Dodaj do ulubionych

justyna steczkowska

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.05.04, 23:03
GALA: Miałaś problemy z zajściem w ciążę.

J.S.: Leczyłam się, nie było dużych nadziei.

GALA: Co wtedy myślałaś? "Widzisz, Steczkowska, nie możesz mieć wszystkiego"?

J.S.: Nie poddawałam się i nigdy nie pogodziłam z tą perspektywą, ale czasami
już myślałam, że zostanę taką typową starą gwiazdą, która będzie niańczyła
koty i psy. To była okropna wizja, dla mnie, wychowanej w takiej licznej
rodzinie.

GALA: Leon to cud medycyny?

J.S.: Cud miłości. A sprawy zdrowotne same się unormowały. Leo, odmawiając
wieczorem paciorek, prosi Bozię o brata i najlepiej jeszcze siostrę (śmiech).


gala.onet.pl/0,1163321,1,wywiady.html
Obserwuj wątek
    • neti87 Re: justyna steczkowska 20.05.04, 09:34
      To Cię jakoś pocieszyło? Nie rozumiem sensu zamieszczania tutaj tego wywiadu...
      Mnie jakoś te informacje nie podnosza na duchu. Myślisz, że Steczkowka gdyby
      miała in vitro to powiedziałaby o tym w wywiadzie? A nawet jeśli miała to też
      może powiedzieć, że jej dziecko to cud miłości a nie medycyny, nikt jej tego
      nie zabroni...

      Niedawno był wywiad z inną "gwiazdą" (modelką), która wychwalała Novum. Miała
      tam in vitro, bo nie chciało jej się latać do męża, który był za granicą.
      • Gość: cetka Re: justyna steczkowska IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.05.04, 16:52
        o rany - co to za jakis przyplyw awanturnic?smile jak ci sie nie spodobal wywiad,
        to trudno. wiaze sie z tematyka grupy, wiec podalam linka. a czy w wywiadzie
        bylo z sensem, czy bez sensu napisane, ale twardo stoi, ze justyna miala
        problemy z nieplodnoscia. nie bylo moim celem podnoszenie na duchu, czy
        pocieszenie sie tym artykulem. mial on charakter informacyjny.
    • martini_very_bianco Re: justyna steczkowska 20.05.04, 12:54
      Neti, tu było dużo takich opowieści. Może nie o losach znanych osób, ale wiele
      dziewczyn opisywało tu swoje historie, bo one dają innym nadzieję i podtrzymują
      w wierze, że warto walczyc.

      16%VOL
      22%VAT




      --
      takie tam... forum homeopatyczne forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
      • badarka Re: justyna steczkowska 20.05.04, 13:33
        jasssne, ale ja ten wywiad skomentowałam w duchu: ona to nie miała problemów z
        kasą na leczenie wink
        I dlatego wcale to a wcale na duchu mnie nie podtrzymało.
        • martini_very_bianco Re: justyna steczkowska 23.05.04, 17:11
          Badarka, zapewniam Cię, że na przykład rodziców tak samo martwi padaczka
          dziecka niezależnie od tego, czy mają 300, czy 3000 zł na miesiąc. Nie możesz
          się upierać, że skoro ktoś ma środki, żeby jakiś problem rozwiązać, to jest mu
          łatwiej. Nie jest. Powiem Ci więcej: najgorsze jest to, kiedy trzymasz w ręce
          walizkę z pieniędzmi i patrzysz, jak bliska Ci osoba umiera przez pół roku na
          raka - bo nic nie możesz zrobić i ta bezsilność wobec natury jest jeszcze
          bardziej przerażająca.

          16%VOL
          22%VAT




          --
          takie tam... forum homeopatyczne
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
          • badarka Re: justyna steczkowska 24.05.04, 12:02
            A uważasz, że świadomość, że temu dziecku można by było pomóc, ale nie
            starczyło kasy, jest ok? naprawdę tak uważasz????? oj dziewczyno...
            • badarka Re: justyna steczkowska 24.05.04, 12:04
              ps. dlatego mówię: to jest inny problem i nie da się tego porównać.
              • martini_very_bianco Re: justyna steczkowska 24.05.04, 15:02
                Widzisz, Baderko, tak się składa, że leczenie padaczki jest w Polsce bezpłatne.
                Więc dziecku można pomóc nawet nie mając specjalnie dużo pieniędzy, jeśli
                padaczka jest operacyjna, to państwo zrefunduje operację. Jeśli jest natomiast
                lekoodporna i nieoperacyjna, to żadne pieniądze nie pomogą. Piszę o padaczce,
                ponieważ ten problem akurat spłynął mi z klawiatury w poprzednim poście. Mam
                nadzieję, że nigdy nie znajdziesz się w takiej sytuacji, jak rodzice koleżanki
                mojej koleżankismile, ludzie zdecydowanie zamożni, którzy z pełnym portfelem
                patrzyli, jak ona po wypadku gaśnie w oczach z powodu smierci pnia mózgu.
                Świadomość, że za pieniądze, których się ma pod dostatkiem, nie zawsze można
                kupić życie lub zdrowie, musi być potworna - masz wszystkie możliwości, żeby
                pomóc, a nie możesz

                16%VOL
                22%VAT




                --
                takie tam... forum homeopatyczne
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
                • badarka Re: justyna steczkowska 25.05.04, 12:08
                  boszszsz Martini, jak bardzo Cię lubię, tak się z Tobą dogadać nie umiem. ;|

                  Ja Ciebie pytam tylko o jedno: czy uważasz, że świadomość tego, że nie można
                  pomóc, mimo posiadania wszelkich środków jest gorsza od tej, że można by było
                  pomóc, ale zabrakło kasy?
                  Bez konkretnych przykładów, bo te można mnożyć zarówno z jednej, jak i z
                  drugiej strony.

                  I wiesz, jeszcze jedno: nie potrafię sobie wyobrazić siebie w sytuacji, o
                  której piszesz, ale przemawia do mnie zupełnie obiektywny argument: ci rodzice,
                  o których piszesz, mogą sobie powiedzieć przynajmniej, że zrobiono wszystko, co
                  tylko w ludzkiej mocy. Niektórzy tego nie mają.

                  pozdrawiam serdecznie
                  • martini_very_bianco Re: justyna steczkowska 26.05.04, 00:31
                    eeeh, badarko, to powiem tak: mówię z doświadczenia swojego i swojej rodziny.
                    Nie wyobrażasz sobie, jakie to dołujące. Nie wyobrażasz sobie.

                    16%VOL
                    22%VAT




                    --
                    takie tam... forum homeopatyczne
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
      • Gość: neti87 Re: justyna steczkowska IP: *.atm.com.pl 20.05.04, 13:33
        Rozumiem, ale czy te 2 zdania, które powiedziała Steczkowska mają mnie jakoś
        pocieszyć? Przecież poza tym, że miała problem to jeszcze nic nie wiadomo. Mnie
        przynajmniej nie wydaje się, że ona długo czekała na dziecko (za mąż wyszła nie
        tak dawno, a jej syn to już tez nie mały dzidziuś), ten wywiad to dla mnie
        żaden wyznacznik.
    • Gość: kasialu Re: justyna steczkowska IP: *.mofnet.gov.pl 20.05.04, 14:17
      Myśle, ze ten wywiad miał nam uzmysłowić, ze gwiazdy też maja problemy podobne
      do naszych.
      Słuchajcie ja podchodzę do IVF. To moja pierwsza próba i wiem, ze nie ma
      wielkich szans na powodzenie. Jednak nie rozumiem jednej rzeczy - dlaczego
      ludzie nie chcą się przyznawać,ze ich ociechy poczęły się w wyniku IVF. czy to
      wstyd? Bo ja nie wiem o co chodzi. U mnie wszyscy wiedzą, ze podchodze do in
      vitro i wszyscy mnie wspierają. Nie powiedziałąm tylko, ze teraz to robię bo
      nie chcialabym byc dziesięć razy w tygodniu pytana jak się czuje i czy się
      udało.
      Moja koleżanka kiedyś mi powiedziała, ze powinnysmy czuć się wyróżnione bo nie
      każdy może mieć dziecko z probówki smile
    • Gość: autodysgrafia Słynna na cały świat polska zawiść... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.04, 19:31
      Ktoś ma pieniądze, więc nie ma prawa mieć problemów, tak?
      Żałosne
      • badarka Re: Słynna na cały świat polska zawiść... 22.05.04, 12:51
        nie. ma inne problemy, niż ja, więc nie ma jego sytuacja nie ma odniesienia do
        mojej
        • nicol.lublin Re: Słynna na cały świat polska zawiść... 23.05.04, 11:06
          ale może ma do czyjejś
          dziewczyny nie bądźmy takie
        • Gość: kobietka Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.05.04, 18:16
          A ja Cię badarko rozumiem. I nawet jestem pewna, że to nie zawiść przemawia
          przez Ciebie tylko życie. Przecież nie mówisz: "Szkoda, że ona ma dziecko a ja
          nie", tylko: "Jej łatwiej poradzić sobie z problemem, bo nie musi na co dzień
          martwić sie o kasę" - prawda? A to duża róznica! Żyjemy w kraju nierówności
          społecznych a dziecko chciałoby mieć prawie każde małżeństwo. I zawsze trafia
          się tak, że jedni są bogatsi i im łatwiej sprostać sytuacji a inni - tych jest
          większość - są zostawieni samym sobie. Przecież gdyby nie Wasze podejście, że
          chcecie dziecko to też moglibyście żyć dostatniej. Ale Wy chcecie i z reguły
          nie żal Wam, że oszczędzi się na tym czy tamtym, ale czasem przychodzi taki
          moment zwątpienia : po co to wszystko? Nie jesteście przez to gorsze!
          Absolutnie! To jest ludzka reakcja. I to, że ktoś się oburzy porównaniem do
          Steczkowskiej czy Sworowskiej (to chyba ta druga "niepłodna") to wcale nie
          ZAWIŚĆ. To po prostu życie.
          Ja bym jeszcze rozróżniła zawiść od zazdrości, bo to, że zazdrościcie
          brzuszków, fasolek, groszków, to nie znaczy zaraz, że jesteście zawistne.
          Prawda?
          • Gość: cetka Re: Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.05.04, 18:23
            trzeba tez pamietac, ze pieniadze nie zawsze rozwiazuja nasze problemy, ale
            pewnie da sie to sprawdzic dopiero je majac. znam b.bogatych ludzi, ktorym mimo
            pieniedzy, medycyna nie byla w stanie pomoc i nie maja dziecisad
            • Gość: kobietka Re: Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.05.04, 18:33
              Oczywiście, że tak Cetko! Przypuszczam, że każdy zna takich ludzi.
              Z drugiej strony, zwłaszcza w Waszej sytuacji pieniądze są bardzo potrzebne...
              niestety. Przecież są też pary, które nie leczą niepłodności, bo nie mają za
              co. I ci ludzie patrzą na Was i myślą: "Tym to dobrze! Mogą się leczyć" I dla
              nich to Wy jesteście szczęśliwcami, bo macie chociaż szansę i nadzieję. Oni nie
              mają nawet tyle.
              • Gość: ania steczkowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 11:02
                Jesli chodzi o osobe p. Jutynę to bardzo zmieniłam o niej zdanie kiedy
                przeczytałam wywiad: zapytana czy powiekszyła sobie piersi? powiedziała ze
                kobieta z wiekiem pieknieje, bleblebleeeee i takie tam! co ona mysli ze tego
                nie widac ze kiedys była płaska a teraz taaaakie cycki!!!! ze niby po
                dziecku?????wiec z tym dzieckiem to pewnie tez nie wiadomo co jest prawda a co
                nie !!!!!
                pozdrawiam
            • badarka Re: Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... 24.05.04, 11:59
              Gość portalu: cetka napisał(a):
              > trzeba tez pamietac, ze pieniadze nie zawsze rozwiazuja nasze problemy, ale
              > pewnie da sie to sprawdzic dopiero je majac. znam b.bogatych ludzi, ktorym
              > mimo pieniedzy, medycyna nie byla w stanie pomoc i nie maja dziecisad

              Właśnie. I to jest dokładnie to, o czym pisze Kobieta: oni mają przynajmniej
              świadomość, że zrobili wszystko, co w ludzkiej mocy. Nie dochodził dodatkowy
              stres: za co zabieg, wizyta, badanie?

              Tak, zazdroszczę ludziom, którym się udało. Którzy mają dzieci. Ale nie sądzę,
              żeby to była zawiść, bo zawiść dla mnie zaczyna się wtedy, kiedy się tym
              ludziom źle życzy, albo stara się zrobić im krzywdę.
              • Gość: Kobietka Re: Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.05.04, 12:26

                > Tak, zazdroszczę ludziom, którym się udało. Którzy mają dzieci. Ale nie
                sądzę,
                > żeby to była zawiść, bo zawiść dla mnie zaczyna się wtedy, kiedy się tym
                > ludziom źle życzy, albo stara się zrobić im krzywdę.

                No właśnie dokładnie tak myślę jak tu napisałaś Badarko! To nie to samo i
                chociaż oba uczucia są podobne to jednak zawiść jest niszcząca a zazdrość może
                być budująca - bo zazdrościsz, że któraś zaszła w ciążę, a po chwili
                myślisz: "O, znaczy sie jest nadzieja dla mnie". W zawiści na tą nadzieję nie
                ma miejsca. Trzeba miec tylko cywilną odwagę powiedzieć: "Tak, zazdroszczę!" Bo
                co sobie ludzie pomyślą! A to uczucie towarzyszy nam na co dzień. Nie wierzę,
                że gdy dowiadujecie się o czyjejś ciąży - czy to na forum, czy w realu - to
                nigdy nie towarzyszy WAM ukłucie, maleńkie ukłucie. Często płaczecie, złościcie
                się, a po czasie przychodzi nadzieja, że MNIE TEŻ MOŻE SIĘ UDAĆ! Czego Wam
                wszystkim życzę z całego mojego serducha i trzymam kciuki za krechy. I chociaż
                nie jestem w ciąży to przesyłam WAM wiruski pozywywnego myślenia i wiary w to,
                ze już niedługo dołączycie do brzuchatych.


                A z Polakami to rzeczywiście taka sprawa, że gdy krowa sąsiada daje rekordową
                ilość mleka, to on w modlitwie mówi nie: "Spraw by moja dawała tyle samo
                mleka", tylko...: "Spraw, by jego krowa zdechła." I to jest ZAWIŚĆ.
                • neti87 Re: Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... 24.05.04, 16:51
                  Mam jeszcze jedno spostrzeżenie. Ja po prostu nie wiem jaki jest cel takiej
                  wypowiedzi. Czy żeby się podzielić tym, że mimo problemów z zajściem w ciążę
                  urodziłam dziecko, czy to po prostu chwytliwy temat i warto o tym w wywiadzie
                  wspomnieć, bo to popularności doda. Fakt, że w wywiadzie ze Steczkowską
                  pojawiło się tylko wspomnienie o tym problemie i nie była ta sprawa roztrząsana
                  niepotrzebnie. Natomiast całkowicie zezłościł mnie wywiad z pewną modelką,
                  gdzie całe akapity poświęcono jej in vitro. I nie byłam zazdrosna (też mnie
                  stać na in vitro, żeby była jasność), ale zażenowana, że robi wokół tego taki
                  szum, tym bardziej, że ona zabieg robiła dla wygody. Miałam takie wrażenie, że
                  to rodzaj zabiegu upiększającego plus zlikwidowanie niewygody w postaci latania
                  do męża, który jest za granicą.
                  I jeszcze raz podkreślam, że im tych dzieci nie zazdroszczę. Po prostu
                  niestosowne wydaje mi się zamieszczanie takich rzeczy w wywiadzie obok pytań o
                  np. ostatnią płytę, itd. Nagle ni z gruszki ni z pietruszki ktoś się pyta o
                  problemy z zajściem w ciążę...
                  • Gość: Beata Re: Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.04, 19:04
                    Ludzie nie wierzcie gazetom. Steczkowska miesiac po ślubie już była w ciąży
                    więc nie mówmy tu o problemie.W gazecie sugerowano ze to cud medycyny to jej
                    dziecko. Po prostu mi się śmiać chcę. Jest tu wiele które stara się nawet po 10
                    lat i zajscie po takim okresie można nazwać cudem medycyny.
                  • Gość: agakra Re: coś wam się pomyliło IP: *.chello.pl 25.05.04, 10:32
                    zabiegu in vitro nie robi się dla kaprysu, zastanówcie się co piszecie!!!!
                    Przecież wiecie jaki to jest stres, przyjmowanie zastrzyków, pobranie jajeczek
                    itp. A jak przeczytacie dokładniej artykuł to dojdziecie, że ona miała problem
                    z zajściem w ciążę. Pisała przecież o mierzeniu temperatury. In vitro to nie
                    manicure...
                    • Gość: neti87 Re: a może Tobie się pomyliło??? IP: *.atm.com.pl 25.05.04, 10:39
                      o mierzeniu temperatury nic nie było w artykule. Może najpierw zastanów się
                      kiedy Steczkowska urodziła dziecko a kiedy wyszła za mąż...Oczywiście mogła już
                      z narzeczonym próbować zajść w ciążę, ale jej narzeczeństwo też nie trwało
                      lata.
                      A co do in vitro dla kaprysu, to w wywiadzie (z jakąś modelką, nie pamiętam jej
                      nazwiska, wiem, że pracowała później w TVN) ta właśnie modelka sama mówi, że
                      nie miała już ochoty latać do męża, a wcześniej zrezygnowała już raz z
                      macierzyństwa, więc teraz chciałą wszystko przespieszyć. Widać zastrzyki i
                      wszystkie przygotowania mniej ją kosztowały niż zagraniczne podróze...
                      • Gość: agakra Re: a może Tobie się pomyliło??? IP: *.chello.pl 25.05.04, 10:55
                        mi się nic nie pomyliło, ja też miałam dosyć chodzenia do lekarza co chwile,
                        mierzenia temperatury, przytulania się na zawołanie, powiedziałam lekarzowi że
                        chce in vitro i wiesz co mi powiedział? że nie ma mowy, dopóki można czegoś
                        innego spróbować np. inseminacji. To jest artykuł, skąd wiesz jaka była prawda
                        do końca (ja mówie o Bognie a nie o Steczkowskiej) może ona wykorzystała
                        wszystkie możliwości.
                      • Gość: agakra Re: a może Tobie się pomyliło??? IP: *.chello.pl 25.05.04, 11:02
                        poczytaj sobie lepiej wywiad z Bogną Sworowską. Powiedziała, że są zdrowi ale
                        mimo tego nie udało im się normalnie zajść w ciążę i dlatego zdecydowali się na
                        in vitro. Ja mam koleżankę, która jest zdrowa, mąż też wyniki idealne i też nie
                        mogą zaskoczyć i teraz szykują się do in vitro. Także to nie był kaprys.
                        • Gość: neti87 Re: a może Tobie się pomyliło??? IP: *.atm.com.pl 25.05.04, 13:43
                          właśnie czytałam ten wywiad. I Pani Sworowska mówi w nim, że miała już dość
                          jeżdżenia do męża, a poza tym już raz zrezygnowała z macierzeyństwa (a co to
                          znaczy, że zrezygnowała? Niektóre źródła podają, że miała skrobankę. Po prostu
                          użyła bardzo łagodnego określenia).
                          • Gość: agakra Re: a może Tobie się pomyliło??? IP: *.chello.pl 25.05.04, 18:23
                            no i dlatego pewnie musiała zrobić sobie in vitro.
                            Wydaje mi się że powinnyśmy się cieszyć, że się o tym pisze i że się podkreśla,
                            że leczenie niepłodności jest kosztowne.
                            A tak w ogóle nie wiem, dlaczego atakujecie sławne osoby, bo nie wstydzą się
                            mówić o swoich problemach? To teraz mamy p. Bognę wyrzucić z kraju bo miała
                            skrobankę?? Pewnie w tej minucie kilka tysięcy kobiet wyskrobuje sobie dziecko,
                            i teraz mamy je wszystkie potępić??? Bo co, bo to jest forum niepłodności i
                            skrobanki należy potępiać?
                            A może jesteście po prostu zazdrosne, że jej sie in vitro udało?
                            Coraz częściej napadacie na innych ludzi i przestaje mi się to forum podobać,
                            nic już napisać nie można bo zaraz spadają negatywne odpowiedzi, zastanówcie
                            się trochę nad sobą, a później oceniajcie inne.
                      • Gość: cetka Re: a może Tobie się pomyliło??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.05.04, 18:41
                        a nie przyszlo ci do glowy, ze moze ten, co pisal artykul, cos przeinaczyl,
                        albo po prostu zle ujal temat? chocby nie wiem jak kto mial duzo pieniedzy i
                        daleko do meza, to nie wierze, ze zrobilby inf dla kaprysu!
                        • Gość: agakra Re: a może Tobie się pomyliło??? IP: *.chello.pl 25.05.04, 19:07
                          wiesz co cetka, chyba nie warto się denerwować i dyskutować z dziewczynami, one
                          się zachowują jak Liga Polskich Rodzin, Sworowska zrobiła skrobankę, bo ma kupę
                          kasy i stać ją na kaprys. Tylko to widzą, a nie widzą, że niepłodność podnosi
                          się z "podziemia" nie jest to temat tabu, nie jest już wstyd mieć problem z
                          zajściem w ciążę, zaczyna się mówić, że mężczyźni też mają problemy z
                          płodnością. I wydaje mi się, że to autor artykułu miał na myśli, a nie kto ile
                          miał skrobanek.
                • badarka Re: Zawiść? Nie sądzę! Raczej zazrdość... 25.05.04, 09:45
                  Gość portalu: Kobietka napisał(a):
                  > chociaż oba uczucia są podobne to jednak zawiść jest niszcząca a zazdrość
                  > może być budująca - bo zazdrościsz, że któraś zaszła w ciążę, a po chwili
                  > myślisz: "O, znaczy sie jest nadzieja dla mnie". W zawiści na tą nadzieję nie
                  > ma miejsca.

                  Tak tak i jeszcze raz tak. Zazdroszczę i cieszę się i jeszcze na przekór
                  wszystkim uważam to za bardzo zdrowe, bo daje siłę i nadzieję.

                  pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Magdaaa Re: justyna steczkowska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 10:48
      Przypuszczam Cetko,że powodem zamieszczenia tego artykułu tutaj było
      pokazanie,że nie tylko"zwykli" ludzie mają problemy,ale ludzie z pierwszych
      stron gazet.Jednak sie udaje-trzeba w to wierzyć.I ja to tak odebrałam czytając
      artykuł.Nie wiem skąd znowu ocenianie czy to prawda czy fałsz- czy ona ma prawo
      mówic o tym czy nie, że ją na to stać.Jakby nie miała pieniędzy-była zwykła
      Steczkowską-wtedy zasugiwałaby najpierw na wspólczucie a potem na radośc,bo
      cud?? To cały czas byłaby ta sama osoba!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka