Cześć dziewczyny

Jestem tu nowa, zawsze czytam forma, ale nigdy sama nie uczestniczyłam w dyskusjach.
Pomyślałam, że fajnie będzie porozmawiać z kimś, kto przechodzi to samo co ja.
Jestem po pierwszym in vitro, transfer miałam 09 sierpnia, niestety pobrali mi tylko dwie komórki, z czego tylko jedna się zapłodniła.
Wczoraj (9 dpt) miałam zrobić hcg, estradiol i progesteron. Hcg wyszło mi 7,27, wynik bardzo niski i raczej szans na ciążę nie ma.
Podłamałam się, bo liczyłam, że uda się nam za pierwszym razem. Lekarz powiedział, że mam powtórzyć badanie 21, ale za pewne i tak to nic nie zmieni.
Dziewczyny jak sobie radziłyście z porażką? Jak znalazłyście w sobie nową energię?
Staramy się od 3 lat, ale w moim wypadku, gdzie mam szargane jajniki po operacji a AMH jest w granicach 0,4, szanse są prawie, że żadne.
Braliśmy z mężem po uwagę, że może się nie udać, ale co innego brać po uwagę i czekając na wynik żyć nadzieję, a co innego zobaczyć wynik?
Czy znacie przypadki, że hcg było takie niskie w 9 dpt?
Pozdrawiam wszystkie starające się i te którym się udało