Dodaj do ulubionych

ile razy można - jak myślicie?

25.09.13, 15:09
cześć dziewczyny zastanawiam sie ile razy można próbować żeby to miało sens bo ja jestem już na skraju wyczerpania. Mam 38 lat i zaliczyłam już trzy podejścia do invitro dodatkowo dwa razy miałam podane mrozaczki, razem 11 zarodków i nic. Z ostatniego podejścia nawet nie było co zamrozić. Wiem, że szanse na sukces to około 30% ale jak długo można przecież to wszystko odbija się na zdrowiu a przede wszystkim na zdrowiu psychicznym. Dwa tygodnie nadzieji a potem straszne rozczarowanie, jak długo tak można.... jak wy dajecie radę.... czy to pora żeby się poddać...
Obserwuj wątek
    • lato.2012 Re: ile razy można - jak myślicie? 25.09.13, 15:35
      cześć,
      nie udzielałam się nigdy na forum, ale od dziś zaczęłam w końcu pisać, założyłam temat forum: teraz IVF refundowane, po wcześniejszych porażkach, może zaczną się zgłaszać osoby i wymienimy się doświadczeniami
      przeczytaj sobie moją historię na forum rządowe in vitro Polna,
      krótko mówiąc ja uważam, że należy próbować na tyle, na ile psychika pozwala, czasem warto odpocząć, odczekać kilka miesięcy i wrócić do tematu,ale na pewno warto próbować,pozdrawiam cię.
    • jeza_bell Re: ile razy można - jak myślicie? 25.09.13, 15:50
      Nie wiem jak długo.
      Mnie wystarczyło sił na 16 lat.
      • basiulek5 Re: ile razy można - jak myślicie? 13.10.13, 08:41
        Jestem terapeutą i namawiam Cię,żebyś zamiast katowania swojego ciała spróbowała psychoterapii.Psychika stawia opór,więc zdarza się,że ciało tak właśnie reaguje,jak na gwałt.In vitro jest dochodowym sposobem zapładniania,ale wbrew naturze.Zrobisz,co zechcesz,bo dzisiaj wszystko wolno,niemal wszystko można.Jak zwykle jednak nie na wszystko my sami sobie dajemy przyzwolenie,choć podązamy za tą,czy inną szalona propagandą.
        Sznuj siebie,Kobieto.
        • scept89 "psychoterrapeutka" 16.10.13, 12:44
          basiulek5 napisała:
          >Psychika stawia opór,więc zdarza się,że ciało tak właśnie reagu
          > je,jak na gwałt.

          Moje cialo reaguje gwaltownymi,m niepohamowadnymi nudnosciami kiedy stykam sie z taka glupota.


    • alonka7 Re: ile razy można - jak myślicie? 25.09.13, 20:37
      zgadzam sie. Warto probowac tak jak dlugo, na ile starcza sil I srodkow. Zwl warto w dobrej klinice.
      Mi udalo sie w piatej pelnej probie (zaszlam w ciaze majac prawie 41 lat) a moj maluch ma teraz 2,5. Teraz zupelnie juz nie wracam myslami do tych prob, maluch wynagrodzil mi wszystko. Po czwartej probie tez chcialam przestac I tez ktos mi pomogl wytrwac.
      Wiec o ile mozesz, I o ile masz w miare ok wyniki badan (np rezerwe jajnikowa) to sie nie poddawaj:
    • agi.rek Re: ile razy można - jak myślicie? 26.09.13, 00:07
      ostatni raz podchodziłam we wrześniu, testowałam w piątek trzynastego, myślałam że w taki dzień to już byłby straszny niefart gdyby się nie udała ale jednak się nie udało, zapłodniły się jeszcze trzy komóreczki ale tego dnia też dowiedziałam się ze one nie dotrwały do mrożenia. Te podejścia wyglądają podobnie tylko czasami zmieniają się nazwy leków i ciągle nic, nie wiem już co możnaby zrobić inaczej żeby się wkońcu udało. najpierw myślałam "do trzech razy sztuka" kiedyś się musi udać ale czas biegnie i nic.... i człowiek się modli ale Bóg chyba nie słucha i odwraca się od Niego i też nic...coraz ciężej znieść niepowodzenie...
      • eva-braun Re: ile razy można - jak myślicie? 26.09.13, 08:35
        Agi, ja chyba jestem najlepszym przykładem tego, o czym napisały dziewczyny powyżej - dopóki sił i środków wystarcza i póki psychika wytrzymuje, to warto walczyć!
        U nas udało się (tfu, tfu, byle nie zapeszyć, bo dziś to dopiero połowa ciąży)... za 9 transferem(!) Przeszłam 6 pełnych programów - krótkich, długich, z różnymi lekami, dawkami itp. i miałam takie same myśli, jak Ty - ileż można, może czas odpuścić (5 lat zeszło nam na staraniach, a mam 37), czemu Bóg mnie nie wysłuchuje itd... Od bodajże 3 razu każdy następny był tym ostatnim, ale później okazywało się, że chęć posiadania dziecka jest silniejsza. Od szóstego transferu przyszło takie uodpornienie i mechaniczne podejście do wszystkiego, że nawet jednej łzy nie uroniłam, gdy okazywało się, że beta nie wskazuje na ciążę - stwierdzałam, że widocznie natura wie, co robi.
        W końcu się udało (choć drżenie w sercu o moją ciążę pozostaje), ale do tego trzeba ogromnego samozaparcia obojga partnerów, nie obwiniania nikogo o nic, no i niestety sporej gotówki ;-/
        Zatem Agi, do dzieła! smile
      • march.ewka123 Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 20:26
        Jestem wierząca ale przyznam, że nie wiem co Bóg miałby odpowiedzieć na taką modlitwę, skoro wiadomo, że in vitro to nie jego pomysł i ta metoda nie jest zgodna z jego wolą. Spróbuj tego www.bonifratrzy.pl/index.php?option=18&action=articles_show&art_id=1077
        ekai.pl/wydarzenia/x14636/naprotechnologia-szansa-na-dziecko-bez-in-vitro/
        a to ku przestrodze
        obrazmojegoserca2.blog.onet.pl/2013/02/26/swiadectwo-ojca-na-temat-procedury-in-vitro/
        www.fronda.pl/a/nikt-ci-tego-nie-powie-cala-prawda-o-in-vitro,15556.html
        > ostatni raz podchodziłam we wrześniu, testowałam w piątek trzynastego, myślałam
        > że w taki dzień to już byłby straszny niefart gdyby się nie udała ale jednak s
        > ię nie udało, zapłodniły się jeszcze trzy komóreczki ale tego dnia też dowiedzi
        > ałam się ze one nie dotrwały do mrożenia. Te podejścia wyglądają podobnie tylko
        > czasami zmieniają się nazwy leków i ciągle nic, nie wiem już co możnaby zrobić
        > inaczej żeby się wkońcu udało. najpierw myślałam "do trzech razy sztuka" kiedy
        > ś się musi udać ale czas biegnie i nic.... i człowiek się modli ale Bóg chyba n
        > ie słucha i odwraca się od Niego i też nic...coraz ciężej znieść niepowodzenie.
        > ..
        • hardal Re: ile razy można - jak myślicie? 08.10.13, 13:00
          Też jestem wierząca, ale uważam,że skoro Bóg dał ludziom różne talenty, których nie powinniśmy zmarnować, to jednym z nich było odkrycie tej metody. Przecież Bóg oficjalnie nie powiedział ,że to zło, to ludzie-niektóre "autorytety" mają taką opinię. Znam głęboko wierzącą osobę, która dokonała tego i obecnie ma dwójkę rocznych bliźniaków. Jest szczęśliwa. Oczywiście znajdą się osoby, które będą negować mój pogląd, ale nic mnie to nie obchodzi.
          • hankam Re: ile razy można - jak myślicie? 14.10.13, 15:21
            Nie jestem wierząca, ale od lat nie mogę pojąć, dlaczego wszyscy wierzący nie mogą myśleć tak jak Ty.
            Przecież takie podejście powinno być oczywiste.
            smile
        • iker7 Re: ile razy można - jak myślicie? 10.10.13, 20:47
          ehhh....to dom ciebie march. ewka 123....gdyby nie mozliwosc in vitro to zobacz ile par byloby nieszczesliwych....co za bzdury opowiadasz..."katoliczka..hmm....co za ludzieeee...
    • agi.rek Re: ile razy można - jak myślicie? 29.09.13, 18:37
      Ewa-gratuluje Ci wytrwałości, podziwiam za zaciętość i trzymam kciuki za pełen sukces, przecież nie może być inaczej. Ja też staram się nie poddawać choć to bardzo ciężko, jeżeli nikt nie wie że jestem w trakcie podejścia to brak mi możliwości podzielenia się moimi przemyśleniami z rodziną i innymi ale jak nikt nie wie to nie muszę każdemu się tłumaczyć z niepowodzenia. Gdyby się udało moim szczęściem dzieliłabym się nawet z obcymi na ulicy ale jak dzwoni lekarz i mówi że "nie tym razem" i potem rodzina i znajomi dzwonią z pytaniem jak poszło a ja tylko płacze, wyrzuciłabym telefon i zamknęłą się gdzieś z dala od ludzi....
    • briloxs Re: ile razy można - jak myślicie? 30.09.13, 11:00
      ja kolejne nieudane podejście w invimedzie sad uncertain czasami zastanawiam się czy oniw ogóle moga mi pomóc. Najchętniej zmieniłabym klinikę
      • agi.rek Re: ile razy można - jak myślicie? 01.10.13, 09:29
        ja też jestem w invimedzie i mam to samo wrażenie. Trafiłam tam bo moja znajoma chodziła do dr Dw. trwało to dość krótko i mając 42 lata stała się mamą dwóch chłopców przy pierwszym podejściu. Tak mnie to nastawiło pozytywnie, że mimo ciężkiego charakteru tego lekarza zapisałam się do niego i jestem tam już ponad 7 lat ale efektów nie ma. ciągle wierze że następnym razem podejdzie do sprawy z jakąś zmianą, może innego dnia podamy zarodki, może więcej luteiny itd. ale ja swoje a on twierdzi że ich metody są sprawdzone i tak musi być....... a tu nic. Nie wiem czy zmiana teraz byłaby dobra ale bardzo mnie to kusi tylko to pewnie byłby początek drogi znowu...
        • tinkerbell07 Re: ile razy można - jak myślicie? 01.10.13, 10:55
          agi.rek i briloxs a w jakim mieście ten Invimed ? Ja leczę się we wrocławskim. I chyba zmienię klinikęuncertain Też zastanawiam się czy oni mogą mi jakkolwiek pomóc. Nie widzę u mojego lekarza jakiegoś zaangażowanie w znalezienie rozwiązania, czy chociaż poszukiwania innej, lepszej drogi... sad
        • coto_paxi Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 15:36
          ja też próbowałam w Invimedzie i mimo 2 stymulacji nic nie wyszło (nawet nie było transferów bo albo nie udało się nic pobrać albo były tak słabe że nie było warto podawać)
          Potem przeniosłam się do Novum i już w pierwszej próbie się udałosmile
          Nie twierdzę że to wina Invimedu ale nie podoba mi się że tam wszystko prowadzi jeden lekarz który z nikim się nie konsultuje (przynajmniej tak było w moim przypadku) w novum byłam konsultowana u 2-3 lekarzy w tym kierownika kliniki (z tego co wiem konsultuje wszystkie pacjentki)
          Ja na twoim miejscu, jeśli decydowałabym się na kolejną próbę, to u kogo innego. Ważne jest żeby wziąć dokładny wypis z zastosowanego wcześniej leczenia (z czym w Invimedzie też był problem ale muszą Ci to dać)
          pozdrawiam
        • briloxs Re: ile razy można - jak myślicie? 25.10.13, 13:31

          jja postanowiłam spróbowac z bezplatnej konsultacji w invikcie, co mi szkodzi. W sumie jak leczę się tyle lat u jednego to on pewnym momencie tez już mże mieć zawężone spojrzenie na mój przypadek uncertain a jak mi nie przypasuje to pojdę jeszcze na konsultację za darmo do novum. A co tam, jak za darmo to skorzystam i porównam co kto myśli o moim przypadku. Nic nie tracę. dam znac jak było.
          alimbale - oczywiście, że 4 lata to trochę jest ale wierz mi, że duża część z nas leczy sie jeszcze dłużej smile takze głowa do góry!

          agi.rek napisał(a):

          > ja też jestem w invimedzie i mam to samo wrażenie. Trafiłam tam bo moja znajoma
          > chodziła do dr Dw. trwało to dość krótko i mając 42 lata stała się mamą dwóch
          > chłopców przy pierwszym podejściu. Tak mnie to nastawiło pozytywnie, że mimo ci
          > ężkiego charakteru tego lekarza zapisałam się do niego i jestem tam już ponad 7
          > lat ale efektów nie ma. ciągle wierze że następnym razem podejdzie do sprawy z
          > jakąś zmianą, może innego dnia podamy zarodki, może więcej luteiny itd. ale ja
          > swoje a on twierdzi że ich metody są sprawdzone i tak musi być....... a tu nic
          > . Nie wiem czy zmiana teraz byłaby dobra ale bardzo mnie to kusi tylko to pewn
          > ie byłby początek drogi znowu...
    • alimbale Re: ile razy można - jak myślicie? 02.10.13, 15:08
      Dziewczyny,

      przenosze się z moim wątkiem do was.


      Cześć dziewczyny.

      Chciałabym zacząć nowy wątek.
      Mam 33 lata i jeden pełny protokół in vitro za sobą - 15 zarodków, 4-5 transferów zakończonych jednym pustym jajem płodowym. Teraz jestem w połowie drugiego protokołu - 15 jajeczek: 4 zarodki, 2 jajeczka zamrożone. Dwa zarodki podane zaraz po stymulacji w 14dc i zakończone niepowodzeniem. W tym miesiącu podchodzę do kolejnego transferu.
      Będę mieć za sobą ok 6 transferów. W tym tylko dwa pojedyncze zarodki tylko podane. Reszta z minimum 2 -3- 4 nawet zarodków.
      Przedtem miałam 3 inseminacje, rok monitoringu i podawany pregnyl (na jednym jajniku nie pękał nigdy pęcherz, jak był dojrzały).
      Ogólnie staram się od 2008 roku.
      Miałam endometriozę 2/3 stopnia wyleczoną leparoskopowo i hormonalnie (pół roku przerwy od starań), dwa razy histeroskopie na polip na macicy, podwyższoną prolaktynę i niewyleczoną boreliozę -ale ona podobno znaczenia nie ma przy problemach z zajściem w ciążę. Jednak 1,5 roku miałam przerwę w staraniu się ponieważ leczyłam się antybiotykowo)
      Powoli mam dość starania się, ale nie chcę się poddawać. Staram się już 6 lat minus 2 lata przerwy = 4 lata) Dodatkowo ciągle mam nadzieję że może się uda. Jednak zastanawia mnie ile można takich in vitro przejść. Przecież jak się nie udało początkowo to chyba już się nie uda - to znaczy że chyba jest jakaś przeszkoda. Nie ma jakiejś granicy - kiedy lekarz mówi -stop?
      Jak pytam lekarza o to, to żaden nie wie co odpowiedzieć. Proponują dalej in vitro. Nie wiem czy po to by zarobić, czy rzeczywiście uważają że się uda jeszcze.

      Proszę powiedzcie czy któraś z was tyle razy się starała i nic nie wyszło, ale nadal się stara.
      Dobrze jest z kimś i tym porozmawiać. Z kimś, kto to samo przechodzi.
      Ciągła nadzieja i starania spowodowały że nie nastawiam się już na pozytywny wynik. Robię to żeby potem nie mieć do siebie pretensji że nie wykorzystałam wszystkich szans.
      Jednak moja psychika przez te 6 lat sporo na tym ucierpiała. Nigdy nie czułam sie w pełni spełniona i szczęśliwa. Ciągle czekałam na dwie kreski, ciągle zazdrościłam koleżankom, które JUŻ WSZYSTKIE mają potomstwo.
      • iker7 Re: ile razy można - jak myślicie? 10.10.13, 20:57
        czesc Alimbale
        Boze kochanie przykro mi bardzo ze starasz sie tyle lat i tak duzo juz przezszlas i nic...hmm... ja mysle ze to moze byc cos z twoim nastawieniem,radze ci spruboj jeszcze raz i nastaw sie psychicznie pozytywnie, to pomaga ,jak to mowia wiara czyni cuda.Poza tym zrob sobie jeszcze raz moze badania? moze masz jakiegos wirusa? nie wiem co ci jeszcze doradzic.Powiem ci ze mieszkam w hiszp. i tu podchodze do ICSI duzo mnie to tez kosztuje pieniedzy i nerwow bo jestem daleko od rodziny tylko w sumie mam tu swojego meza i nikogo wiecej wiec tez czasem czuje sie psychicznie nie najlepiej,wiec uzbroj sie w cierpliwosc i do przodu dziewczyno bedziesz w ciazy musisz w to tylko uwiezyc.pozdrawiam cie.
    • alimbale Re: ile razy można - jak myślicie? 02.10.13, 15:17
      Dodatkowo chciałabym powiedzieć że przeczytałam wasze posty i czuję się podniesiona na duchu.
      Będe starać sie dalej.
      Podobnie jak niektóre z was uodporniłam się na wynik Bety. Płaczę - ale mniej i następnego dnia przechodzę z tym do porządku.
      Nikomu nić nie mówię, o moich staraniach wie tylko moja mama, teściowa i siostra z rodziną. Mam umowę że jak nie wyjdzie to nie dzwonię.
      Jestem u Dr Dwo. Jego podejście mnie zniechęca. Jestem jedna z tysięcy pacjentek. Nie odpowiada na moje pytania, czasami na maile nie odpowiada. Wydaje mi się że nie rozpatruje pacjentek jak poszczególny przypadek ale jak grupę. Jednak moje koleżanki w beznadziejnych przypadkach zostały mamami dzięki niemu.
      Na moje transfery muszę dojeżdżać 300 km. Czasami zostawać na tydzień. Śpię u rodziny. Całe życie temu podporządkowałam. Jednak się nie poddaję. Mam tylko nadzieje ze ta stymulacja jaką przechodzimy nie grozi nowotworem żadnym. W końcu miałam już drugą.
      Fajnie że jesteście. W kocu mam z kim o tym pogadać. Z kimś w podobnej sytuacji. Do tej pory milczałam.
      W tę sobotę mam 14 dc i mam pierwszą ocenę cyklu do kolejnego transferu. Trzymajcie kciuki smile
      • eva-braun Re: ile razy można - jak myślicie? 02.10.13, 15:46
        Miałam właśnie napisać, że identyczne odczucia mną targały - skoro się nie udało na początku, to czy kiedykolwiek się uda...? No i jak pisałam powyżej, po 6 procedurach i 9 transferach jestem za półmetkiem ciąży smile
        Może, skoro Twój lekarz Cię trochę denerwuje, skorzystaj z bezpłatnych konsultacji u szefa Novum? www.novum.com.pl/pl/nowosci/dr-piotr-lewandowski-zaprasza-na-bezplatne-konsultacje/
        • donata82666 Re: ile razy można - jak myślicie? 13.10.13, 22:34
          Witam
          Piszecie,że średnio macie około 40-stki. Ja mam córkę,która ma 10 lat,a ja mam 38.Wy jesteście już za stare na to żeby mieć dzieci.Niektóre kobiety w waszym wieku już są babciami.Państwo finansuje Wasze fanaberie,a w domach dziecka jest tyle samotnych dzieci.Płaćcie za swoje zachcianki,a nie my.
          • mamasi Re: ile razy można - jak myślicie? 14.10.13, 13:00
            donata gdzie Państwo finansuje tej dziewczyny fanaberie jak laska płaci sama, wydaje swoje ciężko zarobione pieniążki. Co z nimi robi to jej sprawa, nic Ci do tego.
            A wiesz że te 40-latki zaczynały się starać też w wieku 28 lat, Tobie udało się zajść za pierwszym razem, one nadal próbują.

            Pomyśl zanim coś takiego napiszesz, pomyśl bo myślenie nie bolismile a takie głupie teksty bolą, bardzo bolą...

            Niby 38 lat a jakbym czytała post jakiejś małolaty...
          • jeza_bell Idiotyzmy 14.10.13, 15:15
            donata82666 napisał(a):

            .Wy jesteście już za stare na to żeby mieć dzieci.Niektóre kobiety w waszym w
            > ieku już są babciami.

            Są, są- szczególnie te z głębokiej patologii.

            > Państwo finansuje Wasze fanaberie,

            Ciągle mam nadzieję, że doczekam tego dnia smile

            w domach dziecka jest
            > tyle samotnych dzieci.

            Więc zamiast smarować nic nie wnoszące posty zajmij się nimi, choćby w ramach wolontariatu Niedouczona Istoto

            > Płaćcie za swoje zachcianki,a nie my.

            "My" to znaczy kto?
            Mnie osobiście pomógł tylko mąż.

      • lato.2012 Re: ile razy można - jak myślicie? 02.10.13, 17:55
        wiesz alimbale ja myślę, że jak nam nie wychodzi to każda z nas przygląda się lekarzowi i próbuję w nim znaleźć rzeczy, które w leczeniu naszym mógłby poprawić, ja również miałam taki moment, ale jak się nad tym zastanowiłam, to doszłam do wniosku, że on robi wszystko co w jego mocy, czasem ma potknięcia, ale nie na tyle, żeby się na niego gniewać, musimy się uodpornić na te nasze tymczasowe niepowodzenia, oczywiście wymagać od lekarza tego i owego, pytać po kilka razy i oczekiwać odpowiedzi, a jak jej nie uzyskam to zapytać dlaczego nam nie odpowiada, podchodzę do tego jak ty czyli mój lekarz ma dużo beznadziejnych przypadków i udaje się jemu uszczęśliwić takie pary, ale on też wymaga od nas cierpliwości i poczucia, że mu ufamy i że nie jesteśmy sfrustrowanymi panienkami
    • any-time Re: ile razy można - jak myślicie? 02.10.13, 17:18
      Aktualnie ma m 35 lat, bardzo szybko, bo po ok. pół roku bezowocnych starań trafiliśmy do kliniki. Leczyliśmy się bardzo intensywnie przez 2 lata, w ciągu których przeszliśmy 2 inseminacje i 4 procedury ivf. Z czego jeden to cykl zupełnie naturalny, a 3 cykle stymulowane. Kiepsko się stymulowałam, uzyskiwaliśmy tylko po 2 zarodki które były podawane i nie udawało się. Dopiero za 4 razem udało się, aktualnie jestem w 21 tyg. ciąży i właśnie czuję kopniaki mojego maleństwa. Tym razem udało się także uzyskać 1 mrozaczka, po którego na pewno wrócimy do kliniki. Za każdym razem bardzo ciężko psychicznie znosiłam niepowodzenie. Ale także za każdym nieudanym razem, jak już się pozbierałam, sama nie wiem skąd rodziła się we mnie (a w zasadzie nas - bo dotyczy to także męża) ogromna determinacja do dalszej walki. Ostatnim razem podczas stymulacji, gdy miałam podawane w zasadzie już maksymalne dawki hormonów (a wynik nie był rewelacyjny bo było tylko 7 pęcherzyków, z czego finalnie uzyskano 3 zarodki) usłyszałam, że jest to już pewnie moja ostatnia stymulacja, bo więcej z mojego organizmu nie da się "wycisnąć". I nawet to mnie nie zraziło, bo wiedziałam że jeśli się nie uda to zmienię klinikę, a będę walczyła dalej. Nawet jeśli będę skazana tylko na cykle naturalne. U mnie na szczęście nie było takiej potrzeby. Wiec moja odpowiedź na pytanie zadane w temacie wątku, to tyle razy można, na ile pozwala nam przede wszystkim nasza psychika oraz finanse i uwarunkowania organizmu.
      I jeszcze jedno, piszecie że nie jesteście zadowolone z kliniki czy lekarza. Dziewczyny, oddajecie w ich ręce niejako swoja przyszłość, swoje zdrowie i płacicie za to ogromne pieniądze, więc jeśli coś Wam się nie podoba w ich podejściu nie wahajcie się ich zmienić. Niepłodność to choroba która wymaga indywidualnego podejścia. Ja zmieniłam lekarza w momencie gdy nie traktował mnie indywidualnie tylko działał właśnie schematem, który sprawdzał się w większości przypadków, w większości ale nie moim. Ostatecznie trafiłam do polecanego tu przez Evę szefa Novum i tam poczułam się potraktowana w pełni indywidualnie, miałam leczenie bardzo przemyślane, zaplanowane i ustawione pode mnie i możliwości mojego organizmu. Jak na razie z pozytywnym efektem.
    • agi.rek Re: ile razy można - jak myślicie? 04.10.13, 11:52
      najgorsze w tym wszystkim jest to ze tych pozytywnych wpisów jest tak niewiele, pełno wpisów z problemami, pełno gratulacji na jeden szczęśliwy przypadek. Dobre ze choć na jakiś czas trafi się ta szczęściara. Przy pierwszym podejściu człowiek się martwi że może się nie udać ale przyjmuje z godnością niepowodzenie i rusza dalej do walki, im więcej podejść tym większy strach że może nigdy się nie udać. Jak byłam młoda powiedziałam ze męzowi że nie chce mieć dziecka ale chodziło mi o tamten moment a nie o całe zycie a teraz nie mogę sobie darować że to wyszło z moich ust, jakbym wykrakała. Jedne piją, ćpają, zmieniają facetów jak rękawiczki a rok jak prorok co chwila dziecko, czemu nie my?? Gdzie te szczęśliwe przypadki, dlaczego się nie wpisują?
      • any-time Re: ile razy można - jak myślicie? 04.10.13, 14:37
        Ja miałam dokładnie tak jak napisałaś. Za pierwszym razem rozpaczałam, ale przetłumaczyłam sobie, że przecież tak rzadko przy pierwszym podejściu się udaje i teraz będziemy walczyć dalej i lepiej się do tego wszystkiego przygotujemy aby zwiększyć szanse. Ale gdy nie udaje się za 3 razem, to najgorsza myśl jaka mi towarzyszyła to czy uda się kiedykolwiek, że przecież jeśli miałoby się udać to już by się udało. Ale jak widać na szczęście są te pozytywne przykłady, że jednak może się udać, reszta która się nie wpisuje może po prostu teraz zmienia pieluchy wink
    • iskram Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 12:00
      Prosze Cie - nie rezygnuj próbój do skutku.
    • ewka8990 Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 18:57
      Trzeba wierzyć do końca nawet jak już jest bardzo źle i ma się dośćsmile
      Próbować do końca.
    • march.ewka123 Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 19:56
      A nie myślałaś nigdy o naprotechnologii? To metoda o wiele bardziej skuteczna i o wiele tańsza od in vitro. Nie jest też wątpliwa etycznie, bo nie niszczy się zarodków.Każdy z nas był kiedyś takim maleńkim zarodkiem i nic nas nie uprawnia do tego aby bawić sie w Pana Boga - stwarzając ludzi.To normalne, że kobieta chce mieć dziecko, ale nie istnieje coś takiego jak prawo do dziecka za wszelką cenę, kosztem śmierci innych zarodków. Przemyśl to, proszę. Nie tędy droga. Nikt nie mówi o tym, że dzieci z invitro są słabsze, mogą bć obciążone genetycznie. Światem rządzi kasa, a z tego został zrobiony niezły biznes.Wiadomo, że ludzie żeby mieć dziecko zrobią wszystko.Pozdrawiam
      • any-time Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 20:45
        arch.ewka123 napisał(a):

        > A nie myślałaś nigdy o naprotechnologii? To metoda o wiele bardziej skuteczna i
        > o wiele tańsza od in vitro.

        O wiele bardziej skuteczna? Podaj mi proszę dowody!
        Raz na jakiś czas tu na forum, gdzie dla większości in vitro jest błogosławieństwem i jedynym rozwiązaniem pojawia się tu taka moralizatorka i podnosi ciśnienie innym tym swoim ble ble typu: "nic nie uprawnia nas aby bawić sie w Pana Boga", "zabijanie zarodków"....
        Nie wiem czy wiesz, że w klinikach zanim przejdzie się do etapu in vitro stosuje się wszystkie inne metody które mogą rozwiązać problem, tylko nikt w nie daje temu etykietki 'naprotechnologia'. I powiedz mi jeszcze w którym momencie zabijane są zarodki?
        • march.ewka123 Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 21:00
          www.stronaoinvitro.pl/gina-embriony
      • iker7 Re: ile razy można - jak myślicie? 10.10.13, 21:11
        Do march.ewka ty znow czarujesz...co za baba zabrac ja z tad.............
    • march.ewka123 Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 21:15
      o skuteczności in vitro
      www.fronda.pl/a/prawdziwe-koszty-ludzkie-procedury-in-vitro-aby-urodzilo-sie-122-tysiace-dzieci-trzeba-poswiecic-38-miliona-innych,30160.html
      • march.ewka123 Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 21:19
        skuteczność naprotechnologii
        www.contrainvitro.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=318:65-w-cigu-2-lat--skuteczno-naprotechnologii
        • lato.2012 Re: ile razy można - jak myślicie? 07.10.13, 21:55
          march.ewka123
          chyba źle trafiłaś z tą naprotechnologią, nie to forum
          każdy z nas ma prawo do swoich decyzji więc podeślij proszę twoje linki oraz doświadczenie (bo wynika z tego że je masz ?) z tą metodą komuś kto tego potrzebuje i chce
          pozdrawiam
    • kasz0 do skutku 08.10.13, 19:14
      agi.rek napisał(a):

      > ile razy można próbować żeby to miało sens

      1. do skutku
      2. do wyczerpania sil i srodkow

      > ja jestem już na skraju wyczerpania

      Na skraju wyczerpania to bedziesz po kolejnej nieprzespanej nocy przy chorym dziecku. Tyle, ze wtedy bedziesz miala nieskonczone sily aby to pokonac.

      Zyjemy w swiecie, w ktorym pieniadze sa wazniejsze niz czlowiek. Jak Ci sie skoncza pieniadze to maly czlowiek zniknie z agendy.
    • marcin9098 Re: ile razy można - jak myślicie? 08.10.13, 22:43
      Bardzo Wam współczuję, naprawdę sad Wiem że człowiek pragnący dziecka zrobi wszystko aby je mieć. Ale jednak gdzieś muszą być granice, których przekroczyć nie można. Dla mnie taką granicą jest in vitro. Opamiętajcie się proszę i przestańcie niszczyć nie narodzone dzieci.
      Dziecko to wielki dar od Boga, więc pytanie czy się o ten dar modlicie ? Czy dbacie o uzdrowienia swojej duszy ? Czy rozliczyliście się z grzechów przeszłości ?

      In vitro to taki bunt człowieka przeciwko Bogu. Nie chcesz mi dać dziecka? Zobaczymy - lekarze mi pomogą. Pamiętajcie tylko, gdzie ten bunt prowadzi. Do nieba ścieżka jest wąska, pełna wyrzeczeń wynikających z respektowania praw bożych.
      wiem że bezpłodność to bardzo ciężki krzyż, ale chylę czoła przed kobietami, które mierzą się z nim i w cichości swego serca akceptują wolę Boga.

      Jest tyle dzieci, które możecie adoptować. One tylko czekają na spragnionych miłości rodziców. Są czasami małe i nikt ich nigdy nie przytulał, nikt nie kupił im zabawki, lizaka....
      Czy musicie mieć za wszelką cenę "nowe", "własne" dziecko ? Czy warto sprzedać za to duszę diabłu ?

      Piszę to z perspektywy kogoś kto starał się przez dłuższy czas o dziecko. Wtedy modliłem się, buntowałem, godziłem z Bogiem, potem znowu modliłem. Rozważałem adopcję jako formę rodzicielstwa. Kiedy się już pogodziłem z wolą Boga, stał się cud. Doczekaliśmy się własnego dziecka. Tak sobie czasem myślę, że może to był czas próby. Czy odwrócę się od Boga, czy ucieknę w bunt, czy może jednak pogodzę się z wolą Ojca.

      Życzę Wam wszystkim choćby chwili zastanowienia się nad tym co robicie i oczywiście wielu łask od Boga. Ale aby otrzymać od Boga łaski, najpierw zrezygnujcie z grzechu jakim jest in vitro.
      • any-time Re: ile razy można - jak myślicie? 09.10.13, 15:12
        Na szczęście w tym kraju nie każdy jest wierzący, więc może pójdziesz głosić swoją naukę na jakieś forum katolickie....
        Chętnie bym z tobą podyskutowała, ale właśnie jestem w ciąży, powstałej w wyniku tego grzechu jakim jest in vitro i nie mogę się denerwować, a każdy taki idiotyczny wpis podnosi mi strasznie ciśnienie.
        I żeby nie było wątpliwości jestem wierzącą i praktykującą katoliczką.
        PS. Może przestaniesz tworzyć kolejne posty pod nowymi nickami, bo jakoś się tu namnożyło dziwnych marchewek i marcinów z cyferkami, którzy to nigdy wcześniej się na tym forum nie udzielali.
        • piegoosek Re: ile razy można - jak myślicie? 09.10.13, 23:56
          Dziewczyny, przede wszystkim nie dajcie sie wkrecic w dyskusje!
          Od siebie dodam tylko tyle, ze z tego "grzechu" mam trzy CUDA! Najcudowniejsze, najpiekniejsze, najslodsze cuda, jakie moglam sobie wyobrazic! I wiem tez, ze gdyby Bog nie chcial, nie dalby mi ich i juz, moglabym krzyczec, ryc ziemie pazurami, a ich by mi nie dal.. a jednak sa!
          O blizniaki stralismy sie 5 lat, o mlodsza 2 lata. Dwa pelne programy, za drugim razem przestymulowanie bardzo ciezkie.. juz nawet nie pamietam ile tansferow mrozonych zarodkow. Przeszlam 3 histeroskopie z czyszczeniem macicy, jedno poronienie, kilka ciaz biochemicznych, podczas drugiego porodu stracilam macice.. wszystko zrobilabym i przezyla jeszcze raz i dwa, aby zobaczyc moje dzieci, aby byly z nami jak teraz! Walczcie dziewczyny poki starcza sil, podnoscie sie i znowu do dziela! Bo najpiekniejsze jeszcze przed Wami!
      • estera.78 Re: ile razy można - jak myślicie? 10.10.13, 20:18
        marcin jak czytam takie posty jak Twój cieszę się ,że nie wierzę w boga. Bo najwyraźniej coś ci popsuła w głowie ta religia.
      • iker7 Re: ile razy można - jak myślicie? 10.10.13, 21:20
        no niezle nastepny mocherowy beret ale tym razem to meski beret.
      • pederastwa Re: ile razy można - jak myślicie? 10.10.13, 21:34
        >Do nieba
        > ścieżka jest wąska, pełna wyrzeczeń wynikających z respektowania praw bożych.

        Rany, do jakiego znowu nieba? Nie każdy wierzy w tę samą mitologię co Ty wink
      • jeza_bell Chrzanisz 10.10.13, 22:29
        marcin9098 napisał:

        > Jest tyle dzieci, które możecie adoptować.

        Hmm
        Ale gdzie?
        Bo u nas w PL gros dzieci w domach dziecka nie jest do adopcji- one mają rodziców!
        Na zachodzie EU dzieci do adopcji jest jeszcze mniej.
        Może są w Chinach, ogólnie Azji? Ale co z tego..?

        > Dziecko to wielki dar od Boga, więc pytanie czy się o ten dar modlicie ?

        Pan Bóg nie lubi leni i próżniaków- trzeba coś od siebie dać nim zacznie się bezproduktywnie klepać pacierze.
        Nie uczyli cię na religii?

        bezpłodność to bardzo ciężki krzyż, ale chylę czoła przed kobietami, kt
        > óre mierzą się z nim i w cichości swego serca akceptują wolę Boga.

        To nie "krzyż", to choroba, a choroby się leczy. Po to Pan Bóg dał ludziom rozum.
        Białaczkę też przyjąłbyś z pokorą serca tylko siedząc i płacząc w kącie?

        > Czy musicie mieć za wszelką cenę "nowe", "własne" dziecko ?

        Zapisz się do psychiatry, bo psycholog niewiele w tym przypadku pomoże.
        Pozdrowionka.
        • samanta1 Re: Chrzanisz 11.10.13, 00:41
          Nie sluchajcie dziewczyny tych stuknietych, swietojebliwych hipokrytek. Mam syna, zaszlam w ciaze bez problemu i bardzo wspolczuje kobietom, ktore maja z tym problem. Bog dal czlowiekowi rozum min. po to zeby wymyslil in vitrosmile)) Zycze Wam wytrwalosci i slicznych, zdrowych dzieciaczkow !


          • mamasi Re: Chrzanisz 11.10.13, 13:26
            Ło matko skąd się biorą takie marciny i marchewki...
            Wkurza mnie jak się wypowiadają osoby mające dzieci, które z niepłodnością spotkały się jedynie czytając artykuł w gazecie (jeśli go przeczytały).

            Kochana zaczynasz wątpić bo to normalne, niby do 3 razy sztuka itp. Próbuj ile starczy Ci zdrowia i kasy. Teraz łapiesz doła bo "znów się nie udało", ale wiesz jakiego będziesz miała gdy przestaniesz próbować? popatrz na małe dzieci w wózkach, weź na ręce maluszka koleżanki - jeśli Cię to nie ruszy to możesz przestać próbować.
            Wiekiem się nie przejmuj. Ja w wieku 34 lat zdecydowałam się na drugiego malucha, myślałam jaka jestem stara, a tu w szpitalu okazało się, że jestem jedną z najmłodszych. Pytałam babeczki tam pracujące to powiedziały, że teraz pierwsze dziecko kobiety rodzą w wieku 35-40 latsmile życie...
            Może zrób tak - daj sobie czas do 40tych urodzin i próbuj. Musi Ci się udać. 90% sukcesu to pozytywne nastawienie. Pomyśl czy wszystko jest ok, czy lekarz, klinika i cała ta otoczka w jakiś sposób cię nie rozpraszają - bo jeśli tak to może tu leży problem? Może zmień lekarza, klinikę?
            Miałam koleżankę która starała się kilka lat, jakoś in vitro też im nie wychodziło, poszli do innego lekarza, zaleciła dodatkowe jedno badanie, które pominął pierwszy lekarz i wyobraź sobie że po 2 mcach zaszła w ciążę w sposób naturalnysmile
            Pytasz gdzie są te którym się udało - zmieniły forum na "ciąża i porób" lub "niemowlak".
            U nas na forum jest wiele dzieci po in vitrosmile Tobie też się udasmile

            Mnie problem niepłodności nie dotknął osobiście tylko przez moją siostrę. Starali się o dzidzię prawie 2 lata, badania wyszły książkowe, lekarz stwierdził że to w jej głowie coś jest co blokuje, kazał pomyśleć o inseminacji/in vitro. Akurat tak się złożyło, że mieli kilka problemów, na chwilkę zapomniała i jej się udało. Ale ciąża była z mega problemami, przy których problemy z zajściem w ciążę to był pikuś (jej słowa). Teraz ma dwie laleczki, które są z piekła rodemsmile
            Trzymaj się dzielnie, jak złapiesz doła to pisz, ale próbuj... POWODZENIA!!!!
    • 8anabella Re: ile razy można - jak myślicie? 13.10.13, 01:00
      pamiętam jak niecały rok temu czytałam podobne wpisy na różnych forach, staraliśmy się już prawie 2 lata, nic nie wychodziło, to było jak męczarnie, comiesięczna tylko jedna kreska, szukałam lekarzy, jakichkolwiek informacji, sposobów, to było na nic, w końcu zaczęliśmy poważnie myśleć o in vitro, ile ja ryczałam to nie zliczę, nie wyobrażam sobie jak musi być wam ciężko po tylu latach, ja pamiętam jedno, a to było przed wakacjami, pomyślałam że odpuszczę na 2 miesiące, przez ten czas jakby nie patrzeć łykałam tabletki (przy okazji kolejnych badań wyszły na jaw brzydkie choróbska) żeby nie było, a po wakacjach żeby jakoś unormować hormony itp i plan był jasny, po wakacjach max 3 miesiące naturalnie potem in vitro, odpuściłam, rozluźniłam się, teraz miałam odpocząć, co się okazało, zaszłam w ciążę, dosłownie tydzień po podjęciu tej decyzji, ciąża ciężka, poród jeszcze cięższy, ale kruszyna wynagradza wszystko, życzę wam, mimo iż sama nie doszłam do in vitro aby następny raz był tym ostatnim, udanym smile nie poddawajcie się.
      • pudelek09 Re: ile razy można - jak myślicie? 13.10.13, 22:37
        a co lekarz mowi?
        my walczyliśmy 10,5roku,ale udało się.Warto walczyc.Moze wyjedz gdzies,oddechnij,miesiac,dwa i walcz dalej
        POWODZENIA!
    • kmg12 Re: ile razy można - jak myślicie? 15.10.13, 13:36
      Pytasz ile razy można próbować invitro ? Tyle na ile starczy Ci sił i pieniędzy. Musisz jednak postawić sobie granicę - wiek, ilość prób, opinię lekarza. Od invitro, nadziei jaka daje można się uzależnić, można temu podporządkować swoje życie. Jeżeli masz plan B - np. adopcja to nie czekaj z rozpoczęciem procedury do chwili, w której zakończysz leczenie - może być za późno sad Wiem, że radości rodzicielstwa nic nie zastąpi, jednak nie wszystkim to szczęście jest dane. Na pewnym etapie trzeba sobie zadać pytanie - jak długo jeszcze i jakim kosztem. A jak wiesz koszty są ogromne, nie tylko te materialne. Nasze zdrowie fizyczne (te setki zastrzyków nie są dla nas obojętne), kontakty z najbliższymi, życie zawodowe - to wszystko podporządkowujemy walce o dziecko. Niestety czasami po tej "wojnie" zostają zgliszcza w wielu dziedzinach naszego życia. Wiem, że zabrzmi to okrutnie dla wszystkich starających się o dziecko, ale - można żyć będąc bezdzietnym, można się spełniać. Czasami zaboli gdzieś w głębi duszy - ale uwierzcie można.
      Katarzyna l.47 (4 próby invitro)
      PS. Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości co do swego lekarza - zmieńcie go. Obok wiedzy i umiejętności przy "naszym" leczeniu lekarz powinien być też naszym "przyjacielem" - szkoda, że o tym zapominają.
    • mmagi Re: ile razy można - jak myślicie? 15.10.13, 13:56
      taki masz parcie na jedno dziecko,ze juz zmarnowałaś 11????
      • kmg12 Re: ile razy można - jak myślicie? 15.10.13, 14:35
        mmagi - pozwól, że Ci odpowiem. To nie parcie - to potrzeba serca i duszy. Żadne z tych dzieci nie zostało "zmarnowane", jak nie zostało zmarnowane żadne dziecko poronione w dowolnym (czasem bardzo krótkim) czasie od poczęcie. Swoją drogą - Kto dał Ci prawo do oceniania naszych decyzji ? Obyś nigdy nie musiała przechodzić przez to co my
        Katarzyna
        • mmagi Re: ile razy można - jak myślicie? 15.10.13, 16:48
          ja już mam dziecko,moje dziecko tez ma dziecko,bardzo Wam współczuję............ale 11 razy to wg mnie przesada,jak to sie mówi do 3 razy sztuka

          poza tym ja jej nie oceniłamuncertain
          • any-time Re: ile razy można - jak myślicie? 15.10.13, 20:30
            mmagi napisała:

            > jak to sie mówi do 3 razy sztuka

            A co to za mądrości ludowe, że niby do 3 razy sztuka? Wybacz, ale widząc twoje wypowiedzi tutaj, mądrością własną nie grzeszysz, wiec może faktycznie zaufaj jednak dalej tej ludowej. Skoro piszesz, że masz dziecko, które ma już dziecko, to mogę ci podrzucić jeszcze jedną mądrość ludową można się przydać na przyszłość: stara baba a głupia.

            Po pierwsze zgodnie z twoją złotą zasadą, wiele z nas tu nie miałoby dzieci/nie byłoby w ciąży. - u mnie udało się za 4 transferem, wyżej ktoś pisze że za 9.
            Po drugie co to znaczy wg. ciebie że autorka zmarnowała 11 'dzieci' (cyt. "taki masz parcie na jedno dziecko,ze juz zmarnowałaś 11")? Wyraźnie napisała, że miała 3 programy i w sumie 11 zarodków, wiec co miała z nimi zrobić - zniszczyć, zmarnować? Na szczęście jakbyś nie wiedziała polskie prawo na to nie pozwala.
            Po trzecie zarodek, to jeszcze nie dziecko, a podanie go do macicy to nie jest "zmarnowanie".
            Po czwarte, najlepiej gdyby na pytanie postawione w temacie wypowiadały się osoby które miały cokolwiek wspólnego z niepłodnością, które wiedzą co ona oznacza, a nie takie których temat nigdy nie dotknął i starają się tu błysnąć swoją wątpliwą elokwencją.
          • march.ewka123 Re: ile razy można - jak myślicie? 16.10.13, 21:20
            any time napisała: "Zarodek to jeszcze nie dziecko" Zarodek to przyszłe dziecko, życie ludzkie zaczyna się w chwili poczęcia. Trudno podważyć tę oczywistą prawdę, wie o tym każdy myślący człowiek.
            • eva-braun Re: ile razy można - jak myślicie? 17.10.13, 09:55
              życie jest i w osobno pobranej komórce jajowej, i w plemniku, jeśli już o szczegóły chodzi. Zarodek - bez poprawnego zaimplantowania się - życia nie wykaże.
            • any-time Re: ile razy można - jak myślicie? 17.10.13, 15:48
              Tak, dokładnie to napisałam - napisałam, że zarodek to nie dziecko, bo oczywiście dzieckiem nie jest, zarodek, to zarodek wie o tym każdy myślący człowiek. Nie wiem tak trudno ci to zrozumieć? Może gdybyś przeżyła kilka nieudanych implantacji zarodka było by łatwiej, i wiedziałabyś że aby z zarodek stał się dzieckiem musi zostać spełnionych szereg innych czynników.
              Nie dyskutuję tu o tym od którego momentu zaczyna się życie ludzkie.
    • tata3dzieci Re: ile razy można - jak myślicie? 15.10.13, 19:42
      Nie wiem czy jestem jedynym facetem, który to czyta ale po pierwsze mocno 3-mam za was kciuki, po drugie troszkę wiece wiary mniej stresu bo chyba jest top bardzo ważne, a na koniec powiem wam że bez względu czy jedna próba czy naście wszytko wynagrodzi wam jedno spojrzenie na was waszej małej pociechy czego ogromnie wam życzę.
      • simply_z Re: ile razy można - jak myślicie? 15.10.13, 19:49
        moze rozwiązaniem jest adopcja..? ,albo ,chociaż to pewnie zakazane surogatka..
        jest sens tak męczyć organizm hormonami itd?
        • agi.rek Re: ile razy można - jak myślicie? 17.10.13, 16:12
          rozpoczęłam ten wątek szukając pocieszenia i nadzieji, wiem ze chcę być mamą i zdrobię wszystko zeby nią być, wystarczy mi słuchania księży o dziecia z bruzdą po invitro, szalenie wierzącym dziękuje na tym wątku. Nie zabraniam nikomu wierzyć, nie neguję tych co nie wierzą to sprawa osobista. Wierzę w boga a ocenia mnie ksiądz, zwykły człowiek który udaje że wie wszystko najlepiej, żyje najlepiej, itd i patrzy na mnie z ogromną pogardą . Tak jak w każdej sprawie są zwolennicy i przeciwnicy ale ja podjęłam decyzję o invitro i nic nikomu do tego szukam tylko dziewczyn które dadzą mi nadzieję ze mimo iż tak długo to trwa to ma to sens i będzie sukces.
          Wiem, że ważne jest zeby sobie odpuścić, nie myśleć o tym tylko powiedzcie jak to zrobić? Nie umiem, nie potrafię o tym nie myśleć...
          • mamasi Re: ile razy można - jak myślicie? 17.10.13, 16:45
            Ksiądz to taki sam człowiek jak każdy z nas, który pracuje służąc Bogu. On jest jakby pośrednikiem więc nic mu do tego. Oceniać będzie Bóg i nim należy się przejmować. Wszędzie trąbią że każde dziecko jest dla niego bardzo ważne - a co za różnica jak poczęte - ważne że z miłości 😊
            A co do księży - w Polsce traktuje się ich jakby byli nie wiem kim, stawia na piedestale, a potem się okazuje że z niektórych to niezłe numery- a to pedofile, a to mają kochankę, a nawet dziecko...Niech więc zajmą się własnym sumieniem
          • kmg12 Re: ile razy można - jak myślicie? 17.10.13, 17:05
            agi.rek - co do księży, tak jak ludzie są różni - nawiedzone oszołomy i normalni ludzie. Mój sposób na nich to - zacząć zadawać pytania o szczegóły procedury i koszty - nie mają o tym bladego pojęcia, a wtedy odpuszczają wink Nadzieję będziesz miała zawsze (no prawie smile ) nawet po tym jak podejmiesz decyzję, że to już koniec starań. Jeżeli lekarz nie powie Ci - przykro nam medycyna nie umie Pani pomóc lub ew. koszty (niematerialne) kolejnych zabiegów mogą być zbyt duże, to ma to sens i musisz wierzyć, że się uda.
    • alimbale Re: ile razy można - jak myślicie? 29.10.13, 12:25
      Dziewczyny,

      pisze bo przeżyła straszne rozczarowanie kliniką Invimed i leczeniem u Dr Rokickiego. Podchodziłam do pierwszego protokołu finansowanego. W poprzednim wyprodukowałam ok 20 jajeczek i małam ok 15 zarodków. Teraz dwa lata później, biorąc udział w programie dofinansowania miałąm 15 jajeczek z czego przetrwały 2 zarodki i 2 oocyty. Reszta nie przeżyła. Prowadził mnie dr Rokicki. Skończył moją stymulację hormonami 13 dc i 14 dc podał mi zarodki. Jestem pewna że zrobił to za wcześnie. Miałam słabe endometrium i niedojrzałe komórki jajowe, ale nie będę dyskutować z lekarzem. Podał mi dwa zarodki i poinformował mnie że zostały kolejne dwa zarodki. Na moje pytanie podczas wizyty i na moje kilkakrotne pytania mailowo ile pozostało komórek jajowych nic nie odpowiedział. Niestety nie udało mi się zajść więc nawiązałam ponowny kontakt z lekarzem mailowy i za jego zgodą przyszłam na wizytę 13dc po kolejne zarodki. Okazało się że zarodków już nie ma. Powiedział mi to inny lekarz bo Rokicki nie miał czasu na moją wizytę. Były tylko oocyty, które jeśli chciałam otrzymać musiałabym zgłosić się wcześniej i z mężem. Zaznaczę że do Warszawy mam ok 300 km i przyjechałam bez męża który był w pracy. Był to ostatni miesiąc kiedy mogłam pozwoloc sobie na przyjazd do Warszawy. Teraz mam obowiązki, które na pół roku nie pozwalają mi na wyjazd do Warszawy i transfer. Dr Rokicki na moje pytanie, czemu nie poinformował mnie ze nie ma zarodków, poinformował że ma za dużo pacjentek ...i mnie po prostu olał. Był bardzo niemiły. Wybiegłam z płaczem z gabinetu. Teraz nie wiem co mam robić. Odechciało mi się jakichkolwiek starań. Zresztą nie mogę zaczynać nowego protokołu w Warszawie. Nie wiem czy inne kliniki bliżej mnie sa dobre. Chyba powoli stracę nadzieję i siłę. Odnosze wrażenie że tym lekarzom wcale nie zależy na tym aby nam się udalo. Teraz zależy im jedynie na pozyskaniu pacjentek dzięki programowi.
      Nie wiem co mam robić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka