anterka83
26.06.07, 23:22
moi drodzy! zdarzyła mi się poczas ostatniego wyjazdu taka sytuacja i bardzo
proszę żebyście ją ocenili:
podczas przejazdu z jednego hotelu do drugiego na Chorwacji (różnica około
400 km) turystka zgłosiła mi że chyba sobie uszkodziła nogę bo ją boli i
puchnie. zapytałam czy mam ją zostawić w szpitalu po drodze czy dojedzie do
miejscowości gdzie jest hotel. Ona stwierdziła że jedzie do hotelu tylko
niech się dowiem czy na miejscu jest jakiś lekarz czy coś. Okazało się na
miejscu że ambulatorium znajduje się dwie przecznice od hotelu więc jej
zaproponowałam że mogę się z nią udać na to pogotowe taksówką lub o własnych
siłach (jako że autokaru nie wolno ruszać w takiej sytuacji) i uprzedziłam że
zgodnie z warunkami uczestnictwa (których ludzie przeważnie nie czytają)
jeśli na pogotowiu wystawią jej rachunek za usługi medyczne to do 200 euro
pokrywa je ona z własnej kieszeni i dopiero stara się o zwrot u
ubezpieczyciela. Moja rola natomaist ogrniacza się do roli tłumacza i pomocy
w zbieraniu dokumentacji medycznej. Jak kobieta to usłyszała to powiedziała
że nie jest tak źle i ona to załatwi to w Polsce bo nie zamierza płacić. No a
teraz po wycieczce dowiaduje się że noga jest "ponoć" złamana a ja nie
udzieliłam jej pierwszej pomocy i poniosę za to konsekwencję. Co o tym
sądzicie?