Dodaj do ulubionych

Czekając na Godota...

08.10.06, 16:52
Czekając na Godota (Godo_ta?)... w pokoju 30...
„Ludzkość nie mając z kim obcować, a nie mogąc znieść samotności, zaczyna
traktować samą siebie jako kogoś innego i z samą sobą obcuje jako z kimś
innym. Jest to możliwe dzięki dyspozycji mowy, którą posiada. Mowa stwarza
bowiem iluzję pożądanego bycia w towarzystwie i neguje lub przynajmniej
uśmierza poczucie samotności.”
Zakładam wątek poczekalnię... jakby co...
Obserwuj wątek
    • zosl Re: Czekając na Godota... 08.10.06, 17:31
      morfo.. może się umówmy.. poczekamy razem...W pokoju pośrednim wiekowo.
      Np. edziecko...
      • mgielkapsotnab Re: Czekając na Godota... 08.10.06, 18:14
        zosiu..ja przycupne w kaciku..jesliby zdarzylo sie,ze bede przysypiac trac lekko
        -przebudze sie..no chyba,ze moja obecnosc bylaby hmmm niewskazana..
        • sarna_z_pola Re: Czekając na Godota... 08.10.06, 20:29
          Na czacie
          sprawa nóg i paszczy
          jest z natury tych rozmów rozwiązana /i niezbadana/

          a podwójne istnienie jako:czatmen lub /ka/ i obywatel lub mąz/zona/ moze wywołac
          zjawiskowy odlot ku szczęściu .

          grób okraczając-nicki zmieniając


      • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 09.10.06, 08:49
        Zofio..., czekając wczoraj w pokoju e_dziecko byłem świadkiem takiej sceny:
        Do pokoju wpada dzieciak.
        „CHŁOPIEC (jednym tchem): Pan Godot powiedział mi, żebym powiedział panu, że
        dziś wieczór nie przyjdzie, ale na pewno przyjdzie jutro.
        Cisza...
        CHŁOPIEC: Proszę pana, a co mam powiedzieć panu Godotowi?
        JA: Powiedz mu... (Waham się.) Powiedz mu, żeś nas widział. (Pauza.) Widziałeś
        nas chyba, nie?
        CHŁOPIEC: Tak, proszę pana...”
        • bachantka Re: Czekając na Godota... 09.10.06, 12:29
        • zosl Re: Czekając na Godota... 10.10.06, 06:57
          Chłopiec był wstydliwy nad wyraz..
    • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 10.10.06, 07:34
      "Ona: Idziemy.
      Ja: Nie można.
      Ona: Dlaczego?
      Ja: Czekamy na Godota.
      Ona (beznadziejnie): A, racja. (Pauza.) Jesteś pewien, że to tu?
      JA: Co?
      Ona: Mieliśmy czekać.
      Ja: Powiedział, że w pokoju... podejrzewasz... że pomyliliśmy miejsce?
      Ona: Miał tu być. On się nazywa Godot?
      Ja: Tak mi się wydaje..."
      • milusiaa Re: Czekając na Godota... 10.10.06, 09:45
        ale drama(t)
      • magol Re: Czekając na Godota... 10.10.06, 10:30
        pl.wikipedia.org/wiki/Godot
        • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 11.10.06, 07:17
          „Ona: Dzięki magol. Czytałeś Morfek? Godot nie przyjdzie. On nigdy nie
          przychodzi!
          Ja: ...Powiedział, że przyjdzie na pewno.
          Ona: A jeśli nie przyjdzie?
          Ja: To jutro znowu przyjdziemy.
          Ona: A potem pojutrze?
          Ja: Możliwe.
          Ona: I tak dalej?
          Ja: Znaczy...
          Ona: Aż przyjdzie?
          Ja: Nie musisz...
          Ona: Przyszliśmy tu już wczoraj!
          Ja: Skąd! Coś ci się pomyliło.
          Ona: A co robiliśmy wczoraj?
          Ja: Co robiliśmy wczoraj?
          Ona: No? Jeżeli przyszedł wczoraj i nas nie zastał, to możesz być pewny, że
          dziś już nie przyjdzie.
          Ja: Ja mogę się mylić. (Pauza.) Nie mówmy przez chwilę, dobrze?”
    • oldpiernik Re: Czekając nago, Dota... 11.10.06, 07:22
      ...

      ciekawe, co ona na to
      • el_morfeusz Re: Czekając nago, Dota... 11.10.06, 07:35
        "Ona: Morfek jesteś beznadziejny. Zawołasz mnie jakby co?
        Ja: Oczywiście.
        Ona (już zza drzwi): Oldzik?"
        • zosl Re: Czekając nago, Dota... 11.10.06, 07:43
          el.....Klimat dramatyczny wprowadzasz.
          A w edziecko , nawet duze dzieci się nie pojawiają.((
          To ze strachu?

          • el_morfeusz Re: Czekając nago, Dota... 11.10.06, 08:00
            zosl napisała: To ze strachu?

            Ja: To antykoncepcja;)
            • oldpiernik czekając nago, dotarła do kresu cierpliwości... 11.10.06, 08:59
              zatrzaśnięte drzwi
              za nimi
              koncepcja konsumcji kooperatywnej
              ekstremalna eskalacja ekscytacji
              słowa, słowa, słowa
              zegar tykał
              niewzruszony
              • sarna_z_pola pączki 11.10.06, 10:32
                pączki na drzewie - dwa rodzaje
                z jednych - kwiat
                z drugich -listek
                a konary - czasu potrzebują -bez przypraw i pana-ot-a.

                luckowa sarna
    • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 12.10.06, 07:23
      „Ego: No i gdzie ten twój Godot?
      Ja: Czekajmy, zobaczymy, co nam powie.
      Ego: Kto?
      Ja: Godot.
      Ego: Ciekawy jestem, co nam zaproponuje. Hmm...Przyjmiemy to albo odrzucimy. A
      o cośmy go właściwie prosili? O klucze? Hyhyhy...
      Ja: Ciii... Myślałem, że to on.
      Ego: Kto?
      Ja: Godot.
      Ego: E tam! To klawisze.
      Ja: Głowę bym dał, że słyszałem krzyki.
      Ego: Po co by miał krzyczeć?
      Ja: Na konia.
      Cisza.
      Ego: Długo będziesz jeszcze siedział?
      Ja: Idź...”
      • milusiaa Re: Czekając na Godota... 12.10.06, 09:55
        morf,wow, wieszczem powiało ;)
      • sir_elmin Re: Czekając na Godota... 12.10.06, 12:53
        Nike dla Sz. P. Morfiego - serio :)).
        • zosl Re: Czekając na Godota... 12.10.06, 21:37
          ........... robimy protest uliczny??
          Nobla dali jakiemuś Turkowi!!((((((
          A , morfo taki skrzywdzony..((
          Może ,czatowo-forumowego zaczniemy przyznawać?
      • magol Re: Czekając na Godota... 12.10.06, 22:13
        M jak magol: witam
        (rzucilem jak mam w zwyczaju. Patrze w liste: On, Ona, i T)
        On: jak wszedłem nie było nikogo prócz DOT.
        Ona: ja przyszłam, byłeś ty i OT.
        M: hmm (rzeklem) ja na T sie zalapalem.
        Ona: to znaczy że był?
        On: Kto?
        Ona: No Godot. Go_D O T.
        <cisza>
        On: /part (przyjdę jutro)
        Ona: /part (będę jak będę)
        M: /part (zmykam bo jak przyjdzie GODOT to co ja mu powiem?)
    • god.ot . 13.10.06, 01:18
      • zosl Re: . 13.10.06, 09:46
        to nie Ty.
        Ty nie przychodzisz.!
      • el_morfeusz Re: . 18.10.06, 13:38
        Państwo wybaczą. Dziś nie można liczyć nawet na Godota... ja pier...!!!
        Swoim przyjściem osierociłeś też CHŁOPCA. Póki co jest przy mnie ale nie wiem
        jak długo. Jakieś pomysły?
        __________

        CHŁOPIEC: Co robisz?
        JA: Czatuję.
        CHŁOPIEC: Na kogo?
        JA: Na Nikogo.
        CHŁOPIEC: No „wenź” przestań. Miałeś mi zrobić miecz i tarczę.
        JA: Już idę...
        • sir_elmin Re: . 18.10.06, 23:01
          "Uchronicznie" (słowo przez Nonora the Genius) się uśmiawszy :).
    • el_morfeusz Akt II 19.10.06, 08:26
      Ja: - Czatujesz?
      Ona: - Nie.
      Ja: - Ale... To co...
      Ona: - Nic.
      Ja: - Widziałaś gdzieś CHŁOPCA?
      Ona: - Nie.
      Ja: - Słuchasz mnie?
      Ona: - Tak.
      • el_morfeusz Re: Akt II 19.10.06, 10:43
        Ona: - Po co przychodzisz?
        Ja: - Nie wiem.
        Ona: - Godot już był.
        Ja: - Wiem.
        Ona: - Dlaczego tu?
        Ja: - Bo tu Nikt nie przychodzi?
        CHŁOPIEC (z poczekalni): - Zrobiłeś mi miecz i tarczę?
        Ja: - Już idę...
        • zosl Re: Akt II 19.10.06, 11:52
          Ona- Dlaczego bawisz się mieczem?
          To niebezpieczne
          Chłopiec - To takie męskie, więc chcę
          Ona -Jesteś jeszcze dziecieckiem , poczekaj.
          Chłopiec - Mam się bawić niczym w pustym pokoju? Wole iść..poszukam kogoś.
          • el_morfeusz Re: Akt II 20.10.06, 07:15
            elle: - „Skont jesteś?”
            CHŁOPIEC: - Jak mnie wołają i ile mam lat?
            elle: - Tak.
            CHŁOPIEC: - Dlaczego?
            elle: - Bo piszemy ze sobą.
            CHŁOPIEC: - To Ty?
            elle: - Tak.
            CHŁOPIEC (bawiąc się mieczem): - „To nie Ty. Ty nigdy nie przychodzisz.”
      • el_morfeusz Re: Akt II 21.10.06, 08:38
        He: - Co pan tu robi?
        Ja: - Czekam.
        He: - Tu się nie czeka. Tu się czatuje.
        Ja: - Wobec tego czatuję biernie.
        He: - Proszę opuścić to miejsce.
        Ja: - Mam login i nie zawaham się go użyć.
        He: - Nie ma na co czekać.
        Ja: - Przysłał Cię Godot?
        He: - Nie. To ktoś z Administracji?
    • oldpiernik Re: Czekając na Godota... 21.10.06, 15:18
      -Zmień go.
      -Kogo?
      -Nicka.
      -Bo co?
      -Bo tak.
      -Hmmm...
      -No zmieniaj!
      -Idź.
      • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 23.10.06, 08:10
        Godot (mrucząc pod nosem): - Zmienię ale czy to coś zmieni?
        Beckett (głos z góry): - Gdzie ty k... łazisz?
        Godot (przerażony): - Tata?
        Beckett (groźnie): - A kto? Święty Morfek co zapomniał języka w gębie?
        Godot (z płaczem): - Nie mogę chodzić tato. Lew_ odgryzł mi nogę...
        Beckett (rycząc wściekle): - Ja pier... To jak żeś lazł!!!
        • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 24.10.06, 09:55
          Godot: – ehhh tato. No wiesz, siedziałem na widowni. Nic się nie działo.
          Chyba „trochę” zasnąłem, kiedy poczułem lekkie mrowienie w prawej kończynie. To
          powinno było mnie postawić na równe nogi ale zlekceważyłem ten pierwszy objaw
          amputacji... Kiedy przetarłem oczy okazało się, że wrzucili mnie na arenę a lew
          wykorzystywał moją nogę do zaspokajania swoich rządzy.
          Beckett: - Odgryzłeś się chociaż?
          Godot (chwiejąc się): - Zagłuszyli mnie okrzykiem „panem et circenses”...
          Beckett: - Co na to śnięty Morfi?
          Godot: - heh... lekko ożywiony otworzył mętne oczy, wystawił język, a ponieważ
          rzadko go używa do artykułowania słów, odgryzł go sobie na początku
          zdania: „Ty...” Od tamtej pory udaje, że mnie nie widzi, zresztą nie tylko on.
          Beckett: - Hiiiiii... Głuptasie! Oni nie udają - Ty nie istniejesz.
          • zosl Re: Czekając na Godota... 24.10.06, 14:02
            -Chłopcze przynieś książkę.
            -Co to?
            - To była jedyna na półce , a tytuł jakiś dziwny.
            - "Stara baba wysiaduje"
            -Chłopcze, z którego pokoju ją przyniosłeś?
        • los_slepy Re: Czekając na Godota... 24.10.06, 21:37
          noblisci.bnet.pl/61-70/1969/godot1.html
          • zosl Re: Czekając na Godota... 24.10.06, 21:59
            hm.. to chyba kobieta wysiadywała.:)))
            • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 24.10.06, 22:15
              Tak. Jest różnica między babą a kobietą:) Jest też różnica między Różewiczem a
              Beckettem. Ale największa jest między mną a projektem "el_morfeusz" dlatego też
              często używam ""...
              • zosl Re: Czekając na Godota... 24.10.06, 22:42
                A użyj se.Autorzy są do transkrypcji gotowi.;))
          • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 24.10.06, 23:20
            los_slepy napisał:
            > noblisci.bnet.pl/61-70/1969/godot1.html

            Dźwięk trąbek: tratatatammm
            el_ (na środku areny): los_ślepy? Maaasz coś do mnie?
            (dokoła areny w milczeniu biega lew a przed nim skacze Godot na jednej nodze)
            widownia: yes! yes! yes!
            • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 25.10.06, 09:44
              Do biegających wokół areny dołącza motylek; el_ na środku z pięściami wbitymi w
              kieszenie kołysze się palce, stopy, palce. Wzrok mętny, brwi samoczynnie idące
              w górę, łeb odchylony do tyłu.
              el_: - Lew! „Wenź” mi tu nie lataj. Z ludźmi o kulturze rozmawiam!
              Lew: - Buhahahahahaha!
              el_: - heh....
              • sir_elmin Re: Czekając na Godota... 25.10.06, 10:16
                Sir na widowni wykończył klakę i z nudów kołysze się mniej ekonomicznie niż
                Morfeusz: palce, stopy, pięty and so on.

                Sir: - Cytowanie kobolda?
                Oszczędzony Klakier: - Yes my master.
                Sir: To nie kulturell.
                Oszczędzony Klakier: - Yes my master.
                Sir: Lwa, buahaha, porażka. Może jeszcze mam mu na garba wskoczyć?.
                Oszczędzony Klakier: - Yes my master.
                Sir: Czy upadek kultury zachodu polega na zatrudnianiu garbatych, rechoczących lwów?
                Oszczędzony Klakier: - Yes my master.
                (ciachprachbęc - klakier leży)

            • los_slepy Re: Czekając na Godota... 25.10.06, 13:45
              los_slepy (z miną ponurą): Mam!
              el_(z błyskiem w oku): Wybieraj: kopie, miecze czy maczugi.
              los_slepy: Kwiatek mam dla ciebie.
              (i to był ten moment, w którym daje kwiatka meżczyzna - meżczyźnie)
              ----
              (a lew hmm zbaraniał)
              • zosl Re: Czekając na Godota... 25.10.06, 18:44
                hm.. czybciej zoślał, czyli zachował sie nadnaturalnie.:))
              • el_morfeusz Re: Czekając na Godota... 25.10.06, 22:11
                el_ (z uśmiechem i rozwartymi ramionami): - Losie_, przyjacielu, trafiłeś mnie
                w serce:) Napijmy się na zgodę. (Uhh... mam nadzieję, że nie będę musiał robić
                koronografii;)
                widownia: - uuuuuuuuu
                el_ : - Dla Ciebie i Państwa - pokaz specjalny!
                Trąbki grają „Show must go on”, na trybunach meksykańska fala. El_ z kwiatkiem
                w zębach wbija ręce w kieszenie, mętnym wzrokiem wodzi za lwem. Przywołuje w
                pamięci Ministerstwo Głupich Kroków (by Monty Python). Zaczyna biec (kadry w
                zwolnionym tempie).
                Lew zastyga nieruchomo w piachu areny, rozdziawia paszczę do
                swojego „buhahaha”. El_ w powietrzu: wyskok, lot, salto (mortale) – zatrzymanie
                kadru (widok ze wszystkich stron, por. „Matrix”): el_ pionowo nad rozwartą
                paszczą pikuje - łeb w łeb.
                Zmiana ujęcia na to co widzi el_: wewnątrz paszczy lwa – błyszczy dwoje
                smutnych oczu chłopca.
                Przyspieszenie kadrów (wyraźny dźwięk uderzenia, kłapnięcia i miażdżenia
                kości). Perspektywa z widowni: lew w siadzie, z pyska zwisa pół morfika
                (wypięty tyłek i nogi, z daleka przypominające rozszczepiony na końcu język
                węża).
                Widownia: - Brawo! (Gwizdy).
                Godot (zziajany): - Biiiiis!
                Motylek: - Pffff

                ------------
                KONIEC
                • zosl Re: Czekając na Godota... 26.10.06, 10:39
                  I w tym ustępie padł Godot, lew, morfo i wdzięczni forumowicze i dopisywacze.
                  Domagam się ożywienia lwa!!
                  Morfo i chłopiec jako reinkarnacja , poproszę niech też wystąpią. Z
                  utęsknieniem ,wzruszona czytelniczka.
                  kap..kap.. kap.. potok łez leje sie .......
                  • sir_elmin Re: Czekając na Godota... 26.10.06, 11:09
                    Zosl, kuleżanko... wskrzeszać Lwa? Rechocząco garbatego?
                    Poporszę tedy o zwrot 2 euro za bilet i brudzenie sobie rąk krwią klaki ;).

                    I niech ktoś wyciągnie wreszcie Morfiego z paszczy :). Mam słabą głowę i mdleję
                    na widok zbyt dużej zawartości przemocy w przemocy :).

                    Pozdrawiam
                    Klakakiller
                    • she_5 sir_elmin napisał 26.10.06, 11:36
                      (o sobie w trzeciej osobie):
                      > Sir na widowni wykończył klakę i z nudów kołysze się
                      >(ciachprachbęc - klakier leży)
                      i:
                      > Pozdrawiam
                      > Klakakiller

                      Ty, SIR_elmin, to jednak jesteś nie tylko źle wychowany, ale w dodatku megaloman
                      • sir_elmin yo mama 26.10.06, 13:49
                        she_5 napisała:
                        >Ty, SIR_elmin, to jednak jesteś nie tylko źle wychowany, ale w dodatku megaloman

                        Omfg - (C)Hamerykę babcia odkryła i się czepia (tiaaa)- lol
                        • laperla Re: yo mama 26.10.06, 17:09
                          sir_elmin napisał:

                          >Mam słabą głowę i mdleję
                          na widok zbyt dużej zawartości przemocy w przemocy :).

                          mhm, szkoda tylko, ze na wlasna przemoc (vide post skierowany do she) jestes
                          tak uodporniony.
                          • sir_elmin Re: yo mama 26.10.06, 17:29
                            Hmmm... jak ktoś po raz nasty czepia się mnie prostacko i zupełnie nie rozumie,
                            co piszę (w jakim tonie, o jakim wydźwięku) mówiąc o "złym wychowaniu" i
                            "megalomani" to cóż... takież prostackie traktowanie. She polecam nie czytanie
                            moich postów i ignorowanie mojej osoby na czacie. Lepsze to niż tandetne zaczepki.

                            P.S.
                            laperla napisała:

                            > sir_elmin napisał:
                            >
                            > >Mam słabą głowę i mdleję
                            > na widok zbyt dużej zawartości przemocy w przemocy :).
                            >
                            > mhm, szkoda tylko, ze na wlasna przemoc (vide post skierowany do she) jestes
                            > tak uodporniony.

                            "Your chatters, are f*cking pompous" (parafraza M.P. "Meaning Of Life") -
                            uśmieszka nie widziała? Dżizasss.

                            Do Morfiego: przepraszam za siebie i za niepotrzebną dygresję w Twoim wątku.


                            • laperla Re: yo mama 26.10.06, 17:51
                              sir_elmin napisał:
                              > "Your chatters, are f*cking pompous" (parafraza M.P. "Meaning Of Life") -
                              > uśmieszka nie widziała? Dżizasss.

                              alez afkors elminie, najlepiej chamska odzywke okrasic slodkim usmiechem. i
                              udawac, ze wszyscy sie swietnie bawia. wybacz, to juz wole byc f.cking pompous.
                              • sir_elmin Re: Wszyjaciele kupą 26.10.06, 20:26
                                sir_elmin napisał:
                                >I niech ktoś wyciągnie wreszcie Morfiego z paszczy :). Mam słabą głowę i mdleję
                                na widok zbyt dużej zawartości przemocy w przemocy :).

                                Tu był uśmieszek, bo scena opisana przez Morfiego (również w formie didaskaliów
                                i dialogów - a to megaloman ;) ). Zatem: pisałem w formie nadanej przez wątek i
                                niespecjalnie udowadniałem swoją megalomanię etc. Zresztą mam wrażenie, że
                                mówię/piszę do głuchej/ślepej. Osąd swój i tak masz, a dociera do Cię to, co
                                chcesz by docierało. Echh... "Wszyjaciele" dają radę.

                                I bądź sobie kim chcesz - ja Ci nie zarzucę "złego wychowania" i "megalomanii"
                                pomimo, że nie wiesz najwidoczniej o co w ogóle chodzi i kto tutaj oberwał -
                                lol. Ergo: nie masz powodów się obrażać i być czyimkolwiek głosem obrony (jakby
                                ten ktoś takowego w ogóle potrzebował).

                                --
                                "If you treat me, like any old dude, I'll try real hard not to go bleed on you"
                                GWAR "The New Plague"
                                • sir_elmin Re: Wszyjaciele kupą 26.10.06, 20:41
                                  sir_elmin napisał:
                                  > Tu był uśmieszek, bo scena opisana przez Morfiego (również w formie didaskaliów
                                  > i dialogów - a to megaloman - o sobie! w trzeciej osobie!;) )

                                  jest zabawna.
                                • laperla Re: Wszyjaciele kupą 26.10.06, 21:35
                                  sir_elmin napisał:

                                  > sir_elmin napisał:
                                  > >I niech ktoś wyciągnie wreszcie Morfiego z paszczy :). Mam słabą głowę i m
                                  > dleję
                                  > na widok zbyt dużej zawartości przemocy w przemocy :).
                                  >
                                  > Tu był uśmieszek, bo scena opisana przez Morfiego (również w formie
                                  didaskaliów
                                  > i dialogów - a to megaloman ;) ). Zatem: pisałem w formie nadanej przez
                                  wątek
                                  > i
                                  > niespecjalnie udowadniałem swoją megalomanię etc. Zresztą mam wrażenie, że
                                  > mówię/piszę do głuchej/ślepej. Osąd swój i tak masz, a dociera do Cię to, co
                                  > chcesz by docierało. Echh... "Wszyjaciele" dają radę.
                                  >
                                  > I bądź sobie kim chcesz - ja Ci nie zarzucę "złego wychowania" i "megalomanii"
                                  > pomimo, że nie wiesz najwidoczniej o co w ogóle chodzi i kto tutaj oberwał -
                                  > lol. Ergo: nie masz powodów się obrażać i być czyimkolwiek głosem obrony
                                  (jakby
                                  > ten ktoś takowego w ogóle potrzebował).

                                  elminie,

                                  no dobrze, pobawie sie w donkiszoterie, otoz:

                                  po pierwsze nie wiem co masz na mysli piszac "wszyjaciele kupa". jesli to
                                  aluzja do pokoju przyjaciele to mylisz sie albowiem nigdy do niego nie
                                  nalezalam.

                                  po drugie: moj post i moja uwaga dotyczyly twego postu skierowanego w strone
                                  she, li i tylko, (nie odnioslam sie tutaj do postu o morfim, lwu czy do innych
                                  twoich wpisow), ktory byl wg mego odczucia wyjatkowo chamski. nazwalaes ja
                                  babcia i okrasiles to usmieszkiem, a moze raczej rechotem, bo za taki mozna
                                  uznac skrot "lol" /laughing out loud/, co mnie wkurzylo. i mam prawo wyrazac na
                                  ten temat moja opinie, jestesmy na forum, poza tym pieprzone estetki tak maja,
                                  kiedy ich estetyka zostaje urazona, mimo, ze wydaja sie tobie byc gluche i
                                  slepe.

                                  po trzecie: moj cytat o twej przemocy byl wyrwany z innego postu, to prawda,
                                  ale piszesz w nim o twej wrazliwosci, ktora z mojego punktu widzenia nijak nie
                                  jest kompatybilna z trescia w poscie skierowanym do she. byla to proba
                                  zstawienia twych cytatow, ktore sa wg mnie sprzeczne ze soba.

                                  & last but not least

                                  po czwarte: nie byl to glos obrony, bylaby to obelga dla she z mej strony,
                                  gdybym uznala, ze nie jest ona w stanie tego zrobic sama. prawda?

                                  pozdrawiam

                                  perl
                                  • sir_elmin Re: Wszyjaciele kupą 26.10.06, 22:07
                                    laperla napisała:

                                    po drugie: moj post i moja uwaga dotyczyly twego postu skierowanego w strone
                                    > she, li i tylko, (nie odnioslam sie tutaj do postu o morfim, lwu czy do innych
                                    > twoich wpisow) [...]


                                    Heh, to nawet nie wiesz dlaczego mój post był chamski - dla Twojej wygody:

                                    she_5 napisała:
                                    (o sobie w trzeciej osobie):
                                    > Sir na widowni wykończył klakę i z nudów kołysze się
                                    >(ciachprachbęc - klakier leży)
                                    i:
                                    > Pozdrawiam
                                    > Klakakiller

                                    Ty, SIR_elmin, to jednak jesteś nie tylko źle wychowany, ale w dodatku megaloman
                                    • laperla Re: Wszyjaciele kupą 26.10.06, 22:34
                                      elminie,

                                      nie osmielaj sie pisac mi co mam czytac i nie osmielaj sie oceniac, czy wiem o
                                      czym pisze.

                                      forum o czacie do dzisiejszej mojej lektury nalezec juz nie bedzie, wiesz,
                                      zmeczyla mnie ta polemika. dziekuje tobie w kazdym razie za czas jaki wlozyles
                                      w dyskusje.

                                      czas na cigarillo, dobrego wieczoru, tobie rowniez.

                                      pozdrawiam

                                      perla
                                      • sir_elmin Re: the end I hope so 26.10.06, 22:56
                                        Już się nie śmielę na nic - czytaj/wtrącaj się w co i jak zechcesz. Oczywiście
                                        możesz to robić bez znajomości kontekstu. W końcu mamy postmodernę i liczy się
                                        fragmentaryczność, brak całości, wyrywkowość kontekstualna. Walić moralność i
                                        coś tak absurdalnego jak "centrum", "strukturę", "prawdę", "obiektywizm" (to już
                                        w ogóle bee). Po co? Miejmy smak i przeżycia estetyczne (jak Romek Ingarden
                                        przykazał) i kopmy innych bez uargumentowania. To pięknie zagłusza przekraczanie
                                        granicy dobrego smaku (etycznego).

                                        Dziękuję również za dłuugą polemikę o tym, że "boskość" szlam kopnąć może. Nigdy
                                        odwrotnie. Ze swojej strony, jak napisałem wcześniej, zapewniam, że jadaczkę swą
                                        niegodną trzymać będę (od wszelakiej dyskusji z/o she) zawartą.

                                        --
                                        "Rednecks make me sick making hate babies and worrying to death what I do with
                                        my d*ck"
                                        GWAR "Fight"
                                        • she_5 re: 26.10.06, 23:36
                                          sir_elmin napisał (m. in.):
                                          > (w końcu to JEJ trzy spontaniczne, nie poparte niczym sensownym bluzgi
                                          > spowodowały ten bezsensowny topic)
                                          ('niepoparte' piszemy łącznie, 'nieczytanie' też zaś 'megalomanii' - dwa 'i' na
                                          końcu)
                                          I to (ujęte w nawias) zdanie spowodowało, że się tu wypowiem...

                                          Wiesz co, elmin? Tobie to juz sie naprawdę z tych nudów w głowie przewraca. Ja
                                          istotnie przyznaję, że nie wszystko to, co napisałeś na tym forum (a płodny
                                          jestes niebywale), zrozumiałam. Wiesz, to nawet nietrudno jest wygooglać, słowo
                                          Ci daję. Tylko się musi człowiekowi chcieć (mnie sie nota bene dużo chce, ale
                                          nie aż tyle). Piszesz coś o moich bluzgach i o tym, że Cie bezkarnie obrażam. A,
                                          i jeszcze, że w tandetny sposób zaczepiam. I "po raz nasty prostacko się
                                          czepiam". 1. Nie zaczepiam Cię w żaden sposób, więc i określenie 'tandetny' się
                                          tu nie zmieści. Może istotnie parę razy Cię przywitałam, widząc na czacie - mea
                                          culpa, się nie powtórzy. 2. Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem 'bluzgi', ale
                                          chyba się jednak nie poczuwam. 3. Określenia 'źle wychowany' w odniesieniu do
                                          Ciebie użyłam po raz pierwszy wtedy, gdy po raz kolejny (i nie mów mi, że nie
                                          zrozumiałam kontekstu, bo to nie bardzo akurat od kontekstu zależy) w sposób
                                          moim zdaniem nieelegancki użyłes określenia 'plebs' w stosunku do
                                          współprzebywających z Tobą na forum i czacie. Uważam zresztą, że to większy
                                          eufemizm niż Twoje 'fuck' odniesione do mnie. 4. Megalomanem nazwałam Cie
                                          wtedy, gdy po raz trzeci publicznie upajałeś się, cyt. 'wykończeniem klaki'.
                                          Określenie 'klaka' uważam zresztą za pozbawione pozytywnego wydźwięku (eufemizm,
                                          tak!), a Ty użyłeś go pod moim bez wątpienia adresem, zanim jeszcze nazwałam Cię
                                          źle wychowanym (określenie to nie ma nic wspólnego z bluzgami, oddaje za to dość
                                          dobrze Twoje niezbyt powściągliwe wypowiedzi na forum o czacie). Zresztą
                                          megalomanem nazwałam Cię - przyznam szczerze - żartobliwie, bez zamiaru
                                          urażenia, a już na pewno nie w zamiarze wywołania AŻ TAKIEJ burzy. No, może
                                          powinnam dodac kilka nawiasików; nieświadoma byłam. 5. "Inteligentny człowiek
                                          się nigdy nie nudzi" to tak wyświechtany aforyzm she na czacie, że naprawdę nikt
                                          już o to kopii nie kruszy. Jeśli Ty skracasz to (niegłupie zresztą) zdanie do
                                          jednego słowa 'głupek', to nie obarczaj mnie, z łaski swojej, odpowiedzialnością
                                          za to. 6. Nie chce mi się nawet zastanawiać, czemu zawdzięczam określenie 'boska
                                          she'. 7. Nigdy nie myślałam, że mój skromny nick jest w stanie spowodowac
                                          cokolwiek, a już, cyt. ' bezsensowny topic' zwłaszcza. 8. Babcię przemilczę (ona
                                          chyba "broni się" zresztą sama) - jeszcze nią nie jestem. Jednak nieskromnie
                                          powiem, że mam na to niejakie szanse. A Ty - uważaj, bo czas płynie, a szkoda by
                                          było gdyby tak wartościowy materiał genetyczny się zmarnował. 9. Co do
                                          nieczytania czy ignorowania Cię - pozwolisz jednak, że zdecyduję tu sama. A juz
                                          Twoje 'polecam' było co najmniej nie na miejscu. 10. Możemy sie umówić, że słowo
                                          'wszyjaciele' należy do słownika osób dobrze wychowanych - możemy taka umowe
                                          przyjąć.
                                          PS.
                                          Popełniłam ten post wyłącznie dlatego, żeby przypomnieć, że potrafię sklecić
                                          poprawnie (w miarę) kilkanaście zdań po polsku - mniemam, że logcznych, nie
                                          nazbyt złożonych i nienaszpikowanych przesadnie zwrotami obcojęzycznymi. Nieco
                                          gorzej idzie mi obrona przed... no, przed czymś/kimś tam :))). Taka konstrukcja
                                          psychiczna. Perle w każdym razie dziękuję. Ze swej strony temat uważam za
                                          zamknięty.
    • oldpiernik GO. 26.10.06, 12:05
      • she_5 DO! 26.10.06, 12:16

        • hippy_pottamus Re: T ;) 26.10.06, 12:24
          • she_5 Re: T ;) 26.10.06, 13:29
            .......... T. ......
          • urszulka_ma A 26.10.06, 15:04
            :)
            • zosl Re: A 27.10.06, 22:10
              i jakie dac.. resume? .. Doszliśmy do pewnego poziomu
              absurdu...............To lubię.:)))))
    • kaa.lka Re: Czekając na Godota... 28.10.06, 01:33
      zwlekajac...doczekujemy sie zwykle
      na palcach pieciu u stop wzrastajacych paznokci i odciskow
      znaki dla niepoznaki


      salle d`atence.. tak sie to pisze?

      Skaa.lka
    • nononr1 Re: Czekając na Godota... 28.10.06, 06:49
      kogo to interesuje?:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka