Dodaj do ulubionych

Niewspierający mąż

29.10.11, 12:27
Jak zachowują się wasi mężowie w tej trudnej walce?
Wczoraj mialam trzecia IUI i ostatnią. Jeżeli się nie uda -zostaje tylko IVF.
Mąż nie wspiera mnie, czuję się bardzo samotna w tej walce. Owszem idzie ze mna , ale jest obecny tylko ciałem, wczoraj nawet ze mną nie rozmawiał ani przed ani po. Po prostu był.
Czuję, ze on nie do końca chce potomstwa, owszem robi to bo ja załatwiam, umawiam wizyty.
O ewentualnej adopcji mąż nie chce nawet słyszeć.
Za każdym razem na inseminację szedł ze mną zgniewany, obraża się o każdą pierdołę.
Po ostatniej nieudanej inseminacji powiedział żebym zaczęła układać sobie w głowie że być może dziecka mieć nie będziemy. On z tym nie ma problemu, ja tak.
U niego problemu nie ma, ma dobre parametry, ja niestety niskie AMH.
Byłam 2 x w ciązy ( wlaściwie biochemicznej, szybko kończyło się miesiączką). Wtedy się cieszył, a później wszystko się popsuło.

Obserwuj wątek
    • z_oe Re: Niewspierający mąż 29.10.11, 12:45
      On sie po prostu boi i to Jego reakcja obronna- odciac sie od tematu i nie okazywac uczuc.

      Moj wspiera mnie od pierwszego dnia-juz ponad rok,bo tyle w tym siedzimy. Bardziej przezywa punkcje ,transfer czy podgladanko ode mnie- raz sie poplakal na zle wykonanej punkcji i chyba tylko opatrznosc boska powstrzymala Go od pobicia pani doktor.

      Rozmawialas z mezem szczerze o tym,co czujesz? Czego pragniesz? Czasem faceci w takich sytuacjach czuja sie bezradni-nie wiedza co sie wokol nich dzieje i kula swe ogonki... Moze Ty za bardzo "pzrezywasz", zyjesz tylko podejsciami, nie majac czasu na wspolne zycie.Tak czasem bywa ,gdy chec zostania matka spycha meza na plan drugi..
      Wierze,ze Wam sie uda i Twoj maz bedzie mogl sie cieszyc mysla,ze niedlugo zostanie tatusiemsmile
      Trzymam kciuki.
      • miaslo Re: Niewspierający mąż 29.10.11, 12:55
        Ja tez myślałam przy wcześniejszych próbach ze mój mąż nie jest ze mną.ale kiedyś pogadalismy od serca. On tez to cieżko przeżywa. Ale faceci po prostu inaczej emocje okazują. Nie zmienisz tego. Nic w tym złego. Jak jedziemy do kliniki go łapie go to taki ból głowy ze wymieka. Klasyczny objaw. Kiedyś sie złościlam, ze niby mówi i robi to specjalnie. Ale wiem ze nie. On przeżywa to inaczej.
        Namów męża na szczera rozmowę przy winku, wieczorem. On także widzi Twój ból i stres. I cierpi także ze nie umie pomoc Tobie. Musisz uważać. Te przeżycia mogą Was scementowac, ale mogą tez podzielić.
        • niesia07 Re: Niewspierający mąż 30.10.11, 00:11
          poza tym - myślę, że u mężczyzn nie jest tak silnie rozwinięty instynkt ojcowski, jak u nas macierzyński i pragnienie dziecka. Mój mąż stwierdził, że pogodziłby się z faktem, że nie mamy dzieci, ale wie,że jest to ważne dla mnie i dlatego walczymy razem. Porozmawiaj ze swoim! Powodzenia
          • gusia310583 Re: Niewspierający mąż 30.10.11, 13:21
            Nasza walka już trochę trwa,mimo ze nie jesteśmy na etapie zabiegów,a naszych prób,to dla mnie było ciężko nawet zabieg laparoskopii.M wiedział ze będzie mi ciężko,był przy mnie,wspierał,a po zabiegu zaczął warczeć ze teraz to już się całkiem nakręcę na ciążę i znów będę wariowała.ale nawet jeżeli nam nie jest dane być rodzicami to wiem ze będzie ze mną mimo wszystko bo jest ze mną z miłości a nie tylko dla dziecka
      • kiszczynska Re: Niewspierający mąż 01.11.11, 22:29
        z_oe napisała:

        > On sie po prostu boi i to Jego reakcja obronna- odciac sie od tematu i nie okaz
        > ywac uczuc.

        Chyba Czesia nie o to jendak chodzi...
        On nie chce miec dziecka i meczy go ta sytuacja, badania itd...
        Gdyby moj maz tak sei zachowywal to nie latalabym z nmi do lekarzy tylko zaczlema ratowacm alzenstwo, zeby nie ozstac w razie powodzenia sama!
    • wypalona_zarowka Re: Niewspierający mąż 03.11.11, 08:12
      kiszczynska a co Ty sie tutaj odzywasz? przeciez Cie na tym forum nie ma!! a co znawczynia sie stałas w temacie nieplodnościi i wspierających bądź nie niewspierający meżów?
    • eny5 Re: Niewspierający mąż 14.11.11, 23:27
      Witam,
      Ja bardzo dawno tu nie zaglądałam. Starałam się o dzidziusia ok 10 lat.
      Doskonale Cię rozumiem i wiem jak może być Ci ciężko, Mój mąż też niestety nie wspierał mnie, nie był ze mną ani duchem ani ciałem. Rozmawiam z nim wiele razy na ten temat ale on jakby nigdy nie widział problemu i twierdził, że się czepiam. Mąż miał córkę z pierwszego małżeństwa i z pewnością nie potrafił się w czuć w to co ja czuję i jak mi jest ciężko. W każdym razie jestem od ponad roku po rozwodzie, na który się zdecydowałam nie tylko dlatego, że nie mogliśmy mieć dzieci, wiele spraw i rzeczy się na to złożyło. W każdym razie była to moja najlepsza decyzja jaka mogłam podjąć. Już zaczęłam przyzwyczajać się do myśli, że nie będę mieć dzieci, że widocznie tak miało być i że nie pójdę już do żadnego medyka, że teraz zacznę żyć bez tabletek, bez seksu na zawołanie i monitoringu cyklu i co i poznałam obecnego mojego partnera i jestem w 5 m-cu ciąży, jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie, nie wiem jak to się stało, jakiś cud chyba, po tylu latach walki.
      W każdy razie Ty próbuj, rozmawiaj i oczywiście nie poddawaj się, Cuda się zdarzają!!!
      Pozdrawiam Was wszystkie i życzę cudu.
    • katiko Re: Niewspierający mąż 20.03.12, 03:43
      Ja mysle, ze to lek przed kolejna nadzieja i zawodem.

      Jak ja powiedzialam mojemu mezowi, ze moja ginekolog skierowala nas do kliniki leczenia nieplodnosci to mnie zapytal czy mozemy porozmawiac innym razem bo ma teraz bardzo trundy okres w pracy. Po 2 tygodniach wspomnialam mu o tym znowu i powiedzialam, zeby mi dal znac kiedy bedzie gotowy. Nasza relacja oziebla, zero zblizen, wyobcowany maz. Myslalam, ze ma naprawde duzo stresow w pracy. Po kolejnych 2 tygodniach wrocil do domu z pracy i powiedzial, ze sie wyprowadza. Zebym sobie ulozyla zycie z kims innym, z kim moge miec dzieci, itd.
      Oczywiscie mielismy tez inne problamy jak to w kazdym malzenstwie ale fakt skerowania nas do kliniki o malo co nie zaskutkowal rozwodem...

      Teraz jestesmy pare miesiecy po tym kryzysie i po pierwszej wizycie w klinice. Na badania HSG wiozl mnie przez pol miasta tylko po to, bym nie musiala prowadzic po zabiegu. Kaze mi prawie codziennie sprawdzac, czy mam owulacje i po ostatniej kupic test ciazowy (niestety nic). Dzis latal po lekarzach by go skierowali na specjalistyczne badanie plemnikow i wiem ze zmarnowal caly dzien z pracy ale dostal wszystkie skierowania.
      Niemniej poza pojsciem na badania/wizyty o temacie nie rozmawiamy bo moj maz mowi, ze napewno nam sie uda.... wiec jak tylko wspomne temat adopcji lub inny to sie bardzo denerwuje, chociaz wczesniej sie tym nie denerwowal i mowil, ze jak bedziemy mieli dobra sytuacje materialna to czemu nie. Nawet jak czekamy w poczekalni to rozmawiamy o czyms innym.
      Mezczyzni naprawde potrzebuja wiary, ze moga spolodzic syna, i przezywaja straszny stres i lek jesli nie moga.

      • k_anilorak Re: Niewspierający mąż 20.03.12, 16:15
        Doskonale znam takie zachowanie mężczyzn. Przed piewrszym in vitro to miałam wrażenie że zmusiłam mojego męża do oddania nasienia. Na wizytach siedział nieobecny, nie obchodziła go finansowa sfera całej procedury. Po tym jak straciłam ciążę to uważał że wyolbrzymiam problem i że to przeciez nawet nie była ciąża. Odchorowałam to nerwica i deprasją. Chociałm do psychologa i po 1,5 roku jestem silna. Jesteśmy po 2 iui - nieudanym. Mój mąz bardzo sie mną opiekował. Jeździł na wizyty, niecierpliwił się czekając na wyniki i przytulał i pocieszął jak się okazało że nic z tego. Dla niego te 1,5 roku to lekcja dojżałości. Teraz to nie tylko ja chcę mieć dziecko ale chcemy tego oboje. Wtedy nie był gotowy psychicznie na takie emocje. Rozmawiamy powoli o adopcji jeśli wszystko zawiedzie i tak jak kiedys mówil "przestąń, daj na luz" to teraz mówi że możemy iść na kurs adopcyjny bo przeciez to nas do niczego nie zobowiązuje i dopiero wtedy podejmiemy decyzję czy to dla nas. Ja nauczyłam się (dzięki psychoterapii) mówicćo swoich emocjach, o swoich potrzebach. Mężczyźnie niestety nie pwoiedza głośno że się bopją, że wątpią w swoją meskość. Wtedy się wsciekałam, krzyczałam że mam potwora nie męża. Dziś wiem że łatwiej było mu się schować w kąt i uwadać że jego ta sprawa nie dotyczy niż satawić temu czoła. Na wszystko trzeba czasu. Wiadomo że faceci dojrzewają do wszystkiego później niż my - słaba płeć.
        • k_anilorak Re: Niewspierający mąż 21.03.12, 08:57
          Ależ literówek narobiłam .... Chodziło też o isci nie iui.
    • alonka7 Re: Niewspierający mąż 20.03.12, 11:41
      Kochana
      Jest obecny to znaczy, ze wspiera jak umie. Bardziej nie umie bo tez przezywa...i nic nie moze poradzic.
      Moze sprobuj znalezc sobie wsparcie jakiego Ci potrzeba (rozmowa?) poza np psycholog (neutralny - mi to pomoglo), albo kolezanka?
      Ile masz lat? (to podstawa w nieplodnosci).
      Ja zaszlam w ciaze po 5-tym in vitro, gdy juz kompletnie stracilam nadzieje (w wieku 41 lat). Mam cudnego synka i jestem b szczesliwa. Nie poddawaj sie, oszczedzaj sily, zapewniaj sobie wsparcie gdzie mozesz i na pewno ten moment przyjdzie do Ciebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka