Gość: pazdzioch
IP: *.chello.pl
05.01.04, 18:35
Byłem z Itaką w Budapeszcie,miał być luksusowy autokar/był żęch/,miała być
zabawa Sylwestrowa,dwie olkiestry/był godzinny wieczoerk folklorystyczny/.
W drodze powrotnej okazało się że jeden z kierowców to "Pan Dyrektor"itaki
oddział Czestochowa a drugi to jego szfagier/ciekawe nie/,no i pan dyrektor
obraził sie na uczestników wycieczki bo nie dość głośno zachwalali ów
wieczorek/miała być zabawa/i stwierdził że miło być jeszcze coś/chyba myślał
o jakiś atrakcjach/ale tak to mu się nie chciało!
Mnie też nie chce się więcej pisać o tym biuże!I tak sobie myśle że firmy
które mają dyrektorów obrażających się na swoich klientów powoli będą wypadać
z gry!
ps.Pozdrowienia dla pana dyrektora