mandm47
11.04.02, 13:17
Witam wszystkich Forumowiczów!
Jest mi troszkę wstyd, że wcześniej się nie ujawniłam. Od dwóch miesięcy byłam
wierną czytelniczką Forum. Czytałam o Waszych problemach i radościach, które
niejednokrotnie rozwiały wiele moich wątpliwości i właściwie mnie pokierowały.
Teraz chciałabym podzielić się z Wami radosną nowiną - JESTEM W CIĄŻY!!! A nie
było to łatwe. Tak jak większość z Was mieliśmy problemy z niepłodnością. W
naszym przypadku problem istniał po stronie męża - kiepskie parametry nasienia.
Odkryliśmy go rok temu, po rocznych staraniach o dzidziusia. Był to grom z
jasnego nieba. Rozpoczęliśmy wędrówkę od androloga do androloga. U jednego z
nich rozpoczął mąż 6 miesięczne leczenie polegające na braniu leków na poprawę
ukrwienia i wit. E. Byliśmy tacy naiwni. Tylko zmarnowaliśmy czas i wpadliśmy w
depresję. W końcu ów androlog rozłożył ręce i oznajmił że nie jest w stanie nic
więcej zdziałać. Zasugerował "inne" rozwiązania. Jeszcze tego samego dnia
zadzwoniłam do osławionej kliniki Novum. Niestety na pierwszą wizytę musiałam
czekać aż miesiąc, ale jak już poszłam sprawa nabrała szybkiego tempa.
Wykonaliśmy masę badań, podeszliśmy do inseminacji (do drugiej nie doszło z
powodu grzybicy - ot taka moja kobieca przypadłość pojawiająca się w
najbardziej niefortunnym momencie) niestety bez sukcesu. Mieliśmy więc przed
sobą wizję ICSI - IFV nie wchodziło w grę. Postanowiliśmy więc podrążyć temat i
dowiedzieć się jaka jest przyczyna niepłodności męża. Udaliśmy się więc do dr
Wolskiego, androloga w Novum. Wysłał męża na badania, w tym na USG. Wyszło, że
mąż ma lekkie żylaki powrózka nasiennego i sporą torbiel. Zrodziła się więc
koncepcja usunięcia przyczyny - nie ma przyczyny nie ma problemu. No więc znowu
rozpoczęliśmy bieganie od hirurga do androloga i zbieranie opinii największych
sław w dziedzinie andrologii. Wysuwał się jeden wniosek - operację usunięcia
żylaków i torbieli owszem można wykonać, ale małe są szanse że wpłynie to na
znaczną poprawę nasienia, a jeżeli miałby stać się ten cud to dopiero po
okresie rekonwalescencji, czyli gdzieś po pół roku. Pół roku - to całe życie
dla tych którzy pragną dziecka. Momentalnie zdecydowaliśmy się na zabieg
mikromanipulacji w Novum. Kurację rozpoczęłam w połowie lutego, pod koniec
marca miałam embriotransfer, a w ostatnią niedzielę dowiedziałam się, że jestem
w ciąży! I jesteśmy w siódmym niebie. Chciałabym żeby takich szczęściarzy było
jak najwięcej wśród Was. Nie załamujcie się i dążcie wytrwale do celu!