alaska77
17.09.08, 12:23
Moja córka ma 2lata i 2m-ce.
Prawie nie mówi,ale za to pieknie "miga".Wygląda to tak,że jak coś
chce,to pokazuje nam to na migi.Czyli dobre-masuje brzuszek.Pić-
wkłada palec do buzi.Jeść-mówi(słownie)mnia,mniam.Na słowo"tak"-
mówi "am".Itd...
Mówi wyraźnie słowa:
-mama
-baba
-dodo(pies tak ma na imię)
-dada(jak chce iść na spacer)
-cyt(na autobus...bo taki dzwięk wydaje hehehe)
-brum brum(na samochód)
-au,au(pies)
-am(to tak)
-nie(to jej ulubione słowo)
I to wszystko.
Do tej pory jakoś nie szczególnie się tym przejmowałam.Tzn.bylismy
3razy u neurologopedki.Ona określiła małą na opóźnienie mowy o rok.
Nie ma poprawy,ponieważ córka nie chce współpracowac.Mówi
tylko "nie,nie"!!!!Nie chce abym jej czytała,nie chce powtarzac.
Jutro mam wizytę u logopedki(pierwszą).
Mała miała stwierdzoną(bardzo późno)wiotkośc ukł.centralnego.Jest
dzieckiem z niedowaga-nie umiała jeść,pic.Cały czas walczylismu i
walczymy o jej wagę i mowa nie interesowała nas tak strasznie.
My ją rozumiemy.Najbliższe otoczenie równiez.
Nie mam jakiego stresa,że ona nigdy nie zacznie mówić,ale
wypadałby,żeby choć troszkę poszła do przodu:/
Jest dzieckiem wrażliwym,troskliwym(przytula wszystko-
zwierzątka,misie,nas,swoją siotrę,nawet robaki).
Niestety przez to,że taka jest dzieci np.w piaskownicy sypią ja
piaskiem,zabierają zabawki-a ona nie umie się obronić:( Tylko
potrafi się rozpłakac:(
Co Wy na to???Musze działac na ostro,czy mamy czas na naukę mowy?