Dodaj do ulubionych

Nigdy więcej

20.03.08, 15:30
Żadnych inseminacji więcej! Pierwsza nieudana. Przez piekielną
luteinę myślałam, że jestem w ciąży. Bóle jajników, macicy, piersi,
senność - czyli wszelkie objawy. I test negatywny po 7 dniach
inseminacji, pomyslałam za wczeście, II test po 13 dniach negatywny.
Odstawiłam luteinę i po 2 dniach (ale dopiero w 34 dniu cyklu)
dostałam @. Miesiączka inna niż zwykle, bo bardziej skąpa, ale co z
tego jest...
Doszłam do wniosku, że nie mam już na to sił. Dwa tygodnie trzęsłam
się nad sobą jak nad śmierdzącym jajkiem. A to nie posprzątam, a to
okna nie umyję i po co to wszystko???
Podziwiam dziewczyny, które są tak zdeterminowane żeby robić 2,3,4,
a czasem 10 insemę. Skąd macie tyle siły?
Ja już nie wiem u kogo się leczyć, to znaczy ze mną niby wszystko
ok, ale plemniczki M słabiutkie. Co z kims rozmawiam, to słyszę, że
lekarze od niepłodności głównie zajmują się wyciąganiem kasy od
pacjentów. I tak u nas też jakoś na to wychodzi.
Cóż, póki co poddaję się!
Obserwuj wątek
    • kar1980 Re: Nigdy więcej 20.03.08, 15:53
      wiesz ... moze to i lepiej tez sie nad tym zastanawiam ale
      to "smierdzace jajko" mnie rozsmieszyło wiesz ze ja tez tak mam i po
      co to wszystko jak potem własnie przychodzi @ gdzies czytałam tzw
      Małpa ja nawet czasami mysle ze to moj przyjaciel ktory mnie sie
      nigdy nie odczepi.Ja jestem po 2 niedanych tzn pierwsza sie udała
      ale na krótko moze u Ciebie tak było?Pamietaj ze zawsze jest
      nadzieja ze nie jestes sama zobacz ile nas jest i ile tu wytrwałych
      dziewczyn na forum ja tez je podziwiam i walcze dalej bo co innego
      nam pozostało tylko nie wiem ile jeszcze wytrzymam....czas leczy
      rany i nabierzesz nowych sil zobaczysz Trzymaj sie cieplutko
      • batutka Re: Nigdy więcej 20.03.08, 16:13
        a moze zastanowcie sie nad invitro?
        u nas wlasnie kiepskie nasienie meza bylo powodem podejscia do invitro - lekarz
        od poczatku uczciwie powiedzial na,ze nie ma co robic inseminacji bo z takim
        nasieniem nie warto sie nastawiac na sukces i niepotrzebnie sie czlowiek denerwuje
        tak na marginesie - invitro sie udalo za pierwszym razem i teraz mam polroczna
        corunie, a wlanie w niedziele dowiedzialam sie, ze jestem w kolejnej ciazy -
        NATURALNEJ!!!
        nasienie sie troche poprawilo (maz sprawdzal, ale nadal nie jest jaies super -
        np. tylko 5% plemnikow o ruchu postapowym)
        a nikt nam nie dawal szansy zajscia w ciaze w spodob naturalny

        powodzenia smile
    • kwiatek-21 nie poddawaj się walcz 20.03.08, 16:10
      kochana nie poddawaj się mi pwiedziano że mam niedrozne jajowody a
      mąz słabe nasienie że jedyną dla nas szansą to invitro z którego mam
      pięknego synka i powiedziano mi że nigdy nie zajde sama naturalnie w
      ciąże ale to mnie nie martwiło mniałam juz Dominika a tu nagle
      okazało się że po 2 latach zaszłam w kolejną ciąże samodzielnie aż
      lekarz który prowadził mnie za czasów ivf był zdumiony a jak
      pzejrzal moją karte to w ogóle złapał sie za głowe teraz jestem w 14
      tyg c i jestem bardzo szczęśliwa pozdrawiam cie i nie poddawaj się
      naprawde warto czekać
      MOJE SŁONECZKO JEST JUŻ NA ŚWIECIE tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10704;31/st/20060206/n/DOMINIK/dt/7/k/c4c5/age.png
      • wiewiorka76 Re: nie poddawaj się walcz 20.03.08, 17:02
        U nas podobie, ze mną ok, tylko plemniki słabiutkie.. Czekamy teraz
        na wynik drugiej iui i po pierwszej byłam już zdecydowana na in
        vitro - podczas zabiegu prawie wcale się nie ruszały. A tu
        niespodziewanie wyniki męża bardzo się poprawiły w lutym. Nie wiem
        na ile starczy mi siły, mam bardzo dużo chwil, żeby to wszystko
        rzucić, albo od razu podejść do ICSI. Lekarz mojego męża zaleca
        zrobienie 4 iui i dopiero wtedy ICSI. Jeszcze nie wiem co będzie
        dalej, ale na więcej niż 4 na pewno bym się nie zdecydowała. Szkoda
        nerwów, kasy, czasu, zdrowia.....
        • miceel Re: nie poddawaj się walcz 20.03.08, 17:12
          Robiłaś test sikany czy z krwi? Jak sikany to może warto zrobic z
          krwi, bo te sikane często tak wcześniej nie wychodzą.
          • agni25 Re: nie poddawaj się walcz 20.03.08, 22:18
            Dziewczyny!!!!
            Bardzo serdecznie Wam dziękuję! W kupie jakoś raźniejsmile
            Do in vitro na razie nie chcę podchodzić. Myślę, że to jeszcze za
            wcześnie. Traktuję to jako ostateczną ostateczność. Z resztą z tego
            co piszecie i cuda się zdarzają, których ani rozum ani bilogia do
            końca nie są w stanie wyjaśnić.
            Co do testu robiłam sikany, ale skoro @ (małpa wredna) nadeszła, to
            myślę, że z krwi nie ma sensu już robić. Z resztą nigdy nie zapomnę
            jak po poronieniu poszłam na betę i kobieta mi powiedziała: no wie
            pani, cieniutko z tym wynikiem, cieniutko...
            Poza tym żal mi też bardzo mojego M., bo bierze to wszystko bardzo
            do siebie, że to jego wina itp. Ja tak nigdy nie pomyślałam, ale
            wytłumaczcie coś takiego facetowi...
            Póki co sobie chyba jednak odpuszczę. Ten miesiąc na pewno. Chcę
            zmienić pracę i wrócić do jako takiej normalności, może wówczas coś
            sie pozytywnego zdarzy.
            Nie jest latwo. Moja przyjaciólka jest w 17 tc i każdy znajomy
            zadaje mi pytanie: no to kiedy Wy? Już się chyba staracie, co? Itp.
            I co mam im mówić? Zaciskam zęby i twierdzę, ze na mnie jeszcze nie
            przyszedl czas...
            W każdym razie bardzo WAM dziękuję!
            Ps. a tak na przyszłość, może któraś z Was może mi polecić dobrego
            gina w Poznaniu? Takiego z efektamismile
            • aga7733 Re: nie poddawaj się walcz 21.03.08, 08:30
              Agni25 musisz być dzielna za Was dwoje: za siebie i za Twojego M.
              Wiem jak facet reaguje na własną niemoc, mój M miał tak samo, ale
              przeszliśmy przez ten etap razem, choć facetowi nie jest łatwo
              wytłumaczyć pewnych rzeczy, ale musisz go brać sposobem... tylko to
              na nich działa. Masz rację odpocznij, zmień pracę, natłok zajęć mimo
              wszystko czasami pomaga na tę naszą przypadłość - tak było u mnie -
              na razie jeszcze niepewna swego sukcesu, ale przynajmniej coś
              zaskoczyło, test pozytywny i gin potwierdza, że jest choć jeszcze za
              wsześnie aby być pewnym na 100%. Tak więc działaj i zbieraj siły,
              ludzkim gadaniem się nie przejmuj, czasami działa
              odburknięcie "najpierw kariera" - sprawdziłam, miny mają jakby się
              komuś kanarka zabiło, ale często temat się kończy ... Powodzenia
              Pozdrawiam
              • agni25 Re: nie poddawaj się walcz 21.03.08, 13:39
                Bardzo Ci dziękuję za dobre słowo!!!
                Ale w pierwszej kolejności GRATULUJĘ i TRZYMAM BARDZO MOCNO KCIUKI!!!
                Myślę, że jak trochę wyluzujemy z tą paniką i usilnym staraniem, to
                nawet jeśli od razu nie będzie dzidzi to przynajmniej nam nieco
                psychika od tego wszystkiego odpocznie!
                • aga7733 Re: nie poddawaj się walcz 21.03.08, 14:15
                  Dziękuję i przesyłam fliudki...
                  Pozdrawiam
    • maretina Re: Nigdy więcej 21.03.08, 08:36
      nie musisz sie trzasc nad soba po inseminacji. zadna kobieta po
      stosunku nie zostawia prowadzen ia domu. nie wiedzialam, ze jestem w
      ciazy, balowalam w sylwestra, wypilam sama duza butle martini, bo
      tylko mi ten trunek smakowalsmile
      na swita sama wysprzatalam mieszkanie, bo meza nie bylo.
      teraz jestem w drugiej ciazy, mam w domu 2.5 letniego chlopca, ktory
      sie teraz okropnie buntuje i zlosci. nerwy w porownaniu z wysilkiem
      gfizycznym to pikus... mam l4, ale co z tego? dziecko tego nie
      rozumie, pewne sprawy musze robic i juz.
      nie daj sie zaszczuc samej sobie. wiem, ze kiedy chce sie bardzo
      dziecka, to czlowiek malpiego rozumu dostaje i zaczyna chodzic na
      rzesach, przerabialam to i naprawde wiem, ze to nie ta droga.
      po insminacji zyje sie normalnie. ciazy. jesli ona juz wtedy jest,
      nic nie grozi.
      • aga7733 Re: Nigdy więcej 21.03.08, 09:07
        Zazdroszczę Ci tego optymizmu Maretino i jakoś nie do końca wierzę,
        że jak ciąża już jest to jej nic nie grozi - rozejrzyj się dookoła.
        NTo prawda, że niektóre dziewczyny mogą trząść d... będąc w ciąży i
        wszystko jest ok, ale niektóre z nas leżąc plackiem boją się, że nie
        będzie. Owszem, nie można użalać się nad sobą, ja też mimo strachu
        staram się żyć normalnie, ale okien mimo wszystko nie myłam, zbyt
        długo czekałam na tę ciąże, żeby teraz z własnej głupoty nie dać jej
        szansy...
        Spokojnej ciąży!
        Pozdrawiam
        • dorisinc Re: Nigdy więcej 21.03.08, 13:56
          moze to zabrzmieć brutalnie ,ale szczerze ,nie wiem nad czym się
          zastanawiasz ,inseminacja to wielka lipa ,nawet od lekarza sie
          dowiedziałam ,to tylko 14 % ze zajdziesz ,na twoim miejscu nie
          wydawałabym kasy a inseminacje tylko idż i zacznij robić badania ,do
          in vitro ,nie ma sie co zastanawiać ,jeżeli jest to tylko problem z
          plemnikami to zajdziesz za pierwszym razem przy in vitro ,na 80 %!!
          powodzenia ...pozdrawiam
        • maretina Re: Nigdy więcej 21.03.08, 18:08
          aga7733 napisała:

          > Zazdroszczę Ci tego optymizmu Maretino i jakoś nie do końca
          wierzę,
          > że jak ciąża już jest to jej nic nie grozi - rozejrzyj się
          dookoła.
          nie musze, zanim donosilam poronilam cztery ciaze trzesac sie nad
          soba. to na nic, ciaza to stan oszczednego trybu zycia, ale nie
          mozna dac sie zwariowac.
          najmniej zaszkodzic ciazy swoim trybem zycia mozna wlasnie wtedy,
          kiedy jeszcze nie wiemy , ze pod sercem ktos zamieszkal. zarodek
          jest jeszcze maluski i sprzatan ie mu nie szkodzi.
          • aga7733 Re: Nigdy więcej 22.03.08, 08:03
            Przykro mi, że tak dużo doświadczyłaś, tym bardziej podziwiam Twój
            optymizm. Z tym sprzątaniem jednak mnie nie przekonujesz - jeśli
            ciąża jest zagrożona na początku, nawet wtedy gdy o niej nie wiemy,
            żaden wysiłek jej nie pomaga, żadne sprzątanie, wtedy trzeba pomóc
            nie tylko farmakologiczne ale i własnym postępowaniem, a tym
            bardziej gdy jest się już świadomym ciąży to grzechem jest robić
            inaczej (piszę grzechem choć dewotką nie jestem). Kiedy nie wiemy o
            ciąży nasza psycha też inaczej działa i ona pewnie czyni sama w
            sobie dużo szkody później. Nie mniej jednak nawet wtedy gdy
            próbowaliśmy usilnie zaciążyć i nic z tego nie wychodziło starałam
            się w tej drugiej fazie cyklu nie przeginać, tak dla spokojności.
            Każda z nas ma inne priotytety zachowań, inne sposoby na życie, na
            radzenie sobie z problemami - grunt żeby były skuteczne. Ty masz
            pewnie bardziej naturalistyczne podejście do życia, ja jestem
            fataliską, ale niepokorną. Zgadzam się, że w ciązy nie można dać się
            zwariować, w koncu trzeba żyć, ale nieco wolniej i rozsądniej i to
            już wtedy kiedy próbujemy. Pozdrawiam
            • maretina Re: Nigdy więcej 22.03.08, 18:28
              nie wiem jak cie przekonac.... wczoraj umylam okna, podlogi itd.
              zaczynam 30 tc ciazy wysokiego ryzyka, ktora na szczescie przebiega
              w miare prawidlowo. leki odstawione. niech sie dzieje wola nieba, z
              nia sie zawsze zgadzac trzebasmile
              odwagi, do odwaznych i bezczelnych swiat nalezywink
              • aga7733 Re: Nigdy więcej 22.03.08, 20:58
                Podziwiam Twoją odwagę, ale pozostanę ostrożna, bo wola nieba
                niewiele pomoże jeśli sama o swój tyłek nie zadbam, ale jak by nie
                było żyć zamierzam w miarę normalnie.
                Pozdrawiam Wesołych Świąt
    • beata334 Re: Nigdy więcej 22.03.08, 19:25
      witaj
      ja tez po inseminacji czulam sie podobnie jak ty tez sie nad soba trzeslam
      uwazalam i nic z tego nie wyszlo podeszlam raz ale za to do podwojnej potem juz
      lekarz stwierdzil ze wiecej nie warto robic bo male sa szanse {slabe plemniki} i
      szkoda moich pieniedzy ze tylko icsi moze nam pomoc musial minac rok zanim sie
      pozbieralam po nieudanych inseminacjach i postanowilam walczyc dalej a bylam tez
      zrezygnowana tak jak ty ale walczyc trzeba w czerwcu chce podejsc do icsi zycze
      i tobie madrej decyzji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka