olaaa99
18.10.11, 23:12
Ojjj jak dawno tu nie zaglądałam, ojj dawno...Teraz ja wyrzuce wszystkie swoje smutki i żale he. W skrócie nasza historia. W te wakacje były 4 lata naszej znajomości. Byłam na prawdę bardzo szczęśliwa, chłopak był kochany, cudowny, jak każdy ma wady i zalety, ale podczas naszego związku było ok. Nigdy mnie nie uderzył, baa on nawet nigdy na mnie głosu nie podniósł. Zawsze dbał o związek, pielęgnował, troszczył się, kochał itp. On pierwszy powiedział, że mnie kocha, ja starałam się podchodzic do tego z dystansem, bo gdzie On-Albańczyk, Ja-Polka mieszkamy w Grecji, ale same to znacie, więc bałam się, bałam się tego związku strasznie, że się zakocham i będę cierpiec. Zakochałam się i on też. Wiem, że kochał gdyż udowodnił to swoim zachowaniem. Odwiedził mnie w Polsce, za każdym razem jak wracałam do Grecji czekał na stacji z utęsknieniem. No i tak sielanka trwała do zeszłego roku. Zdenerwował mnie czymś, więc się wkurzyłam i przestałam odzywac, on jakiś czas też obrażony(nie wiem o co) i po jakimś czasie pisze jak by nigdy nic "co słychac kochanie", wkurzyłam się bo oczekiwałam jakiś przeprosin, wyjaśnień, więc troszke go olewałam, czekałam aż zrozumie co nie co. Pózniej na urodziny napisałam mu życzenia, a on nic, pojechał po bandzie, to ja obraza, w porządku pomyślałam sobie, ani pocałuj ani nic. Tydzień później zgubiłam telefon, wiadomośc na fb, "kocham Cię, tęsknie, przepraszam, zrozumiałem, że jesteś kobietą mojego życia"a ja jakaś zdenerwowana, sama już nie wiedziałam co robic, piszę-"i co mam ci na to powiedziec", a on-" nie wiem, ale daj mi swój nowy nr tyle dzwoniłem, pisałem, a tu nic, ja-no tak bo mam nowy nr tele, nalegał więc mu dałam ten numer bo pisał na mojej mamy, więc wolałam mu go dac. On dalej jak by nigdy nic, że myślał o mnie, śniałam mu się, że leżę obok, a tu nic-nie ma mnie. Oczekiwałam, że ze mną porozmawia, wyjaśni swoje obrażanie o nie wiadomo co, ale nic. Jakiś telefon byłam oschła, ale odbierałam,dalej czekałam na jakieś wyjaśnienia, chciałam, żeby też się sam co nie co domyślił. I tak to trwało jakis czas. W sylwestra sms z nr albańskiego-"kochanie wszystkiego najlepszego"-nie miałam nic na koncie żeby odpisac, jakby zadzwonił-odebrałabym. Tydzień później telefon z zastrzeżonego-miałam głos wyłączony-byłam w pracy,więc nie mogłam odebrac póżniej sms-"czemu nie odbierasz telefonu?,zaręczam się i chciałem żebyś wiedziała"-słowo zaręczam, napisał tak, że nie wiedziałam co to za słówko-strasznie zamieszał, więc odpisałam-że co to za słowo, nie kojarze, nie odpisał. Miesiąc później "co słychac,tęsknię za tobą cały czas, chcę cię zobaczyc, porozmawiajmy na skypie", ja- "u mnie w porządku a u ciebie? nie odpisał, miesiąc później wiadomośc(cały czas na fb) "widzę , że się dobrze bawisz"-koleżanka dodała zdjęcia z imprezki. Ja miesiąc póżniej-" Czemu nie chcesz mi oddac mojej torby z moimi rzeczami(zostawiłam w Grecji bo miałam wrócic, ale ciągnał się ten powrót), on-cisza, ja-ja cały czas pytam, czemu nie oddasz moich rzeczy koleżance? on cały czas cisza-przez caly marzec i kwiecień. W maju(tego roku) coś ruszyło, mówię, że kolega przyjedzie po moje rzeczy i zabierze. On-nic. Na fb dodał zdjęcia mając na palcu obrączkę!!!! jak to zobaczyłam, aż mnie coś....napisałam mu-" byliśmy tyle czasu razem, na prawdę chcesz to tak zakończyc?i masz żonę? niedawno pisałeś, że kochasz, tęsknisz, a teraz tak, tak to zakończyłeś, że wszystko było kłamstwem, i czemu moich rzeczy nie oddajesz?, on-co za głupoty gadasz? jak byłem w Albanii to jak miałem oddac, ok wyślę pocztą", ja mu pisze-"powiedz mi prawdę masz żonę, czemu tak to zakończyłeś? że te 3 lata nic nie znaczyły" ja rozumię dziewczynę-ale żonę? Zostawił wiadomośc jak się czuję, czy juz lepiej, bo słyszał, ze miałam wypadek samochodowy, ja-"że o, co u ciebie". Wysyłał mi na fb jakies zaczepki, zaproszenie do znajomych(wykasowałam go jak zobaczyłam te fotki), przyjełam zaproszenie, i jak byliśmy oboje dostępni zagadał. Nasza rozmowa polegała na tym, iż pytaliśmy się co słychac, czy wszystko w porządku, spytał mnie czy się zaręczyłam, że tak słyszał, czy to prawda? ja-"chyba ty,pytasz mnie czy mnie informujesz, że ty się zaręczyłeś", on-"nie, nie(ze on niby się nie zaręczył), tak ciebie pytam, ja-"co za glupoty gadasz, nie", ja-"nie potrafię cię zrozumiec, mnie o to pytasz?", on- "ha, wyszłaś za mąż", ja-" co za głupoty gadasz,nie wyszłam za mąż, ani nie mam męża", on-"myślałem, że wyszłaś za mąż", ja mu na to-" co za głupoty gadasz, tyle razy mówiłam ci, że u nas w pl tak nie jest jak u was, że najpierw się chodzi ze sobą", on-"aaa tak jest, to ok, masz teraz chłopaka?", mówię że-" nie, nie mam chłopaka, a ty? widziałam obrączkę", on- "co ja? chłopaka?, a ty nie masz obrączki?", ja mu mówię, że "tak ale na innym palcu, inny kolor itp i że myślałam, że masz żonę jak zobaczyłam twoje fotki", on- coś tam, czemu sie nie odzywałaś jak byłem w Albanii, tyle czasu i coś tam gadka czemu tyle sie nie odzywaliśmy,że pisał, dzwonił, ale nie mogłam odebrac itp, póżniej gadka o pierdołach, co słychac, jak z pracą, ja mu mówię-że rozmawiałam z taki jego kolegą, że mówił, ze cięzko o pracę, że teraz jest we włoszech, a on za nim za bardzo nie przepadał-i po co z nim rozmwaiasz, nie interesuje mnie on, nie chce go znac, co to znaczy, ze rozmawiacie, wyrzuc go ze znajomych, a ja ze czemu, przecież to znjomy, i tyle z gadki.Co do tych zaręczyn było mi to podejrzane od razu bo zaczepiał jakieś obce dziewczyny na fb, więc coś mi śmierdziało he Zagadałam pózniej jakoś w połowie czerwca jak był on line-"co słychac" ale nie odpisał, więc jak "ok, to czesc." Pojechałam do Grecji, pisałam mu, że chce odzyskac moje rzeczy, żeby oddał, cały lipiec pisałam mu, że tęsknie, chciałabym z nim byc, wrócic do niego, a on się nie odzywał mimo, ze wiadomośc dostał i odczytał. Muszę też zaznaczyc, że mineliśmy się, jakieś 2tyg przed moją wizyta w Gr, wyjechał do Albanii-wiem to z "sekretnych źródeł", on nic nie mówił, ze jedzie. Cały lipiec pisałam, że jeśli kogoś ma to niech mi to powie,że rozumię, ale żebym się nie łudziła, tylko wiedziała na czym stoję, że tęsknię itp a jeśli na prawdę nie chce miec ze mną kontaktu to niech mi to powie i odda rzeczy i dam mu spokój, oczywiście nic nie odpisywał,pisałam też, że wiem, że jest w Albanii, kolega z którym mieszka powiedział, cały lipiec pisałam a on będąc w Albanii nie odpisywał, mimo, że odczytał wszystko. Także lipiec tak wyglądał, ja pisałam on nic, sierpień- także nic, ja nic nie pisałam ani on. Cały czas będąc lipiec w Grecji, i później już sierpień i wrzesień w pl sprawdzałam puszczając sygnały na numer komórki gdzie jest, i cały czas była wyłączona-bo był w Albanii. Połowa września, puszczam-tele wyłaczony, coś mnie natkneło tydzień później, jest sygnał!! znaczy, że wrócił do Grecji, napisałam mu esa po albańsku-z pomocą kolegi z forum-) wiadomośc typu, czemu to tak zakończł, jeśli kogoś ma, niech mi napisze, żebyśmy tak nie kończyli tego co było, że powtarzałeś mi, że nie chcesz tak zakańczac, i co z moją torbą, on dalej nic. Ostatnio październik, kilka dni temu, zagadał do mnie ten znajomy z Grecji-Albańczyk, co słychac itp, gadka, gadka i powiedział mi, ze mój luby się ożenił, jakieś 1,5miesiąca temu a ja szokkk, mówie, że nie jesteśmy razem, ale 4miesiące temu mi i mojej koleżance mówił, że to była "ściema" z tą obrączką, że nie jest gotowy na małżeństwo. A on, ze dzwonił do niego i mówił mu, że ze mną w święta Bożego Narodzenia 2010 się rozstał, i się ożenił, powiedział, ze wie od niego to i, ze wie tylko tyle. Postanowiłam do niego zadzwonic, 3dni wcześniej nie odebrał. Dzwonię i odebrał mój telefon, nasza rozmowa wyglądała: