Mamy za sobą dwuletnie starania. W przedostatnim cyklu po raz pierwszy brałam
clo. W monitoringu - wszystko dobrze - pęcherzyki duże, ból jajników w 14 dniu
wskazywał na owu (niestety nie badałam już USG czy na 100% pęcherzyki pękły,
bo wyjeżdżałam na wakacje). Okres przesunął mi sie o 3 dni (mam cykle 25
dniowe) - ale na nic moje nadzieje - w 28 dniu pojawił się niestety....
Wszystko powinno "grać" - wyniki wszystkich hormonów OK (biorę tyroksynę i
udało mi się "zbić" TSH do ok. 1,5). Jedyny - po braku u mnie owu - wydaje
się problem to czas upłynniania nasienia męża - który w badaniu wynosił 60 min...
Stoję teraz przed dylematem czy rozpoczynać znowu próby z clo w zbliżającym
się miesiącu... problem, że nie będę mogła zrobić monitoringu USG , bo jedyny
gabinet w moim mieście jest akurat zamknięty... a szkoda mi każdego miesiąca
po tym jak spadła mi na kark trzydziestka
Byłam wczęsniej u dwóch lekarzy. Jeden radził mi dwukrotne próby z 1 tabletką
clo, potem 2 cykle z 2 tabletkami i bez monitoringu (sic!). Drugi - kazał mi
monitorować cykl - toteż w przedostatnim cyklu byłam na USG 4 razy.
Jeżeli mój organizm dobrze tolerował clo w 1 próbie - może mogę zaryzykować?
Boję się, że na nic będą próby z clo jeśli okaże się, że przyczyną jest długi
czas upłynniania.... Do drugiego lekarza idę dopiero pod koniec września...