Gość: rafal IP: *.lido.net / *.lido.net 19.02.04, 08:58 Czesc, Czy ktos moglby polecic jakas sympatyczna knajke w Madrycie gdzie mozna napic sie wina cos zjesc i nie pojsc z torbami. Dzieki serdeczne za odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ameli Re: Wino w Madrycie IP: *.compower.pl 19.02.04, 11:54 W Madrycie jest bardzo duzo restauracji za cene nawet przystepna - zwykle sa w rejonie Sol, w bario La Latina itp.Nie droga jest np restauracja Artemisa calle Ventura de la Vega (metro Sol) lub Albur chyba na Calle Manuela (metro Bilbao) - ale najlepiej sie powłóczyć - menu zawsze jest wystawione przed restauracja tak wiec i ceny, czasem tez karty win. Ja mieszkajac w Madrycie sporo chodzilam do knajp ale trudno mi cos poradzic bo raz, ze nie jem mięsa a kuchnia hiszpanska stawia je na 1-ym miejscu jak i owoce morza- to samo restauracje a poza tym wina pilam zwykle w domu lub ze znajomymi - warto natomiast odwiedzic sklep z winami Casa Larreina na calle Padilla 42 (metro Nuniez de Balboa) lub inny Mariano Madrueno - przy metrze Callao ale ulicy nie znam Sporo wina tez oferuja supermarkety w centrum np. Corte Engles - to nie do konca supermarket ale win mają sporo pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maniek Re: Wino w Madrycie IP: *.012-2012-73746f3.cust.bredbandsbolaget.se 19.02.04, 13:00 Hiszpanie to fantastyczni ludzie. Ale gotowac niestety nie umieja, ani robic wina, ani parzyc kawy. Jesli masz ochote zjesc, zakropic winem z prawdziwego zdarzenie a nastepnie napic sie prawdziwego ekspresu, to nie musisz udac sie do slonecznej Italii... Oczywiscie na pewno sa wyjatki od tej reguly. Hiszpania ma swietne owcze sery (queso ovejo puro). Calkiem dobre sa rowniez hiszpanskie szampany (cava), choc daleko im nawet do przecietnego proseco (czyli wloskiego szampana). Poza tym w Hiszpanii sa godne polecenia swietne ciastka, czasami jak ich eklery, bardzo podobne do polskich. Wreszcie, mimo ze jedzeniu daleko do wloskiego, hiszpanskie restauracje, knajpy i kawiarnie maja jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna atmosfere....... Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Re: Wino w Madrycie 19.02.04, 17:53 Gość portalu: Maniek napisał(a): Calkiem dobre sa rowniez hiszpanskie szampany (cava), choc > daleko im nawet do przecietnego proseco (czyli wloskiego szampana). Ileś ty tej cavy względnie prosecco wypił, że takimi kategorycznymi sądami ot, tak sobie szafujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Re: Wino w Madrycie 19.02.04, 17:55 Polecam przejście się wieczorem (po 21) ulicą Huertas (w dużym uproszczeniu - okolice Puerta del Sol w stronę Atocha) i jej przecznicami - myślę, że zdecydowana większość knajpek spełni Twoje oczekiwania. Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: Wino w Madrycie do Rafała i Mańka 20.02.04, 00:03 Do Rafała (krótko, bo już mnie zdążyło wylogować) - Madryt jest miastem dla wtajemniczonych, więc najlepiej, żebyś miał u boku kogoś ktocie oprowadzi. Najlepiej (na początek) - "droga krzyżowa" (via crucis) - tapas i wino od lokalu do lokalu. A restauracje najlepiej kluczem regionalnym - to jedyne miejsce w Hiszpanii gdzie można poznać wszystko co najlepsze z kuchni baskijskiej, katalońskiej, galicyjskiej itd. lacznie z ich winami. Zapytaj o "Viuda de Vaca" - świetne miejsce na tanie i genialne jedzenie (np. kardy zapiekane). Do Mańka - musiałeś mieć pecha , pewnie Hiszpan ktory ci gotował faktycznie był kiepski. Nie ma kuchni hiszpańskiej tak jak nie ma kuchni włoskiej. Gdybys znał cuda kuchni baskijskiej, asturyjskiej, katalońskiej (szczególnie ampurdańskiej) lub kastylijskiej pewnie zmieniłbys zdanie. Ale o gustach sie nie dyskutuje, O braku gustu również. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamwino Re: Wino w Madrycie do Rafała i Mańka 20.02.04, 00:29 cecyl napisał: > Do Rafała (krótko, bo już mnie zdążyło wylogować) - Madryt jest miastem dla > wtajemniczonych, więc najlepiej, żebyś miał u boku kogoś ktocie oprowadzi. > Najlepiej (na początek) - "droga krzyżowa" (via crucis) - tapas i wino od > lokalu do lokalu. A restauracje najlepiej kluczem regionalnym - to jedyne > miejsce w Hiszpanii gdzie można poznać wszystko co najlepsze z kuchni > baskijskiej, katalońskiej, galicyjskiej itd. lacznie z ich winami. Zapytaj > o "Viuda de Vaca" - świetne miejsce na tanie i genialne jedzenie (np. kardy > zapiekane). > Do Mańka - musiałeś mieć pecha , pewnie Hiszpan ktory ci gotował faktycznie był > > kiepski. Nie ma kuchni hiszpańskiej tak jak nie ma kuchni włoskiej. Gdybys znał > > cuda kuchni baskijskiej, asturyjskiej, katalońskiej (szczególnie ampurdańskiej) > lub kastylijskiej pewnie zmieniłbys zdanie. Ale o gustach sie nie dyskutuje, O > braku gustu również. Chwalipieta, ktory pewnie nigdy w Hiszpanii nie byl:-) Mam dla Ciebie rottlana i a. palacios l. terrases w cenie ...prawieze - ach sam zobacz. pzdr TT Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maniek Re: Wino w Madrycie do Rafała i Mańka IP: *.012-2012-73746f3.cust.bredbandsbolaget.se 20.02.04, 00:59 Niewatpliwie masz racje, zwlaszcza jesli chodzi o znaczenie kuchni regionalnych (i w ogole regionalizmow) w obu krajach. Niewatpliwe de gustibus non est disputandis. Ja wyrazilem tylko swoja opinie o tym co wole w kazdym z krajow. Ale nie jestem pierwszy, ktory zauwazyl ze Hiszpania, choc to kraj srodziemnomorski i eksporter warzyw, ma daleko do Italii jesli chodzi o gotowanie wytworow ogrodniczych. Oczywiscie dla milosnikow el bife to sprawa drugorzedna (ja sam najlepsze w zyciu schabowe z rusztu jadlem 30 lat temu w wiejskiej gospodzie na Mallorce). Ostatnio w swiecie zrobily sie niesamowice modne reklamowane i przez Ciebie tapas. Odwiedzajacy Hiszpanie z pewnoscia powinni je sprobowac by potem w Neapolu czy na Sycylii moc je porownac do antipasti. Wreszcie co do win z ktorych Hiszpanie sa tak strasznie dumni, ze az twierdza, ze gdyby Roja byla po francuskiej stronie (Roja i Bordeaux sasiaduja z soba przez Pireneje) to swiat nigdy by nie pil win z B. Coz, jesli lubisz wina ciezkie i slodkawe (nie polslodkie czy slodkie bo one sa wciaz wytrawne) to z pewnoscia bedziesz zwolenniczka hiszpanskiego wina. Ja moge sie dzis jedynie pocieszac, ze za mojej mlodosci najlepsze wina toskanskie i weneckie, tak dzis drogie, byly dostepne nawet na kieszen biednego studenta. I patrzac na dzisiejsze ceny moge tylko westchnac: To se uz ne vrati... Choc nadal we Wloszech pelno jest swietnych mlodych, eleganckich i niedrogich win, ktore dla wszystkich sa wspaniala dostepna szkola jak powinno smakowac prawdziwe wino.... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Re: Wino w Madrycie do Rafała i Mańka 20.02.04, 09:22 Gość portalu: Maniek napisał(a): > Niewatpliwie masz racje, zwlaszcza jesli chodzi o znaczenie kuchni regionalnych > > (i w ogole regionalizmow) w obu krajach. Niewatpliwe de gustibus non est > disputandis. disputandUM - jeśli już cytować łacińskie sentencje, to może poprawnie? Ja wyrazilem tylko swoja opinie o tym co wole w kazdym z krajow. > Ale nie jestem pierwszy, ktory zauwazyl ze Hiszpania, choc to kraj > srodziemnomorski i eksporter warzyw, ma daleko do Italii jesli chodzi o > gotowanie wytworow ogrodniczych. A kto wyraził to przedtem? Jakieś autorytety kulinarne? Znani gourmandziści? Ostatnio w swiecie zrobily sie niesamowice > modne reklamowane i przez Ciebie tapas. Odwiedzajacy Hiszpanie z pewnoscia > powinni je sprobowac by potem w Neapolu czy na Sycylii moc je porownac do > antipasti. Nie rozumiem - pod pojęciem "tapas" i "antipasti" kryje się wiele setek najrozmaitszych przekąsek. Co chcesz z czym porównywać? Coz, jesli lubisz > wina ciezkie i slodkawe (nie polslodkie czy slodkie bo one sa wciaz wytrawne) > to z pewnoscia bedziesz zwolenniczka hiszpanskiego wina. Proszę, wymień te "ciężkie i słodkawe wina". Apelacja, bodega, rocznik. Ja moge sie dzis > jedynie pocieszac, ze za mojej mlodosci najlepsze wina toskanskie i weneckie, > tak dzis drogie, byly dostepne nawet na kieszen biednego studenta. Brunello di Montalcino np. ile kosztowało za Twojej młodości? Choc nadal we > Wloszech pelno jest swietnych mlodych, eleganckich i niedrogich win, ktore dla > wszystkich sa wspaniala dostepna szkola jak powinno smakowac prawdziwe wino.... > Pozdrawiam Proszę, wymień te młode, świetne, eleganckie i NIEDROGIE wina włoskie. Na pewno wielu forumowiczów ich spróbuje, skoro tak je polecasz. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maniek Re: Wino w Madrycie IP: *.012-2012-73746f3.cust.bredbandsbolaget.se 20.02.04, 00:14 Haniu55, Pytasz ile wypilem Cavy i Proseco, ze wyjezdzam z tak kategorycznymi opiniami? Coz pijalem oba wina w jeszcze czasach, kiedy za butelke placilo sie mniej niz dolara. W tkz. wielkim swiecie oba kraje uchodzily za gleboko zacofane a ich jedzenie za niegodne naprawde eleganckiego stolu.... Ale ja kochalem oba kraje od pierwszej wizyty, jezdzac do nich na przemian, bo w koncu nigdy nie moglem sie zdecydowac.... wloskie jedzenie czy hiszpanska atmosfera, Sycylia czy Andaluzja, neapolitanskie Bel Canto czy sewillskie kastaniety. I tak minelo prawie 35 lat (emigracji i wizyt w obu krajach). Dlatego napisalem tak jak czuje, wloskie jedzenie jest lepsze, ale atmosfera hiszpanska chyba mi jest blizsza... a poza wyraznie powiedzialem co w Hiszpanii jest naprawde b. smaczne. Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Jeszcze do Mańka o kastanietach i schabowych 20.02.04, 09:26 Gość portalu: Maniek napisał(a): > W tkz. wielkim swiecie oba kraje uchodzily za gleboko zacofane a ich > jedzenie za niegodne naprawde eleganckiego stolu.... Kiedy to było? W czasach wypraw krzyżowych? Ale ja kochalem oba kraje > od pierwszej wizyty, jezdzac do nich na przemian, bo w koncu nigdy nie moglem > sie zdecydowac.... wloskie jedzenie czy hiszpanska atmosfera, Sycylia czy > Andaluzja, neapolitanskie Bel Canto czy sewillskie kastaniety. Bel canto, o ile jeszcze cokolwiek kojarzę i pamiętam, to jedna z technik w śpiewie operowym (muzykologa dyżurnego proszę o korektę), a kastaniety to "instrumenty" służące do wybijania rytmu. Faktycznie - ciężki wybór. I tak minelo > prawie 35 lat (emigracji i wizyt w obu krajach). Dlatego napisalem tak jak > czuje, wloskie jedzenie jest lepsze, ale atmosfera hiszpanska chyba mi jest > blizsza... a poza wyraznie powiedzialem co w Hiszpanii jest naprawde b. > smaczne. Schabowe na Majorce. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: Jeszcze do Mańka o kastanietach i schabowych 20.02.04, 10:31 1. Kastaniet (to jednak rodzaj żeński)używa się również w Prowansji, na Korsyce i na Sardynii, i w niektórych częściach Włoch. 2. Wolę niemłode, nieeleganckie, drogie i nieprawdziwe wina. 3. Hiszpanie oczywiście są dumni, aż do przesady, ze swoich win, podczas gdy Włosi skromnie ustepują pierwszeństwa winom francuskim. 4.Ja nie mówię o regionalizmach tylko o drastycznych odmiennościach kulturowych, które wpływaja na to, że nie tylko język baskijski jest odmienny od katalońskiego czy galicyjskiego czy kastylijskiego, ale i różnice w kuchni miedzy Bilbao a Sewilla są ogromne. 5. Można coś lubić, ale dlaczego ma się to wyrażać poprzez całkowitą negację tego, co mi nie odpowiada? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maniek Re: Jeszcze do Mańka o kastanietach i schabowych IP: *.012-2012-73746f3.cust.bredbandsbolaget.se 21.02.04, 16:55 Drogi Cecylu, Budzisz moja sympatie smialo obnoszac sie swoimi sklonnosciami do win niemlodych i nieeleganckich. Ale choc de gustibus non est disputandis, czy rzeczywiscie stwierdzasz wiek i brak elegancji przez prosta proporcje do wywieszki z cena? Jesli tak to watpie, bys mogl sie sam zorientowac co dobre a co nie na tkz slepej probie (blind tasting). Pytasz sie dlaczego aprobate "ma sie wyrażać poprzez całkowitą negację tego, co mi nie odpowiada?" Z jednej prostej przyczyny - dla kontrastu.... Prawda, wina hiszpanskie, ciezkawe, nieeleganckie i ogolnie mdlawo slodkawe (z dodatkiem owego ohydnego aromatu wanilii) sa bardzo popularne wsrod mieszkancow Anglikow, Niemcow, Skandynawow. Do tej grupy najwyrazniej dolaczaja obecnie i Polacy, a poniewaz o winach wiedza najmniej sposrod wszystkich Slowian, wiec jazda czytac nalepki z cena. Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Nic nie rozumiem.... 22.02.04, 11:33 Gość portalu: Maniek napisał(a): > Drogi Cecylu, > Budzisz moja sympatie smialo obnoszac sie swoimi sklonnosciami do win > niemlodych i nieeleganckich. Ale choc de gustibus non est disputandis, czy > rzeczywiscie stwierdzasz wiek i brak elegancji przez prosta proporcje do > wywieszki z cena? Jesli tak to watpie, bys mogl sie sam zorientowac co dobre a > co nie na tkz slepej probie (blind tasting). > Pytasz sie dlaczego aprobate "ma sie wyrażać poprzez całkowitą negację > tego, co mi nie odpowiada?" Z jednej prostej przyczyny - dla kontrastu.... > Prawda, wina hiszpanskie, ciezkawe, nieeleganckie i ogolnie mdlawo slodkawe (z > dodatkiem owego ohydnego aromatu wanilii) sa bardzo popularne wsrod mieszkancow > > Anglikow, Niemcow, Skandynawow. Do tej grupy najwyrazniej dolaczaja obecnie i > Polacy, a poniewaz o winach wiedza najmniej sposrod wszystkich Slowian, wiec > jazda czytac nalepki z cena. ... z tego pouczającego wykładu, więc proszę o wyjaśnienie: 1. Co to znaczy "stwierdzić wiek i brak elegancji przez prostą proporcję do wywieszki z ceną"? 2. Proszę po raz kolejny: wymień te ciężkawe, słodkawe wina hiszpańskie (koniecznie te z ohydnym aromatem wanilii). 3. Podasz jakieś badania marketingowe, z których wywodzisz śmiałą tezę o popularności takich win (patrz pkt. 2) wśród Anglików, Skandynawów i Niemców? 4. No i zupełnie nie rozumiem: jak czytanie nalepek z ceną ma podnieść wiedzę najmniej wykształconych enologicznie spośród Słowian - Polaków? Pozdrawiam! PS. Jeszcze raz proszę "disputandum", nie "disputandis". Jeśli już pan Maniek szpanuje znajomością łaciny, to proszę szpanować poprawnie. Chyba, że Szwedzi polskiego pochodzenia znają łacinę najsłabiej spośród wszystkich emigrantów. Odpowiedz Link Zgłoś
winersch Re: Jeszcze do Mańka o kastanietach i schabowych 21.02.04, 17:39 Cecylu, Nie szkoda Ci czasu Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: Jeszcze do Mańka o kastanietach i schabowych 23.02.04, 15:12 Długo się zastanawiałem nad odpowiedzią, bo z jednej strony to może przypominać walenie głową o mur, ale z drugiej to przecież Forum, a ja wychowany na sokratejskim uwielbieniu do dialogu lubię gadać i choc sam czasem się zacietrzewiam albo wydaje mi się, że jestem eksponentem jedynej słusznej racji zostaję często w rozmowie przywołany do porządku i szanowania zdania innych. Wszystkiego czego sie nauczyłem to w dialogu. Więc jak ktoś odwołuje się do czarno - białych schematów to próbuje w jego ubogi swiat dodac troche koloru. Nieważne. Ważne, zeby sie uczyc cały czas i poznawać nowe - w tym przypadku wina. A dzieki Forum naprawde sporo mozna sie dowiedzieć, albo dac sie namówić. Odpowiedz Link Zgłoś
holita Re: Jeszcze do Mańka o kastanietach i schabowych 23.02.04, 19:04 Zgadzam sie z Cecylem. Czasem, jak ktos glosi ewidentne herezje, trzeba to troche "odklamac", zeby inni, nie tak biegli w temacie, w owe herezje nie uwierzyli. Moim skromnym zdaniem Hiszpanie jesc umieja i jesc kochaja. A w kraju, w ktorym jedzenie jest prawie swietoscia, nie moze byc kiepskiej kuchni. A wracajac do madryckich knajpek, to ja najmilej wspominam dzielnice Lavapies - cala, calusienka, przepyszna! Ach, krokiety o 2 w nocy w Montes... I pimientos del padron... I znow krokiety... + El Lava i La Taberna de Lavapies i jeszcze Almendro 13, na ulicy o takiej wlasnie nazwie (i pod tym numerem), gdzie serwuja fantastyczne huevos rotos. Ech, to byly czasy!... (powiem tylko, ze ja, zakochana po uszy w Barcelonie, zrozumialam sens polskiego powiedzenia "zycie jak w Madrycie" wlasnie dzieki tamtejszym knajpkom) Czego Rafalowi szczerze zycze :-) Odpowiedz Link Zgłoś