Dodaj do ulubionych

Drogi ryszq

19.10.04, 17:47
Nie wiem zaiste jak to się stało, że zaszczyciłeś swoją obecnością mój
niepoważny wątek. Nie pojmuję też zupełnie, dlaczego swoje fantastyczne płody
ukrywasz przed stęsknionymi czatusiami.
Jeśli miałeś atak nieśmiałości, to wyręczę Cię drogi ryszq - oto Twój wpis,
który zupełnie niepotrzebnie chciałeś ukryć przed wygłodniałym społeczeństwem
czatowym. A ich głód świetnej literatury jest ogroooooooooooomny
---------------


Też chciałem donieść dzisiaj poranną porą. Normalnie wkręcił mnie pompon.
W windzie. A pompon na głowie. Chłodno było, więc padło nie na beret z
antenką, ale na nakrycie z pomponem. Z rana, schodzę z ósmego piętraj jak
każdego dnia zresztą, (to tak, by zejść jeszczez obłoków i oparów sennych ) a
wracam ho, ho ! - no, czasem nie wracam - sporadycznie może się tak zdarzyć,
zależy od halnego, ma taki niekiedy dziwny wpływ na powroty - ale wtedy jak
nic korzystam z windy. Winda stareńka, pamiętająca czasy PRL-u , bez drzwi
toto lata w te i nazad. Utkwiłem między drugim a trzecim. To pompon się
wkręcił między drzwi , których nie było od zarania. Tzn. w miejsce drzwi
się wkręcił. Miał miejsce i miał prawo. Wprawdzie nie w należne mu miejsce,
ale zrobił to co zrobił, wykorzystując ową pustkę międzydrzwiową. Trudno--
zawiesił się na którymś sterowniku i pozostał tam. Wejście nie jest takie w
końcu trudne, nawet na wyższe piętro. To kwestia treningu. A pozatym ,
odlatuję
w ciepłe kraje , gdzie są inne obyczaje. Gdzie nie ma wind. I chodzi się bez
pomponów na głowie. Raczej z odkrytą głową.
Krótko , bo krótko - ale wtedy będzie to : ,,Trzeci _Oddech_ Kaczuchy.:))

P.S. Doniosłem jednak. Jaja na omlet. Może kiedyś podam subtelny przepis.
Taki
pretendujący do nagrody Złotego Pawia.
____________________________________
rysz_odlotem




































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































No więc , przez pompona się zaplątałem. Właśnie w windzie.Chociaż to pompon
się zaplątał i wkręcił się w jakieś tam sterowniki. Bo winda stareńka,
pozbawiona drzwi - Taki relikt Z PRL-u , więc miał prawo się wkręcić
nieszczęsny pompon. Sczęście , że

------------------

Dziękuję uprzejmie - pompon
Obserwuj wątek
    • ryszq Bez obrazy , proszę... 19.10.04, 18:16

      Ja także niepoważnie.

      Opowiadanie Starego Warzoka

      Jak jo szeł po papierowym moście, wele skórzanego muru, to tam były drewniane
      kamienie a słomiano woda Kole stawu w zielonym kościele bukowy ksiądz mioł
      świerkowe kozanie. A jo ida dale bez tyn gónek i widza piękny potok na górce.
      Tuż jo fuk bez płot, wlozech na gruszka i natorgołech pełne kabzy jabłek. A tu
      chłop na mnie wrzeszczy:,,Śleziesz ty z tego łorzecha?". Joch zebroł moja
      marchew i wio ś niom na torg. Tam myńsze główki kapusty sprzedowołech po
      sześć piętoków, a te większe dawołech za darmo. Z miasta poszełech na wieś i
      tam trefiłech na wesele. Było ono na siedmiu talerzach: sztyry były puste, a
      na trzech nie było nic - a starka mi jeszcze padała: ,,Co nie zjysz, to łostow
      dla mojego kota.". Na to żech sie tak rozgorszył, żech przyszedł tukej Wom
      to pedzieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka