Dodaj do ulubionych

Tracę nadzieję....

07.09.02, 22:30
Czat ma swoje dobre i złe strony. Jak wszystko ale na czacie poznajemy ludzi,
dzielimy sie troskami i nagle okazuje sie, że nasze zmartwienia to pestka!!
Ludzie są chorzy, umierają, tracą bliskich a my co??? Gadamy o seksie albo
rozbierankach....... Życie jest piekne, ale kidyś je stracimy.........
Obserwuj wątek
    • intrygujaca_intrygantka Re: Tracę nadzieję.... 08.09.02, 01:05
      A co proponujesz? Rozmowy o śmierci, bo jest nieuchronna? Przecież to nic nie
      zmieni. Może więc lepiej o seksie i rozbierankach :))).
      • Gość: s Re: Tracę nadzieję.... IP: *.c.001.pth.iprimus.net.au 08.09.02, 14:48
        nie trac jak nie chca mojego watku skasowac to
        poprzesuwam wszystkie do gory
        S.
    • gregorij Re: Tracę nadzieję.... 08.09.02, 18:45
      dzisus, jakie głupoty człowiek pisze po pifie :))))))))))))))))))))))))
    • Gość: nescaa Re: Tracę nadzieję.... IP: *.dip.t-dialin.net 08.09.02, 18:49
      a kto rozmawia o sexie?:))))) poprosze o nicki:))
      • ireo Re: Tracę nadzieję.... 08.09.02, 19:06
        nescaa.

        :-)
      • Gość: qqłka Re: Tracę nadzieję.... IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 21:01
        ja nie rozmawiam:))))
    • robercik_ Re: Tracę nadzieję.... 08.09.02, 19:32
      greg no coz moge zawsze przystanac na chwile i pomyslec o innych, ale tez
      prawda jest ze wiekszosc z nas (znakomita) to typowi normalni ludzie czyt.
      egoisci. jestesmy przekonani o tym ze nas to nie spotka, ufamy, ze wlasnie nam
      sie uda. to jest bardzo ludzkie i bardzo normalne, ucieczka od problemow innych
      ludzi bo swoje mamy rowniez i one sa dla (zupelnie slusznie) wazniejsze. nie
      widze tez powodu, zeby kazdego dnia zalowac tego ze jestem jeszcze zdrowy, ze
      jakos sobie radze, moge probowac pomoc innym ludziom, anagazowac sie w te
      dzialalnosc, ale nie chce czuc sie zle dlatego ze mi sie udalo, nie
      zachorowalem, mam mniej problemow i stresow
    • gregorij Re: Tracę nadzieję.... 08.09.02, 23:11
      a może po prostu czat jest odskocznią od tego, co nas przygniata w realu?
      • robercik_ Re: Tracę nadzieję.... 08.09.02, 23:17
        > a może po prostu czat jest odskocznią od tego, co nas przygniata w realu?

        nie wiem jak inni ale ja kiedy jest mi zle to nie robie nic wbrew sobie, nie
        biegam po czacie i nuie robie dobrej miny do zlej gry. te zle dni musza same
        minac, one przychodza i odchodza, a sa wlasnie po to zeby umiec cieszyc sie z
        tych dobrych i bardzo wyjatkowych
        • Gość: gregorij Re: Tracę nadzieję.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.02, 23:47
          złe dni mają to siebie ( u mnie) że same nie mijają, pamieć o złych chwilach
          zostaje i czasem trzeba coś robić żeby zapomnieć.....Czat może być jedna z
          takich rzeczy
          • orissa Re: Tracę nadzieję.... 09.09.02, 21:43
            Greg_, a moze wchodzimy na czat, majac w pamieci bolesne przezycia, po to by
            nasycic sie iluzja, ktora jest tu stwarzana...Nawiasiki zastepowac maja usmiech
            a pisane sa czasem ze lzami w oczach, odpowiedz na pytanie "co u Ciebie" -
            "swietnie", ktora sie podaje tylko po to, aby zadowolic innych, bo takie sa ich
            oczekiwania...na czacie nikt nie lubi slyszec ze masz zly humor, ze zle sie
            czujesz albo cos zlego Ci sie przytrafilo. W pelnej gotowosci wpadasz co rano,
            witasz sie z usmiechem, mimo tego, ze jestes niewyspany, zly a nad glowa wisi
            Ci wrzeszczacy tyran. Dla zapomnienia o tym, co smutne i przykre katujemy sie
            migawkami kolorowych biegnacych literek, po czasie zadajac sobie pytanie - co
            ja robie w tym haosie? Coraz wiecej ludzi reaguje agresja, szukamy wtedy ciszy
            i spokoju, co jest zaprzeczeniem samego wejscia na czat, bo przeciez
            przychodzimy tu zeby sie spotkac z ludzmi, a za chwile od nich uciekamy...a w
            samotnosci znowu rozstrzasamy przykre rzeczy ktore nas spotkaly. Nie umiemy sie
            cieszyc z drobiazgow, a to przeciez z takich codziennych ulamkow radosci trzeba
            budowac szczescie, jak misterna pajeczynke...ale ta pajeczynka musi byc
            codziennie wzmacniana, dogladana, aby zadne zlo ani przykrosc nie byly w stanie
            jej przerwac. Moze wlasnie te pogaduchy o rozbierankach i wyglupy daja nam
            malenka okazje do zapomnienia, oderwania sie od myslenia o tragediach i
            nieprzyjemnych zdarzeniach, bo w realnym swiecie nie jestesmy w stanie
            zapomniec...

            isk_gd
            Dla jednego kilka miesięcy
            dla drugiego dzień
            każde słowo może być ostatnie...
            • rena_pierwsza Re: Tracę nadzieję.... 10.09.02, 01:44
              Iskierko, nic dodać nic ująć.
              Masz rację, te dzisiejsze rozbieranki:))) pozwoliły mi zapomnieć choć na chwilę
              o moich problemach. Wiem, że od nich nie ucieknę, ale chyba lepiej spędzić parę
              godzin nawet na igraszkach słownych niż płakać samej w kąciku.
              Pozdrawiam
              rena
    • gregorij Re: Tracę nadzieję.... 10.09.02, 10:17
      Czat jako odskocznia od codzienności, od zmartwień i szarości? Tak,
      zdecydowanie ale tak jak napisałaś Iskierko, po kilku chwilach już chcemy
      uciekać, nie bawi to tak, jak powinno, nie słyszymy tego, co słyszeć chcemy –
      słów pocieszenia czy współczucia. Człowiek to takie dziwne zwierze – chce być
      sam a podświadomie ciągnie do stada. Grupa czatowników staje się takim stadem,
      próbą znalezienia wyjścia z problemów. Ale tak nie powinno być! Czat to
      rozrywka, urozmaicenie dnia codziennego a nie grupa terapeutyczna. Pamiętasz
      iskierko, kiedyś rozmawialiśmy o tym, że każdy powinien mieć w realu ludzi, z
      którymi rozmawia o swoich problemach i dolegliwościach. A najgorsze jest to, że
      złe samopoczucie, jakieś stany nazwijmy je, depresyjne, odstraszają nawet
      najwierniejszych przyjaciół. Dochodzę do wniosku, że rzeczywiście gadki-szmatki
      na czacie są potrzebne ale nie można przywiązywać do nich nadziei na poprawę
      własnego życia. Samopoczucia – tak, ale problemy dnia codziennego musimy
      rozwiązać sami!!!
      Jednocześnie prawdą jest że na czacie zawiązują się przyjaźnie, odbywamy
      spotkania, ciągniemy kontakty w realnym życiu. To dobrze, każdy sposób
      znalezienia pokrewnej duszy jest dobry. I z tego, tej małej przyjemności
      poznawania nowych ludzi też trzeba budować „pajęczynkę” i dbać o nią! I,
      jeszcze jedno, mimo wszystko, mimo porażek, zmartwień, braku chęci do
      czegokolwiek, jednego nie wolno nam się wyzbyć – nadziei!! Jutro będzie
      lepiej!!! (I może czat w jakimś stopniu pomoże?)
    • Gość: wrzesniowa Re: Tracę nadzieję.... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.02, 08:04
      Nadzieja... i jeszcze taki dołujący... mnie się już dawno żyć odechciało, ale
      po co wszyscy maja to wiedzieć...
      • grzegorzkris Re: Tracę nadzieję.... 30.09.02, 08:17
        Hmmmm - chyba żart, powiedz to w twarz matce głodujących dzieci w Afryce ????
        albo kobiecie w Bangladeszu której co roku zatapia ledwo co skleconą z błota i
        gliny ziemiankę ???
        Albo powiedz to cieżko chorej na serce kobiecie której właśnie w wypadku
        zginął syn ?????
        .............................................................
        ...............................................................................
        ................... a teraz bądź wdzięczna życiu i dawaj szczęście innym
        ludziom ( facetom :)))))))) )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka