HR 2005 c.d.

IP: *.zwm.osi.pl 30.06.05, 21:17
Przepraszam za banialuki z datami (06...09..), oczywiście rzescz działa się w
MAJU br.:
29.05.
Pobudka jak wczoraj,na śniadanie morlinki z musztardą, kawa z mlekiem.
Jedziemy do Poreča, częściowo wczorajszym szlakiem. W mieście od razu
zmierzamy miłymi i rojnymi ulicami do Bazyliki Eufrazjusza, ale natrafiamy na
nabożeństwo ze śpiewami trochę przypominającymi pienia cerkiewne, oglądamy
więc oktagoniczne baptysterium z resztkami mozaik i drewnianym sklepieniem o
bardzo ciekawej więźbie. Idziemy w miasto – bardzo sympatyczne (…wąskie
uliczki, liczne bary i restauracje, sklepy z pamiątkami i lokalnymi
specjalnościami (wina, grappa, oliwy), potem wracamy do bazyliki i trafiamy na
koniec nabożeństwa. Najważniejsze są tu mozaiki w apsydzie: Chrystus w
otoczeniu apostołów ( ciekawe – jest ich dwunastu, a więc też św. (?).
Judasz?. Madonna z bambinem i aniołami (XV w.) w stylu jakby
bizantyjsko-ikonowym, lśniące świeżością barw. Jeszcze ciekawe cyborium z
mozaikowym baldachimem. Za 30 kn zwiedzamy muzeum w pałacu biskupim z VI w. i
oglądamy m.in. duże fragmenty mozaik posadzkowych z VI w. Dalej dochodzimy do
punktu widokowego z kamiennymi ławeczkami - widok na wybrzeże, morze i
archipelag małych, okrągłych wysepek przy dzisiejszej pogodzie - niebo
bezchmurne, upał - samodzielnie uzasadniłby decyzję przyjechania tu z Polski.
Stamtąd do Vrsaru – znowu włoskopodobne miasteczko o skomplikowanej sieci
starych i wąskich uliczek, kościół św. Marii zamknięty (w niedzielę?), więc na
pocieszenie pijemy po dużym cappuccino po 10.- kn i trochę błądząc w
poszukiwaniu zaparkowanego w cieniu drzew samochodu, snujemy się po mieście, a
potem ruszamy do Novigradu (Cittanuova): wszystkie tablice są tu dwu- lub
chyba trzyjęzyczne. Dojeżdżamy długą groblą i mostem i znowu uliczki i nastrój
do wchłaniania, do tego widoki na port jachtowy. Na moje kategoryczne żądania
zjadamy po 2 gałki (kuglice są co najmniej dwa razy większe niż u nas)
świetnych (zupełnie włoskich) lodów za 24 kn., ruszamy do domu. Po drodze
zatrzymujemy się przy straganie z owocami – niestety ceny zupełnie
nierozsądne: kilo winogron 30.-kn itp., kupujemy tylko pomidory po 15.-kg..
obserwujemy niewielkie kolumny samochodów osobowych i kamperów jadących od
morza – widoczny odwrót weekendowiczów. Potwierdza to stan hotelowego parkingu
– zajętych jest tylko ⅓ miejsc, a decydująco podsumowuje zupełna pustka na
tarasie hotelowej restauracji, której smętnie przygrywa facet przy
keyboardzie, ale i on rezygnuje już o 22.30, zapada cisza, słychać słowiki.
Przebieg 193,5 km, śr. zużycie 5,4 l, śr, szybkość 50 km/g.
Pełna wersja