urbew
20.06.11, 17:57
W grudniu zeszłego roku poroniłam, 10 tc, poronienie zatrzymane. O ciążę walczyłam trzy lata (mam 34 l.). Znalazłam na tę chwilę dwie prawdopodobne przyczyny poronienia: podejrzenie policystycznych jajników i 40-krotnie podwyższona prolkatyna po obciążeniu (na czczo ok). Jestem w trakcie leczenia. W tym miesiącu postanowiliśmy z mężem rozpocząć starania. Kupiłam testy owulacyjne, które sugerowały owulację więc trochę sobie pobaraszkowaliśmy. W piątek poszłam do gin., który stwierdził dość duży pęcherzyk na prawym jajniku. Powtórzyliśmy zabawy. I dzisiaj ku mojej rozpaczy śladu po pęchęrzyku nie ma, zatoka Douglasa bez płynu, jajeczkowania nie było. Czy jest możliwe, że pęcherzyk mógł się wchłonąć? Jakie mogą być tego przyczyny?
Bardzo proszę Was o pomoc. Lekarz, który dzisiaj robił mi usg kompletnie nie miał ochoty odp. na moje pytania.
Dziękuję