julia56
01.12.06, 20:25
Muszę Wam o tym opowiedzieć. Zmieniam gina. Jutro po raz pierwszy idziemy z
M. do doktora Sobkiewicza z Salve. Pewnie niektóre z Was go znają.
Na decyzję o zmianie gina, który leczy nas od roku złożyło się wiele spraw.
Moja firma wykupuje mi pakiet w jednej z klinik. I tam tego gina namierzyłam.
Na początku było w porządku. Potem zaczęła się seria badań. Oczwiście kasa do
ręki doktorka, który w kieszeni fartucha przynosił jakieś odczynniki. W
styczniu zaszłam w ciążę (uznałam, że ten gin to cudotwórca). Poroniłam w
lutym. Gin uznał, że widywać musimy się częściej niż jego dyżury w prywatnej
klinice, i żeby przyjeżdżała do szpitala, w którym pracuje. Oczywiście każda
5-minutowa wizyta z usg to 100 PLN. Po bardzo krótkim czasie okazało się, że
wizyty w klinice, za którą płaci moja firma (tam też jest usg!) nie mają
sensu i lepiej będzie widywać się w szpitalu. Nie wiem dlaczego, ale
zgodziliśmy się na to. W maju zaszłam w ciążę pozamaciczną. Szpita. (i tu
trzeba przyznać, że doktor zadbał o to, żebym nie leżała z ciężaróweczkami).
Ale nawet podczas pobytu w szpitatlu, zabierał mnie kilka pięter niżej na usg
za 100 PLN!
Po ciąży pozamacicznej kolejna seria badań. Pięć na raz z krwi. Nie
zapamiętałam nawet jakie to badania. Nigdy nie zobaczyłam wyników. Gin mówił
tylko, że pierwsze wyszło dobrze, drugie też, a trzecie średnio, etc.
Przyszła pora na inseminację. Kosztowała 650 PLN jedna, a powtarzaliśmy dwa
razy w tym samym cyklu. Jak mi tu donosiły dziewczyny drugi raz z lekka bez
sensu, bo już ponad 24h po pękniętym pęcherzyku.
No i jeszcze to, co przepełniło czarę goryczy:
Na inseminację przyjechaliśmy z nasieniem (mamy blisko), a gin w pełnej
konspirze zabrał strzykawkę do fartucha i kazał nam czekać, bo on teraz
idzie "obrabiać" plemniki. Płacimy za to tyle kasy, jesteśmy dorośli i musimy
wsadzać mu strzykawę po kryjomu do kieszeni!! Czy to nie przesada?
I ostatnia rzecz.
Po długich dyskusjach z M. podjęliśmy decyzję o zmianie. Poprosiłam gina o
wyniki badań, bo już sama nie pamiętam co kiedy i po co robiliśmy.
Powiedział, że większość wykonywał sam i wyniki ma zapisane w jakiś swoim
pieprzonym zeszycie. Ręce mi opadły.
Jutro moja ponad roczna walka zaczyna się od nowa. Bo co ja mam powiedzieć
nowemy lekarzowi..... Co mam mu pokazać....
Sorry za te przynudzania. Ale nikt oprócz Was nie zrozumie.