniej u
                          Jarasa.
                          Faktycznie się zmieniasz - NA NIEKORZYŚĆ . :-)

                          ***********************************************
                          Twój przyjaciel to człowiek, który wszystko o tobie wie, a mimo to cię lubi.
                          • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 10:33
                            Ariel:
                            Nasz Jarasek robi się bezczelny

                            wasz? ha ha ha czyli:

                            Czyżby słynne - z kim przestajesz , takim się stajesz ?

                            bo z wami przecież... jakiś wyż inletektulany ?
                          • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 11:16
                            > Faktycznie się zmieniasz - NA NIEKORZYŚĆ . :-)

                            nieustająco arielko, na niekorzyść nietrzeźwości własnej, jak się
                            pijana mucha czepi, to ją trzeba pacnąć, czytasz co za bzdury pisze
                            o mnie?
                          • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 12:00
                            arielka49 napisała (do Jarasa):
                            > Fiu ... fiu ...
                            > Nasz Jarasek robi się bezczelny.
                            > Czyżby słynne - z kim przestajesz , takim się stajesz ?
                            > Faktycznie się zmieniasz - NA NIEKORZYŚĆ . :-)
                            ___________________________________________.
                            Nie zauwazylem, zeby cos negatywnego dzialo
                            sie ze stabilnym i trzezwym Jarasem...!
                            Zaniepokoila mnie natomiast ta odzywka Ariel,
                            ktora doskonale wie co pisze, mianowicie jezeli
                            Jaras zbyt czesto bedzie sie obracal wsrod nich,
                            wtedy takie knajpiane towarzystwo na pewno nie
                            przyniesie mu zadnych korzysci...! :-((
                            A... ;-))
                      • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 15:12
                        polituj się bardziej nad własną córką...
                        Ona zapewne też ma koszmary nocne...
                        i jakie "ziarna" przyjął Twoj wypaczony mózg?
                        chyba ze już nie czujesz się alkoholikiem nawet..
                        z calą ta twoją "zagmatwaną" historią zycia...

                        jestes obrzydliwy..w tym tekscie:-(
                        • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 16:32
                          Jeżeli mój tekst jest obrzydliwy, to co można powiedzieć o tobie, kiedy, gryząc paznokcie z bezsiły musisz mi dowalić za wszelką cenę. Mieszanie w te rozgrywki dzieci jest widocznie w twoim charakterze.
                          Wstyd.
                          Znów moja historia życia i to co czuje wywołało w tobie, twoje wady. Widzisz je jak w zwieriadle u mnie. Musisz jeszcze nad sobą popracować. Weż się w gar sć Elu
                          Pogody ducha Ci życzę. I jeszcze jedno, zobacz do jakich zachowań zdolny jest rozwścieczony jaras. Przecież on jest nieobliczalny
                          • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 17:00
                            janulodz napisał:
                            > zobacz do jakich zachowań zdolny jest r
                            > ozwścieczony jaras. Przecież on jest nieobliczalny

                            w tym Twoim poradniku dla niepotrzebujących poradników wyczytałeś te
                            mądrości?

                            czy tylko zauważyłeś, że nie potrafiłbyś zapanować nad sobą, tam,
                            gdzie jaras panuje?
                          • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 17:07
                            a wystraczylo poczytać i pomysleć...
                            za trudne:-(
                            Do refleksji na temat własnego zycia trzeba być kimś...
                            do refleksji na temat życia innych wystraczy być nikim...
                            wiesz przecież ze piszesz o sobie...
                            ale to co o sobie piszesz jest zbyt "przykre" do przyjecią..
                            lepiej oddać to KOMUŚ...

                            p.s nigdy nie obgrazylam paznokci..
                            bezsilna jestem tylko wobec alkoholu..
                            wściekla nie bywam w ogóle..
                            • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 21:34
                              Piszesz do mnie, że ja piszę o sobie pisząc Tobie, że pisząc o mnie piszesz o sobie.
                              Czy to nie idiotyzm jest????
                              • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 19.02.08, 10:21
                                nie to nie idiotyzm...to nie trzeżwość...
                    • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 14:42
                      Nocne miraże...
                      czy zwykle nawroty?
                      • tenjaras Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 18.02.08, 14:54
                        raczej dwa łyki pokrzywy i przewroty ;-)
                • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 19:28
                  janulodz napisał:
                  > U mnie jakość przeszła w ilość.
                  > Jestem trzeźwy ponad pięć lat.
                  _______________________________.
                  Na czym polega taka trzezwosc..?
                  Nie pomyliles tego z abstynencja?.
                  A...
                  • janulodz Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 19:44
                    Mnie tam na semantyce nie zależy. Mogę być trzeźwym abstynentem. Dla mnie to na jedno wychodzi, ale jak wam tak zależy na klasyfikacji to dzisiaj jestem nastawiony ugodowo.
                    Tylko, jak ja jestem trzeźwym abstynentem to wy jesteście nałogowymi abstynentami, bo wpadliście w ta waszą abstynencję, jak w uzależnienie.
                    • arielka49 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 19:49
                      Janu :
                      >Mogę być trzeźwym abstynentem.

                      Ja tam mogę być nawet MUTANT - ABSTYNENT.:-)
                      To i tak lepsze , aniżeli ,,GUCIO. AA .TRZEŻWIEJĄCY.,, .... brrrr ...
                      Pierdzielę taką ,,trzeżwość,, .


                      ***********************************************
                      Można być mądrym nie przeczytawszy ani jednej książki; wierząc zaś we wszystko,
                      co jest napisane w książkach, nie można nie być głupcem.
                      • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 20:37
                        arielka49 napisała:

                        > Janu :
                        > >Mogę być trzeźwym abstynentem.
                        >
                        > Ja tam mogę być nawet MUTANT - ABSTYNENT.:-)
                        > To i tak lepsze , aniżeli ,,GUCIO. AA .TRZEŻWIEJĄCY.,, ....
                        ______________________________________________________.
                        Jeden moze i druga moze... - Pewnie, ze mozecie, ale
                        wtedy cos trzeba ze soba robic a nie stac w miejscu...!
                        (np. pojsc z guciem na Mityngi AA, wtedy nie bedzie sie
                        juz zadnym abstynentem...!)
                        A... ;-))
                    • ela_102 Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 20:31
                      A ja tam abstynentką juz nigdy nie będę...
                      dziewicą też nie....
                      Mialabym szanse na bycie abstynentką gdybym nie popadla w
                      alkoholizm...
                      • aaugustw Re: "Walę tynki" albo rola miłości w życiu pijaka 17.02.08, 20:41
                        Ela na 102 napisała:
                        > A ja tam abstynentką juz nigdy nie będę... dziewicą też nie....
                        > Mialabym szanse na bycie abstynentką gdybym nie popadla w
                        > alkoholizm...
                        __________________________________________________.
                        No wlasnie, ja takze nie bede juz prawiczkiem, ale
                        prawym czlowiekiem chce byc juz zawsze...!
                        I pomyslec, ze cale to szczescie dzieki mojemu alkoholizmowi...! ;-))
                        A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka