mari_stella
03.12.10, 10:14
Dziś po raz kolejny zgasła nadzieja, że się udało... Starania 6 miesięczne. Robiłam testy owulacyjne- jedyne jakie wychodzą pozytywnie. Może to już coś.. (choć oczywiście czytałam, że, testy nie gwarantują w 100% owu.. )
Tracę nadzieję, pogrążam się w smutku i złości
Mam już 37 lat. W domu, co prawdę cudną 6-latkę i marzenie o kolejnym dziecku.
Córka wyszła niewiadomo jak-choć tuz przed wpadką miałam badania hormonalne-(zupełnie bez związku z jakimikolwiek staraniami o dziecko) i wyszła mi hiperprolaktynemia. I już miałam się leczyć i okazało się, że jestem w ciąży (strasznie stresującej, z niedobrymi wynikami NT, koniecznością amniopunkcji) Pomimo tych nerwów we mnie jest chęć i marzenie o kolejnym maluchu
I schody.
Nie wiem. Może te traumatyczne wydarzenia jakoś mnie blokują? Choć może blokować mnie po prostu biologia. Wiek.. Mąż 38 lat. Późno, ale może jak na 2. dziecko szanse są..
Pora na lekarza. I tu mam dylematy. Od kogo zacząć?
Zwykłego gina? (Robiłam w lutym tego roku przegląd pod tym kątem USG etc., wszystko oki. Nawet trafiłam akurat na USG ślad ciałka żółtego, czyli że zdarza mi się owulować...
Może od ginekologa-endokrynologa (biorąc te hiperprolaktynemię z 2003r. Mam guzki na tarczycy (biopsia ok.), badania tarczycy z 2007 r. oki TSH; FT3 FT4 oki, anty-TPO nieprawidłowe
A może od razu lecieć do kliniki niepłodności?
Oglądałam stronę INVICTY pod kątem badań przed 1. wizytą. Faktycznie trzeba je wszystkie robić? Może za wcześnie jeszcze na to? A może wcale nie za wcześnie, biorąc pod uwagę mój wiek
Myślałam, żeby zrobić sobie podstawowe badania hormonów (FSH, LH, Estadiolu, hormonów tarczycy na podstawie lektury forum) i z tym pójść prywatnie do jakiegoś lekarza- ale właśnie zwykły gin czy ginekolog-endokrynolog?
Doradźcie, od czego sensownie zacząć, bo czekanie na naturę nic nie zmienia...