Dodaj do ulubionych

ciao da toscana :)

03.10.02, 11:24
moi mili
ech, szkoda, ze was tu nie ma... tak tu slicznie :) ale ja tu pobede pol roku
i jesli macie czas - zapraszam. szczegolnie na moj ogromniasty taras, gdzie
co rano zachwycam sie widokami, a wieczorem ogladam gwiazdy z wiklinowego
fotela. pierwsze dni byly okropne - ech... tak chcialam do domu. lalam lzy do
poduszki... ale juz jest ok :) wszak dzielna ze mnie uma :) misteczko jest
przecudowne - z malutkimi i waziutkimi uliczkami, zielonymi okiennicami i
kamiennymi domami... dookola gory i morze zieleni. och! brak slow, ale mam
mego wiernego zenita i, jak wroce, wszystko wam pokaze, obiecuje. poki co
sciskam was moooocno i caluje was wszystkich w wasze policzki - a co tam -
cmok :)
bede wpadac od czasu do czasu, gdzyz na codzienne wizyty mnie nie stac (za
godzine place 5 euro, chryste...).
pa pa
i nie zapominajcie o mnie...
umka toskanska
Obserwuj wątek
    • Gość: ania@ Re: ciao da toscana :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 11:38
      Umeczko:
      napisz wiecej,chcialabym widziec Twoimi oczami jak tam jest.


      buziak
      ann
    • senne_marzenie Re: ciao da toscana :) 03.10.02, 12:40
      UMA:))))) cari saluti da varsavia:)

      Less
      --
      "Kobieta powinna wyglądać tak mądrze by jej glupota stanowiła
      miłą niespodziankę"
    • maggy Re: ciao da toscana :) 03.10.02, 12:43
      UMka, qrcze, to nie wiesz 'jak-to-sie-robi-w-Toskanii'?? hihi:
      bierze sie dyskietke, pisze w domciu na kompie mlodego/mlodej elaborat na 4
      mega, a potem na kwadransik do kafei i 'chlup!' na forum w postaci zalacznika ;-
      ))))
      A my to wszystko sczytywac bedziemy z lacz stalych i niedrogich, hehe
      Moc calusow cieplutkich (bo sloneczko i u nas wychylilo swoj zaspany pyszczek
      zza chmur) i do zobaczenia moze-wcale-nie-za-tak-dlugo :-)))
      margit
    • mejer24 Re: ciao da toscana :) 07.10.02, 09:14
      nasza droga w tunelu drzew nieco zmienila wyglad, nie tak zielono jak
      ostatnio.. jak u Ciebie.. ale pieknie!! ech, Umka.. czasem mysle co tam
      wyprawiasz u tej Visconti. Wlasnie jestem po weekendzie w Karpaczu, ale o tym
      opowiem Ci jeszcze.. tym czasem - bywaj:):) caluje
    • Gość: beatusek Re: ciao da toscana :) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.10.02, 12:58
      a ja tam nie bede tu lez wylewac i posac ckliwych slowek. ja zwyczajnie do
      ciebie zadzwonie:))
    • uma24 otoz... 08.10.02, 11:43
      ech, margiciu - z mila checia bym tak zrobila, ale nie mam w domu komputera
      nawet. zreszta, tobie i wtajemniczonym i tak wszystko juz opisalam w listach -
      mejerko, beatusku :) ale dla forum zawsze...
      mieszkam w miasteczku chianiano terme, w prowincji siena- przesliczne, ale o
      tym juz pisalam. okolica jest przecudowna - zielono i jeszcze raz zielono.
      wszedzie pod gorke i nawet ja z moja kondycja musze sie czasem zasapac
      odrobinke :) najcudowniejszy jest z tego wszystkiego jednak moj widok z tarasu -
      hi hi... kiedy byli u mnie hydraulicy (tubylcy oczywiscie) powiedzieli mi, ze
      tylko pozazdroscic takich obrazow :) ogromniaste niebo, klebiaste chmury, gory,
      pagorki, pola... rano miedzy wszystkimi pagorkami spi mgla, a moze to chmury -
      w kazdym badz razie, okolica wyglada wtedy, jakby sie rozlalo po niej mleko, z
      ktorego wystaja tylko czubki owych pagorkow. powietrze rowniez przybiera
      mleczna barwe... mmmm... ale po niejakiej chwili, mleko wszystko znika i niebo
      staje sie cudownie blekitne i slonko przyswieca mi z gory :) ach, caly czas
      jest cieplutko i oczywiscie chodze w krotkich portkach i koszulkach na
      ramiaczkach (oj, to tak tylko pisze, coby was pownerwiac...). hi hi... a ci
      biedni ludzie patrza na mnie z przerazeniem w oczach - oni oczywisice okutani w
      zimowe kapoty, swetry i szaliki, ech...
      poki co zwiedzilam juz cale miasto i w niedziele pojechalam do montepulciano -
      ojojjjjjj... jak tam przepieknie. renesansowe i strasznie tajemnicze... z
      malutkimi i waziutkimi uliczkami, magicznymi zaulkami, i pysznymi ciachami :) i
      winiarniami :)
      nie moglam stamtad wyjechac... ale w nastepna niedziele dalszy ciag zwiedzania -
      tym razem pora na chiusi... ale o tym potem :)
      wracjac do chianciano - zadziwia mnie tu to, ze wszysy sa tu dla mnie tak mili.
      mam juz swoje ulubione miejsca, w kotrych mnie znaja. usmiechaja sie do mnie i
      wolaja z daleka 'ciao maddalena' :)))) milo...
      to tyle na razie - sciskam was moooocno i do nastepnego razu
      wasza toskanska sprawozdawczyni
      umka
      • Gość: margit wieści błahej treści IP: *.stacje.agora.pl 10.10.02, 17:34
        Jeju, jak ja nie lubię pisać. Dlatego list do ciebie, który właśnie lezie
        pocztą naszą żółwio-kochaną pisali wszyscy, którzy na zlocie byli. Nie przejmuj
        się zatem treścią ale smakuj plamki czeskiego pilznerka i Freneta niejakiego
        (swoją drogą dość obrzydliwego alkoholowego świństwa), które na nim wraz z
        pozdrowieniami znajdziesz i ...
        do kolejnego liściku
        strasznie zziębnięta i nieco pociągająca (nosem, hyhy) m.
    • poola_ Re: ciao da toscana :) 10.10.02, 15:10
      Umeczko Kochana:))
      ....list sie poowoli krystalizuje:)))))))(bardzo poowli)...
      chciałbym zapytac o niejakiego Michała z wrocka...otóz ten koles
      w/w zaczepia poowazne osoby na gazecie...sypie wiadomosciami ...i
      bardzo pootrzebuje twego adresu....co Ty na to?mam Go uszczęsliwic?
      buziaki i poozdrowionka
      m.....a
    • uma24 wiesci dalsze ... 15.10.02, 09:56
      buongiorno moi wierni czytacze - tu wasza niestrudzona sprawzodawczyni
      forumowa :)
      niestety, nie odzywalam sie od jakiegos tygodnia - nie pomyslcie sobie, ze
      skapie pieniedzy na net, co to to nie ;) - po prostu zostalam bestialsko
      uwieziona w domu z przyczyny nastepujacej - jedno z dzieci zaatakowalo
      chorobsko i musze z nim (zarowno z dzieckiem jak i chorobskiem) siedziec w
      czterech scianach dzien caly, ugh... ale dzis podstepem podrzucilam je babci i
      ucieklam na godzinke :) na szczescie nie mam co narzekac - choroba dopasowala
      sie do pogody - od czwartku zaczelo padac... kto z was tak mi pozazdroscil i
      ukradl mi slonce znad glowy? mam pewne podejrzenia, hi hi... ale ciiii. na
      szczescie slonce powrocilo do mnie i juz w niedziele zasiadlo na mym toskanskim
      niebie. heh... niedziela trzynastego nie nalezala do najbardziej sympatycznych
      dni. poranek spedzilam ze scierami i wiadrem w rekach, bo zalalo mi kuchnie
      (pot na czole i piec wiader wody). oczywiscie uciekl mi autobus, a jak juz
      wsiadlam do nastepengo (po niejakiej godzinie oczekiwania), zajechalam za
      daleko. no coz, gapy tak maja... zar z nieba i 40 minut marszu pod gore, ech...
      do centro storico w chiusi przyczlapalam UMAltretowana, jednakowoz znalazlam
      sily na przechadzke. co tu duzo pisac - jak zwykle przeslicznie, wszystko
      udokumentowane :) nogi poniosly mnie w miedzyczasie do kina - pinokio :) oj,
      tego mi bylo trzeba... bajkowy swiat poprawil mi samopoczucie zdecydowanie...
      polecam na chandre i nie-chandre rowniez :) potem... heh... potem znowu
      powrocil do mnie pech, ale tym juz was zameczac nie bede... w kazdym badz razie
      nic, czemu nie podolalabym, nie przytrafilo mi sie :) koniec koncow, zrobilam
      tego dnia jakies 10 kilometrow. no, ale ja przeciez uwielbiam sie wloczyc...
      tylko nie rozumiem jednej rzeczy - czemu wlosi wszedzie jezdza samochodami i
      jak juz zobacza osobe idaca wzdloz - no, moze i malo nadajacej sie do pieszych
      wedrowek - ulicy, prawie wypadaja przez przednia szybe i musza zatrabic. hi
      hi... zastanawiam sie, czy to sam fakt, ze widza osobe poruszajaca sie w sposob
      nie_zmotoryzowany, czy to moze ja taka sliczna? hi hi... pa pa i do nastepnej
      relacji :)
      przesliczniUMKA (?)
      p.s.
      margitko - ach... dzieki za list (jeszcze nie doszedl, ale to tak z gory).
      poo - michal mnie juz znalazl - dzieki :)))
      • molly Boun giorno principessa 15.10.02, 10:24
        Ciao Umko
        ACh ta bella Italia e Toscana,hmmmm
        Trzymaj się tam dobrze,a włoskie bambini trzymaj krótko.Wiem co te małe
        diabełki potrafią zdziałać.Pa Toscanio,Chianti,cyprysyi włoskie lenistwo
        deMolka i takie tam włóćzęgostwo
        • mejer24 a u nas biało...... 15.10.02, 10:40
          ech Ty UMO... zazdraszczam Ci tych temperatur:):) u nas 13. X spadł pierwszy
          tej jesieni śnieg.. BIAŁO.. poza tym telefonem opowiadam Ci całą reszte. Film
          kupię - obiecuje. Grzes Cie pozdrawia.. CIAOOOO.....
    • Gość: mejer list IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 09:08
      DOSTAŁAM LIST!!!!!!!!!!!!!!!! po 16 dniach!!!!!!!! a koperte odesle Ci z
      powrotem razem ze Zbrodnią i Karą, nie ma na niej żadnej - powtarzam - żadnej
      pieczątki!!!!! caluski Umka
    • uma24 ugh... 18.10.02, 17:45
      tak to jest, jak sie dzieci rozchoruja i na dodatek cie polubia - kleja sie,
      prychaja, kichaja i to wszystko na mnie... heh... dostalam od nich w prezencie
      bol gardla i miesni oraz lekka goraczke. ale fajnie... ide sie kurowac pod
      kolderke z kublem goracej herbaty w lapie... pa
      umosa bacteriosa :)
      p.s.
      ciesze sie, ze w koncu moje listy podochodzily :)))
    • uma24 Re: ciao da toscana :) 22.10.02, 11:15
      witajcie :)
      (pisane w niedziele na papierze, w poniedzialek wklepane w komputer, a dzis
      wyslane - heh... alez ja kombinuje)
      przeziebienie nadal trzyma, ale nie moglam wytrzymac kolejnego dnia w murach;
      wszak od dziesieciu dni bylam w nich uwieziona, bo najpierw jedno, a potem
      drugie dziecko mi sie rozchorowalo... potem ja do kompletu, ale o tym juz
      pisalam. chrypie i kicham, ale nic to :) teraz jestem prawie poza miastem -
      nogi mnie tu przyniosly po godzinie marszu. skrylam sie pomiedzy drzewkami
      figowymi, palaszuje ciasteczka, dookola cicho a slonce laskocze po nosie :) nie
      udalo mi sie dzis nigdzie wyruszyc - troche za sprawa mego niezdecydowania w
      jakim kierunku sie udac, a troche za sprawa mego lenistwa - jakos nie moglam
      sie wygrzebac spod koldry... ale takie dni spedzone na totalnym nicnierobieniu
      tez sa potrzebne. jutro postaram sie nadrobic zaleglosci podroznicze i pojade
      do sarteano, oczywiscie o ile dzieci pojda do szkoly... och, niech juz pojda i
      niech powroca dni, kiedy mialam cala fure czasu dla siebie. nawet nie wiecie,
      jak takie wloskie stworzenia potrafia czlowieka wymeczyc. poki jeszcze sie
      trzymaly ode mnie z daleka i tylko od czasu do czasu przypominaly sobie o moim
      istnieniu, nie bylo tak zle. niestety, teraz mnie pokochaly i nader czesto
      musza mi cos pokazac, cos mi powiedziec, gdzies mnie zaciagnac itp. od kilku
      dni udaja, ze sa moimi psami i laza za mna krok w krok... ostatnio mylam
      naczynia z jednym przyklejonym do mojej prawej nogi i z drugim do lewej. uff...
      dobrze, ze jest ich tylko dwoje. juz tysiac razy przeczytalam im czerwonego
      kapturka i pinokia, disneyowska kreskowke o trzech swinkach znam na wylot,
      pytania "perché" juz nie moge sluchac. obowiazkowo kilkaset razy dziennie musze
      dostawac palpitacji serca i szargac swe nerwy - np. wtedy, gdy zapragna one
      wykonac salto mortale ze stolu na marmurowa posadzke albo, gdy lyzka z
      pomidorowym sosem laduje nie w buzi, lecz na dopiero co zmienionej koszulce;
      musze udawac czarownice, konika tudziez samolot, uskuteczniac metode szantazowa
      i wypowiadac slowa nie nadajace sie do publikacji (dobrze, ze one nie rozumieja
      polskiego). i jak tu nie chciec, zeby juz wrocily do tej szkoly? :)
      p.s.
      osobnikami przyczyniajacymi sie do wszystkich wyzej wymienionych rzeczy sa:
      carlo lat 3 i niccolo lat 4,5 :)
      poniedzialek
      no i do szkoly wrocily :) dzieki moce niebieskie!
      heh... dzis obudzilam sie w srodku nocy, dlugo przed wschodem slonca.
      przewracalam sie z boku na bok, co jest niezmiernie fascynujace... ale na
      oslode moglam zobaczyc najcudowniejszy wschod slonca na ziemi :) tego, co
      dzialo sie za moim oknem nie mozna opisac (przynajmniej ja nie czuje sie na
      silach), powiem tyle: powoli wynurzajaca sie zza gor ognista kula,
      superpomaranczowe obloki na blekitnym niebie, a doliny zalane mlekiem :))) ja
      na tarasie w spiochach, z rozdziawiona geba, aparatem przy oku -
      udokumentowane :) potem wyprawa do sarteano - jak zwykle kolejne przecudowne
      miejsce i jak zwykle za male, aby spedzic w nim caly dzien. w poltorej godziny
      obieglam dookola i przeszlam wzdluz i wszerz cale centrum historyczne pelne
      tlustych kocurow i kobiecinek zmierzajacych do lub z kosciola.
      a juz w domu... ach, ach :))) piec kopert dla mnie :))) dzieki tym, ktorzy o
      mnie pamietaja...
      buziaki
      pa
      p.s.
      zaczela sie jesien...
    • uma24 troszke ponizej poziomu morza... 29.10.02, 12:21
      ... czyli w lekkiej depresji, tu wlasnie sie znajduje. tak mnie czasem nachodzi
      i niestety nie wiem, czy uda mi sie napisac wam cos lekkiego i przyjemnego.
      dopadla mnie juz tesknota za moim polskim zyciem - ciagle gdzies biegalam i
      mialam mnostwo spraw do zrobienia - to praca, to uczelnia, to jakies wieczorne
      wyjscie do kina, do pubu, do przyjaciol albo nawet zwykle nasiadowki w
      kuchni... tu mi tego strasznie brakuje i ciezko mi jest sie przestawic na tak
      malo aktywny tryb funkcjonowania, ech... i ten brak kogos bliskiego - kogos z
      kim mozna poplotkowac, posmiac sie, powloczyc bez celu. tu praktycznie zyje sam
      na sam ze soba przez 70 procent czasu. zastanawiam sie kiedy zaczne do siebie
      mowic (poki co spiewam). ratuja mnie listy i telefony :) i nawet nie wiecie,
      jak mi sie mordka cieszy, gdy otwieram koperte albo, gdy slysze czyjs przyjazny
      glos w sluchawce :)))) laduja sie wowczas moje bateryjki z pozytywna energia.
      ostatnio laduje je takze na sloncu - tak, tak moi mili - od dwoch dni sie
      opalam! kto by pomyslal, ze bede to robic 27 pazdziernika, hi... hi... wynosze
      kraciasty koc na moj dach i wchlaniam w skore promienie... oj, dobrze, ze to
      dach i nikt mnie nie widzi, bo, niestety, moja piekna i zgrabna sylwetka ;)
      odeszla w zapomnienie. a to dlatego, ze jem tu zastraszajace ilosci roznorakich
      pysznosci (do tego doszlo, ze jadam nawet podwieczorek - no, w koncu opiekuje
      sie dziecmi), co powoduje, ze na brzuchU_MAm faldy, heh... poki co mieszcze sie
      w portki, ale nie wiem, przez jaki czas bedzie to jeszcze mozliwe. musze zaczac
      chyba cwiczyc, czy co? :)
      jesli chodzi o moje wyprawy niedzielne, to w tym tygodniu niestety nie udalo mi
      sie zawedrowac za daleko. mialam ochote ujrzec monticchiello, a ze mialam tylko
      jakies cztery euro w portfelu, wystarczylo mi na podroz czastkowa - dojechalam
      do rozstajow drog, wysiadlam i me oko zbielalo - okazalo sie, ze mam do
      przejscia zaledwie 11 kilometrow. nic to, postanowilam, ze bede dzielna i
      ruszylam w towarzystwie zaru z nieba i wrednie trabiacych samochodow,ech...
      przyznac musze, ze spacer droga asfaltowa, nawet z przecudownymi widokami
      dookola, nie nalezy do rzeczy przyjemnych. przeszlam jakies trzy kilometry i
      stwierdzilam, ze basta. skrecilam w droge lesna, prowadzaca do klasztoru braci
      kapucynow. wybor ten nie byl najszczesliwszy... pobladzilam po lesie
      (oznakowanie szlakow przez wlochow nie nalezy do najbardziej udanych),
      przeszlam jakies trzysta kilometrow i, nie wiem jakim cudem, wyszlam w poblizu
      mojego domu, gdzie czym predzej padlam trupem na kraciasty koc :)
      a dzisiaj cala przesiaknieta jestem dymem ze spalonej soczewicy (moja 'padrona'
      jest baaardzo roztrzepana, hi... hi...) i wykonczona przez dzieci - muchy w
      nosie i kwasne miny. czyzby im tez sie zblizaly 'te dni'?
      pozdrawiam wiernych czytaczy :)
      w dolkU_MAgdota
      p.s.
      byle do swiat :)))) mejerka wyprosila ten bilet dla mnie :))))
    • Gość: umka (poza dolem) Re: ciao da toscana :) IP: *.27-151.libero.it 31.10.02, 12:41
      ach... nawet nie wiecie, jak wam zazdroszcze jutrzejszego wieczornego spaceru
      po cmentarzu, z szeleszczacymi liscmi pod nogami i tysiacami migoczacych
      swiatelek dookola. niech no ktos zapali ode mnie jakiejs duszyczce takie
      swiatelko :)
      umka w jesiennej szatce
      p.s.
      ech... mejerko, cos slabiutko prosilas tego mikolaja o bilet dla nmie... moj
      wyjazd stanal pod znakiem zapytania... poki co trwam w niepewnosci. trzymajcie
      kciuki...
      • Gość: tusek Re: ciao da toscana :) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 31.10.02, 16:29
        listy lotnicze dochodza znacznie szybciej:)))
        • Gość: mejer listy:):) IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 09:35
          list lotniczy faktycznie szybciej:):) poprzedni szedl 16 dni!!!! ten zaledwie
          5..;) bylam z Konradem na cmentarzu wczoraj w naszej miescinie, zapalilam
          lampkę od Ciebie pod krzyzem w wiadomym miejscu za duszyczki.... faktycznie
          spacer po lisciach w taki wieczór jak wczoraj.... porusza serce... dzieki za
          list UMKA, obiecuje pokazac oba dziewczynom, napisałam juz do Trzpiotki i
          Xeny:):) caluje Cie i rozkmin ten fax;)
          • Gość: umka Re: listy:):) IP: *.27-151.libero.it 04.11.02, 12:38
            hi hi... ciesze sie, ze szybciej... piszcie, piszcie do mnie... juz tak
            strrrrasznie tesknie... ale wytrzymam, obiecuje... to chyba poczatek jesiennej
            depresji. dzieki mejerku :)))

    • Gość: uma zmarznieta Re: ciao da toscana :) IP: *.27-151.libero.it 06.11.02, 11:14
      ach... wlasnie przybylam do pienzy i trzese sie z zimna, dlatego wstapilam tu,
      zeby sie troszke zagrzac :) heh... a wczoraj sie jeszcze opalalam, kto by
      pomyslal :))) poki co obeszlam miasteczko jakies szesc razy - wygrzalam sie na
      slonku na laweczce, zajrzalam we wszystkie zakamarki i tym sposobem napotkalam
      via dell'amore i via del bacio i od razu mi sie milej zrobilo, mmmm... calusnym
      akcentem zakoncze i zaraz pedze obejrzec pustelnicze romitorio... pa!
      p.s.
      jakos na szczescie moja jesienna depresja wyniosla sie po wczorajszym
      naladowaniu bateryjek z ma pozytywna energia na sloncu :)
    • uma24 ... 12.11.02, 11:50
      ech, moi mili czytacze... popadlam ostatnio w stan depresyjny - to wszystko nie
      tak mialo wygladac... moj poczatkowy entuzjazm znikl i tylko przy okazji
      odwiedzania jakiegos nowego miejsca przypomina sobie o istnieniu niejakiej umy.
      takze moj wieszaczkowy usmiech rowniez nie chce jakos wskoczyc na ma twarz -
      no, bo i nie mam za wielu okazji do takiego naprawde radosnego rechotu.
      ostatnio stac mnie tylko na delikatny usmiech, a i to od czasu do czasu
      przyklejany na 'kropelke', bo niestety nie wszystkie osoby obdarzaja mnie
      szczera sympatia...
      przy zyciu trzyma mnie tu jedna przyjazna (tak serdecznie) duszyczka, przed
      ktora moge sie otworzyc i wyrzucic to, co mi lezy na sercu. gdyby nie ta osoba
      nie dalabym rady... rowniez, gdyby nie niektorzy z was - mimo, ze tak daleko :)
      takimi pozytywnymi iskierkami sa tez dwa maluchy, ktorymi sie tu zajmuje -
      zasiadly na dobre w moim sercu. oczywisice sa momenty, kiedy mam ochote
      natrzaskac im po tylkach albo klne az milo zadowolona, ze nikt mnie nie
      rozumie. heh, ale jak to bywa: male dzieci - male problemy, duzi rodzice - duze
      problemy. i tak oto - rodzice sympatyczni, ale zupelnie nie nadajacy sie do
      wspolpracy. tatus - zapracowany businessman, mamusia - stuprocentowa panienka
      stworzona do celow wyzszych... co wynika z takiej mikstury? ano tyle, ze
      wszystko na mojej glowie, a 'wszystko' to dla mnie o wiele za duzo. jestem juz
      bardzo zemczona - zmeczona tym, kim tu jestem i tym, co sie ze mna dzieje w
      srodku...
      dobrze, ze przynajmniej widok z tarasu nadal zapiera dech w piersiach, ze na
      moim skrawku nieba znowu zawitalo slonce, ze jeszcze tyle cudownych miejsc
      dookola... dobrze wiedziec, ze ktos o mnie pamieta, mysli... nawet nie wiecie
      jak milo otwierac skrzynke mailowa albo koperte i potem zanurzac sie w morze
      literowe... i te przyjazne glosy w sluchawce... prawdziwe zastrzyki z pozytywna
      energia, ktorej mi tak brakuje. dzieki :)
      uma_dni_do_swiat_odliczajaca

      • Gość: mejer ?? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 15:46
        uma!!!!!!!!!!! gdzie Ty jestes????? nie dzwonilas juz 100000...00000 lat:):)
        cholero odezwij sie szybko, bo mi z pracy juz nie bardzo pozwalaja dzwonic....
        fuck
        • Gość: uma Re: ?? IP: *.27-151.libero.it 15.11.02, 11:58
          jestem mejerko tam, gdzie bylam :) zyje :)
          dzis zadzwonie - obiecuje... bo mi jeszcze osiwiejesz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka