Dodaj do ulubionych

Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie

03.12.10, 10:14
Dziś po raz kolejny zgasła nadzieja, że się udało... Starania 6 miesięczne. Robiłam testy owulacyjne- jedyne jakie wychodzą pozytywnie. Może to już coś.. (choć oczywiście czytałam, że, testy nie gwarantują w 100% owu.. )
Tracę nadzieję, pogrążam się w smutku i złości
Mam już 37 lat. W domu, co prawdę cudną 6-latkę i marzenie o kolejnym dziecku.
Córka wyszła niewiadomo jak-choć tuz przed wpadką miałam badania hormonalne-(zupełnie bez związku z jakimikolwiek staraniami o dziecko) i wyszła mi hiperprolaktynemia. I już miałam się leczyć i okazało się, że jestem w ciąży (strasznie stresującej, z niedobrymi wynikami NT, koniecznością amniopunkcji) Pomimo tych nerwów we mnie jest chęć i marzenie o kolejnym maluchu
I schody.
Nie wiem. Może te traumatyczne wydarzenia jakoś mnie blokują? Choć może blokować mnie po prostu biologia. Wiek.. Mąż 38 lat. Późno, ale może jak na 2. dziecko szanse są..
Pora na lekarza. I tu mam dylematy. Od kogo zacząć?
Zwykłego gina? (Robiłam w lutym tego roku przegląd pod tym kątem USG etc., wszystko oki. Nawet trafiłam akurat na USG ślad ciałka żółtego, czyli że zdarza mi się owulować...

Może od ginekologa-endokrynologa (biorąc te hiperprolaktynemię z 2003r. Mam guzki na tarczycy (biopsia ok.), badania tarczycy z 2007 r. oki TSH; FT3 FT4 oki, anty-TPO nieprawidłowe

A może od razu lecieć do kliniki niepłodności?
Oglądałam stronę INVICTY pod kątem badań przed 1. wizytą. Faktycznie trzeba je wszystkie robić? Może za wcześnie jeszcze na to? A może wcale nie za wcześnie, biorąc pod uwagę mój wiek
Myślałam, żeby zrobić sobie podstawowe badania hormonów (FSH, LH, Estadiolu, hormonów tarczycy na podstawie lektury forum) i z tym pójść prywatnie do jakiegoś lekarza- ale właśnie zwykły gin czy ginekolog-endokrynolog?
Doradźcie, od czego sensownie zacząć, bo czekanie na naturę nic nie zmienia...
Obserwuj wątek
    • lady_groszek Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 03.12.10, 10:42
      ja bym chyba jednak zaczela od gina od nieplodnosci. wprawdzie na ciaze statystycznie zdrowa para czeka 12 mcy, ale mozesz powiedziec, ze chcesz zrobic badania pod tym katem na wszelki wypadek z uwagi na to, ze sadzisz, ze masz wyzszy wiek i nie chcesz czekac.
      ale: po 6 mcach nieudanych staran nie masz nieplodnosci.
      to by byly raczej na wszelki wypadek badania.
      i jesli wam zalezy na czasie, to wyslij tez m na badanie nasienia.
      • amoremio7 Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 03.12.10, 10:49
        ja zdecydowanie polecam wykonanie badań w kierunku tarczycy tsh, ft3, ft4 ,atpo,tg,usg ,przeciwciała mają bardzo duży wpływ na płodność
      • maruni Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 23.12.10, 12:22
        Para czeka zazwyczaj 12 miesięcy ale są sytuacje, kiedy do lekarze należy zgłosić się już po 6! Jeśli kobieta ma powyżej 35 lat to jest właśnie taka sytuacja, więc nie musisz czekać całego roku! Idź do lekarza czym prędzej, bo czas teraz już bardzo gra na twoją niekorzyść.
    • daisy_2810 Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 03.12.10, 10:49
      Piszesz, że anty TPO miałaś nieprawidłowe. Byłaś z tym u lekarza?? Przy nieprawidłowym wyniku przeciwciał TPO i z guzkami na tarczycy skłaniałabym się ku chorobie Hashimoto. A to bardzo często uniemożliwia właśnie zajście w ciążę, bo dość często blokuje owulacje. Przynajmniej w moim przypadku tak było. Najpierw zbadałabym raz jeszcze tarczycę. A później uderzyłabym do kliniki niepłodności, ale nie dlatego że jesteś niepłodna, czy nie daj Boże nie pomyśl że za stara na dziecko, tylko głównie dlatego, że w takich klinikach mają kilku lekarzy z różnych dziedzin. Zarówno ginekologów jaki i gin-endo, urologów (do przebadania męża) i wtedy obracałabyś się wśród lekarzy którzy znają też siebie i nie patrzy jeden na drugiego spode łba, bo ktoś mu tam pacjentkę "podbiera". Skoro testy owu wychodzą to już też połowa sukcesu. Skłoniłabym się też ku ewentualnemu monitoringowi twoich owulacji. Lekarz stwierdzi czy i kiedy są i w tedy można "zaszaleć" w staraniach smile Nie myśl też o klinice niepłodności w kategoriach "jestem bezpłodna i nic innego mi nie zostało jak klinika niepłodności" Dla mnie to normalny ośrodek zdrowia dla kobiet z wyspecjalizowanymi lekarzami w wielu dziedzinach smile Ja osobiście poszłabym zrobić badania na TSH raz jeszcze: tsh, ft3,ft4, anty TPO i anty TG. A potem uderzyła do ginekologa endokrynologa i powiedziała mu na czym sprawa stoi i niech kieruje mnie dalej na badania, albo niech zleci monitoring żeby zobaczyć czy i kiedy owu występuje. Głowa do góry smile Jeśli 70 latki w dzisiejszych czasach mogą rodzić dzieci to dlaczego TY nie mogłabyś tego zrobić?? smile
      • daisy_2810 Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 03.12.10, 10:51
        Amorenio uprzedziła mnie w moich przekonaniach co do tarczycy smile w tej samej minucie wysłane posty big_grin Sama więc widzisz, że przeciwciała to nie są żarty.
    • sofi75 Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 03.12.10, 11:08
      "Pora na lekarza."

      Zacznijmy od tego, ze po 6 miesiacach to niekoniecznie pora na lekarza i kazdy lekarz Ci to powiem. Byc moze znajdziesz takiego, na ktorego podziala argument wieku i zrobi Ci podstawowe badania. Ale 6 miesiecy staran w Twoim wieku to moim zdaniem nie jest powod do paniki.
      • julia56 Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 03.12.10, 11:55
        Kochana, co to jest 6 miesięcy. smile jaj mam 2,5 latka w domu, 36 lat za chwilę, i 15 miesięcy starań o drugie dziecko. I nic.
        Ale najpierw ustaw tarczycę, bo bez tego nawet w klinice leczenia niepłodności Wam nie pomogą.
        Ja mam Hashimoto i dzisiaj robiłam badania kontrolne. Jak będą oki, w nowym roku kolejne in vitro.
        Już mi się nie chce czekać na naturę. Chociaż przyznaję, że mając synka, ciśnienie mi mocno spadło. Już nie wyję przy każdym kolejnym teście. A zdarza się, że przez głowę przemknie mi myśl, że może już trzeba zamknąć ten rozdział wiecznego oczekiwania i cieszyć się tym, co mamy.
        ------------------------------
        Tak, taką WODĄ być.
    • mari_stella Dziękuję za Błyskawiczny odzew :-) 03.12.10, 12:14
      Dziekuję Wam bardzo Dziewczyny! Nie liczyłam na taki szybki odzew
      Powiem szczerze, poczułam się bardzo wsparta - serio. I juz jakąs wizją, co dalej..
      Wiem 6 m-cy starań to nic.. Ale- wytłumaczę się- z mojego "ciśnienia" i moze to tez zmieni jednak optykę od czego zaczynac. Ciśnienie mam bo poza wiekiem, mam też "lekki" sad problem z genetyką.. jestem nosicielką translokacji robertsonowskiej. I juz na starcie mam 2/3 do 3/4 (optymistycznie) szanse na zdrowe dziecko. Liczę się z podwyższonym ryzykiem poronień..
      Myslałam o PDG, ale.. Koszty...
      Poza tym prawdopodobieństwo powodzenia in vitro jest mniejszę niż naturalnej ciązy nawet przy moim genetycznym ryzyku + wiek.. ( o ile dobrze jak na laika przystało doczytałam się)
      A tu problem z zajściem. Dlatego tak "panikuję"

      Na podwyższone anty TPO lekarz nic nie radził- a na pewno nie sugerował Hashimoto, skoro pozostałe hormony wyszły oki, miałam tylko zalecenie sprawdzania TSH- ostatnio miałam 1,59 ( listopad) więc oki. Tarczycą nota bene tez przypadkiem się zainteresowałam, bo moja mama zachorowała na nowotwór tarczycy, no to tak rodzinnie poszłam się zbadac. No, tak ale wyniki mam antyczne, więc faktycznie warto się tarczycy przyjrzec.
      • sofi75 Re: Dziękuję za Błyskawiczny odzew :-) 03.12.10, 12:21
        Poza tym prawdopodobieństwo powodzenia in vitro jest mniejszę niż naturalnej ciązy

        > nie wiem, gdzie to wyczytalas, ale jest to kompletna bzdura. Z ciekawosci poprosze o zrodlo smile
        > na zdrowy rozum: w IVF w kilku etapach zaplodnieniach nature wyrecza lekarz. W naturze te etapy nie zawsze dochodza do skutku, w IVF prawie zawsze -> juz chociazby z tego powodu prawdopodobienstwo sukcesu IVF jest wyzsze.

        A tu problem z zajściem.
        > no ale jak na razie nie masz problemu z zajsciem. Biorac pod uwage translokacje - moze nawet juz w niej bylas, i tego nie wiesz.
        > dodatkowo w Twoim wieku prawdopodobnie co trzeci dojrzaly pecherzyk jest pusty, stad w 1/3 cykli nie moze z tego powodu dojsc do zaplodnienia (skad ta 1/3? Podchodzilam do IVF dwa razy - na kilkanascie wystymulowanych pecherzykow zawsze miedzy 20 a 50% bylo pustych - lekarz powiedzial wprost ze z roku na rok bedzie ich statystycznie wiecej).
        • mari_stella Re: Dziękuję za Błyskawiczny odzew :-) 04.12.10, 19:55
          mea culpa- co do skuteczności in vitro. Nie zgłębialam tematu i tak zrozumialam odpowiedzi ekspertów na bocianie, kiedy pacjenci pytali jakie mają szanse na ciążę przy IVF.
        • annajustyna Re: Dziękuję za Błyskawiczny odzew :-) 24.12.10, 12:22
          Sofi, nie zapominajmy, ze nie chodzi tylko o zajscie, ale tez o donoszenie ciazy! A szansa na powodzenie po IVF w czasie I trymestru nie jest tak duza jak przy naturalnej ciazy (pare lat temu mialo to byc nawet tylko ok. 8%).
          • sofi75 ze jak? 29.12.10, 14:32
            czy chcesz mi innymi slowy powiedziec, ze 92% ciaz po IVF jest ronionych w I trymestrze?

            Przyznam, ze nigdzie nie trafilam na takie dane ...

            Wrecz przeciwnie - z reguly % poronien byl nizszy chociazby z uwagi na to, ze zarodki po IVF rzadziej obciazone sa wadami genetycznymi (selekcja przy ICSI a czesto PDG).
            • annajustyna Re: ze jak? 29.12.10, 14:57
              Czytalam o tym juz ladnych pare lat temu - pewnie wspolczenie te statystyki sa duzo pozytywniejsze. Ale generalnie I trymestr w kazdej ciazy jest w jakims stopniu "krytyczny".
              • sofi75 Re: ze jak? 29.12.10, 15:02
                No wiesz - mnie tego tlumaczyc nie musisz - w I trymestrze stracilam dwie ciaze.

                Wszedzie natomiast czytam o tendencji odwrotnej, czyli statystykach nieznacznie korzystniejszych w przypadku ciaz po IVF - glownie z powodow ktore opisalam powyzej.

                No chyba ze do poronien wliczasz sytuacje, kiedy bHCG wychodzi pozytywne na przyklad w 10 dniu po transferze, a w 15 juz nie. Wtedy moze wyjsc taki dziwny %, ale ja bym tego poronieniem nie nazwala - no i wtedy porownujemy gruszki z jablkami, bo przeciez w iazy naturalnej nikt bHCG tak wczesnie nie monituruje (jesli monitoruje w ogole)
    • annamarp Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 03.12.10, 19:31
      Tak dla pokrzepienia mam 39 lat, dawno pogodziłam się że będę miała tylko jedno dziecko. Mam hashimoto ale z prawidłowymi poziomami hormonów, tylko USG i przeciwciała są koszmarne. Mam dwie kreski, kiedy już pewnie wolałabym ich nie mieć bo strach mnie wykończy.
    • mari_stella Jeszcze jedna prosba 04.12.10, 20:08
      Jak pisałam czuję presję czasu ze względu na wiek + genetykę
      Zdecydowałam się , ze kontrolnie przejdę sie do lekarza, i faktycznie muszę sprawdzic tarczycę. Udało mi się wpisać na bezpłatna konsultację w Invikcie. Czy ktos z was może korzystał z tego?
      Widzę, że oni taka akcje przeprowadzają cyklicznie. Czego mozna sie spodziewać? Ogólnej pogadanki , czy jednak lekarz spojrzy na dotychczasowe wyniki badan i zasugeruje co ew dalej? Robić przed wizytą poziomu hormonów LH, FSH, E2, TSH, FT3 FT4, antyTPO?
      Na stronie INvicty piszą by zrobic je w 2-3 dc, ja najszybciej mogę je zrobic w w 4. dniu cyklu. Nie wiem czy jest zatem sens, czy w tym dniu cyklu to będzie miarodajne? czy w ogóle robić jakies badania czy pójśc i zobaczyc co lekarz zleci? Oba wyjścia maja + i - .
      • daisy_2810 Re: Jeszcze jedna prosba 04.12.10, 21:19
        Zależy do jakiego lekarza idziesz. Czy endo czy do gina, czy może do endo-gina. Co do poziomu hormonów tarczycowych to z tego ci mi wiadomo nie ma dużego znaczenia kiedy się je robi. Chyba, że lekarz zaleci inaczej. Pozostałe hormony też wydaje mi się, że robi sie do 5 dnia cyklu więc w 4 też możesz zrobić (przynajmniej ja bym zrobiła)
        Ja osobiście zawsze robię tak, że idąc do endo robię wszystkie potrzebne badania: tsh, ft3,ft4, anty TPO i anty TG. A potem idę na wizytę. Tyle tylko, że wyniki staram się mieć jak najświeższe. Robię tak ze względu na to, że pójście na wizytę za którą płacę 100zł po to tylko, żeby dowiedzieć się jakie badania mam zrobić jest bez sensu. Więc... wink Zrób badania i pędź z wynikami do lekarza, bo inaczej będziesz płacić podwójnie smile Chyba, że cię stać smile to kolejność nie ma dużego znaczenia smile
        • daisy_2810 Re: Jeszcze jedna prosba 04.12.10, 21:21
          Teraz doczytałam, że masz bezpłatną tą konsultację. W związku z tym uważam, że warto wykorzystać to do końca i pójść z wynikami. Zwłaszcza, że zwykle te darmowe wizyty polegają na odesłaniu pacjenta z listą badań jakie musi zrobić smile
          • mari_stella Re: Jeszcze jedna prosba 05.12.10, 08:34
            Dzieki, w sumie mas rację: zrobię te wszystkie badania: hormiony+ tarczycę, choć mam wątpliwości, czy lekarz gin-połoznik co prawda z II stopniem specjalizacji zna się na tarczycy, ale moze skoro pracuje w takiej klinice, to jednak tak..
            Wiem, ze jestem upierdliwa,pytając o rzeczy podstaowewink, ale tak naprawdę to się boje. Że mnie nastraszy- że dla mnie to już tylko PDG, bo te geny.. Ach, pewnie strach ma wielkie oczy.. jak to normalnie przy nowych sytuacjach.. Zobaczymy..
            • daisy_2810 Re: Jeszcze jedna prosba 05.12.10, 13:26
              mari_stella nie martw się na zapas. Jeśli będziesz miała wyniki z tarczycy to napisz je tutaj wraz z normami to pomogę ci je zinterpretować. Ja choruję na Hashimoto więc w kwestiach tarczycy trochę się już obeznałam smile A mój endo ostatnio stwierdził, że mogłabym sobie dawkować leki sama bo przyjechałam do niego z gotową diagnozą tongue_out I wywaliłam 100zł za powiedzenie mi tego co już wiedziałam sama tongue_out
    • kotkowa Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 23.12.10, 15:43
      Ja bym Ci radziła jeszcze raz przebadać hormony oraz obserwować cykle zgodnie z npr (wejdź na forum, tam są instrukcje, mierzenie temperatury itd), będziesz miała odpowiedź na pytanie, czy masz owulację i kiedy są dni płodne, będziesz widziała ile trwa faza lutealna, bo jak jest za krótka, to mogą być problemy z zagnieżdżeniem się zarodka i utrzymaniem ciąży. Hormony dadzą odpowiedź, czy nadal masz za wysoką prolaktynę (która może blokować owulację) i w 7 dniu wyższych tempek bada się progesteron, czy nie jest za niski. (przy hiperprolaktynemii często jest za niski) - objawem są często brunatne plamienia przed okresem i zbyt krótka faza lutealna. W takim wypadku gin powinien zapisać Bromergon na zbicie prl i Luteinę w drugiej fazie cyklu, którą się bierze też w ciąży na podtrzymanie. Ja właśnie w ten sposób zaszłam w ciążę i to szybko. Zbadaj też FSH, żeby ocenić rezerwę jajnikową.
    • mari_stella Spójrzcie, proszę 24.12.10, 09:05
      Dziękuję za wszystkie komentarze i rady.

      Mam prośbę jeszcze żebyście spojrzały na moje wyniki badań.
      Chyba wyszły z grubsza ok.?
      Badania zrobiłam: w 4 dc.( zazwyczaj mam cykle ok.27 dniowe) Wg niektórych źródeł z netu to jakby o 1 dzień za późno?


      Normy

      FSH 7,92 mIU/ml faza folikularna 3,85-8,78 mIU/ml
      LH 4,59 mIU/ml faza folikularna 1,1-11,6mIU/ml
      Estradiol 81 pg/ml faza folikularna nieciężarne 27-122pg/ml
      Prolaktyna 177,98 mIU/I przed menopauzą 71-566mIU/I

      Czy nadal patrzy się na stosunek LH do FSH? Mój jest 0,57. Czy to cos robi w staraniach?
      Robiłam nawet
      AMH 10.8 ng/ml wartość referencyjna >1,4


      Tarczyca
      antyTPO < 1,0 IU/ml 5.61
      anty TG 44,33 IU,411 -( to jest podwyższone, co to znaczy?)
      TSH 1,595 ulU/ml 0,40-4,00
      FT3 2,90 pg/ml 2,61-5,42
      FT 4 0,87 ng/dl 0,70-1,48

      Temperatury nie mierzę ( jeszcze?:- ) Od 3 cykli robiłam testy ovu. Wychodzi mi skok ok. 13 dc. Załapałam się na darmową konsultacje do Invicty do dr Pałaszewskiego. Miły facet. Najpierw postraszył że płodność po 37 rż DRAMATYCZNIE spada, po czym spojrzał na moje wyniki badań,- głosząc że jedynie miarodajnym wynikiem będzie AMH ( dostałam zniżkę 50% na badanie)- ale ogólnie wg niego wyniki moich badań są ok. Poza tym 1 tarczycowym anty TG – w styczniu idę do endokrynologa
      Zrobił mi USG, to był chyba 6-7 dc. Powiedział ze idzie mi owulacja z lewego jajnika, pełno jest pęcherzyków. Wg niego niepękanie pęcherzyków- (o ile , oczywiście, dobrze go zrozumiałam)- jest rzadkie. Ale jak czytam na forum, to chyba niekoniecznie?
      Ogólnie, wygląda na to, że z mojej strony jednak ogólnie chyba jest oki?
      Wszystko oki, ciąży brak ..;-( Teraz mąż do badania...)
      Świruję trochę, bo ta moja genetyka daje mi 2/3 do ¾ szans na zdrowe dziecko. Liczę się z tym ze ciąża nie oznacza powodzenia- ja wiem, ze tak jest zawsze, że nigdy nie ma gwarancji pewności... ale u mnie z góry wiadomo, że mam większe ryzyko populacyjne poronienia/chorego dziecka.
      • mari_stella Poprawka 28.12.10, 12:22
        Poprawiam, bo poprzednio było nieczytelnie i z błedem

        FSH 7,92 mIU/ml (normy: faza folikularna 3,85-8,78 mIU/ml)
        LH 4,59 mIU/ml (normy: faza folikularna 1,1-11,6mIU/ml)
        Estradiol 81 pg/ml (normy: faza folikularna nieciężarne 27-122pg/ml)
        Prolaktyna 177,98 mIU/I (normy: przed menopauzą 71-566mIU/I )

        Czy nadal patrzy się na stosunek LH do FSH? Mój jest 0,57. Czy to cos robi w staraniach?
        Robiłam nawet

        AMH 10.8 ng/ml (normy: wartość referencyjna >1,4 )

        Kurcze, znalazłam w jakims watku forum.gazeta.pl/forum/w,191,95953934,118639391,Re_AMH_i_Inhibina_B.html

        " AMH jednostka: ng/ml

        <0,3 low [niski]
        0,3-0,7 borderline low [granicznie niski]
        0,7- 3,5 normal [normalny]
        3,5 - 5 borderline high [granicznie wysoki]
        >5 suspicion of PCOS/granulosa cell tumors [podejrzenie PCOS i nowotworu] "
        czyli to wysokie AMH tez nie w porzadku? ktoś wie?


        Tarczyca
        antyTPO < 1,0 IU/ml (normy 5.61)
        anty TG 44,33 IU (normy 4,11) - ( to jest podwyższone, co to znaczy?)
        TSH 1,595 ulU/ml (normy 0,40-4,00)
        FT3 2,90 pg/ml (normy 2,61-5,42)
        FT 4 0,87 ng/dl (normy 0,70-1,48)
      • daisy_2810 Re: Spójrzcie, proszę 28.12.10, 17:00
        Jeśli Twoje anty TG to 44,33 a norma od 4 - 11 (brakuje mi tam gdzieś myślnika u ciebie i nie wiem czy dobrze odczytałam normy smile ) To dla mnie to jest Hashimoto jak nic smile podwyższone przeciwciała anty TG lub/i anty TPO świadczą o chorobie autoimmunologicznej typu Hashimoto (często jest to efektem poronień - tak jak np. u mnie smile ) a czasem jest wrodzone. Żeby zbić przeciwciała zanim nie są jeszcze takie duże możesz brać selen. Bo jeśli podrosną ( a rosną najbardziej przy stresie) to ciężko je potem zbić. Jeśli chodzi o tarczycę to TSH ogólnie jest ok, ale FT4 za niskie - powinno być przy górnej granicy nie przy dolnej. Endo powinien zrobić ci usg i przepisać euthyrox żeby podciągnąć FT4. TSH do starań masz w idealnej normie - między 1 a 2. Ale przy Hashimoto duże jest prawdopodobieństwo ciąż biochemicznych i poronień więc najlepiej na to uważać. Głowa do góry. Ogólnie nie jest źle smile Popracuj nad tarczycą i do dzieła smile Są kobiety które z Hashimoto mają zdrowe dzieci więc nie masz się czego obawiać. Co do Euthyroxu to też nie obawiaj się go bać, bo nawet jeśli endo teraz ci go nie przepisze i każe np. brać sam selen, to w ciąży na bank go dostaniesz a lek sam w sobie nie jest praktycznie szkodliwy smile Ja po nim czuję się o niebo lepiej smile
        • mari_stella Daisy, dzięki:-) 28.12.10, 20:40
          Daisy, dzięki. Jak widzę jestes forumowym specem od tarczycywink
          Normy anty TG przepisałam z wyników i tam faktycznie nie było myslnika..
          Moze mi skoczyły od stresu oczekiwańwink Ostatnio, czyli 3 lata temu miałam wysokie anty TPO, czyli to moze przeskakiwac, jak widac. Idę wnet do edno.
          Nie dośc ze stara, stranslokowana to do tego i shashimotowana...wink
          Ale i tak najbardziej to mi w głowę uderza... echhhhh
          • annamarp Re: Daisy, dzięki:-) 29.12.10, 13:56
            Myślę że jak już masz chorobę hashimoto i nie bierzesz eytyroxu to jak Ci się uda zaciążyć to będzie za póżno, u mnie tak było, wiedziałam że w ciąży trzeba go brać ale u mnie to była wpadka i po zobaczeniu na teście 2 kresek nie zdążyłam iść do endo bo już coś było nie tak i byłam kilka razy w szpitalu. Hormony mi zwariowały, TSH z 1,1 skoczyło do 4,3 albo i gorzej nie mam jeszcze badań po poronieniu, ft4 praktycznie spadło do dolnej normy, dlatego tak jak dziewczyny tu na forum pisały przy hashimoto nie utrzyma się ciąży bez wspomagania.
            Pocieszę Cię że jestem starsza i jednak się nie poddam.
            • mari_stella Annamarp 30.12.10, 13:23
              Powodzenia! pewnie, że się nie poddawaj! Wiek, jak wiek. Niekoniecznie, Twoje jajniki o nim wiedząwink
              Ja nawet jesli mam to Hashi, to chyba u mnie nie jest najwiekszy problem..
              Taka odpowiedź dostałam od boćkowego eksperta:"Tak niestety przy translokacjach jest, że rzadko pojawiają się ciąże, a urodzenie zdrowego dziecka jeszcze rzadziej"
              Ale tez sie nie poddam. Jeszcze nie teraz!!!!
              • sanciasancia Re: Annamarp 08.01.11, 19:46
                > Ja nawet jesli mam to Hashi, to chyba u mnie nie jest najwiekszy problem..
                > Taka odpowiedź dostałam od boćkowego eksperta:"Tak niestety przy translokacj
                > ach jest, że rzadko pojawiają się ciąże, a urodzenie zdrowego dziecka jeszcze r
                > zadziej"

                Co nie jest prawdą. Większość ludzi obciążonych translokacją o tym nie wie. W wielu przypadkach prawdopodobieństwo urodzenia chorego dziecka jest tak małe (np 1/100dla nosicieli translokacji robertsonowskiej 13- i 14-tego
                chromosomu), że przy prawie każdym nowym przypadku urodzenia dziecka z niezrównoważoną translokacją wykrywa się nową obciążoną translokacją rodzinę. Zresztą sama pochodzę z rodziny, w której jestem jedyną osobą, która miała jakikolwiek problem z nieprawidłową ciążą.
                Z tą niepłodnością też nie jest tak prosto. Owszem, badania pacjentów klinik leczenia niepłodności wykazują, że jest wśród nich ok. 10 razy więcej nosicieli translokacji niż w populacji, ale to ciągle znaczy, że gruba większość nosicieli translokacji nie ma problemu z zajściem w ciążę.
                • mari_stella Re: Annamarp 08.01.11, 20:27
                  też wydało mi się ze wypowiedz eksperta na Bocianie nie do konca jest "ekspercka".. Choc w sumie, co lekarz, to inna opinia co do translokacji... i ogolnie chyba jest jeden wniosek: nie wierzyć bezkrytycznie w diagnozy.... Ekspertów......
        • julia56 Re: Spójrzcie, proszę 30.12.10, 13:56

          >Co do Eut
          > hyroxu to też nie obawiaj się go bać, bo nawet jeśli endo teraz ci go nie przep
          > isze i każe np. brać sam selen, to w ciąży na bank go dostaniesz a lek sam w so
          > bie nie jest praktycznie szkodliwy smile
          Co to znaczy "nie jest praktycznie szkodliwy"?? to syntetyczny hormon tarczycy. On w ogóle nie jest szkodliwy!
          • daisy_2810 Re: Spójrzcie, proszę 30.12.10, 15:19
            Julia pisząc "nie jest praktycznie szkodliwy" miałam na myśli to, że raczej dobrze znosi go organizm. A to tez niestety nie zawsze się sprawdza, bo znam osoby, którym nie poprawiało się po euthyroxie, a nawet czuły się gorzej. To są rzadkie przypadki ale jednak się zdarzają. I syntetyczny czy nie to jest hormon. Dla mnie okazał się o tyle "szkodliwy", że dokąd go nie brałam miałam miesiączki regularnie co 30dni i trwały 6-7 dni. Od momentu jak zaczęłam brać euthyrox pochrzaniło się wszystko, cykle mam bardzo nieregularne a do tego miesiączka trwa ledwo 3 dni. Więc to nie jest tak, że w ogóle nie jest szkodliwy. Każdy hormon w jakimś stopniu wpływa na nasz organizm. Nie mówiąc o tym jak zwiększona dawka działała na moje serce. Jednak jeśli wszystko jest dobrze kontrolowane przez odpowiednich lekarzy nie powinno być dużych problemów.
            • julia56 Re: Spójrzcie, proszę 10.01.11, 13:14
              daisy_2810 napisała:

              > Julia pisząc "nie jest praktycznie szkodliwy" miałam na myśli to, że raczej dob
              > rze znosi go organizm. A to tez niestety nie zawsze się sprawdza, bo znam osoby
              > , którym nie poprawiało się po euthyroxie, a nawet czuły się gorzej. To są rzad
              > kie przypadki ale jednak się zdarzają. I syntetyczny czy nie to jest hormon. Dl
              > a mnie okazał się o tyle "szkodliwy", że dokąd go nie brałam miałam miesiączki
              > regularnie co 30dni i trwały 6-7 dni. Od momentu jak zaczęłam brać euthyrox poc
              > hrzaniło się wszystko, cykle mam bardzo nieregularne a do tego miesiączka trwa
              > ledwo 3 dni. Więc to nie jest tak, że w ogóle nie jest szkodliwy. Każdy hormon
              > w jakimś stopniu wpływa na nasz organizm. Nie mówiąc o tym jak zwiększona dawka
              > działała na moje serce. Jednak jeśli wszystko jest dobrze kontrolowane przez o
              > dpowiednich lekarzy nie powinno być dużych problemów.

              a teraz rozumiem. Nie wszystkim rzeczywiście służy, niektórzy muszą się innym syntetykiem suplementować, to prawda.
              No i jeszcze jest kwestai dobrania dobrej dawki przez endo. A to kilkukrotnie już niektórych edno przerosło....
              ------------------------------
              Tak, taką WODĄ być.
    • torcik55 Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 07.01.11, 00:01
      Witaj nie jestes sama mam 32 lat 10 letniego syna i staram sie o kolejna ciaze od 1,5 roku stwierdzono nieplodnosc wtorna mimo ze jajowody drozne lacz po skrecane o czym dowiedzialam sie 2 miesiace temy w klinikach powiedziano ze insyminacja to strata czasu proponuje zrobic badanie HSG jesli cos bnnie tak nie czekaj idz na in vitro ja podchodze w marcu w Krakowie bo z kazdym wiekiem slabsze prawdopodobienstwo o zdrowe dziedzki i jak wiesz po 35 roku wiecej wad rozwojowych Zycze powodzenia
      • mari_stella Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 08.01.11, 20:29
        ja juz i tak po tym magicznym "35" wink
        Próbujemy naturalnie. Lekarz kazał czekac i próbowac...... I weź tu czekaj. Ze swiadomościa ze każdego dnia twoj materiał genetyczny degraduje sie..wink)
        • daisy_2810 Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 08.01.11, 21:47
          Mari_stella z całym szacunkiem do ciebie i twojego lekarza, ale ja skończę w tym roku 29 lat i mój lekarz twierdzi, że powinnam się pospieszyć z dzieckiem bo po 30 będzie mi trudniej zajść w ciążę. Więc jeśli twój lekarz uważa, że powinnaś czekać i cierpliwie starać się naturalnie mając takie problemy jakie masz to po prostu zmieniłabym lekarza i uderzyła czym prędzej do kliniki niepłodności. Po co tracić czas? Na co? Bo nie widzę podstaw. Skoro ja mając niecałe 30 lat mam się spieszyć to jak kobieta w twoim wieku i z takimi problemami ma się nie spieszyć i próbować naturalnie? Nie obraź się ale mam nadzieję, że zrozumiałaś co miałam na myśli smile Nie chodzi generalnie o twój wiek tylko o herezje jakie opowiada twój lekarz smile Jeśli pragniesz dziecka to nie zważaj na wiek tylko działaj, działaj, działaj!!!! (Niekoniecznie tylko naturalnie smile )
          • mari_stella Daisy 09.01.11, 07:17
            ja własnie usłyszłam to od lekarza w klinice leczenia niepłodności! Po wywiadzie, USG i obejrzeniu wyników poziomu hormonów.
            Najpierw uświadomił jak to po 37 r. z. DRAMATYCZNIE spada płodnośc, po czym po obejrzeniu mnie i wyników uznal ze nawet pomimo mego "muzealnego" wieku jest nieźle...
            I zeby jeszcze próbowac naturalnie, jak sie nie uda, to pojawić sie u niego: a dalej insemka, in vitro... Chwilowo czekam, w tym miesiącu idę do edno, mąz na badanie nasienia...
            • annajustyna Re: Daisy 09.01.11, 12:52
              Wlasnie - aktualnie juz sie nie przyjmuje, ze po 30. spada dramatycznie plodnosc (swego czasu 27 rok zycia uchodzil wrecz za taka granice), a 35 badz 37. Tzn. po 35 nawet co drugi cykl moze (ale nie musi!) moze byc bezowulacyjny, a po 37 to juz chyba nawet czesciej. Oczywiscie sa kobiety u ktorych proces ten zaczyna sie szybciej. Stad dobrze jest przebadac rezerwe jajnikowa.
              • jeza_bell Re: Daisy 09.01.11, 14:26
                No właśnie- każda kobieta jest inna.
                U mnie po tym magicznym wieku dwie ciąże przytrafiły się od pierwszego strzała, więc nigdy nic nie wiadomo big_grin
                • daisy_2810 Re: Daisy 10.01.11, 12:02
                  Ja nie mówię, że dramatycznie spada płodność. Ale ja naprawdę podziwiam takie kobiety wink Jestem z tego bardzo niecierpliwego nasienia tongue_out i nie wyobrażam sobie w wieku 37 lat próbować jeszcze naturalnie smile Psychika by mi siadła smile Zwłaszcza, że proces in vitro czy inseminacji tez chyba nie trwa miesiąc czy dwa (chyba, że się mylę to mnie poprawcie, bo na tym się nie znam wink ) Ja po prostu muszę coś działać i nie umiem tak czekać w nieskończoność smile Już teraz wiem, że sama zahaczę o klinikę niepłodności, mimo, że ginka kazała mi poczekać 3 miesiące i starać się bez wspomagaczy. Ale moje cykle przez to głupie Hashimoto są tak rozjechane, że głowa boli. Musielibyśmy się z mężem kochać co drugi dzień żeby się wstrzelić (pod warunkiem, że w ogóle owu mam bo tego też nie wiem uncertain ) i wiem, że nie obejdzie się bez porządnego specjalisty smile a jak tam mi każą czekać i próbować to ich pogryzę tongue_out
                  • jeza_bell Re: Daisy 10.01.11, 12:30
                    daisy_2810 napisała:

                    nie wyobrażam sobie
                    > w wieku 37 lat próbować jeszcze naturalnie smile Psychika by mi siadła smile Zwłaszc
                    > za, że proces in vitro czy inseminacji tez chyba nie trwa miesiąc czy dwa (chyb
                    > a, że się mylę to mnie poprawcie, bo na tym się nie znam wink ) Ja po prostu musz
                    > ę coś działać i nie umiem tak czekać w nieskończoność smile

                    Chyba wiem o czym mówisz
                    Ale niestety w życiu tak bywa, że gdy wszystkie dostępne procedury zawodzą przez wiele, wiele lat, to w wieku "granicznym" naprawdę ma się wszystkiego po dziurki w nosie dość. No i wtedy WŁAŚNIE zdarzają się CUDA, na które nie było szans.
                    Przynajmniej mi się zdarzyły.
                    Ot, przewrotność losu wink
                    • daisy_2810 Re: Daisy 10.01.11, 22:36
                      W przewrotność losu to akurat wierzę i to dość mocno. Ja natomiast nie wiem czemu, ale straciłam ostatnio całkowicie wiarę w to że nam się uda. Jestem zmęczona ciągłym bieganiem po lekarzach którzy tylko kasę biorą i nie bardzo wiedzą jak pomóc. Fundusze się kończą a my jesteśmy w martwym punkcie. Jest mi przykro bo straciłam ukochanego tatę, który bardzo czekał i bardzo pragnął abym miała dziecko. Teraz jakoś wszystko straciło dla mnie sens sad Nie ma taty, nie ma dziecka, nie ma celu w życiu sad Dobija mnie moja codzienność, praca której nienawidzę, dom do którego nie lubię wracać ehhh....
                      Sorki, że wam tu tak ni z gruszki ni z pietruszki wątek zaśmieciłam sad
                      A wracając do losu... to mnie jakoś mój los skrzętnie omija. Wiem, że są osoby które mają gorzej... ale wiem też że każdy z nas przeżywa to inaczej i ja właśnie chyba przez to wszystko popadam w deprechę... sad
                      • mari_stella Daisy 11.01.11, 09:04
                        Daisy, przytulałm Cię ciepło. Faktycznie, duzo rzeczy Ci się zgromadziło. Juz pojedyńcza rzecz (niepłodnośc, smierć rodzica, znienawidzona praca) może powalić, a Ty masz kilka równoczesnie...
                        Słuchaj -pewnie to mało pociszające- ale te nasze uczucia tak falują. Jednego dnia jest nieżle, kolejnego tak, że mało z bólu nie pękniemy. Sinusoida. Później jakos to słabnie. Padasz na twarz i się podnosisz. Pisałam w innym wątku- kobiety cierpiące z powodu niepłodnosci mają bardzo wysoki poziom depresyjności. Niestety, to norma.. Nie śledzę dokładnie Twoich wpisów, ale mam wrażenie ze Tata niedawno zmarł? Moze to dodatkowo Cie ściąga?
                        To minie. Uwierz, na słowo. Jeszcze złapiesz wiatr w żagle.
                        Najgorsze w tym czekaniu jest taka koszmarna bezsilność. Czekasz, starasz się i NIC nie mozesz zrobić. Tu się kończy możliwość naszego wpływu i zaczyna się CZEKANIE. Bycie w bezradnosci to okropne doświadczenie i nic dziwnegoz e Ty się źle czujesz. ja goraco wierzę, że Ci sie uda! I mocno Cię ściskam. nie daj się! I do psychologa marsz!!!! Trzymaj sie mocno wink

                        • audrey2 Re: Daisy 11.01.11, 09:32
                          Daisy, biedulko, duzo dzwigasz i chyba koncza Ci sie baterie. Dodatkowo, kiedy ma sie takie zadaniowe podejscie do zycia, bezczynnosc i koniecznosc czekania musza dodatkowo bolec. Wez sie kobieto przespaceruj do jakiegos terapeuty (mari, toz mnie strzyknelo normalnie jak tego psychologa zabaczylamwink zartuje, bo wiem, ze wiesz lepiejwink). Poukladasz sobie w glowie, uspokoisz sie, dasz sobie prawo do odpoczynku moze wreszcie. Trzymaj sie dzielnie
                          • daisy_2810 Re: Daisy 11.01.11, 18:14
                            Dziękuję Wam dziewczynki za pocieszające słowa (głównie mari_stella i audrey kiss )
                            Mari_stella masz rację - mój tato zmarł tydzień temu i strasznie mi go brakuje. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze okropne wyrzuty sumienia. Ostatnie tygodnie z życia taty wyglądały tak, że był już w ciężkim stanie w szpitalu, ale wyszedł z tego. Miał dużo sił do walki. Na święta go wypisali i wrócił do domu. Oprócz braku apetytu czuł się całkiem nieźle. Na 28 grudnia miał jechać do Bystrej na zabieg który miał zapobiec zbieraniu się w jego płucach wody. Bał się tego wyjazdu i przed świętami lekarze w szpitalu powiedzieli, że ma nie jechać. Ale, że zebrała mu się ponownie woda, to 27 grudnia poszłam pytać do lekarza, czy moge go przywieź na ściąganie wody, a on mi na to, że nie bo mam tatę jutro (tego 28 zawieźć do tej Bystrej) i tak zrobiłam. Potem wszystko poszło lawinowo. Zabieg zwalił tatę kompletnie z nóg, nie jadł, nie pił, bolało go strasznie. Nie można było do niego dzwonić bo nie szło się z nim porozumieć. Miał guzy w mózgu i wiem że jego stan już przed wyjazdem był poważny, ale był kontaktowy, rozmawiał normalnie, dzwonił, odbierał telefony, jedynie nie jadł. A tam w szpitalu oklapł całkowicie sad Do tego doszedł i dla nas i tym bardziej dla niego stres że jesteśmy tak daleko od niego i nie może nikt przy nim być (bo to jest 150km od nas) wiec codziennie nie mogliśmy jeździć). W sobotę 1 stycznia byliśmy u niego i z kontaktem z nim bywało różnie. Były momenty że kontaktował normalnie i takie że kontaktował gorzej. Zjadł fajnie, kupiliśmy mu specjalny syrop na apetyt. Powiedziałam mu wtedy że ma jeść bo inaczej go nie wypuszczą do domu i obiecał, że będzie jadł. Wyjeżdżając stwierdziliśmy, że byleby tylko przywieź go do domu to tu juz go postawimy na nogi. W poniedziałek okazało się, że nadaje się do wypisu i we wtorek pojechaliśmy po niego. Jak go zobaczyliśmy to się popłakałam. Jego stan był tragiczny i nie wiem na podstawie czego lekarz stwierdził, że on nadaje się do wypisu sad Spadł im z łóżka i rozbił głowę, miał szyty łuk brwiowy. Cała prawa strona potłuczona. Łokieć osiniaczony. Po prostu masakra. I jedyne co słyszałam od niego to "ała" To był okropny widok sad Serce mi pękało. Czekała nas dwu godzinna podróż do domu, ale dowieźliśmy go. W domu zjadł fajnie kolację i mimo, że cierpiał bardzo to pozwolił przebrać się w piżamę i przewinąć. W drodze powrotnej z Bystrej zastanawialiśmy się jeszcze, czy nie pojechać z nim na prześwietlenie bo był tak potłuczony że baliśmy się że ma połamane żebra, ale on w pewnym momencie, kiedy był taki bardziej świadomy powiedział, że modlił się do Boga, żebyśmy go tylko zabrali do domu i to przeważyło o naszej decyzji że nic tylko do domu go zawieź a nie męczyć jeszcze po innych lekarzach. W płucach tak mu świszczało, że tego dzwięku też nie zapomnę. To tak jakby flegma charczała, a on nie umiał jej odkaszlnąć bo go wszystko bolało. Oddychał bardzo głośno, ale spał. Przeciwbólowe leki nie pomagały więc co chwilę wyrywał się że go boli. Nad ranem zasnął twardszym snem, ale miał też płytszy oddech. W środę o 3.30 jego żona (nie moja mama, bo rodzice są po rozwodzie i tata drugi raz się ożenił) wyszła do łazienki umyć się i wyszykować do pracy. Myła się przy otwartych drzwiach i powiedziała, że w pewnym momencie zrobiło się cichutko... spokojnie... przyszła do pokoju i tata już odszedł... sad spokojnie... we śnie...
                            Wracając do moich wyrzutów sumienia, bo trochę wam się tu rozpisałam nie na temat... sad za co strasznie przepraszam, ale chyba musiałam to wyrzucić z siebie... sad gryzie mnie strasznie to, że go tam zawiozłam. On strasznie nie chciał tam jechać, bał się, w domu było z nim wszystko ok, a ledwo pojechał do szpitala to ciężko było się z nim skontaktować sad wiem, że gdybym nie była nadgorliwa i nie polazła do szpitala pytać czy ściągną mu wodę to by jeszcze żył. sad Nie umiem tego przeboleć. sad Do tego wszystkiego, nie wiem jak to teraz zabrzmi, bo nie wiem w co kto wierzy, ale nie czuję kompletnie jego obecności sad Jak zmarła moja babcia, to czułam że jest ze mną, że patrzy na mnie z góry, że widzi co robię. A taty nie czuję kompletnie sad Mam wrażenie, że pogniewał się na mnie i że ma do mnie straszny żal za to że go tam zawiozłam sad że mi nie wybaczy już tego co zrobiłam sad Wiem, że to głupio brzmi i przepraszam, że zawracam wam tu głowę swoimi problemami w ogóle nie związanymi z tematem na forum sad Ale jakoś takiego strasznego doła podłapałam... sad a mąż niestety mnie nie rozumie sad
                            Co do terapeuty... nie umiem... myślałam już nie raz o tym, ale wiem, że nie potrafiłabym tak po prostu usiąść i gadać obcemu człowiekowi sad Moja koleżanka chodziła do terapeuty i mowiła mi, że on to jej o nic nie pyta tylko siedzi i słucha. Nic nie notuje, nic nie pyta. Dla mnie to jest bez sensu, bo to zwykle ja byłam od wysłuchiwania a nie od gadania uncertain nie potrafiłabym przeskoczyć chyba tego skrępowania sad
                            Ehhh jeszcze raz przepraszam za swoje wywody sad Teraz już wiecie skąd u mnie brak wiary w to, że kiedykolwiek cokolwiek jeszcze mi się w życiu uda sad
                            • audrey2 Re: Daisy 11.01.11, 21:41
                              daisy, Twoj tata był bardzo chory i niezależnie co byś zrobiła, skończyłoby się tak samo. Nawet nie wiadomo, czy udałoby się kilka dodatkowych dni uzyskać. Wierzę, ze za nim tęsknisz i winienie się też rozumiem, ale może ono trochę Cię chroni przed stanięciem przed pradwa, że go nie ma.
                              Bardzo Ci współczuję i przykro mi, ze tyle przeszłaś. Ale spróbuj się tak nie biczować. Nie zrobiłaś nic złego, nic nie tak. Robiłaś wszystko tak, jak sądziłaś, że bedzie najlepiej. Nie jesteś wszechwiedzaca, nie masz też czarodziejskiej kuli. NIe mogłaś wiedzieć niczego przed czasem.
                              Poza tym ten dół to tez pewnie żałoba.
                              Wszystko jest świeże i bolesne.
                              Co do terapeuty, nie zmuszam ani nie przekonuje, musisz sama chcieć i być gotowa. Pewnie by pomogło, ale od Ciebie wiele zależy, nawet to, ile pozwolisz sobie pomóc.
                              trzymaj się dzielnie
                            • mari_stella Re: Daisy 11.01.11, 22:44
                              Daisy, trzymaj się Malutka. Zrobias co w ludziej mocy. napisałam na prv
                            • mari_stella Daisy: aktywuj konto 12.01.11, 20:38
                              hej, wraca mi mail, aktywuj konto gazetowe.
                              • daisy_2810 Re: Daisy: aktywuj konto 12.01.11, 21:37
                                A ja nie wiem jak to sie robi. A maila twojego dostałam, ale na swojego maila nie tutaj na skrzynkę na gazecie uncertain Zresztą nawet nie wiem gdzie tutaj jest jakas skrzynka wiadomości uncertain Jak mam aktywować to konto?
                                • mari_stella Re: Daisy: aktywuj konto 12.01.11, 22:10
                                  Jak bym tylko wiedziała.wink Moze spróbuj się zlogowac po prostu ze strony głownej gazety. Oki, wazne że doszło. Nie chciałam tak publicznie pisac.
                                  Dbaj o siebie, buźka
                                  • daisy_2810 Re: Daisy: aktywuj konto 12.01.11, 22:27
                                    Mari_stella ja ci odpisałam więc tez mam nadzieję, że moja wiadomośc doszła smile
                                    Dziękuję i ty również dbaj o siebie kiss
    • mari_stella Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 30.03.11, 00:01
      Dzieki, ale chyba mnie nie dotyczy problem niepłodności. W sensie zachodzenia w ciążę.. Miałyście rację, te parę miesięcy oczekiwań to norma. Wkrotce po moich postach zaszłam w ciążę. I niestey, szybko ją staciłam. W 9 tc serduszko przestało bic. Zdążylam na 1. USG zobaczyc zywego malucha, niestey bardzo wolno biło serduszko. 2 dni po tym nie było juz akcji serca. sad
      Jutro będzie miesiąc od tego... Pewnie to ta diabelna genetyka...


      • nie_diabelek Re: Wtórna bezpłodność? Dylematy. Poradźcie 30.03.11, 09:43
        mari_stella napisała:

        > Wkrotce po moich
        > postach zaszłam w ciążę. I niestey, szybko ją staciłam. W 9 tc serduszko przes
        > tało bic. Zdążylam na 1. USG zobaczyc zywego malucha, niestey bardzo wolno biło
        > serduszko. 2 dni po tym nie było juz akcji serca. sad
        > Jutro będzie miesiąc od tego... Pewnie to ta diabelna genetyka...

        Strasznie mi przykro sad Trzymaj się dzielnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka