Gość: Anty
IP: 157.25.178.*
20.09.01, 15:24
Niestety, nie mam dobrych doswiadczen z Novum i czuje sie zobowiazana do
opowiedzenia innym mojej historii, bo do tej pory uwazam, ze zawinili lekarze i
przedmiotowe traktowanie pacjentki.
Dlugo¨leczylam sie¨ w Novum na bezplodnosc u dr. T. Kazda wizyta to badanie USG
i niewiele wiecej. Raz owulacja byla raz nie. Badanie meza OK. Moja
bakteriologia beznadziejna mimo leczenia. Bardzo bolesne miesiaczki. Na jednym
jajniku niby jakas torbielka, ale raz widoczna a raz nie. I tak mijaly
miesiace. W koncu dzieki clostibegytowi zaszlam w ciaze. Ale po 8 tygodniach
pani dr. mnie zawiadomila, miedzy rozmowami telefonicznymi, ze moja ciaza
obumarla . Potem pobrala oplate. Dziekuje i do widzenia. A ja czulam sie tak
jakby swiat sie zawalil. Czy to etyczne i zgodne z wiedza lekarska, zeby
wypuszczac na ulice pacjentke w szoku? Nikt nie zapytal, jak sie czuje, czy
dojade sama do domu samochodem 40 km. Nikt nie pomyslal, ze dla osoby slabej
psychicznie taka wiadomosc to moze byc jak wyrok...
Zmienilam lekarza, ale po kilku miesiacach przestal pracowac w Novum.
W koncu poszlam gdzie indziej. Okazalo sie, ze mam zaawansowana endometrioze,
(szkoda, ze tak pózno), która prawdopodobnie byla przyczyna zarówno
bezplodnosci jak i poronienia. Teraz jestem po laparoskopii i mam nadzieje, ze
doczekam sie wreszcie dziecka. Ale uraz do Novum pozostal i nikomu nie polecam
juz tej kliniki.