Dodaj do ulubionych

Udało się i...

03.04.14, 15:20
Witam wszystkich, mam 37 lat, jedno poronienie za sobą (martwa ciążą), laparoskopię (wszystko ok) i zaszłam naturalnie w ciążę, zaczyna się 10 tydzień.
Nie wiem, co mi się stało. Powinnam się cieszyć, niestety zamiast tego mam jakieś lęki. Boję się, że nie dam rady, że jestem za stara, że muszę przemeblować swoje całe życie. Razem z mężem daliśmy sobie na luz i założyliśmy, że po tym wszystkim dziecka nie będzie, stało się inaczej. Wiem,że czeka mnie wiele wyrzeczeń, nieprzespanych nocy, koniec spontanicznych wyjazdów, wyjść. Pewnie grzeszę, ale tak się zastanawiam, czy sytuacja mnie nie przerośnie. Przyzwyczaiłam się do życia wygodnego, małe dziecko to rewolucja. Nie powiedziałam nic w pracy, boję się reakcji. Nie poznaję siebie i nie wiem, co się ze mną dzieje. Pewnie po części to hormony, ale i psychika mi siadła.
Obserwuj wątek
    • koralik35 Re: Udało się i... 03.04.14, 20:45
      Zastanawiałam się co Ci napisać... jeśli czujesz, że to Cię jakoś przerasta i potrzebujesz pomocy - zgłoś się może do terapeuty. Poza tym - na moje instynkt Ci się z czasem jednak rozwinie... a już z pewnością przy pierwszych kopniaczkach czyli za jakieś 10 tygodni. A tak generalnie życzę Ci, abyś jak najszybciej zaczęła się tym wszystkim meeega cieszyć!
      Ja mam 36 lat, mój mąż 52 i jakoś nie wpada nam do głowy, że nie damy rady wink
    • calineczka_11 Re: Udało się i... 03.04.14, 22:13
      zielonakobieta - mam nadzieje, ze dobrze przemyslalas adres podforum, na ktorym mozemy przeczytac co Cie trapi. Jednak ja nie do konca jestem o tyk przekonan, bo mimo i z nie za wiele masz komentarzy, to nie znaczy, ze nikt Cie tu nie chce wspolczuc. Owszem na pierwszy rzut oka wyglada, ze to dobry adres (bo mialas kiedys problem, znany wiekszosci z nas). Ale wiekszosc z nas dalaby sie pokoroic za ten problem, ktory masz teraz. Nie wiem, czy choc przez chwile sie zastanowilas, co czuja dziewczyny z tych wszystkich watkow ifv wrzesien, ifv grudzien, styczen, maj itd - przeciez nie o gwiazdce z nieba. A tym samym to chyba jest bardzo zly adres na Twoje rozterki i radze Ci zapytac po prostu gdzies na innym podforum, bardziej adwlekwatnym do Twoich oczekiwan. Mam nadzieje, ze sie nie obrazisz, ale nie jestem osamotniona (wierz mi) w tym co tu napisalam. I zycze Ci duzo szczescia oraz roztropnosci.
      • kavainca Re: Udało się i... 05.04.14, 08:12
        calineczka_11
        jakos nie kupuję tego, co piszesz
        Sama miałam depresje po urodzeniu pierwszego dziecka. Nie mogłam się pogodzić że młoda zabrała mi moje dotychczasowe życie. Czy to czyni moje przeżycia niestosownymi??? Że niby po leczeniu niepłodności do końca swoich dni mam śpiewać pieśń ku chwale bycia w ciąży i macierzyństwa? Sory ale i ciąża i macierzyństwo sa tak samo piekne jak trudne.
        Pamiętaj, że autorka ma za soba poronienie i tak naprawdę to nikt nie wie, co kryje się pod tymi ambiwalentnymi uczuciami. Nie pomyślałaś, że w wieku 37 lat kobieta może się bać, że dziecko będzie chore? Mam skończone 35 lat, jestem w 20tc po in vitro i tez sie cholernie boję...
        • zielonakobieta Re: Udało się i... 05.04.14, 15:38
          Dziękuję, trafiłaś w sedno. Moje odczucia pokazują, że sam fakt pokonania niepłodności nie powoduje automatycznego wyzwolenia wielkiej radości z powodu ciąży, rodzenia, karmienia i diametralnej zmiany trybu życia. Wiem, że będzie mi bardzo trudno, bo jestem introwertyczką i każdą zmianę w życiu przypłacam silnym stresem. Stąd mój post, liczyłam na zrozumienie i je u Ciebie znalazłam. Strasznie się boję depresji poporodowej, termin mam na początek listopada, więc dodatkowo dojdzie jesienna chandra itd. Nie liczę też na to, że dziecko będzie bezproblemowe.
          Wstyd się przyznać, ale czasem żałuję, że tak wyszło.
          • ruda797 Re: Udało się i... 05.04.14, 15:47

            Witaj...ja tez Cie dobrze rozumiem... ja 5 lat temu również miałam obawy.. jak to będzie tym bardziej ze starałam się o pierwsze dziecko 8 lat.. w końcu... to nowe wyzwanie... nowe zmiany... czy sobie poradzę jako matka... ale wiesz co??... to przychodzi wszystko razem z dzieckiem... wszystkiego pomalu się nauczysz i to w swoim tempie.
            Teraz ja np.. tez mam obawy jak to będzie... z dwojka??.... chodź pragne całym sercem... ale mam tez obawy.... jak podzielę miłość między moja pierworodna a dzidzia...czy nie skrzywdze miloscia mojej żabci...itd. itd ... chodz to pewnie obawy każdej ciężarnej...
          • ruda797 Re: Udało się i... 05.04.14, 15:48
            zielonakobieta głowa do góry... Ciesz się ze Ci naprawdę udało zajść w ciąże... nie stresuj się... bierz życie takim jest... a na pewno będziesz cudowna matka
            • zielonakobieta Re: Udało się i... 05.04.14, 15:53
              Dziękuję, podnosicie mnie na duchu.
              Jeszcze muszę oznajmić w pracy, będzie ciężko, z powodu braków kadrowych mam zastępować koleżanki...
              • ruda797 Re: Udało się i... 05.04.14, 15:57
                w końcu jesteś kobieta i mogli liczyc się z tym ze możesz isc na L4 i macierzyńskie...praca nie zajac.. ważniejsze jest zdrowie dziecka i twoje.. jeśli się dobrze czujesz i masz możliwość chodzenia do pracy.. to chodz... i głoś tą piękną nowinę, że w niedalekim czasie przyjdzie WASZ potomek smile ..
                P.S. aaa wiesz jak odmłodniejesz hihi dziecko odejmuje lata jak nic smile
                Naprawdę spokojnie.. bycie matką to nowe doświadczenie... które jako kobiety gdzieś mamy zapisane w genach... smile
    • kavainca Re: Udało się i... 05.04.14, 08:02
      Jakoś nie widze nic złego w Twoich lękach. Wiekszośc kobiet w ciąży je ma tylko nie wszystkie mają tyle odwagi aby je wyrazić. Myśle, że późne macierzyństwo jest trudniejsze, bo człowiek ma juz pewne doświadczenia i tak samo sie boi że się uda jak i że się nie uda.
      Dziecko to rewolujca, chyba największa w życiu. Ale to też największa przygoda smile
      Będzie dobrze smile
      • zielonakobieta Re: Udało się i... 05.04.14, 15:41
        Dziękuję za miłe słowa i za zrozumienie.
        Oby mnie sytuacja nie przerosła.

        • kavainca Re: Udało się i... 06.04.14, 08:16
          zielonakobieta
          Wczoraj byliśmy u przyjaciólki, która 11 dni temu urodziła córeczkę. Ma też trzyletnie bliźniaki - wszytkie dzieci po in vitro. Była jeszcze jedna zaprzyjaźniona rodzina z trójką dzieci no i my z naszą czterolatką i młodym w pakiecie ze mną.
          To co tam się działo...hałas, radość, śmiechy.
          Pomyślałam sobie, że Ci o tym napiszę, bo to był taki moment, w którym do człowieka dociera, że dzieci to sama radość i sens wszystkiego (nawet mimo tego, że przez godzinę przed wyjściem z domu walczyliśmy z histeria młodej i w zasadzie mielismy ochotę ja zabić )
          Życzę Ci żebyś przeżyła dużo takich momentów.
          ps. Kiedy rozchorowałam się na depresje poprodową, przeprowadziłam się do mojej siostry - matki czwórki dzieci. Od niej uczyłam się macierzyństwa. Najpierw ze zdziwueniem patrzyłam z jaka czułościa traktuje moją córką, a potem sama zaczęłam to czuć....
          kiss
          • koralik35 Re: Udało się i... 06.04.14, 09:55
            Kavainka - tak przy okazji tego wątku - boję się depresji poporodowej - a myślę, że spore szanse mam, bo teraz jestem mocno lękowa - w sensie o zdrowie i życie Tośki. Cała ciąża w dużym napięciu, od nastrojów dość radosnych, poprzez ataki paniki i smutek - staram się nad tym pracować i im starsza ciąża tym lepiej mi idzie, no ale zastanawiam się jak przychodzi depresja po porodowa - jak ją szybko ogarnąć? Brałaś jakieś leki? Jakieś sprawdzone sposoby? Bo mój mąż kolejnych trudnych miesięcy to już chyba nie przeżyje. Z resztą ja też już chcę oszaleć ze szczęścia a nie być smutną. Jeśli masz jakieś takie recepty sprawdzone - proszę daj znać smile
            • kavainca Re: Udało się i... 06.04.14, 11:34
              Koralik35
              od 6 tygodnia po porodzie brałam leki, ale leki o dziecko są do dziś uncertain
              chyba jedynym polecanym przez psychiatów sposobem jest rozpoczęcie psychoterapii jeszcze w ciąży. Ja bym jeszcze sprawdziła hormony tarczycy, bo to czesto mocno wpływa na głowę. Mam hashi i po ciaży miałam leki obciac o połowę. Nikt nie kazał zrobic badań i to na 100% poglębiło mój stan
              • koralik35 Re: Udało się i... 06.04.14, 20:32
                Kava, dzięki - na terapię już chodzę - generalnie już jest dużo lepiej np. 6 dni jest OK, a 7 wpadam w panikę bo Tosieńka normalnie bardzo "kopliwa" przez 3 godziny nie kopnie tylko np. 3 razy zafaluje... No wiem, że bez komentarza. Tarczycę miałam robioną teraz w ciąży i przed ciążą też - zawsze ok - chyba taka nadwyrężona kilkuletnią walką o dziecko psychika. Czy biorąc leki o których pisałaś można karmić?
                • kavainca Re: Udało się i... 06.04.14, 20:49
                  Koraliku,
                  na lekach niestety karmienie odpada, ale może i lepiej bo po jaką cholerę dziecku mleko naszpikowane hormonami stresu...
                  Jeśli jestes wtrakcie terapii to powinno się obejśc bez psychtropów, czego oczywiscie Ci życze z całego serca kiss
                  • koralik35 Re: Udało się i... 06.04.14, 20:59
                    Dzięki. Mam nadzieję, że ja opanuję te lęki i że one trochę również złagodnieją jak Tosiunia już wreszcie będzie z nami smile Tego bym się nigdy nie spodziewała - tyle lat walki i kiedy wreszcie sukces - to zamiast jednej wielkiej radości i szczęścia - jeden wielki lęk, żeby się udało. Oj jaka ta psycha jednak skomplikowana.
                    Niech jak najszybciej się nam w głowach dobrze poukłada smile czego życzę sobie, autorce wątku oraz każdej tego potrzebującej smile
                    • zielonakobieta Re: Udało się i... 06.04.14, 21:59
                      Niech nam się dobrze wiedzie smile
          • zielonakobieta Re: Udało się i... 06.04.14, 12:15
            Dziękuję za pamięć smile Właśnie brak bliskiej koleżanki też jest u mnie problemem, dawne znajomości się pokończyły albo dziewczyny mają znajome z pracy, moje życie towarzyskie jest teraz ubogie i tego mi też brakuje. Chętnie pogadałabym z koleżanką przy herbatce, ale znajomości się rozluźniły. W pracy mam koleżanki koło 60-tki, młodsze są w innym dziale i nie jestem z nimi zżyta. Mieszkamy z teściami i męża bratem z rodziną, szwagierka jest ok i ma małe dzieci (4 lata i 1,5 roku) i z nią sobie pogadam. Mam też siostrę 2 lata młodszą, mamy super kontakt. Ale dobrej koleżanki brakuje smile
    • ruda797 Re: Udało się i... 05.04.14, 16:06

      Kochana a co do wyrzeczeń... spędzania w wolnych chwil to faktycznie na początku jest ich wiele ale... wszystko pomału... dlaczego nie można robic spontanicznych wyjazdow??... można.... my z rocznym dzieciaczkiem jechaliśmy do Chorwacji...i było cudnie..Z 3 latkiem dwa tygodnie pod namiotem nad jeziorem...i mloda czula się ryba wodzie. Praktycznie nasze życie zmienilo się w ten sposób, ze nie robimy tylko we dwojke tego co kiedyś tylko w trojke smile -
      endo II stopnia, słabe nasionka..
      2009 in vitro Provita - udane smile nasze szczescie ma juz 4 lata
      teraz walka o 2 szczescie !
      kwali. w Novomedice.. trans.13.03.14 11dpt 105 13dpt 354,58 15dpt 1099
    • ana_pe Re: Udało się i... 06.04.14, 18:09
      zielonakobieto w 100 % rozumiem Twoje rozterki. Czesto jest tak, ze po tylu latach staran i calkowitym skupieniu na tych staraniach, kiedy wreszcie sie uda, jestesmy troche zaskoczone ze to juz i dopiero wtedy myslimy: rany co to bedzie. Ponadto spodziewamy sie ze oszalejemy z radosci, a tu hormony szaleja i metlik w glowie. Dopiero wtedy boimy sie co bedzie dalej i mamy jakies mieszane uczucia co do tego wszystkioego. Ja tez bylam sama z mezem 5 lat i dobrze nam bylo razem. Wspolne wyjscia, supoer zycie, luzik i dyspozycyjnosc. Kino w weekendy i spotkania ze znajomymi.
      Kochana zycie wywali Ci sie do gory nogami to pewne. Najpierw bedziesz mega szczesliwa, potem pewnie przyjdzie mega zmeczenie. Ja dopiero po jakims czasie "przyzwyczailam " sie do nowego zycia. Kocham mojego syna nad zycie. Na poczatku to byla trudna milosc ( i prosze mnie zle nie rozumiec) poniewaz moj syn bardzo zle spal w nocy i bylam jak zombie... Teraz ma 3,5 roku i jest cudownym dzieckiem, (czasem strasznie niegrzecznym i zbuntowanym) ale uwielbiam go. Patrze jak rosnie i widze w nim siebie i meza. To naprawde cud zycia i jestesmy wielkimi szczesciarami, ze dzieki medycynie mozemy doswiadczyc macierzynstwa.
      Teraz juz nie pamietam swojego poprzedniego zycia bo teraz moim zyciem jest moj syn.
      Sytuacja Cie nie przerosnie jak podejdziesz do tego ze zdrowym rozsadkiem i zrozumiesz co sie bedzie z Toba dzialo przez te wszystkie etapy wczesnego macierzynstwa. I na koniec mala rada jak juz urodzisz: spij kiedy sie da. Serio. To bardzo wazne. Jak bedziuesz zadowolona i wyspana, szczesliwa, to Twoje dziecko tez to bedzie czulo. I powodzenia.
      • zielonakobieta Re: Udało się i... 06.04.14, 18:38
        Dziękuję smile Z rad na pewno skorzystam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka