Dodaj do ulubionych

Jestem zalamana

IP: *.netcologne.de 24.04.04, 12:20
Wczoraj byl najgorszy dzien w moim zyciu.
Moj moz powiedzial ze tak dalej byc nie moze, ze
juz od kilku dni widzi ze z nami nie ma to sensu.
Niemam dziedzka i meza ktory spakowal wszystkie swoje
zeczy jak ja bylam w pracy, nie wiem jak mam sobie teraz
poradzic.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • maretina Re: Jestem zalamana 24.04.04, 12:35
      po kilku dniach obserwacji sie wyniosl?sad.
      moze zrobil to pod wplywem emocji?
      moze oboje musicie sobie odpoczac, ochlonac i dopiero pogadac szczerze.
      kryzysy zdarzaja sie wszystkim, nie wszyscy jednak potrafia sobie z nimi
      radzic. tyle o mezu. nie chce pisac wiecej bo raz, ze nie wiem co napisac, aby
      w takiej chwili Cie pocieszyc, a dwa to mysle, ze najlepiej w spory malzenskie
      sie nie mieszac. wspierac w problemie za to jak najbardziej.pamietaj tylko, ze
      bywa w zyciu tak, ze to co wydaje sie stracone wcale takie w istocie nie jest.

      a co do dzidzi..... oboje mieliscie problemy? czy tylko jedno z was?
    • martini_very_bianco Re: Jestem zalamana 24.04.04, 12:42
      dopisuję się do Maretiny. Po kilku dniach obserwacji? No to bystry musi być Pan
      Mąż i spostrzegawczy zaiste - według siebie...
      Nie chcę tu snuć dywagacji, ale wiesz, faceci też mają swoje gorsze dni.
      Przestraszył się może czegoś i zaregował jak mały chłopiec myśląc, że ucieczka
      to sprawdzony sposób na rozwiązanie problemu? Iście po męsku, jak mawiała panna
      Kornelia z "Ani z Zielonego Wzgórza". Wiecie co, młoda jestem, ale już zdążyłam
      podpatrzyć, że faceci zazwyczaj chowają głowę w piasek w dokładnie tym samym
      momencie, kiedy kobiety podnoszą ją do walki.
      Dziwny gatunek

      16%VOL
      22%VAT
    • iwka901 Re: Jestem zalamana 24.04.04, 12:46
      Sylwano nie załamuj się.
      Wiem, że łatwo powiedzieć, ale na pewno nie wszystko stracone.
      Wydaje mi się,że jakieś sytuacje w Waszym związku ( niedomówienia , problemy)
      spowodowały kumulację negatywnych emocji. Oczywiście nie znam Waszej sytuacji,
      ale może być tak, że ze strony męża to taka demonstracja, próba zwrócenia na
      siebie uwagi- może na jego problemy. Przemyśl wszystko spokojnie i nie podejmuj
      pochopnych decyzji. Nie wiem co spowodowało Wasz konflikt,kto z Was go
      spowodował, czy jest on nagły, czy długotrwały i narastający. Poczekaj, mąż też
      ochłonie i sadzę że znajdziecie jakieś rozwiązanie.
      U mnie też sprawa wiele razy stawała na ostrzu noża- łącznie z pakowaniem
      walizek i wyprowadzaniem się. Wiem, że nie mogę porównywać sytuacji, ale uważam
      że sprawa jest zbyt świeża i jeszcze nie wyjaśniona, żebyś zaczynała
      przystosowywać się do nowej sytuacji.
      Trzymaj się !
      • Gość: ala Re: Jestem zalamana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.04.04, 13:18
        Dziewczyny mają rację, nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji, żadnych
        pochopnych decyzji, żadnych pochopnych decyzji !!!!!!!!
        Ja mam 35 lat, jedno jedenastoletenie małżenstwo [a z niego szesnastoletniego
        syna] za sobą, a obecnie jestem w nowym związku od lipca 2003 i dopiero z
        perspektywy tego drugiego małżeństwa widzę wszysktie swoje dawne błędy jakie
        przyszło mi kiedyś popełnić. Dzięki temu chyba teraz tworzymy z moim mężem
        dobre stadło,nie mówię szczęśliwe bo bardzo brakuje nam no wiesz kogo.
        Ja trzymam się jednej żelaznej zasady FACET TO DZIECKO i tak należy go
        traktować, oczywiście jeśli jest w porządku wobec Ciebie. Kobieta natomiast to
        świątynia wyrozumiałości i wtrwałości, w takim samym stopniu do dzieci co i do
        męża.
        Serdecznie Ciebie pozdrawiam, acha i pamiętaj CZAS ZACIERA WSZELKIE URAZY
    • mikanm Re: Jestem zalamana 24.04.04, 13:12
      Eh jakbyśmy miały nie dość problemów...I to własnie wtedy gdy wsparcie tej
      bliskiej osoby jest najbardziej potrzebne...no brak mi słów i współczuję
      ogromnie.
      Czasem jednak bywa tak że najgorsze problemy bardzo szybko rozwiązują się same,
      a poza tym te najgorsze chwile nie trwają wiecznie! To pewnie zabrzmi jak banał
      (ba! to jest banał) ale czasem musi być gorzej żeby potem mogło być już tylko
      lepiej.Poradzisz sobie! Trudno mi jest napisać cokolwiek więcej nie znając
      szczegółów, nie chcę snuć tutaj bezpodstawnych przypuszczeń...Szkoda tylko że
      trafiłaś na człowieka który okazał się tak niedojrzały.

      Trzymaj się!
      mik
      • Gość: Sylwana Re: Jestem zalamana IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.04, 08:54
        Dziekuje za wsparcie,
        choc 3 noce wogole nie spalam
        a facet jak sie nie zameldowal tak
        nie. Nikt nie mogl zrozumiec czemu
        tak postapil a najmniej ja. Caly ten czas
        myslalam czemu, a on poprostu powiedzial ze
        tak dalej nie umie. Dzisiaj musialam
        do pracy przyjc niewiem jak sobie mam poradzic
        ja caly czas o nim mysle. Juz myslalam aby go odwiedzic
        ale boje sie , ze mi dzwi przed nosem zamknie lub jego
        rodzice mnie nie wposzcza. Naprawde nie wiem co mam robic sad
        Pozdrawiam
        • Gość: ala Re: Jestem zalamana IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.04, 00:11
          jako żona masz święte prawo do rozmowy ze swoim mężem w każdej sytuacji, nawet
          jeśliby był na księżycu, a teściowie muszą to uszanować [ przynajmniej spróbuj -
          przecież chodzi o TWOJE ŻYCIE ]
          pozdrawiam, trzymaj się ciepło
          • Gość: Sylwana Re: Jestem zalamana IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.04, 10:07
            Bylam u tesciow to mi nawet dzwi nie otwozyli,
            a dzwonic to moge ile chce i to tak nic nie pomoga.
            Niekiedy mysle ze z dzieckiem sie ozenilam.
            Niewiem jak mam o tym wszystkim myslec, poniewaz
            niewiem tez dlaczego on tak sie zachowal.
            • Gość: eweszy Re: Jestem zalamana IP: *.dolsat.pl 27.04.04, 10:46
              Cześć. Wszystko co tu teraz napiszemy będzie brzmiało banalnie, ale chyba
              najlepszą receptą będzie krótki wyjazd ( jeśli możesz). W domu wszystko kojarzy
              Ci się z mężem, a zmiana otoczenia bardzo dobrze robi ( ja to przeszłam).
              • Gość: Sylwana Re: Jestem zalamana IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.04, 10:49
                Tydzien temu wlasnie wrocilam z
                urlopu, wiec nie pozwola mi w
                pracy na nastepny. Hyba narazie nie ma
                pocieszenia dla mnie ,ktore by moj
                bol troche zmniejszylo.
                • Gość: eweszy Re: Jestem zalamana IP: *.dolsat.pl 27.04.04, 12:51
                  To może pomyśl o krótkim wypadzie w długi weekend. Każda, nawet najmniejsza,
                  zmiana otoczenia pomaga.
    • Gość: ala Re: Jestem zalamana IP: *.aster.pl / *.acn.pl 27.04.04, 14:05
      Droga Sylwano
      najważniejsze że spróbowałaś, ważne że TY postępujesz dobrze i chociaż teraz
      przeżywasz wielki ból, to z persektywy czasu zobaczysz jak Ciebie to wzmocni.
      Jeśli ten człowiek kocha Ciebie to doceni to, tylko daj mu trochę czasu, a
      jesli nie doceni to znaczy, że to nie on ma być ojcem twojego dziecka.
      Zmiana otoczenia nawet jednodniowa to wspaniałe lekarstwo, albo jakieś zajęcie
      zastępcze, ale bardzo absorbujące, no i oczywiście forum, pisz jak tylko
      poczujesz potrzebę . Wiesz ja w trudnych sytuacjach życiowych mam zwyczaj
      chodzić do kościoła nie koniecznie na mszę [ chociaż tę też polecam ] tylko tak
      posiedzieć sobie i zdarza mi się że problem, a raczej jego ciężar wypływa ze
      mnie, kiedy zatopiona w rozmyślaniach nagle łapię się na tym że właśnie
      zastanawiam się np; nad autorstwem jakiegoś obiektu sakralnego [co pośrednio
      łączy się z moim zawodem ], chcę przez to powiedzieć, że takie swobodne
      puszczanie myśli pomaga uwolnić się od stresu czego bardzo Ci życzę
      pozdrawiam
    • Gość: mk Re: Jestem zalamana IP: *.chello.pl 27.04.04, 22:52
      starania o dziecko gdy sa z tym kłopoty nie sprzyjają szczęściu rodzinnemu,
      myślę, nie każdy ma tak odporna psychikę żeby temu podołać, ale raczej to
      kobiety wpadają w depresję, faceci są silniejsi, Twój maz okazał sie małym,
      słabym człowiekiem, który ucieka przed problemami, ale z drugiej strony to jest
      ogromny ciężar psychiczny i poczucie niesprawidliwości losu, że dla jednych
      zajście w ciązę to jest przyjemność a dla drugich droga przez mękę, w tej
      sytuacji potrzebne jest dużo wyczucia delikatności i taktu, tylko dlaczego
      uciekł do mamusi a ona utrudnia spotkanie, może on nie jest człowiekiem, przy
      ktoowinnaś się zestarzeć.......
      • Gość: Sylwana Re: Jestem zalamana IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.04, 09:09
        Naprawde nie wiem,
        dzisiaj jest nasz rocznica slubu i to jeszcze
        bardziej boli. Gdyz za kazdym razem jak zerkne
        na kalendaz to mi sie poprostu plakac chce.
        • magda010 Re: Jestem zalamana 28.04.04, 11:35
          Moze spotkaj sie z kolezanka, albo wieloma kolezankami, wyzal sie i wyplacz,
          porozmawiaj. Musisz sie wewnetrznie uspokoic, na pewno potrzebujesz na to
          czasu. Nie Twoja to wina, ze on sobie poszedl. Zachowal sie po prostu
          beznadziejnie. Ty probowalas, bylas u niego. Teraz sie zdystansuj, sprobuj sie
          wyciszyc i uzbroic w cierpliwosc. Znajdz sobie jakies zajecia, to bedziesz
          mniej o tym myslec i to przezywac. I poczekaj co bedzie dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka