Nie wiem czy ktoś mnie pamięta.Na forum jestem od 4lat.
Pół roku po ślubie zdecydowaliśmy się na dziecko...Pierwszy miesiąc
starań...nic,potem drugi....dziesiąty...Po roku poszłam do lekarza,zrobił mi
wszystkie podstawowe badania i powiedział,że nic tylko zachodzić w ciążę...Po
2latach zrobiłam laparoskopię,potem podeszłam do inseminacji...znowu nic...Po
3latach drugie podejście do inseminacji i też nic...Lekarze nie wiedzieli co
się dzieje bo wyniki podobno ok,męża też...Potem kuracja hormonalna,po której
wylądowałam w szpitalu ponieważ zostałam przestymulowana...
W końcu trafiłam do 6 lekarza.On powiedział,że mam PCO.Bardzo się zdziwiłam
ponieważ nigdy nie miałam żadnych objawów typu nadmierne
owłosienie,otyłość,problemy z cerą...Na początku mu nie uwierzyłam.
Aż w końcu podeszłam do tego co mi zaproponował.Przez miesiąc robiłam
zastrzyki w brzuch,potem była punkcja...wielki strach i transfer...i czekanie...
Teraz jestem w 14tyg ciąży.Wczoraj na usg lekarz pokazał nam płeć dziecka

Kochane miałam załamania,traciłam nadzieję,nie chciałam już walczyć...ale
prawda jest taka ,że nigdy tak naprawdę się nie poddałam.
Życzę Wam wszystkim,żebyście nigdy nie traciły nadzieji...W końcu przecież się
uda!Pozdrawiam!