Dodaj do ulubionych

Australia - nauka i praca

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.02, 12:53
Cześć

Słuchajcie, właśnie wróciłem z Austarlii i wiem, że Austalia cieszy sie coraz
większym zainteresowaniem Polaków. Wiem również, że osoby które mająplan tam
wyjechać mają często wiele pytań, na które nie wszyscy są w stanie
odpowiedzieć.Jeśli macie jakieś pytania, to służe pomocą. Własnie dzisiaj
otwieram dyskusję na temat Austarlia - nauka i praca. Pytajcie o co chcecie a
ja w miarę mozliwości postaram się odpowiedzieć. Specjalizuje sie w temacie
Sydney, ale możecie pytać również o inne zakątki Australii.
W przypadku chęci uzyskania informacji na temat rynku edukacji polecam
również skontaktowanie się z firmą Perfect z Wrocławia, która w temacie
Australii działa najprężniej, a i w samej Australii ma najlepszą opinię i
największy prestiz ze wszystkich szkół wysyłających studentów z Polski.

Pozdrawiam
Australiusz
Obserwuj wątek
    • caroline_p Re: Australia - nauka i praca 07.08.02, 14:34
      A jak było z uzyskaniem wizy? Jakieśs problemy, czy od ręki? Jakie dokumenty
      trzeba przedstawić? Trzeba jechać do Warszawy osobiście?
      • dzwonnik Re: Australia - nauka i praca 07.08.02, 16:44
        Mam kilka pytan:

        1. Jakie warunki trzeba spelnic, zeby moc wyjechac?
        2. Czy istnieje ograniczenie co do wieku?
        3. Czy istnieje ograniczenie co do czasu pobytu?
        4. Jakie koszta nalezy poniesc w przypadku checi wyjazdu?
        5. Co z praca? Jak znalezc? Jakie zarobki? Jaka praca?
        6. Co z nauka? Ile kosztuje? Gdzie? W jakim systemie?

        na razie tyle... :))
        Jestem wstepnie zainteresowany!

        Pozdrawiam
        Dzwonnik
        • Gość: Austarliusz Re: Australia - nauka i praca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.02, 17:02
          Dzwonniku

          Szczegółowy zestaw warunków jaki trzeba spełnić dowiesz się u pośrednika,
          takiego jak Perfect (na przykład, ale jest najlepszy)
          Nie ma ograniczeń wiekowych ale im jesteś młodszy tym lepiej (powyżej 18-stki)
          Czas pobytu ograniczony jest wizą, jesli pojedziesz na turystyczną to nie licz
          na więcej niż 3 miesiące (w porywach do 6, alr małe prawdopodobieństwo). Jak
          pojedziesz na studencką, to w zależności od typu kursu możesz dostać wizę nawet
          na 2 lata, oczywiście z mozliwością przedłużenia, jeśli przedłużysz szkołę.
          Koszta wyjazdu są uzależnione od tego na jak długo, gdzie i na jakie warunki.
          Praca - zależy w jakim mieście, jakimasz angielski, jakie masz referencje.
          Napisz mi gdzie chcesz jechać to Ci napiszę na co możesz liczyć
          W sprawie szkoły, to najlepiej załatw u przedstawiciela, najlepiej w Prefect we
          Wrocławiu, mnie też wysłali i było ok.

          Pozdrawiam
          Australiusz
      • Gość: Australiusz dla caroline IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.02, 17:09
        cześć,

        Jeśli będziesz załatwiać wizę sama, to musisz być osobiście w Wa-wie i co
        więcej nie licz na 100%, że wizę otrzymasz. Zmieniła się konsul i robi straszne
        problemy - chodzi oczywiści o kasę, dlatego im więcej masz "do pokazania" tym
        lepiej. Wylicz sobie jakieś 1000-1200 AUD na miesiąc, oblicz razy długość
        pobytu i Ci wyjdzie ile potrzebujesz wykazać. Jeśli miałbym coś doradzić to
        polcam Ci skorzystania z Przedstawicielstwa szkół austarlijskich w Polsce. Moim
        zdaniem Najlepszy jest Perfect, ale sama możesz zaciągnąć opinii. Sam kiedyś
        jechałem przez nich i byłem zadowolony. Jeśli masz więcej pytań, czekam...

        Pozdrawiam
        Australiusz

        • caroline_p Re: dla caroline 08.08.02, 08:17
          Dzięki za info. Wybieram sie na miesiąc, nie do szkoły, tylko do znajomych,
          będę miała zaproszenie. 1000 dolarów australijskich na ten miesiąc spokojnie
          będę miała. A nie wiesz przypadkiem, czy do załatwienia wizy rzeczywiście
          potrzebne sa takie papiery jak zaświadczenie z pracy o zatrudnieniu i o zgodzie
          na urlop? Jak im udowodnic, ze mam kasę na wyjazd? Pokazać wyciągi z banku, czy
          co? Ile czasu trwa załatwianie wizy, tzn. kiedy powinnam zacząc załatwiać,
          jeśli chcę jechać w grudniu? Czy papiery można wysłać do ambasady pocztą?
          • Gość: Australiusz Re: dla caroline II IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.08.02, 09:05
            cześć

            1000 $ na miesiąc ci wystarczy jeśli jedziesz w jedno miejsce i nie zamierzasz
            tam podróżować. Co do wizy; lepiej pojedź osobiście, miej potwierdzenie salda
            konta, a co do urlopu, to niestety powinnaś mieć. Pamietaj, że tak naprawdę,
            gdy starasz się o wizę turystyczną to mogą Ci zadać jedno pytanie i po
            sprawie... ale też mogą oczekiwać od Ciebie "wszystkich dokumentów świata" W
            każdym razie, jeśli pracujesz, poproś szefa o przyznanie Ci urlopu na okres
            wyjazdu. Jesli nie pracujesz, to powinnaś mieć zaświadczenie o zarobkach
            rodziców, również kiedy zwalniasz się z pracy, to nie mów o tym, tylko powiedz,
            że jesteś na utrzymaniu rodziców, pokaż ich zarobki i przedstaw saldo Twojego
            konta.

            Pozdrawiam
            Australiusz
            • caroline_p Re: dla caroline II 09.08.02, 07:09
              A nie napisałeś jeszcze ile czasu czeka sie na wizę. Jak to sie w ogóle
              technicznie odbywa? Dostarczasz im papiery i oni tego samego dnia mówia, czy
              tak, czy nie, czy dopiero po jakimś czasie sie z toba kontaktują i zapraszają
              na rozmowę? Nigdy nie starałam się o żadną wizę wiec nie wiem.
    • Gość: mikaa Re: Australia - nauka i praca IP: 195.61.132.* 07.08.02, 17:09
      co za reklama Perfectu! Troche zbyt nachalna aby w to wierzyc. A pamietam ze
      niedawno byl tu taki watek na forum dot. wyjazdu do Australii i chlopak ktory
      dal sie nabrac na oferte firmy Perfect opisywal dokladnie swoje przezycia.
      Radze poszukac tego watku zainteresowanym i nie dac sie nabrac firmie perfekt.
      Cos mi sie zreszta wydaje, ze Australiusz jest pracownikiem tej firmy (patrz
      wroclawski adres IP) i nieudolnie usiluje ja reklamowac... Dla mnie w kazdym
      badz razie jego post smierdzi!

      Ostroznosci nidgy za wiele!
      • Gość: Australiusz dla Mikki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.02, 17:15
        Droga mikko

        Ja nie reklamuje Perfectu, tylko piszę o pewnych mozliwościach wyjazdu. Ja
        korzystałem z usług tej firmy i się nie sparzyłem. Jeśli znasz lepszą firmę, to
        napisz mi o tym, na pewno to wykorzystam. Jeśli natomiast szukasz dziury w
        całym to nie ten adres... Mieszkam we Wrocławiu, ale to nie tajemnica, ale
        sprawdź moje IP za kilka miesięcy i wtedy wyciągnij wnioski.

        Pozdrawiam
        Austarliusz

        P.S Jak chcesz mnie odwiedzić w pracy to napisz mi o tym, wtedy się dokładnie
        umówimy. To nie jest Perfect! Jesli odebrałaś to jako reklamę, to przepraszam.
        • Gość: zula do caroline_p IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 13:00
          Wydanie wizy to sprawa tygodnia (wiza turystyczna). Składasz papiery a potem
          telefonicznie, po ok. tygodniu możesz dowiedzieć się jaka została wydana
          decyzja. Potem tylko wycieczka po odbiór paszportu z wklejoną wizą.
          Pozdr
          • caroline_p Do Zuli 09.08.02, 14:39
            Dzięki za info, zula. A jakie konkretnie papiery im dostarczyłaś? Np.
            zaświadczenie z pracy, może byc po polsku, czy powinno być przetłumaczone na
            angielski? (chyba nie?) Dostarczyłas im dokumenty osobiście, czy pocztą?
        • staszek99 Re: dla Mikki 14.08.02, 11:17
          Popieram!Czepialska ta mikaa.
      • mondo OCZYWIŚCIE, ŻE TO KRYPTOREKLAMA... 14.08.02, 13:59
        Gość portalu: mikaa napisał(a):

        > co za reklama Perfectu! Troche zbyt nachalna aby w to wierzyc. A pamietam ze
        > niedawno byl tu taki watek na forum dot. wyjazdu do Australii i chlopak ktory
        > dal sie nabrac na oferte firmy Perfect opisywal dokladnie swoje przezycia.
        > Radze poszukac tego watku zainteresowanym i nie dac sie nabrac firmie
        perfekt.
        > Cos mi sie zreszta wydaje, ze Australiusz jest pracownikiem tej firmy (patrz
        > wroclawski adres IP) i nieudolnie usiluje ja reklamowac... Dla mnie w kazdym
        > badz razie jego post smierdzi!
        >
        > Ostroznosci nidgy za wiele!


        OCZYWIŚCIE, ŻE TO KRYPTOREKLAMA...

        A w dodatku jaka prymitywna!! Ludzie!!! Aż boli, że to tak szybko łykacie..
        Przeczytajcie sobie jeszcze raz wszystkie wypowiedzi tego kolesia na A. i jeśli
        wciąż sądzicie, że nie ma on nic wspólnego z firmą - to krzyż Wam na drogę.

        lepiej zajrzeć na eduau.prv.pl - tam przynajmniej nie czarują i mają
        interesujące linki do innych ludzi..
        • Gość: Australiusz dla Mondo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.08.02, 16:47
          Człowieku!

          Widzę, że na każdym portalu aż się roi od mącicieli... Uważasz, że reklamuje
          Perfect??? Powiedziałeś, że patrząc na moje wypowiedzi można to wywnioskować.
          Napisz mi więc proszę skąd te wnioski. Już raz mówiłem, że napisałem o Perfecie
          dlatego, że skorzystałem z ich usług i byłem zadowolony. Powiem Ci jeszcze coś,
          dzieki takim ludziom jak Ty, odechciewa sie takim ludziom jak ja robic
          cokolwiek dla kogokolwiek. Jeśli Perfect Cię skrzywdził, bądź masz jakiekolwiek
          inne problemy napisz o tym, to może coś uradzimy. Spróbuj bardziej szczegółowo
          analizować wnioski płynące z wypowiedzi.

          • Gość: jm o wizach IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 11:55
            z mojego doswiadczenia wynika, ze najlepiej jest pojechac po wize osobiscie. z
            dokumentow najlepiej jest miec:
            -zaswiadczenie o studiowaniu vel o pracy,
            -wyciag z konta lub inne dokumenty zaswiadczajace o posiadaniu srodkow na pobyt
            i bilet lotniczy,
            -dobrze jest miec zaproszenie lub podpisany list od szkoly do ktorej sie jedzie,
            ubezpiecznie na zdrowie i zycie. jezeli jest taka mozliwosc, to nalezy poprosic
            o przeslanie jednej kopii do siebie, a drugiej na adres lub fax ambasady.
            -mile widziane sa tez wszystkie dokumenty, ktore zaswiadczaja, ze jest sie
            przywiazanym do Polski i raczej sie wroci.
            -Trzeba rowniez pamietac o oplacie za wize.
            W ambasadzie raczej nie robia wiekszych klopotow, jezeli sie nie ma nic do
            ukrycia. Najlepiej wczesniej przemyslec sobie jaki jest cel wyjazdu i dobrze
            sie zorientowac w ewentualnych warunkach wyjazdu, jezeli jest to stypendium etc.
            W ambasadzie mowi sie w jezyku polskim.
    • Gość: weronika@poczta.fm Re: Australia - nauka i praca IP: *.polkomtel.com.pl 11.08.02, 10:53
      a możesz napisać w jakim charakterze tam pojechałeś ? studiowałeś, pracowałeś,
      byłeś na wakacjach ? poproszę o szczegóły ...
      • Gość: Australiusz Dla Weroniki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.02, 17:46
        Cześć Weroniko

        Jeśli chodzi o mnie to ja pojechałem do Austarlii przede wszystkim na naukę,
        ale przy okazji robiłem sobie staż. Ja miałem akurat szczęście, bo udało mi się
        dostać pracę w państwowej firmie, a to graniczy z cudem, ale Australia to kraj
        wielkich możliwości...

        Pozdrawiam
        Australiusz
    • Gość: luke Re: Australia - nauka i praca IP: *.lincoln.ac.nz 21.08.02, 12:50
      Australiusz powinien zmienic nicka na Perfectiusz ,
      strasznie slabo bajerujesz :)
      • Gość: Australiusz Re: Australia - nauka i praca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.08.02, 15:33

        Słuchaj, powoli zaczynam żałować, że rozpocząłem to forum, ale nic...
        Powiedz mi, czy Perfect naprawdę jet taki zły??? Daj może jakieś przykłady, bo
        z ogólników niewiele wynika. Aha zauważ, że tylko w pierwszych dwóch, może
        trzech wypowiedziach pojawia się "coś" o Perfekcie, gdyż cel nadrzędny to
        temat "Australia". Jeśli znasz konkurencyjne firmy, lub masz jakiekolwiek
        sensowne i pomocne informacje o Australii to napisz o nich, po to jest
        stworzone to forum. Jeśli natomiast wchodzisz tylko na krytykę i mącenie to
        szkoda czasu...
    • Gość: Australiusz PODATKI!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.09.02, 12:41
      cześć!

      Właśnie nadszedł czas zwrotów podatkowych z Australii, za okres 2001/2002.
      Jeśli pracowaliście tam legalnie to możecie sie spodziewać pieniędzy na koncie
      albo czeków na adres domowy. Jeśli macie jakieś pytania w temacie
      australijskich podatków piszcie śmiało.
      Pozdrawiam
      Australiusz
      • Gość: Sar Re: PODATKI!!! IP: 144.139.175.* 04.09.02, 04:45
        "Ja miałem akurat szczęście, bo udało mi się
        dostać pracę w państwowej firmie, a to graniczy z cudem"

        Prace? W panstwowej firmie? I to jeszcze zaliczana do stazu? (czyli nie
        sprzatanie, zmywanie, tylko jakas "government emploee" ? A na jakiej wizie
        byles? Bo chyba nie na turystycznej??

        Sar
        • Gość: Australiusz Re: PODATKI!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.09.02, 11:11
          cześć Sar

          Byłem na wizie studenckiej i pracowałem jako casual. To jedyny sensowny wybór
          typu stanowiska jeśli masz mozliwość pracy legalnej w wymiarze 20h.
    • Gość: Australiusz Re: Australia - nauka i praca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.09.02, 13:52
      cześć
      W Polsce coraz zimnniej, a Australia wchodzi powolutku w lato. Mam tu na myśli
      południowe regiony, bo północne to i tak wieczne lato. Polecam Wam szczególnie
      Boże Narodzenie... Mikołaj w szortach to jest to.
      Pozdrawiam
      • Gość: prr Re: Australia - nauka i praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.02, 12:46
        Bujaj wory Perfectiusz... Możesz nawet w krótkich gatkach.
        I tak wszyscy wiedzą o kogo chodzi, a Twoje żałosne posty niczego nie zmienią.
        Prowadzisz firmę, dzięki której niejeden Polak w Australii się przejechał -
        latem i zimą.
        • Gość: jm Re: Australia - nauka i praca IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.02, 12:05
          moja znajoma australijka starala sie o prace na posadzie rzadowej. proces
          rekrutatycyjny zajal jej 1,5 roku. z koleji praca na uniwerku jest w pierwszej
          kolejnosci przyznawana studentom z tej uczelni, nie zagranicznym. casual job?
          bardziej mi sie to kojarzy ze sprzataniem pokoi. z calym szacunkiem ale z ta
          praca dla rzadu to sciema.
          nieformalnie moge tylko dodac, ze rzeczywiscie wiza studencka pozwala na
          dorabianie sobie do stypendium.
          • Gość: Australiusz Re: Australia - nauka i praca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.02, 22:33
            Bardzo się cieszę, że forum aż tak się ruszyło... Nie wiem skąd Ci się wzięło,
            że pracowałem dla Rządu austarlijskiego??? Ja tylko napisałem, że pracowałem w
            Państwowej firmie, a to chyba różnica, nawet gdy użyłem sformułowania "rządowa
            posadka". Masz rację, że do pracy rządowej na wizie studenckiej się nie
            dojedzie, ale Państowa posada to również niektóre domy towarowe, Centra kultury
            i rozrywki, jednym słowem wszystko to co nie jest w rekach prywatnych lub to,
            gdzie wiekszośc akcji posiada Państwo. Jeśli mnie źle zrozumiałaś to
            przepraszam, będę pisał czarno na białym.

            Co do komentarza "prr", to powiem szczerze, że nie myślałem, że tacy ludzie
            wchodzą na forum... Jeszcze raz dziekuję, że przypisuje mi się własność w/w
            firmy. Schlebia mi to... A tak w ogóle, jeśli są osoby nabite w butelke w
            kwestii wyjazdu do Australii, to piszcie o tym, podając konkretne przykłady, bo
            zniechęcicie osoby chcące wyjechać na podróż swojego życia.

            Pozdrawiam
    • tomii1 Re: Australia - nauka i praca 25.09.02, 19:10
      cześć

      przeczytałem cały wątek i widzę że zainteresowani skupiają się bardzo na
      kwestii wizy oraz kryptoreklamie choć nie ma wiekszego znaczenia. wizę może
      pomóc załatwić wybrana szkoł. Należałoby się skupić na tym czy szkoła pomaga w
      znalezieniu pracy? jakiego rodzaju? na ile godzin? jaki papier się uzyskuje po
      kursach? itp.
      Bylem niedawno w Australii przez kilka miesiecy i kilka tygodni mieszkałem w
      Sydney. Tak się złożyło ze polaków wszedzie duzo i poznalem w jednym z pubów
      grupkę z naszego kraju. I cóz się okazało: większość to studenci z całej
      Polski, pracowali owszem ale u chinczyka na zmywaku lub na budowach za grosze.
      Ci co mieli jedna prace i przestrzegali 20 h ktore dale wiza studencka na
      legalna prace to nie tylko nie zarobili na pobyt tam czy na zwrot w
      zainwestowany bilet ale płyneli w plecy = prosili rodzicow o przesylanie
      kasy !!! Rekordzista podczas 8 miesiecy pobytu w Sydney byl na minusie 1200 AUD
      + opłacona z góry szkoła + bilet lotniczy, inna sprawa ze jak sie bawili to na
      całego. Ale fakt jest taki ze trzeba miec 2 prace i tyrac jak wól by zarobic i
      liczyc choc na zwrot kosztow biletu lotniczego. Inna sprawa jest poziom szkół.
      Klneli sakramecko na posrednika z Bielska Białej ktory zachwalal szkoly ale
      wiadomo ze niska cena szkoly jezykowej tez musi z czegos wynikac. W opisach
      wszystko wyglada ok. Pomagaja ci w znaleziemiu pracy ale na budowie za miastem
      za 8 AUD i najczesciej tez na czarno. Wcale nie wygląda to rózowo. Jak ktos
      chce nauczyc sie jezyka to prosze sa do tego warunki i okolica piekna, ale
      jezeli ktos chce zarobic kase to srednio. Lepiej jechac na wizie turystycznej i
      na miejscu sa prawie takie same szanse znalezienia takiej samej pracy.
      Moze kolega z Wrocławia mial wiecej szczescia niz inni ale ja spotkalem sie z
      niezadowolonymi dlatego przestrzegam przed pochopnymi decyzjami, ale z drugiej
      strony to tez przygoda i szkola zycia. A języka i tak się człowiek nauczy bedąc
      na miejscu. Pozdrawiam
      • Gość: Australiusz Re: Australia - nauka i praca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.02, 22:42
        Cześć

        Nareszcie jakieś sensowne spostrzeżenia w związku z wyjazdami do Australii
        (wypowiedź Tomii1). To właśnie po to zakładałem tę dyskusję i nie wiem skąd się
        wzięła opinia niektórych co do funkcji reklamy tego forum. Chciałbym po prostu
        ukazać Austarlię, taką jaka jest, beż koloryzowania. Choć miałem trochę
        szcześcia w Australii, to też zaczynałem jako "fizyczny" za 10 AUD$, ale z
        biegiem czasu sytuacja się polepszała i osiagnąłem co osiągnąłem. Jeśli
        znajdujecie "kolory" w moich wypowiedziach piszcie, a spróbuję sprostować, ale
        jeśli nie, to nie krytykujcie bez sensu, no chyba, że zależy Wam na
        zaprzestaniu tego tematu - wystarczy napisać...
        • tomii1 Re: Australia - nauka i praca 26.09.02, 09:24
          chętnie poznam bliżej twoja historię. Napewno miałeś wielu znajomych w Sydney
          nie tylko z Polski którzy pracowali /poza japończykami i koreańczykami/ .
          Napisz co robiłeś ty i pozostali, orientacyjne zarobki na godzinę, ile
          kosztowało cie mieszkanie i w ilu mieszkaliście, jak daleko od szkoły /by the
          way w którym miejscu była szkoła i jak się nazywała, czy to była szkoła
          językowa czy inna/ czy faktycznie koszt semestru oferowany przez Perfeck był
          niższy niż gdybyś to zrobił samodzielnie? ile wydawałeś na jedzenie na 1
          tydzień, jak czesto wyjeżdżałeś za miasto np. w góry Błękitne, czy szkoła
          oferowały jakiś program dodatkowy np. współne wyjazdy, wypady do pubu,
          chciałbym żebyś dał jasny obraz mieszkania w Australii zarówno plusy jak i
          minusy i no worries ci co się zakochali w kraju i tak tam pojadu lub wrócą
          ponownie a ci co zawrają głowę i czepiają się nieznaczących szczegółów i tak
          nie pojadą tylko mącą. Czy myślisz o ponownym wyjeżdzie do OZ, jeżeli tak to w
          jakim charakterze i kiedy, jaki są twoje plany tu w Polsce po powrocie? czy
          tęsknisz bardzo? czego ci brakuje najwięcej? pozdrawiam :-)
          • Gość: Australiusz Re: Australia - nauka i praca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.02, 11:50
            W moim przypadku było tak, że zawsze marzyłem, żeby tam pojechać i w końcu się
            udało. Na początku naprawde było ciężko; pierwsze mieszkanie (shared
            accomodation) do którego trafiłem, było zamieszkane przez bagatela...
            kilkanaście osób, więc pierwsze co szukałem nowego lokum. Po 2 tyg.
            intensywnych poszukiwań wynająłem z trójką studentów mieszkanie z wszystkimi
            wygodami (brand new) za 370 AUD$/tydzień (rozkładaliśmy to na 4) + kaucja
            (bond) 1600 AUD$. Później trapiła mnie praca, bo za coś musiałem się utrzymać.
            Pierwsza była po około 3 tyg. jako malarz (15 AUD$/godz), po wykonaniu zlecenia
            malowania, zostałem piekarzem za 10 AUD$. To była bardzo niska stawka, więć
            dorabiałem jako koniuszy na Randwick'u (torze konnym w Sydney). Później
            przeprowadzkiv (13 AUD$), "kitchen hand" za 12 AUD$, aż do sieci Davida Jonesa
            do działu marketingu za prawie 16 AUD$. Oczywiście miałem wielu znajomych,
            którym było raz z gorki raz pod górkę. Znam też takich którzy nie dali rady
            znaleźć zajęcia nawet 3 m-ce, ale najlepsi mieli już po 3 dniach pierwsze prace
            dorywcze. Co do szkoły; robiłem 2 college (Kent i TLCC), cena z ulicy była
            wyższa niż u pośrednika w Polsce, jeśli byłeś pierwszy raz i nie miałeś żadnych
            argumentów, żeby się targować. Jeśli jednak po zakończeniu kursu chciałeś
            kontynuować naukę była szansa, że nieco Ci obniżą, ale to nie jest "na pewno".
            Szkoła organizuje wiele imprez integracyjnych; są wyjazdy Do Blue Mountains,
            Taroonga ZOO, Koala Park, niektórzy nauczyciele zapraszają grupy do Pubów.
            Większość szkół jest w City i nie ma problemu z dojazdami, tylko niektóre
            uniwersytety są dalej...
            C.D.N. - muszę kończyć
            Pozdrawiam
            • tomii1 Re: Australia - nauka i praca 26.09.02, 12:15
              wiatj, i to są konkrety, teraz nikt cię nie posądzi o kryptoreklamę bo piszesz
              o życiu. Wiesz to jest tak jak napiszesz "byłem w Oz i było fantastycznie" to
              każdy pomyśli tam jest jak w raju /obydwoje wiemy że tak jest :) / a jak
              napiszesz o tym co faktyczni czeka początkującego to każdy się zastanowi.
              Chodzi o to aby nie tworzyć złudnych iluzji czy wręcz zniekształcać
              rzeczywistość, chyba sie zgodzisz? czekam na resztę see u :-)
              • Gość: Australiusz Re: Australia - nauka i praca IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 18:38
                właściwie wiekszość juz napisałem,ale można jeszcze dodać kilka praktycznych
                rad; nawet jeśli znajdziecie pracę jako "casual" i macie stałe godziny, to
                pamietajcie o tym, że w każdym tygodniu wasze godziny mogą ulec zmianie a z 20h
                na grafiku w jednym tygodniu może zrobić sie 5 w tygodniu następnym... Wszyscy
                Ci którzy zatrudnieni zostali na Part Time contract, nie maja większych powodów
                do stresu. najlepsze okresy do szukania pracy to lisopad i marzec, najgorsze
                to; styczeń i cały okres "zimnego czasu" od maja do września. Dane dotyczą
                Sydney i oparte są wyłacznie na doświadczeniu moim i kilkoro moich znajomych.
                Wy oczywiści możecie mieć odmienne zdanie, jeśli macie inne doświadczenia, to
                napiszcie o tym...
                Pozdrawiam
                • Gość: OzMate Re: Australia - nauka i praca IP: *.zab.cdp.pl / *.kat.cdp.pl 20.11.02, 21:06
                  elo,
                  dyskusja małomoże praktyczna dla kogośkto chce wyjechać, ale temat mi bliski.
                  spedziłem najciekawszy rok mojego życia (sofa) w Sidni. Polecam wszystkim
                  wyjazd jako absolutny przebój i niepowtarzalne przeżycie. To naprawde kraj
                  możliwości i najjaśniejsze msce na ziemi.
                  wszystkim życze powodzenia.
                  dodam nieskromnie, że przywiozłem ze sobą 15.000 $

                  • Gość: prr Re: Australia - nauka i praca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.02, 09:10
                    Gość portalu: OzMate napisał(a):


                    > dodam nieskromnie, że przywiozłem ze sobą 15.000 $

                    no, no to musial byc nader intensywny shoplifting.. nie ma to jak dobry kit.
                    pewnie byles prezesem Commonwealth Bank na pol etatu.. a moze po prostu
                    pomylilo ci sie z tymi zerami?..
                  • Gość: HENIEK Re: Australia - nauka i praca IP: 203.30.252.* 05.12.02, 06:27
                    witam!

                    niechce za bardzo zabierac glosu w dyskusji bo uwazam to za bezcelowe, ale
                    musze cos o sobie napisac, aby czytelnik wiedzial kto jest autorem tego listu...
                    otoz 6 tygodni temu 15 pazdziernika 2002 roku wyladowalem na lotnisku Kinsford
                    International Airport w Sydney...
                    zanim tutaj przybylem ukonczylem studia dzienne politechniki wroclawskiej i w
                    lipcu 2002 roku obronilem dyplom inzyniera...
                    przez ostatnie 5 lat pracowalem w branzy komputerowej, na wlasny rozrachunek i
                    moje przychody pozwalaly mi na zycie na poziomie, takim .... jaki jest
                    nieosiagalny dla mnie i dla wielu, wielu innych ludzi w Australii !!!
                    na lotnisku niestety wszystkie moje wyobrazenia o tym "pieknym" miescie
                    prysly...
                    otoz bedac mieszkancem Wroclawia od urodzenia, Sydney wyobrazalem sobie jako
                    miasto podobne infrastruktura do Berlina, w ktorym mam rodzine i znam to miasto
                    dosc dobrze...
                    ale niestety tak nie jest...
                    Sydney jest "piekne", ale inaczej...
                    glownym srodkiem transportu w Sydney jest pociag, przyjezdni myla go w metrem,
                    poniewaz wiekszosc stacji zlokalizowanych jest pod ziemia, oraz autobus - pisze
                    o tym poniewaz jest to bardzo wazne w dalszej mojej wypowiedzi...
                    otoz "piekne" Sydney to 3 przystanki pociagiem, sa to: MARTIN PLACE, TOWN HALL
                    i CENTRAL, a teraz niespodzianka... REDFERN jedna stacja za CENTRALEM to cos
                    podobnego do obszaru ulic Traugutta, Kosciuszki i Komuny Paryskiej we Wroclawiu
                    przed wyburzeniem budynkow uszkodzonych przed powodzia !!!
                    nie dosc ze niebezpieczne to syf, brud i ubustwo na kazdym kroku !!!
                    reszta dzielnic jest dalece odlegla od centrum i przypomina mi (porownuja do
                    Polski) zapadle dziury tam gdzie czas zatrzymal sie 20 lat temu, a budynki nie
                    remontowane od przeszlo 30 lat, czyli od momentu kiedy ktos wbil slupki w
                    ziemie i postawil barak murowany na wypalonej sloncem ziemii....
                    kolejna sprawa to jakosc zycia australijczykow:
                    wg mnie nedzna, jedynie co jest do pozazdroszczenia, to zycie nie przepelnione
                    problemami i stresem jak obywateli Europy...
                    tutaj nikomu nie zalezy aby wygladac przwoicie, nikomu nie zalezy, aby mial
                    ladny ogrod,nikomu nie zalezy aby mieszkac w ladnym domu (u nas mieszkania w
                    blokach sa 1000 razy bardziej zadbane niz dom przecietnego
                    australijczyka !!!!), najwazniejsze to aby miec wszystko gdzies !!!
                    przepraszam za uzyte okreslenie ale tylko ono celnie obrazuje myslenie tupowego
                    australijczyka !!!
                    tutaj ludzie wracaja z pracy - ida do pubu, ktory mial remont 20 lat temu, lub
                    5 lat temu ale zrobiony na "odpierdol", nikt nie rozmawia o zarobkach, o
                    polityce - bo nikogo to nie interesuje, wazne jest to ze jezeli dzisiaj
                    przepije wszystko co zarobil przez ostatni tydzien, to niema powodow do
                    zmartwien, przeciez nastepna wyplata w kolejny poniedzialek !!!
                    australijczycy prowadza bardzo konsumpcyjny tryb zycia, ale to z powodu BARDZO
                    NISKICH zarobkow, sa one dopasowane do wymagan zyciowych danej grupy zawodowej
                    i spolecznej, pozwalaja na spokojne zycie, ale aby cos odlozyc to prosze
                    zapomniec !!!
                    ten kraj to kraj klasy robotniczej, i glownie takie zawody jak hydraulik,
                    stolarz, malarz, budowlaniec, ciesza sie najwiekszym zainteresowaniem...
                    moze komus w tym miejscu podniesie sie cisnienie, ale nie jest to tylko moje
                    zdanie, ale takze Brytjczyka, z ktorym mieszkam, ze poziom zycia, kultura,
                    obycie, cele zyciowe kazdego Europejczyka sprawiaja ze australia jest 10 lat za
                    Europa !!!!
                    TAK, TAK, TAK 10 lat za Europa !!!
                    u nas nawet ludzie, ktorzy ze wzgledu na niskie zarobki skromnie zarabiaja,
                    zalezy im na tym aby wymienic okna w domu, kupic nowe meble, odremontowac
                    mieszkanie, najlepiej jak potrafia !!! tutaj nie !!!
                    ani razu jeszcze nie widzialem, nowych okien w 20-30 letniem domu, wszystkie to
                    stare, siwezo chlapniete farba "na odpierdol" okna, ze szczelinami srednicy
                    malego palca !!!
                    kazdy europejczyk "zjada" takiego Australijczyka swoja elokwencja, obyciem,
                    kultura, celem w zyciu, checia osiagniecia czegos w nim...
                    dla mnie australijczycy to ludzie bez kultury (bo jak inaczej, jest to
                    spoleczenstwo wielonarodowosciowe, w ktorym nikt do niego nic nie wnosi, tylko
                    konsumuje i zyje tak aby mu bylo wygodnie), bez ideologii, bez idealow...
                    jest to nietyle smutne co przygnebiajace...

                    powracajac do wypowiedzi mojego przedmowcy o zarobieniu przez niego 15.000$,
                    czyli 31000 z to jest to jak najbardziej mozliwe aby to tutaj zrobic, ale
                    trzeba pracowac tak jak inni polacy ktorzy przyjechali tu na zarobek...
                    mianowice mahac w polskiej firmie pedzlem za 15$/godz, po 10 godz/dzien, przez
                    6 dni w tygodniu i wtedy sie zarobi 15.000$ jednoczesnie uczac sie jezyka,
                    ktorego w polsce nie uzywa sie w kregach ludzi przyzwoitych...
                    bo kto moze tutaj praxcowac "na pedzlu" - tylko ci dla ktorych pracy w polsce
                    by nie bylo... taka jest prawda
                    31.000 zl to 5000 funtow angielskich, w Londynie w duzo lzejszej pracy,
                    pracujac dla Anglika, zarobic mozna 360 funto tygodniowo, wiec prosze obliczyc
                    ile machac pedzlem trzeba bedzie w Australii, a ile tygodni popracowac aby
                    odlozyc 5000 funtow, koszt zycia w Australii wynosi 200-250$/tydz, w londynie
                    110 funtow/tydz.
                    niestety mialem okazje poznac tutaj w Sydney ludzi ktorzy od roku lub lat
                    pieciu machaja pedzlem i sie bardzo z tego szczyca, poniewaz "urzekla" ich
                    magia tego kraju, czyli brak zimy, brak stresu i wg mnie BRAK PRZYSZLOSCI,
                    chyba ze chcesz byc "fizolem" przez reszte swojego zycia, ale jak to mawia moj
                    wspollokator Brytyjczyk, ktorzy przyjechal odwiedzic byla kolonie karna swojej
                    ojczyzny, "jedni lubia slonce, a inni chca byc kims" i wydaje mi sie ze to
                    zdanie calkowicie opisuje obraz mozliwosci, dla ludzi pragnacych osiagnac cos w
                    zyciu, a nie umrzec na raka skory, ale z usmiechem na ustach pt. "Ja tutaj
                    bylem, a ty nie"...

                    raz jeszcze na koniec:
                    -czy warto tutaj przyjechac? TAK
                    -czy warto tutaj zostac? NIE
                    -na jak dlugo warto tutaj przyjechac? NA TYLE ILE WYMAGA TEGO SYTUACJA I ANI
                    DNIA DLUZEJ (chyba ze chcesz wpasc w australijski minimalizm i do szczescia ci
                    bedzie potrzebny tylko brak stresu i slonce na codzien, a w zyciu pustka i
                    stanie w miejscu, kiedy caly swiat pedzi na przod)
                    -po co tutaj przyjechac? ABY NAUCZYC SIE JEZYKA I EW. POSTUDIOWAC
                    -jak tutaj jest z praca? NIE MAM JEJ DLA KOGOS KTO MA POZWOLENIE NA PART-TIME
                    (polowa etatu), CHYBA ZE MAGISTER MA OCHOTE MACHAC LOPATA W OGRODZIE, MYC GARY
                    I BRUDNA PODLOGE W "RESTAURACJI", LUB MACHAC PEDZLEM W POLSKIEJ FIRMIE (pisze
                    polskiej, poniewaz 75% firm malarkisch jest w rekach polskich)
                    JEZELI KTOS OBIECUJE TUTAJ TOBIE PRACE, TO KLAMIE, JEST ONA ale taka ktorej TY
                    nie bedziesz chcial robic, cos podobnego do prac, ktore otrzymuja w polsce
                    emigrancji zza wschodniej granicy

                    co ja tutaj robie?
                    STUDIUJE W COLLEGU JEZYKOWYM
                    kiedy wracam do Polski?
                    JAK TYLKO SKONCZE COLLEGE, NAWET NASTEPNEGO DNIA JAK BEDZIE TO MOZLIWE
                    czy tutaj pracuje?
                    I TAK I NIE, TAK BO PRACE ZNALAZLEM W SUPERMARKCIE (praca czysta,nie
                    ponizajaca, srednio platna 12$/godz), NIE BO TYLKO 10 GODZ/TYDZ
                    POSILKUJE SIE OSZCZEDNOSCIAMI Z POLSKI

                    czy zaluje przyjazdu do Australii?
                    I TAK I NIE, tak bo wiedzac co robi moj kolega (razem skonczylismy studia,
                    wyjechal 2 miesiace przede mna) w Londynie i jakie zarabia pieniadze za to co
                    robi, to on wroci za 6 miesiecy ze znajomoscia angielskiego i z 35000zl w
                    kieszeni), NIE bo nigdy niechcialbym uwierzyc komus w to co sam teraz pisze...
                    A CO DO PIENIEDZY, KTORE STAD PRZYWIOZE, TO NIE BEDZIE ICH WOGOLE...

                    pozdrawiam
                    HENIEK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka