Dodaj do ulubionych

noe reaktywacja

IP: *.kalisz.mm.pl 22.05.03, 12:29
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemie i stwierdził, że się bardzo źle
dzieje. Ludzie byli zepsuci i skłonni do przemocy, więc postanowił znów
zesłać potop i zniszczyć ludzkość. Ale przedtem zawołał Noego i
powiedział: "Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa,
50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka. Zabierz żonę i dzieci, i z każdego
gatunku zwierząt po parze. A za 6 tygodni ześlę wielki deszcz". Noe nie był
zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce, bez telewizora
i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić
wymagania Boga. Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc. Noe siedział w
ogródku i płakał, bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i
zapytał "Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?" Noe odpowiedział: "Panie,
coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę. W urzędzie
myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów. Potem nie podobała im się
architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie
chcieli wierzyć. Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie,
jaką miarą jest łokieć. Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę,
bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona. Po kupnie
odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty. W tej chwili np. chodzi o to,
ze w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na
moja uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę
powiatowego. Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduję statek,
zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku
do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo
minister podał się do dymisji. Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę
transportować, bo będzie i tak otoczony wodą, kazali mi z ministerstwa
marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w
ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów
zamieszkałych. Z drzewa cedrowego musiałem też zrezygnować - nie wolno go
już ze względów ekologicznych sprowadzać. Próbowałem kupić tutejsze drzewo,
ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska,
najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych. Na moja wzmiankę o
tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew,
przysłali mi nowego psychiatrę, tym razem z województwa. Krótko mówiąc -
dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale
oni najpierw utworzyli związki zawodowe. Kiedy się okazało, że nie mogę im
płacić wg taryfy, to rozpoczęli strajk, tak że budowa arki znów się
odwlekała. W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko ze wmieszał
się związek ochrony zwierząt i zabronił mi (zarządzenie unii europejskiej nr
733/6/987) transportu jeleni w okresie rykowiska. Poza tym musiałem podać
cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z
47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują
również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego
urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli
zwierząt. Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sądu,
twierdząc, że buduję prywatne zoo bez zezwolenia. Moje nerwy są zszarpane,
nie mogę spać, arka nie gotowa, a ty już zesłałeś deszcz." W tej chwili
przestało padać, wyszło słońce i tęcza. Noe spojrzał w niebo i
powiedział: "Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć
ludzkości?" Bóg odpowiedział: "Nie trzeba. To załatwi biurokracja".
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka